rozwińzwiń

Jeżeli nie umiera ziarno...

Okładka książki Jeżeli nie umiera ziarno... autorstwa André Gide
Okładka książki Jeżeli nie umiera ziarno... autorstwa André Gide
André Gide Wydawnictwo: Czytelnik Seria: Nike biografia, autobiografia, pamiętnik
450 str. 7 godz. 30 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Seria:
Nike
Tytuł oryginału:
Si le Grain ne Meurt
Data wydania:
1962-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1962-01-01
Liczba stron:
450
Czas czytania
7 godz. 30 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Julian Rogoziński
Autobiograficzna spowiedź Andre'a Gide'a- pisarza kontrowersyjnego jak na swoje czasy, biseksualisty i prekursora ruchu homoseksualnego we Francji.
Średnia ocen
6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jeżeli nie umiera ziarno... w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Jeżeli nie umiera ziarno...

Średnia ocen
6,7 / 10
32 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Jeżeli nie umiera ziarno...

avatar
29
16

Na półkach:

Autobiografia Gide’a obejmująca pierwsze dwadzieścia kilka lat życia to lektura nierówna i chaotyczna; poza kilkoma humorystycznymi wątkami ten chaos zdaje się być efektem zwyczajnej niekonsekwencji, jakby autor spisywał wspomnienia wyłącznie dla siebie.

Tekst jest przeładowany nazwiskami i szczegółami towarzyskimi, które z biegiem lektury nużą i sprawiają wrażenie niepotrzebnych dygresji. Druga część opisująca homoseksualizm autora jest wyraźnie krótsza i bardziej lakoniczna od części pierwszej.

Nie rozpoczynałam lektury z oczekiwaniem na "pikantne epizody", stąd najbardziej wartościowe zdają się być partie dotyczące wczesnego dzieciństwa w burżuazyjnej rodzinie, spomiędzy których co jakiś czas przebija prawdziwy błysk literackiej finezji.

Jednak podsumowując szczególnie drugą część książki trudno nie dostrzec, że Gide nie sili się na oddanie głębi psychologicznej relacji; bardziej rejestruje momenty, nastroje, nagłe zauroczenia. Całość bywa powierzchowna, a uczucia sprawiają wrażenie chwilowych kaprysów. Szczególnie uderzający jest przeskok od skrępowanego, purytańskiego młodzieńca do dwudziestolatka, który w Afryce niemal z dnia na dzień wchodzi w świat ekscesów seksualnych, gdzie wraz z przyjacielem korzysta z usług nastoletnich, odurzających i prostytuujących się chłopców.

Zamiast wielkiej introspekcji dostajemy zbiór impresji, a pod koniec także nieprzyzwoitych anegdot, głębszej refleksji pozostaje tu niestety zbyt mało.

Autobiografia Gide’a obejmująca pierwsze dwadzieścia kilka lat życia to lektura nierówna i chaotyczna; poza kilkoma humorystycznymi wątkami ten chaos zdaje się być efektem zwyczajnej niekonsekwencji, jakby autor spisywał wspomnienia wyłącznie dla siebie.

Tekst jest przeładowany nazwiskami i szczegółami towarzyskimi, które z biegiem lektury nużą i sprawiają wrażenie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
631
583

Na półkach: , ,

Autobiograficzna historia pisana ze spokojem i pokorą.

