Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/publicystyka/11512/oscar-dla-ksiazki-czyli-o-oscarowej-literaturze

Oscar dla książki, czyli o oscarowej literaturze

9 wartościowy tekst

„Jeżeli znajduję to w literaturze, to jest to dla mnie wielka literatura, jeżeli w kinie, to jest to dla mnie wielkie kino” – pisał w swych autobiograficznych przemyśleniach Krzysztof Kieślowski. Czego szukał nasz nieodżałowany mistrz? Czy takim samym kryterium kierują się członkowie Akademii przy rozdawaniu Oscarów? Zwłaszcza, choć nie tylko, tych literackich. Pomyślmy.

W fikcyjnych historiach – pięknych wyobrażeniach, niecodziennych kłamstwach – choć także w sprawnie zrealizowanych dokumentach, błyskotliwych reportażach czy fascynujących biografiach możemy – ba, niekiedy nawet powinniśmy – szukać własnego Ja. Bywa ono zapisywane zarówno na kartach światowej literatury, jak i utrwalane na celuloidowej taśmie. Słowa mają terapeutyczną moc, pozwalają nam zrozumieć, a następnie opisać świat, w którym żyjemy. Wartością często bywa różnorodność, o czym świadczą również oscarowe listy nominowanych i nagradzanych – fantasy i science fiction, musicale i horrory, filmy rysunkowe i widowiska historyczne… Najbardziej znana Akademia Filmowa na świecie jest instytucją z wielu względów kontrowersyjną, ale potrafi docenić urok zapisywanych opowieści – nie tylko spod znaku literatury pięknej.

Statystyki nie kłamią

Zaskakujące, jak wiele znakomitych historii powstało na kanwie powieści, opowiadań, reportaży czy wspomnień. Niekiedy podstawą jest główny motyw, temat przewodni, jeden bohater czy świat przedstawiony, ale najczęściej twórcy – reżyserzy i scenarzyści – czerpią z całego bogactwa literackiej skarbnicy, w bardzo różnych gatunkach i konwencjach. Statystyki nie kłamią – ponad dwie trzecie wszystkich zwycięzców w kategorii „Najlepszy film” zostało zainspirowanych twórczością literacką. Pierwszego Oscara wręczono w 1929 roku, a już dwa lata później uhonorowano film „Cimarron”, amerykański western na podstawie opowiadania Edny Ferber. Najkrótsze w historii rozdanie statuetek – właśnie z 1929 roku – trwało zaledwie 15 minut, jednak nominowanych przybywało, nic więc dziwnego, że z czasem ceremonie miały postać wielogodzinnych widowisk – dotychczasowy rekord padł w 2002 roku, gdy gala trwała ponad 4 godziny! A literackich zwycięzców przybywało. I to się nie zmienia.

W historii Oscarów nagradzane były dzieła prawdziwie monumentalne, czego dowodzi „Powrót Króla” na podstawie prozy J.R.R. Tolkiena. Zwieńczenie filmowej trylogii „Władcy Pierścieni” otrzymało w sumie jedenaście nagród, w tym oczywiście za najlepszy scenariusz adaptowany. Dzieło wyreżyserowane przez Petera Jacksona wyrównało rekord należący do „Titanica” Jamesa Camerona, a także kultowego „Ben Hura” Williama Wylera, którego podstawą jest powieść Lewisa Wallace’a pod tym samym tytułem. Prawdziwie wielkich obrazów nie brakowało jednak w żadnej dekadzie.

(Filmowa) podróż przez dekady

U schyłku lat 30. XX wieku było to oczywiście „Przeminęło z wiatrem” – melodramatyczny klasyk doceniony ośmioma statuetkami. Co ciekawe, już miesiąc po opublikowaniu powieści Margaret Mitchell producent David O. Selznick zakupił za rekordowe na owe czasy 50 tysięcy dolarów prawa do realizacji kinowej wersji, która – biorąc pod uwagę inflację – pozostaje najbardziej dochodowym filmem w USA. Dziś zarobiłby on około 1,5 miliarda dolarów.

Artystycznym sukcesem okazał się niemal 10 lat później „Hamlet” Laurence’a Oliviera – film z kilku względów szczególny. Adaptacja sztuki Szekspira po raz pierwszy została udźwiękowiona, co więcej, po raz pierwszy aktor, który zdobył Oscara, był także reżyserem filmu. Jeśli dodamy do tego, że jest to pierwszy nieamerykański film, który otrzymał złotą statuetkę, w dodatku remake, cóż – pozycja w kanonie wydaje się zasadna. Olivier zresztą przymierzał się do innego dzieła na podstawie literatury, którym jest „W 80 dni dookoła świata” z 1956 roku. Przeniesienie na duży ekran prozy Juliusza Verne'a okazało się prawdziwym sukcesem zarówno dla Michaela Todda (najlepszy film), jak i zespołu scenarzystów, którym udało się oddać przygodowego ducha powieści. W tym celu zdjęcia realizowano w ponad 140 miejscach świata, co stanowi prawdziwy rekord Hollywood.

Dramatyczna przygoda, różne odcienie wojny i wewnętrzna metamorfoza stały się też motywem przewodnim „Lawrence'a z Arabii” (1962), brytyjskiej produkcji w reżyserii Davida Leana, którą oparto na autobiograficznej powieści T.E. Lawrence’a pt. „Siedem filarów mądrości”. To niezwykłe widowisko, wzruszające i mądre, do dziś jest uznawane za szczytowe osiągnięcie kinowego rzemiosła i literackiej poetyki zapisanej we wspomnieniach. Warto dodać, że producentem filmu był Sam Spiegel, który sfinansował realizację „Mostu na rzece Kwai”, wybitnej ekranizacji powieści Pierre’a Boulle’a (twórcy „Planety małp”), także nagrodzonej Oscarami. Był to złoty czas adaptacji, bo przecież w 1960 roku doceniono wspomnianego wcześniej „Ben Hura”.

W kolejnej dekadzie, czyli w latach 70., królował „Ojciec chrzestny” – wspólny sukces Francisa Forda Coppoli i Maria Puzo – ale wielkie wrażenie wywarła także historia znana jako „Lot nad kukułczym gniazdem”. Ten przejmujący zapis zniewolenia i pragnienia wolności z brawurową kreacją Jacka Nicholsona, który mógł nie dostać głównej roli, to adaptacja prozy Kena Keseya. Prawa do ekranizacji w 1963 roku zakupił Kirk Douglas, a następnie przekazał je swojemu synowi, Michaelowi. Legendarny aktor, Douglas senior, zastrzegł sobie jednak prawo wcielenia się w postać McMurphy’ego. Ostatecznie wyreżyserowany przez Miloša Formana obraz został nagrodzony również statuetką dla producenta filmowego, którym był Douglas junior. Kilka lat później, bo w latach 80., Forman nakręcił z kolei „Amadeusza” (1984) – muzyczną biografię wiedeńskiego geniusza, która powstała w oparciu o sztukę teatralną Petera Shaffera. Wspaniałe, choć nie idealne życie zapisane na muzycznej pięciolinii to kino wybitnie festiwalowe.

Orientalne piękno zapisano natomiast w „Ostatnim cesarzu”, biograficznym filmie Bernarda Bertolucciego, który powstał na podstawie autobiograficznej książki „Byłem ostatnim cesarzem Chin”. Jej autor, Aisin Gioro Puyi, zwany też Pu Yi, ostatni władca Chin przed ustanowieniem Republiki, swoje wspomnienia zapisywał w zeszytach, przebywając w więzieniu dla zbrodniarzy wojennych. Filmowa autobiografia – o wybitnej formie i niezwykle interesującej treści – stanowi pierwszy zachodni obraz wyreżyserowany w Zakazanym Mieście, dawnym pałacu cesarskim dynastii Ming i Quing, który znajduje się w centrum Pekinu.

