rozwińzwiń

Bomba

Okładka książki Bomba autora Alcante, Laurent-Frédéric Bollée, Denis Rodier, 9788367360333
Okładka książki Bomba
Laurent-Frédéric BolléeDenis Rodier Wydawnictwo: Kultura Gniewu komiksy
472 str. 7 godz. 52 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Tytuł oryginału:
La Bombe
Data wydania:
2023-06-24
Data 1. wyd. pol.:
2023-06-24
Liczba stron:
472
Czas czytania
7 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367360333
Tłumacz:
Jakub Syty
Średnia ocen

8,1 8,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Bomba w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Bomba i



Przeczytane 1825 Opinie 403 Oficjalne recenzje 280

Opinia społeczności książki Bombai



Książki 8812 Opinie 7046

Oceny książki Bomba

Średnia ocen
8,1 / 10
64 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Bomba

avatar
275
271

Na półkach:

Czy jest jeszcze ktoś, kto nie zna historii bomby atomowej?
No, ja.
W sensie, teraz już znam.
Wcześniej też kluczowe elementy kojarzyłem, ale przed lekturą „Bomby” szczegółów nie znałem, Oppenheimera nie widziałem

A działo się tam, działo.

Głośno o tym komiksie, i nie bez powodu. Nie tylko zgrał się w czasie z kinowym hitem, jest to też po prostu dobry i monumentalny komiks historyczny o nośnym temacie.

Zaczyna się w dość napuszony sposób, motywem prawdopodobnie najgorszym w całym komiksie, czyli monologiem Cząsteczki Uranu, która robi tu niejako za narratora, i jest to dokładnie tak niezręczny i na siłę wprowadzony zabieg jak się można spodziewać. Motyw ten powraca regularnie i nie przestaje wprowadzać zażenowania.

Ale to jest drobnostka. Poza tym to świetnie poprowadzony, sugestywnie i przejrzyście (choć bez fajerwerków) narysowany komiks historyczny, nie przeciążający czytelnika, angażujący, wszechstronny. Ciężko zliczyć motywy które tu fantastycznie zalśniły: przedwojenne niepokoje, wątpliwości moralne naukowców, gdzieś obok tego operacje militarne. Świetnie to działa.

Jest to bardziej kronika niż historia obyczajowa, nie ma co liczyć na głębsze więzi z postaciami. Komiks czasami próbuje zrobić krok w tę stronę, ale szybko się wycofuje pod lawiną kolejnych wydarzeń i skoków w czasie.

Nie jest to komiks idealny strukturalnie. I bardzo mnie to ucieszyło. Dzięki temu dawał poczucie pewniej swobodnej dokumentalności, pozbawionej usilnego wyreżyserowania.

Finalnie wstrząsnął. Doedukował. Zmusił do przemyśleń. Został.

Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko

Czy jest jeszcze ktoś, kto nie zna historii bomby atomowej?
No, ja.
W sensie, teraz już znam.
Wcześniej też kluczowe elementy kojarzyłem, ale przed lekturą „Bomby” szczegółów nie znałem, Oppenheimera nie widziałem

A działo się tam, działo.

Głośno o tym komiksie, i nie bez powodu. Nie tylko zgrał się w czasie z kinowym hitem, jest to też po prostu dobry i monumentalny...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2513
1569

Na półkach: , ,

Niewiele książek uzyskuje w mojej skali najwyższą notę, ale ten komiks zdecydowanie na nią zasłużył.

To historia, której głównym bohaterem jest uran - pierwiastek wydobyty na światło dzienne po to, aby stać się przyczyną totalnego zniszczenia.

W tej opowieści czytelnik towarzyszy pierwszym odkryciom tego pierwiastka aż do okresu II wojny światowej i odkrycia zjawiska reakcji łańcuchowej. Śledzi poczynania naukowców, którzy z jednej strony - zafascynowani tym zjawiskiem i możliwościami, które się z nim mogą wiązać, oddają się z poświęceniem pracy badawczej nad wykorzystaniem uranu do produkcji bomby atomowej. Z drugiej strony - kiedy już uświadomią sobie skalę zniszczenia, jakie taka broń może zadać - część z tego środowiska zrobi wiele, aby zapobiec realnemu użyciu takiej bomby.

