-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać287 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać12 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać11
Biblioteczka
Spojrzenie na wojnę, nazizm, getto oczami młodej dziewczyny daje niewiarygodny rezultat i burzę emocji. Daje nam dostrzec to, co do tej pory nam umykało, co zostało przemilczane czy niezauważone. Jesteśmy również świadkami emocjonalnej bitwy w sercu Mary, która obwinia się o swoje uprzywilejowane położenie, o swoje przetrwanie, o swoje życie.
Myślę, że kanon lektur szkolnych powinien wzbogacić się o "Pamiętnik Mary Berg"!
więcej na: http://aleksandrowemysli.blogspot.com/2016/05/pamietnik-mary-berg.html
Spojrzenie na wojnę, nazizm, getto oczami młodej dziewczyny daje niewiarygodny rezultat i burzę emocji. Daje nam dostrzec to, co do tej pory nam umykało, co zostało przemilczane czy niezauważone. Jesteśmy również świadkami emocjonalnej bitwy w sercu Mary, która obwinia się o swoje uprzywilejowane położenie, o swoje przetrwanie, o swoje życie.
Myślę, że kanon lektur...
"Dziewczyny Wyklęte 2" to lektura obowiązkowa dla miłośników historii i sylwetek kobiet silnych jak skała oraz gołębim sercu, dla których ponad wszystko liczyły się Bóg, honor, ojczyzna.
więcej na: http://aleksandrowemysli.blogspot.com/2016/06/dziewczyny-wyklete-2-szymon-nowak.html
"Dziewczyny Wyklęte 2" to lektura obowiązkowa dla miłośników historii i sylwetek kobiet silnych jak skała oraz gołębim sercu, dla których ponad wszystko liczyły się Bóg, honor, ojczyzna.
więcej na: http://aleksandrowemysli.blogspot.com/2016/06/dziewczyny-wyklete-2-szymon-nowak.html
2015-09-10
Większość kobiet zgodzi się ze mną, że macierzyństwo to niesamowita przygoda, ale i jedno z najtrudniejszych zadań jakie są przed nami stawiane. Wychować dziecko na dobrego, poczciwego człowieka to nie lada zadanie. Rodzice stają w obliczu wielu zagrożeń, które mogą spaczyć charakter potomstwa: internet, alkohol, dopalacze, narkotyki... To teraz, współcześnie... Był natomiast czas kiedy macierzyństwo było karkołomną sztuką przetrwania, a walka o życie dziecka i przedkładanie jego nad własne, było na porządku dziennym, było wartością nadrzędną.
Końcówka wojny, wyzwolenie, Armia Czerwona, chwilowa radość, wieloletnie cierpienie, bezwarunkowa miłość. Tak w skrócie można opisać najnowszą powieść współczesnego słowackiego pisarza i laureata Literackiej Nagrody Europy Środkowej "Angelus". Pavol Rankov, bo o nim mowa, przeniósł nas w czasy gdy nowy porządek zburzył to, co było do tej pory znane i bezpieczne. Postawił swoich bohaterów przed okrutnym doświadczeniem jakim jest rosyjski łagier, komunizm, socjalizm i zmusił do podejmowania trudnych, najtrudniejszych decyzji w życiu.
Po wyzwoleniu Czechosłowacji przez Armię Czerwoną przez kraj przetoczyła się fala zmian, począwszy od tych ustrojowych po obyczajowe, światopoglądowe. Zawirowania historii dosięgają młodziutką, naiwną, rozkochaną w radzieckim partyzancie, ciężarną Zuzanę. Przypadek sprawia, że zostaje oskarżona o zdradę, skazana i wysłana do Gułagu. Tam rodzi syna, walczy o przetrwanie dla siebie i dziecka.
Nikomu nie trzeba tłumaczyć jak ciężkie czekało ją życie w łagrze. Katorżnicza praca przy wyrębie lasu, głodowe racje żywnościowe, niesprzyjający klimat, warunki bytowe, śmierć czyhająca na każdym kroku- z głodu, z zimna, z nieuwagi, z zazdrości... Nie bez znaczenia jest także element ludzki w postaci brutalnych nadzorców i współtowarzyszek niedoli gotowych na wiele by zdobyć szansę odwrócenia losu: manipulacja, donosicielstwo, zdrady, brutalne znęcanie fizyczne i psychiczne. W takich warunkach macierzyństwo zyskuje innego znaczenia. Jak wychować dziecko zgodnie z własnym sumieniem i pogodzić z obowiązującą propagandą? Jak przekazać wartości, w które się wierzy, tak by nie ściągnąć na siebie niebezpieczeństwa? Oprócz tego największym wyzwaniem było utrzymanie syna przy życiu. Jedzenie marnej jakości i w niewystarczającej ilości oraz widmo domu dziecka, zmusza Zuzanę do rozważenia propozycji adopcji...
Umysł człowieka ma tendencję do kłamstwa, zawsze stara się znaleźć pociechę, wyszukuje możliwości, które mogłyby się wydarzyć i nie byłyby aż tak złe, jak rzeczywistość.
Pavol Rankov choć pisze o wielkiej historii, której rany nosimy po dzień dzisiejszy, to uchronił powieść od patosu, wielkich słów. Wręcz przeciwnie prosto, po swojsku, ale z całą brutalnością i autentycznością ukazał tragedię tamtych czasów, tamtych wyborów, z którymi trzeba było żyć. Kobiecym głosem, głosem matki oddał to co w macierzyństwie najpiękniejsze- bezwarunkową miłość, która ma siłę przenosić góry, zagłuszyć ból w sercu, oddać się samotności...
Każda rodzina ma swoje trupy w szafie, o których się nie mówi.
"Matki" to powieść o wielu odcieniach macierzyństwa teraz współcześnie jak i kiedyś, przed siedemdziesięciu laty. Młoda ciężarna studentka opisująca losy Zuzany spotyka się z dyskryminacją. Zdaniem jej profesora nie nadaje się do nauki, do pracy. Powinna skupić się na pieluchach, zupkach, kupkach... Obserwujemy również matkę, która dla bezpieczeństwa swojego dziecka jest gotowa do zachowań wykraczających poza ramy sumienia, dobrego wychowania, a także stawiających na szali uczucie swojej córki.
Jeśli matki przestaną walczyć o swoje dzieci, to oddalimy się od praw natury i wartości cywilizacji.
"Matki" to powieść o kobietach, które z określeniem słaba płeć nie mają nic wspólnego. Ich siła, determinacja jest godna podziwu. Gorąco zachęcam do lektury.
aleksandrowemysli.blogspot.com
Większość kobiet zgodzi się ze mną, że macierzyństwo to niesamowita przygoda, ale i jedno z najtrudniejszych zadań jakie są przed nami stawiane. Wychować dziecko na dobrego, poczciwego człowieka to nie lada zadanie. Rodzice stają w obliczu wielu zagrożeń, które mogą spaczyć charakter potomstwa: internet, alkohol, dopalacze, narkotyki... To teraz, współcześnie... Był...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2015-08-11
W okolicach ważnych rocznic dla historii Polski wydawnictwa prześcigają się w publikacjach przypominających o tamtych czasach i wydarzeniach.
