Znajomy świat

Okładka książki Znajomy świat autorstwa Hwang Sok-Yong
Okładka książki Znajomy świat autorstwa Hwang Sok-Yong
Hwang Sok-Yong Wydawnictwo: Sonia Draga literatura piękna
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Natikeun Sesang (낯익은 세상)
Data wydania:
2018-11-21
Data 1. wyd. pol.:
2018-11-21
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381104890
Tłumacz:
Beata Kang-Bogusz
Gdy ojciec czternastoletniego Wytrzeszcza zostaje wywieziony do „obozu reedukacji”, chłopak wraz z matką dołączają do tysięcy miejskich wyrzutków żyjących na Wyspie Kwiatów – ogromnym wysypisku śmieci na obrzeżach Seulu. „Społeczne odpady”, jak nazywa się mieszkańców tego miejsca, utrzymują się z tego, co uda im się znaleźć wśród resztek produkowanych przez konsumpcyjne społeczeństwo wielkiego miasta. Kiedy pewnej nocy między górami śmieci Wytrzeszcz zauważa tajemnicze światełka, wszystko wskazuje na to, że jego los się odmieni – ale czy na zawsze? Ta tętniąca życiem, urzekająca opowieść to nie tylko obraz społeczeństwa u progu zawrotnych zmian ekonomicznych i społecznych, lecz także niezwykle aktualne przypomnienie, że powinniśmy zastanowić się dwa razy, zanim coś wyrzucimy.
Średnia ocen
6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Znajomy świat w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Znajomy świat i



311
0
108

Opinia społeczności książki Znajomy świati



Książki 1291 Opinie 740

Oceny książki Znajomy świat

Średnia ocen
6,7 / 10
150 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Znajomy świat

avatar
246
85

Na półkach: ,

Przygnębiająca opowieść o niesprawiedliwości, biedzie i braku możliwości. Do pochłonięcia w 1 wieczór. Autor cechuje się lekkim stylem pisania, mimo że temat który porusza wcale do lekkich nie należy. Cechuje go trafne słownictwo, szybkie tempo akcji, lakoniczne dialogi, oraz bogata metaforyka, szczególnie w drugiej części historii. Opowieść ta pozostaje otwarta dla wielu ścieżek interpretacji, a zakończenie nie daje jednoznacznych odpowiedzi. Cieszę się, że miałam możliwość poświęcenia dla niej jednego dnia ze swojego życia. Mam poczucie, że nie jest to książka, która zajmuje tylko czas, gdy ją czytamy, ale również głowę, gdy skończymy przewracać ostatnią kartkę.

Przygnębiająca opowieść o niesprawiedliwości, biedzie i braku możliwości. Do pochłonięcia w 1 wieczór. Autor cechuje się lekkim stylem pisania, mimo że temat który porusza wcale do lekkich nie należy. Cechuje go trafne słownictwo, szybkie tempo akcji, lakoniczne dialogi, oraz bogata metaforyka, szczególnie w drugiej części historii. Opowieść ta pozostaje otwarta dla wielu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
117
117

Na półkach:

Wyobrażałam sobie, że gdy trafię na powieść dziejącą się na wysypisku śmieci, to będzie to gdzieś na obrzeżach brazylijskiej faweli, w magicznym realizmie południowoamerykańskim, a okazało się być w literaturze koreańskiej, pochodzącej z państwa kojarzonego z dobrobytem. Dzięki literaturze pozbywamy się stereotypów. Wprawdzie w tej powieści to Seul sprzed kilku dekad, ale nadprodukcja odpadów obecnie jest już wielokrotnie większa, więc problemy nie zniknęły, może się jakoś zmieniły. Nierówności społeczne nadal są.
„Znajomy świat” opowiada o dzieciakach radzących sobie w ekstremalnych warunkach, o wszechobecnym smrodzie, o duchach. Jak na powieść koreańskiego pisarza przystało, dosłowne opisy przykrej rzeczywistości łączą się z magicznym realizmem.

Wyobrażałam sobie, że gdy trafię na powieść dziejącą się na wysypisku śmieci, to będzie to gdzieś na obrzeżach brazylijskiej faweli, w magicznym realizmie południowoamerykańskim, a okazało się być w literaturze koreańskiej, pochodzącej z państwa kojarzonego z dobrobytem. Dzięki literaturze pozbywamy się stereotypów. Wprawdzie w tej powieści to Seul sprzed kilku dekad, ale...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
512
75

Na półkach: ,

Kupuj więcej, konsumuj więcej, łykaj więcej kłamstw że jest ci to niezbędne do szczęścia! Absolutnie nie myśl o konsekwencjach dla środowiska i innych ludzi! Nie myśl o tym jak przybywa śmieci, głównie plastiku, który niszczy nasza planetę. Miliony ton śmieci, spalane, zakopywane, wrzucane do oceanu lub składowane na terytoriach biednych krajów…
Na takim wysypisku śmieci żyją bohaterowie tej książki, i jest to trudne i niebezpieczne życie. Warto te książkę przeczytać, by poruszyła wasze serca i skłoniła do refleksji nad konsumpcjonizmem naszych czasów !

