Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dragon Age. Rozłam

Tłumaczenie: Małgorzata Koczańska
Cykl: Dragon Age (tom 3) | Seria: Dragon Age
Wydawnictwo: Fabryka Słów
6,95 (265 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
19
9
21
8
50
7
74
6
60
5
27
4
10
3
3
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Dragon Age: Asunder
data wydania
ISBN
9788375746464
liczba stron
512
słowa kluczowe
Dragon Age, fantastyka, fantasy
język
polski
dodała
burzowekocie

Cole umarł w najgłębszym lochu w Białej Iglicy. Kiedy zgasło ostatnie wspomnienie o nim, zrodził się Duch Iglicy. Chociaż… może to tylko wciąż samotny człowiek, który zniknął? Ktoś morduje niedoszłych adeptów magii. Dla Wielkiego Poszukiwacza Lamberta z zakonu templariuszy sprawcą zbrodni jest zaklinacz Rhys. Ale nie wszyscy tak uważają. Wynne, bohatera Plagi Fereldeńskiej, postanawia ratować...

Cole umarł w najgłębszym lochu w Białej Iglicy. Kiedy zgasło ostatnie wspomnienie o nim, zrodził się Duch Iglicy. Chociaż… może to tylko wciąż samotny człowiek, który zniknął?

Ktoś morduje niedoszłych adeptów magii. Dla Wielkiego Poszukiwacza Lamberta z zakonu templariuszy sprawcą zbrodni jest zaklinacz Rhys. Ale nie wszyscy tak uważają. Wynne, bohatera Plagi Fereldeńskiej, postanawia ratować Rhysa.

Razem z drużyną wyruszają do Fortecy Adamant, leżącej u wrót otchłani. W miejscu, gdzie Zasłona jest cienka jak pergamin, demony są bliżej niż gdziekolwiek indziej. Kto wie, co się stanie, gdy magowie usłyszą ich pieśń? Oni albo… Cole, którego nikt nie może zapamiętać. Ale on pamięta.

 

źródło opisu: Fabryka Słów, 2012

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 979
Nearyh | 2015-04-06
Przeczytana: 02 kwietnia 2015

