Biało-czerwony

Okładka książki Biało-czerwony
Dawid Bieńkowski Wydawnictwo: W.A.B. Seria: ...archipelagi... literatura piękna
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
...archipelagi...
Wydawnictwo:
W.A.B.
Data wydania:
2007-09-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-09-01
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7414-349-3
Tagi:
literatura polska kobieta mężczyzna tradycja groteska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,4 / 10
155 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
32
2

Na półkach:

Na początku nic nie rozumiem. Przecież miało być o nowoczesnym mężczyźnie! A tu szable błyszczą, ostrogi brzęczą, szturmy jakieś… Czytam jednak nadal. I nadal nie rozumiem. Nie rozumiem! Pojawiają się łzy. Łzy! Łzy, łez, łzami wypływa niezrozumienie moje. Z odsieczą przybywa mi Paweł, bohater książki, który z erudycją właściwą prawnikowi - prawnikowi z kancelarii - Kancelarii - własnej Kancelarii! - wyjaśnia mi, że niezrozumienie owo wynika z braku odpowiedniego zbioru w moim mózgu płci żeńskiej. Płci! Płci żeńskiej! To jest książka napisana przez mężczyznę, o mężczyźnie, dla mężczyzny. Dla mnie, dla mojej kobiecej miękkości, to zbyt skomplikowane - to dla mego mózgu płci żeńskiej zbyt duży wysiłek, aby takie zawiłe treści, treści prawdziwie męskie ogarnąć. Do tego trzeba twardości, twardości iście męskiej. Z twardością i przez twardość jedynie te treści można przyswajać. Ja mogę sobie co najwyżej książkę kucharską poczytać i jajecznicę usmażyć, przyprawiając solą z łez moich żeńskich.
Ps. A tak na serio - jak już się człowiek przyzwyczai do specyficznego stylu pisania autora oraz przełknie zniewagi pod adresem płci żeńskiej, to jest to całkiem spoko książka. A teraz kończę te głupoty i lecę podgrzewać bigos dla mojego mężczyzny, który lada chwila powinien powrócić ze szturmu na bar. Przy odrobinie szczęścia powróci martwy, bo „mężczyźnie Polakowi najbardziej do twarzy ze śmiercią. A kobiecie Polce we Łzach i w czerni jest najlepiej’’. No.

Na początku nic nie rozumiem. Przecież miało być o nowoczesnym mężczyźnie! A tu szable błyszczą, ostrogi brzęczą, szturmy jakieś… Czytam jednak nadal. I nadal nie rozumiem. Nie rozumiem! Pojawiają się łzy. Łzy! Łzy, łez, łzami wypływa niezrozumienie moje. Z odsieczą przybywa mi Paweł, bohater książki, który z erudycją właściwą prawnikowi - prawnikowi z kancelarii -...

więcej Pokaż mimo to

avatar
257
243

Na półkach: ,

Jeden balon patriotyczny. Drugi samczo-męski. W złym samca wydaniu. I w złym wydaniu patriotyzmu. Oba przekuć, nadęte do granic. Kiedy poczułem o czym jest opowieść, drżałem jak rusałka. Są dwie rzeczy, z których (gdy zbyt nadęte) chcę się śmiać. Nadęty patriotyzm (nie mylić z prawdziwym). I nadęta samczość/łamana przez męskość (nie mylić jw.)
Zanosiło się dobrze. Groteskowe rozbicie auta, sceny z dziadkiem, gwałt w garażu (przecież się prosiła). Coś się trochę popsuło w końcówce. Gdzieś autor popędził. Groteska działa, jak ociera się o rzeczywistość. Jak rzeczywistość głaska. Musi być punkt styczny. Gdy groteska szybuje za daleko - zalatuje bujdą. Obniżam za to. Wszak celnych trafień jest więcej. Autor trafia w "pseuda". Pseudo męskość. Pseudo honor. Pseudo wiarę. Kilka innych.

Jeden balon patriotyczny. Drugi samczo-męski. W złym samca wydaniu. I w złym wydaniu patriotyzmu. Oba przekuć, nadęte do granic. Kiedy poczułem o czym jest opowieść, drżałem jak rusałka. Są dwie rzeczy, z których (gdy zbyt nadęte) chcę się śmiać. Nadęty patriotyzm (nie mylić z prawdziwym). I nadęta samczość/łamana przez męskość (nie mylić jw.)
Zanosiło się dobrze....

więcej Pokaż mimo to

avatar
239
20

Na półkach: , ,

Po książkę sięgnęłam, jako jedną z serii Archipelagi, nie wiedząc nic na jej temat. Okazała w być świetna. Język,humor, bohater - wszystko jest tu wyraziste. Zmagania głównego bohatera z rzeczywistością, która nie mieści się w jego ciasnych horyzontach są z jednej strony zabawne , z drugiej zaś strony mogą przerażać,gdy pomyślimy, że tacy ludzie istnieją naprawdę i co gorsza dostają władzę w swoje ręce. Książkę dobrze podsumowuje cytat" Polak, kiedy idzie rozmawiać, w Bój rusza. Polak nie ma argumentów, ma Świętą Rację"

Po książkę sięgnęłam, jako jedną z serii Archipelagi, nie wiedząc nic na jej temat. Okazała w być świetna. Język,humor, bohater - wszystko jest tu wyraziste. Zmagania głównego bohatera z rzeczywistością, która nie mieści się w jego ciasnych horyzontach są z jednej strony zabawne , z drugiej zaś strony mogą przerażać,gdy pomyślimy, że tacy ludzie istnieją naprawdę i co...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
32
26

Na półkach:

Dużo tu metafor, przenośni, wiele odniesień do Polski, do polskości, taki trochę współczesny Gombrowicz ale prostszy. Nic odkrywczego, choć powieść sama w sobie dobra, momentami śmieszna, momentami tragiczna. Po pierwszy 50 stronach specyficzny styl językowy przestaje przeszkadzać. Polecam w drodze do pracy, na podróż pociągiem... szybko i bez zbędnego bólu egzystencjonalnego czytelnika...

Dużo tu metafor, przenośni, wiele odniesień do Polski, do polskości, taki trochę współczesny Gombrowicz ale prostszy. Nic odkrywczego, choć powieść sama w sobie dobra, momentami śmieszna, momentami tragiczna. Po pierwszy 50 stronach specyficzny styl językowy przestaje przeszkadzać. Polecam w drodze do pracy, na podróż pociągiem... szybko i bez zbędnego bólu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
342
342

Na półkach: ,

Bardzo dobra nowa proza, psychologizujca I trochę szalona, o męskoci.

Bohater tak bardzo, bardzo stara się być męski, że naturalnie nasuwa się pytanie: co to jest męskość teraz?

Jeśli ktoś polubił to spojrzenie Bieńkowskiego, może zajrzeć na kobiecość u Chutnik w jej "Kieszonkowym atlasie kobiet".

Bardzo dobra nowa proza, psychologizujca I trochę szalona, o męskoci.

Bohater tak bardzo, bardzo stara się być męski, że naturalnie nasuwa się pytanie: co to jest męskość teraz?

Jeśli ktoś polubił to spojrzenie Bieńkowskiego, może zajrzeć na kobiecość u Chutnik w jej "Kieszonkowym atlasie kobiet".

Pokaż mimo to

avatar
423
11

Na półkach:

Nie czytajcie noty edytorskiej do tej książki! Przez cały czas zastanawiałem się: gdzie jest to pytanie - "Polska, ale jaka"? A ono, złośliwie, ukryło się w samym zakończeniu, psując nieco radość z czytania!

Zagłębiwszy się w życie prawdziwie Twardego Mężczyzny, pokazawszy nam piękny, prosty świat widziany przez filtr pogardy dla Miękkości (jakże skrzętnie skrywanej pod maską troski), dla pochwiactwa, miękasów i zwisiorów, dopiero pod koniec wywodu Bieńkowski zadaje najważniejsze pytanie: co nam, mężczyznom, w zasadzie daje ta Twardość? Toż poza mile spędzonym na lekturze Biało-czerwonego czasem dała nam Dziadka-Ojca powstańca, dowódcę, żołnierza, który nie potrafi się z otoczeniem inaczej komunikować, niż tylko przez przemoc! Dała nieporadnego Pawcia, zapatrzonego w pokolenia walczące o wolność i zwycięstwo - nigdy militarne, broń Boże! Nam przecież, jak to Bieńkowski podsumowuje, tylko o moralne chodziło. Da i pewnie Wiktora, kontynuującego rodzinną tradycję pogardy dla zwisiorów. Co w końcu miał zrobić z takimi znakomitymi przykładami w osobie Pradziadka, a być może i Dziadka w jednej osobie? Ojca? Może odlecieć do ciepłych krajów?

Do przemyślenia dla wszystkich, którzy powołują się na męską godność. Pozdrowienia z happeningu "Pajęczyna".

Nie czytajcie noty edytorskiej do tej książki! Przez cały czas zastanawiałem się: gdzie jest to pytanie - "Polska, ale jaka"? A ono, złośliwie, ukryło się w samym zakończeniu, psując nieco radość z czytania!