1 sierpnia minęła 71 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Dla wielu Polaków ten dzień to nie tylko data z podręcznika historii, to żywy dowód pamięci i hołdu oddanego odważnym żołnierzom Armii Krajowej, ochotniczym Powstańcom, harcerzom i ludności cywilnej, którzy postanowili wziąć w swoje ręce losy ukochanego kraju i przywrócić mu należną wolność. Autorzy tacy jak Maria Fredro- Boniecka i Wiktor Krajewski podtrzymują płomień patriotyzmu i przypominają sylwetki bohaterów zapomnianych, pomijanych w szarzyźnie codzienności.
"Łączniczki" to opowieść o dzielnych dziewczynach, które na równi z mężczyznami ruszyły do walki o suwerenność swojej ojczyzny i wolność dla swoich krajanów oraz przyszłych pokoleń. Nie obawiały się postawić na szali młodości, przyszłości, życia.
W wojnie nie chodziło o patos, o bohaterstwo. Wojna była ogromnym dramatem. Zarówno dla dorosłych z doświadczeniem (...) jak i dla nas , podówczas młodzieży. Z dnia na dzień zawalił się świat, który wydawał się jedynym możliwym. Wszystko się zmieniło.
Balbina Szymańska- Ignaczewska przed wojną wychowywała się w Kole w zamożnej rodzinie. Podczas okupacji kolportowała prasę podziemną. Potrafiła zachować zimną krew, dobrze kłamała. Te cechy nie raz uratowały jej życie. W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego miała 18 lat. Jej pseudonim "Basia", należała do batalionu "Oaza".
Jolanta Mirosława Zawadzka- Kolczyńska uczęszczała do elitarnej szkoły dla panien z dobrego domu. Jej koleżankami z ławki były Jadwiga Piłsudska, wanda Chotomska czy siostry Branickie. W czasie wojny przewoziła broń partyzantom, była strzelcem i łączniczką. W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego miała zaledwie 16 lat. Jej pseudonim "Klara", była łączniczką dowódcy 6. kompanii w Zgrupowaniu "Chrobry II".
Wanda Traczyk- Stawska była harcerką z powołania, córką legionisty. Walkę z wrogiem uważała za swój obowiązek. Podczas okupacji roznosiła wyroki szmalcownikom i volksdeutschom oraz kolportowała prasę. Jej pseudonim "Pączek", łączniczka- strzelec oddziału osłonowego Wojskowych Zakładów Wydawniczych, będącego oddziałem dyspozycyjnym gen. "Montera".
Bronisława Romanowska- Mazur była łączniczką w służbie zdrowia oraz organizowała kursy sanitarne. W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego miała 18 lat. Pisała wiersze, które "stały się świadectwem tamtego okrutnego czasu". Jej pseudonim "Sosna", drużyna "Las", "Ul- Puszcza", "Rój Tom", PW szpital powstańczy w Legionowie, I Rejon VII Obwodu "Obroża" Okręgu Warszawskiego AK.
Barbara Wilczyńska- Sekulska w konspiracji służyła razem z mamą. Roznosiły tajną prasę, dokumenty i broń. W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego miała 17 lat. Jej pseudonim "Penelopa", była łączniczką i sanitariuszką Batalionu "Kiliński", IV kompanii "Watra".
Teresa Kuklińska- Tyrajska była harcerką, gdzie przeszła kurs sanitarny i zajmowała się pomocą przy transporcie paczek dla więźniów Pawiaka. W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego miała 17- 18 lat. Jej pseudonim "Basia", należała do Batalionu "Oaza".
Krystyna Królikiewicz- Harasimowicz w konspiracji przewoziła meldunki, kolportowała prasę. Dzięki swojemu urokowi osobistemu i talentowi gry aktorskiej nie raz wyszła cało z opresji. W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego miała 23 lata. Jej pseudonim "Kryśka".
Maria Stypułkowska- Chojecka już jako trzynastolatka bardzo chciała walczyć z wrogiem. W tym celu zapisała się do harcerstwa. W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego miała 18 lat. Jej pseudonim "Kama", należała do Batalionu "Parasol".
Zofia Słojkowska- Krajewska "do konspiracji przystąpiła, gdyż chciała mieć poczucie, że nie siedzi bezczynnie. Wojna była dla niej tak ogromnym stresem, że w wieku 16 lat osiwiała." W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego miała 16 lat. Jej pseudonim "Nelly".
Po straszliwej okupacji powstanie było dla nas momentem, kiedy poczuliśmy się wolnymi ludźmi. Ci, którzy nigdy nie utracili poczucia wolności, nie zdają sobie sprawy, jaką ma ono wartość. Trzeba młodym przekazywać, że człowiek bardziej niż jedzenia i warunków materialnych potrzebuje wolności.
Tych dziewięć nazwisk to dowód odwagi i bohaterstwa. Gdy rozpoczęła się wojna były beztroskimi dziewczynkami, których jedynym zadaniem była nauka, pomoc rodzicom i dobre zachowanie. Bestialstwo, okrucieństwo okupanta zmusiło je do szybszego dojrzewania i podejmowania decyzji, które ważyły na całym ich przyszłym życiu. Dziewczęta były świadkami codziennej brutalności nazistów, bezsensownej śmierci. Nie umiały się z tym pogodzić, nie chciały się z tym pogodzić. Patriotyczne wychowanie, miłość do ojczyzny, ból bezsilności i obrazy niewyobrażalnego cierpienia wymusiły chęć przystąpienia do walki, do próby odzyskania dawnego życia i wolności.
W czasie powstania nie bałam się własnej śmierci. Byłam przygotowana na nią w każdej chwili.
"Łączniczki" to książka, która powstała z wielogodzinnych rozmów. Zawiera wspomnienia bohaterów tamtych czasów, a ich pamięć jest okrutnie żywa. Powstanie Warszawskie to pandemia ekstremalnych przeżyć gdzie zwykłe codzienne życie, radość, śmiech, przyjaźń, miłość mieszały się z niewyobrażalnym bólem, cierpieniem, łzami, rozpaczą, głodem, śmiercią. 71 lat temu Polskę wziął w objęcia strach, wojna, armagedon, ale dzięki ofierze Balbiny, Jolanty, Wandy, Bronisławy, Barbary, Teresy, Krystyny, Marii i Zofii możemy korzystać ze swoich praw, żyć w spokoju, cieszyć się wolnością.
Człowiek z biegiem czasu zaczyna kamienieć w środku i staje się odporny na to, co dzieje się wokół niego.
"Łączniczki" to połączenie biografii, wspomnień i archiwalnych zdjęć. Każda z bohaterek przemawia własnym głosem i opisuje wydarzenia, których była świadkiem. Te osobiste, nacechowane emocjonalnie zwierzenia trafiają prosto w serce i powodują wzruszenia trudne do powstrzymania.
Przy takiej poruszającej publikacji trudno oceniać walory estetyczne. Jednak chciałabym napisać kilka słów. Książka od razu ujęła mnie okładką, z której spogląda na nas błękitnooka żołnierka z charakterystyczną biało- czerwoną opaską. W środku natomiast znajdziecie wspomnienia
"Łączniczek" to odrębnych rozdziałach. Autorzy w skrócie przedstawiają biografię bohaterek i nie zapominają o powojennym losie. Nie ingerują w tekst, nie interpretują go, nie oceniają, nie porównują. Nie spodobała mi się ogromna czcionka, która sztucznie zwiększa objętość. Wolałabym także żeby fotografie były posegregowane i przypasowane do konkretnych wspomnień. Oczekiwałam, że poznam więcej szczegółów z powstańczej rzeczywistości i niebezpieczne zadania, jakie były powierzane łączniczkom. Co nie do końca zostało spełnione.