Każdy, kto choć trochę mnie zna, doskonale wie, że uwielbiam serię Dragon Age – gry oraz książki. I o ile z grami jestem na bieżąco, o tyle książki zostały trochę w tyle. Po części przez nadzieję, że dwa kolejne tytuły doczekają się tłumaczenia na polski, po części przez gapiostwo. Nadszedł jednak dzień, w którym wreszcie zabrałam się za Rozłam – który kusił mnie już od miesięcy, ale brakowało motywacji, by go przeczytać. Motywację dostarczyła nowa gra z serii i tak oto nadrobiłam polskie wydania Dragon Age.
Historia przenosi nas do Orlais, Białej Iglicy, gdzie znajduje się stołeczny Krąg Maginów. Wydarzenia mają miejsce niedługo po widowiskowym, ale krwawym buncie magów w Kirkwall – a ten dramat wpływa na losy wszystkich innych zamkniętych w wieżach. Co grosza, w Białej Iglicy grasuje ktoś, kto morduje nowych adeptów sztuki magicznej, nikt jednak go do tej pory nie widział. Zupełnie jakby mieli do czynienia z duchem… lub demonem, skoro dopuszcza się tak haniebnych czynów.
Templariusze nie zamierzają wierzyć w tego typu mrzonki. Wśród starszych zaklinaczy upatrują sobie możliwego zbrodniarza – zaklinacza Rhysa. Mag, chcąc oczyścić się z zarzutów, postanawia poszukać pewnego dziwnego młodzieńca, którego poznał pewien czas temu. Sytuacja jednak znacząco się komplikuje, kiedy w sprawę zaczyna się mieszać także Boska Justynia V oraz dobrze nam znana czarodziejka – teraz arcymag – Wynne ze swoim wątpliwym, owianym tajemnicą zadaniem.
Książki autorstwa Gaidera zawsze mi się podobały, ale widziałam także, że prawdziwą frajdę mogą sprawić tylko fanom serii. Pisane były w taki sposób, jakby narrator zwracał się wyłącznie do osób obytych z tematem, a dłużące się opisy niektórych miejsc z pewnością nie ciekawiły nikogo, kto wcześniej tych lokacji nie odwiedził w grze. Sądziłam, że Rozłam będzie trzymał podobny poziom, co jego poprzednicy. Trochę się jednak, ku swojemu zdumieniu, pomyliłam.
Jest to naprawdę porządna powieść dla fanów nie tylko Dragon Age, ale po prostu fantastyki. Trzymająca w napięciu, chociaż pozbawiona zawiłych tajemnic, pełna smaczków dla „starych wyjadaczy”, za to wiele tłumacząca tym, którzy nie mieli styczności z grami. Opisy, niegdyś dłużące się, niemalże męczące, stały się płynniejsze, ciekawsze, bardziej plastyczne – i chociaż część z tych miejsc odwiedzałam w grach właśnie, to światło rzucone na nie przez narrację pozwalało dojrzeć je z zupełnie innej perspektywy.
Niewątpliwie największym smaczkiem są powroty dawnych bohaterów – takich jak Wynne czy Shale – oraz ukazanie historii, z powodu której cały ład znany z poprzednich części został zburzony. Jak wybuchł bunt Kręgów? Co takiego uczynili templariusze? Jaki los spotkał Poszukiwacza Lamberta? Jaka historia kryje się za tajemniczym Cole’m? Wszystko to zostało ubrane w dobrze zrównoważone opisy stateczne oraz walki, które czytało się bardzo przyjemnie, bez trudu wyobrażając sobie to, co się działo.
Postaci były różnorodne, a poznawszy Evangeline oraz na nowo zetknąwszy się z Cole’m, pokochałam ich całym sercem. Największy problem miałam z głównym bohaterem, Rhysem – który wydawał mi się bardzo… nierówny. Był kreowany na kogoś żartobliwego oraz rozsądnego, jednak mówiącego szybciej, niż myśli. I te cechy pojawiały się w tekście, by znowu w niektórych scenach zniknąć albo ulec drobnym zmianom. Najbardziej chyba zasmuciła mnie reakcja Rhysa na pokazanie dowodu Poszukiwacza Lamberta tożsamości mordercy z Białej Iglicy – Rhys, gdyby pozostał takim, jakim go kreowano co pewien czas, nie zwątpiłby tak szybko.
Jedną z lepiej poprowadzonych postaci, za to bardzo przeze mnie znielubiona, była Adriana. Nikt tak mnie nie irytował w tej powieści jak rudowłosa zaklinaczka – jej niewyparzony język oraz ślepe pragnienie wolności bez oglądania się na konsekwencje, bez próby dojrzenia drugiej strony konfliktu było rzeczywiste i dobrze zbudowane… ale przeze mnie potępiane. Mimo to ukłon się należy.
Mam jeszcze problem z kreacją więzi między bohaterami. Chociaż między niektórymi widziałam chemię albo niezręczność, pominięto spory fragment przejściowy od stadium początkowego do finalnego – trochę jakbyśmy zostali poinformowani, że takie oraz takie zmiany nastąpiły w ich życiu, a towarzyszyliśmy im przez cały czas. Oczywiście, wątek romansowy nie należał do istotnych i nie o niego chodziło, ale skoro już się pojawił, mógł zostać poprowadzony lepiej. Nie zadowala mnie także zmiana w stosunkach między Rhysem oraz Wynne – zadziało się to mocno za kulisami i chociaż moje dobre serduszko im kibicowało, rozsądek widział, że nie zostało to poprowadzone odpowiednio. Najlepszą relację ukazano z udziałem Cole’a – Cole i Evangeline wygrywają, są nawet bardziej rzeczywiści i piękni od Cole’a oraz Rhysa. Prawdopodobnie przez płynność charakteru starszego zaklinacza.
Na sam koniec spieszę, by poskarżyć na tłumacza z Fabryki Słów. Jak można! Jak można zmieniać kanoniczne nazwy! To boli! Cierpię! Jeszcze przełknę Głębokie Szlaki (zamiast Głębokich Ścieżek), ale źle zapisać imię bohatera, który wywołał bunt z Kirkwall, jednej z głównych postaci w Dragon Age II? Najpierw sądziłam, że to literówka, gdy ujrzałam Andera. Ale zaraz potem pojawił się znowu. Andersie, cóż trudnego było w twoim imieniu, że wydawca sobie z nim nie poradził?
A wystarczyłoby zerknąć na cholerą wiki. Ech, serce mi krwawi.
Jednak nie oceniam raniącego tłumaczenia, tylko książkę. 7/10, bo rozwój między ostatnią częścią oraz aktualną jest bardzo widoczny.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Macbeth

Czas mieczy i halabard odchodzi do historii. Nadchodzi czas karabinów maszynowych. Stary, dobry Makbet przeistoczy się w demonicznego Macbetha, a 100...

zgłoś błąd zgłoś błąd