Pierwszy Amerykanin. Zagadka studiów prekolumbijskich

Okładka książki Pierwszy Amerykanin. Zagadka studiów prekolumbijskich autora C.W. Ceram,
Okładka książki Pierwszy Amerykanin. Zagadka studiów prekolumbijskich
C.W. Ceram Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Rodowody Cywilizacji historia
351 str. 5 godz. 51 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Rodowody Cywilizacji
Tytuł oryginału:
The First American
Data wydania:
1977-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1977-01-01
Liczba stron:
351
Czas czytania
5 godz. 51 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Tadeusz Zabłudowski
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pierwszy Amerykanin. Zagadka studiów prekolumbijskich w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pierwszy Amerykanin. Zagadka studiów prekolumbijskich

Średnia ocen
7,4 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pierwszy Amerykanin. Zagadka studiów prekolumbijskich

avatar
58
52

Na półkach:

Wyśmienita książka, która przybliża dość tajemniczy temat Indian prekolumbijskich, w książce C.W. Ceram podejmuje oczywiście także temat "pierwszego Amerykanina"

Wyśmienita książka, która przybliża dość tajemniczy temat Indian prekolumbijskich, w książce C.W. Ceram podejmuje oczywiście także temat "pierwszego Amerykanina"

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
595
430

Na półkach: ,

To była książka w bardzo oldschoolowym wydaniu bo z lat 70 tych. Taki trochę powrót do przeszłości no bo pewnie część z tych badań czy teorii tam przytaczanych mogła się zmienić (albo i nie ??). Pamiętam jak za dzieciaka z zachwytem czytałam “Bogowie, groby i uczeni” i w sumie nie wiem dlaczego się zacięłam na tej jednej pozycji. No w ogóle nie przyszło mi do głowy nawet na starość że przecież gość mógł napisać również inne książki. I tak po latach łażąc po internetach trafiłam na tę pozycję i to za jakieś śmieszne grosze. To sobie zakupiłam i siadłam do czytania z dużym sentymentem. Zachwyt był pewnie spowodowany tym że w swoim ograniczeniu myslałam że będzie o Inkach i Aztekach a tu ….historia pierwszych ludzi ale na kontynencie Ameryki północnej. A ta na tle południowej jest raczej mniej zbadana czy może bardziej tajemnicza bo właśnie mniej zbadana. W każdym razie, czytało się to bardzo dobrze człowiek sobie odświeżył to i owo ze szkoły a całkiem dużo się nauczył tego o czym w szkole raczej nie było. Rzecz napisana w sposób przystępny i co najważniejsze nie nudny. No i tak jak napisałam taka lektura trącająca myszką zwłaszcza te wydania Państwowego Instytutu Wydawniczego z bardzo charakterystyczną okładką.

To była książka w bardzo oldschoolowym wydaniu bo z lat 70 tych. Taki trochę powrót do przeszłości no bo pewnie część z tych badań czy teorii tam przytaczanych mogła się zmienić (albo i nie ??). Pamiętam jak za dzieciaka z zachwytem czytałam “Bogowie, groby i uczeni” i w sumie nie wiem dlaczego się zacięłam na tej jednej pozycji. No w ogóle nie przyszło mi do głowy nawet na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
150
147

