Saharyjskie dni

Okładka książki Saharyjskie dni Sanmao Patronat LC
Okładka książki Saharyjskie dni
Sanmao Wydawnictwo: Kwiaty Orientu literatura piękna
344 str. 5 godz. 44 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
撒哈拉的故事
Wydawnictwo:
Kwiaty Orientu
Data wydania:
2018-12-15
Data 1. wyd. pol.:
2018-12-15
Liczba stron:
344
Czas czytania
5 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788395159015
Tłumacz:
Jarosław Zawadzki
Tagi:
Sahara literatura podróżnicza pamiętniki i wspomnienia relacja z podróży cykl opowiadań literatura tajwańska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Posmak Orientu i powiew piękna na saharyjskiej pustyni


Link do recenzji

1131 286 53

Oceny

Średnia ocen
7,9 / 10
97 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
105
2

Na półkach:

Zła, krzywdząca, źle napisana. Odbiega od prawdy. Zdecydowanie nie polecam

Zła, krzywdząca, źle napisana. Odbiega od prawdy. Zdecydowanie nie polecam

Pokaż mimo to

1
avatar
1657
492

Na półkach: ,

Ta książka czekała rok na swoją kolej. Nie mogłam się za nią zabrać, a gdy już zaczęłam czytać, to nie mogłam się od niej oderwać.
Autorka Sanmao, urodziła się na Tajwanie. Spełniła marzenie swojego dzieciństwa: zamieszkała na Saharze.
Akcja książki dzieje się w latach siedemdziesiątych. Sanmao zamieszkała wraz z mężem Hiszpanem w państwie, które dziś już nie istnieje, w Saharze Hiszpańskiej. Zamieszkała wśród Sahrawi prowadząc proste życie. Opisuje swoją walkę z upałem, przyjaźnie z tubylcami, swoje codzienne zmagania z problemami.
Książka jest bardzo ciepła, pełna humoru, ma również elementy grozy.
Twórczość Sanmao jest w Polsce nieznana. "Saharyjskie dni" to pierwsza wdana u nas powieść tajwańskiego pisarza.
Autorka była osobą ciekawą, otwartą i przyjazną, a mimo tego życie jej nie oszczędzało. Nie mogła znaleźć swojego miejsca na świecie. Wróciła w końcu na Tajwan, a w wieku czterdziestu ośmiu lat popełniła samobójstwo.

Ta książka czekała rok na swoją kolej. Nie mogłam się za nią zabrać, a gdy już zaczęłam czytać, to nie mogłam się od niej oderwać.
Autorka Sanmao, urodziła się na Tajwanie. Spełniła marzenie swojego dzieciństwa: zamieszkała na Saharze.
Akcja książki dzieje się w latach siedemdziesiątych. Sanmao zamieszkała wraz z mężem Hiszpanem w państwie, które dziś już nie istnieje, w...

więcej Pokaż mimo to

15
avatar
1097
315

Na półkach: , ,

Sięgnęłam z niekłamaną ekscytacją po dzieło pierwszej w moim życiu tajwańskiej autorki, zupełnie nie wiedząc czego się spodziewać. Czy będzie tam dużo mądrości i filozofii? Z tym właśnie kojarzą mi się azjatyccy twórcy. Czy będzie napisana pięknym językiem? Ulotna i abstrahująca od zwykłego świata? Wirująca na pograniczu prawdy i fikcji? Spotkałam się z czymś na wskroś innym niż moje oczekiwania, a jednak dokładnie takim. Nie wiem czy uda mi się dobrze przedstawić fenomen tej genialnej duszy i wielkiej energii – Sanmao. Spróbuję.

Początek może zdezorientować. Nie trzyma się za dobrze ram czasowych i lokacji, rozjeżdża się na różne strony, wydaje się być chaotyczny. Znalazłam jednak klucz. Skoncentrowałam się przez krótką chwilę i puściłam z nurtem. Pamiętajcie, że w życiu nie czytaliście czegoś takiego, więc to się siłą rzeczy musi czytać inaczej!

Uwielbiam w stosunku do tej autorki używać słowa: fenomen. Pasuje jak ulał. Sposób narracji, lekkość pióra, mnogość synonimów, porównań i całego ogromu bajecznie pięknych opisów jest fenomenalna. Jeśli dodać do tego absolutnie kasujące publikę, nierzadko autoironiczne poczucie humoru oraz dystans wychodzi mieszanka doskonała.

