Literacki Nobel. Co mieli do powiedzenia polscy nobliści po otrzymaniu nagrody

Remigiusz Koziński
28.12.2020

Wykłady i eseje, twórczość, odchodzenie w niebyt? Jak wyglądało życie „po Noblu” w przypadku polskich (niekoniecznie polskojęzycznych) pisarek i pisarzy, poetek i poetów?

Literacki Nobel. Co mieli do powiedzenia polscy nobliści po otrzymaniu nagrody
Reklama

W Polsce, kraju kompleksów – także literackich – pisarz-noblista znajduje się pod ogromną presją, ciąży na nim odpowiedzialność, waży się każde wypowiedziane i napisane słowo. Oprócz czysto literackich aspektów w grę wchodzą inne, także polityczne, czy wręcz „niepodległościowe”, mimo iż poza Sienkiewiczem pozostali laureaci zostali nagrodzeni przez Akademię Szwedzką gdy Polska była obecna jako, przynajmniej w teorii, niezależne państwo na mapie Europy.

Henryk Sienkiewicz. Pierwszy Polak!

Został piątym w kolejności laureatem literackiej Nagrody Nobla przyznawanej od 1901 roku. W powszechnym mniemaniu Henryk Sienkiewicz został uhonorowany za „Quo vadis”. Wydanie powieści, jej popularność i tłumaczenia na wiele języków na pewno pomogły, jednak Komitet Noblowski – przynajmniej oficjalnie – przyznał nagrodę za: „wybitne osiągnięcia w dziedzinie epiki i rzadko spotykany geniusz, który wcielił w siebie ducha narodu”.

Pamiętać trzeba, że w 1905 roku, kiedy Sienkiewicz otrzymał Nobla, Polski jako takiej na mapach nie było. Polski pisarz odbierał nagrodę jako poddany rosyjskiego cara. W swojej przemowie przypomniał, że „... zaszczyt ten cenny dla wszystkich, o ileż cenniejszym być musi dla syna Polski!... Głoszono ją niezdolną do myślenia i pracy, a oto dowód, że działa!... Głoszono ją podbitą, a oto nowy dowód, że umie zwyciężać!”. Bezpośrednio po otrzymaniu nagrody Henryk Sienkiewicz wydał po polsku romans historyczny „Na polu chwały”, jednak książka ta miała wcześniejsze wydania rosyjskie i amerykańskie. Jako w pełni ponoblowską można potraktować więc wydaną w 1910 roku powieść „Wiry” uważaną za jedną z mniej udanych w dorobku pisarza. Jest to próba krytyki socjalizmu i, po części, kapitalizmu, z „sielskiej i anielskiej” perspektywy polskiego ziemiaństwa, które występuje tu w roli opiekuna i obrońcy chłopów i robotników wykorzystywanych przez „burżujów”. Po „Wirach” była zaś znacznie bardziej udana, niemniej dziś już mocno trącąca myszką przygodowa powieść „W pustyni i w puszczy”, a po niej niedokończone „Legiony” z czasów wojen napoleońskich.

Henryk Sienkiewicz

Władysław Reymont. Epos narodowy

Akademia Szwedzka postanowiła uhonorować Reymonta za „Chłopów”, jak uzasadniono oficjalnie: „za wybitny epos narodowy”. Wówczas od momentu odebrania nagrody przez Sienkiewicza minęło 20 lat. Widać, jak bardzo w tym czasie ewoluowała polska literatura. Co prawda i „Ziemia obiecana”, i „Chłopi” ukazali się jeszcze za życia pierwszego polskiego noblisty, jednak sposób konstrukcji obu powieści jest już zupełnie inny, postacie bardziej uniwersalne i nieoczywiste. Jest tu trochę młodopolskiej chłopomanii, ale równoważą ją potoczysty język oraz pełne rozmachu opisy przyrody i wiejskich obrzędów.