Gide prezentuje ciekawy (zdrowy) stosunek do siebie i do swoich wspomnień: "winniśmy przedstawiać wszystko". Nie boi się obnażania rasizmu i homofobii, z objawami których spotkał się w trakcie swojego życia. Autor bezlitośnie demaskuje sztuczny krąg artystów i przybieranie przez nich masek, kreowanie się tylko po to, by nie zostać odtrąconym. Próżno szukać tutaj nie wiadomo jak skandalizujących i pikantnych szczegółów z życia pisarza, na które być może ktoś czeka, ale z pewnością nie jest to też pamiętnik opisujący nudne wydarzenia. Zdecydowanie nie. Pierwszą jego część stanowią wspomnienia autora z dzieciństwa i dorastania, w drugiej - skupia się na odkrywaniu własnej seksualności, stawaniu się jej bardziej świadomym i na wszystkich nieprzyjemnościach, z którymi musiał się zmierzyć jako człowiek nieco odmienny pod tym względem od większości swojego towarzystwa. W odbiorze niektórym mogą przeszkadzać wielokrotnie podrzędnie złożone zdania, ale w mojej opinii świadczy to tylko o mistrzowskim piórze pisarza. Choć przyznam, że czasem traciłam wątek. Poznajemy sporo nazwisk artystów, wśród których przebywa autor, sporo miejsca poświęca też analizie swoich nauczycieli, u których zdobywał wiedzę. Kilka aluzji do innych swoich utworów, których brak znajomości może spowodować pewien dyskomfort, bo czujemy się niezorientowani. Ale bez przesady.

Dobra, przyjemna, sympatyczna pozycja.

Autobiograficzna historia pisana ze spokojem i pokorą.

Gide prezentuje ciekawy (zdrowy) stosunek do siebie i do swoich wspomnień: "winniśmy przedstawiać wszystko". Nie boi się obnażania rasizmu i homofobii, z objawami których spotkał się w trakcie swojego życia. Autor bezlitośnie demaskuje sztuczny krąg artystów i przybieranie przez nich masek, kreowanie się tylko po to,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
275
36

Na półkach: ,

Dla ostatniej części wyznań, nie będę ukrywać, że większość książki nużyła mnie wręcz niesamowicie, nie znam wielu z artystów , w których towarzystwie przebywał Gide, może gdybym była koneserem francuskiej sztuki i literatury, pociągałoby mnie to bardziej. Ale podoba mi się, jak nie waha się wspominać o rasiźmie i jawnej homofobii, jaką przejawiali nawet artyści i to jeszcze wobec swoich przyjaciół. Oprócz tego ukazuje nam jeszcze Oscara Wilde'a i lorda Douglasa z innej perspektywy. To w jak sztucznym kręgu znajomych obracał się Wilde przez większość swojego życia i maskę, jaką stworzył, aby się w nią wpasować i obronić. A także jego odczucia i stosunek do egoistycznego Alfreda i jego nachalnego manifestowania sposobu swojego bycia . Ostatecznie Andre Gide wydał mi się bardzo bliski w wielu względach, między innymi w tym swoim moralnym, chrześcijańskim rozdarciu i unikaniu towarzystwa innych ludzi. To, jak często musiał się zmuszać, aby zostać i z kimś porozmawiać i jak to najczęściej przyjaciele zmuszali go do bycia z innymi ludźmi. Jednocześnie było mi go szkoda, kiedy nazywał swoje myśli diabelskimi i przez to, jak bardzo był wewnętrznie skonfliktowany.
Uwielbiam jego literaturę, więc pewnie kiedy jeszcze kiedyś sięgnę po tę książkę zagłębie się i nawet znajdę przyjemność w czytaniu o tym, w jaki sposób był edukowany i czym fascynował się w młodości. Pewnie jeszcze do tej książki powrócę.

Dla ostatniej części wyznań, nie będę ukrywać, że większość książki nużyła mnie wręcz niesamowicie, nie znam wielu z artystów , w których towarzystwie przebywał Gide, może gdybym była koneserem francuskiej sztuki i literatury, pociągałoby mnie to bardziej. Ale podoba mi się, jak nie waha się wspominać o rasiźmie i jawnej homofobii, jaką przejawiali nawet artyści i to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

149 użytkowników ma tytuł Jeżeli nie umiera ziarno... na półkach głównych
  • 98
  • 51
36 użytkowników ma tytuł Jeżeli nie umiera ziarno... na półkach dodatkowych
  • 19
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Jeżeli nie umiera ziarno...

