Gdy nie nadejdzie jutro

Książka jest przypisana do serii/cyklu "Lektury reportera". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Dobra Literatura
6,41 (98 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
3
8
6
7
35
6
32
5
15
4
1
3
1
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-933290-0-7
liczba stron
215
słowa kluczowe
Indie, Nepal, prowincja, reportaż
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
jeffrey

Gdy nie nadejdzie jutro to reporterska opowieść o współczesnych Indiach i Nepalu. Żadna pocztówka z egzotycznej wyprawy czy kolorowy folder. Nie będzie cukierkowego Tadż Mahalu ani romantycznych zamków Radżastanu i monumentalnych Himalajów. Autor zabierze was do bombajskich burdeli, slumsów, na głęboką prowincję i w sam środek cichej wojny. Poznacie skromnych bohaterów, którzy mimo wielu...

Gdy nie nadejdzie jutro to reporterska opowieść o współczesnych Indiach i Nepalu. Żadna pocztówka z egzotycznej wyprawy czy kolorowy folder. Nie będzie cukierkowego Tadż Mahalu ani romantycznych zamków Radżastanu i monumentalnych Himalajów. Autor zabierze was do bombajskich burdeli, slumsów, na głęboką prowincję i w sam środek cichej wojny. Poznacie skromnych bohaterów, którzy mimo wielu przeszkód uparcie walczą o lepszy świat wokół siebie.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Dobra Literatura, 2011

źródło okładki: http://www.dobraliteratura.pl/ksiazka_wydana/121/g...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 698
Tamanna | 2014-01-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Indie
Przeczytana: 02 sierpnia 2012

To maleńka książeczka, którą szybko połknęłam, w przerwie między wielgachnym tomiskiem Mahabharaty Krishny Sharmy, Naipaulem, Panukiem i afrykańską literaturą. Reportaże to coś, co czytam ze szczególną pasją. A w dodatku reportaże z pobytu w Indiach. I tak jest z tą książką.

Już w pierwszych słowach swojej opowieści, autor stał mi się bliski. "Wyszedłem z terminalu bombajskiego lotniska Shivaji ubrany w buty treningowe i gruby polar". Natychmiast wróciłam do naszych doświadczeń. Luty,ubrani w sposób dostosowany do zimy w Warszawie i Wiedniu, wkraczając w upał Bombaju, zastanawialiśmy się, co zrobić z zimowym ubraniem. Bez sensu targaliśmy je potem przez miesiąc w plecakach po Keralach i Karnatakach.
Ciekawi mnie jednak też to, jak Skawiński pisze o postrzeganiu Indii. Cytując Marka Twaina "To są Indie! Kraina marzeń i romansu, bajecznego bogactwa i niewiarygodnej biedy, dżinów i gigantów, i lamp Aladyna, tygrysów,słoni, kraj setek narodów i setek języków, tysięcy religii i dwóch milionów bogów, kolebka ludzkości, miejsce narodzin ludzkiej mowy, matka historii, babka legend, prababka tradycji". I komentując jego słowa jako orientalizm krytykowany przez Edwarda Saida "Od czasów Homera każdy Europejczyk cokolwiek by powiedział o Oriencie, będzie to rasistowskie, imperialistyczne i prawie kompletnie etnocentryczne". Jak tego uniknąć?


Doświadczenie Indii Skawińskiego wyrasta początkowo z jego pracy w Pune. Nie byłam w tym oddalonym zaledwie o sto kilometrów od Bombaju mieście. Żałuję, bo nas tam zapraszali przypadkowo poznani w pociągu Indusi. P.S. opowiada w swej książce – o skojarzonym przeze mnie z "Kal Ho Naa Ho" - "Gdyby jutra nie było" – mało optymistycznym tytułem – już w pierwszym rozdziale o czternastoletniej Andżu znalezionej przez organizację pozarządową w burdelach bombajskiej Kamathipury. Dziewczynka została przez ojca sprzedana do pracy na służącą. Odzyskana powróciła do rodzinnego domu w Gorakhpur w Uttar Pradesh, już niedaleko granicy z Nepalem. Jej dom zostaje objęty pomocą organizacji.
Kamathipura, dzielnica bombajska powstała na terenach wydartych morzu przez Brytyjczyków. W XVIII wieku połączyli oni groblami siedem bombajskich wysp, osuszając bagna. To oni właśnie utworzyli w Kamathipurze pierwszą dzielnice czerwonych latarni. Brytyjczycy opuścili Indie w 1947, burdele Kamathipury pozostały. Tu trafiają sprzedawane dziewczynki, tu przebierają się za klientów poszukujący je pracownicy organizacji pozarządowych.
Jak zawsze wspominając Bombaj, chciwie szukam szczegółów o nim. Cytat z Salmana Rushdiego - też Bombajczyka - "prawdziwy Bombaj mówi minimum sześcioma językami, żadnym poprawnie". Garść informacji: codziennie rano sześć milionów mieszkańców rusza kolejką do pracy na południe miasta; Bombaj tworzy jedną czwartą produkcji Indii, czterdzieści procent handlu międzynarodowego, ponad połowa statków przepływa przez jego port.
Pisząc o Pune, PS wspomina o świetnych uczelniach, przemyśle motoryzacyjnym, drugim – po Bangalore - centrum informatycznym Indii, ale i o tym, że połowa z jego mieszkańców mieszka w slumsach.

Rozdział "GDYBY NIE NADEJDZIE JUTRO" poświęcono kobietom pracującym na wysypiskach śmierci, utworzonemu w 1993 roku związkowi zawodowemu zbieraczy odpadów, ich walce o swoje prawa, o wzrost bezpieczeństwa w trudzie segregowania odpadów, o wzajemną pomoc w przypadkach przemocy rodzinnej, pożyczaniu sobie w ramach związku pieniędzy.
PS pisze o Indiach z perspektywy kogoś, kto tam pożył, popracował. Zazdroszczę mu tej perspektywy. Ja mam doświadczenie zaledwie miesiąca podróży. Pewnie to, co poraża, intryguje w czas podróży, na co dzień może stać się udręką. PS pisze:
"Pobyt w tym kraju może się okazać zbyt dużym szokiem – wszystko dzieje się tu zbyt prędko, jest za kolorowo, za ciepło, za brudno, zawsze ekstremalnie". Zastanawiam się, na ile mnie zdążyło dotknąć to, o czym pisze PS: "Człowiek ku swojemu przerażeniu odkrywa w sobie rasistę",europocentyka patrzącego na Indie z zachodniej perspektywy.

W rozdziale "CUD, JAKIM SĄ INDIE" o niezwykłej przedsiębiorczości Indusów, o nakładających się kulturach w Indiach i o wzroście – ostatnio - wpływów skrajnego hinduizmu, prześladującego z muzułmanów, chrześcijan i zwalczającego wpływy zachodnie, o rządach Nehru, jego córki Indiry Gandhi i współcześnie wpływie na rządy jej synowej Soni Gandhi.

W rozdziale "KONIEC RAJU" –o Ladakh, miejscu gdzie praktykowany jest buddyzm tybetański, zniszczony przez Chińczyków w Tybecie. PS pisze o zmianach, jakim Ladakh poddany jest z powodu turystyki – kiedyś jedno samobójstwo na dekadę, teraz co miesiąc.

Rozdział "WRÓG PUBLICZNY NR JEDEN" poświęcono Arundhati Roy z Kerali, nienawidzonej za kontrowersyjne poglądy – poruszenie tematyki podziałów kastowych w nagrodzonej Bookerem książce "Bóg rzeczy małych", zaangażowanie w protest przeciwko budowie tam na rzece Narmada i związanemu z tym wysiedlaniem adiwasi z ich ziem, pokazywanie, że za ruchem naksalitów, zwalczanych przez indyjską policję, partyzantów leśnych stoi krzywda społeczna wydziedziczonych, niebronionych, opowiedzenie się za prawami bojowników kaszmirskich do swojej walki o wolność, także od przynależności do Indii –"Kaszmir nie jest integralną częścią Indii" - ArundhatiRoy. W tym rozdziale PS przedstawia też początki i rozwój ruchu naksalitów, aktualnie stanowiących wielki problem wewnętrzny Indii, nazywany przez niektórych wojną domową w dżunglach Indii.