"Łączniczki" zachęcają do poszukiwań, rozbudzają ciekawość i przypominają o odwadze kobiet, które były świadkami historii.
aleksandrowemysli.blogspot.com
W okolicach ważnych rocznic dla historii Polski wydawnictwa prześcigają się w publikacjach przypominających o tamtych czasach i wydarzeniach.
1 sierpnia minęła 71 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Dla wielu Polaków ten dzień to nie tylko data z podręcznika historii, to żywy dowód pamięci i hołdu oddanego odważnym żołnierzom Armii Krajowej, ochotniczym Powstańcom,...
2015-06-08
Harald Gilbers jest niemieckim redaktorem, felietonistą, a także reżyserem teatralnym. Za swoją debiutancką powieść "Germania" otrzymał w 2014 roku prestiżową nagrodę Friedrich- Glauser- Preis dla twórców kryminałów. Autor zdradza, że gro jego pracy nad książką to "ślęczenie nad manuskryptem w ciszy gabinetu" i analiza bezpośrednich źródeł historycznych, tak by w pełni oddać realizm opisywanych czasów...
Akcja "Germanii" rozgrywa się pod koniec II wojny światowej w Berlinie, zniszczonym przez naloty i bomby aliantów. W krajobrazie gruzu i popiołu dochodzi do serii brutalnych mordów kobiet, których okaleczone zwłoki są składane pod pomnikami ofiar i bohaterów wojennych. Śledztwo prowadzi oficer SS Vogler. Niestety nie radzi sobie zbyt dobrze. Zmusza więc do współpracy Richarda Oppenheimera, niegdyś najlepszego śledczego berlińskiej policji, dziś ofiary nacjonalistycznej polityki Hitlera odsuniętego od pracy i życia ze względu na żydowskie pochodzenie. Ten lekko perwersyjny duet wilka i baranka pod presją czasu ściga bezwzględnego mordercę.
Wytężona praca poszukiwacza, historyka przyniosła wymierne korzyści. Tło historyczne opisane bardzo rzetelnie i z zachowaniem charakterystycznych szczegółów. W zbombardowanej stolicy III Rzeszy rozgrywają się dramaty ludności cywilnej, która mimo braku poparcia dla polityki Hitlera stała się jego ofiarami brutalnego systemu. Jednak wśród zwolenników upadku nazizmu, wkroczenia alianckich wojsk do Berlina możemy obserwować zachowania wyjątkowo brutalne wobec nielicznych osobników narodu żydowskiego i niezdrowa fascynacja nacjonalistycznym reżimem. Oczami bohaterów obserwujemy nieustanne naloty, pożary, zawalone domy, panikę, zmęczenie nieustannym strachem i ochroną życia i zdrowia, próby schronienia się w niepewnych piwnicach, wyciąganie spod gruzów ciał berlińczyków, grzebanie zmarłych, zmuszanie i indoktrynowanie kobiet do macierzyństwa, projekt Lebensborne, podziemna aborcja.
Na obu frontach działa nietypowy duet śledczy, esesman i Żyd oraz ich nietypowa relacja rozwijająca się na granicy akceptacji i przyjaźni. Vogler jest wysoko postawionym oficerem SS. Nie może zdradzić się ze swoją słabością do swojego żydowskiego partnera. Z kolei Oppenheimer zdaje sobie sprawę ze swojej niedogodnej pozycji i szuka rozwiązania, które uratowałoby jego skórę i życie. Podczas śledztwa przekonuje się jak wielu ma sojuszników i jak wielu ludzi pamięta jego zasługi dla społeczeństwa.
Pozostałe postacie to nie tylko tło dla głównych bohaterów, ale pełnokrwiste osobowości i podatne marionetki, które mają ważną rolę do odegrania. Mamy agresorów i ofiary, bohaterów i pomocników diabła, zastraszonych mieszkańców Berlina i młodych nazistów.
Zbrodnia, bestialskie okaleczenia ciał, pozostawienie zwłok pod pomnikami wojennymi to nie tylko czysta agresja ograniczonego emocjonalnie mordercy, a wielowarstwowa definicja pogardy dla życia, dla podstawowych wartości i lojalnego zapatrzenia w swojego przywódcę.
"Germania" byłaby idealnym kryminałem retro gdyby nie małe potknięcie w rozwijaniu akcji. Harald Gilbers przez mnogość opisów zagubił dynamikę. To co w założeniu miało być suspensem wyhamowało bieg akcji przez co książki nie czyta się z taką ekscytacją, na jaką zasługuje opisana historia.
aleksandrowemysli.blogspot.com
Harald Gilbers jest niemieckim redaktorem, felietonistą, a także reżyserem teatralnym. Za swoją debiutancką powieść "Germania" otrzymał w 2014 roku prestiżową nagrodę Friedrich- Glauser- Preis dla twórców kryminałów. Autor zdradza, że gro jego pracy nad książką to "ślęczenie nad manuskryptem w ciszy gabinetu" i analiza bezpośrednich źródeł historycznych, tak by w pełni...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2014-12-17
"Każda pieśń ma w sobie Auschwitz,
Każde drzewo, każdy krzew,
Każda pieśń ma w sobie Auschwitz,
No i każdy Niemiec też."
Hans Frambach jest bardzo samotnym człowiekiem. Nie ma rodziny, grona wiernych przyjaciół (oprócz Grazieli), pasji. Pustkę w życiu wypełnia mu praca archiwisty w Instytucie Zarządzania Przeszłością, dokumentująca zbrodnie nazistowskie. Hans początkowo mocno angażuje się w swoje zadania, pochyla nad losem Żydów, Holokaustu, ofiar II wojny światowej, rozważa ich męki, porównuje. Z czasem zaczyna dostrzegać, że za bardzo izoluje się od społeczeństwa i odwraca od życia.
"Zawsze uważałem swoją pracę za psi obowiązek, a teraz z tym swoim poczuciem obowiązku wydaję się sobie nadzorcą z obozu koncentracyjnego, z tą różnicą, że dzisiaj nadzorcy pilnują wspomnień."
Iris Hanika przy pomocy Hansa ukazuje jak wielki wpływ na nasze życie ma historia i zbrodnie, które wstrząsnęły całym światem. Holokaust odcisnął piętno nie tylko na jego ofiarach ale i jego bezradnych obserwatorach i inicjatorach. Autorka udowadnia, że kilkadziesiąt lat po wojnie odczuwane są jej niepomierne skutki i ukazuje naszą bezradność wobec nieuzasadnionego okrucieństwa i brutalności. Iris Hanika rysuje przed nami człowieka zgnębionego poczuciem winy, przygniecionego ciężarem odpowiedzialności, samoskazującego się na samotność i izolację.
Hans Frambach nie dostrzega życia kręcącego się wokół niego, jest zażenowany przejawami sympatii i radości jakie uda mu się zaobserwować. Jego codzienność wyznacza praca, katalogowanie obozowych, wojennych wspomnień, które wgryzają się w rzeczywistość zafałszowując ją, doprowadzając do sytuacji na granicy histerii czy obłędu.