Inne książki autora

André Gide
André Gide
Francuski prozaik; laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (1947); w uzasadnieniu napisano: „för hans vittomfattande och betydelsefulla författarskap, i vilket mänsklighetens frågor och villkor ha framställts med oförskräckt sanningskärlek och psykologisk skarpsyn” („za jego wszechstronną i znaczącą twórczość, w której problemy i uwarunkowania ludzkiej egzystencji zostały przedstawione z nieulękłym umiłowaniem prawdy i psychologiczną przenikliwością”. Urodził się w rodzinie protestanckiej. W pewnym okresie swego życia skłaniał się ku katolicyzmowi, który wkrótce odrzucił. Napisał nawet uznaną za bluźnierczą powieść Lochy Watykanu (1914). W pierwszej połowie XX w. był pisarzem światowej sławy. Najważniejszymi dziełami w jego twórczości są Lochy Watykanu (1914),Immoralista (1902),Fałszerze (1925) i Dziennik (1939–1950). Wyrażał skrajny indywidualizm i odrzucenie tradycyjnych norm moralnych. Przez pewien okres swego życia zafascynowany był komunizmem. Jednak po podróży do ZSRR zmienił poglądy. Jego krytyka ZSRR wywołała falę odpowiedzi, np. Romaina Rollanda czy Stanislava Kostki Neumanna. Gide tworzył narrację w oparciu o wiele współistniejących wątków. Postacie kreowane przez Gide'a dążyły do wyzwolenia się z niewidzialnych ograniczeń determinującego je świata. Był bliskim przyjacielem Paula Valéry’ego, któremu zadedykował niektóre ze swych wczesnych utworów. Silny wpływ na twórczość Gide'a wywarły dzieła Fiodora Dostojewskiego i Friedricha Nietzschego. On sam wpłynął na twórczość Jeana Paula Sartre’a i Alberta Camusa. Po dojściu Hitlera do władzy w Niemczech wśród około 20 000 spalonych książek znalazły się dzieła André Gida. Dzieła pisarza zostały umieszczone – już po jego śmierci – w Indeksie Ksiąg Zakazanych. Był członkiem ruchu antyimperialistycznego we Francji w okresie międzywojennym.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