Wśród konkurentów Reymonta byli: Stefan Żeromski, Tomasz Mann, Maksym Gorki czy Thomas Hardy, rok wcześniej nagrodę otrzymał William Yeats, rok później George Bernard Shaw. Nazwiska pokazują, że potencjalnych laureatów było w owym czasie wielu i to naprawę znakomitych. Autor „Ziemi obiecanej” otrzymał Nobla rok przed śmiercią, był już za bardzo schorowany, aby nagrodę osobiście odebrać, trudno zatem spodziewać się ponoblowskiej publikacji. Zamiast niej cytat kąśliwego komentarza pisarza odnoszącego się do krajowego postrzegania nagrody:

„... można by (jej) sens zamknąć w jednym zdaniu: „Jest pan wielkim pisarzem, dostał pan Nagrodę Nobla, wynosi to około dwustu tysięcy złotych, na co panu tyle pieniędzy (...) mowy nie ma o tym, aby pan mógł mi odmówić marnych pięciu tysięcy”.

Władysław Reymont

Isaac Bashevis Singer. Warszawiakiem czuł się do końca życia

Literacką Nagrodę Nobla otrzymał w 1978 roku. Był od ponad czterdziestu lat obywatelem amerykańskim, publikował w jidysz, ale zawsze podkreślał swoje „dwujęzyczne”, bo żydowskie i polskie, korzenie. Do końca życia uważał się za warszawiaka, wzbraniał się jednak przed przyjazdem do Polski, bał się podróży na, jak to określał, „cmentarz żydowskiego narodu”. W uzasadnieniu nagrody Akademia Szwedzka podała, że Singer otrzymał ją za „pełną uczucia sztukę prozatorską, która wyrastając z polsko-żydowskich tradycji kulturowych porusza jednocześnie odwieczne problemy”.

Po Noblu wydano jego „Golema”, był on jednak napisany wcześniej i publikowany w odcinkach w „The Jewish Daily Forward”. Pierwszą w pełni ponoblowską książką był „Pokutnik”, też zresztą najpierw wydany wraz z „The Jewish Daily…” w czterech częściach (nowe polskie tłumaczenie nosi tytuł „Nawrócony” i jest bliższe oryginałowi w jidysz: „baal tschuva”; „Pokutnik” wziął się z angielskiego tytułu „Penitent”). To historia Józefa Szapiro, który uciekł w 1939 roku z Warszawy, po wojennej tułaczce i ponownym spotkaniu młodzieńczej miłości wyemigrował do USA. Po wielu latach gonitwy za bogactwem i pieniędzmi doszedł do banalnego na pozór wniosku, że dobra doczesne nie są wiele warte i w poszukiwaniu szczęścia i sensu życia pojechał do Izraela. Aż chciałoby się, żeby w jednym z kibuców spotkał młodziutkiego Amosa Oza (syna mieszkańców Kresów Drugiej Rzeczypospolitej).

Isaac Bashevis Singer

Reklama

Czesław Miłosz. Bezkompromisowa jasność postrzegania

Poeta otrzymał Nobla po trzydziestu latach na emigracji. Jego utwory po 1950 (z niewielką przerwą na odwilż w latach 1956-1957) dostępne były jedynie w wydawnictwach drugiego obiegu. Dopiero po uhonorowaniu przebywającego poza Polską Miłosza można było niektóre jego utwory wydać oficjalnie, choć nadal ich pełne wersje, pozbawione ingerencji cenzury, można było znaleźć jedynie w drugim obiegu. W uzasadnieniu nagrody podano, że Czesław Miłosz otrzymuje ją za to, że „z bezkompromisową jasnością postrzegania wyraził warunki, na jakie jest wystawiony człowiek w świecie ostrego konfliktu”. Pierwszy ponoblowski tom wierszy to „Hymn o Perle”, natomiast jako credo noblisty można uznać „Świadectwo poezji” – sześć wykładów wygłoszonych przez niego po angielsku na Uniwersytecie Harvarda w latach 1981-1982, wydanych potem po polsku w Instytucie Literackim w Paryżu, dwukrotnie w drugim obiegu w Polsce, a nawet oficjalnie (aczkolwiek w ocenzurowanej wersji) przez „Czytelnika” w 1987 roku.