Kim jest Graziela w życiu Hansa. Jest jedyną przyjaciółką, z którą dzieli swoje obsesje, której może zwierzyć się ze swoich lęków. Ona również żyje przygnieciona traumą. Próbuje sobie z nią radzić w całkiem inny sposób. Przesuwa granice swojej cielesności, a seks staje się dla niej ucieczką, zapomnieniem.
"Nie ma to nic wspólnego z tym, co zgotowali nam przodkowie. Ten, kto jeszcze cierpi z tego powodu, sam należy do przeszłości. Cierpią tylko niepoprawni."
Czy Iris Hanika próbuje swoim utworem rozliczyć współczesne Niemcy z historią? Odkupić jej winy? Czy współcześni ludzie mogą odpowiadać za okrucieństwo i brutalność swoich przodków? Jedno jest pewne, Niemcy już zawsze będą kojarzone z Hitlerem, a ten z największą zbrodnią w historii XX wieku. Nie da się, ot tak, zapomnieć o milionach ofiar, które były torturowane, zagłodzone, zagazowane, spalone, a pamięć o nich próbowano zamazać, zdeptać, spłycić ich wymiar i zrzucić na nich całą odpowiedzialność.
"To nie cierpienie jest nie do wytrzymania. Najgorsze jest to, że tamci je musieli znieść; zarówno ci, którzy ocaleli, by dawać świadectwo, jak i ci, którzy zginęli, jak już swoje wycierpieli. Nie do wytrzymania jest tak naprawdę absolutny brak sensu tego cierpienia."
Z drugiej strony życie jedynie przeszłością nie przynosi niczego dobrego. Hans i Graziela są tego dobrym przykładem. Nieustanie rozpatrując przeszłość zapominają, że ich celem jest budować przyszłość.
"Istota rzeczy" to smutna historia o ludziach, którzy chcą pamiętać o traumatycznej historii ale nie potrafią wyzbyć się piętnującego poczucia winy.
aleksandrowemysli.blogspot.com
"Każda pieśń ma w sobie Auschwitz,
Każde drzewo, każdy krzew,
Każda pieśń ma w sobie Auschwitz,
No i każdy Niemiec też."
Hans Frambach jest bardzo samotnym człowiekiem. Nie ma rodziny, grona wiernych przyjaciół (oprócz Grazieli), pasji. Pustkę w życiu wypełnia mu praca archiwisty w Instytucie Zarządzania Przeszłością, dokumentująca zbrodnie nazistowskie. Hans...
2015-02-03
Są takie zbrodnie, wobec których nie można, nie należy przejść obojętnie nawet jeżeli wydarzyły się dawno temu i wydawałoby się, że uległy przedawnieniu. Ich okrucieństwo, bezlitosne dążenie do zagłady i triumfalny uśmiech akcentujący każdą ofiarę musi być ścigany, karany i z całą mocą piętnowany, by nikt nigdy nie miał szansy powtórzyć tego makabrycznego scenariusza. Takimi zbrodniami jest zbrodnia przeciwko ludzkości, ludobójstwo.
W bliskości siedemdziesiątej rocznicy wyzwolenia obozów koncentracyjnych i zagłady oraz zakończenia II wojny światowej, książka Ronalda H. Balsona "Kiedyś byliśmy braćmi" jest lekturą, którą należy przeczytać.
Zaczątkiem fabuły jest oskarżenie prominentnego przedstawiciela chicagowskiej socjety, filantropa Elliota Rosenzweiga o zbrodnie nazistowskie, przez polskiego emigranta, Żyda, ocalałego z Holokaustu Bena Solomona. 83- latek próbuje na własną rękę wymierzyć sprawiedliwość i zwrócić oczy świata na nazistów, bezlitosnych morderców ukrywających się pod płaszczykiem fikcyjnej tożsamości, często skradzionej własnym ofiarom. Kolejne strony powieści, dostarczają dowodów na niewinność oskarżonego. Ale czy na pewno? Czy to jedynie sprytna mistyfikacja czy miraż pogrążonego w cierpieniu i nie ukojonego w sprawiedliwości starego człowieka?
Podróże kształcą, czego dowodem jest amerykański adwokat, Ronald H. Balson. Wyjazdy do Polski pozwoliły mu zaobserwować piętno bólu pozostałe po ostatniej wojnie i reżimu komunistycznemu, pozwoliły mu zaobserwować blizny, które z wierzchu zagojone, dają o sobie znać w najmniej oczekiwanych momentach. Wreszcie pozwoliły mu poznać ludzi, w których dojrzał smutną prawdę, trudną historię, którą chciał opowiedzieć całemu światu.
Można zauważyć ogrom pracy debiutanta, który nie chciał bazować na kontrowersyjnym temacie, a stworzyć opowieść opartą na rzetelnym, wiarygodnym tle historycznym. Nie jest stronniczy, nie ukazuje zdarzeń w czarno- białych barwach, nie rozgranicza bohaterów na złych i dobrych. Pokazuje za to złożoność losów Żydów, ich zmaganie się z przerażeniem, bólem, cierpieniem, próbą uwolnienia się więzów zarzucanych przez nazistów, ale również ich przywiązania do swoich domostw, społeczności i nieumiejętności porzucenia tego na co pracowali całe życie oraz ogromnej solidarności w czasach bestialstwa i odhumanizowania obyczajów.
Znamienny jest także tytuł powieści "Kiedyś byliśmy braćmi". Odzwierciedla stosunek dwóch obcych sobie chłopców, których połączył los, a rozdzieliła krew płynąca w ich żyłach. Dzieci nie interesuje pochodzenie, rasa, wiara, status społeczny dopóki dorośli nie zaczną wskazywać tych czynników, jako powód do stygmatyzacji. Dopiero wtedy zaczynają rodzić się pytania.
Drugim powodem do zauważenia różnic, jest wojna i jej brutalność, która jest w stanie przerwać nawet najtrwalsze więzy.Kiedy na szali postawimy dbałość o własne życie niełatwo zachować się honorowo i być gotowym na najwyższe poświęcenie. To lęk uruchamia efekt domina, który rozpoczyna się zdradą, a kończy tragedią.
"Kiedyś byliśmy braćmi" to połączenie retrospekcji z życia Bena Solomona w Polsce, czas okupacji i Holokaustu z przygotowaniami do procesu i szukaniem dowodów mających jednoznacznie wskazać winę nazistowskiego zbrodniarza. Nie łatwo je zdobyć bo czas zatarł pamięć, komunizm i zimna wojna przyczyniła się do zniszczenia dokumentów.
Na równi z historią Bena toczy się inna opowieść, o Catherine Lockhart, która jest jego adwokatem. Kobieta toczy bój z własnymi demonami, które po części są przeszkodą w wykonywanej pracy, a po części motywacją do stania się lepszym człowiekiem.
Ronald H. Balson zbudował powieść o wielu wątkach, które płynnie i spójnie zazębiają się o siebie i które razem tworzą ważny głos w obronie praw człowieka o godność i o sprawiedliwość.
Książkę polecam nie tylko miłośnikom historii, ale tym dla których ważne jest, by okrucieństwo II wojny światowej i bestialstwo, które zapoczątkowało Holokaust nigdy, przenigdy się nie powtórzyło.