W moim obcym kraju. Dziennik więzienny 1944 Hans Fallada
W moim obcym kraju. Dziennik więzienny 1944
Hans Fallada
Nie jest to ani dziennik ani nie do końca więzienny. Pisane jest to jak dziennik, z kolejnymi datami, ale treścią są wspomnienia z okresu od "przejęcia władzy" w 1933 roku do - mniej więcej - połowy wojny. Przy tym wspomnienia te są raczej zbiorem dość oderwanych obrazków a nie chronologicznym i kompletnym zapisem. Do tego w kilku miejscach połączonych z literacką fikcją, stanowiącą oddzielne opowiadania. Fallada nie był, technicznie rzecz biorąc, w więzieniu tylko raczej w areszcie a ściślej jeszcze pod obserwacją psychiatryczną w czasie kiedy to pisał. Co nie zmienia tego faktu, że jego pobyty w różnych miejscach odosobnień - jak świadczy jego skrócona biografia - były okresami niezwykle płodnymi dla niego jako pisarza. To ciekawe, bo chyba nie był on jedynym podobnie reagującym pisarzem. Ogólnie ciekawy jest opis sytuacji w Niemczech po "przejęciu władzy": dwuwładza a potem nawet trójwładza, przy czym relacje między władzami są mocno niezdefiniowane. Do tego masa ludzi ("marcowy spad") przyłączająca się do nazistów w celu osiągniecia osobistych zysków - czasem w sposób maskowany ale czasem wprost jawnie. Najbardziej jednak dają do myślenia sytuacje rozterki i rozdarcia. Fallada był niechętny narodowym socjalistom, ale nie był żadnym aktywnym opozycjonistą. I widać jak próbuje, będąc przeciw, ułożyć sobie jednak możliwie najlepiej życie zawodowe i osobiste w tej sytuacji. Co nieuchronnie stawia go wielokrotnie w sytuacjach, które dziś, po fakcie, uznalibyśmy za kompromitujące. Ale po fakcie bardzo łatwo oceniać. W kilku miejscach dotykały mnie ewidentne dowody na to, że antyżydowska propaganda nazistowska nie pozostawała bez wpływu nawet na ludzi takich jak Fallada, którego przed "przejęciem władzy" nazwano by wprost filosemitą. A jednak, także i u niego pojawiają się myśli, które dziś wyglądają bardzo paskudnie a przynajmniej pokazujące kompletne niezrozumienie sytuacji Żydów w Trzeciej Rzeszy. Daje do myślenia także, nie będący może głównym zagadnieniem, ale jednak pojawiający się w kilkunastu miejscach, konflikt pomiędzy własnym poczuciem sprawiedliwości i prawdy a wbudowanym w zasadzie w naszą kulturę poczuciem patriotyzmu, przynależności do narodu i państwa. Czy należało się cieszyć z wielkich sukcesów niemieckiej armii a płakać z powodu jej późniejszych klęsk? I czy w ogóle można się cieszyć z klęsk "mojej obcej" armii? PS. Z tych kilku wyróżniających się literackich opowiadań najlepszy jest opis życia i przetrwania ludzi okrywających się, których dziś chyba nazwać by należało "preppersami". Okazuje się, że wszystko, także i przetrwanie, ma swoją cenę - czasem bardzo wysoką. Preppersi - koniecznie!
Zbigniew_Malinowski - awatar Zbigniew_Malinowski
ocenił na74 lata temu
Król życia Jan Parandowski
Król życia
Jan Parandowski
Kiedy Oscar Wilde spotkał żebraka w zdeformowanym kapeluszu i postrzępionym garniturze, zaprowadził go do najlepszego krawca w Londynie, aby ten uszył mu… strój żebraczy z prawdziwego zdarzenia, biorąc za wzór przedstawienia z dawnych malowideł rodzajowych. Nie wiem, czy ta anegdota przytoczona przez Jana Parandowskiego jest prawdziwa, ale jeśli nawet nie, to należało ją wymyślić, aby zademonstrować się, czym był estetyzm w późnowiktoriańskiej Anglii. Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że estetyzm Wilde’a w podejściu do ludzkiej nędzy był wyłącznie pochodną jego dandysowskiej osobowości. Krył się bowiem za nim całkiem pokaźny korpus poglądów społeczno-politycznych, wywodzących się mniej lub bardziej pośrednio od księcia anarchistów, Piotra Kropotkina, według których każda działalność charytatywna służy wyłącznie utrwalaniu systemu kapitalistycznego. Ten wymiar aktywności Wilde’a został całkowicie pominięty w biografii Parandowskiego, z czego jednak nie sposób czynić jej zarzutu, wszak mamy do czynienia z powieścią, a ta korzysta w sposób uprawniony z pełni wolności, jaką zapewnia licentia poetica. I chyba wolność indywidualna jest jej głównym tematem: wolność ekspresji w sztuce i w życiu. Można nawet przyjść, że Oscar Wilde był męczennikiem tak rozumianej wolności (przebiegowi procesu Wilde’a, pobytowi w więzieniu i poniewierce powięziennej poświęcona jest większa część powieści). Była to wolność pojmowana na sposób lewicowo-liberalny, a więc należy się dziwić, że „Dusza człowieka w socjalizmie”, autorstwa Wilde’a właśnie, wciąż nie doczekała się wysokonakładowych wznowień. Może się jeszcze doczeka, poczekajmy… Chyba się trochę zagalopowałem. Piszę to w pierwszej osobie liczby mnogiej, choć mnie akurat model kultury liberalno-lewicowej nie za bardzo odpowiada. Oczywiście, nie wpływa to na moją ocenę „Portretu Doriana Graya” czy „Ballady o więzieniu w Reading”. No i bardzo sobie cenię bon moty Lorda Paradoksa. Jednym z nich zakończę ten krótki komentarz do „Króla życia”: Kiedy rozlegną się trąby na sąd ostateczny, udajmy, że ich nie słyszymy.