Z jednej strony będzie tu opisany wyścig mocarstw właśnie na polu produkcji nowej bomby. Szczęśliwie uda się unieszkodliwić niemieckie fabryki i zablokować nazistowski program atomowy, sowieci również zostaną nieco w tyle za Amerykanami. Ale gdy już bomba zostanie wyprodukowana i, co najważniejsze, przetestowana, pojawią się dylematy moralne. Czy zostawić ją jako straszak, czy też wykorzystać w trakcie działań wojennych - z jednej strony kończąc wojnę, z drugiej - powodując śmierć olbrzymiej ilości ludzi?

Mnóstwo będzie tu tematów dających do myślenia i budzących słuszne oburzenie. Chociażby eksperymenty na ludziach, których ani nie poinformowano o faszerowaniu zastrzykami z dawką plutonu, ani tym bardziej nie pytano o zgodę... Sama decyzja o zrzuceniu dwóch bomb atomowych na Japonię również jawi się w tej opowieści jako decyzja nie tylko katastrofalna w skutkach, ale przede wszystkim - zupełnie niepotrzebna. Pomijając już fakt, że wyścig zbrojeń, do którego doszło po zakończeniu II wojny światowej sprawił, że do dzisiaj wszyscy siedzimy jak na tykającej bombie, czekając, kogo zaświerzbi palec, aby wykorzystać swój nuklearny arsenał...

Historia przerażająca, dająca do myślenia. Świetnie opowiedziana.

Niewiele książek uzyskuje w mojej skali najwyższą notę, ale ten komiks zdecydowanie na nią zasłużył.

To historia, której głównym bohaterem jest uran - pierwiastek wydobyty na światło dzienne po to, aby stać się przyczyną totalnego zniszczenia.

W tej opowieści czytelnik towarzyszy pierwszym odkryciom tego pierwiastka aż do okresu II wojny światowej i odkrycia zjawiska...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
315
288

Na półkach:

Kristo - krótko.
Najgrubszy komiks jaki czytałem, ma chyba 470 stron (epilog jest nieponumerowany). Historia zrzucenia bomby na Hiroshimę od momentu zbierania ekipy europejskich naukowców w USA, zajmujących się raczkująca fizyka jądrową. Bardzo skrupulatne dzieło, rysowane podobno aż 5 lat, pełne najróżniejszych postaci, odwzorowanych budynków, militariów i detali z epoki, podobno z dbałością o fakty. Jedynie historia rodziny japońskiej i ich sąsiadki jest wymyślona, reszta bohaterów została dość wiarygodnie odwzorowana na podstawie kilu źródeł. Mało znane są fakty testowania skutków plutonu dla zdrowia na nieświadomych niczego chorych Amerykanach, zaś dobrze znane dywagacje, czy użycie bomby atomowej uratowało tysiące Amerykanów, którzy polegliby podczas przygotowywanej inwazji na macierzyste wyspy japońskie.
Znalazłem jeden błąd w dacie (1994 zamiast 1944) a narysowany Churchill, Roosevelt i Hitler zbyt mało przypominają znane z tylu fotografii twarze. Skupić się jednak trzeba nie na tych detalach, ale nad wymową całej bombowej historii - przesłanie jest pesymistyczne, mimo, że fabułę napędza energia dziesiątek/setek ludzi chcących osiągnąć jak najszybciej przełomowy sukces.
I ten wielki sukces jest jednocześnie wielką porażką, z czego część naukowców zda sobie sprawę zanim Little Boy (!) wybuchnie 600 metrów nad spokojnym miastem Hiroshima.

Kristo - krótko.
Najgrubszy komiks jaki czytałem, ma chyba 470 stron (epilog jest nieponumerowany). Historia zrzucenia bomby na Hiroshimę od momentu zbierania ekipy europejskich naukowców w USA, zajmujących się raczkująca fizyka jądrową. Bardzo skrupulatne dzieło, rysowane podobno aż 5 lat, pełne najróżniejszych postaci, odwzorowanych budynków, militariów i detali z epoki,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

