Latawcy

Okładka książki Latawcy
Artur Ziontek Wydawnictwo: Wydawnictwo Eperons-Ostrogi literatura piękna
300 str. 5 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Eperons-Ostrogi
Data wydania:
2021-05-01
Data 1. wyd. pol.:
2021-05-01
Liczba stron:
300
Czas czytania
5 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366102637
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
356
122

Na półkach:

Być może istnieje takie miasto, w którym kryje się tajemnica. Być może są w nim osoby, które widzą więcej i wiedzą więcej. Być może te wszystkie enigmatyczne czynniki, to stała, która musi trwać, by nie zaburzać działania świata. Ogromnego, niezmierzonego świata i tego małego, w którym wszystko się dzieje.
Byłam pewna, że w tym roku już nic mnie w polskiej prozie nie zaskoczy, że już twardo stąpam po powierzchni literackiej. Oj jakże złudne było to moje przekonanie. Bo oto mam przed sobą książkę Pana Artura Ziontka, która tą pewność potrzaskała w drobny mak i jakże jestem rada z tego powodu. Książkę, która zachwyciła mnie od pierwszej strony, od pierwszego zdania, od pierwszego słowa. Książką, której klimat pozwolił mi się przenieść nie tylko w czasie, ale i w miejscu. Historia spisana na kartach tej powieści jest niczym metafizyczna uczta, w której można się zagłębić, zatracić, bez pamięci i bez wyrzutów sumienia. Latawcy to powieść jest niedzisiejsza, niewczorajsza, utknęła w powietrzu i mota się w konwencjach, mota fikcję z rzeczywistością, jawę ze snem, zabobon z wiarą. W niej odbija się nie tylko człowieczeństwo, a świat realny. Odbija - z całą dosłownością tego stwierdzenia, bo wiele elementów i postaci zaczerpniętych jest z prawdziwych archiwów i udokumentowanych źródeł. Nic w niej nie jest oczywiste ani proste, każde ze słów można po stokroć obracać na języku, a i tak nie jesteśmy go pewni. Nie jesteśmy pewni niczego. Czy to co widzimy jest czy nie ma? Czy zjawy są prawdziwe, czy zmyślone? Ludzie żywi czy martwi? A walizka zostawiona na peronie jest tam naprawdę? Potrzeba wielkiego talentu i sprawności, ażeby do literatury przemycić kota w pudełku. Pan Ziontek niewątpliwie ma ich ogrom, bo stworzył historię, w której czas się zatrzymał, w której każde wypowiadane zdanie ma znaczenie i każde zachwyca swoją poetyckością, dojrzałością. Historię, która pod pozorami lekkości kryje potężne przemyśleń dotyczących prawdy, człowieczeństwa, ludzkiego żywota i przemijającego czasu. Historię, dziejącą się prawie sto lat temu, a na wskroś aktualną.
Chciałabym móc ją porównać do czegoś wam znanego, ale uwierzcie, nie da się. To jest lektura tak nieszablonowa i ponadprzeciętna, tak wyróżniająca się na tle wszystkiego z czym miałam styczność. I mimo, że powtarzałam to ostatnio wiele razy, to przy tej powieści czuję, że te słowa trzeba pomnożyć przez nieskończoność. Bo ta książka jest nieskończenie piękna. Nieskończenie wiele w niej magii, filozofii, symboli, aluzji, odniesień do literatury, kultury i historii. Nieskończenie wiele w niej interpretacji, punktów widzenia, a każdy zależy od naszej spostrzegawczości, czułości i chęci patrzenia głębiej. Nie jest to zwykła historia pełna, tajemnic, milczenia, zagadek i śmierci. To w dużej mierze historia pełna nas samych, naszych pożądań i smutków, naszych samotności i spraw, których często nie widzimy, mimo, że są one dosłownie przed naszymi oczami. I być może każdy z nas ma swój Kossów, miasto, w którym dzieją się rzeczy niezwykłe, a mimo to, wciąż chcemy do niego wracać. Wierzcie mi, egoistycznie chciałabym zatrzymać te historię tylko dla siebie, ale jest ona na taką zuchwałość zbyt wspaniałość. Więc jeśli mielibyście przeczytać chociaż jedną książkę z mojego polecenia, proszę, niech to będzie właśnie ta.

Być może istnieje takie miasto, w którym kryje się tajemnica. Być może są w nim osoby, które widzą więcej i wiedzą więcej. Być może te wszystkie enigmatyczne czynniki, to stała, która musi trwać, by nie zaburzać działania świata. Ogromnego, niezmierzonego świata i tego małego, w którym wszystko się dzieje.
Byłam pewna, że w tym roku już nic mnie w polskiej prozie nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
148
148

Na półkach:

[ RECENZJA ]

Artur Ziontek "Latawcy"
Wyd. EperonsOstrogi

Od pewnego, letniego dnia nad Kossowem położonym na pograniczu Mazowsza i Podlasia, na niebie, od kościoła aż po cmentarz, unoszą się mary zwane przez mieszkańców latawcami. Jedni zjawy widzą, drudzy nie. Jedni je słyszą, inni nie rozumieją ich szeptów i słów.
Na ratunek i zbadanie tajemniczej sprawy przybywa do miasteczka komisarz Walenty Konopka. Policjant poznaje tamtejszych ludzi, ich zwyczaje, sekrety i jako ten nieliczny widzi pływające wysoko nad głowami duchy.
Jego wyjątkowa wnikliwość i dar obserwacji pozwala szybko przekonać się, że każdy człowiek widzi to, w co wierzy.
Nagłe zniknięcia osób, ich odbicia unoszące się na niebie...niczym błąkające się dusze poszukujące wiecznego spokoju....
Czy Konopce uda się rozwiązać i zrozumieć zachowania latawców? Czy opuści piękny, stary Kossów pozostając w zadumie i konsternacji tego, co tam zobaczył? Czy będzie potrafił spokojnie żyć dalej jeśli nie wyjaśni tajemniczego zjawiska?
Początek książki sprawia wrażenie kryminału w czystej postaci. Nic bardziej mylnego. 😁
Z każdym zdaniem okazuje się, że ta powieść nie jest zwyczajna, powtarzalna czy typowa. Pisana stylem przedwojennym, odmienna od znanego i spotykanego na codzien. Tajemniczość książki wydaje się być bardzo bogatą w niekończące się możliwości interpretacji czytelnika.
Bo każdy z nas ma takie widma w swoim życiu, które często go nawiedzają...

[ RECENZJA ]

Artur Ziontek "Latawcy"
Wyd. EperonsOstrogi

Od pewnego, letniego dnia nad Kossowem położonym na pograniczu Mazowsza i Podlasia, na niebie, od kościoła aż po cmentarz, unoszą się mary zwane przez mieszkańców latawcami. Jedni zjawy widzą, drudzy nie. Jedni je słyszą, inni nie rozumieją ich szeptów i słów.
Na ratunek i zbadanie tajemniczej sprawy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
747
20

Na półkach:

Rok 1938, Kossów, pogranicze mazowiecko-podlaskie. Spokojne, małe miasteczko: rynek, kościół, bożnica, dochtór, posterunek, stacja kolejowa... Letnim popołudniem z pociągu wysiada komisarz Policji Państwowej Walenty Konopka, oddelegowany do Kossowa przez Departament Wyznań i Dusz Zawieszonych MSW. Ma obadać na miejscu tajemniczą sprawę pojawiających się ostatnio na niebie zjawisk: ot, niektórzy twierdzą, że od pewnego czasu nad miasteczkiem unoszą się półprzezroczyste postacie, nazywane przez miejscowych latawcami. Czy to żywi? Czy to martwi? Konopka ochoczo zabiera się do pracy: Kossów pod nieco sennym płaszczem prowincjonalności zdaje się kryć interesujące historie, więc warto się co nieco "rozpytać" wśród mieszkańców. W końcu "tu wszyscy są znajomi, to nie Warszawa"... 🕵🏻‍♂️

A opowieści, których wysłuchuje komisarz, i przedziwnych lokalnych osobistości jest niemało: zaginiony krawiec Janusz, który zaczął się pojawiać na niebie, historia (cudowna!!) miłości Kuszela Anzlewicza i Ryfki Albersztein, dziwne dziecko Marianek Bzięcina-Krzywonos, oszalały od swoich snów i wizji przyszłości stary Żyd Liberman, wspomnienia bohatera powstania styczniowego Feliksa Bartczuka, samospalenie Tadeusza Raciborskiego - teścia Szczepana Wąsacza, tajemnicza rudowłosa femme fatale pojawiająca się na rynku... Czy wszystko to prawda, czy oniryczny skutek uboczny stosowania przez Konopkę całkiem smacznej kossowskiej okowity? I jak w tym odnaleźć rozwiązanie tajemnicy latawców? 🕵🏻‍♂️

Artur Ziontek w swojej debiutanckiej powieści (oprócz jej oczywistego kryminalnego anturażu) snuje pełną czułości gawędę o wielokulturowym przedwojennym miasteczku, pełnym legend, wspomnień i nieco już zapomnianych postaci. Cóż, nic w tym dziwnego - w końcu książka wyszła spod ręki miejscowego historyka i regionalisty. Co więcej ta pisarska nostalgia udziela się również czytelnikowi, który - niczym tytułowi Latawcy - pozwala się płynnie unieść fabule, i z góry obserwuje perypetie kossowskiej społeczności, zdając sobie przy okazji sprawę, że tuż za rogiem czai się groza, o której oni jeszcze nie wiedzą (choć przeczuwają). No ale to później; nie teraz; dopiero za rok; za trzy: na razie wścibskie siostry Jadzia Opałowa i Halinka Grzałowa mogą się się rubasznie przekomarzać, Konopka może po drzemce czytywać co ciekawsze pozycje wydawnicze epoki, a doktor - zastanawiać się nad filozofią Nietzschego... i skutkami ubocznymi kołtuna (plikam polonikam!). Nieszczęście nadejdzie potem. W końcu, jak mawiała za Kuszelem Ryfka: "przyjdzie w końcu czas, że wszystkie będziem mogli zobaczyć"... 🕵🏻‍♂️

***
Książkę wydało Wydawnictwo Eperons-Ostrogi, a ja mam supertajne przecieki, że to jednak - ku mojej osobistej radości - nie koniec przygód komisarza Konopki. Tymczasem czytajcie, a ja postaram się polecić tę powieść do niektórych przyszłorocznych konkursów literackich - jest tego warta. 🖤

Go to my IG -> @meaculpabibliophilia

Rok 1938, Kossów, pogranicze mazowiecko-podlaskie. Spokojne, małe miasteczko: rynek, kościół, bożnica, dochtór, posterunek, stacja kolejowa... Letnim popołudniem z pociągu wysiada komisarz Policji Państwowej Walenty Konopka, oddelegowany do Kossowa przez Departament Wyznań i Dusz Zawieszonych MSW. Ma obadać na miejscu tajemniczą sprawę pojawiających się ostatnio na niebie...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
3
2

Na półkach:

Wciągająca historia! Pełnokrwiści bohaterowie! Genialne!

Wciągająca historia! Pełnokrwiści bohaterowie! Genialne!

Pokaż mimo to

avatar
26
6

Na półkach:

Artur Ziontek jest autorem wielu książek, ale jego twórczość do tej pory zamykała się kręgu literatury naukowej, traktującej o historii regionalnej, literaturze i kulturze. Tym razem porwał się na zbudowanie fikcyjnej opowieści osadzonej w środowisku, które zna od podszewki - wśród mieszkańców małej miejscowości położonej na styku Podlasia i Mazowsza. Kosów Lacki do tej pory był znany przede wszystkim za sprawą bliskiego położenia od Treblinki, nazistowskiego obozu zagłady, oraz odkrytego na plebanii u miejscowego proboszcza jedynego w Polsce obrazu El Greca.

Artur Ziontek stworzył fikcyjną opowieść pod tytułem „Latawcy”, w której doskonale łączy świat realny swoich bohaterów ze światem fikcji, wyobrażeń, mar sennych niczym w doskonałych powieściach z kręgu realizmu magicznego. Zaciera granicę między jawą a snem, między tym, co stoi na mocnym gruncie dowodów a zabobonami, wiarą, przesądami, między faktem a plotką. W mikroskali małego miasteczka stworzył historię, która jest zapowiedzią zbliżającego się końca, czymkolwiek miałby on być - upadkiem człowieczeństwa, czego rzeczywiście doświadczyli żydowscy mieszkańcy miasteczka, którzy zginęli w obozie w Treblince, czy też czymś ledwie wyczuwalnym podskórnie, nienazwanym, nieokreślonym, nieuchwytnym.

Kim tak naprawdę są tytułowi latawcy, którzy ukazują się niektórym mieszkańcom jako nierzeczywiste zjawy? Skąd się wzięły i dlaczego się pojawiają? Czy ci, którzy twierdzą, że je widzą, widzą je naprawdę, czy jedynie są to twory ich wyobraźni?

Artur Ziontek doskonale zna historię miasteczka, jest regionalistą, swoje obserwacje świetnie wplata w opowieść. Jednocześnie ma bardzo wrażliwe ucho na język, którego używają miejscowi. I potrafi go przenieść na papier. Ludowy język, jakim napisana jest jego książka, sprawia, że można ją porównać w tym aspekcie do powieści „Pióropusz” Mariana Pilota, za którą autor otrzymał Nagrodę Nike w 2011 roku. Artur Ziontek potrafi się bawić językiem, różnicować wedle wykształcenia i pochodzenia swoich bohaterów. Świetnie buduje charakter swoich postaci, które właśnie dzięki językowi stają się wiarygodne i z przyjemnością obcuje się z ich egzotycznym światem. Jedyny mankament opowieści - jest za krótka. Z tymi bohaterami i tą historią można spędzić znacznie więcej czasu.

Artur Ziontek jest autorem wielu książek, ale jego twórczość do tej pory zamykała się kręgu literatury naukowej, traktującej o historii regionalnej, literaturze i kulturze. Tym razem porwał się na zbudowanie fikcyjnej opowieści osadzonej w środowisku, które zna od podszewki - wśród mieszkańców małej miejscowości położonej na styku Podlasia i Mazowsza. Kosów Lacki do tej...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Latawcy


Reklama
zgłoś błąd