Ostatnia dekada ubiegłego wieku to oczywiście „Lista Schindlera”. Amerykański dramat wojenny, który powstał na podstawie książki Thomasa Keneally’ego, bazuje na prawdziwych wydarzeniach historycznych – terrorze wojny, o którym opowiada Oskar Schindler, niemiecki przemysłowiec, który uratował ponad tysiąc Żydów. Aktorski popis Liama Neesona to dowód poświęcenia i niebywałej wrażliwości, która cechuje wielkich aktorów. Ciekawe jest też coś innego. Gdy materiał źródłowy jest wybitnie interesujący, jak choćby w „Milczeniu owiec”, również oscarowym widowisku z lat 90., to w połączeniu z talentem aktorskim może zagwarantować Oscara. Nawet jeśli występ trwa zaledwie 16 minut. Tak stało się właśnie w przypadku Anthony’ego Hopkinsa, który wcielił się w postać Hannibala Lectera, jednego z najbardziej przerażających, ale i charyzmatycznych morderców w dziejach fikcji. Thomas Harris, literacki ojciec rzeczonego, twórca bestsellerowych thrillerów psychologicznych, mógł być dumny z kinowego wyobrażenia.

Książka i film dziś

Początek nowego tysiąclecia to pojawienie się prawdziwego władcy, a właściwie... jego powrót. „Powrót króla”, czyli wielki sukces przywołanego na początku Petera Jacksona, dowodzi, że klasyka literatury fantastycznej stanowi materię niezwykle atrakcyjną zarówno dla czytelników, jak i widzów. Co ciekawe, Viggo Mortensena do udziału w ekranizacji i wcielenia się w postać Aragorna namówił syn aktora, wielki miłośnik prozy Tolkiena. O życiu kultowego literata już wkrótce dowiemy się więcej za sprawą biograficznego filmu „Tolkien”, dzięki któremu poznamy życiową drogę brytyjskiego twórcy, zanim stworzył niezwykły świat Śródziemia.

W ostatnich latach na ekranach nie brakowało filmów inspirowanych słowem pisanym. Przed kilkoma laty nagrodzono obraz „Zniewolony. 12 years a slave”, adaptację autobiograficznej książki pod tym samym tytułem autorstwa Solomona Northupa, a w 2016 roku – żeby wskazać tylko na dwa, bodaj najgłośniejsze przykłady – uhonorowano „Zjawę”, czyli opartą na faktach historię XIX-wiecznego trapera mszczącego się na człowieku, który zostawił go rannego, co opisał w swojej powieści Michael Punke. A zaledwie przed rokiem nagrodzono „Kształt wody”, fantastyczną i w formie, i w treści baśniową opowieść miłosną o pięknych potworach i szkaradnych ludziach. Równolegle do scenariusza powstawała książka, gdyż pierwotny pomysł Daniela Krausa zainspirował meksykańskiego reżysera Guillerma del Toro. Historia zapisana w słowach i obrazach jest unikatowa – choć podobna, nie jest taka sama. Pięknie się różni, tak jak pięknie się różni – ale też wzajemnie na siebie oddziałuje – muza prozy i poezji oraz bogini sztuki filmowej.

„Co chwila odnajdujesz siebie albo kogoś zupełnie innego wprawdzie, ale myślącego tak jak Ty, widzącego to, co Ty kiedyś zobaczyłaś. Na tym polega wielka literatura, na tym samym wielkie kino. Na chwileczkę znajdujesz tam siebie” – odpowiada Krzysztof Kieślowski na pytanie z początku. Być może w tym właśnie tkwi sekret niektórych dzieł – filmowych i literackich – które zapadają w pamięć, a którym Oscary przyznajemy samodzielnie. Niezależnie od rozstrzygnięć Akademii.


Pokaż wszystkie teksty publicystyczne.
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 15  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 2156
LubimyCzytać
22-02-2019 12:26
Zapraszamy do dyskusji.
książek: 3385
filozof
24-02-2019 09:13
A ja czekam na ekranizację.Choćby Okularnik Bondy.Czekam,na ekranizację Wędrowycza.Może i czegoś Rollins. Lub Zaklinacza Tarana Matharu
książek: 1081
5000lib
24-02-2019 12:45
Bonda według Ciebie pisze na poziomie, by korespondować "z tekstem"-oscarowym?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1351
Monika
24-02-2019 13:43

Olivier zresztą przymierzał się do innego dzieła na podstawie literatury, którym jest „W 80 dni dookoła świata” z 1956 roku.


Nie wynika tu wprost z tego zdania, że się przymierzał, ale w końcu nie przymierzył, można nawet odnieść wrażenie wręcz odwrotne, że wtedy ("Hamlet" to rok 1948, nagrodzony w 1949) dopiero się przymierzał, a film powstały parę lat później jest efektem tego przymierzania,...

Olivier zresztą przymierzał się do innego dzieła na podstawie literatury, którym jest „W 80 dni dookoła świata” z 1956 roku.


Nie wynika tu wprost z tego zdania, że się przymierzał, ale w końcu nie przymierzył, można nawet odnieść wrażenie wręcz odwrotne, że wtedy ("Hamlet" to rok 1948, nagrodzony w 1949) dopiero się przymierzał, a film powstały parę lat później jest efektem tego przymierzania, dziełem Oliviera lub z jego udziałem. Tymczasem nic mi nie wiadomo o jakimkolwiek znaczącym udziale Oliviera w tym filmie, nie tylko udziale rzeczywistym, ale nawet jakimś planowanym, "przymierzanym". Jedyne, co udało mi się na ten temat znaleźć, to podobno film ten jest pierwszym, w którym pojawił się pomysł ról typu cameo, maleńkich epizodów z udziałem wielkich gwiazd, i podobno Olivier miał propozycję zagrania jednej z takich rólek. A zatem nie tyle się przymierzał, co był przymierzany, nie tyle do filmu, do jego tworzenia lub współtworzenia, co do epizodycznego występu. Wspominanie o aktorze, który finalnie nawet w filmie nie zagrał, w kontekście sugerującym jego znaczący udział, niemal nawet sprawstwo lub planowane sprawstwo powstania filmu, uważam za spore nadużycie. No, chyba że o czymś nie wiem, chyba że faktycznie się do tworzenia tego filmu przymierzał, może zgłaszał się lub był zgłaszany do pisania scenariusza lub choćby do zagrania głównej roli? W takim przypadku proszę o jakiś komentarz.
pokaż więcej
książek: 324
Marcin
24-02-2019 14:04
Laurence Oliwier był rozpatrywany (żeby już nie nadużywać tego przymierzania ;)) do roli służącego Fogga, który jest zwolniony na początku filmu. Oliwier odrzucił jednak tę propozycję, do której pierwotnie się... przymierzał. :)
Nie wiem, czy jest to nadużycie, natomiast chciałem zwrócić uwagę na ten mało znany fakt, aby podkreślić, że sztuka filmowa to też sztuka biznesowa - negocjacji,...
Laurence Oliwier był rozpatrywany (żeby już nie nadużywać tego przymierzania ;)) do roli służącego Fogga, który jest zwolniony na początku filmu. Oliwier odrzucił jednak tę propozycję, do której pierwotnie się... przymierzał. :)
Nie wiem, czy jest to nadużycie, natomiast chciałem zwrócić uwagę na ten mało znany fakt, aby podkreślić, że sztuka filmowa to też sztuka biznesowa - negocjacji, planowania, kompromisów! Podobnie zresztą jak Oscary. ;)

Serdecznie dziękuję za merytoryczny komentarz i zwrócenie uwagi! :)
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 80
Arszu
24-02-2019 22:54
Szkoda, że brak przykładów filmowej adaptacji na podstawie komiksu.

Oscary:

Batman (1989) najlepsza scenografia i dekoracja wnętrz.
Dick Tracy (1990) 3 sztuki-charakteryzacja, piosenka ,scenografia.
Faceci w czerni (1997) za charakteryzację.
Droga do zatracenia (2002) za najlepsze zdjęcia.
Spider Man 2 (2004) najlepsze efekty specjalne.
Mroczny Rycerz (2008) 2 sztuki, aktor drugoplanowy,...
Szkoda, że brak przykładów filmowej adaptacji na podstawie komiksu.

Oscary:

Batman (1989) najlepsza scenografia i dekoracja wnętrz.
Dick Tracy (1990) 3 sztuki-charakteryzacja, piosenka ,scenografia.
Faceci w czerni (1997) za charakteryzację.
Droga do zatracenia (2002) za najlepsze zdjęcia.
Spider Man 2 (2004) najlepsze efekty specjalne.
Mroczny Rycerz (2008) 2 sztuki, aktor drugoplanowy, montaż dźwięku.
Wielka szóstka (2016) najlepszy długometrażowy film animowany.
Legion samobójców za najlepszą charakteryzację i fryzury :) hehe jak to brzmi.

I mnóstwo komiksowych nominacji gdzie tendencja jest zwyżkowa. Najczęściej za efekty specjalne. Tak że filmów na podstawie komiksów nie powinno się pomijać.
pokaż więcej
książek: 324
Marcin
25-02-2019 21:08
Arszu,

bardzo słuszna uwaga i dziękuję za uzupełnienie listy, bo faktycznie - filmów godnych odnotowania jest bez liku!

Swój tekst pomyślałem w ten sposób, aby był przeglądem przez dekady z uwzględnieniem najbardziej znaczących nagród. Jak sam zresztą zauważyłeś, pozycje komiksowe na dobre rozgościły się od końcówki lat 90. To bardzo ważny kawałek, któremu będę chciał w przyszłości...
Arszu,

bardzo słuszna uwaga i dziękuję za uzupełnienie listy, bo faktycznie - filmów godnych odnotowania jest bez liku!

Swój tekst pomyślałem w ten sposób, aby był przeglądem przez dekady z uwzględnieniem najbardziej znaczących nagród. Jak sam zresztą zauważyłeś, pozycje komiksowe na dobre rozgościły się od końcówki lat 90. To bardzo ważny kawałek, któremu będę chciał w przyszłości poświęcić większy tekst. Jak zmieniło się kino, gdy scenariusze zaczęły zostać tworzone na kanwie opowieści graficznych.

Swoim komentarzem tylko utwierdziłeś mnie w przekonaniu, że warto jest szerzej omówić to zagadnienie. :) Wielkie dzięki - serio.
pokaż więcej
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 751
Robert
25-02-2019 11:19
Bo komiksy dalej przez 90% ludzi uznawane są jako coś gorszego i dla dzieci. Zupełnie w głowach się im nie mieści ileż tu jest możliwości. Tak samo z fantastyką, która zawsze traktowana była po macoszemu.
książek: 324
Marcin
25-02-2019 21:08
Na Lubimy Czytać staramy się jednak z takim podejściem walczyć, a komiksową sztukę popularyzować :)

http://lubimyczytac.pl/profil/110071/marcin-waincetel/teksty-redakcyjne/1/1...
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Stróże

Bardzo fajne opowiadania z uniwersum Kłamcy :) Osobiście najbardziej przypadł mi do gustu cross-over z Dreszczem i Kędziorem. Zdecydowanie polecam :)

zgłoś błąd zgłoś błąd