175 użytkowników ma tytuł Bomba na półkach głównych
  • 100
  • 73
  • 2
47 użytkowników ma tytuł Bomba na półkach dodatkowych
  • 17
  • 13
  • 9
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki XIII Mystery: Billy Stockton Laurent-Frédéric Bollée, Steve Cuzor
Ocena 6,2
XIII Mystery: Billy Stockton Laurent-Frédéric Bollée, Steve Cuzor
Okładka książki APOCALYPSE MANIA - CYCLE 2 TOME 3 - ARENA Philippe Aymond, Laurent-Frédéric Bollée
Ocena 0,0
APOCALYPSE MANIA - CYCLE 2 TOME 3 - ARENA Philippe Aymond, Laurent-Frédéric Bollée
Okładka książki APOCALYPSE MANIA - CYCLE 2 TOME 2 - MANIK SHAMANIK Philippe Aymond, Laurent-Frédéric Bollée
Ocena 0,0
APOCALYPSE MANIA - CYCLE 2 TOME 2 - MANIK SHAMANIK Philippe Aymond, Laurent-Frédéric Bollée
Okładka książki APOCALYPSE MANIA - CYCLE 2 TOME 1 - LES LOIS DU HASARD Philippe Aymond, Laurent-Frédéric Bollée
Ocena 0,0
APOCALYPSE MANIA - CYCLE 2 TOME 1 - LES LOIS DU HASARD Philippe Aymond, Laurent-Frédéric Bollée
Okładka książki Trans Fuzja Philippe Aymond, Laurent-Frédéric Bollée
Ocena 7,0
Trans Fuzja Philippe Aymond, Laurent-Frédéric Bollée
Okładka książki Cosmose Philippe Aymond, Laurent-Frédéric Bollée
Ocena 6,8
Cosmose Philippe Aymond, Laurent-Frédéric Bollée
Okładka książki Eksperyment IV Philippe Aymond, Laurent-Frédéric Bollée
Ocena 7,0
Eksperyment IV Philippe Aymond, Laurent-Frédéric Bollée