Zagłębiwszy się w życie prawdziwie Twardego Mężczyzny, pokazawszy nam piękny, prosty świat widziany przez filtr pogardy dla Miękkości (jakże skrzętnie skrywanej pod...

więcej Pokaż mimo to

avatar
445
52

Na półkach:

Schemat fabularny książki Marcina Bieńkowskiego jest bardzo prosty. Paweł, człowiek sukcesu, mąż i ojciec , ulega wypadkowi samochodowemu pod wpływem alkoholu, po czym ucieka z miejsca wypadku. Po przybyciu do domu oczekuje tylko wsparcia i chwili spokoju, a tymczasem żony nie ma i nie wiadomo kiedy wróci, na stole brak obiadu i wizyta „Dziadka, a być może Ojca w jednej osobie”, nie przebiega do końca tak, jak Paweł to sobie zaplanował. Główny bohater przeżywa rozstrój nerwowy, który w miarę rozwoju wydarzeń coraz bardziej się pogłębia. Dlaczego?
Proza Bieńkowskiego ukazuje pewien palący problem, który jest na co dzień pomijany – problem mężczyzny we współczesnym świecie. Zakrzyczani przez feministki, w ciągłym strachu, by nie spojrzeć nazbyt lubieżnie/złośliwie/zwyczajnie na koleżankę z pracy i przygnieceni obawą, by nie poprosić żony o wykonanie jakiejś zbyt kobiecej czynności. Postawiono im sprzeczne wymagania, którym siłą rzeczy nie są w stanie sprostać. Z jednej strony – tradycja, polskość, honor; z drugiej – partnerstwo, współczesność, równouprawnienie. I jak tu się połapać? Z jednej strony Twardość, z drugiej Miękkość – dwie przeciwności, których nie da się pogodzić. Należy podjąć decyzję i wybrać jedną z opcji, a tymczasem tego zrobić nie można! Mężczyzna ma być czuły i wytrwały, silny i elastyczny, pracowity, ale nie zapracowany. Opozycje można mnożyć.
Cała książka utrzymana jest w nieco schizofrenicznym i groteskowym klimacie. Patrzymy na świat oczami bohatera i śledzimy narrację z wnętrza jego głowy. Trudno z nim sympatyzować, trudno mu również nie współczuć. Paweł został wychowany silną ręką przez „Dziadka, a może i Ojca w jednej osobie” – człowieka, który chodzi w mundurze z szablą u boku, który brał udział we wszystkich możliwych walkach, bitwach i powstaniach, dla którego ojczyzna, a zaraz potem honor mężczyzny jest najważniejszy. Mężczyzna nigdy nie płacze, nie skarży się, nie mówi zbyt wiele, a swoje życie poświęca ponadczasowej pracy na rzecz narodu. Przez pryzmat tego wzorca Paweł postrzega rzeczywistość, która w żaden sposób nie chce utrzymać się w jego sztywnych ramach. Zdawałoby się, że zagubienie i dezorientacja byłyby w tej sytuacji zupełnie na miejscu. Jednak nasz bohater doskonale wie, jak powinien świat wyglądać i jeżeli jest inaczej, to na pewno nie on się myli. Jeżeli jego syn odnosi jakieś szkody w zabawie z nim, to znaczy że jest niepełnowartościowy i powinien się bardziej starać. Jeżeli jego żona jest niezadowolona, pomimo tego, że on sam jest idealnym mężem, to znaczy, że coś z nią jest nie tak. Tym prostym sposobem Paweł świetnie radzi sobie z otoczeniem i tylko od czasu do czasu bywa zdziwiony – dlaczego nikt nie docenia jak wspaniałym jest facetem?
Wszystko to zostało osadzone w polskości tradycyjnej, historycznej, chrześcijańskiej, sarmackiej, nieugiętej i zawziętej, by nie przeminąć wraz z naturalnym upływem czasu i skonfrontowane ze współczesnością oraz aspiracjami do bycia państwem prawdziwie europejskim. Mikroskopijnym odbiciem tego polskiego makrokosmosu jest pajęczyna – happening, który opisuje Student, jedna z marginalnych postaci w książce. 11-tego listopada grupa ludzi oplotła centrum Warszawy biało-czerwonymi wstążkami, blokując ruch wszelkich pojazdów i utrudniając poruszanie się przechodniom. Piękny symbol historycznego onanizmu, któremu z taką lubością oddają się Polacy. Cała książka jest tego typu pajęczyną – pokazuje czasem w przerażający, czasem w zabawny sposób, co stałoby się z mózgiem przeciętnego Polaka, gdyby naprawdę żył tylko według tradycji, wielbił symbole narodowe i karmił się polską historią. Stałby się psychopatą niezdolnym funkcjonować wśród społeczeństwa (A może właśnie doskonale zdolnym! Patrząc na Pawła, można się obawiać, jak wielu ludzi tylko się maskuje…).
„Biało-czerwony” Bieńkowskiego na pewno przysporzy czytelnikowi szybszego bicia serca a nieraz trzeba będzie przerwać lekturę i dać sobie chwilę, by się uspokoić. To, że martyrologia polska ciągle trwa i ma się świetnie, jest smutną prawdą, podaną tutaj w bezkompromisowy sposób. Kontrowersyjne tezy nie są wygładzane, wprost przeciwnie – dosadny i nieprzyjemny sposób ich wyłożenia pobudza czytelnika do rozważenia niewygodnych faktów. Z pewnością uświadamia pewne palące kwestie, które staramy się spychać gdzieś na dno świadomości. Jednak one istnieją i domagają się rozwiązania, o ile nie chcemy kolejnego powstania otumanionych mężczyzn walczących z rzeczywistością.