diaz - awatar diaz
ocenił na74 lata temu
Ja, Michał z Montaigne Józef Hen
Ja, Michał z Montaigne
Józef Hen
Mamy tutaj "próbę" myślenia renesansowego humanisty o silnych korzeniach umysłowych. Inspiracji i natchnienia szuka w twórcach antycznych i myślicielach politycznych oraz sztandarowych dziełach literackich.Możemy tutaj spotkać przekazy stoików, Platona, Machiavelliego i wielu innych oraz sporo cytatów z Prób. Montaigne poddawany był spartańskiemu wychowaniu umysłowemu co stworzyło go tak niepowtarzalnym światłym człowiekiem, wyprzedzającym swoje czasy. W swym realizmie i daleko posuniętym racjonalizmie spotyka się z wieloma myślicielami m.in. filozofią Barucha de Spinozy ( Etyka, Traktat polityczny). Zamyka się w wieży aby odsunąć się od zgiełku a tam niczym antyczny filozof studiować, tworzyć i w dalszym ciągu pracować nad sobą. Tytułowy Michał za swoje zasługi został "Saint". Całe życie walczył o człowieka, wartości i prawa, również reformacje sądownictwa w dobie inkwizycji. Mamy tutaj cały przekrój, biografia jest też pretekstem aby odsłonić kawałek historii odległych dziejów Francji i szerzej. Język profesora jest niespotykany, piękny i kwiecisty a książka niczym dialog z samym sobą zmusza do myślenia. Wymagający, nieśpieszny, potrzeba czasu i spokoju aby się wgryźć w meandry wykładu profesora. Książka jest lekturą obowiązkową dla każdego humanisty. Jeżeli ktoś będzie kiedyś we Francji :-) to bardzo polecam zwiedzić wyspę Saint-Michel. O Mont-Saint-Michel mówi się, że to granitowa i tajemnicza wyspa na Atlantyku, wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jej tajemniczość przypisuje się występującej tu gęstej szarej mgle, która otacza gotycką budowlę dawnego opactwa benedyktynów.
Scarlett - awatar Scarlett
ocenił na81 rok temu
Godzina cieni. Eseje Gustaw Herling-Grudziński
Godzina cieni. Eseje
Gustaw Herling-Grudziński
Moje ulubione fragmenty: "Poznawało się się największą prawdę sztuki: że nie ma nic trudniejszego, piękniejszego i bardziej nierzeczywistego nad prostotę". Rozdział poświęcony Raskolnikowi "Kim był Raskolnikow? Intelektualistą pre-marksistowskim, pełnym oburzenia na widok niesprawiedliwości społecznej i nędzy w Rosji carskiej, gotowym do demonstracyjnego i symbolicznego podniesienia ręki przeciw istniejącym warunkom. Dylemat Raskolnikowa pokrewny był dylematowi komisarzy ludowych i Stalina: dla dobra ludzkości wolno, czy nie, zabić starą lichwiarkę (czytaj: zlikwidować burżuazję)? Raskolnikow nie pragnął walczyć o idealny porządek społeczny. Nie wierzył w istnienie takiego porządku. Zamierzał jedynie wprowadzić rozumny ład do systemu krzywdzenia i zabijania. Ład ten w mniemaniu Raskolnikowa mógł wznieść rozum uwolniony od dotychczasowego chrześcijańskiego sumienia. Rozum, który ustali, kto ma prawo być Napoleonem, a kto tylko zwykłą wszą, kto ma prawo krzywdzić, a kto powinien być krzywdzony, kto ma prawo zabijać, a kto powinien być zabity. Rozum, który nauczy ludzi nowego sumienia." Niepokój naszego czasu " Ceną wolności jest ograniczenie wolności. Główne nieszczęścia człowieka: jego lęk przedsamym soba, skolnnosc do rozpaczy i nieufnosc do swiata. Czy mozna temu zapobiec? Tak, większym zaufaniem do rozumu i miloscia do innych ludzi, do swiata do ludzkosci. -Russel " Nie jest bynajmniej konieczne - powiada w scenie katedralnej ksiadz do Józefa K. - przyjmować wszystko jako prawdę, trzeba tylko przyjmować wszystko jako konieczność." - Proces, F. Kafka "Świat chętniej złemu niż dobremu wierzy." Rozgrzani miłosnymi igraszkami i porą wiosenną, usneli obok siebie bez żadnego okrycia. Katarzyna, objąwszy prawą ręką Ricciarda za szyję, lewą trzymała mocno tę jego cząstkę, której nazwy wy, białogłowy, wielce się zawsze wśród mężczyzn sromacie." - Słowik "Człowiek potrzebuje chyba wolności i poczucia bezpieczeństwa by być szczęśliwym" "Ludzie są dobrzy. Ale wyuczono ich, że są żli i oni w końcu uwierzyli". "Człowiek pozbawiony wolności idealizuje ciągle swoją własną niewolę." -Doktor Żiwago Pasternak.
Werojulkla - awatar Werojulkla
oceniła na81 rok temu
Obiad literacki; Proust i jego świat Tadeusz Boy-Żeleński
Obiad literacki; Proust i jego świat
Tadeusz Boy-Żeleński
Literacki obiad okazał się jedynie wstępem do prawdziwej uczty, którą na cześć Marcela Prousta wydał Tadeusz Boy-Żeleński. Legendarny już dzisiaj francuski mistrz retrospekcji był wtedy nowością, ale ta świeżość już w okresie międzywojennym pachniała wielkością pisarza wszech czasów. Zapewne nadal tak jest, do tej pory zapisano wiele stron błyskotliwych myśli o oryginalności, która pojawiła się raz na setki lat. Boy-Żeleński nie musiał wskrzeszać zatartych obrazów a jego dzieło nie powstało pod wpływem przypadkowych wydarzeń. Prousta znano dobrze, ceniono go i powoli przyzwyczajano się do nimbu, jaki otoczył go za sprawą umoczonej w herbacie, banalnej magdalenki. Jednak to by było zbyt proste, gdyby nasz polski krytyk oceniał francuskiego mistrza jedynie przez pryzmat smacznego ciasteczka. Ponieważ sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana a Proust swoją wielkość zawdzięczał umiejętności przetwarzania rzeczywistości z jednoczesnym sięganiem do strefy podświadomości. Stworzył odrębny świat, dla niego żył, o psychologii wiedział więcej niż pozostali. Postawił na życie, które na przestrzeni kolejnych siedmiu tomów "W poszukiwaniu straconego czasu" okazało się grą krzywych luster. Ostatni tydzień poświęciłem problematyce czasu i pamięci. Jeśli do tej pory na galerii oryginałów przewijała się przed moimi oczami defilada nazwisk, to teraz doszedł do tego czwarty wymiar. Bez niego nic nie byłoby równie smakowite, zarówno urok starych nazwisk jak i bezceremonialne dygresje pisarza, wyblakłyby w natłoku różnego rodzaju opisywanych przez niego snobizmów. Bowiem mechanizm legendy musi być czymś smarowany, konserwowany i uzupełniany. Samo słuchanie i patrzenie nie wystarczy. To właśnie Marcel Proust posiada te cechy, dzięki którym nazwałbym go malarzem swojej epoki. Trzeba wyjątkowo dobrze znać mechanizmy społeczne, żeby tworzyć tak wspaniałe konstrukcje. Trzeba żyć w tworzonym przez siebie dziele. Nawet wtedy, kiedy wydaje się, że rządzi w nim "salon", wypada zagłębić się w kopalni obyczajów wszystkich warstw społecznych. U Marcela Prousta warto bywać. Mnie do tego przekonywać nie trzeba. Można to robić na wyrywki lub jednym ciągiem przebyć rozległy ocean uczuć. Tadeusz Boy-Żeleński w znakomity sposób próbował zachęcić niezdecydowanych a tym przekonanym ugruntować wiedzę na temat francuskiego pisarza. W "Prouście i jego świecie" postawił na osoby nowej "Komedii ludzkiej", podkreślił charaktery prawdziwych ludzi, którzy zasilili szeregi fikcyjnych bohaterów "W poszukiwaniu straconego czasu". Dzięki temu powstał opis smaku i gustu. W literackich spekulacjach można było odnaleźć echa filozoficznych debat i kompromitujące fakty z ówczesnego życia politycznego. Chorobliwe przeczulenie Prousta doprowadziło do pogłębionych refleksji na temat jego zdrowia. To wszystko składa się na całokształt wyprawy w czasie do której przecież tak samo zostalibyśmy zaproszeni przez twórcę "W poszukiwaniu straconego czasu". Można powiedzieć, że byłem na dwóch obiadach. Na tym pierwszym, temperamentnym, chętnie wbijano szpilki Drugiemu Cesarstwu. Stał się dla mnie kopalnią anegdot i francuskiego dowcipu. Skompromitować się tam mógł każdy, w końcu to właśnie kompromitacja była przywilejem wszystkich. Ich aforystyczny charakter rozgrzał mnie przed przejściem do głównego dania, jakim niewątpliwie okazał się zbiór spostrzeżeń na temat Marcela Prousta. Nie czekały na mnie niespodzianki, od pewnego czasu posiadam już na tyle ugruntowaną wiedzę, żeby nie oczekiwać bardziej smakowitych kąsków niż te, o których wiem. Oczekiwałem solidnego objaśnienia dzieła pod być może nieznanym mi kątem, i to otrzymałem. Ugruntowałem swoje przekonanie o władzy "salonu" u Prousta, doceniłem też panującą tam swobodę słowa i myśli. Odkryłem coś jeszcze, zadowolenie z obserwacji konwersacji, która u Prousta staje się wirtuozerią. Swój skok do tej odległej epoki uznaję za udany i zapewne jeszcze niejeden raz wrócę do wspomnień "proustologów".
czytający - awatar czytający
ocenił na94 lata temu

Cytaty z książki Jeżeli nie umiera ziarno...

Więcej

Całość otaczały fosy wystarczająco szerokie i głębokie, zasilane i ożywiane wodą, którą odprowadzono z rzeki; woda spływała strumieniami ukwieconym niezapominajkami, rozlewając się w kaskadę. A że sąsiadował z nią pokój Anny, Anna zwała ją "swoją kaskadą"; wszystko do nas należy- czymkolwiek umiemy się radować.

Całość otaczały fosy wystarczająco szerokie i głębokie, zasilane i ożywiane wodą, którą odprowadzono z rzeki; woda spływała strumieniami ukw...

Rozwiń
André Gide Jeżeli nie umiera ziarno... Zobacz więcej

W imię jakiego Boga i jakiej idei wzbraniacie mi żyć zgodnie z moją naturą? I dokąd wciągnęła mnie ta natura, gdybym po prostu podążył za nią? Aż do tej pory przyjmowałem moralność Chrystusa, a przynajmniej pewien purytanizm, którego nauczano mnie jako moralności Chrystusa. Zmuszając się wciąż, by mu się podporządkować, osiągnąłem tylko głęboki zamęt, który zawładnął całą moją istotą.

W imię jakiego Boga i jakiej idei wzbraniacie mi żyć zgodnie z moją naturą? I dokąd wciągnęła mnie ta natura, gdybym po prostu podążył za ni...

Rozwiń
André Gide Jeżeli nie umiera ziarno... Zobacz więcej
Więcej