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Parker. Tom 1 Richard Stark
Parker. Tom 1
Richard Stark Darwyn Cooke
Nie ma większego draba niż Parker. I nie mam tu wcale na myśli gabarytów. Chodzi mi o tą wielkość zapisaną przede wszystkim w spojrzeniu, naturze, charakterze. Są takie postaci w dziełach kultury, z którymi od razu wiemy, że lepiej nie zadzierać. To ci bohaterowie (Parker raczej jako antybohater),którzy będą iść jak taran. Z urwaną ręką, bez grosza przy duszy, na ostatnim wdechu. Ludzie zdeterminowani. Jak John McClane ze szkłami w stopie, jak Old Boy z młotkiem, albo Goose z "Deadbeat at Dawn". Można by ich wymieniać wielu, Parker zasila z miejsca każdą ekipę twardzieli, choć najlepiej mu idzie solo. Pierwszy tom Parkera, który ukazał się dzięki Nagle! Comics to rzecz wybitna, tak z treści jak i z samego wydania. Kolejny komiksowy Blu-Ray w wersji SteelBook. Opracowanie więc czyni ten album wyjątkowym. Oprócz samego komiksu są zatem i dodatki. Jednym z nich jest zapis fantastycznej rozmowy z Darwynem Cookiem, artystą odpowiedzialnym za tę adaptację. W rozmowie bierze również udział Ed Brubaker i Tom Spurgeon (The Comics Reporter). To pełna pasji pogawędka o samym komiksie, ale też o Parkerze stworzonym przez pisarza Donalda E. Westlake'a (pod pseudonimem Richard Stark). Dodatki to też garść notek, opowiadanie, no i sama esencja, czyli komiks o Parkerze. To kryminał, historia brudna i pozbawiona opakowania. Mamy tu tylko treść, tylko te dialogi, które są w pudełku, bez wymyślnych etui i ozdobników. Poprzedzająca komiks rozmowa pomiędzy fanami twórczości Westlake'a pozwala mi stwierdzić, że komiksowy Parker to sto procent Parkera z powieści. Jaki jest? Ma wielkie łapska, jest małomówny, dąży do rozwiązania problemów, ma kilka planów awaryjnych. Jest też nieufny, nie daje się ponieść emocjom i jest nie do zatrzymania. To zabawne, że struktury mafijne (tutaj jako syndykat) ze swoją korporacyjną konstrukcją tworzoną latami okazują się kolosem na glinianych nogach. To Parker, kiedy syndykat jest mu coś winien, podchodzi do tego kolosa i kopie w te gliniane nogi. Kolos upada. To komiks wybitny, rysowany ostrą krechą, bez głębszego wchodzenia w szczegóły. Zawsze mamy mocne rysy, kilka raptem detali, istotna jest dynamika w narracji. Kryminalne sprawy są raczej z rzędu tych prostych. Napady, później coś poszło nie tak, ktoś sobie ubzdurał że można zrobić Parkera w konia i Parker musi walczyć o swoje, albo po prostu jechać po swoje jak pociąg. Świetnie napisany, do spółki z komiksami Eda Brubakera i Seana Phillipsa jest tym kryminałem i graficzną powieścią sensacyjną, którą najbardziej cenię w gatunku. Chropawy, z prostymi zasadami, z ludźmi którzy mogą zawieść Parkera, ale wtedy zawsze przyjdzie im gryźć piach.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na95 miesięcy temu
CONTRITION Carlos Portela
CONTRITION
Carlos Portela Keko
Szukacie komiksu o mrocznym, kryminalnym klimacie, a do tego z fabułą dającą do myślenia? To koniecznie zwróćcie uwagę na Contrition duetu Portela-Keko. To rzecz daleka od cukierkowych, czy nawet zwyczajnie kolorowych obrazków, którą kończy się czytać z mnóstwem refleksji w głowie. Opowieść, której akcja dzieje się w mieście-getcie na Florydzie musi być mocna. Tym bardziej jeśli to getto, które jest miejscem wypełnionym przez przestępców seksualnych, którzy po odbyciu kary nie są do końca wolni, gdyż restrykcyjne prawo daje im niewiele możliwości osiedlenia się. To wspaniała podbudowa dla opowieści, a Carlos Portela wykorzystuje ją w pełni. Niesamowity, rewelacyjnie zbudowany jest klimat opowieści. Ze względu na wyłącznie czarną kreskę jako nośnik grafiki przywodzący na myśl kino noir, a jednocześnie świetnie oddający duszny klimat odosobnienia i beznadziei, sennego małomiasteczkowego życia. Czuć w tym westernową nutę, ale i kryminalne zacięcie. Miejsce akcji jest co prawda fikcyjne, ale nie tak do końca zmyślone. Podobna osada rzeczywiście na Florydzie istnieje i jej powstanie jest wynikiem restrykcyjnego prawa, które co prawda chroni potencjalne ofiary, ale też doprowadza do absurdalnej sytuacji, że w jednym miejscu gromadzi się duża grupa byłych skazańców, najczęściej bez możliwości podjęcia