To zupełnie nieszablonowa literatura podróżnicza. Choć autorka rzeczywiście zagłębia się w obcy świat, badając uważnie jego zwyczaje, kulturę, jak również na własnej skórze doświadczając gospodarki i ekonomii, jej dialog z własnymi myślami jest czymś, chciałoby się powiedzieć, dużo, dużo większym.

Sanmao to podróżniczka. Wiele widziała, w wielu miejscach mieszkała, niejednego doświadczyła. Kiedy przybywa na Saharę z szalonym planem zamieszkania w kolonii hiszpańskiej i plikiem banknotów w kieszeni, jest zupełnie obca, wyalienowana i nie ma swojego miejsca w społeczności ludów Sahrawi. Jest inna. Jako doskonała obserwatorka i osoba, która raczej nie lubi stać za marginesem wchodzi w sam środek pustynnego życia, ofiarując wszystko, co ma. Całą swoją wiedzę i doświadczenie, jak również niewątpliwą brawurę, którą łapie za serce i niezbędną do życia na pustyni odwagę. Mija wiele chwil, podejmuje wiele prób, popełnia niejeden błąd, znajduje osobliwe przyjaźnie i konsekwentnie mieszka na pustyni.

Swoim bystrym umysłem i przenikliwym spojrzeniem rejestruje swoją codzienność. Maluje niezwykły obraz miasteczka, a w nim maleńkiego domku, gdzie zewsząd roztaczają się saharyjskie krajobrazy. Rzeczywistości, w której każdy epizod dla człowieka spoza kultury jest przygodą. Piękną, wzruszającą, śmiertelnie niebezpieczną. Surową, bezlitosną, a jednak zapierającą dech piersi. W rzeczywistości tak odmiennej od jakiejkolwiek kultury, jaką znamy na co dzień, nie ma szarego dnia. Nie ma monotonii. Tam każda chwila jest jedyna i niepowtarzalna. A Sanmao opowiada o tym w tak niezwykły, żywy i energiczny sposób, że nie sposób się uwolnić spod jej uroku.

Sanmao przeżywa każdy dzień z niezwykłą uważnością. Choć nie wszystko rozumie, choć niektóre sytuacje budzą w niej bunt, a nawet odrazę, traktuje rdzennych mieszkańców pustyni z niezmiennym szacunkiem, nie próbując ingerować w ich obyczaje.
Chciałam Wam opisać kilka moich ulubionych rozdziałów, ale szybko zorientowałam się, że musiałabym streścić całą książkę, ponieważ od okładki do okładki jest napisana w tak samo porywającym stylu. Chyba najbardziej urzekła mnie relacją między autorką i jej mężem, który oczywiście wyrusza za nią choćby na koniec świata. To typ pokrewnych dusz, gdzie słowa są zbyteczne. Ludzie dopasowani do siebie pod względem pasji życia, poczucia humoru i upodobań. Sanmao była rodzajem pisarza, który nie nazywa emocji. Nie pisze, że czuje radość, smutek, strach, ale sprawiła, że czytelnik odbiera te wszystkie emocje z taką siłą, jakby był ich częścią. I stąd wiem, że ona i José kochali się nad życie. To po prostu emanowało z ich przygód i przekomarzań.
Choć życie wiedli zupełnie szalone! A ich saharyjskie dni już obrosły legendą.

Pustynie nie jest dziełem natury, które, jeśli nauczymy się w nim funkcjonować, przygarnie nas. Da dom, nakarmi i napoi. To ciągła heroiczna walka o przetrwanie, a każde potknięcie można przypłacić życiem.
Co więc jest w niej takiego pociągającego? Co sprawia, że jej mieszkańcy nie potrafią z niej odejść? Nie wiem do tej pory, ale daję słowo, że czytając „Saharyjskie dni” poczułam ten dziwny rodzaj miłości i sentymentu.

Sięgnęłam z niekłamaną ekscytacją po dzieło pierwszej w moim życiu tajwańskiej autorki, zupełnie nie wiedząc czego się spodziewać. Czy będzie tam dużo mądrości i filozofii? Z tym właśnie kojarzą mi się azjatyccy twórcy. Czy będzie napisana pięknym językiem? Ulotna i abstrahująca od zwykłego świata? Wirująca na pograniczu prawdy i fikcji? Spotkałam się z czymś na wskroś...

więcej Pokaż mimo to

14
Reklama
avatar
306
146

Na półkach:

Tajwańskie "Pożegnanie z Afryką" - może nie do końca, czasy późniejsze, realia inne. Ale jakąś wspólną melodię odbieram. Czy słusznie?