Kupuj więcej, konsumuj więcej, łykaj więcej kłamstw że jest ci to niezbędne do szczęścia! Absolutnie nie myśl o konsekwencjach dla środowiska i innych ludzi! Nie myśl o tym jak przybywa śmieci, głównie plastiku, który niszczy nasza planetę. Miliony ton śmieci, spalane, zakopywane, wrzucane do oceanu lub składowane na terytoriach biednych krajów…
Na takim wysypisku śmieci...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

366 użytkowników ma tytuł Znajomy świat na półkach głównych
  • 185
  • 181
89 użytkowników ma tytuł Znajomy świat na półkach dodatkowych
  • 45
  • 11
  • 6
  • 6
  • 6
  • 5
  • 5
  • 5

Tagi i tematy do książki Znajomy świat

Inne książki autora

Hwang Sok-Yong
Hwang Sok-Yong
Koreański pisarz, jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci w koreańskim świecie literackim. Pisarz inny niż wszyscy, stale idący pod prąd, uwikłany w politykę i oddany walce o dobro podzielonej Korei, który większość swoich lat spędził w więzieniu. Studiował filozofię na Uniwersytecie Dongguk. Aresztowany w 1964 roku, po uwolnieniu pracował w fabryce papierosów i na kilku budowach na terenie Korei. W latach 1966-1969 brał udział w wojnie w Wietnamie, niechętnie walcząc po amerykańskiej stronie, którą winił za atak na walce wyzwoleńczej. W Wietnamie był odpowiedzialny za „oczyszczanie”, niszczenie dowodów masowych mordów cywili i grzebanie zmarłych. Makabryczne doświadczenia wywarły wielki wpływ na jego późniejszą karierę literacką. Jest najpoważniejszym koreańskim kandydatem do Literackiej Nagrody Nobla. „Chwasty” to dziesięć opowiadań, które dają ogólny obraz stylu i tematyki, która go zajmuje.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Znajomy świat przeczytali również