Na półkach: ,

Do książki podchodziłem z mniejszym, ba! o wiele mniejszym zapałem niż do "Bogów, grobów...". O ile od małego uwielbiałem starożytną Grecję i Egipt, a później jeszcze większą pasją zapłonąłem do biblijnych cywilizacji, to jakoś nie przejawiałem nigdy chęci do bliższego poznania pradziejów Ameryki. Co tam zresztą było ciekawego i nowego? O Majach/Aztekach/Inkach i "Indianach" już coś się wiedziało i nie sądziłem, że książka nauczy mnie czegoś nowego. Sięgnąłem po nią głównie dla stylu, w jakim autor opisuje swe historie.
Teraz biję się w pierś i przyznaję, że byłem niemałym ignorantem. Okazuje się, że obok znanych mi cywilizacji istniały też inne, równie ciekawe, a nie raz i okryte tajemnicą, jakiej i Majowie musieliby pozazdrościć.
Czy ktoś słyszał wcześniej o cywilizacji budującej same wieże zamiast domów? Nie? Ja również. I nie dziwota, bo cała została szybko i bezwzględnie wymordowana, a następnie porzucona, czekając aż ktoś zawędruje w nieznane rejony Ameryki i natrafi na makabryczny obraz.
Oczywiście w książce nie brakuje również opisów wpadek archeologów, do których z bezlitosną szczerością przyznaje się autor. Współczuję odkrywcy obelisku pradawnej cywilizacji, który po głębszym zbadaniu okazał się klockiem z żelbetonu będącym (już nie pamiętam) pozostałością słupa telegraficznego lub wyznacznikiem granicy działki budowlanej.
Książka w niczym nie ustępuje poprzedniej, a może i powinno się cenić ją bardziej? W końcu stało przed nią znacznie trudniejsze zadanie, bo i temat wymagał od autora o wiele większej pracy.

Do książki podchodziłem z mniejszym, ba! o wiele mniejszym zapałem niż do "Bogów, grobów...". O ile od małego uwielbiałem starożytną Grecję i Egipt, a później jeszcze większą pasją zapłonąłem do biblijnych cywilizacji, to jakoś nie przejawiałem nigdy chęci do bliższego poznania pradziejów Ameryki. Co tam zresztą było ciekawego i nowego? O Majach/Aztekach/Inkach i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

188 użytkowników ma tytuł Pierwszy Amerykanin. Zagadka studiów prekolumbijskich na półkach głównych
  • 135
  • 53
56 użytkowników ma tytuł Pierwszy Amerykanin. Zagadka studiów prekolumbijskich na półkach dodatkowych
  • 31
  • 11
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Pierwszy Amerykanin. Zagadka studiów prekolumbijskich