"Wystarczy znaleźć powód, żeby pogardzać jakąś kulturą, zacząć oczerniać ludzi tylko dlatego, że są inni, i okaże się, że prześladowania etniczne dzieli ledwie krok od etnicznego ludobójstwa."
http://aleksandrowemysli.blogspot.com/2015/02/miosc-i-przyjazn-w-obliczu-wojny.html?showComment=1423328007710#c7785719812683294576
Są takie zbrodnie, wobec których nie można, nie należy przejść obojętnie nawet jeżeli wydarzyły się dawno temu i wydawałoby się, że uległy przedawnieniu. Ich okrucieństwo, bezlitosne dążenie do zagłady i triumfalny uśmiech akcentujący każdą ofiarę musi być ścigany, karany i z całą mocą piętnowany, by nikt nigdy nie miał szansy powtórzyć tego makabrycznego scenariusza....
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2013-11-23
Agentury wywiadu, szpiedzy to świat, który wydaje się być zarezerwowany wyłącznie dla mężczyzn. To oni zmagają się z permanentną zmianą tożsamości, życiem na walizkach, bronią, metodami walki wręcz, trafnymi decyzjami, szybkością, adrenaliną, niebezpieczeństwem w końcu śmiercią. Są także bohaterami wielu książek sensacyjno- kryminalno- przygodowych: James Bond, Jason Bourne, Jack Ryan. Kobiety w tym temacie są jakby niedocenione. Czy potraficie wymienić więcej niż jedną agentkę literacką jak i rzeczywistą?
Marek Łuczyna wychodzi nam na przeciw, charakteryzuje i opisuje krótką historię dziesięciu, które miały największy wpływ na historię i losy II wojny światowej: Halina Szwarc, Benita von Falkenhayn, Halina Szymańska, Klementyna Mańkowska, Anna Louise Mogensen, Elżbieta Zawacka, Władysława Macieszyna, Malwina Gertler, Maria Sapieżyna, Krystyna Skarbek.
Kobiety te pochodziły z różnych środowisk. Były nastolatkami lub dojrzałymi kobietami, arystokratkami, żonami dyplomatów, córkami przedsiębiorców bądź żyły na granicy ubóstwa. Jak różne było ich pochodzenie, tak samo różne okazały się powody, dla których postanowiły zostać agentkami wywiadu polskiego, brytyjskiego czy hitlerowskiego. Wystawne bale, śmietanka towarzyska, szampan, uznanie, szacunek czy praca sprzątaczki przestały im wystarczać. Zapragnęły czegoś więcej. Jedne z całą świadomością narażały swoje życie, inne przez przypadek zostały ważnymi informatorami. Agencja wywiadu była także trampoliną do lepszego życia, ucieczką przed stagnacją i nudą ale też ryzykowną grą, w której stawką było bezpieczeństwo rodziny. Niekiedy impulsem do tak radykalnej zmiany ścieżki życia była miłość i to nie koniecznie spełniona. Przeważało jednak poczucie patriotyzmu, przynależności państwowej, wewnętrznej potrzeby i brak akceptacji dla polityki i do wydarzeń, którego były świadkami. Niezrażone niebezpieczeństwem, gnane adrenaliną próbowały zmienić los swoich krajanów i nie dopuścić do eskalacji bestialstwa i okrucieństwa, na którego czele stał między innymi Adolf Hitler.
Z pomocą Haliny Szwarc został zbombardowany Hamburg. Benita von Falkenhayn wyciągała informacje o planowanych atakach od najwyższych urzędników Abwehry, Halina Szymańska z kolei miała informatora w sztabie generalnym Wehrmachtu. Dzięki starannym i dokładnym planom stworzonym przez Klementynę Mańkowską została zniszczona niemiecka baza morska Kriegsmarine w Saint- Nazaire. Operacja ta znana pod nazwą "Chariot" (Rydwan) została okrzyknięta "jedną z najbardziej brawurowych akcji komandosów podczas II wojny światowej." Anna Louise Mogensen była członkinią "Felicji" polskiego ruchu oporu w Danii. Opracowuje "raporty na temat dyslokacji wojsk niemieckich." Przyczyniła się również do masowej ewakuacji duńskich Żydów do Szwecji. Elżbieta Zawacka- jedyna kobieta spośród trzystu szesnastu cichociemnych. Władysława Macieszyna przyczyniła się do tego, że Niemcom nie powiódł się projekt zniszczenia Londynu za pomocą rakiet V2. Malwina Gertler najprawdopodobniej hitlerowska agentka, która poprzez swoją urodę zdobywała informacje na temat brytyjskiego RAF- u i nastrojów ZSRR w stosunku do Trzeciej Rzeszy. Maria Sapieżyna uzyskała audiencję u papieża Piusa XII. Z odwagą i butą zarzucała mu brak głosu w sprawie prześladowań europejskich Żydów i ich Zagłady. Krystyna Skarbek to "ulubiona agentka" Churchilla. Wykazała się brawurą, bezczelnością ale i skutecznością w akcji odbicia agentów siatki "Jockey" z niemieckiego aresztu.
Każda z wyżej przedstawionych agentek była doskonale przeszkolona w zakresie samoobrony, szyfrowania, "gubienia ogona", a nawet metod na przetrwanie tortur. Zostały wyposażone w broń najnowszej generacji, takiej jakiej nie powstydziłby się nawet James Bond: kule w obudowie szminki, pistolet w długopisie, stalowa linka w sznurowadle- piłka Gilly'ego, a także w gadżety, które miały im pomóc wykonywać zadania: luneta mieszcząca się w lufce do papierosów, sympatyczny atrament, maleńkie aparaty, japońska bibuła tak cienka, że "płachtę o wymiarach pół na pół metra da się owinąć wokół wkładu ołówka mechanicznego." W praktyce każda z nich na własny sposób wykorzystywała zdobytą wiedzę. Nie brakowało im zdrowego rozsądku i odwagi co niejednokrotnie ratowało im życie. Gdy było to możliwe nie gardziły również bronią w postaci swojego kobiecego seksapilu. Niekiedy uchodziło im płazem zachowane, które mężczyznę z miejsca by pogrążyło i ujawniło. Większość agentek nie uchroniła się przed zatrzymaniem, przesłuchiwaniem i śmiercią. Te co przeżyły wojnę nie zostały docenione. Ścigane przez UB, więzione przez długie lata lub skazywane na wieczną emigrację. Dopiero koniec Zimnej Wojny, komunizmu i początek zmian ustrojowych w Polsce przyniósł tym kobietom należyty szacunek, pamięć i odznaczenia, często pośmiertnie.
Książkę "Igły" czyta się z takim zapałem i zainteresowaniem, jak najlepszą powieść beletrystyczną. Obgryzałam paznokcie z napięciem i niecierpliwością śledząc kolejne misje agentek. Wzruszał mnie ich historie, los i przyszłość. Straty jakie poniosły w imię walki o wolność i w obronie swojego kraju nie były im wynagrodzone w stopniu, w jakim na to zasługiwały. Nieliczne dotrwały sędziwych dni, spełnione rodzinnie i zawodowo.