O Kaszmirze czytałam w "Śalimar klaun"Salmana Rushdiego, "Dom cudów" J. Hardy, "Bogini z tygrysem" S.Koul. PS pisze o nim w dwóch rozdziałach "Kaszmir, czyli zrób sobie terrorystę" i"Tajemnicze morderstwo w Shopian". Boli mnie poznawanie dramatu tego miejsca. Przedstawiając go PS pisze o początkach niezależności Indii, w cieniu Podziału, masakry między hindusami,sikhami i muzułmanami, exodusu milionów, potem wojen z powstałym w wyniku podziału Indii Pakistanem. O Kaszmir. Ruch wolnościowy w muzułmańskim Kaszmirze rządzonym przez hinduskiego maharadżę rozpoczął się od lat trzydziestych XX wieku, w latach czterdziestych rozwinął się pod wodzą Abdullaha, Hary Singh,hinduski władca Kaszmiru wolał kuratelę Indii niż ryzyko utraty władzy w dążącym do wolności Kaszmirze. Drugą przeszkodą dla wolnego Kaszmiru – oprócz interesów Indii – są interesy Pakistanu. Obecnie Kaszmir jest podzielony na dwie części - zajęty przez Pakistan Azad Kaszmir i dolina Kaszmiru ze stolicą w Śrinagarze. Pisząc o Kaszmirze PS pisze, ze coraz więcej wśród Kaszmirczyków męczenników w walce o wolny Kaszmir, coraz młodszych, nawet trzynastoletnich. W ciągu trzech miesięcy 2010 roku – sto osób zginęło w Kaszmirze, często w upozorowanych na potyczki egzekucjach dokonywanych przez armię indyjską na Kaszmirczykach. Jego rzeczywistości są : godzina policyjna, blokowanie SMS, używanie Facebooka w zwoływaniu demonstracji. Dziesiątki tysięcy ludzi umieszcza na Youtube filmiki pokazujące życie w Kaszmirze z protestami przeciw dziesiątkomtysięcy zaginionych w ciągu ostatnich dwudziestu lat, opowieściami o torturach w więzieniu, podtapianiu, rażeniu prądem, licznych pobiciach dziennikarzy, strzelaniu do protestujących tłumów,gwałtach na kaszmirskich kobietach, fałszowaniu wyborów,blokowaniu lokalnych gazet, kwadrans wieści lokalnych i reszta czasu w TV poświęcona patriotycznym indyjskim pieśniom. W Indiach poza Kaszmirem bojownicy kaszmirscy nazywani są terrorystami. Kaszmirczyków czyni się odpowiedzialnymi za zamachy bombowe, oskarża się o preferowanie Pakistanu a nie Indii – kibicowanie jemu np w rozgrywkach w krykieta.
Kaszmir nie jest jedynym miejscem w Indiach, gdzie słychać strzały i krew się leje. Oddzielności od Indii pragną też: Bihar, Jharkhand, Tamil Nadu, Asam.
W tysiąc 1948 roku Delhi poprosiło ONZ o rozstrzygnięcie z Pakistanem sporu o Kaszmir. ONZ zaproponowała referendum. Popierane przez Pakistan. Pominięte milczeniem przez Indie, spodziewające się przegranej. Czy w referendum możliwy byłby wybór między Indiami, Pakistanem, a upragnionym wolnym Kaszmirem? Na razie w Kaszmirze jeden indyjski żołnierz przypada na dziesięciu Kaszmirczyków. A w rejonie rośnie wpływ zorganizowanego przez Parveenę Ahangar, matkę zaginionego syna,