Inne książki autora

C.W. Ceram
C.W. Ceram
Ceram właściwie Kurt Wilhelm Marek był niemiecki pisarzem i dziennikarzem. Znany przede wszystkim z jednego dzieła "Bogowie, groby i uczeni', w którym w bardzo przystępny sposób opisał wielkie odkrycia archeologiczne. Książkę przetłumaczono na 28 języków, w Polsce zapoczątkowała ona słynną serię książek (tzw. ceramowską) o tematyce historycznej wydawaną po dziś dzień przez Państwowy Instytut Wydawniczy.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Siódma minęła, ósma przemija... Przygody najwcześniejszych odkryć T.1 Paul Herrmann
Siódma minęła, ósma przemija... Przygody najwcześniejszych odkryć T.1
Paul Herrmann
Paul Herrmann posiadł nadzwyczajną zdolność - potrafi rozpalić do białości wyobraźnię i poruszyć każdy umysł! "Siódma minęła, ósma przemija. Przygody najwcześniejszych odkryć" czytałam niczym pasjonującą lekturę przygodową, gdzie piętrzące się bogactwo wiadomości podane jest w ogromnie atrakcyjnej formie. Nieprzebrany szereg fascynujących zagadkowych podróży geograficznych i historycznych autor wspaniale rozplątowuje, a przy tym stawiane tezy niesłychanie trzeźwo rozsądkwo, sprawnie i satysfakcjonująco argumentuje, uzupełniając opowieść licznymi cytatami z historycznych pism, listów i inkunabułów. Opierając się na wykopaliskach archeologicznych, zachowanych starych podaniach, rytach na kamieniach runicznych, dokumentach historycznych oraz legendach autor snuje opowieść o tym, jak w epoce kamiennej, 5000 lat p.n.e ożywione stosunki handlowe i rozległą żeglugę morską utrzymywały ówczesne ludy. Opowiada o podróżach marynarzy tajemniczych krain Tartessos i Knossos, ściśle związanych z przełomową produkcją i handlem brązem (już wówczas ludzie mieli skłonności kapitalistyczne do gromadzenia dóbr!). Z lektury dowiadujemy się o ekspedycjach morskich Egipcjan do historycznego Puntu (drodze morskiej liczącej 8000 km!),o biblijnym świadectwie wyprawy żydowskiego króla Salomona do Ofiru, wyprawach Fenicjan czy bardzo rzeczowe opisy Herodota o wyprawie faraona Necho wokół Afryki. Z lektury możemy dowiedzieć się także o pierwszym południowoeuropejskim przybyszu Piteasie, który widział zamarznięte wody Morza Północnego i dotarł do kraju bursztynu - Germanii. W książce Herrmann znakomicie opisuje kolonizację Grenlandii przez Wikingów i ich tragiczne dzieje oraz odkrycie Ameryki (Winlandii) na 500 lat przed Kolumbem! Jest tutaj mowa o hiszpańskich konkwistadorach, podróżach ekskluzywnymi chińskimi dżonkami z apartamentami, łazienkami i toaletami na wiele wieków przed współczesnymi statkami rejsowymi, o wielkiej przyjaźni wnuka Dżengis-chana z Marko Polo... Moi drodzy Czytacze... To zaledwie ułamek tego, co niesie ze sobą książka! Herrmann błyskotliwie rozprawia o niezliczonej rzeszy zagadnień związanych z pierwszymi, często pioniersko przecieranymi szlakami podróżników. Prowadzi nas w trzewia tak intensywnych przygód, że nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić Was do sięgnięcia po tę niewątpliwie wartościową książkę historyczną. Pomimo wydania jej w latach 50-tych XX wieku, moim zdaniem lektura trzyma wysoki poziom i nic a nic nie traci na jakości. Wspaniale bawi, fascynuje i uczy Jeśli podoba Wam się moja recenzja, to zapraszam po więcej: https://www.instagram.com/anemonenemorose/
AnemoneNemorose - awatar AnemoneNemorose
ocenił na93 lata temu
Katarzy Malcolm Barber
Katarzy
Malcolm Barber