Muszę pogratulować Panu Markowi Łuszczynie, który doskonale opracował zebrany materiał i stworzył rzetelną, skoncentrowaną publikację. Każdy czytelnik, nawet ten, który nie jest jawnym miłośnikiem historii przełknie ten lekkostrawny i emocjonujący tekst.
aleksandrowemysli.blogspot.com
Agentury wywiadu, szpiedzy to świat, który wydaje się być zarezerwowany wyłącznie dla mężczyzn. To oni zmagają się z permanentną zmianą tożsamości, życiem na walizkach, bronią, metodami walki wręcz, trafnymi decyzjami, szybkością, adrenaliną, niebezpieczeństwem w końcu śmiercią. Są także bohaterami wielu książek sensacyjno- kryminalno- przygodowych: James Bond, Jason...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2014-10-26
II wojna światowa zakończona porażką Führera i Niemiec, zmusiła nazistów do ucieczki przed determinacją wojsk alianckich w dążeniu do ukarania sprawców zbrodni przeciwko ludzkości. Jednym z takich uciekinierów był Aribert Heim, który podobnie jak Josef Mengele, Adolf Eichmann czy Klaus Barbie zmienił swój życiorys, nazwisko i uciekł do kraju gdzie nie groziła mu ekstradycja, gdzie mógł żyć w spokoju, mógł śmiać się prosto w oczy wymiarowi sprawiedliwości i potomkom, rodzinie tych, których skazał na tortury, śmierć i zagładę.
Aribert Heim był zwykłym dzieckiem, nastolatkiem, mężczyzną, lekarzem. Nie wyróżniał się niczym szczególnym aż do wybuchu II wojny światowej. Wtedy to objawił swoją drugą naturę i w obozie koncentracyjnym w Mauthausen dopuścił się sadystycznych pseudomedycznych eksperymentów na więźniach. Jego "specjalnością" były zastrzyki z benzyny prosto w serce, operacje na przytomnych pacjentach i preparowanie czaszek.
Tak opisują zwyrodnialca byli więźniowie obozu Mauthausen:
"Lekarz obozowy doktor Heim miał w zwyczaju zaglądać do ust więźniów, aby ocenić stan ich uzębienia. Jeśli zęby były w doskonałym stanie, zabijał więźnia za pomocą zastrzyku, odcinał mu głowę, którą później gotował godzinami, aż odchodziło od niej całe mięso, po czym gołą czaszkę preparował jako ozdobę na biurko dla siebie lub swoich kolegów."
"Heim regularnie uczestniczył w wymierzaniu więźniom kar cielesnych- dwadzieścia pięć do stu ciosów pałką- ale zamiast bić ich w pośladki, Heim zawsze celował w nerki, w rezultacie czego wielu z nich umarło z powodu wewnętrznych krwotoków."
"Doktor śmierć" to rekonstrukcja trwającego kilkadziesiąt lat pościgu za Aribertem Heimem, który jakby szóstym zmysłem zdołał uciekać swoim prześladowcom prosto spod kajdanek. Jak to jest możliwe, że przez tyle lat jeden z największych zbrodniarzy zdołał uniknąć wymiaru sprawiedliwości? W zacieraniu śladów swojego miejsca pobytu pomagała niemiecka familia i sąsiedzi przekonani o jego niewinności oraz przybrana muzułmańska rodzina, której udało się niemal idealnie przysposobić Heima w Egipcjanina w mowie, piśmie, modlitwie. Z artykułu tygodnika "Spiegel" z początku 1979 roku w związku z ponowną udaną ucieczką Heima, wyłania się jasny przekaz: "unikanie wymiaru sprawiedliwości jest możliwe tylko dzięki zakrojonej na wielką skalę pomocy w postaci sygnałów ostrzegawczych, wskazówek, profesjonalnych porad prawnych oraz wsparcia finansowego."
"Doktor śmierć" to również doskonały obraz niemieckiego społeczeństwa, które zaraz po wojnie nie dowierza w krzywdę jaką wyrządził Hitler i jego żołnierze. Utrudniają śledztwa nazistów, zafałszowują rzeczywistość, pomagają w ucieczkach. Kilkadziesiąt lat później pełna odmiana. Niemcy są gotowi rozliczyć się z przeszłością i sami domagają się ukarania winnych. Jednak czy nie jest za późno na skruchę? Nie żyje większość świadków i przestępców, pamięć nie chce współpracować...
Autorzy książki oprócz rozpracowania sylwetki Ariberta Heima skupiają się na odmalowaniu dokładnych wizerunków śledczych: Alberta Aedtnera- weterana Wehrmachtu i Szymona Wiesenthal- ocalałego z Holokaustu Żyda, obecnie najbardziej znanego łowcy nazistów; ich sylwetek, ich życiorysów, motywacji, gotowości do naginania reguł i determinacji, która napędzała ich do zdobywania kolejnych tropów nawet kosztem swojego zdrowia, relacji rodzinnych, stosunków społecznych.
Nie zdradzę czy udało się odnaleźć i skazać zbrodniarza, gdyż nie chcę psuć zainteresowanym przyjemności śledzenia tego wieloletniego pościgu za człowiekiem widmo, któremu udało się oszukać przeznaczenie. Wyjawię tylko tyle, że "Doktora śmierć" czyta się jednym tchem, z równomiernie narastającym zainteresowaniem.
aleksandrowemysli.blogspot.com
II wojna światowa zakończona porażką Führera i Niemiec, zmusiła nazistów do ucieczki przed determinacją wojsk alianckich w dążeniu do ukarania sprawców zbrodni przeciwko ludzkości. Jednym z takich uciekinierów był Aribert Heim, który podobnie jak Josef Mengele, Adolf Eichmann czy Klaus Barbie zmienił swój życiorys, nazwisko i uciekł do kraju gdzie nie groziła mu...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2013-10-30
Hannelore Brenner studiowała filozofię, germanistykę i teatroznawstwo. Pracowała dla rozgłośni radiowych, w berlińskim radiu była m. in. współautorką programu o Tadeuszu Różewiczu. Poszukiwania materiałów do dokumentacji radiowej na temat "Brundibara", opery dziecięcej czeskiego kompozytora Hansa Krasy, która dla dzieci w getcie stała się światełkiem w ciemności i nadzieją na zwycięstwo Dobra nad Złem, stały się początkiem niezwykłych znajomości. Dzięki rozmowie z Elą Weissberger (z domu Stein) Hannelore Brenner dowiedziała się o przyjaciółkach z pokoju 28, o dzieciach z getta Theresienstadt. To pierwsze spotkanie stało się wstępem do kolejnych i kolejnych, i które zaowocowały długoletnimi kontaktami z byłymi więźniarkami Theresienstadt i Auschwitz oraz kolejnymi projektami na temat Holokaustu.
Ostatnimi czasy literatura wojenna, obozowa, dotykająca Holokaustu, rasizmu, antysemityzmu, ksenofobii jest coraz częściej obecna w naszym życiu. Publikowanie wspomnień więźniów gett czy obozów koncentracyjnych, obozów śmierci, w niektórych kręgach w dalszym ciągu jest wydarzeniem kontrowersyjnym i łamiącym temat tabu. Czy należy poznawać i przypominać historię poprzez ogrom cierpień poległych, pomordowanych II wojny światowej czy odciąć ten czas grubą kreską i skupić się na teraźniejszości? Moim zdaniem budowanie przyszłości nie uda się nie znając, nie rozliczając przeszłości i nie oddając hołdu ofiarom Zagłady. Nie można zapomnieć krzywd, wszech obezwładniającej nienawiści by nie dopuścić do podobnych zbrodni. Tym bardziej, że coraz więcej młodych ludzi nie interesuje się historią i nie wie nic o Theresienstadt, Auschwitz i innych obozach śmierci. I w podobnej intencji powstała ta książka, a jej współautorki: "Chciały stworzyć pamiątkę , która byłaby czymś więcej niż tylko wspomnieniem straszliwego dzieciństwa oraz przyjaciół i innych osób zamordowanych przez Niemców w czasie Holokaustu. Pamiątkę, która przy całej grozie, jaka w niezatarty sposób utrwaliła się w ich pamięci, zawierałaby w sobie także element wdzięczności.", "Uważam za swój obowiązek mówić o naszych doświadczeniach z czasów Holokaustu. Tym bardziej, im bardziej podnoszą się głosy negujące Holokaust. Nie chcę, żeby te czasy zostały zapomniane czy też żeby zaprzeczano, że w ogóle kiedyś miały miejsce."