stałej pracy. A co z fabułą? Mamy tu podejrzaną śmierć w ogniu i dziennikarskie śledztwo, które jest torpedowane i które kosztuje też wiele samą dziennikarkę. A także opowieść o złu, którego może doświadczyć jedna osoba, i o złu, które ma w sobie człowiek. Niespieszna narracja sprawia, że czytelnik na własnej skórze wręcz odczuwa duszną atmosferę miejsca akcji przesyconego poczuciem beznadziei. I niczym bagno stopniowo wciąga go niepokojąca opowieść. Współbrzmienie tekstu i obrazu oddziałuje na emocje czytelnika i przemawia do niego wyraźnie. Ta historia buduje przestrzeń do refleksji na wiele tematów, przede wszystkim koncentrując się na pytaniach o zło tkwiące w człowieku, o możliwość odkupienia, a także o wybaczenie ze strony ofiary. I oczywiście nie daje jednoznacznych odpowiedzi, bo takich nie ma. To czytelnik może wybrać, jaka interpretacja do niego przemawia. Niemniej sam przyczynek do refleksji już jest moim zdaniem cenny. Oczywiście forma komiksu nie jest naturalnym medium do wszechstronnej, pogłębionej refleksji i wielowymiarowego ujmowania tematu, toteż trzeba być gotowym na pewne uproszczenia. Twórcom nie udaje się ich uniknąć, ale nie jest to błąd nie do wybaczenia. Sama bowiem historia dostarcza mnóstwa emocji i pozwala skierować uwagę na tematy spychane na margines, jak choćby rozdzielność kary i pokuty, więzienie po uwolnieniu. Jest tu trochę sztampy, motywów znanych nam z powieści i kina, jak choćby dążenie do zemsty czy postać dziennikarki zatracając się w swojej pracy tak bardzo, że przestaje dostrzegać wartość w swoim dotychczasowym życiu. A jednak mimo wszystko twórcy potrafią zaskoczyć. Fabuła prowadzona nieliniowo pozwala nam na stopniowe odkrywanie różnych aspektów opowieści, a dobrze budowane i podsycane napięcie przykuwa do lektury i więzi w dusznej atmosferze i kłębowisku rozmyślań. Nie każda z postaci ma co prawda równie dobrze przedstawioną "backstory", ale mnie osobiście podoba się zestawienie postaci dziennikarki i pewnego wojskowego śledczego, którzy oddając się pracy, tracą - choć w inny sposób - swoje rodziny. Wizualnie gra tutaj wszystko. Brak koloru doskonale pasuje do tematyki i mrocznej aury tej historii, a czarna kreska przypominająca ryciny z gazet nadaje opowieści wręcz dokumentalistycznego charakteru i wiarygodności. W kadrach pojawia się wiele interesujących detali, które uzupełniają narrację, współtworząc jej nastrój i klaustrofobiczną aurę - jak choćby gazety, sceny z przeszłości, a twórcy czasem za pomocą kilku kadrów budują scenę, która przemawia do czytelnika i uruchamia całą lawinę obrazów. Są czasem wytrychami do skojarzeń wycelowanymi tak, by wywołać konkretne emocje. A w trakcie lektury niejednokrotnie miałam wrażenie, że oglądam storyboardy przygotowane do filmu. Być może fabuła nie wszystkich do siebie przekona, być może niektórym zabraknie pogłębionego ujęcia tematu. Z drugiej jednak strony można tę historię potraktować jako punkt wyjścia do własnych rozważań, do poszukiwania komentarza w różnych dziełach kultury czy pracach naukowych. Dla mnie to całkiem udanie opowiedziana kryminalna historia, w której mieszają się zagadnienia obsesyjnego podążania za tematem i jego skutków, zła tkwiącego w człowieku, kary, zemsty, pokuty i odkupienia. Świetnie narysowany komiks z nieidealną fabułą, której zaletami są niepokojący, duszny klimat i nieoczywiste przesłanie. To nie jest komiks, który ma się podobać. On jest jak ostry kamyk w bucie, który nie pozwala nam obojętnie pójść dalej. To opowieść o kryminalnym charakterze, która zmusza do zwrócenia uwagi na kwestie spychane przez margines. Mroczna, konfundująca i niełatwa do jednoznacznej oceny.
zaczytASY - awatar zaczytASY
ocenił na72 miesiące temu
Kroniki ze Stambułu. Tom 1 Ersin Karabulut
Kroniki ze Stambułu. Tom 1
Ersin Karabulut
