Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,79 (12836 ocen i 671 opinii) Zobacz oceny
10
1 713
9
2 999
8
2 815
7
3 326
6
1 011
5
574
4
134
3
174
2
42
1
48
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Il Nome Della Rosa
data wydania
ISBN
978-83-7392-337-9
liczba stron
752
język
polski
dodał
-ai-

Inne wydania

Listopad 1327 roku. Do znamienitego opactwa benedyktynów w północnych Włoszech przybywa uczony franciszkanin, Wilhelm z Baskerville, któremu towarzyszy uczeń i sekretarz, nowicjusz Adso z Melku. W klasztorze panuje ponury nastrój. Opat zwraca się do Wilhelma z prośbą o pomoc w rozwikłaniu zagadki tajemniczej śmierci jednego z mnichów. Sprawa jest nagląca, gdyż za kilka dni w opactwie ma się...

Listopad 1327 roku. Do znamienitego opactwa benedyktynów w północnych Włoszech przybywa uczony franciszkanin, Wilhelm z Baskerville, któremu towarzyszy uczeń i sekretarz, nowicjusz Adso z Melku. W klasztorze panuje ponury nastrój. Opat zwraca się do Wilhelma z prośbą o pomoc w rozwikłaniu zagadki tajemniczej śmierci jednego z mnichów. Sprawa jest nagląca, gdyż za kilka dni w opactwie ma się odbyć ważna debata teologiczna, w której wezmą udział dostojnicy kościelni, z wielkim inkwizytorem Bernardem Gui na czele. Tymczasem dochodzi do kolejnych morderstw. Przenikliwy Anglik orientuje się, że wyjaśnienia mrocznego sekretu należy szukać w klasztornej bibliotece. Bogaty księgozbiór, w którym nie brak dzieł uważanych za niebezpieczne, mieści się w salach tworzących labirynt. Intruz może tam łatwo zabłądzić, a nawet - jak krążą słuchy - postradać zmysły. Powieść ukazała się po raz pierwszy w 1980 roku. Jej sukces czytelniczy był wielkim zaskoczeniem dla teoretyków i krytyków literatury. Dziś Imię róży zalicza się powszechnie do arcydzieł XX wieku.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Noir sur Blanc, 2011

źródło okładki: http://www.noir.pl/ksiazka/527/Umberto_Eco_Imi%C4%...»

pokaż więcej

książek: 102
Egani | 2013-04-05
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 05 kwietnia 2013

Z pewnością "Imię róży" jest powieścią wyjątkową, co nie znaczy dobrą ani złą. Miałam olbrzymi kłopot z oceną dla tej książki.
Sięgając po nią znałam dwie przeciwstawne opinie. Jedna z nich, wygłoszona przez mojego rówieśnika brzmiała: "do niczego. Nudne, nie wytrzymasz 200 stron". Druga zaś, słyszana z ust byłej nauczycielki, nasycona była zachwytami nad filozofią powieści i tak dalej. Opinie użytkowników LC też bywały skrajne, nie pomogły niestety. Tak oto, trochę z przekory i ciekawości, trochę zachęcona 'Historią brzydoty"(również Eco) postanowiłam zaryzykować te 700 stron.
Pierwszy dzień w powieści, zdawał się potwierdzać pierwszą opinię. Ale jako, że z reguły nie zostawiam niedoczytanych książek, brnęłam dalej. Okazało się, że pokutnicze wersy pierwszych stron były warte świeczki. Im dalej czytamy, tym bardziej średniowieczne opactwo wciąga.
Bardzo podobali mi się bohaterowie: naturalni, mniej lub bardziej pobożni, głupsi i mądrzejsi, niektórzy mnisi miewają skłonności homoseksualne, inni pedofilskie, jeszcze inni sprowadzają nierządnice, a reszta pragnie rzadkich ksiąg lub relikwi i diamentów. Na uznanie zasługuje również misternie stworzony schemat powieści historycznej: wiele postaci istniało naprawdę, fakty zgadzają się również czasowo. Uwielbiałam również fragmenty dysputy na temat dopuszczalności śmiechu (ciekawie zakończonej), scenę inkwizycji, wątek miłosny Adso. Jeszcze pragnę zwrócić uwagę na inteligentny humor autora i kilka świetnych przemyśleń, które pewnie długo mnie nie opuszczą. Chyba zacznę interesować się średniowieczem. Albo przynajmniej papiestwem.
A, i warto przeczytać epilog.
"Imię róży" za względu na rozległe opisy, nie nadaje się na książkę "do autobusu". Mimo to raczej nie miałam kłopotu ze zrozumieniem, jeśli czytałam kilka razy ten sam fragment to dla przyjemności.
Tak więc wady okazują się zaletami? Chyba dam tą dychę, bo jak nie TEJ książce, to jakiej?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dzień zagłady

Strasznie długo męczyłem tą książkę. Uparłem się przeczytać aby móc skrytykować zakończenie jakiego się spodziewałem. Czyli beznadziejne. I oczywiście...

zgłoś błąd zgłoś błąd