Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej

Tłumaczenie: Ewa Jusewicz-Kalter
Seria: Mikrokosmos/makrokosmos: literatura faktu
Wydawnictwo: Czarne
7,44 (105 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
12
8
31
7
38
6
19
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
De Crisiskaravaan: Achter de Schermen van de Noodhulpindustrie
data wydania
ISBN
9788375362794
liczba stron
304
słowa kluczowe
literatura holenderska
kategoria
literatura faktu
język
polski

Nigdy wcześniej nie istniało tak wiele instytucji niosących pomoc. Karawana organizacji humanitarnych wraz z podążającymi ich śladem gwiazdami muzyki pop, aktorami, politykami i dziennikarzami sunie po planecie, przesuwając się od obszaru dotkniętego kryzysem do strefy wojennej, od przepełnionych obozów dla uchodźców, wzdłuż punktów dystrybucji żywności na obszarach dotkniętych głodem, do...

Nigdy wcześniej nie istniało tak wiele instytucji niosących pomoc. Karawana organizacji humanitarnych wraz z podążającymi ich śladem gwiazdami muzyki pop, aktorami, politykami i dziennikarzami sunie po planecie, przesuwając się od obszaru dotkniętego kryzysem do strefy wojennej, od przepełnionych obozów dla uchodźców, wzdłuż punktów dystrybucji żywności na obszarach dotkniętych głodem, do zbombardowanych wiosek i domów dziecka dla sierot wojennych.
Niesienie pomocy stało się przemysłem, w którym obraca się miliardami, walczy o jak największy udział w rynku i robi wszystko, by uprzedzić konkurentów. A pomocy udziela się, nawet jeśli pieniądze i towary zasilają kasy wojenne walczących stron. Czy więc organizacje humanitarne mogą twierdzić, że są neutralne? Czy powinny pomagać, jeśli pomoc dociera tylko do najwyżej postawionych, ginie w sidłach korupcji albo przedłuża walki? Co jest na dłuższą metę bardziej okrutne – pomagać czy pozwolić krajowi się wykrwawić albo samemu stanąć na nogi? Kiedy zasady humanitarne przestają być etyczne?
Karawana kryzysu to trafna, a jednocześnie szokująca analiza działalności międzynarodowej pomocy humanitarnej. Od Półwyspu Bałkańskiego po Darfur, od Somalii po Afganistan.

"To książka o tym, jak nie powinno udzielać się pomocy i jakie zagrożenia związane są z jej masowością".
Janina Ochojska-Okońska

"Książka przerażająca, obnażająca patologie, do których dochodzi, gdy szlachetne chęci zamieniają się w pomocowo-medialny przemysł. Zostawia czytelnika z fundamentalnymi pytaniami, na które nie ma 'prawidłowej odpowiedzi'".
Anna Wacławik-Orpik

"Ta książka jednocześnie wywołuje halucynacje i otrzeźwia".
Paul Scheffer

"Znakomicie napisana, bardzo przygnębiająca i niszczycielska książka. Ważne, aby przeczytali ją ludzie odpowiedzialni za niesienie pomocy i wyciągnęli z niej wnioski".
Ryszard Kapuściński

 

źródło opisu: Wydawnictwo Czarne, 2011

źródło okładki: http://www.czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1351

Zdejmując książkę z półki na książki miałem mieszane odczucia. Zastanawiające jest zestawienie zdjęć na okładce. Głodujący ludzie i rebelianci z karabinami. Nie rozumiałem tej zależności póki nie przeczytałem o koszmarze jaki na co dzień przeżywa wiele milionów ludzi zdanych na łaskę uzurpatorów. Ofiary tych "bestii" są okaleczani i pozbawieni podstawowych środków do przeżycia w ekstremalnych warunkach. Dzieje się tak tylko po to, gdyż taka sytuacja zbulwersuje opinię światową. Zaś pieniądze na pomoc humanitarną pomogą w prowadzeniu wojen. Jakim sposobem? Otóż proste rozwiązania wymaga najwięcej wysiłku. Wyobraźcie sobie setki organizacji humanitarnych, których jedynym celem jaki powinni osiągnąć, to polepszenie sytuacji społeczności pogrążonych w pożogach wojen, koszmarze naturalnych katastrof np. tsunami. Jednak zanim do tego dążyć starają się o kontrakty, które dają humanitarystom dofinansowanie na cele statutowe. Zaś z pieniędzy przekazywanych na pomoc dla najbiedniejszych pozostają środki, które nie zaspokoją nawet podstawowych potrzeb.
To za mało by rozbolała głowa?! W takim razie „ludobójcze” wojska plemienia Hutu dziesiątkujące ludność Tutsi w Rwandzie podczas bratobójczej "wojny domowej korzystają z pomocy "dla pokrzywdzonych uchodźców". Jest ona rozdzielana pod „płaszczykiem” ochronnym departamentów ONZ-tu i organizacji humanitarnych. Zamieszkiwali obóz w Gomie nieopodal granicy z Rwandą. Tam byli odżywiani, ubierani i w spokoju przygotowywali plan eksterminacji ludności Tutsi, która zamieszkuje Rwandę. Zdziwiło mnie, że w większości Hutu to katolicy. Jednak to oni byli prowodyrami rzezi ludu Tutsi. W lokalnym radiowęźle w Gomie informowali iż:
”Rozgniecenie karalucha to nie morderstwo. To higieniczny środek zaradczy”. *
Karaluch to w oczach Hutu każdy żyjący Tutsi. Poza tym przeszły mnie dreszcze przypominając sobie, jak odsłuchiwałem przemówień agitatora III Rzeszy, który był zarazem doktorem filozofii. Joseph Goebbels, bo o nim mowa był "niemieckim ministrem propagandy i oświecenia publicznego w rządzie Adolfa Hitlera"**. W podobny sposób wyrażał się o Żydach. Mam pytanie. Tyle lat po II Wojnie Światowej w XX wieku organizacje humanitarne dopuszczają do tego typu sytuacji? sic
Oczywiście tylko w ten sposób „minimalizując” rozgłos o tego typu patologiach mogą czerpać zyski od zaniepokojonej opinii światowej. Mało komu zależy na zmianie sytuacji, bo pomoc humanitarna to lukratywny biznes.
Czy czujemy się zbyt bezpiecznie, by nie myśleć o ludziach, którzy „wykorzystują” zainteresowanie humanitarysów. To już nie współczucie, ale rentowna inwestycja w okaleczone kończyny. Małe dzieci nie noszą protez, wystawiają je na widok dziennikarzy i agencji opinii publicznej. Nie jest istotne, że mają zapewnioną pomoc. Także w postaci protez rąk i nóg. To nikogo nie obchodzi. Jednym ważnym faktem jest wzbudzenie litości i próba wyjazdu za granicę w celu życia na koszt zazwyczaj amerykańskiego podatnika. Kuriozum stanowi to, że są oni oglądani w kanałach telewizyjnych typu reality -show.
Moja recenzja do książki to mały kamyczek wobec napierającej i niezaspokojonej globalnej społeczności, która pragnie zdławić swoje „wyrzuty sumienia”. Zaś ich działanie tylko podsyca podróże karawany kryzysu. Udaje się ona w rejony, gdzie ich pomoc tylko umacnia wojskowych, generałów i dyktatorów w przekonaniu o sprawczym działaniu ich planów. Z jednej strony owe założenia opierają się na eksterminacji bądź migracji niechcianej ludności z terenów „okupywanych”. Wspartych human- dollars, które nie pomagają najbiedniejszym i pokrzywdzonym. One jeszcze bardziej destabilizują sytuację w regionie. W tym wypadku zasada o bez stronności (nie popieraniu żadnej ze stron konfliktu) wychodzi mija się z misją niesienia pomocy Tym, którzy poważnie jej potrzebują.

*tamże str. 44
**http://pl.wikipedia.org/wiki/Joseph_Goebbels

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wesoła rozwódka

Po ostatnio skończonej książce zastanawiałam się co tu czytać. Przeglądałam i czytnik i zapowiedzi wydawnicze, i mój wybór padł na Wesołą rozwódkę,a t...

zgłoś błąd zgłoś błąd