Czas akcji komiksu to głównie początek dwudziestego pierwszego wieku. Chociaż autor cofnie się również na chwilę do lat, gdy był ośmioletnim chłopakiem, kiedy po raz pierwszy uświadomił sobie, że mieszka w kraju ludzi o zróżnicowanych poglądach politycznych. Tak, walka między laikami a fanatycznymi muzułmanami przebija niemal z każdej kartki. Nie ma się co specjalnie dziwić, ponieważ okres przedstawiony w komiksie był w dziejach Turcji naprawdę burzliwy. Gwałtowne przemiany, pucz wojskowy, ścierające się ze sobą frakcje, ginący ludzie. W takich okolicznościach upłynęła młodość naszego autora. Lecz historia współczesna stanowi jedynie tło autobiografii. Ponieważ grafik od dziecka uwielbiał komiksy i chciał stać się jednym z ich autorów – to rysowaniu i powieściom graficznym też poświęcił wiele stron swojego dzieła. Komiks jest bardzo szczery, a przynajmniej takie odczucie ma czytelnik. Pokazuje zwyczajną rodzinę, mieszkającą na przedmieściach, która poświęca wiele energii by jej potomek wyrwał się z okowów niedostatku materialnego. Czy chłopak zrealizuje pokładane w nim nadzieje? Czy zostanie zamożnym inżynierem? Czy osiągnie sukces? A może jednak wybierze karierę artystyczną? Może okaże się, że jego pasja będzie silniejsza niż zdroworozsądkowe przekonania rodziców? Chcecie się przekonać? Zapraszam do lektury. Kreska oryginalna, choć nie nazwałabym jej moją ulubioną. Za to na pewno należy docenić talent autora. Polecam.
ilo99 - awatar ilo99
ocenił na720 dni temu
Fukushima. Kronika wypadku bez końca Bertrand Galic
Fukushima. Kronika wypadku bez końca
Bertrand Galic Roger Vidal
Jeśli ktoś chce się dowiedzieć, co wydarzyło się w 2011 roku w Japonii podczas katastrofy elektrowni atomowej, Fukushima: Kronika wypadku bez końca będzie dobrym wyborem. Jeśli zaś ktoś liczy na porywającą historię, jak ja, cóż, zapewne się przeliczy. Lubię komiksy reportażowe, zwłaszcza jeśli na tapet biorą tematy skomplikowane, czy naukowe. Szczególnie lubię w nich takie zagadnienia, które w książkach byłyby nudniejsze bądź miały wyższy próg wejścia. Awaria w Japonii jest takim właśnie tematem. Wszyscy w Europie słyszeli o tragedii w Fukushimie, która była następstwem potężnego trzęsienia ziemi. Natomiast mało ludzi wie, co się tam dokładnie wydarzyło oraz jakie są tego skutki. Ja nie wiedziałam. Okazuje się, że awaria była potężna i do tej pory są usuwane popromienne zanieczyszczenia. Niekoniecznie skutecznie. ☢️ Bezlitosny żywioł Wszystko zaczęło się od sił natury: trzęsienia ziemi i tsunami. Niby byli na to przygotowani, wszak dla Japończyków to stałe zagrożenia. Niestety doszedł tutaj czynnik ludzki. Gdyby nie zaniedbania osób odpowiedzialnych, to do tragedii by nie doszło, albo nie w takiej skali. A przynajmniej tak wynika z krótkiego podsumowania na końcu komiksu. Sama historia rysunkowa opowiada zmagania i poświęcenie pracowników elektrowni w walce ze zniszczeniami. Kilku z nich zginęło, kilku zostało rannych, większość została bardzo poważnie napromieniowana. Przynajmniej jedna osoba zginęła od chorób popromiennych. Niby są tu dramaty ludzi, na których osadzona jest fabuła, ale jakoś nie porywają. Wszystko dzieje się zbyt szybko, opowieść nie ma oddechu. Chociaż jak wiadomo z kalendarium na końcu albumu, wydarzenia trwały cztery dni. ☢️ Przeciętnie Ten pośpiech w opowieści (zbyt krótki format? za mało stron?) i duża ilość szczegółów technicznych zabija emocje, nie daje im wybrzmieć. Do tego historia wymaga dużego skupienia, żeby nie uronić ani momentu, bo każdy jest ważny. W efekcie Fukushima: Kronika wypadku to obrazkowa relacja, dość rzetelna na ile można ocenić, ale niespecjalnie przejmująca. Taki przeciętniaczek. Rysunkowo także nie robi większego wrażenia. Tu także jest przeciętnie. I cóż… Jak wspominałam, dla osób chcących poznać krok po kroku wydarzenia, komiks będzie spoko. Tylko nie porusza za bardzo emocji. być może to jednak lepiej, biorąc pod uwagę skalę tego dramatu.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na76 miesięcy temu
Tunele Rutu Modan
Tunele
Rutu Modan