Tajwańskie "Pożegnanie z Afryką" - może nie do końca, czasy późniejsze, realia inne. Ale jakąś wspólną melodię odbieram. Czy słusznie?

Pokaż mimo to

4
avatar
405
10

Na półkach: , ,

Sanmao pozwala nam zajrzeć do samego wnętrza pustynnej codzienności ludu Sahrawi, przez soczewki swojej kultury i jej barwnego życia. W obliczu tego zderzenia spojrzenie na świat chińskiej pisarki wydaje się być nam bliższe i bardziej "europejskie" niż można by się spodziewać. Opisuje tamtejsze zwyczaje z szacunkiem ale i ze zrozumiałą rezerwą, nie powstrzymując się od wyrażania sprzeciwu - wobec niewolnictwa czy wydawania małych dziewczynek za mąż. Sanmao wkracza w ten świat pewnym krokiem i z otwartym umysłem.

Czas akcji jest też szczególny ze względu na wydarzenia które miały miejsce w latach '70 w Saharze Zachodniej. Po dziś dzień jej status prawny jest niejasny, jako niepodległe państwo jest uznawana jedynie przez kilkadziesiąt krajów. Część Sahary Zach. pozostaje pod silnymi wpływami marokańskimi ze względu na bogate złoża fosforytów. Wejście w tą opowieść daje nam jeszcze jedno spojrzenie na kolonialną historię świata, która wcale się nie zakończyła. Pisarka nie przyjmuje tutaj żadnej ze stron. Przedstawia nam fakty oraz swoje doświadczenia. Niewątpliwie było to dla mnie jednym z najciekawszych elementów książki, pozwalając zatrzymać się i zastanowić nad losami tych zakątków świata, o których nie słyszymy na codzień.

Sanmao pozwala nam zajrzeć do samego wnętrza pustynnej codzienności ludu Sahrawi, przez soczewki swojej kultury i jej barwnego życia. W obliczu tego zderzenia spojrzenie na świat chińskiej pisarki wydaje się być nam bliższe i bardziej "europejskie" niż można by się spodziewać. Opisuje tamtejsze zwyczaje z szacunkiem ale i ze zrozumiałą rezerwą, nie powstrzymując się od...

więcej Pokaż mimo to

6
avatar
763
198

Na półkach: , ,

Spis różnorodnych opowieści opisanych przez samą autorkę. Na pewno po przeczytaniu można dojść do wniosku, że autorka była osobą bardzo delikatną, ciekawą świata. Największym zdziwieniem dla mojego klubu książki było to, że opisywane osoby nie myły się .... dla mnie nie było większych zaskoczeń. Na pewno plusem tej książki jest to, że jest bardzo realistyczna.

Spis różnorodnych opowieści opisanych przez samą autorkę. Na pewno po przeczytaniu można dojść do wniosku, że autorka była osobą bardzo delikatną, ciekawą świata. Największym zdziwieniem dla mojego klubu książki było to, że opisywane osoby nie myły się .... dla mnie nie było większych zaskoczeń. Na pewno plusem tej książki jest to, że jest bardzo realistyczna.

Pokaż mimo to

14
avatar
422
37

Na półkach: , ,

Niesamowita, barwna postać San Mao prowadzi nas przez różne wydarzenia zawarte w opowiadaniach o jej przygodach na pustyni. Dzięki jej wnikliwej obserwacji możemy ujrzeć obraz pustynnego ludu Sahrawi, ich obyczajów i kultury. Prawie każda opisywana przez autorkę postać wydaje się ciekawa. Nieraz czułam się tak, jakbym przeniosła się z San Mao do jej świata i patrzyła nań jej oczami. Do tego jej rozbrajająca szczerość i humor poruszyły mnie do głębi. Patrząc na życiorys autorki i porównując ją z postacią w książce jest mi strasznie przykro, że spotkało ją tyle nieszczęść, bo naprawdę udało mi się ją polubić, a nawet zacząć podziwiać. Niewątpliwie warto przeczytać.

Niesamowita, barwna postać San Mao prowadzi nas przez różne wydarzenia zawarte w opowiadaniach o jej przygodach na pustyni. Dzięki jej wnikliwej obserwacji możemy ujrzeć obraz pustynnego ludu Sahrawi, ich obyczajów i kultury. Prawie każda opisywana przez autorkę postać wydaje się ciekawa. Nieraz czułam się tak, jakbym przeniosła się z San Mao do jej świata i patrzyła nań...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
1108
147

Na półkach: , ,

Ch'en P'ing, gdyż tak naprawdę nazywała się Sanmao to niezwykle barwna postać. Przez 40 lat wędrowała po świecie i opisywała swoje perypetie w opowiadaniach. W Chinach jej utwory są kultowe, powstało nawet Muzeum Sanmao. Szczególne miejsce w sercu Sanmao zajmowała Sahara. Kochała pustynię i nie zważając na trudy życia na niej, spędziła tam kilka lat. Zbiór "Saharyjskie dni" opisuje pobyt autorki na Saharze Hiszpańskiej.
I jest to - jak sama autorka- zbiór nietuzinkowy. Pierwsze co uderza czytelnika to humor. Abstrakcyjny i (auto)ironiczny, ale jednocześnie prostolinijny i nienachalny. Opisy jej ślubu z Josem ("Ślub") lub egzaminu na prawo jazdy na pustyni ("Drabina do nieba") są przezabawne i doskonale pokazują jak oryginalną osobą była Sanmao.
Drugą cechą opowiadań w tym zbiorze jest niezwykła wrażliwość w opisywaniu Sahary. Opisy krajobrazów, zjawisk pogodowych i ludu Sahrawi są przepiękne i bardzo plastyczne. Czuć, że Sanmao kocha pustynię całym sercem. To, że musi robić meble do swojego domu z trumiennych desek i starych opon to dla niej tylko drobna niedogodność, a nawet dodatkowa radocha, tak samo jak ciągły deficyt wody i jedzenia. Sanmao kocha prostych ludzi i nie boi się żyć jak oni. Zresztą chyba ze wzajemnością, bo w krótkim czasie zjednuje sobie ich serca. Jest jedyną Chinką na pustyni, więc nie dziwne, że znają ją tam praktycznie wszyscy.
O ile w pierwszej części książki dominuje humor i ekscentryzm narratorki, to później robi się nieco poważniej i smutniej. Autorka porusza takie kwestie jak nienawiść rasowa między władającymi Saharą Hiszpanami a plemionami Sahrawi ("Sierżant Sebas"), niewolnictwo ("Niemy niewolnik") i zbliżająca się wojna domowa ("Płaczące wielbłądy"). To wstrząsające opowiadania, zwłaszcza, że przecież wszystko to wydarzyło się naprawdę.
"Saharyjskie dni" to proza wyjątkowa, podobnie jak sama Sanmao. Pozostaje tylko czekać na ukazanie się w naszym kraju kolejnych jej książek. Ja czekam z wielką niecierpliwością!

Ch'en P'ing, gdyż tak naprawdę nazywała się Sanmao to niezwykle barwna postać. Przez 40 lat wędrowała po świecie i opisywała swoje perypetie w opowiadaniach. W Chinach jej utwory są kultowe, powstało nawet Muzeum Sanmao. Szczególne miejsce w sercu Sanmao zajmowała Sahara. Kochała pustynię i nie zważając na trudy życia na niej, spędziła tam kilka lat. Zbiór...

więcej Pokaż mimo to

23
avatar
1382
605

Na półkach: ,

Lubię poznawać nowe, literackie miejsca na mapie świata. Tym razem skusiłam się na klasykę literatury tajwańskiej autorstwa Sanmao, jednej z najbardziej znanych pisarek tego regionu. Rzut oka na opis i już wiedziałam, że lektura książki przeniesie mnie nie do Azji Południowo-Wschodniej, a na gorące piaski Sahary.

Jeszcze słowem wstępu. „Saharyjskie dni” są pierwszym przekładem literatury tajwańskiej w Polsce. Zanim czytelnik zostanie pochłonięty przez treść, to przeczyta kilka słów od tłumacza – Pana Jarka Zawadzkiego. Są to niezmiernie ciekawe rozważania na temat przekładu, które zdradzają niuanse transkrypcji oraz wyjaśniają dlaczego tłumacz wybrał takie, a nie inne konwencje transkrypcyjne.


Sanmao, wraz z hiszpańskim mężem José przez kilka lat mieszkała na Saharze Hiszpańskiej. „Saharyjskie dni” zostały napisane w formie opowiadań, krótkich historii, które są odzwierciedleniem wydarzeń z życia autorki.

To książka o mieszkańcach, kulturze regionu, przyrodzie, religii, narodowościach i politycznych animozjach. Czyli to wszystko co możemy poznać, z czym się spotkać gdy odwiedzamy dany region świata i stajemy się częścią lokalnej społeczności.

Sanmao była kobietą prawdziwą, niesztuczną i uczuciową. Doskonale potrafiła oddać klimat miejsc, w których przebywała. W tym co opisuje wybrzmiewa nuta autentyczności i dystansu do siebie i świata.

Autorka dała czytelnikowi cały wachlarz emocji. Porusza tematy poważne jak niewolnictwo, czy konflikty polityczne. Nie szczędzi również przyprawionych nutą grozy historii związanych z pułapkami czyhającymi na pustyni. W czasie lektury nie brakuje też zabawnych momentów, dotyczących głównie miejscowej ludności i sąsiadów autorki.


Jeśli chcielibyście poznać ten rejon Afryki, dowiedzieć się jak żyło się na pustyni, to warto sięgnąć po „Saharyjskie dni”. Zaletą książki jest jej forma. Niezwiązane ze sobą opisane historie sprawiają, że można ją czytać fragmentami, przez co dozować sobie pustynną przygodę. Ten zbiór opowiadań można traktować jako zestawienie mini reportaży jak i wycinków z pamiętnika, które cechuje naturalność. Dla ciekawych świata!

www.naczytniku.com

Lubię poznawać nowe, literackie miejsca na mapie świata. Tym razem skusiłam się na klasykę literatury tajwańskiej autorstwa Sanmao, jednej z najbardziej znanych pisarek tego regionu. Rzut oka na opis i już wiedziałam, że lektura książki przeniesie mnie nie do Azji Południowo-Wschodniej, a na gorące piaski Sahary.

Jeszcze słowem wstępu. „Saharyjskie dni” są pierwszym...

więcej Pokaż mimo to

21
avatar
691
420

Na półkach: , ,

„Saharyjskie dni” to niesamowity zbiór opowiadań niesamowitej kobiety. I tu ukłony i podziękowania dla wydawnictwa Kwiaty orientu oraz tłumacza za tę książkę i możliwość poznania pióra wspaniałej Sanmao. Mam nadzieję, że będą wydane kolejne jej książki, bo ta kobieta ma lekki styl pisania i ciężko się oderwać od lektury. Sama autorka, na podstawie w/w opowiadań, okazuje się być osobą bezpośrednią, szczerą, ciepłą, pomocną, wrażliwą, pomysłową i dzielną. Cieszę się, że mogłam poznać jej przygody oraz mentalność i zachowanie plemienia pustynnego Sahrawi. Podziwiam ją za miłość do Sahary.
Sanmao to niewątpliwie ciekawa postać, wszechstronnie uzdolniona. Warto zapoznać się z jej opowieściami, bo jest w nich dużo poczucia humoru, dystans do siebie samej, miłość do Jose, wszelaka pomoc innym, a także wrażliwość i współczucie dla drugiego człowieka. A o czym konkretnie pisze? M.in o szybkim ślubie z Jose w Saharze Hiszpańskiej, o pierwszej wizycie u swojej teściowej w Madrycie, o specyficznych zachowaniach plemienia Sahrawi i wielu, wielu innych wydarzeniach z jej życia. Polecam. Ocena 9/10.
Książkę w wersji e-bookowej odebrałam za punkty w serwisie CzytamPierwszy.pl
www.czytampierwszy.pl

„Saharyjskie dni” to niesamowity zbiór opowiadań niesamowitej kobiety. I tu ukłony i podziękowania dla wydawnictwa Kwiaty orientu oraz tłumacza za tę książkę i możliwość poznania pióra wspaniałej Sanmao. Mam nadzieję, że będą wydane kolejne jej książki, bo ta kobieta ma lekki styl pisania i ciężko się oderwać od lektury. Sama autorka, na podstawie w/w opowiadań, okazuje się...

więcej Pokaż mimo to

15

Cytaty

Więcej
Sanmao Saharyjskie dni Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd