rozwińzwiń

Zaślubiny. Lato

Okładka książki Zaślubiny. Lato autorstwa Albert Camus
Okładka książki Zaślubiny. Lato autorstwa Albert Camus
Albert Camus Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie publicystyka literacka, eseje
129 str. 2 godz. 9 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Noces, suivi de L'ete
Data wydania:
1981-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1981-01-01
Data 1. wydania:
1959-01-01
Liczba stron:
129
Czas czytania
2 godz. 9 min.
Język:
polski
ISBN:
8308005195
Tłumacz:
Maria Leśniewska
Te szkice nazywa wydawca esejami, ale właściwie z braku lepszego nazwania. Silny tu - zwłaszcza w Noces - element poetycki i opisowy. (...) Pojawiają się tematy natury, absurdu, solarnej tragiczności, trwa - głęboko ukryte - pokrewieństwo z antykiem.
(z recenzji Jana Błońskiego)
Średnia ocen
7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zaślubiny. Lato w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zaślubiny. Lato

Średnia ocen
7,6 / 10
50 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zaślubiny. Lato

avatar
69
3

Na półkach: ,

napisana pięknym językiem, powrócę do niej kiedyś

napisana pięknym językiem, powrócę do niej kiedyś

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
107
54

Na półkach:

"Nie ma prawdy, która nie niosłaby za sobą ukrytej goryczy" - niestety.

"Nie ma prawdy, która nie niosłaby za sobą ukrytej goryczy" - niestety.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
296
209

Na półkach: ,

Albert Camus i jego wizja świata ,,młodego” to zbiór esejów powstałych w latach 40 XX-go wieku. Autor, którego nazwisko jest dobrze znane, wszak kojarzone ze szkolnymi lekturami takimi jak: Dżuma i Obcy, jest czołowym reprezentantem francuskiego egzystencjalizmu. Geniusz ten, uraczył mnie świąteczną porą czymś wybitnym, rozpływającym wyobraźnię i tak urokliwym, że trudno uwierzyć, iż nie został poetą.
Camus urodził się w słonecznej Algierii w północnej Afryce. Przyszły geniusz wychowywał w bardzo biednej rodzinie wśród ludzi o różnych rasach, usposobieniach i tradycjach. W jego domu panowała bieda, głód i brakowało elektryczności.
Jakim zatem cudem ta wybitna postać stała się sławna na całym świecie?
To wszystko za sprawą jego wychowawcy ze szkoły podstawowej, który po wielu staraniach, wyprosił o stypendium pupilowi i posłał go na wyższe szczeble edukacji.
,,Zaślubiny” jest to złożony z czterech nowel esej autobiograficzny o tym, co autor miał w duszy jako młody algierczyk, a w umyśle swym skrywał naturę, liczne zakamarki Tipasy – małego portu rybackiego nad Morzem Śródziemnym, beztroskich ludzi, nudę i ciepłe powietrze. Z jego płuc dął absynt za sprawą którego młody Albert uświadamiał sobie co jest w życiu najważniejsze, a były to prawda i słońce. Krajobrazy gór i morza, które jest jak ,,twarze, w których odkrywamy jałowość zamiast splendoru, jeżeli na nie patrzymy nie widząc”. Pośród ciężkiej ciszy algierskich miast, autor współgrał z naturą, zachowując równowagę świadomości. Ta z kolei była dla niego bezlitosna.
Artysta w tomiku ,,Lato” skupia się na zgiełku wielkich europejskich miast, których kakofonia krzyków ludzi nie pozwala na uspokojenie duszy. Według niego ten, który raz na jakiś czas nie usiądzie wśród ciszy natury, letnim wieczorem czy też spokojną zimą, nie zazna harmonii, która sama w sobie jest przyrodą.
Na zakończenie chciałabym zacytować mój ulubiony fragment, którego jak się później okazało niewielką część wygrawerowano na pomniku noblisty.
,,Tu rozumiem, co nazywają chwałą: prawo do miłości bez granic. Tylko jedna jest miłość na tym świecie. Brać w ramiona ciało kobiety ¬– to także trzymać w uścisku tę dziwną radość, co spływa z nieba ku morzu.”