Zostałem wielkim fanem Rutu Modan przy okazji “Ran wylotowych”, które zachwyciły mnie kameralnością, pisaniem relacji i zgrabnością scenariusza. Toteż długo nie czytałem z zamówieniem kolejnego komiksu autorki. “Tunele” są wyraźnie inne. Już sama kreska jest bardziej przerysowana, koślawa, ciut bardziej eksperymentująca z formą, ale jednocześnie lekko skręcająca w stronę komiksu humorystycznego. Którym notabene “Tunele” nie są, ale mają wyczuwalnie lżejszy ton. O cóż tu chodzi? W ręce córki znanego (choć już starego i nie do końca kontaktującego) archeologa trafia prawdziwy rarytas: tablica ze wskazówkami jak odnaleźć Arkę Przymierza. Kobieta bez dłuższego pomyślunku pakuje manatki, załatwia ekipę, zabiera dzieciaka ze szkoły i jedzie. Kopać. A tak się składa, że kopać muszą pod murem bezpieczeństwa na terenie Izraela, z arabską wioską po drugiej stronie. Autorka kopie tu tunele, kopie w przeszłości bohaterów, ale i w ich teraźniejszości. Cały komiks to trochę wielkie równanie relacji między przeróżnymi postaciami, które czytelnik stopniowo rozwiązuje, poznając coraz więcej zmiennych. Mnóstwo tu gierek, zdrad, rodzinnych niesnasek, rodzinnych pogodzeń, rozważań i relacji na tle religijnym i kulturowym, niektórych wcale nie tak oczywistych i zero-jedynkowych jak można by się spodziewać. Najbardziej urzekł mnie tu ton historii. Niejednoznaczny, nie stroniący od wyolbrzymień, dystansu i elementów humorystycznych, jednocześnie ani trochę nie bagatelizując poruszanych tematów, których wachlarz jest tu naprawdę szeroki. Jest tu miejsce na komiks przygodowy, dramat rodzinny, historię sensacyjną, komedię, a wszystko ładnie się zazębia wokół bardzo zgrabnej i mądrej opowieści. Rutu Modan wciąż na tak. Mniej niż w “Ranach wylotowych”, ale wciąż bardzo na tak. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na76 miesięcy temu
Wypadek na polowaniu. Prawdziwa opowieść o zbrodni i poezji. David L. Carlson
Wypadek na polowaniu. Prawdziwa opowieść o zbrodni i poezji.
David L. Carlson Landis Blair
Matthew Rizzo był mieszkańcem Graceland, który w wieku 18 lat został oślepiony w trakcie napadu na sklep. Po 4 latach więzienia został sprzedawcą ubezpieczeń, ale prywatnie pisał teksty filozoficzne. Jest prace zostały opublikowane dopiero po jego śmierci. Komiks „Wypadek na polowaniu” stanowi swego rodzaju biografię tej osoby. Charlie Rizzo mieszka ze swoim niewidomym ojcem, który podobno stracił wzrok na polowaniu. Pewnego dnia Charlie popada w konflikt z prawem i jego dalszy los zależy od tego czy zezna prawdę. Jego ojciec postanawia go przekonać zdradzając mu prawdę na temat prawdziwej przyczyny jego utraty wzroku. Początkowo nie byłem zbytnio zainteresowany fabułą. Codzienne życie w małym miasteczku nie jest zbyt porywające, nawet jeśli wprowadzony jest tu motyw opieki nad niewidomą osobą czy nieciekawego towarzystwa. Interesująco zaczyna się robić, kiedy na jaw wychodzą pewne sekrety. Fabuła staje się dramatyczna, a relacje są coraz bardziej napięte. Niestety ta dobrze zarysowana relacja ojca z synem trochę traci na sile w finale – w pewnym momencie Charlie przechodzi pewną niezbyt wiarygodną transformację. Podobało mi się, że wątek więzienia jest tu przedstawiony, w sposób z którym się dotychczas nie spotkałem. Po pierwszej jest to perspektywa osoby ociemniałej, która dopiero się uczy jak sobie radzić bez wzroku. Przy czym dalej wystawiony jest na przemoc i wykorzystywanie ze strony innych więźniów. Po drugie, w pamięć zapada jego relacja z Leopoldem. Dzięki niemu bohater poznaje literaturę i filozofię. Szczególną rolę odgrywa tutaj „Boska komedia” Dante Aligheriego. Struktura więzienia odzwierciedla piekło z komedii Dantego. Wraz z rozwojem fabuły można zrozumieć dlaczego pozornie nieistotne literatura odgrywa tak istotną rolę w rozwoju bohaterów. Warstwa graficzna doskonale wpasowuje się w klimat opowieści. Sceny realistyczne co jakiś czas zamieniane są w wymyślne wyobrażenia bohaterów i udaje w to wpleść sceny z „Boskiej komedii”. Często prostymi zabiegami jak całe czarne strony w momencie oślepienia Matta udaje się oddać doświadczenia bohaterów. Komiks ten stanowił dla mnie bardzo pozytywne zaskoczenie. Nie słyszałem wcześniej ani o twórcach komiksu, ani o głównym bohaterze. Gorąco polecam.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na918 dni temu
Kaczki. Dwa lata na piaskach Kate Beaton
Kaczki. Dwa lata na piaskach
Kate Beaton
Graficzny memoir o dwóch latach z życia autorki, które spędziła pracując przy wydobyciu ropy naftowej w Kanadzie. Beaton pokazuje codzienność pracy i życia na piaskach, pozwala zajrzeć za kulisy i zobaczyć jak trudne są tam warunki (fizycznie i psychicznie). Ale też pokazuje zapis pewnego momentu w historii (zaczęła tam pracować w 2005),kiedy o pewnych sprawach jeszcze się nie mówiło lub mówiło się inaczej niż obecnie (kwestie zdrowia psychicznego, wykorzystywania seksualnego, ekologii, rdzennych mieszkańców Kanady). Jako dwudziestoletnia dziewczyna Kate ląduje w miejscu zdominowanym przez mężczyzn, w czasach i środowisku, w którym było (obstawiam że nadal jest) przyzwolenie na przemoc seksualną wobec kobiet - od obleśnych tekstów na każdym kroku po gwałty (których nikt tak nie definiował). Będąc kobietą tym bardziej ciężko się to czyta. Kiedy narratorka tłumaczy czemu tego typu zachowań nie mogła zgłosić, przypominasz sobie różne rozmowy z koleżankami i myślisz „no k*rwa, niewiele się zmieniło”. Ale boli też to, jak narratorka tłumaczy zachowania swoich kolegów z pracy, w pewnych sytuacjach ich usprawiedliwia, bo po prostu „tak jest i nic się na to nie poradzi”. W posłowiu Beaton tłumaczy, że jest to zapis jej życia prawie 20 lat temu, kiedy poziom świadomości był inny, a nie chciała „wstawiać sobie” myśli, których wówczas nie miała. Totalnie to kumam i kupuję, niemniej w momencie czytania rośnie poziom frustracji.
symulakrum - awatar symulakrum
ocenił na83 miesiące temu
Wiele śmierci Laili Starr Filipe Andrade
Wiele śmierci Laili Starr
Filipe Andrade Ram Venkatesan
Jak Śmierć radzi sobie z życiem? „Świat Dysku” ma swoją odpowiedź, ale czy jesteśmy gotowi na inne? Ram V w absurdalny, a jednocześnie egzystencjalny sposób opowiada schematyczną historię na ten temat. Historię, która może zaskakiwać, choć jak to bywa, im bliżej końca, tym więcej widać. Punktem wyjścia jest panteon bogów indyjskich, który wygląda niczym korporacja. Nie różni się niczym poza tym, że niektóre postacie mają niebieską skórę, więcej rąk i tym podobne. Właśnie w tej korporacji pracuje nasza główna bohaterska, która jest boginią śmierci. Niestety przyszłe przewidywania rynkowe (niedługo ma się urodzić wynalazca nieśmiertelności) skłaniają władze korpo do przeprowadzenia restrukturyzacji. I tak też zaczyna się nasza historia – zwolnieniem Śmierci z pracy. Jak każda bezduszne korpo daje broszurę, jak to jest żyć jako śmiertelnik i zostaje wysłana na Ziemię. I tam nasza Śmierć staje się Lailą Starr. Na naszej planecie w wyniku jej dziwnego szczęścia lub pecha (a może karmy?) spotyka dziecko, przez które straciła pracę, a potem umiera. Na szczęście ma chody u boga życia i za każdym razem wskrzesza ją w trochę stylu tej jednej serii z fantasy symbiontami, trylogii „Nocnego Anioła” Berenta Weeksa. I ten schemat powtarza się tytułowe wiele razy. Gdyby ktoś miał pretensję do zaspoilerowania struktury, to jednak zdradza ją już tytuł. Poza tym, czy naprawdę wierzycie, że z tak jasno pokolorowaną okładką, jakaś postać w środku mogłaby zabić niewinne niemowlę? Nie piszę, że nie ma tu śmierci i tragedii, ale są jakieś granice. Ponadto napisanie postaci, która zrobiłaby coś takiego i chciałoby się za nią podążać, byłoby naprawdę bardzo trudne. Kolejne życia, spotkania i interakcje z wynalazcą nieśmiertelności dają okazję do refleksji nad różnymi aspektami życia i śmierci. Tej refleksji ulega Laila Star, wynalazca i my jako czytelnicy. Nie wiem, czy komiks mówi nam coś nowego, ale przyjemnie, a czasem emocjonalnie zastanowić się nad przemijaniem w oryginalnej oprawie. Jednak to nie Śmierć ze „Świata Dysku”, czy nawet Bergmana, ocalały ani długowieczna istota. Samo spojrzenie na ten sam problem, chyba z podobnej perspektywy, ale nadal oczami bardziej orientalnymi dla zachodniego czytelnika, może być interesujące. Jedyną uwagę miałbym do tłumaczenia. Niby „Awatara” jest bardziej poprawne (taka wersja jest na Wikipedii),ale nadal rani uszy. „Awatarka” zwyczajnie brzmi lepiej. Dodatkowo ta schematyczność, czasem zabawne i absurdalne śmierci Laili, czy sam rysunek są przyjemne. Komiks nie jest zbyt długi, co pozwala historii płynąć i wpaść w syndrom – jeszcze jednej śmierci (brzmi jak coś z Dark Souls). Niestety ilość powtórzeń i śmierci jest ograniczona, jak u kota, a wszystko kiedyś się kończy. „Bogowie wiedzą: śmierć jest nieszczęściem. Inaczej chętnie umieraliby sami” ~ Safona
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na85 miesięcy temu

Cytaty z książki Bomba

Więcej
Laurent-Frédéric Bollée Bomba Zobacz więcej
Laurent-Frédéric Bollée Bomba Zobacz więcej
Więcej