Bardzo interesująca monografia brytyjskiego historyka, poświęcona chyba najsłynniejszej średniowiecznej nonkonformistycznej grupie religijnej, kontestującej stanowisko ówczesnego kościoła rzymskokatolickiego. Katarzy, zwani też albigensami, zaliczani byli ze względu na swą doktrynę do manichejczyków tudzież paulicjan, czyli tzw. herezji dualistycznych (nota bene greckie αἵρεσις (hairesis) znaczy tyle co wybierać),a więc zakładających istnienie dwóch bóstw – Boga – jako twórcy dobra i Szatana bądź jego odpowiednika, jako twórcy zła. Autor omawia zatem historię kształtowania się ruchu katarskiego (sami siebie nazywali chrześcijanami, wierzącymi lub dobrymi ludźmi),jego doktrynę (nigdy nie ustaloną w sposób ostateczny i wiążący),strukturę, rozwój, prześladowania i upadek. Jak każdy historyk badający to zjawisko Barber ma problem ze źródłami, pochodzą one bowiem niemal wyłącznie ze środowiska zwalczającego albigensów, czyli kościoła katolickiego, a przede wszystkim inkwizycji. Praktycznie nie zachowały się pisma „heretyków”. Według ocen Barbera katarzy w szczytowym okresie – na początku XIII wieku, stanowili co najwyżej między 10 a 20 % ogółu ludności Langwedocji. Mimo to cieszyli się dużą wolnością i szacunkiem bowiem, w odróżnieniu od kleru katolickiego, sami przestrzegali tego, czego nauczali innych a ponadto nie byli pazerni na dobra materialne. Uważali też (jak donatyści),że niegodni duchowni powinni utracić swój status, albowiem nie są uprawnieni do świadczenia posług religijnych. Stali zatem wyżej moralnie od ówczesnego kościoła katolickiego, czym przyciągali wiernych, z których przytłaczająca większość w owych czasach była niepiśmienna. Z opisu krucjaty wynika też, że tolerancja władców langwedockich wobec katarów była tylko pretekstem agresji. W 75% miejscowości, zdobytych przez pochodzących z północnej Francji krzyżowców, katarów nie było w ogóle, zaś większość ich małych ośrodków nie była zdobywana przez krzyżowców (zwanych przez miejscową ludność, wtedy mówiącą językiem okcytańskim … Francuzami). Chodziło o ziemie dla zdobywców i podporządkowanie tych terenów królowi Francji. Sam opis krucjaty nie przytłacza całej pracy. Przedstawione są wydarzenia przykładowe (praktyczne ludobójstwo na ofiarach krzyżowców),a całą chronologia jest przeniesiona do tabel. W jednym z ostatnich rozdziałów pojawiają się ostatni katarzy z początku XIV wieku, znani z „Montaillou – wioski heretyków” bracia Authie, Piotr Maury i inni. Wreszcie końcowy rozdział pokazuje kształtowanie się mitu katarsko-langwedockiego, prób nawiązania do ich legendy (Simone Weil, niektórzy protestanci na początku Reformacji) czy XX-wieczni pisarze. Szkoda, że autor nie mógł przytoczyć Zbigniewa Herberta, który w „Barbarzyńcy w ogrodzie” przedstawił romantyczną wizję walki ludności Langwedocji z krucjatą. Bardzo dobrze napisana i zredagowana książka.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na83 lata temu
Wyprawy wikingów Farley Mowat
Wyprawy wikingów
Farley Mowat
Wyprawy Wikingów. Dawni Normanowie w Grenlandii i Ameryce Północnej Autor: Farley Mowat Moja ocena: 8/10 „Wyprawy Wikingów” to niezwykle interesująca książka, ukazująca mało znane w naszej części Europy dzieje podróży Normanów do Grenlandii i Ameryki Północnej. Choć polskie wydanie pochodzi z 1972 roku, lektura wciąż pozostaje świeża – autor posługuje się językiem zrozumiałym, narracja jest wciągająca i pozbawiona naukowego nadęcia, które często potrafi znużyć czytelnika. Książka została podzielona na trzy główne części oraz aneksy, które stanowią duży atut publikacji. To właśnie one pozwalają czytelnikowi głębiej zrozumieć zarówno realia życia Normanów, jak i sam kontekst wielkich wypraw oceanicznych. Dla mnie osobiście aneksy były jedną z najciekawszych części książki – nie tylko uzupełniały zasadniczą narrację, ale również nadawały jej dodatkową wiarygodność i szerzej rysowały obraz epoki. Na uwagę zasługuje sposób, w jaki autor odbrązawia postać Wikinga. Nie spotykamy tu utrwalonego w popkulturze wizerunku wojownika w hełmie z rogami, zapijającego się rumem, lecz ludzi odważnych, żądnych odkryć, a jednocześnie nieprzywiązujących się do nowo napotkanych ziem. Mowat pokazuje Normanów jako pionierów – podróżników, którzy stawiali czoło surowemu klimatowi, nieprzewidywalnym oceanom i trudom kolonizacji, często tylko chwilowej. Książka stanowi więc nie tylko opowieść historyczną, ale również refleksję nad ludzką odwagą, migracją i naturą odkryć. To publikacja, po którą zdecydowanie warto sięgnąć – zarówno ze względu na walory literackie, jak i bogactwo wiedzy, którą przekazuje. ** 23:23 * 02.10.2025 * 88/2025 *