W przedmowie sam Miłosz napisał: „...byłem pierwszym poetą słowiańskim na katedrze im. Nortona, nie tylko pierwszym poetą z całej mojej środkowej czy też środkowo-wschodniej Europy. To znaczyło, że mam okazję przekazać amerykańskiej publiczności coś z naszej bardzo szczególnej perspektywy”.

Wisława Szymborska. Tragedia sztokholmska

Poetka otrzymała Nagrodę Nobla w roku 1996 roku „za poezję, która z ironiczną precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach ludzkiej rzeczywistości”. Poetka z trudem przetrwała konieczność obowiązkowych spotkań i odczytów. Przyjaciele półżartem dzielili jej życie na dwa etapy: przed i po „tragedii sztokholmskiej”. Poetka odpowiadając na telegram gratulacyjny Zbigniewa Herberta, odpisała: „Zbyszku, Wielki Poeto! Gdyby to ode mnie zależało, to Ty byś się teraz męczył nad przemówieniem”.

Wisława Szymborska kilka lat kazała czekać na ponoblowski tom swojej poezji, aż wreszcie ukazała się „Chwila” – zbiór pesymistycznych, chwilami wręcz katastroficznych wierszy, między innymi „Fotografia z 11 września” . W rozmowie opublikowanej w „Gazecie Wyborczej” z okazji opublikowania „Chwili” poetka powiedziała: „Chciałabym, aby każdy mój wiersz był przyjęty przez czytelnika, jako jego własny, napisany dla niego. Bo wiersz należy do Ciebie, który to czytasz i tobie go właśnie dedykuję”. Gdyby ktoś szukał wskazówek innych niż poetyckie, odpowiedników wykładów, mogą je zastąpić felietony publikowane przez poetkę w kilku czasopismach przez kilkanaście lat pod tytułem „Lektury nadobowiązkowe”. Komplet wydał trzy lata po śmierci Wisławy Szymborskiej krakowski „Znak” pod tytułem „Wszystkie lektury nadobowiązkowe”.

Wisława Szymborska, 2011

Olga Tokarczuk. Wyobraźnia narracyjna, czyli sztuka opowieści

Literacki Nobel przyznany Oldze Tokarczuk to, na swój sposób, powrót do epickich założeń Akademii Szwedzkiej z początków XX wieku – za narrację, a więc, kolokwializując – za umiejętność snucia opowieści. W uzasadnieniu napisano, że za „za wyobraźnię narracyjną, która z encyklopedyczną pasją reprezentuje przekraczanie granic jako formę życia”. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że uzasadnienie to odnosi się przede wszystkim do „Biegunów”, książki, której angielskie tłumaczenie „Flights” autorstwa Jennifer Croft zostało już wcześniej nagrodzone Bookerem.

Po Noblu nie wydano jeszcze żadnej nowej powieści Olgi Tokarczuk; czytelnicy doczekali się jedynie „Czułego narratora” (ukłon kolejnej noblistki w stronę Zbigniewa Herberta). Esej o takim właśnie tytule, stanowiący zapis noblowskiej mowy pisarki, zamyka tom, w którym zebrano wykłady autorki „Opowiadań bizarnych” z ostatnich lat. Ten ostatni kończy się jej swoistym credo:

... wierzę, że muszę opowiadać tak, jakby świat był żywą nieustannie stającą się na naszych oczach jednością, a my jego – jednocześnie małą i potężną – częścią.”

Olga Tokarczuk

Reklama

komentarze [6]

Sortuj:
37
37
01.01.2021 17:24

Nie zawsze jest to oczywiste w przypadku noblistów innych państw, ale w naszym przypadku poziom literacki laureatów jest niezwykle wysoki. Mało brakowało, a nagrodę otrzymałby także Gombrowicz, co byłoby wisienką na noblowskim torcie.


82
29
31.12.2020 14:58

I serce rośnie jak się o sukcesach Naszych czyta.


1479
302
28.12.2020 18:45

A mowę noblowską Olgi Tokarczuk znajdziemy tu:
https://www.nobelprize.org/uploads/2019/12/tokarczuk-lecture-polish.pdf


4124
3884
28.12.2020 13:56

Nie źle.Tak trzymać.


163
25
29.12.2020 03:24

:) :) :) :)


163
25
28.12.2020 09:30

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd