Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Mała encyklopedia małżeńska

Wydawnictwo: W.A.B.
6,72 (47 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
4
8
7
7
16
6
6
5
4
4
2
3
1
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7747-543-0
liczba stron
208
słowa kluczowe
literatura polska
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

„Małżeństwo" to według Wielkiej encyklopedii powszechnej „kulturowo akceptowany związek między osobami przeciwnej płci, w którym utrzymywanie stosunków seksualnych jest aprobowane i z którym jest związane oczekiwanie, że narodzą się w nim dzieci. M. stanowi podstawowy, powszechnie społecznie uznawany sposób formowania rodziny, m. uznano za jądro rodziny". Czytając tę definicję, dochodzimy do...

„Małżeństwo" to według Wielkiej encyklopedii powszechnej „kulturowo akceptowany związek między osobami przeciwnej płci, w którym utrzymywanie stosunków seksualnych jest aprobowane i z którym jest związane oczekiwanie, że narodzą się w nim dzieci. M. stanowi podstawowy, powszechnie społecznie uznawany sposób formowania rodziny, m. uznano za jądro rodziny". Czytając tę definicję, dochodzimy do oczywistego wniosku, że jest zbyt staroświecka, nie obejmuje wielu sfer, spędzających sen z powiek zarówno tym, którzy chcą wstąpić w związek, jak i tym, którzy w nim pozostają z chęcią czy też z przymusu.
W czasach ogromnych zmian obyczajowych oraz ucieczki od małżeństwa domaga się ono nie tylko nowej, znacznie pełniejszej niż w Wielkiej encyklopedii powszechnej definicji, ale wręcz osobnej pracy. Krystyna Kofta pół żartem, pół serio wypełnia tę lukę. W Małej encyklopedii małżeńskiej autorka przedstawia zagadnienia, których próżno szukać w zwykłych encyklopediach.

 

źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B., 2012

źródło okładki: http://wab.com.pl/?ECProduct=1289&v=_tw

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 179
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

O jakież było moje zdumienie, kiedy wzięłam do ręki „Małą encyklopedię małżeńską” Krystyny Kofty (Wydawnictwo W.A.B.) – uznanej autorki powieści, opowiadań, felietonów i… parodii poradników. Zupełnie nie wiem dlaczego, ale chyba samo hasło "encyklopedia" sprawiło, ale spodziewałam się spotkania z jakimś opasłym tomiskiem. Tymczasem owa encyklopedia jest naprawdę mała, to… taka „encyklopedka”.

"Mała encyklopedia małżeńska" (w skrócie MEM) powstała w odpowiedzi na zmiany, jakie zachodzą w naszej swojskiej obyczajowości. Autorce przyświecała idea, by - w duchu współczesności - usystematyzować pojęcia „okołomałżeńskie”, dostosować je do rzeczywistości - tak na poziomie definicji, jak funkcjonowania i rodzinnych relacji w ogóle. Autorka korzystała z obserwacji własnych, ale także opinii zaprzyjaźnionych konsultantów i anonimowych głosów opinii publicznej (co nasuwa myśl o wszechstronnym spojrzeniu), niemniej prezentacji dokonała posługując się swoim kluczem. To encyklopedia Krystyny Kofty.

Na nieco ponad dwustu stronach małego formatu można znaleźć uporządkowane alfabetycznie hasła, których – oj tak - na próżno szukać w zwykłych encyklopediach. Czego tam nie ma! Jest i trzeźwe spojrzenie na polską tradycję – nie ma to jak dostrzec prawdziwą, ludzką istotę chrztu, komunii czy ślubu (Ba! Nawet stypom się dostało), ale są i pojęcia nowe, które formalnie egzystują od niedawna: singiel, staż przedmałżeński czy pary homoseksualne. Są i terminy stare, ale odświeżone, wzbogacone pierwiastkiem realizmu: nieślubne dziecko, randka czy noc poślubna. To także wachlarz problemów natury psychologicznej natury "jawnej": syndrom opuszczonego gniazda czy ciche dni, jak i tych rodem z alkowy: wibrator, orgazm, anorgazmia. Możemy też spojrzeć na instytucję małżeństwa – z punktu widzenia zwolenników, przeciwników, encyklopedii powszechnej i samej autorki. Przestudiować zaś istotę małżeństwa jak ulotkę leku - bezcenne. I to wszystko w tej malutkiej książeczce!

Krystyna Kofta w swej encyklopedii pokazuje, że nie powinniśmy mieć złudzeń – choć myślimy o sobie jak o społeczeństwie wyzwolonym, nowoczesnym, światowym, to prawda jest taka, że – w kontekście postrzegania społecznych ról kobiety i mężczyzny – tkwimy w kajdanach stereotypów, które śmiało opatrzyć można plakietką: patriarchalno-katolickie. Faktem jest, że na co dzień, w niemal każdej dziedzinie życia, na jego wszelkich poziomach – od wyborów do Sejmu, przez podział obowiązków w wychowaniu dzieci, po obsługę domowej zmywarki - walczymy, przepracowujemy je i próbujemy zbudować nową, satysfakcjonującą jakość relacji tak osobistych, jak i familijnych, niemniej lekko nie jest. Wszak wciąż nosimy piętno dzieciństwa, to jest wychowania w duchu cokolwiek nie przystającym do naszych czasów. Wydaje się, że dopiero pokolenie naszych dzieci (dziś dziewczynki bawią się autkami, a chłopcom nie zabrania się – w obawie przed zwichrowaniem psychiki – opiekować lalkami), z owych stereotypów, tak krzywdzących, jak dziwacznych, będzie się najczęściej tylko śmiać.

To, co bez wątpienia urzeka w tej książce, to celne wnioski i błyskotliwe riposty, mające feministyczny smaczek – nie ma tu jednak (bezpodstawnej czy dla zasady) złośliwości pod adresem płci brzydszej. Szczególnie dwa hasła zapadły mi w pamięć. To „Aborcja” – z którym autorka rozprawiła się śmiało, bezpardonowo. Przedstawiła i polskie – pełne paradoksów - realia, i aspekty filozoficzne, ale i wskazała palcem, kto odpowiada za sytuacje tak absurdalne, jak tragiczne. Drugi to „Pajdokracja” – choć rozdział pozostawia wrażenie pójścia mocno na skróty, to pięknie ujmuje istotę omawianego mechanizmu. Zdecydowanie wielkim plusem lektury jest nazywanie rzeczy po imieniu, nie unikanie trudnych pytań, pokazywanie świata dokładnie takim, jaki jest - bez woalu, naukowego zacięcia i poprawności politycznej. Wielki plus za styl i sposób, w jaki książka została napisana: zabawny, nieco rubaszny, pełen ironii, ciętych ripost i błyskotliwego poczucia humoru. Ci jednak, którzy spodziewają się oceanu wiedzy, nawet nie w pojęciu stricte normatywnym, bądź praktycznych porad małżeńskich, zawiodą się. Ta książka bowiem jest pogłębionym szkicem, rodzajem ambitnego słownika, próbą zainicjowania tematu – ukazuje zjawiska i mechanizmy, ale nie wnika w nie przesadnie.

Pasjonują mnie obserwacje socjologiczne, a zwłaszcza tematyka stereotypów i obyczajowości damsko-męskiej i odbywająca się na tej płaszczyźnie transformacja. To moja wielka namiętność, dlatego czytając tę książkę odczuwałam pewien niedosyt (niemniej jestem przekonana, że w życie osób, zainteresowania których leżą poza kręgiem nauk społecznych, owa lektura wiele wniesie). Mnie ona wydała się trochę zbyt… płaska, czytaj: powierzchowna (zdecydowanie wykluczając dostępne opcje słownikowe - nie trywialna, nie nieprzemyślana i nie pospolita). Rozumiem jednak, ze ma to związek z ową „encyklopedyzujacą”, choć jednocześnie lekką - na pograniczu felietonu – konwencją. Choć literacko bawiłam się świetnie, to jednak odczuwałam głód przemyśleń. Chciałam czytać więcej - jeszcze szerzej i głębiej spojrzeć na świat właśnie z tej perspektywy, posługując się tą optyką, obcując z tą wrażliwością i stylem. Cóż mi więc pozostaje? Sięgnąć po pozostałe publikacje Krystyny Kofty i czekać na kolejne. Innym zaś polecić spotkanie z „Małą encyklopedia małżeńską”. Warto po nią sięgnąć – w autobusie, u fryzjera, gotując pomidorową, ale i w chwili wytchnienia po ciężkim dniu, zwłaszcza wtedy, gdy życie (mąż/dziecko/teściowa) dało w kość. Można się i pośmiać, i kilka spraw przemyśleć, a i nabrać dystansu. Bo to ciekawa, inteligentna i inspirująca rozrywka.

Monika Zalewska-Biełło

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Strach

ksiazkomaniacyrecenzje.blogspot.com Wyjazd z rodzinnej miejscowości nie pomógł. Jożo Karsky nadal pamięta. W końcu nie sposób zapomnieć o traumat...

zgłoś błąd zgłoś błąd