Paweł - awatar Paweł
ocenił na86 miesięcy temu
Templariusze Régine Pernoud
Templariusze
Régine Pernoud
Régine Pernoud, jedna z najbardziej znanych mediewistek XX wieku, znana ze swej skrupulatności źródłowej i z zamiłowania do odmitologizowywania Średniowiecza, podjęła w "Templariuszach" trud sprostowania wielu przekonań i legend, które od stuleci narosły wokół zakonu templariuszy. Książka ma formę zwięzłego studium popularnonaukowego, co nadaje jej charakteru przystępnego lecz nie trywialnego. Pernoud zaczyna od genezy zakonu: potrzebie ochrony pielgrzymów w Ziemi Świętej, chaosie pokoro-krucjatowym po 1099 roku oraz kontekście religijnym i militarnym, który doprowadził do założenia zakonu templariuszy około 1119–1120 roku. Autorka zaznacza, że idea i pierwotny mandat Zakonu były wyraźnie religijne i dobroczynne — ochrona pielgrzymów była zadaniem pierwszoplanowym, a dopiero z czasem templariusze rozwijali inne role. Kolejne rozdziały nieco mnie znużyły, ponieważ drobiazgowo omawiają życie wewnętrzne zakonu: strukturę organizacyjną, regułę (która była pewnym kompromisem między życiem religijnym a wojskowym),zwyczaje, codzienność, odzienie, rytuały przyjmowania nowych członków. Pernoud nie unika detali. Odrębna część poświęcona jest działalności gospodarczej, finansowej i architektonicznej. Autorka ilustruje, jak templariusze, dzięki hojności darczyńców i dzięki swoim własnym inwestycjom i zarządzaniu, stawali się właścicielami wielu komandorii, zarządzali majątkami, pełnili funkcje bankierskie, prowadzili działalność gospodarczą — co z jednej strony wzmacniało ich pozycję, z drugiej — budziło ambicje władców świeckich. Architektura, jak zauważa Pernoud, często bywała mitem: na przykład przekonanie, że wszędzie templariusze budowali okrągłe kościoły, jest przesadą; autorka wskazuje, że przypadków jest kilka, lecz nie stanowią reguły. Kulminacyjnym momentem jest owiany złą sławą proces i kasata zakonu — działania króla Francji Filipa IV („Filip Piękny”) oraz papiestwa. Autorka przedstawia je jako rezultat skomplikowanego splotu czynników: politycznych (potrzeba pieniędzy, długi króla),ambicji władzy świeckiej nad majątkami templariuszy, konfliktów między jurysdykcją papieską a królewską oraz słabości instytucjonalnych, a wreszcie oskarżeń o herezję i praktyki sabatu, które Pernoud uważa za wymyślone, wyolbrzymione lub zmanipulowane w trakcie procesu. Końcowa część dotyczy recepcji templariuszy po ich upadku — symboliki, legend, interpretacji ich dziejów przez kolejne pokolenia (ofiary tyranii?, tajemniczy zakon masoński?, spisek?, na pewno obiekt popularnych mitów). Tu Pernoud stawia na przywrócenie głosu dokumentom głosu (co zresztą można odczytać jako apel o odpowiedzialność historyków. Rzetelność źródłowa jest zresztą znakiem rozpoznawczym książek Pernoud. Badaczka zawsze opiera się na dokumentach - w tym przypadku archiwach, aktach procesów, przepisach zakonu. Jednocześnie – mimo że omawia trudne i czasem niewdzięczne kwestie (struktura zakonu, reguły, administracja, finanse, architektura),czyni to w sposób klarowny dla czytelnika. To, co wyróżnia tę pracę, to niechęć do mitów. Autorka często kontrastuje legendę z dokumentem, starając się rozróżnić, co da się z pewnością udokumentować, a co jest efektem późniejszych przekręceń, symboli, fantazji. Tego rodzaju podejście jest bardzo potrzebne w tematyce templariuszy, ponieważ wokół nich narosło wiele teorii spiskowych, mistycyzmu i sensacyjnych narracji. Oczywiście ze względu na swoją formę i objętość, książka nie może być monografią wyczerpującą. Niektóre aspekty są potraktowane jedynie powierzchownie — np. wewnętrzne konflikty zakonu, różnice regionalne, życie pojedynczego brata / rycerza templariusza, szczegóły duchowości. Czytelnik szukający bardzo szczegółowych analiz