Stowarzyszenie Rodzin Zaginionych. Kaszmirskie kobiety przerywają milczenie. Być może zainspirowane duchem Lal Ded, Matki Lal, mistyczki, wyznawczyni Śiwy, a jednocześnie świętej w oczach szyitów, poetki urodzonej w 1320roku. Lal Ded wydano za maż jako dwunastolatkę. Dręczona przez teściową, głodzona, uciekła, wybierając życie w odosobnieniu. Chodziła naga, z rozwianym włosem, od wioski do wioski. Nauczając. Gdy oburzeni jej wyglądem ludzie jej złorzeczyli, przewiesiła przez ramiona dwa szale. W reakcji na każdy atak zawiązywała supełek na jednym szalu. Gdy ktoś okazywał jej szacunek, zaznaczała to węzełkiem na drugim szalu. Potem zważyła oba szale pokazując, że i złorzeczenia i błogosławieństwa ważą tyle samo. Ważniejsze od nich jest, co sam myślisz o sobie.
Kolejne rozdziały dotyczą już Nepalu – "MATKA OD KRWI" - o odprawianym co pięć lat świecie ku czci Gadhamai podczas którego zabija się dziesiątki tysięcy zwierząt.-i "Kumari" – o żywej bogini, na która wybiera się dziewczynkę, pozostającą w tej roli do czasu pierwszej menstruacji. W Indiach krwawe ofiary ze zwierząt są w nie zgodzie z konstytucją, ale ścisły zakaz obejmuje tylko kilka stanów.
"MARZYCIELE BEZ GRANIC" to rozdział o tych, którzy próbują zmieniać Nepal ratując dzieci od prostytucji i nałogów. O udziale w tym ludzi z Zachodu, o obietnicach bez pokrycia. O nadziejach wciąż odnawianych.
W epilogu P.S. omawia bandh – hartal– strajk, protesty np za separacją poszczególnych stanów od Indii, na Goa przeciwko dofinansowywaniu angielskojęzycznych szkół Z powodu głodu po powodzi i milionach ton żywności ulegającej zepsuciu. Ogromnym problemem są też samobójstwa zadłużonych chłopów – 200 tysięcy od 1997 roku. To ci, których omija cud gospodarczych zmian w Indiach, z którego korzysta zaledwie50milionów. Myśląc o protestach indyjskich trudno zapomnieć o głodówkach Gandhiego.
P. Skawińskiemu wdzięczna też jestem za spis literatury. Niektóre z tych książek już przeczytałam, ale niemniej jest z czego wybrać sobie kolejne pozycje do zamówienia i przeczytania. Np Amartya Sen "Rozwój i wolność".
CYTATY:

"Turysta jako kolonizator" - wg Heleny Nordberg- Hodge


S.K. Patil o Nehru:
"Premier Nehru jest jak wielkie rzewo banianowe. Daje schronienie, ale nic pod nim nie rośnie"
"Brytyjczycy uciekli z Indii, bonie mogli już zdzierżyć codziennego morderstwa popełnianego na ich języku" ex-premier Vaypajee

Arundhati Roy na temat sporu o rozebrany przez radykalnych hindus meczet Babri w Ajodhja, rzekomo postawiony na miejscu narodzin boga Ramy:
"Nawet jeśli pod każdym meczetem w Indiach byłaby hinduska świątynia, to co jest pod nimi? Może następna indyjska świątynia lub kolejny bóg. Może buddyjska stupa. A prawdopodobnie świątynia któregoś z tutejszych pierwotnych ludów. Historia nie zaczęła się od hinduizmu savarny – radykalnego. Jak głęboko mamy kopać?

angielskie powiedzenie:
"Daj Indusowi skrawek chodnika, a zbuduje tam imperium"

Arundhati Roy o swoim stanie, który od 50-ch lat wybiera rząd komunistów:
"Kerala jest domem czterech religii: hinduizmu, islamu, chrześcijaństwa i marksizmu"

W 1948 Nehru do ludzi z wioski, która miała zniknąć z powodu budowy tamy
"Jeśli macie cierpieć, cierpcie za kraj"

Kopiuję tu moją opinię z blogu valley-of-dance.blog i z mojej strony nietylkoindie.pl (tam z ilustracjami)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.

Opinie czytelników


O książce:
Księżyc jest pierwszym umarłym

Fragment recenzji pochodzi z bloga www.posredniczka-ksiazek.pl [...] Nieprzewidywalna fabuła, wartka akcja i wielka tajemnica sprawiają, że wcale nie...

zgłoś błąd zgłoś błąd