Albert Camus i jego wizja świata ,,młodego” to zbiór esejów powstałych w latach 40 XX-go wieku. Autor, którego nazwisko jest dobrze znane, wszak kojarzone ze szkolnymi lekturami takimi jak: Dżuma i Obcy, jest czołowym reprezentantem francuskiego egzystencjalizmu. Geniusz ten, uraczył mnie świąteczną porą czymś wybitnym, rozpływającym wyobraźnię i tak urokliwym, że trudno...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

221 użytkowników ma tytuł Zaślubiny. Lato na półkach głównych
  • 148
  • 73
35 użytkowników ma tytuł Zaślubiny. Lato na półkach dodatkowych
  • 14
  • 6
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Zaślubiny. Lato

Inne książki autora

Albert Camus
Albert Camus
Albert Camus urodził się w rodzinie potomków europejskich osadników. Wychował się w biednej, niepiśmiennej rodzinie żyjącej na przedmieściach stolicy kraju, Algieru. Jego matka, Catherine, była z pochodzenia Katalonką. Jej rodzina wyemigrowała do Algierii w połowie XIX wieku, z hiszpańskiej wyspy Minorka w archipelagu Balearów. Ojciec pisarza, Lucien, był robotnikiem. Jego przodkowie przybyli do Algierii zapewne wkrótce po 1830 i należeli do grupy pierwszych francuskich osadników w północnej Afryce. Gdy Camus miał niespełna rok, w Europie wybuchła pierwsza wojna światowa. Ojciec zginął w walce z Niemcami w bitwie nad Marną w 1914. Camus zdobył wykształcenie dzięki wychowawcy, który po długich staraniach uzyskał dla niego stypendium naukowe. Duże znaczenie miała w jego życiu znajomość z profesorem Louisem Germainem, który zachęcał młodego Alberta do nauki i podsuwał mu klasyczne dzieła literatury (pod wpływem jednej z tych lektur – Żywotów Cezarów Swetoniusza – Camus napisze później dramat Kaligula). W 1932 zdał maturę i rozpoczął naukę na Uniwersytet w Algierze, gdzie studiował filozofię i historię kultury antycznej. Kilka lat później zaczęły się jego pierwsze związki z polityką i dziennikarstwem. Na krótko wstąpił do Francuskiej Partii Komunistycznej, z której został jednak wydalony z powodu zbyt dużej różnicy zdań. Od 1937 do 1940 pracował jako dziennikarz w antykolonialnym dzienniku Alger Républicain. Mniej więcej w tym samym okresie rozpoczęła się jego przygoda z teatrem. W 1936 wraz z przyjaciółmi założył bowiem „Théâtre du Travail” (Teatr Pracy),którego pierwsze przedstawienie (grano wówczas Czas pogardy André Malraux; później wystawiano tam Ajschylosa, Gorkiego i innych) okazało się wielkim sukcesem. Po jego rozwiązaniu Camus założył kolejny teatr o nazwie „L’Équipe”. Camus wyjechał do Paryża w 1940, po ostrej krytyce jego artykułu. Gdy miasto zdobyli Niemcy, przeniósł się do Lyonu, a stamtąd powrócił na krótko do Algierii i zamieszkał w Oranie. W 1942 przyjechał na stałe do Paryża i już nigdy nie powrócił do swojej ojczystej Algierii. W stolicy Francji Camus wspólnie z Pascalem Pia redagował podziemne czasopismo „Combat”. W tym okresie zaprzyjaźnił się z Jean-Paulem Sartrem. Przyjaźń ta urwała się po cyklu artykułów Camusa, które poróżniły go z obozem sławnego filozofa; wpływ jej był jednak na tyle silny, że zaczęto przypisywać Camusowi egzystencjalizm, przed czym on sam zaciekle się bronił. W 1947 ostatecznie odciął się od dziennikarstwa i polityki, by móc w pełni oddać się teatrowi i pisarstwu. Wyjątek stanowi zbiór esejów Człowiek zbuntowany, w którym – wbrew modzie panującej wśród francuskich intelektualistów – poddał surowej krytyce stalinizm i ujawnił mało znane na Zachodzie fakty dotyczące masowych zbrodni komunistycznych w ZSRR. Całą twórczość Camusa można dzielić według wielu kryteriów, z których najbardziej chyba znane są dwa tryptyki: Mit Syzyfa, do którego zaliczają się Mit Syzyfa, Obcy i Kaligula, oraz Mit Prometeusza: Człowiek zbuntowany, Dżuma, Nieporozumienie. Poglądy Camusa ewoluują od postawy buntu i heroicznego trwania, które jest tematem Mitu Syzyfa, aż do głębokiego humanizmu, któremu najpełniejszy wyraz daje w Dżumie. Postacie Kaliguli oraz Meursaulta, bohatera Obcego, ukazują nie tylko konfrontację żelaznej logiki z ludzką zmysłowością i tak łatwo przyjmowanym światem, lecz odsłaniają dalsze źródła samotności człowieka; są istnymi dziełami o trwaniu nade wszystko. Obaj bohaterowie w końcu pragną śmierci, gdyż właśnie ona prowadzi do ich zwycięstwa – pojednania ze światem. Postrzegani jako szaleńcy, wykluczeni ze społeczeństwa czy to z powodu znikomości (Meursault),czy też wielkości (Kaligula) odgrywanej roli, porównani zostają do Syzyfa. Dramat Syzyfa nie polega na wiecznym trwaniu jego mozołu, ale na jego świadomości, na świadomości wiecznej porażki. Paradoksalnie, na tym też polega jego wielkość i bohaterstwo. Nawiązania do tego tematu można odnaleźć np. w Dżumie czy w przemówieniu, które Camus wygłosił po odebraniu Nagrody Nobla. Obraz bohaterów diametralnie zmienia się w drugim tryptyku, do którego należy Dżuma. Dominujące w utworze postacie – doktor Rieux (będący zresztą alter ego Camusa) i Tarrou – prezentują głębokie zaangażowanie w sprawy człowieka. Jedynym wyznacznikiem moralności jest zwykła uczciwość. Ona to każe przede wszystkim bronić człowieka i, co za tym idzie, nie zgadzać się na zło. Innym tematem w twórczości Camusa jest osamotnienie człowieka wobec jego otoczenia, niemożność zrozumienia jego zamierzeń i intencji, niesłuszna ich interpretacja, nadinterpretacja nieraz; w efekcie ucieczka od człowieczeństwa – a to przecież jest dla Camusa dżumą. W 1957 otrzymał literacką Nagrodę Nobla za „ogromny wkład w literaturę, ukazującą znaczenie ludzkiego sumienia”. We Francji, gdzie Camus zyskał ogromną popularność, pisarz był pod koniec życia stale atakowany – za brak reakcji na wojnę w ojczystej Algierii, za brak zaangażowania lewicowego, za niemoralność jego książek. Trzy lata po otrzymaniu Nagrody Nobla Camus – w wieku 46 lat – zginął w wypadku samochodowym, gdy wracał do Paryża wraz z przyjacielem i wydawcą Michelem Gallimardem. W torbie miał niedokończony szkic powieści Pierwszy człowiek.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mdłości Jean-Paul Sartre
Mdłości
Jean-Paul Sartre
Na początku jest dużo przemyśleń - w moim odczuciu - totalnie o niczym. Rozumiem, że mają to być głębokie rozmyślania egzystencjalne, ale to czy podnieść z ziemii papierek do nich nie należy, choćby nie wiem jaką historię do tego dopisać. W 1/4 w książce dalej nic się nie dzieje - narrator chodzi po ulicach, pracuje w bibliotece i śpi w mieszkaniu. Mam wrażenie, że historia opowiedziana z perspektywy Samouka byłaby ciekawsza. "Będę czytał Eugenię Grandet. Nie dlatego, żeby mi to sprawiało wielką przyjemność, trzeba jednak coś robić". - To, zdaje się motyw przewodni narratora, a to sprawia, że ja mam podobne odczucia do "Mdłości". Bohater jest bardzo spostrzegawczy, dostrzega mnóstwo szczegółów, niewidocznych dla zwykłych śmiertelników, choć mam wrażenie, że na dłuższą metę nic z tych obserwacji nie wynika. Pojawiają się historie relacji z kobietami, ale tak samo nijakie jak wszystko inne. Jest nieco przerażony swoją wolną wolą, nie ma pojęcia, co zrobić ze swoim życiem, choć jak zauważa, jest jeszcze młody i może zacząć od nowa. Na ostatnich 20 stronach w końcu się coś dzieje, a narrator zyskuje mój szacunek. Ostatnia strona daje jednak nadzieję - "można więc uzasadnić swoje istnienie?" - pyta autor. Myślę, że tak. To nie tak, że nie doceniam tych głębokich przemyśleń na temat bezsensu istnienia, czy tym bardziej - ich nie rozumiem. Rozumiem i doceniam. Tylko wydaje mi się, że - zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy mamy epidemię depresji - do niczego konkretnego to nie prowadzi, a wręcz mogą być szkodliwe.
ewea21 - awatar ewea21
ocenił na61 miesiąc temu
Zamienione głowy Thomas Mann
Zamienione głowy
Thomas Mann
Tomasz Mann „Zamienione głowy” Oto mamy Nadnę i Szridamana, dwóch przyjaciół z wioski świątynnej „Dobrobyt Krów”. Pierwszy z nich jest synem kowala, wesoły i silny, drugi pochodzi z rodu braminów, biegłych w Wedach – świętych księgach hinduizmu, poważny i zamyślony. Każda istota ma podwójny byt – twierdzi Szrimadan - jeden dla siebie, a drugi dla oczu innych. I zawsze popełniamy grzech, jeśli ulegamy wrażeniu zmysłowemu, a nie troszczymy się o duszę. A po chwili sam dostaje się pod władaniem boskiej kuglarki Żądzy, która ukazuje przy kąpielisku „Dewi” ciało pięknobiodrej Sity. Dodatkowo iluzoryczna moc maji zaślepia go i pozostawia pod wpływem jej uroku… Nie do tego kręgu zainteresowań przyzwyczaił nas autor „Czarodziejskiej góry”. Chociaż w „Zamienionych głowach” nie odzwyczaił nas od filozofii, która zawsze jest obecna w jego powieściach. Tym razem, w tej hinduistycznej noweli , autor zastanawia się, czy to co cielesne da się na trwałe oderwać od tego co duchowe i odwrotnie. Należałoby dodać, iż czyni to nadzwyczaj lekko, od samego początku ironicznym tonem. Przezabawnym miejscem okazuje się las odosobnienia, Dankaka, którzy zamieszkują ci, którzy wybrali ascezę za wzór życia. Cała trójka, Szridaman, Nanda i Sita w pewnym momencie zmuszona jest odnaleźć najsłynniejszego pogromcę pragnień, Kamadamanę, który ma pomóc rozstrzygnąć ich spór. Jogini, zwalczający swoją cielesność, niekoniecznie potrafią zwalczyć ciekawskość, plotki, i tym podobne „wyziewy życia”. Czytać na raz, ewentualnie bez dłuższych przerw.
Koff - awatar Koff
ocenił na89 lat temu
Zamek Franz Kafka
Zamek
Franz Kafka
„Zamek” Franza Kafki to wyjątkowo specyficzna lektura — wybitnie ambitna i, być może, pisana przez autora dla samego siebie. Można ją jednak próbować odczytać jako rozwinięcie pesymistycznej wizji „Procesu”, ale jednocześnie z wyraźnym przestawieniem akcentów: zamiast historii o wyroku, który wydaje system, dostajemy historię o tym, że system nie daje żadnej odpowiedzi. W obu powieściach Kafka opisuje w istocie ten sam konflikt — CZŁOWIEK KONTRA SYSTEM. O ile w „Procesie” Józef K. zostaje nagle aresztowany i zmuszony do obrony wobec systemu, który działa bez wyjaśnień, o tyle w „Zamku” sytuacja odwraca się zasadniczo. K. przybywa do wsi dobrowolnie, przedstawiając się jako geometra wezwany przez władze. Nie jest ścigany — sam staje się petentem. To przesunięcie zmienia wszystko. Józef K. walczy o uniewinnienie, K. walczy o uznanie. Tamten próbuje uniknąć wyroku, ten – uzyskać potwierdzenie, że w ogóle ma prawo istnieć w obrębie systemu. Jednak właśnie ta aktywna postawa ujawnia głębszy poziom absurdu. Im bardziej K. stara się zalegalizować swój byt, tym wyraźniej okazuje się kimś zbędnym — „ponadliczbowym”, kimś, kto wszędzie przeszkadza, choć nigdzie formalnie nie został odrzucony. W „Procesie” system jest agresywny, osaczający, niemal namacalny. W „Zamku” przeciwnie — pozostaje cichy, rozproszony, nieuchwytny. Nie atakuje, lecz nie odpowiada. Jego przedstawiciele mówią dużo, ale nie rozstrzygają niczego. Nawet momenty pozornej bliskości kończą się fiaskiem: najbardziej wymowna jest nocna rozmowa z Bürglem, podczas której urzędnik mimochodem odsłania mechanizm działania systemu i wskazuje K. możliwą w nim lukę. K. jednak, wyczerpany, zasypia w chwili, która mogłaby stać się przełomem. Szansa istnieje, lecz nie zostaje wykorzystana — i natychmiast znika. Pesymizm „Zamku” jest więc innego rodzaju niż w „Procesie”. Nie polega na nieuchronności wyroku, lecz na jego nieobecności. Bohater nie zostaje skazany — zostaje zawieszony. To zawieszenie znajduje wyraz także w formie utworu: powieść pozostaje niedokończona, co nie jest tylko faktem biograficznym, lecz znaczącym gestem. Być może Kafka celowo nadał „Zamkowi” formę bardziej rozwlekłą, momentami wręcz bardzo nużącą, aby czytelnik sam doświadczył tego stanu przeciągającego się oczekiwania i bezowocnego krążenia wokół nierozwiązywalnej sprawy — doświadczenia, które w „Procesie”, jako powieści bardziej zwartej i skondensowanej, jest znacznie mniej odczuwalne. Łatwo napisać w recenzji, że „Zamek” można odczytać — znacznie trudniej rzeczywiście przez niego przejść: lektura zajęła mi sporo czasu, czytałem ją powoli, po kilka–kilkanaście stron dziennie, z przerwami. W praktyce dopiero obejrzenie spektaklu Teatru Telewizji z 1989 roku w reżyserii Marka Grzesińskiego pomogło mi uporządkować i utrwalić w głowie przebieg powieści — mimo że inscenizacja wprowadza pewne zmiany. Brak zakończenia utworu (celowo lub przypadkiem) staje się częścią jego sensu — K. nie dochodzi do żadnego punktu, bo taki punkt nie istnieje. W obu utworach człowiek ponosi klęskę w starciu z systemem, ale jej charakter jest odmienny. Józef K. ginie gwałtownie, „jak pies”, natomiast K. z „Zamku” nie ginie — jego porażka polega na czymś bardziej rozciągniętym i trudniejszym do uchwycenia: na nieskończonym trwaniu w stanie oczekiwania, które nigdy nie prowadzi do rozstrzygnięcia.
tomollot - awatar tomollot
ocenił na919 dni temu
Sędzia i jego kat Friedrich Dürrenmatt
Sędzia i jego kat
Friedrich Dürrenmatt
Pasjonujące starcie prawa z bezprawiem. Zwycięskie, bo z użyciem bezprawnej metody wymierzenia sprawiedliwości, bardzo dalekiej od kodeksowej. Kolejna znakomita rzecz szwajcarskiego mistrza, mocno oldskulowa. Zasadniczo nie czytam kryminałów i to od dawna (30 lat?),choć we wczesnej młodości zaczytywałem się klasyką gatunku. Ale to wszak mistrz Friedrich Dürrenmatt, to i nie mogłem doznać zawodu (choć niezapomniana „Kraksa” jeszcze lepsza). Co ważne: żadnej tu rozwlekłości, żadnych wątków ubocznych. To 83 strony skondensowanego tekstu, pisanego w szczęśliwych czasach, gdy nie płacono od metra i kilograma słowa pisanego ku satysfakcji uszczęśliwionych konsumentów. Tutaj sama esencja - żadna pulpa. Choć fabuła wciągająca, to na główny plan wychodzi kwestia skuteczności organów ścigania w rozgrywce z niepokonanym – wydawałoby się - przeciwnikiem. Uniwersalna to rzecz zawsze i wszędzie, zwłaszcza że Zły jest świetnie umocowany w elitach polityczno-biznesowych i korzysta z ich parasola. Odwieczny związek organów ścigania z władzą polityczną znajdzie tu swój dramatyczny finał, mimo wszystko – dający nadzieję na ukaranie zła. Starszy, doświadczony policjant wie, że wygrać można tylko przy zastosowaniu, hmm… niekonwencjonalnych metod. Notabene główny bohater nieco przypomina mi szeryfa z „W samo południe” (jednego z najprawdziwszych westernów, gdy radzić trzeba sobie nie tylko samemu, ale przede wszystkim - wbrew wszystkim). Zresztą sympatie czytających Bärlach zdobywa niemal na pierwszych stronicach, gdy mowa o jego działalności we Frankfurcie w latach 30. „Powodem (…) był policzek wymierzony pewnemu przedstawicielowi ówczesnego nowego rządu niemieckiego. O rękoczynie tym wiele wówczas mówiono we Frankfurcie, w Bernie zaś oceniano go rozmaicie, w zależności od aktualnej sytuacji politycznej w Europie – początkowo oburzano się, później uważano ów postępek za karygodny, ale niejako zrozumiały. Wreszcie uznano, że była to jedyna postawa, jaka przystała Szwajcarowi – ale to dopiero w roku 1945”. W tym sarkazmie Autora odnajdujemy całą Szwajcarię z jej bezwzględnie bojaźliwą neutralnością. Nakazywała ona władzom kraju stosować „pushbacki”. Każdy uciekinier z Trzeciej Rzeszy, usiłujący nielegalnie przekroczyć święte granice kraju Wilhelma Tella, mógł być pewien, że zostanie „ cofnięty do linii granicy” (chyba że miał naprawdę duże pieniądze albo był „kurierem z Warszawy” Janem Nowakiem-Jeziorańskim, o którego upomnieli się Brytyjczycy, ale to już był początek 1945 i jasne było, kto wygra wojnę..). Tematem książki jest śledztwo w sprawie zabójstwa policjanta i to nie byle jakiego, a w kręgu podejrzanych też żadna płotka. Wydaje się, że Bärlach – wyzbyty iluzji, "śmiertelnie chory" samotnik w podeszłym wieku - od początku wie, kto, co i dlaczego. W sumie okazuje się istnym demiurgiem wszystkiego, co się dzieje. Nie będę pisał o szczegółach, by nikomu nie odbierać przyjemności samodzielnego poznania fantastycznej intrygi. Tym razem ograniczę się do cytatów, które najwyżej zaostrzą apetyt na tę klasykę gatunku, lekko a szlachetnie staroświecką w najlepszym tego słowa znaczeniu. W finale mamy wręcz diaboliczny opis kolacji. „Zdawało się, że nie interesuje go nic prócz jedzenia: bez miłosierdzia po raz drugi spiętrzył na talerzu górę ryżu, polał go sosem, a na wierzchu ułożył jeszcze jeden kotlet cielęcy”. „- Co z pana za człowiek, panie komisarzu! Na to Bärlach odparł poważnie: - Jestem starym, dużym, czarnym kocurem, który chętnie pożera myszy”. „Mam tylko pewną koncepcję, kto mógłby wchodzić w rachubę jako morderca. Ale ten, kogo to dotyczy, musi jeszcze dostarczyć dowodów, że jest nim istotnie”. „Jeśli ten, kogo podejrzewam, jest mordercą, sam go pan wykryje, co prawda – w przeciwieństwie do mnie – posługując się niezawodną metodą naukową; jeśli nim nie jest, znajdzie pan prawdziwego mordercę, a wtedy zbyteczne byłoby wymieniać nazwisko tego, kogo ja niesłusznie podejrzewam”. „Wpatrywał się w bestię nieulękły, ale jak zaczarowany. W ten sposób właśnie Zło rzucało wciąż na niego swój urok – wielka tajemnica, której rozwiązanie zawsze go nęciło”. „Patrzyli na siebie twarzą w twarz, zda się wieczność całą, mimo że trwało to zaledwie kilka sekund. Żaden z nich nie wyrzekł ani słowa, a oczy obu były jak kamienie”. „Wiadomo, sobota (…). Urzędnicy pokazują kły, dlatego tylko, że mają nieczyste sumienie, bo w ciągu całego tygodnia nie zrobili nic rozsądnego”. „ - Stawałem się coraz doskonalszym zbrodniarzem, ty zaś coraz doskonalszym kryminologiem”. „Po nim się można zawsze spodziewać zarówno zła, jak i dobra i tylko przypadek rozstrzyga”. „Stał tak, a gdzieś w jego mieszkaniu stał tamten, noc była między nimi, cierpliwa, okrutna noc, która pod swym okrutnym płaszczem kryła zabójczego węża, nóż szukający jego serca”. „Tak spotykali się po raz ostatni: myśliwy i zwierzyna, zastrzelona, leżąca u jego stóp”. „Uczyniłem z ciebie moją najgroźniejszą broń, gdyż tobą kierowała rozpacz, morderca musiał znaleźć innego mordercę”. „- Poszczuł pan nas na siebie jak zwierzęta! - Dziką bestię na inna dziką bestię – padło nieubłaganie z drugiego fotela. - Pan był sędzią, a ja katem”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na81 rok temu
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie Fernando Pessoa
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie
Fernando Pessoa
Pierwsze i prawdopodobnie ostatnie moje podejście do Pessoa. Książka jest stosunkowo długa i ciężka do przeczytania, mi bardzo się dłużyła i język autora zupełnie mi nie podszedł ani nie pomógł w przebrnięciu. Niesamowicie zaciekawiło mnie podejście autora do tworzenia nowych heteronimów w swoim życiu, a nawet tłumaczenia jak różnią się między sobą i czasem jak nawet różnią się od niego samego/jego własnych poglądów. Do tego znalazłem parę ciekawych ideii i cytatów, niestety zbyt mało aby usprawiedliwić długość książki. Co ciekawe czytałem ją przypadkiem w podobnym czasie gdy zacząłem czytać dzieła Seneki i ta, powiedzmy antyczna samoanaliza gra z moją duszą dużo dużo bardziej, nawet jeśli autorzy dochodzą do podobnych wniosków. Myślę, że takie podejście do samego siebie i świata jest bardzo potrzebne dzisiaj, gdzie każdy co raz bardziej jest 100% przekonany tylko do swoich poglądów bez otwierania się na innych, a tak na prawdę po długiej i bolesnej "samoanalizie" może się okazać, że nic z naszych poglądów nie jest nasze, a jedynie zaszczepione w nas przez różne doświadczenia czy relacje. Czytając ją myślałem własnie, że opinie będą bardzo podzielone, albo 10 albo 1, ja starałem się być jak najbardziej obiektywnym nawet jeśli lektura mnnie trochę wymęczyła w złym sensie tego słowa znaczeniu, to jednak ze względu na powyższe argumenty myślę, że warta przeczytania, nawet fragmentami. Końcowo powiem, że wg. mnie książka nie jest aż tak pesymistyczna jakby się zdawało na pierwszy rzut oka, w wielu momentach, sczególnie opisach natury widać ukochanie życia takiego jakim jest, na swój może lekko "czarny" sposób, ale jednak odczytywałem te fragmenty jako coś pozytywnego! :)
KubeK - awatar KubeK
ocenił na73 miesiące temu

Cytaty z książki Zaślubiny. Lato

Więcej

Żaden człowiek nie może powiedzieć, czym jest. Ale zdarza się czasem, że może powiedzieć czym nie jest.

Żaden człowiek nie może powiedzieć, czym jest. Ale zdarza się czasem, że może powiedzieć czym nie jest.

Albert Camus Zaślubiny. Lato Zobacz więcej

Aby zrozumieć świat, trzeba się czasem odwrócić od niego; aby lepiej służyć ludziom - trzymać się od nich przez chwilę z dala.

Aby zrozumieć świat, trzeba się czasem odwrócić od niego; aby lepiej służyć ludziom - trzymać się od nich przez chwilę z dala.

Albert Camus Zaślubiny. Lato Zobacz więcej

Ale w każdym człowieku drzemie głęboki instynkt, który nie jest ani instynktem niszczenia, ani tworzenia. Idzie o to jedynie, by nie być do niczego podobnym.

Ale w każdym człowieku drzemie głęboki instynkt, który nie jest ani instynktem niszczenia, ani tworzenia. Idzie o to jedynie, by nie być do ...

Rozwiń
Albert Camus Zaślubiny. Lato Zobacz więcej
Więcej