znajdzie w niej punkty zaczepienia, ale będzie potrzebował dodatkowych źródeł. Ponadto, chociaż autorka często odnosi się do roli templariuszy w Ziemi Świętej, ich relacji z muzułmanami czy ze światem islamu, te aspekty są raczej tłem, nie głównym wątkiem. Kto chciałby zgłębiać kontakt kulturowy, relacje, wpływ templariuszy na regiony poza Europą Łacińską, może odczuć niedosyt. Ponieważ Pernoud stara się zdystansować od legend, fantasmagorii i mitów, mniej miejsca poświęca analizie tego, dlaczego te mity powstawały, jak były wykorzystywane w literaturze, sztuce, popkulturze. To nie jest krytyka fundamentalna — autorka wyraźnie nie zamierzała tego zrobić dogłębnie — ale jeśli oczekiwać refleksji kulturowej nad mitami templariuszy, należy szukać dalszych lektur. W świecie historiografii temat templariuszy ciągle się rozwija, więc książka Pernoud nie uwzględnia najnowszych odkryć (to naturalne w przypadku krótkiego, popularnonaukowego opracowania). Choć "Templariusze" to przede wszystkim dzieło historyczne, ma również wymiar literacki: język jest elegancki, spokojny, Pernoud potrafi budować narrację bez nadmiernego patosu, ale z widocznym szacunkiem dla postaci i wydarzeń. Jej opisy są nacechowane troską o fakty, ale także – gdy trzeba – o wymiar moralny historii: jakie były konsekwencje pychy władzy, jakie skutki dla zakonu i dla wiernych miały decyzje polityczne, jakie wartości legły u podstaw życia templariuszy. Książka wpisuje się też w szerszy projekt autorki, który polega na rehabilitowaniu Średniowiecza, przeciw stereotypowemu przekonaniu, że był to czas prymitywizmu, fanatyzmu i zamętu. Pernoud pokazuje, że Średniowiecze miało swoje struktury, kulturę, duchowość i że zakony, w tym templariusze, były instytucjami głęboko osadzonymi w ówczesnych realiach społecznych, politycznych i religijnych. Ta książka przypomina, iż historia templariuszy jest wciąż fascynująca — nie dzięki legendom, ale dzięki samej rzeczywistości: ludziom, instytucji, konfliktom, wierzeniom, polityce i zwykłych codziennych obowiązkach zakonników.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na76 miesięcy temu
Rzym. Ludzie i budowle Jerzy Ciechanowicz
Rzym. Ludzie i budowle
Jerzy Ciechanowicz
Jeden z najbliższych przyjaciół Jerzego Ciechanowicza określił go następująco w dedykowanym mu epitafium: "Życie krótkie, sztuka długotrwała" - za wzorem pewnego ze starożytnych. Autor zmarł przedwcześnie w 43 roku swego życia. Jednak spędził je wyjątkowo twórczo. Był człowiekiem zupełnie niezwykłym (ciekawym polecam zapoznać się z informacjami o nim w Internecie),parał się filologią klasyczną, archeologią śródziemnomorską, tłumaczeniem z łaciny, greki i włoskiego, poezją, wreszcie był wolnomyślicielem i współzałożycielem Towarzystwa Humanistycznego, pierwszego w III RP stowarzyszenia ludzi propagujących kulturę świecką i wolność od religijnych dogmatów. Tyle tytułem wstępu o tym niezapomnianym popularyzatorze antyku. A teraz o książce. "Rzym. Ludzie i budowle" to rzecz świetna. Taki informator o Wiecznym Mieście, który pod płaszczykiem rozważań o kapitalnych jego dziełach sztuki architektonicznej zapoznaje nas zarazem z czasami i ludźmi, którzy tworzyli te pomniki geniuszu rzymskiego i rozsławili je po wsze czasy. To co chyba najważniejsze (przynajmniej dla mnie),to fakt, iż Jerzy Ciechanowicz wzorował się w swym pisarstwie na niedoścignionym w popularyzacji wiedzy o starożytności Aleksandrze Krawczuku. Oczywiście ciężko dorównać mistrzowi z Krakowa, szczególnie w jego specyficznym, niepowtarzalnym dowcipie, ale reszta jest bardzo podobna. Obaj autorzy snuli swe rozważania w sposób lekki i przyjemny dla oka. Obaj także poruszali się z gracją po wielu dziedzinach wiedzy o kulturze, łącząc wiadomości historyczne z tymi o sztuce, filozofii, nauce i - w tym przypadku - architekturze. Jeśli miałbym komuś zachwyconemu piórem Aleksandra Krawczuka polecić kogoś, kogo czyta się w ten sam zajmujący sposób, to byłby to z pewnością Jerzy Ciechanowicz. Na koniec wspomnę, że książka ta towarzyszyła mi w niedawnej podróży i podziwianiu zabytków stolicy dawnego Imperium. Można powiedzieć, że była jak znalazł w tej sytuacji. Jerzy Ciechanowicz był moim przewodnikiem i wydaje mi się, że o lepszego w tej roli byłoby trudno.