Hannelore Brenner drobiazgowo opisuje przeżycia dziewczynek z Protektoratu Czech i Moraw, które w latach 1941- 1944 zostały zesłane do getta Theresienstadt, zwłaszcza mieszkanek pokoju 28 w ośrodku dziecięcym i ich powojenne losy. Treść skomponowana jest z wypowiedzi ocalałych z Holokaustu, przedrukowanych pamiętników, krótkich biografii przyjaciółek z pokoju 28, prywatnych listów, pamiątek, zdjęć.
Historię dziewcząt poznajemy z ich perspektywy i z tych wiadomości, do których miały dostęp. Nie są znane czytelnikowi ogólne zasady funkcjonowania getta. Co jakiś czas zostają wtrącone wypowiedzi dorosłych ocalałych, ale tylko wyrywkowo zdradzają nastroje i przeżycia więźniów Theresienstadt.
Dorośli zrobili wszystko co w ich mocy by jak najbardziej odseparować dzieci od zbrodni, paraliżującego strachu, brudu, głodu, cierpienia, z którymi sami mieli styczność na co dzień. Próbowali zapewnić swoim pociechom jak najwięcej bezpiecznego, różnorodnego, wartościowego dzieciństwa. Dziewczęta wspominają o organizacji szkoły, lekcjach, nauce, kółku teatralnym wystawiającym przedstawienia i opery dziecięce, w tym słynna już operę "Brundibar". Zaskakujące jest to, że dzieci pośród całego nazistowskiego okrucieństwa potrafią cieszyć się życiem, bawią się, śmieją, zawierają przyjaźnie, przeżywają pierwsze miłostki, jakby chciały przeżyć całe życie w kilka dni, miesięcy, lat: "Wiele z tych, które przeżyły, pokonując drogę cierpienia przez obozy zagłady, niosło w sobie wspomnienie getta w Theresienstadt jako ostatniego miejsca, gdzie było jeszcze coś ludzkiego, miejsca, gdzie była miłość, wykształcenie, sztuka i kultura."
W tych dziewczynkach był strach i obawa przed przyszłością. Wiadomości o transportach do Auschwitz, z których nikt nie wracał budził ogromne przerażenie. Wiele mieszkanek pokoju 28, na własne oczy przekonały się o bestialstwie Niemców, trafiając do jednego z obozów zagłady, najczęściej Auschwitz- Birkenau. Książka Hannelore Brenner dokumentuje również te wydarzenia, ponownie korzystając z relacji ocalałych. "Te sześć tygodni w Auschwitz- Birkenau- nigdy tego nie zapomnę! Było to tak sprzeczne ze wszystkim, co ludzkie, że myślę sobie, iż trzeba być naprawdę wyjątkową osobą, żeby sobie potrafić coś takiego choćby wyobrazić..."
"Dziewczęta z pokoju 28" to pomnik dla trwałej przyjaźni kilkunastu dziewczynek, które przeszły przez piekło. Udowodniły, że nigdy nie wolno tracić nadziei, że w czasie zezwierzęcenia obyczajów, tym bardziej należy pozostać człowiekiem.
"Dziewczęta z pokoju 28" zgadzając się na opublikowanie swoich wizerunków na zawsze już stały się częścią mojego życia, a myśląc o getcie Theresienstadt zawsze już będę widziała ich twarze.
aleksandrowemysli.blogspot.com
Hannelore Brenner studiowała filozofię, germanistykę i teatroznawstwo. Pracowała dla rozgłośni radiowych, w berlińskim radiu była m. in. współautorką programu o Tadeuszu Różewiczu. Poszukiwania materiałów do dokumentacji radiowej na temat "Brundibara", opery dziecięcej czeskiego kompozytora Hansa Krasy, która dla dzieci w getcie stała się światełkiem w ciemności i nadzieją...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2014-09-15
Źli ludzie egzystują w każdym środowisku, kulturze, religii, państwie. Dlaczego więc Niemcy? Są naszymi najbliższymi sąsiadami, historia łączy nasze narody jak niewidzialna nić, a ich wpływ na losy świata jest niezaprzeczalny i najbardziej spektakularny.
Bartosz T. Wieliński jest dziennikarzem "Gazety Wyborczej", w latach 2005- 2009 był korespondentem w Berlinie. Przeprowadził wywiady z najważniejszymi politykami Niemiec, w tym z Angelą Merkel. Znajomość dzisiejszych Niemców i Niemiec pozwoliło mu na sportretowanie szesnastu niemieckich życiorysów, którzy mieli wpływ na dzieje świata w XX wieku. Kim byli: Fritz Haber, Wilhelm II, Johann Reichhart, Amon Goth, Eva Justin, Herbert von Karajan, Friedrich Paulus, Wernher von Braun, Otto Skorzenny, Wolfgang Vogel, Horst Herold, Werner Stiller, Gerd Heidemann, Margot Honecker, Josef Scheungraber, Heinz Reinefarth? Niektóre nazwiska są powszechnie znane i samo ich brzmienie budzi lęk wśród ludzi starszego pokolenia, którzy pamiętają wojnę, okupację, represje, brutalność i Niemców stacjonujących w Polsce, kierujących obozami koncentracyjnymi lub pacyfikującymi Powstanie Warszawskie, skazując partyzantów i ludność cywilną na piekło na ziemi. Inne nazwiska mogły nie zagnieździć się w pamięci, ale ta książka to doskonały sposób na ich przypomnienie. Pozostałe osoby wsławiły się skazaniem setek tysięcy europejskich Romów na zagładę, wynalezieniem rakiety, którą Niemcy bombardowali Londyn siejąc niewyobrażalne spustoszenie, wykonywaniem egzekucji z niechlubnym rekordem 3165 wyroków wykonanych na więźniach III Rzeszy i narodów okupowanych, handlem ludźmi, inwigilacją.
Dwa życiorysy zrobiły na mnie największe wrażenie. Pierwszy należy do Fritza Habera, który był genialnym chemikiem i fanatycznym patriotą. Niekochany i niedoceniany przez ojca za wszelką cenę chciał udowodnić mu swoją wartość. Jego naturalny talent i ciężka praca owocuje w efekty. Fritz był twórcą pierwszych gazów bojowych wykorzystanych podczas I wojny światowej i Cyklonu B, który posłużył nazistom w uśmiercaniu milionów Żydów w obozach koncentracyjnych. Paradoksem jego życia jest to, że sam był Żydem i wiedział co to znaczy niesprawiedliwy osąd, nierówne traktowanie, nietolerancja i nienawiść.
"Haber uważał, że broń chemiczna jest humanitarna. Bo mimo wszystko zabija szybko."
Drugą osobą, której zachowanie ogromnie mnie przygnębiło jest Margot Honecker, żona obalonego sekretarza generalnego partii komunistycznej i wszechwładna minister edukacji NRD. Stworzyła szkoły gdzie socjalistyczni nauczyciele mieli formować nowe pokolenia Niemców. "W praktyce oznaczało to polityczną indoktrynację dzieci." Lecz to poprawczak w miasteczku Torgau był największym osiągnięciem Margot. To był obóz koncentracyjny dla dzieci, które mogły do niego trafić choćby za zwykłe wagarowanie. Wychowanków poprawczaka systematycznie bito, lżono, poniżano, gwałcono. "O wszystkim doskonale wiedziała Stasi. Nikt nie kiwnął palcem."
"Źli Niemcy" to książka o wielkich pasjach, marzeniach, sławie ale i o manii wielkości, fanatyźmie, walce o władzę. Tych szesnastu Niemców łączy niepohamowanie w pragnieniach, które doprowadziły do zguby ich samych i miliony niewinnych istnień.
Bartosz T. Wieliński pisze ciekawie, prostymi słowami, z dociekliwością i sumiennością dziennikarza. Przedstawia wszechstronny portret zbrodniarzy, fanatyków, naukowców i geniuszy. Stara się być bezstronny, cytuje słowa poparcia i braku akceptacji i aprobaty. Ukazuje jak żyli, jak kochali, jak wcielali w życie swoje idee, jak upadali, jak umierali.
"Źli Niemcy" to lektura obowiązkowa dla miłośników historii.
aleksandrowemysli.blogspot.com
Źli ludzie egzystują w każdym środowisku, kulturze, religii, państwie. Dlaczego więc Niemcy? Są naszymi najbliższymi sąsiadami, historia łączy nasze narody jak niewidzialna nić, a ich wpływ na losy świata jest niezaprzeczalny i najbardziej spektakularny.
Bartosz T. Wieliński jest dziennikarzem "Gazety Wyborczej", w latach 2005- 2009 był korespondentem w Berlinie....
"Historia jest mozaiką, ułożoną z kamyków także najdrobniejszych. Ucieka czas i odchodzą ludzie, mający o tych kamykach coś do powiedzenia, ratujmy przeto przed zapomnieniem to chociaż, co można jeszcze ocalić."
Piłka nożna to sport, który rozpala emocje wielu Polaków. Każdy może uprawiać ten sport. Dzieci na boiskach szkolnych, nastolatkowie folgując swojej pasji czy zawodowi futboliści na arenach całego świata i nie wiąże się to z żadnymi ograniczeniami. Był jednak czas kiedy piłka nożna była zakazana, a przyłapani na grze musieli ponieść srogą karę. Jaki to czas? To okres II wojny światowej i okupacji Polski przez niemieckich nazistów.
Juliusz Kulesza w swojej książce "Zakazane gole" chce przybliżyć sylwetki sportowców, którzy dla pasji, emocji i rozładowania wojennego napięcia ryzykowali swoją wolność. Inspiracją do powstania tej publikacji jest dawny żoliborski piłkarz, a obecnie znany jako podróżnik i pisarz, Olgierd Budrewicz i pamiętnik młodej, nieznanej dziewczyny, dla której piłka nożna była istotnym elementem życia.
"Młodzi ludzie, równolegle ze służbą konspiracyjną, a przy jednoczesnym kontynuowaniu nauki w tajnych liceach i uczelniach, czuli- stosownie do swojego wieku- potrzebę wyładowania energii przez sport."
Przed wybuchem II wojny światowej Polski futbol przynosił kibicom wiele satysfakcji a drużynom piłkarskim sukcesy, szacunek i respekt na światowej arenie. "Podczas berlińskiej olimpiady 1936 roku Polska otarła się o medal, wcześniej pokonując faworyzowaną Wielką Brytanię- przy niecodziennym wyniku 5: 4. Rok później w eliminacjach do mistrzostw świata, rozgoniliśmy silną Jugosławię 4: 0, kwalifikując się do finałowego turnieju we Francji."
Natomiast 23 lipca 1940 roku, na mocy rozporządzenia generalnego gubernatora Hansa Franka zabroniono Polakom organizowania zawodów sportowych. "Spośród okupowanych przez Hitlera krajów zakazem posiadania klubów, stowarzyszeń i wszelkich innych organizacji sportowych objęta została tylko Polska, a konkretnie teren Generalnego Gubernatorstwa." Może i wojna zastopowała rozwój piłki nożnej jako sportu narodowego ale nie ostudziła zapału, emocji piłkarzy i kibiców.
Z czasem zaczęła odradzać się aktywność warszawskich sportowców, co dobrze widoczne jest właśnie wśród piłkarzy. Zaczęto rozgrywać mecze na Polu Mokotowskim, na zasadzie spontanicznej improwizacji, a wiadomości o kolejnych rozgrywkach rozchodziły się pocztą pantoflową. Takie spotkania wiązały się z ryzykiem, którego ceną była wolność. Piłkarze i kibice nie mogli mieć pewności czy kolejne spotkanie nie zostanie rozpracowane przez Gestapo i nie odbędą się masowe aresztowania. Głód piłki, sportu, emocji był jednak większy niż strach przed okupantem.
Z ciekawostek wyszukanych i opisanych przez autora "Zakazanych goli" należy wspomnieć o Adolfie Dymszy, który przed wojną grywał jako pomocnik w rezerwowej drużynie Polonii, a w latach wojennych był sponsorem tejże drużyny.
Juliusz Kulesza zwraca również uwagę na dzielnicowe drużyny i mecze piłkarskie, szczególnie pochyla się nad Żoliborzem. W jednej z takich drużyn- Promyku, kapitanem i obrońcą był Olgierd Budrewicz. Na Żoliborzu kibicowała również wyżej wymieniona młoda dziewczyna, której wpisy z pamiętnika są cytowane przez Pana Juliusza.
"Zakazane gole" to inne ale interesujące spojrzenie na życie, wybory, pasje Polaków podczas okupacji i II wojny światowej. Zapaleni kibice piłkarscy znajdą tu dobrze udokumentowaną historię swojej ulubionej dyscypliny sportu, charakterystyki ówczesnych futbolistów, archiwalne zdjęcia i emocjonujący dziennik nastolatki, która śledziła żoliborskie mecze i zapisywała wyniki spotkań.
aleksandrowemysli.blogspot.com
"Historia jest mozaiką, ułożoną z kamyków także najdrobniejszych. Ucieka czas i odchodzą ludzie, mający o tych kamykach coś do powiedzenia, ratujmy przeto przed zapomnieniem to chociaż, co można jeszcze ocalić."
Piłka nożna to sport, który rozpala emocje wielu Polaków. Każdy może uprawiać ten sport. Dzieci na boiskach szkolnych, nastolatkowie folgując swojej pasji czy...
moją opinię znajdziesz: http://aleksandrowemysli.blogspot.com/2018/04/patronat-corki-smoka-william-andrews.html
moją opinię znajdziesz: http://aleksandrowemysli.blogspot.com/2018/04/patronat-corki-smoka-william-andrews.html
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to