Zielone sari Ananda Devi
Zielone sari
Ananda Devi
Książka Amandy Devi była wielokrotnie polecana na polskim bookstagramie, dlatego trafiła na moją listę do przeczytania. Już od pierwszych stron czujemy, że nie będzie to łatwa lektura – raczej powolne zanurzanie się w odmętach mroku. Wszystko za sprawą narratora – mizoginistycznego, zapatrzonego w siebie starca leżącego na łożu śmierci. To z jego perspektywy poznajemy całą historię, uwięzieni w jego głowie, bez możliwości ucieczki. Podczas lektury nie próbujemy nawet tłumaczyć sobie jego okrutnych zachowań, bo wiemy, że on po prostu tak myśli – i właśnie ta świadomość jest najbardziej niepokojąca. Według narratora to jemu należą się oklaski, a on sam jest gatunkiem wyższym od swojej żony, córki i wnuczki. Całe szczęście książka jest krótka, bo nie wiem, jak długo byłabym w stanie wytrzymać w głowie tego despoty – głowie pełnej pogardy i przemocy ukrytej pod pozorami wielkości. Amanda Devi to autorka tworząca w języku francuskim, która przez jakiś czas mieszkała na Mauritiusie — i właśnie tam rozgrywa się akcja Zielonego sari. Poznajemy fragmenty dotyczące sytuacji na wyspie z młodości narratora, jednak większość wydarzeń zamyka się w czterech ścianach, w przestrzeni klaustrofobicznej, dusznej i naznaczonej strachem. Autorka ma niezwykłą umiejętność opisywania scen, które na długo zapadają w pamięć. Nie wiem, czy ktoś mógł pozostać obojętny wobec obrazu ryżu wysypanego na zielone sari — symbolu ostatecznego upokorzenia. Ja na pewno nie potrafię się go pozbyć z myśli. Okrutne wydarzenia zostają tu opisane poetyckim, niezwykle obrazowym językiem — pięknym w formie, a przez to jeszcze bardziej okrutnym w wydźwięku. Zielone sari to opowieść o ogromnym cierpieniu i o osobie, która zadaje je z zimną kalkulacją. To także historia utknięcia w miejscu, z którego nie da się uciec — ani fizycznie, ani mentalnie. Na szczęście pojawia się tu również promyk nadziei: że być może nadejdzie moment, w którym będzie można zostawić okrutną przeszłość za sobą i zrobić ten jeden, ważny krok do przodu — nawet jeśli miałby być bolesny i niepewny.
Mirya - awatar Mirya
oceniła na71 miesiąc temu
Kieszonkowiec Fuminori Nakamura
Kieszonkowiec
Fuminori Nakamura
nie pamiętam jak wpadła mi ręce ta książka, ale przy jej zakupie prawdopodobnie sugerowałem się chwytliwym tytułem, ponieważ autora nie znałem. nie pamiętam również kiedy ją kupiłem i ile przeleżała na regale. zauważyłem ją dopiero, gdy robiłem porządki. akcja powieści rozgrywa się w zatłoczonym Tokyo. główny bohater, kieszonkowiec, okrada codziennie ludzi. jak twierdzi nie robi tego dla zysku, tylko dla satysfakcji, ponieważ zabiera bogatym, a rozdaje biednym. pewnego dnia wraz z kolegami po fachu dostaje zlecenie na grubą robotę. od tego czy je wykona będzie zależało jego życie. Fuminori Nakamura bardzo przyjemnie pisze o zawodzie kieszonkowca, portretuje głównego bohatera jako doświadczonego samotnika, który nożycami z palców wyciąga ludziom portfele z kieszeni. równie interesująco przedstawia stolice Japonii, jej biznesowe i rozrywkowe dzielnice, zatłoczone stacje metra i stacje kolejowe. wspomina również o yakuzie czy chińskiej mafii. tylko, że dla mnie to wszystko brzmi dość egzotycznie, ponieważ nigdy nie byłem w Tokyo i chyba nie będę. rzeczywistość kraju kwitnącej wiśni znam jedynie z tv. i to mnie bardzo frustruje, ponieważ nie potrafię poczuć klimatu miasta. książkę fajnie się czyta, ale moim zdaniem tłumacz się trochę nie popisał np. tłumaczy, że główny bohater kupuje w automacie puszkę kawy, a nie kubek kawy. nie wiem, może w Japonii kawę z automatu sprzedają w puszkach. w naszej, rodzimej dolinie, ekipa składa się z następujących osób : tycer - ten który wyznacza ofiarę, krawiec - ten który kroi ofiarę, świeca - ten który obserwuje ofiarę. a książka jest wolna od narzecza doliniarskiego co trochę ujmuje na autentyczności. nie wierzę, że w Japonii nie ma doliniarzy.  
Polubic_czytanie - awatar Polubic_czytanie
ocenił na629 dni temu
Sedno rzeczy Sōseki Natsume
Sedno rzeczy
Sōseki Natsume
To będzie wspomnienie o książce, zstąpiło na mnie nagle, na łące pod drzewem. W sobotę udałem się na wycieczkę z bicyklem i namiotem, a gdy słońce jęło za drzewami się opuszczać, towarzyszył mi genialny drozd śpiewak. Zapaliłem ognisko na wzgórzu w Beskidzie Niskim, nade mną mrowie gwiazd i wyły wilki. Milczałem jak ten kamień obok przez miliony lat, owiewał mnie jedynie wiatr. Zrobiło sie nieswojo, bo niósł ze sobą smutek, ten z Sedna rzeczy właśnie i stał tam Wielki Wóz w zenicie i potem cisza, melancholia, reminiscencja się wyłania, niczym na murze cień, gdy rower niósł mnie wcześniej przez wieś zapadłą jakby w sen - w dzikim sadzie anioł ćwiczył albo gimnastykę, albo rozwijał pąki na drzewach. Minęło dziewięć lat. Mieszkałem wtedy tuż pod lasem, piękna wiosna, bez przerwy zżyty z niebem, spływały ptasie trele. Czytałem tę powieść w lesie i z lasu nie wychodziłem. A ciężar z każdą kartką wzrastał. A potem noc w pokoju i ktoś, kto nie znajdował już dla siebie miejsca. Jedna decyzja przykryła całe życie jak długi, smętny całun ziemię o zachodzie słońca. Tak to przeżyłem bardzo, nie mogłem spać, dom nawet ciężko wzdychał i chciało mi się płakać. Otaczał mnie posępny czas, lecz godziny nie mijały, a serce wycieńczone jak w sierpniowym nowiu księżyc. Ten żal nie krzyczał tylko trwał jak szept w gałęziach potężnego buka. I moja wina, jego wina, tak słyszę jak rozbrzmiewa wilczym echem ta pokutna nuta, gdy siedzę sobie w trawie, a gdzieś tam w mrokach ludzkich losów łamie się po cichu życie. Ta noc jest dzisiaj tak głęboka, że dusza pragnie się w niej schować. Zapadam się w bezdenną przepaść. Gagarin powiedział: "Ziemia jest niebieska". O patrzcie, spadająca gwiazda. Rozbłysła barwiąc niebo żółtą smugą, na naszych oczach, tam wysoko. Jak piękny, biały motyl trzepoce we mnie to Kokoro. A ty samotny człowieku złóż usta w ciemności do żółtego uśmiechu, niech koi cię szum wiatru.
Yulquen - awatar Yulquen
ocenił na108 dni temu
Prawdziwa powieść Minae Mizumura
Prawdziwa powieść
Minae Mizumura
Jeśli tylko cierpliwość jest jedną z Twoich cech, to jest duże prawdopodobieństwo, że i Tobie (tak jak mnie) powieść Minae Mizumury może się spodobać. Nie oczekuj jednak Czytelniczko/Czytelniku ani magii Murakamiego, ani lekkiego nastroju popularnych azjatyckich powieści „komfortowych”. Słynnego japońskiego minimalizmu, którym charakteryzują się nie tylko wnętrza mieszkań, ogrody i japońska emocjonalność – a przynajmniej jej zewnętrzne oznaki – też tutaj nie znajdziesz. Minae Mizumura nie oszczędza słów – opowiada nam o sobie i swoich pisarskich planach, oddaje głos kolejnym narratorom i prowadzi nas przez ponad pięćdziesiąt lat historii japońskiej rodziny, jej krewnych, pracowników i całkiem nieznanych osób, które trafiwszy na orbitę losów Taro i Yoko zostają wciągnięte w ich niezwykłą historię miłosną. Powieść japońskiej autorki ma w swoim założeniu przypominać literaturę europejską – być taką (jej słowami) „prawdziwą powieścią”, ale im bardziej zagłębiamy się w to, o czym nam opowiada, szczególnie w pierwszej części, która jest historią pobytu japońskiej rodziny w Stanach Zjednoczonych, gdzie poznają głównego bohatera Taro Azumę, tym bardziej zaczynamy mieć wątpliwości, co w tej historii jest fikcją, a co prawdą. Dzieje pierwszej narratorki są bowiem zbieżne z biografią Minae Mizumury i wszystko czego dowiadujemy się o niej i źródłach jej inspiracji wydaje się być prawdziwe. Pytaniem jest tylko, czy możemy jej wierzyć, skoro to jednak „powieść”? Jan Tomkowski w swojej „Literaturze powszechnej” pisze o japońskiej literaturze, że spośród egzotycznych, najbliżej jej do europejskiej. Mizumura podkreśla jednak wiele różnic i postanawia napisać coś, co będzie miało przede wszystkim cechy literatury „zachodniej” a nie typowo japońskiej. Jako wzór stawia sobie „Wichrowe wzgórza”. Nie wyjaśnia dlaczego i chociaż nie pada tytuł tej powieści, to jednak miejsce akcji (wrzosowiska Yorkshire),burzliwe losy kochanków i charakterystyczne rozpoczęcie właściwej opowieści (niespodziewany gość, nocleg, duch) są niemal identyczne i nie pozostawiają miejsca na wątpliwości. Moim zdaniem, pomimo swojej objętości (sam wstęp do całej historii ma około 200 stron, całość ponad 700) jest to historia warta poświęcenia jej czasu i uwagi. Oprócz burzliwej i (nawet jak na dzisiejsze czasy) nietypowej historii miłości, mezaliansu, związku oddanego i pełnego poświęcenia mężczyzny i fascynującej go, za to pełnej sprzeczności kobiety, Mizumura opisuje losy powojennej Japonii - jej powolną amerykanizację i upadek klasowego społeczeństwa. Podobne tło ma powieść Kazuo Ishiguro „Malarz świata ułudy” - pokazuje bohaterów o przedwojennej mentalności i zniszczoną Japonię po upadku II wojny światowej. Powieść ma kilku narratorów i trzy odmienne punkty widzenia, nie licząc ostatniej, dość wieloznacznej części, gdzie wkrada się motyw plotki. Najbardziej rozbudowana jest druga, można ją nazwać właściwą, część historii, w której służąca Fumiko opowiada w sposób chronologiczny historię małego chłopca o tajemniczej przeszłości i losy rodziny bogatej japońskiej rodziny, u której przez wiele lat pracuje. To nieomal klasyczna narracja linearna – trudno nią oczarować czytelnika i utrzymać go w napięciu, stąd bardzo różni się ta część od pozostałych – narracji młodego (współczesnego) japońskiego mężczyzny i samej autorki. Myślę, że to jedna z tych powieści, która może zachwycić, albo znużyć, ale z pewnością stanowi dobre uzupełnienie literackich podróży do Japonii i właśnie tak ją traktuję. Po bardzo ciekawym „Purezento” Joanny Bator – o sztuce kingtsugi (artystyczna naprawa porcelany),czy powieści „Zając o bursztynowych oczach” Edmunda de Waala, gdzie bohaterem pośrednim są japońskie figurki netsuke, stanowi dobrą przeciwwagę jako historia z pierwszej „japońskiej” ręki, nie będąca jednocześnie pop-literaturą eksportową tego kraju.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na826 dni temu
Kroniki kota podróżnika Hiro Arikawa
Kroniki kota podróżnika
Hiro Arikawa
Lubicie koty? Ja kocham miłością bezgraniczną. Książkę „Kroniki kota podróżnika” miałam na uwadze dużo wcześniej. Wreszcie przyszedł czas, że po nią sięgnęłam. O czym jest ta pozycja? Najkrócej mówiąc o relacji między człowiekiem a kotem. Mężczyzna o imieniu Satoru znajduje kota, którego ktoś potrącił samochodem. Zwierzę przeraźliwie miauczy. Widać, że jest głodne, przestraszone i potrzebuje bliskości choć początkowo zachowuje dystans. Satoru decyduje się, że przygarnie kociaka. Była to bardzo nietypowa książka ze względu na swoją formę. Narracja jest poprowadzona z dwóch perspektyw – ludzkiej i kociej. I ta druga podobała mi się najbardziej. Dzięki niej możemy się dowiedzieć co myślą koty. Uważny czytelnik doskonale zauważy, że człowieczy świat jest zupełnie inny od tego, w którym żyją nasze kochane mruczki. Trzeba mieć w sobie sporo empatii i wrażliwości, żeby zrozumieć futrzastą logikę. Hiro Arikawa porusza w swojej pozycji wiele tematów, takich jak samotność, relacje międzyludzkie, które nierzadko bywają skomplikowane. Mówi też o śmierci. Gdyby miała określić jakoś tę powieść, to powiedziałabym, że jest ona metaforą. Nie każdy ją zrozumie. Autorka bowiem o wielu rzeczach nie mówi wprost. Ona wręcz prowokuje czytelnika do myślenia. Jeśli więc nie boicie się takich lektur, to gorąco Wam ją polecam. Jestem pewna, że znajdziecie tu fragmenty, które zostaną z Wami na dłużej. A może pod jej wpływem zdecydujecie się na przygarnięcie któregoś z naszych braci mniejszych? Gwarantuję, że będą Wam za to dozgonnie wdzięczni.
Magou_od_książek - awatar Magou_od_książek
ocenił na65 miesięcy temu
Saharyjskie dni Sanmao
Saharyjskie dni
Sanmao
"Dopóki ktoś obcy nie pochwali, to człowiek nie dostrzega swej własnej wartości." "Moje zamiłowanie do kultury innych ludów bierze się z ogromnej różnicy, jaka mnie od nich dzieli; różnicy, która mnie wzrusza i zachwyca. Zapuszczając się często na głęboką pustynię (...) wyprawiałam się na tę tajemniczą i bezkresną ziemię, aby poznać każdy jej aspekt, a co ważniejsze, aby się dowiedzieć, dlaczego na tej jałowej przestrzeni, gdzie ani źdźbło trawy nie rośnie, ludzie tak samo doświadczają smutków i radości życia, tak samo kochają i nienawidzą." "Jadąc w południe po przeraźliwie spokojnym pustkowiu, trudno nie czuć osamotnienia, ale ze świadomością, że na tej ogromnej połaci ziemi nie ma nikogo oprócz mnie, czuję się naprawdę wolna." "Pustynia o tej porze przywodzi mi na myśl ciało wielkiej śpiącej kobiety, które pod wpływem lekkiego oddechu delikatnie unosi się i opada. Takie spokojne i głębokie piękno wzrusza człowieka niemal do bólu." "Tak samo jak każda inna ulica na tym świecie, każda ścieżka czy każdy kręty strumyk, niosła swych pasażerów i całą swoją historię tam i z powrotem przez długi i powoli płynący czas." Perypetie młodego małżeństwa, które przeprowadziło się na pustynię. Ciekawa opowieść,, napisana z humorem i dystansem. Autorka była wielką miłośniczką pustyni, świetnie się czyta o jej przygodach. Polecam. Warto przeczytać też "Angielkę" Katherine Webb, jeśli podobała Wam się ta książka.
Inga - awatar Inga
oceniła na81 rok temu
Pewien mężczyzna Keiichirō Hirano
Pewien mężczyzna
Keiichirō Hirano
Powieść Keiichirō Hirano, „Pewien mężczyzna”, to wybitna literacka układanka, która pod płaszczem kryminału skrywa głęboki traktat filozoficzny o naturze tożsamości. Moja ocena to mocne 8/10 – to proza gęsta, intelektualnie stymulująca i na wskroś japońska w swojej powściągliwości. Tematyka i konstrukcja bohatera Tematyka oscyluje wokół pytania: kim tak naprawdę jesteśmy, gdy odejmie się nam nasze imię, nazwisko i przeszłość? Historia zaczyna się od Riheia, który po śmierci męża, Daisukego Taniguchiego, odkrywa przerażającą prawdę – człowiek, z którym żyła i którego kochała, nie był tym, za kogo się podawał. Prawdziwy Daisuke Taniguchi wciąż żyje (lub zmarł gdzie indziej),a „jej” Daisuke był uzurpatorem. Głównym bohaterem i naszym przewodnikiem po tym labiryncie jest prawnik Akira Kido. To postać skonstruowana z niezwykłą precyzją – Kido to „Zainichi”, Japończyk koreańskiego pochodzenia, który sam zmaga się z poczuciem niedopasowania i subtelną dyskryminacją. To sprawia, że jego śledztwo w sprawie „mężczyzny X” staje się osobistą krucjatą. Kido nie tylko szuka faktów, on szuka odpowiedzi na pytanie, czy ucieczka od własnego losu poprzez przybranie cudzej tożsamości jest aktem wolności, czy ostateczną kapitulacją. Duszna atmosfera i najważniejsze rady Recenzję muszę uzupełnić o opis dusznej atmosfery, która spowija tę opowieść. Hirano kreśli obraz Japonii jako kraju skostniałych struktur rodowych i społecznych, gdzie „czyste pochodzenie” wciąż ma ogromne znaczenie. Ta duszność to lęk przed odrzuceniem i piętnem przodków (wątek kary śmierci i dziedziczonej winy). Czytelnik czuje klaustrofobię bohatera, który decyduje się na „wymianę tożsamości” (jouhatsu),byle tylko przestać być sobą. Najważniejsze wnioski i rady płynące z lektury to: Miłość nie potrzebuje metryki: Rihei kochała człowieka, a nie jego nazwisko. Hirano uczy nas, że esencja osoby tkwi w jej obecności i czynach, a nie w urzędowych dokumentach. Ciężar przeszłości można odrzucić, ale cena jest wysoka: Autor pokazuje, że całkowite odcięcie się od korzeni wymaga wymazania siebie, co prowadzi do egzystencjalnej pustki. Dlaczego 8/10? Książka zachwyca precyzją konstrukcji i tempem, które – choć powolne – nie pozwala oderwać się od lektury. Hirano świetnie łączy wątek detektywistyczny z głęboką psychologią. Brakujące punkty wynikają z momentami zbyt rozwlekłych dygresji na temat polityki i sytuacji mniejszości w Japonii, które choć ważne, niekiedy wybijają z rytmu głównego śledztwa. „Pewien mężczyzna” to literatura, która zostaje w głowie długo po zamknięciu książki. To bolesny, ale piękny portret ludzi, którzy chcieli zacząć od nowa w świecie, który na to nie pozwala. Jeśli szukasz czegoś więcej niż prostego kryminału, Hirano dostarczy Ci materiału do przemyśleń na wiele tygodni.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
O zmierzchu Hwang Sok-Yong
O zmierzchu
Hwang Sok-Yong
To jedna z tych książek, wobec których mam bardzo mieszane odczucia. Z jednej strony widzę jej ambicję, ważne tematy i ciekawy kontekst historyczny, z drugiej — coś w tej lekturze zwyczajnie mi nie zagrało. Największym problemem okazała się dla mnie konstrukcja narracji i bohaterowie. Gdy czytałem książkę partiami, łatwo było się pogubić w postaciach i ich imionach — momentami robił się z tego prawdziwy galimatias. Nie pomaga też spokojne tempo i dość chłodny styl opowieści, który utrudnia emocjonalne zakotwiczenie się w historii. Jednocześnie bardzo doceniam społeczny wymiar powieści. Najciekawsze było dla mnie pokazanie Korei w trudnym, tragicznym okresie poprzedzającym przemiany demokratyczne — kraju gwałtownie modernizującego się kosztem zwykłych ludzi. To właśnie ten kontekst, rozliczenie z ceną sukcesu i pamięcią o przeszłości nadają książce największą wartość. Widać tu refleksję nad nierównościami społecznymi, odpowiedzialnością i samotnością człowieka, który osiągnął wszystko, a jednocześnie wiele utracił. Podobał mi się też subtelny wątek romantyczny — oszczędny, melancholijny, pozbawiony łatwego happy endu. Dobrze współgra z ogólnym tonem powieści, pełnym nostalgii i poczucia niespełnienia. Mam jednak wrażenie, że tej książce czegoś brakuje. Trudno powiedzieć, czy to kwestia konstrukcji, czy może samego tłumaczenia, które momentami wydawało mi się nieco sztywne i potęgowało dystans wobec bohaterów. Historia jest ważna i ambitna, ale nie wciąga tak, jak mogłaby. To literatura refleksyjna, bardziej skupiona na ideach i społecznym tle niż na fabule czy emocjach. Doceniam jej znaczenie i klimat, ale czytelniczo pozostawiła mnie z poczuciem pewnego niedosytu.
Lucyferus - awatar Lucyferus
ocenił na62 miesiące temu
Koła zębate. Wybór opowiadań Ryūnosuke Akutagawa
Koła zębate. Wybór opowiadań
Ryūnosuke Akutagawa
Otaczał mnie smutek jaki niesie z sobą dżdżysty świt. Ach, drga powietrze. Że mieszkam poza grobem, to tyle tylko. Nic więcej nie mogę powiedzieć. Wysokie łodygi tataraku chwiały się na wietrze jak podczas gwałtownej burzy, z kolbami, na końcu których zawisło miedziane słońce. Jechałem rowerem przez wąwóz w górach skąpanych w porannym blasku gwiazdy. Żuraw który żyje tysiąc lat, symbol niezliczonych radości. Nad głową przesuwały się obrazy barwnych liści drzew, w bezruchu pozostawało chłodne jesienne niebo, po którym przepływały chmury. Tu i ówdzie migotały wodospady. Na tafli stawu odbijał się okrągły wzgórek - czystym, nieruchomym, jak oko Boga. Kropla rosy - w niej zatrzymał się czas. Niebo ciemnieje od wspomnień. W sinawym powietrzu rysują się granatowym odcieniem gęste gałęzie. Promienie słońca padające na sosnowy lasek stopniowo nabrały złocistej poświaty wieczora. Pora wracać. Zstępuje mgła. Kępki sosen odsłaniają gdzieniegdzie skrawki nieba - welony fuksji - i wydzielają delikatny zapach żywicy. Ognie na grobach, i nam przyjdzie iść drogą przez nie wskazaną. W oddali błyska światło okien. Księżyc świeci nad smukłą wierzbą płaczącą rosnącą pośrodku ogrodu. Dzwon zadzwonił wieczorem. Jakby sen. Czas wyjąć z szafy drogocenny shamisen. Struny chłodne jak woda w studni - dźwięk drży. Tam w oddali na północnym zboczu gór niewyraźnie połyskuje śnieg - śpiewa instrument - ostre wierzchołki obnażonych z liści buków zdają się boleśnie dziurawić niebo. Aż w końcu widać już jedynie rozległe zimowe pola, na których kruki szukają pożywienia.
Yulquen - awatar Yulquen
ocenił na96 miesięcy temu
Dziennik szalonego starca Jun'ichirō Tanizaki
Dziennik szalonego starca
Jun'ichirō Tanizaki
Po książkach „Pochwała cienia” i „Klucz” Jun’ichirō Tanizaki przyszedł czas na trzecią powieść tego wybitnego zmarłego prawie sześćdziesiąt lat temu Japończyka. Ostatnia powieść Tanizakiego pt. „Dziennik szalonego starca” w tym wydaniu debiutowała na polskim rynku dzięki nakładowi @państwowyinstytutwydawniczy w 2018 roku. Przy czym światową premierę miał w roku 1961. Dzięki wznowieniom Wydawcy twórczość azjatycka jest dostępna szerszemu gronu czytelników w ramach Serii „Proza Dalekiego Wschodu” w biblioteczce Legimi. Można ją wiec czytać bez limitu😁. To dziennik siedemdziesięciosiedmioletniego mężczyzny, Utsugi Tokusuke mieszkającego w Tokio, w bogatym domu, zafascynowanego swą synową Satsuko. Czytelnik poznaje poszczególne dni piszącego od 16 czerwca 1960 roku do stycznia 1961 roku, gdy już Utsugi nie może pisać, a opisy o jego aktualnym stanie zdrowia fizycznego i psychicznego przekazywane są przez jego osobistą pielęgniarkę Sasaki, z karty chorobowej prowadzonej przez doktora Katsumi, czy notatek starszej córki Itsuko. Czytelnik dowiaduje się o pragnieniach schorowanego staruszka, borykaniu się przez niego z chorobą, poszczególnymi terapiami i o relacjach panujących w jego rodzinie, nierównych relacjach. Całość wzbogacona jest wspomnieniami z lat wcześniejszych, w tym z domu rodzinnego. Jun’ichirō Tanizaki zachwycił mnie tym utworem. Cudownie odzwierciedlił perypetie starszego człowieka u schyłku swego życia. Człowieka nadal szukającego podniet, mimo chorób, mimo braku potencji, mimo wieku. Z części Życie i twórczość Jun’ichirō Tanizakiego zamieszczonej na końcu książki, napisanej przez Mikołaja Melanowicza nie dowiedziałam się w jakim stopniu ten dziennik jest autobiograficzny. Ze względu na wiek pisarza w chwili jego publikacji istnieje domniemanie, że Tanizaki czerpał z własnych doświadczeń. Podejrzewam, że dywagacje na temat teatru „Daiichi”, shimpa czy kabuki, spektakli, przywoływanych aktorów grających kobiety i nie tylko pochodzą z własnych doświadczeń autora. Możliwe, że nie wszystkie😉. „(…) Nie interesują mnie oni, dopóki nie przebiorą się za kobietę i nie staną na scenie. Ale jak się nad tym dłużej zastanawiam, to przypominam sobie jedno zdarzenie, które mogłoby świadczyć, że skłonności homoseksualnie nie są mi całkiem obce. (…) Dlaczego więc, teraz gdy doszedłem do wieku siedemdziesięciu siedmiu lat i straciłem wszystkie męskie możliwości, zacząłem nagle odczuwać pociąg nie do ładnych dziewcząt w spodniach, lecz do chłopców w stroju dziewczyn?...” - „Dziennik szalonego starca” Jun'ichirō Tanizaki. Podobało mi się, jak autor przedstawił chorobliwe zainteresowanie bohatera swą synową. Świetnie odzwierciedlił nierówność w traktowaniu i samą niechęć do własnej żony czy starszej córki. Jego stosunek do wnuków również był konsekwentny i adekwatny jak na jego postać. Świetnie, trochę ze zwadą zobrazował niechęć swej żony do synowej, żony najstarszego syna. Sama narracja jest poprowadzona w bardzo umiejętny sposób. Bohater sam siebie gani, tłumaczy czytelnikowi, obnaża swoje słabości, lęki i niepokoje. Bardzo podobały mi się fragmenty o śmierci z jego perspektywy. „(…) ostatnio nie ma jednego nawet dnia, bym nie myślał o śmierci. Co więcej, u mnie to nie jest sprawa ostatnich dni. Ciągle się już od dosyć dawna, od lat dwudziestych mojego życia, najmniej…” - „Dziennik szalonego starca” Jun'ichirō Tanizaki. W następnych wpisach dziennika autor wskazuje kolejne miesiące i dni miesiąca. Idealnie Tanizaki zakończył powieść wpisami trzech innych bohaterów, którzy jakby klamrą zamykają historię Utsugi Tokusuke opisując jego postępującą ułomność, nowe medyczne zdarzenia i coraz słabszą konstrukcję psychiczną, która uniemożliwiała mu kontynuować własne wpisy. Nie spodziewałam się tak dobrego zakończenia tej historii. Lubię prozę Jun'ichirō Tanizaki bez dwóch zdań. Podoba mi się sposób konstruowania bohaterów, skomplikowanych jak na japońskie standardy. Umiłowałam sobie szczerość, bezpośredniość narracji w książkach powstałych ponad sześćdziesiąt lat temu, w całkiem innej kulturze. Uwielbiam jego prostolinijny i bezpośredni język. Dla mnie „Dziennik szalonego starca” to kolejna udana książka tego autora. Polecam! Książkę wydał Państwowy Instytut Wydawniczy, a ja z tą publikacją zaznajomiłam się dzięki Legimi.
SłonecznaStronaŻycia - awatar SłonecznaStronaŻycia
oceniła na81 rok temu

Cytaty z książki Znajomy świat

Więcej

W dzisiejszych czasach jest wiele rzeczy, których dawno nie robiliśmy.

W dzisiejszych czasach jest wiele rzeczy, których dawno nie robiliśmy.

Hwang Sok-Yong Znajomy świat Zobacz więcej

Wszystko - od przedmieść do centrum miasta, domy i budynki, samochody, autostrady i mosty kolejowe, oświetlenie i ogłuszający hałas, i rzygi pijaka na ulicy, i wysypisko, i śmieci, pył, dym i smród zgnilizny, a nawet trucizna - zostało stworzone przez ludzi obecnie żyjących na świecie. Ale z czasem kwiaty przebiją się przez popioły spalonych pól, by wyrosnąć i kołysać się na wietrze, na zwęglonej gałęzi pojawią się świeżozielone listki, a srebrzysta trawa na nowo wykiełkuje. Wszystko kiedyś wróci. Zawsze wraca.

Wszystko - od przedmieść do centrum miasta, domy i budynki, samochody, autostrady i mosty kolejowe, oświetlenie i ogłuszający hałas, i rzygi...

Rozwiń
Hwang Sok-Yong Znajomy świat Zobacz więcej

Światło księżyca, w odróżnieniu od elektrycznego, przysłania ohydne rzeczy i sprawia, że wszystko - woda, drzewa, trawy i kamienie - staje się swojskie i znajome.

Światło księżyca, w odróżnieniu od elektrycznego, przysłania ohydne rzeczy i sprawia, że wszystko - woda, drzewa, trawy i kamienie - staje s...

Rozwiń
Hwang Sok-Yong Znajomy świat Zobacz więcej
Więcej