Munk - awatar Munk
ocenił na814 dni temu
Manicheizm średniowieczny Steven Runciman
Manicheizm średniowieczny
Steven Runciman
„Manicheizm średniowieczny” Autor: Steven Runciman Moja ocena: 9/10 To znakomita i niezwykle wartościowa publikacja, która — mimo swojej niewielkiej objętości — w precyzyjny sposób przybliża czytelnikowi złożony świat ruchów dualistycznych obecnych w średniowieczu. Steven Runciman, znany z erudycji i umiejętności syntetycznego ujmowania tematu, prowadzi nas przez historię idei manichejskich, ukazując ich ewolucję oraz wpływ na religijność i życie społeczne Europy i Bliskiego Wschodu. Autor rozpoczyna od gnostyckich korzeni dualizmu, a następnie śledzi jego rozwój przez kolejne stulecia, przyglądając się szczegółowo takim ruchom jak paulicjanie, bogomiłowie, patareni, a także – choć marginalnie – kwakrzy. Runciman nie tylko przedstawia ich doktryny, ale również analizuje kontekst historyczny, w jakim funkcjonowali, oraz ich relacje z Kościołem i władzami świeckimi. Dużym atutem książki jest jej klarowny, przystępny język oraz logiczna struktura, która pozwala uporządkować i zrozumieć omawiane zjawiska. Publikacja ma charakter naukowy, ale nie przytłacza akademickim stylem – będzie więc wartościową lekturą zarówno dla historyków, jak i dla zainteresowanych duchowością oraz historią religii. Serdecznie polecam tę pozycję każdemu, kto pragnie zgłębić temat średniowiecznych ruchów religijnych i alternatywnych nurtów duchowości w ujęciu jednego z najwybitniejszych historyków XX wieku. ** 16:12 * 21.04.2025 * 36/2025 *
Paweł - awatar Paweł
ocenił na911 miesięcy temu
Cywilizacja chińska Marcel Granet
Cywilizacja chińska
Marcel Granet
Za chwilę książka będzie miała już niemal 100 lat ale wydaje się w swojej treści ponadczasowa. Co ciekawe, jej pierwsze wydanie pochodzi z 1929 roku i to zaskakujące, że wciąż jest traktowana jako jedno z podstawowych opracowań analizujących chińską cywilizację. Mimo że dotyczy cywilizacji chińskiej czasów starożytnych, aż do okresu panowania dynastii Han, to jednak tezy w niej zawarte, a dotyczące fundamentów idei oraz kultury chińskiej, są aktualne aż po dzień dzisiejszy. Książka podzielona jest na trzy części. Pierwsza z nich dotyczy historii politycznej i opisuje proces kształtowania się organizmów państwowych na terenie dzisiejszych Chin, aż po ukonstytuowanie się jednej centralnej władzy. Druga część skupia się na historii społecznej i odnosi się do życia codziennego, funkcjonowania różnych warstw społecznych, kształtowania się miast, a także okręgów peryferyjnych. W tej części szczególnie interesujące były dla mnie opisy rytuałów oraz reguł i relacji funkcjonujących w rodzinie. Tutaj na myśl przychodzi mi słynna myśl Wschodu – nie można zrozumieć dzisiejszych Chin bez zrozumienia ich rytuałów, które stanowią duszę społeczeństwa. Ostatnia część książki to obszerna bibliografia, którą autor wykorzystał, co świadczy o jego rzetelnym podejściu do tematu. Dla wielu osób książka może być trudna w odbiorze ze względu na dosyć specyficzny, momentami archaiczny język, jednak mnie on odpowiadał – zresztą spotkałem się już z podobnym stylem podczas lektury innych dzieł francuskich historyków. Przypomina mi się tu klasyczna pozycja „Czasy katedr”. Książkę zdecydowanie warto przeczytać, ale podczas lektury warto być mocno skupionym, by w pełni docenić jej wartość i głębię przekazu.
Arek - awatar Arek
ocenił na72 miesiące temu

Cytaty z książki Pierwszy Amerykanin. Zagadka studiów prekolumbijskich

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pierwszy Amerykanin. Zagadka studiów prekolumbijskich


Ciekawostki historyczne