Schemat fabularny książki Marcina Bieńkowskiego jest bardzo prosty. Paweł, człowiek sukcesu, mąż i ojciec , ulega wypadkowi samochodowemu pod wpływem alkoholu, po czym ucieka z miejsca wypadku. Po przybyciu do domu oczekuje tylko wsparcia i chwili spokoju, a tymczasem żony nie ma i nie wiadomo kiedy wróci, na stole brak obiadu i wizyta „Dziadka, a być może Ojca w jednej...

więcej Pokaż mimo to

avatar

Kilka dni z życia "prawdziwego mężczyzny, macho i człowieka sukcesu", jak sam o sobie mniema. Nasz super-bohater dusi się, przygnieciony głupotą i narzekaniem "swojej kobiety", niewdzięcznością sąsiadki, która nie daje się uwieść, porysowanym najlepszym przyjacielem (to wypicowany wóz bohatera). Drażni go większość z tego, co widzi. Autor celnie punktuje przywary, będące udziałem niejednego z nas. W tym wypadku bardziej facetów. I słusznie, należy się nam. "Obrywa" też źle pojmowany patriotyzm, bezkrytyczna fascynacja ideałami, narcyzm i egoizm. Tu super-bohaterowi pomaga dziadek. Idealnie się uzupełniają.
Temat książki ważny. Gorzej z jego ujęciem. I nie to, że wszystko jest przerysowane do granic absurdu (takie formy są czasem niezbędne). Ale sama narracja się sypie, szczególnie w ostatniej fazie książki. Konsekwencja, którą widać gdzieś tak do połowy, w zakończeniu nie istnieje. Z dużą szkodą dla fabuły. Chaos ostatnich stron niczemu nie służy i psuje wrażenie.
Ale przyznaję, trochę się pośmiałem i nie żałuję, że czytałem. Mimo zastrzeżeń, uznaję książkę za ważną, ze względu na treść. Coś tam zostaje do przemyślenia. Panie autorze, czy dałoby się zmienić 50 ostatnich stron?
Polecam, nawet tak, dla eksperymentu. Żeby się uśmiechnąć. Z żalu nad super-bohaterem.
PS. Ocena "dobra" nie dotyczy końcówki.

Kilka dni z życia "prawdziwego mężczyzny, macho i człowieka sukcesu", jak sam o sobie mniema. Nasz super-bohater dusi się, przygnieciony głupotą i narzekaniem "swojej kobiety", niewdzięcznością sąsiadki, która nie daje się uwieść, porysowanym najlepszym przyjacielem (to wypicowany wóz bohatera). Drażni go większość z tego, co widzi. Autor celnie punktuje przywary, będące...

więcej Pokaż mimo to

avatar
854
136

Na półkach: ,

Polecam. Często wybuchałem gromkim śmiechem z gorzkim poczuciem, że śmieję sie z samego siebie. Do przemyślenia

Polecam. Często wybuchałem gromkim śmiechem z gorzkim poczuciem, że śmieję sie z samego siebie. Do przemyślenia

Pokaż mimo to

avatar

Doskonała.
Uwaga !!
Lektura Biało-czernowonego wywołuje niekontrolowane salwy śmiechu, choć im dalej tym śmiech ten bywa gorzki, bo taka jest nasza polska rzeczywistość - gorzko-groteskowa.

Doskonała.
Uwaga !!
Lektura Biało-czernowonego wywołuje niekontrolowane salwy śmiechu, choć im dalej tym śmiech ten bywa gorzki, bo taka jest nasza polska rzeczywistość - gorzko-groteskowa.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Dawid Bieńkowski Biało-czerwony Zobacz więcej
Dawid Bieńkowski Biało-czerwony Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd