rozwińzwiń

Sofia albo początek wszystkich historii

Okładka książki Sofia albo początek wszystkich historii autorstwa Rafik Schami
Okładka książki Sofia albo początek wszystkich historii autorstwa Rafik Schami
Rafik Schami Wydawnictwo: Noir sur Blanc literatura piękna
480 str. 8 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Sophia oder Der Anfang aller Geschichten
Data wydania:
2019-01-30
Data 1. wyd. pol.:
2019-01-30
Liczba stron:
480
Czas czytania
8 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365613820
Tłumacz:
Elżbieta Zarych
Morderstwo w Damaszku i miłość zdolna ocalić życie młodego człowieka – najnowsza powieść syryjskiego mistrza opowieści!

Sofia jest do szaleństwa zakochana w Karimie, jednak na męża wybiera nie jego, lecz bogatego złotnika. Po kilku latach, gdy Karim zostaje niesłusznie posądzony o zabójstwo, Sofia ratuje mu życie. Przepełniony wdzięcznością Karim obiecuje jej, że kiedy tylko zaistnieje taka potrzeba, zawsze będzie stał przy niej.

Minęło wiele lat. Jedyny syn Sofii, Salman, emigruje do Włoch, gdzie układa sobie nowe życie. Jednak ciężar emigracji i życia z dala od ojczyzny okazuje się zbyt bolesny, toteż na krótko przed Arabską Wiosną Salman postanawia wrócić do Damaszku, aby znów ujrzeć swoich starych rodziców. Wszędzie jest witany z radością i nie wie tylko, że jego kuzyn Eliasz, który tymczasem został wysokim oficerem wywiadu, ma z nim niewyrównany rachunek…

Salman odkrywa wkrótce swoje zdjęcie w liście gończym zamieszczonym w gazecie i musi się ukrywać. Jego matka Sofia przypomina sobie o swoim przyjacielu Karimie, który już w późnym wieku znalazł nową miłość, i postanawia prosić go o pomoc. Teraz okaże się, czy będzie mógł dotrzymać danej przed laty obietnicy.

To misternie osnuta i wciągająca opowieść o ludzkich namiętnościach, tęsknocie i poszukiwaniu swojego miejsca w świecie, która – choć toczy się wśród pierwszych płomieni Arabskiej Wiosny – mogłaby wydarzyć się wszędzie.
Średnia ocen
7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sofia albo początek wszystkich historii w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Sofia albo początek wszystkich historii



1686 759

Oceny książki Sofia albo początek wszystkich historii

Średnia ocen
7,3 / 10
159 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Sofia albo początek wszystkich historii

avatar
1309
1265

Na półkach: , , , , , , ,

Książka syryjskiego chrześcijanina, mieszkającego od lat w Niemczech i piszącego w języku Goethego dla jego rodaków. I chyba chęć dotarcia do jak największego grona czytelników Rafik Schami potraktował zbyt dosłownie.
Książka zawiera kilka wątków fabularnych, przeplatających się i oczywiście finalnie łączących, co jest oczekiwane przez czytelnika niemal od początku. Każdą z „historii” prowadzi wszechwiedzący, trzecioosobowy narrator, który co chwila wyjaśnia czytelnikom sens dopiero co przedstawionego dialogu czy opisu, gdyby nie zrozumieli – niczym w polsatowskich produkcjach typu "Dlaczego ja", "Pamiętniki z wakacji" czy "Zdrady" (wszak to podobno też niemieckie formatki). Czasami ocena wręcz zastępuje opis. Taki produkt dla osób powoli orientujących się w prostej akcji.
Wszystkie wątki fabularne są maksymalnie uproszczone, wydarzenia przedstawione w sposób krzyczący i przerysowany a postacie czarno-białe. Każdy osiąga to co chce – dobro czy zło – szybko i bez trudu w sposób opisany w jednym zdaniu, typu „wyjechał i zrobił majątek” etc. Wszystkie wątki są schematyczne do bólu i przewidywalne.
Do tego powieść to mydlana opera jeśli chodzi o związki, tudzież relacje. Sto procent wzajemności w miłościach od pierwszego wejrzenia, w zasadzie innych nie ma, anie w Syrii, ani w Niemczech, ani we Włoszech. Aby mimo to bohaterowie po latach mieli drugą szansę, autor uśmierca ich partnerów poprzez zabójstwa lub wypadki samochodowe. To samo przydarza się innym postaciom.
Z kolei głównemu bohaterowi, 65-latkowi (alter ego autora),żadna się nie oprze (i w Niemczech, i we Włoszech i w Syrii),a to raczej on musi się przed nimi (np. córkami kuzynów) odganiać. I nawet prostytutka nie chciała od niego pieniędzy ... (ech te marzenia podstarzałych autorów, mogliby się nie ośmieszać). Poza tym autor nie poradził sobie z wiekiem Karima, co wychodzi w końcówce.
Jedyne plusy powieści to fakt, że czyta się szybko – aczkolwiek bez przyjemności oraz przekazanie rzeczy dziś oczywistej – stopnia infiltracji przez Moskwę wszystkich ruchów „rewolucyjnych” i konsekwencji sukcesu tychże przewrotów oraz skali zamordyzmu powstałych w ten sposób reżimów – w tym przypadku Asadów w Syrii, który w tym roku szczęśliwie został odesłany do lamusa. Ciekawa jest tez konstatacja autora, że w krajach arabskich chrześcijanie należeli do założycieli niemal wszystkich partii lewicowych, podobnie jak Żydzi w Europie. Ale to za mało,by warto było polecić książkę.
Nie ma tez sensu wtórne tłumaczenie arabskich nazw poprzez niemiecki (to literatura - choć to chyba za duże słowo- niemiecka, a nie syryjska) i tworzenie w ten sposób nowych słów, obok istniejących w naszym języku wskutek tłumaczeń bezpośrednio z arabskiego.
Słabiutkie powieścidło, któremu nie pomogło nawet podlanie orientalnym sosem.
Przeczytane w ramach majowego wyzwania – książka z wątkiem miłosnym.

Książka syryjskiego chrześcijanina, mieszkającego od lat w Niemczech i piszącego w języku Goethego dla jego rodaków. I chyba chęć dotarcia do jak największego grona czytelników Rafik Schami potraktował zbyt dosłownie.
Książka zawiera kilka wątków fabularnych, przeplatających się i oczywiście finalnie łączących, co jest oczekiwane przez czytelnika niemal od początku. Każdą...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
284
251

Na półkach:

Sofia jest początkiem wszystkich historii. Zaczynając swoją własną opowieść, prowadzi do powstania kolejnych meandrów wydarzeń. Początkowo każda z tych historii wydaje się być oddzielną opowieścią, jednak z każdym kolejnym rozdziałem coraz więcej się wyjaśnia, a poszczególne wątki zaczynają się łączyć.

Rozdziały zawierają przeplataną perspektywę, dzięki czemu czytelnik ma okazję zobaczyć zarówno bieżące wydarzenia, jak i poznać przeszłość każdego z bohaterów. Poznajemy historię rodziny Karima oraz trudności, jakie napotkał, kiedy zdecydował się sprzeciwić poleceniom. Śledzimy jego relację z Sofią i jej pomoc, która uratowała mu życie. Późniejsze etapy przybliżają jego dalsze losy, małżeństwo oraz końcową relację z Aidą.

Kolejną istotną postacią powieści jest Salaman, syn Sofii. W młodości zaangażował się w działalność opozycyjną, przez co został zmuszony do ucieczki. Po czterdziestu latach nadszedł moment, gdy mógł odwiedzić ojczyznę, ale i to okazało się niepewne. Ostatecznie ponownie stał się poszukiwany i został zmuszony do ukrywania się. Pomiędzy tymi historiami poznajemy także trudne życiorysy innych postaci, jednak to Sofia, Karim i Salaman łączą główne wydarzenia. Wydaje mi się, że niektórzy mogą mieć problem z nadążaniem za przeskakującą akcją, ale z biegiem czasu wiele zaczyna się wyjaśniać, więc warto na początku skupić się na śledzeniu fabuły.

Powieść Rafika Schamiego jest w dużej mierze powieścią obyczajową, jednak zakres jej tematyki sprawia, że z europejskiej perspektywy cała historia nabiera znacznie głębszego znaczenia. Czasami postacie wydają się nieco płaskie, podobne wrażenie miałam też w przypadku niektórych wątków. Lekko irytował mnie moment po ucieczce Salamana, kiedy miałam wrażenie, że całe jego życie obraca się wokół kobiet, a w momencie gdy już znalazł jedną, zaczynał szukać kolejnych. O ile w przypadku Karima wątek ten był ciekawszy, ze względu na jego wiek i przełamywanie tabu (pokazanie, że starość nie oznacza końca życia),perypetie Salamana wydawały się momentami męczące.

niezwykle intersującym wątkiem były orzedstawione w książce kraje arabskie, które często sprawiały wrażenie posiadania przez obywateli złudnej wolności. Człowiek jest wolny, dopóki zgadza się ze wszystkim, dopóki nie wypowie nieodpowiedniego słowa. Szczególnie spodobało mi się zawarte w książce porównanie, że w tych krajach nie może powstać żaden dobry kryminał z powodu trudności w przeprowadzeniu rzetelnego śledztwa — niektóre wysoko postawione osoby nie mogą być przesłuchiwane. To łopatologiczne wyjaśnienie, a także podkreślenie, że ludzie na każdym kroku dobrowolnie szpiegują i donoszą, buduje w oczach czytelnika obraz policyjnego państwa.

Mimo moich wszelkich drobnych obiekcji uważam, że autor stworzył świetne tło fabuły, nadając powieści interesujące tempo, które wciągnęło mnie w tę historię bez końca. Autor ukazuje dwie strony Syrii — zarówno dyktaturę, jak i piękny, bogaty kulturowo kraj. Dodatkowo Rafik Schami zbudował coś więcej, ukazując obrazy miłości, trudności życia emigranta, skomplikowane relacje rodzinne oraz skutki bycia wrogiem państwa. Wokół tych wydarzeń krąży Damaszek, a akcję otacza iście baśniowy klimat Bliskiego Wschodu.

Sofia jest początkiem wszystkich historii. Zaczynając swoją własną opowieść, prowadzi do powstania kolejnych meandrów wydarzeń. Początkowo każda z tych historii wydaje się być oddzielną opowieścią, jednak z każdym kolejnym rozdziałem coraz więcej się wyjaśnia, a poszczególne wątki zaczynają się łączyć.

Rozdziały zawierają przeplataną perspektywę, dzięki czemu czytelnik ma...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3632
1876

Na półkach: ,

Rafik Schami niewątpliwie potrafi snuć opowieści, niby rasowy hawakati. W "Sofii" opowiada dość skomplikowaną historię rodzinną, jak to na Bliskim Wschodzie, pełną cioć, babć, kuzynów oraz miłości dawnych i obecnych. Jest to opowieść o miłości, sile rodziny, tęsknocie za ojczystymi stronami i sprzeciwianiu się konwenansom, wynikającym z religii i tradycji. Wszystko to na tle Syrii i osuwania się tego kraju w dyktaturę, co komentuje Schami. Główny bohater, odwiedzający kraj po 40 latach emigracji, wszędzie zauważa oznaki upadku: moralnego, kulturowego, politycznego. Syria – wielokulturowy tygiel, o starożytnych tradycjach – zamieniła się w kraj skorumpowany, sterroryzowany, pełen strachu, co w końcu (po wielu latach) doprowadziło do obalenia reżimu i tragicznej wojny, nieschodzącej w ostatnich latach z medialnych doniesień. Znajdziemy tu też wiele refleksji na temat mentalności Arabów i kultury klanowej, ciągle panującej w tym zakątku świata.

Moje pierwsze skojarzenie z Sofią to mądrość, jednak w tej powieści chyba nie o to chodzi, choć jest pełna mądrych sentencji. Ta powieść ma niewątpliwie mocno bliskowschodni charakter, taki trochę bajkowy – jest pełna damasceńskich zapachów i smaków, a także namiętności, jakie być może są obce człowiekowi wychowanemu w zachodniej kulturze, w tym miłosnych zawirowań, przypominających niestety momentami tanie romansidła (jednowymiarowi bohaterowie, a relacje albo zakazane albo kompletnie nieudane, bo pozbawione uczuć). Trudno też uchwycić związek między dwoma równoległymi wątkami, stanowiącymi dwie zupełnie odrębne historie, tym bardziej, że w każdej z nich występuje wielu bohaterów i skomplikowane relacje rodzinne, rozłożone jeszcze na różnych planach czasowych. Utrudnia to połapanie się w fabule i myślę, że zdecydowanie się na jeden z tych wątków byłoby lepszym pomysłem. Czyta się Sofię bardzo dobrze, acz ma się wrażenie, że ta historia przynależy do sfery fikcji, ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.

Rafik Schami niewątpliwie potrafi snuć opowieści, niby rasowy hawakati. W "Sofii" opowiada dość skomplikowaną historię rodzinną, jak to na Bliskim Wschodzie, pełną cioć, babć, kuzynów oraz miłości dawnych i obecnych. Jest to opowieść o miłości, sile rodziny, tęsknocie za ojczystymi stronami i sprzeciwianiu się konwenansom, wynikającym z religii i tradycji. Wszystko to na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

678 użytkowników ma tytuł Sofia albo początek wszystkich historii na półkach głównych
  • 498
  • 180
77 użytkowników ma tytuł Sofia albo początek wszystkich historii na półkach dodatkowych
  • 39
  • 11
  • 8
  • 4
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3

Tagi i tematy do książki Sofia albo początek wszystkich historii

Inne książki autora

Rafik Schami
Rafik Schami
Dziennikarz i pisarz syryjski, mieszkający w Niemczech. Po studiach na wydziale chemii podjął pracę w przemyśle, wkrótce jednak poświęcił się pisarstwu. Był współzałożycielem grupy literackiej „Südwind” i Związku Literatury i Sztuki „PoliKunst”. W 1985 roku został wyróżniony prestiżową nagrodą literacką dla obcokrajowców piszących po niemiecku im. Adalberta von Chamisso (Adalbert-von-Chamisso-Förderpreis),a rok później nagrodą Thaddäus-Troll-Preis.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Trafikant Robert Seethaler
Trafikant
Robert Seethaler
Dorastanie w „ciekawych czasach” Podeszłam do książki, jak do jeża. Czytając opis na okładce książki, pomyślałam, że to kolejna pozycja, która ma przyciągnąć czytelników pojawieniem się postaci historycznej. Na szczęście to była pomyłka. Autor zachwycił mnie subtelną opowieścią o dojrzewaniu w trudnych czasach, błyskotliwą, wzruszająca, ale bez sentymentalizmu i bez zbędnych opisów. Interesujące jest zestawienie chłopca, który dopiero wkracza w dorosłość z osobą, która jest na końcu swojego życia, a także atmosferę Wiednia w czasie dojścia nazistów do władzy. 17-letni Franz Huchel urodził się w małej wiosce- kurorcie nad brzegiem jeziora, w otoczeniu gór. Dorastał otoczony miłością matki i oprócz nauki nie miał innych obowiązków. Czasy się zmieniają i chłopiec musi podjąć pracę. Jednak matka nie wyobraża sobie, aby podjął pracę fizyczną we wiosce. Wysyła Franza do swego znajomego Ottona Trsnjeka w Wiedniu. Otton Trsnjek jest samotnym mężczyzną, kaleką, weteranem I wojny światowej i prowadzi w Wiedniu trafikę. Franz zostaje jego pomocnikiem. Musi dokładnie poznać cały asortyment sprzedawany w trafice, ale też codziennie czytać wszystkie gazety sprzedawane w Trafice. Dzięki temu jest na bieżąco z tym, co dzieje się w Wiedniu i Austrii. Otton uczy, że dobry trafikant nie tylko sprzedaje papierosy, cygara, gazety i artykuły papiernicze, ale sprzedaje też przyjemność, pożądanie, a czasami grzeszne namiętności. Zwraca też uwagę, że dobry trafikant zna swoich klientów i ich upodobania. Jednym z klientów tej trafiki jest Zygmunt Freud. Nazwisko to znane jest nawet Franzowi i wie on o jego pracy. Zaczepia więc Freuda, pytając się o sens życia. W ten sposób zaczyna się ich dziwna znajomość, gdzie młody chłopak spotyka się z osiemdziesięcioletnim, schorowanym Freudem prosząc go o życiowe rady. Franz poznaje też uroki Wiednia, a także przeżywa pierwszą miłość, pierwsze pożądanie, ale też związane z tym rozterki i rozczarowania. Niestety jest rok 1937 i hitleryzm ze swoją ideologią jest coraz bardziej obecny w Wiedniu, aż dochodzi do włączenia Austrii do Rzeszy Niemieckiej. Nie tylko Żydzi są szykanowani, ale też sklepikarze, którzy sprzedają Żydom. Franza czekają trudne wybory. Pan Robert Seethaler wykreował barwną historię zwykłego chłopaka zanurzonego w historii. Autor potrafi przy minimum słów przekazać maksimum treści. Możemy się o tym przekonać w czasie rozmów Franza z Freudem i korespondencji Franza ze swoją Matką. Ciekawe jest przeciwstawienie postawy wobec życia Franza i jego ukochanej Anezką. Wszystko to się dzieje we wspaniałym Wiedniu, po którym spacerujemy z bohaterami tej powieści. Z chęcią sięgnę po inne powieści tego autora. Punkt 20 Wyzwania.
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na81 rok temu
Bakhita Véronique Olmi
Bakhita
Véronique Olmi
Jan Paweł II w 2000 roku wyniósł na ołtarze, zmarłą w 1947, roku siostrę Józefinę, zwaną przed wstąpieniem do klasztoru Bakhita. Bahita była pierwszą afrykańską i sudańską świętą. Wiek XIX był tragiczny dla Afryki. Bandy handlarzy niewolników pustoszyły Afrykę, porywając ludzi, często paląc, mordując i zrównując całe wioski z ziemią. Bakhita żyła w Darfurze (region Sudanu) w otoczeniu kochającej rodziny. Niestety, tak jak jej siostra, mając ponad 7, lat została porwana przez handlarzy niewolników. Zamknięta sama przez pewien czas w nieludzkich warunkach na skutek traumy zapomniała swoje imię. Zostało jej zaledwie kilka wspomnień z rodzinnego domu, ale przede wszystkim miłość jej matki, czuła jej obecność i słyszała jej słowa Nie puszczę Twojej dłoni.”. Nim dołączono ją do innych niewolników, handlarze arabscy nadali jej imię Bakhita ( w języku arabskim oznacza szczęściara). Dołączono ją do innych niewolników i zmuszona była przejść boso około 960 kilometrów do El-Obeid i zanim tam dotarła była dwukrotnie sprzedana. Tylko w miejscach, gdzie odbywał się targ, mogła się umyć, dostawała jakieś ubranie i jedzenie. Natomiast przez całą drogę, gdy ktoś nie nadążał, zostawał, aby umrzeć lub go zabijano. W czasie drogi nie szczędzono im batów. Później była sprzedawana, jako służącą do kolejnych domów, gdzie poniżano ją, bito i torturowano. Czasami tygodnie leżała, znajdując się na granicy śmierci. W 1883 roku, gdy miała około 13 lat, kupił ją włoski wicekonsul, który nie stosował wobec niej przemocy. Razem z nim wyjechała do Włoch. We Włoszech wicekonsul przekazał prawo własności znajomej żony i razem z nią wyjechała do małej miejscowości nieopodal Wenecji. Tam też wzbudziła sensację, strach, a nawet czasami wrogość, gdyż po raz pierwszy ludzie tam mieszkające zetknęli się z czarnoskórą kobietą. Pod wpływem sąsiadów oddano ją „do przyuczenia” siostrom Zgromadzenia Córek Miłości. Tam też przyjęła chrzest, pierwszą komunię, bierzmowanie i otrzymała imię Józefina. Zgodnie z prawem włoskim nie była już niewolnicą i straciła nad nią władzę jej ostatnia właścicielka. Kilka lat później wstąpiła do zakonu, w którym przeżyła ponad pięćdziesiąt lat. Po krótkim okresie szoku jej wyglądem, zyskała sympatię najpierw dzieci, a później dorosłych. W klasztorze pracowała, jako kucharka, szwaczką, praczką, a nawet furtianką, gdzie stykała się ze światem zewnętrznym. Najpierw siostrom, a później na ich prośbę innym opowiedziała historię swojego życia, która została spisana. Na stronach Zgromadzenia Córek Miłości znajduje się jej biografia. Benedykt XVI w encyklice Spe salvi przytoczył natomiast jej życiorys jako przykład nierozerwalnej i determinującej relacji wiary i nadziei w życiu chrześcijan. Véronique Olmi napisała wstrząsającą historię, która na przykładzie Bakhity opisuje los tysięcy kobiet i dzieci, które poddane były niewolnictwu. „Bakhita” nie jest typową biografią, ale powieścią napisaną na podstawie opowieści Bakhity. Historia wstrząsająca i pełna emocji, gdyż opisana jest z perspektywy dziecka. Przeżywamy wraz z nią strach i traumę uprowadzenia jej z rodzinnej wioski i oderwania jej od rodziny. Doświadczamy wraz z nią skrajnego wyczerpania i zaszczucia w czasie jej drogi na kolejne targi niewolników. Przeżywamy wraz z nią pełen bólu i cierpienia czas pobytu w kolejnych domach, gdzie pełniła posługę. Ostatecznie przeżywamy wraz z nią zderzenie się z zupełnie jej obcą cywilizacją europejską. Nie doświadcza co prawda tortur fizycznych, ale nie obce jest jej poniżanie i wyszydzanie choćby z powodu koloru jej skóry. Autorka przedstawia parę scen okrutnych tortur, ale nie epatuje w nich okrucieństwem, ale pragnie ukazać rozmiar cierpień Bakhity. Jednak celem autorki nie jest ukazanie okrucieństwa świata, ale podziwiamy wewnętrzną siłę bohaterki, która to przeżyła i skąd czerpała swoją wewnętrzną siłę, która pozwalała jej przetrwać najgorsze chwile. Książka pozbawiona jest patosu, który często towarzyszy biografiom świętych, ale jest to opowieść o nadziei, wierze w dobro, gdzie wokół panuje zło, o miłości i pokorze. Książka, która mówi o sile człowieka, o wierze i nadziei na lepsze jutro.
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na85 miesięcy temu
Pszczelarz z Sindżaru Dunya Mikhail
Pszczelarz z Sindżaru
Dunya Mikhail
"Pszczelarz z Sindżaru" to reportaż o irackim pszczelarzu, Abdullahu Shremie (określanym w książce jako Abd Allah),ratującym porwanych, głównie kobiety i dzieci, z rąk ISIS. Jest to reportaż utrzymany w dość oryginalnej konwencji, bo składającym się głównie z dialogów między reportażystką, Dunyą Mikhail, a tytułowym pszczelarzem oraz ocalonymi przez niego ludźmi. Książka zawiera same wstrząsające historie, których główny schemat jest, niestety, wciąż taki sam - ISIS przybyło na dane ziemie, zamordowało w bestialski sposób wszystkich mężczyzn i starsze kobiety, porwało młodsze kobiety wraz z dziećmi, które następnie sprzedano na targu, by ich nowy "mąż" mógł je gwałcić i bić, a jeśli były nieposłuszne, szantażował je, grożąc ich dzieciom. Każda historia była taka sama i każda tak samo wstrząsała. Autorka ujęła niewyobrażalne cierpienie, które ma konkretne imiona i konkretne twarze. Było mi wiadome co robiło ISIS, ale przyjrzenie się temu z bliska, nie z punktu widzenia statystyk, ale z punktu widzenia konkretnych ludzi, którzy potracili całe rodziny, którzy byli maltretowani, a kobiety gwałcone, ściska człowiekowi serce. Niestety, mimo tak mocnej tematyki, która powinna bronić się sama, książka dostała ode mnie tylko 7/10. Powód jest prosty - Dunya Mikhail jest, co najwyżej, przeciętną pisarką. Póki koncentrowała się na rozmowach z pszczelarzem i ocalonymi przez niego kobietami, póty literackie niedostatki można było określić jako drobne. W połowie książki autorka niestety popłynęła. Porzuciła tematykę ISIS działającego na terenach Iraku i Syrii od 2014r. i przeszła na swój własny temat, opisując swoje życie i wojnę iracko-irańską, która działa się trzydzieści lat wcześniej. W dodatku tekst poprzetykała swoimi wierszami - autorka określa się mianem poetki - które są niczym innym jak pseudopatetycznymi zdaniami poprzedzielanymi enterami, zamiast znakami przestankowymi. Nijak to ma się do tematyki książki, dla mnie to nędzna próba pokazania samej siebie. Mimo że ten wtręt nie zajął zbyt wiele objętości książki, bardzo straciła ona w moich oczach. Inaczej dałabym 8/10, bo wciąż to nic wybitnego literacko, ale temat ważny - a w takim wypadku forma schodzi nieco na drugi plan. Z historią przedstawioną w "Pszczelarzu z Sindżaru" ogólnie polecam się zapoznać, ale trzeba mieć na uwadze pewne niedostatki tej książki. Autorka nie jest wybitną pisarką, a jeszcze gorszą poetką, ale jeśli przeskoczycie rozdziały związane wyłącznie z jej osobą, wejdziecie do świata, który istniał (i w jakimś stopniu wciąż istnieje) równolegle do naszej spokojnej codzienności i zobaczycie nie statystyki i mapy, ale dobrych ludzi, których dotknęła tragedia, jakiej nawet nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.
Sea_Of_Darkness - awatar Sea_Of_Darkness
ocenił na71 rok temu
Magnes Lars Saabye Christensen
Magnes
Lars Saabye Christensen
Lata 70., norweski kampus. Jokum, nieśmiały i zakompleksiony wrażliwy student, jest zakochany w Synne, z którą dzieli pokój w akademiku. Tak zaczyna się historia relacji dwojga ludzi, poprzez pryzmat której poznajemy kolejnych bohaterów, ich wnętrza, ale także świat artystyczny, akademicki, Norwegię, zachodzące w niej przemiany. Chociaż głównym wątkiem łączącym wszystkie pozostałe jest związek Jokuma i Synne, powieść Christensena nie jest romansidłem. Losy bohaterów są okazją do pokazania przemian w społeczeństwie, relacji między pokoleniami. Christensen nie zostawia suchej nitki na środowisku artystycznym, wraz z jego snobizmem i mocno rozprawia się też z hipokryzją lewicujących środowisk akademickich lat 70. Bananowe dzieci, które z zaangażowaniem wcielają się w rolę hunwejbinów tępiących każde odstępstwo od rewolucji, tak naprawdę wystarczy poskrobać paznokciem, by spod spodu wyszły puste słowa i fałsz. Autor jak zwykle pisze troszkę o sobie. Jest terapia, uzależnienia, pisarz zmagający się z kryzysem i próbujący rozgryźć sens życia, Duńczyk w Norwegii, odchodzenie, pożegnanie bliskich. Nie czułam jednak, żeby Christensen się powtarzał ani grał tę samą melodię. Jokum nie jest narratorem, ale świat widzimy raczej z jego perspektywy – ciekawiło mnie, jak by na te wszystkie rzeczy patrzyła Synne, zwłaszcza że ciężko było mi polubić tę postać. Wydawała mi się bardzo apodyktyczna, zawłaszczająca, zimna, miejscami wraz pozbawiona serca. Może wgląd w jej spojrzenie by tu coś zmienił?
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na81 miesiąc temu
Dziki Guillermo Arriaga
Dziki
Guillermo Arriaga
To była wyjątkowo intensywna lektura. 700 - stronicowa opowieść o stracie, zemście i poszukiwaniu siły aby żyć dalej zawładnęła moimi myślami na wiele dni. "Dziki" meksykańskiego pisarza Guillermo Arriagi, to jedna z lepszych książek jakie przeczytałam w tym roku. Z racji na mnogość wątków można ją interpretować na wiele sposobów. Dla mnie to przede wszystkim historia braterskiej miłości, zerwanej przez przemoc, co staje się iskrą całej brutalnej fabuły. Centralną postacią tej opowieści jest siedemnastoletni chłopak Juan Guillermo, który w przeciągu krótkiego czasu traci całą swoją rodzinę. Pochłonięty rządzą zemsty rzuca wyzwanie potężnym siłom rządzącym meksykańskim półświatkiem. Jego wiernym towarzyszem staje się wilk, uratowany przez chłopca. Autor mistrzowsko pokazuje jak pamięć o bracie i gniew z powodu jego zabójstwa jest jedyną siłą, która trzyma bohatera przy życiu. Odrzucony przez społeczeństwo i prześladowany przez policję oraz fanatyków religijnych, Juan Guillermo właśnie w tym zwierzęciu znajduje wsparcie i symboliczne poczucie braterstwa i staje się tytułowym "Dzikim". Równolegle w mroźnej scenerii kanadyjskiego Jukonu śledzimy historię Amaruqa, myśliwego, który obsesyjnie poluje na wilka. Autor zderza ze sobą te dwa światy: nieokiełznaną i surową naturę dalekiej północy i miejską dżunglę Meksyku, gdzie rządzi przemoc i korupcja. W tej sposób pokazuje, że każdy z nas skrywa w sobie dzikość, która jest stanem wewnętrznym i reakcją na ból i stratę. Stanowi też ona swoisty mechanizm obronny, który uruchamia się, gdy wszystkie inne już zawiodły. Książka jest brutalna i na wskroś realistyczna. Jednak mimo scen zemsty, przemocy i fanatyzmu "Dziki" jest przede wszystkim refleksją na temat na temat żałoby i jej przeżywania. Lektura jest bez wątpienia wyczerpująca emocjonalnie, ale to jedna z tych powieści, które z pewnością zostaną w głowie i w sercu na dłużej. Jej nielinearna struktura wymaga od czytelnika aktywnego składania wydarzeń w całość, jednak warto podjąć ten trud, gdyż powieść ta to piękny przykład prozy z mocnym przesłaniem. Polecam!
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na84 miesiące temu
W samym środku zimy Isabel Allende
W samym środku zimy
Isabel Allende
W samym środku zimy” to utwór, który z jednej strony czaruje charakterystycznym dla autorki ciepłem, z drugiej zaś sprawia wrażenie literackiego eksperymentu, w którym zbyt wiele gatunków próbuje współistnieć na ograniczonej przestrzeni. Akcja osadzona w samym sercu mroźnego Brooklynu, sparaliżowanego przez potężną śnieżycę, staje się tłem dla spotkania trojga ludzi z zupełnie innych światów. Choć punkt wyjścia obiecuje gęsty thriller, Allende ostatecznie skręca w stronę melodramatu i prozy zaangażowanej społecznie, co skłania mnie do wystawienia oceny 6/10. Historia zaczyna się od błahego stłuczki, która uruchamia lawinę zdarzeń. Richard, dojrzały i wycofany z życia profesor, uderza w samochód Evelyn, młodej imigrantki z Gwatemali pracującej nielegalnie. Gdy okazuje się, że w bagażniku auta dziewczyny znajdują się zwłoki, Richard prosi o pomoc swoją lokatorkę, Chilijkę Lucię. To nietypowe trio wyrusza w podróż, by pozbyć się ciała, a jednocześnie – co typowe dla Allende – by opowiedzieć sobie nawzajem historie swojego życia. Śnieżny paraliż Nowego Jorku staje się tu klatką, która wymusza intymność i konfrontację z własnymi demonami. Trauma jako wspólny mianownik Najmocniejszym punktem książki są retrospekcje. Autorka z ogromną empatią opisuje tragiczne losy Evelyn, uciekającej przed przemocą gangów w Ameryce Środkowej, oraz bolesną przeszłość Lucii, naznaczoną dyktaturą w Chile. Allende przypomina nam, że każdy człowiek niesie w sobie „niepokonane lato”, o którym pisał Albert Camus (cytowany w tytule). Niestety, w tej warstwie narracyjnej tkwi też słabość powieści – wątki historyczne i polityczne wydają się momentami ważniejsze od samej intrygi kryminalnej, która zostaje rozwiązana w sposób mało przekonujący i uproszczony. „W samym środku zimy” to książka o wielkim sercu, która jednak cierpi na brak narracyjnej dyscypliny. Allende próbuje poruszyć zbyt wiele tematów naraz: od kryzysu migracyjnego, przez starość i samotność, aż po klasyczny romans. W efekcie thriller traci napięcie, a obyczajowa głębia zostaje spłycona przez sensacyjne zwroty akcji. To wciąż sprawnie napisana proza, która potrafi wzruszyć i zmusić do refleksji nad losem wykluczonych, ale brakuje jej magii i spójności znanej z najsłynniejszych dzieł autorki. Dla fanów Allende będzie to miłe spotkanie z jej stylem, dla pozostałych – jedynie poprawna lektura na jeden mroźny wieczór.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na614 dni temu
Manhattan Beach Jennifer Egan
Manhattan Beach
Jennifer Egan
„Manhattan Beach” to powieść, która wciąga jak morski wir. Jej głównym motywem jest nurkowanie, co przekłada się na budowę tej książki. Podobnie do powolnego schodzenia na dno morza tu wraz z zanurzaniem się w fabułę musiałam odsłaniać kolejne warstwy, co prowadziło mnie do odkrywania nagromadzonych tajemnic bohaterów. To powieść o Nowym Jorku lat 30. i 40. XX wieku, rozpisana na wielu bohaterów, z misternie odtworzonym tłem społeczno- obyczajowym i skupieniem się na problemach typowych dla tego okresu w Stanach Zjednoczonych: zorganizowana przestępczość, bezrobocie, bieda, a przede wszystkim trudna sytuacja kobiet. Uwielbiam takie powieści- wielkie, z ciekawymi postaciami i z zagadkami do odkrycia. Autorka subtelnie splata losy trojga bohaterów, punktem wyjścia czyniąc krótkie spotkanie na tytułowym Manhattan Beach. Mała Anna, jej ojciec Eddie i szemrany biznesmen Dexter właśnie wtedy zwiążą się niewidzialną nicią i nie uwolnią już nigdy. Nawet śmierć jej nie zerwie. Życie tej trójki związane jest z morzem, bo to w nim przeżyją najważniejsze chwile. Zaryzykowałabym tezę, że to kontakt z morzem odmieni każdego z nich. Eddie, dryfując z towarzyszami na tratwie po katastrofie statku uświadomi sobie, co jest ważne w życiu. Dexter, wioząc Annę i jej sparaliżowaną siostrę nad morze, a później schodząc jedyny raz na dno kanału portowego, obudzi w sobie jakąś czułą nutę i zapragnie żyć uczciwie. I wreszcie Anna, główna bohaterka, spełni swoje marzenie o byciu pierwszą kobietą nurkiem. Anna została przez autorkę ukazana jako kobieta, która zdobywa się na odwagę, by robić to, co dla kobiet wówczas było niedostępne. Młoda dziewczyna wchodzi do typowo męskiego świata, gdzie do tej pory kobiet nie było. Żeby przetrwać musi być najlepsza- i jest. Ale musi też samotnie przebijać szklany sufit. Czytając o schodzeniu Anny pod wodę w ważącym 90 kg stroju nurka pomyślałam, że dopiero pod powierzchnią może ona być człowiekiem prawdziwie wolnym. Tam, gdzie człowieka ogranicza biologia ( brak tlenu, wysokie ciśnienie, ciemność) przestają liczyć się uprzedzenia i konwenanse. Wynika z tego, że tylko wśród ludzi każdy musi odgrywać role, ukrywać swoje potrzeby, samoograniczać się. Pod wodą rządzą inne prawa. Wielką zaletą powieści Jennifer Egan jest odejście od schematyzmu w portretowaniu postaci. Tyle samo uwagi autorka poświęca próbie zrozumienia motywacji kobiet, co i mężczyzn. To prawdziwi ludzie, a nie tylko reprezentanci jakiejś racji, czy ilustracje konkretnego typu zachowań. Postać Dextera nie sprowadza się tylko do pokazania biznesmena z półświatka, ale też wrażliwego i tęskniącego za czymś człowieka. Z kolei Eddie, który na początku wydaje się być po prostu mężem, który uciekł od rodziny, przytłoczony kalectwem jednej z córek i trudnościami finansowymi, okazuje się być zupełnie kimś innym, a jego ucieczka ma inne przyczyny. „Manhattan Beach” jest naprawdę dobrą, wielowymiarową powieścią. Rozumiem przyczyny, dla których nowojorczycy obwołali ją najlepszą powieścią 2017 roku i nominację do nagrody National Book Award 2017. Również polscy czytelnicy docenili ją, przyznając tytuł książki roku w plebiscycie LC w kategorii powieść historyczna. Polecam z całego serca wielbicielom wielkich realistycznych powieści.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na81 rok temu
Błoto Hillary Jordan
Błoto
Hillary Jordan
O tym, że trzeba znać swoje miejsce. Henry wraz z żoną, małymi córkami, wrednym ojcem i uroczym, lecz psychicznie niestabilnym bratem, wprowadza się na podupadającą plantację bawełny. Trochę się bałam, że to będzie kolejna książka o rodzinie na odludziu terroryzowanej przez przemocowego ojca (opis coś podobnego sugeruje, a trochę takich czytałam w ostatnim czasie i mi się już znudziło),ale na szczęście okazało się, że to jednak coś trochę innego, całkiem świeżego (choć temat to przecież żadne wielkie novum) i bardzo, bardzo dobrego. Książka podejmuje wiele tematów. Są tu opisane trudy życia na farmie bez podstawowych wygód, docieranie się w małżeństwie i kwestionowanie ustalonej hierarchii, połamani psychicznie weterani wojenni, małżeńska niewierność (wątek tak wręcz obraźliwie banalny i wyświechtany, że najchętniej bym go z książki całkiem wykreśliła, to w zasadzie jedyna rzecz, którą uznałabym za minus). Najważniejszy wydaje się jednak rasizm i segregacja rasowa. Przy czym książka nie eksponuje tego wątku jakoś szczególnie, ale po prostu opisuje świat, w którym kwestie rasy i tego, co komu wolno, a czego nie, są tak oczywiste i mocno ukonstytuowane, że nikomu nawet nie przyjdzie do głowy, żeby to kwestionować czy choćby dłużej się nad tym zastanawiać. Podobało mi się to, że nawet ci najbardziej otwarci bohaterowie pozostają jednak ludźmi swoich czasów, wychowywanymi w myśl konkretnych poglądów i wciąż pewne rzeczy pozostają dla nich nie do zaakceptowania - to ładnie pokazuje jak trudne zadanie miały wszelkie ruchy dążące do równouprawnienia.
niedź - awatar niedź
ocenił na77 miesięcy temu
Spadek Vigdis Hjorth
Spadek
Vigdis Hjorth
Odcięta gałąź „Napis nad moim losem na ziemi: „Spętana dzieciństwem”. Ponad pięćdziesiąt lat, a nadal poddana strachowi przed rodzicielskim autorytetem, którego boją się dzieci” [1]. Bergljot - bohaterka powieści „Spadek”, norweskiej autorki Vigdis Hjorth, ma ponad 50 lat. Jest pisarką - zajmuje się krytyką teatralną. Ma już za sobą - a przynajmniej tak można by uznać - dzieciństwo, młodość, małżeństwo, macierzyństwo. Jej dość zamożni rodzice zestarzeli się, więc postanowili zapisać majątek czwórce swoich dzieci: starszym – synowi Bardowi, córce Bergljot i ich młodszym siostrom Astrid i Asie. Wbrew składanym wcześniej zapewnieniom podzielenia majątku na równe części, testatorzy postąpili inaczej, co z kolei, jak to zazwyczaj bywa w takich wypadkach, wywołało rodzinny spór. Historia jakich wiele - niesmaczna, jak każdy konflikt krewnych o pieniądze. Testament powstał, mimo towarzyszących całemu procesowi sprzeciwów, a los zrządził, że spadkobiercy nie musieli długo czekać na jego oficjalne otwarcie. Z powodu tragicznego w konsekwencjach upadku ze schodów, umarł 85-letni ojciec bohaterki i jej rodzeństwa, pozostawiając po sobie wspomniany wyżej spadek, żonę, dzieci, wnuki i coś, co w tych okolicznościach po raz kolejny dało o sobie znać - ukrywaną, a raczej nieprzyjmowaną do wiadomości, przemilczaną przez lata historię z przeszłości - tajemnicę. Tajemnica, to może nie jest w tym wypadku odpowiednie określenie – używam go jednak, z uwagi na chęć ukrycia szczegółów. To krótki zarys fabuły powieści, która zaraz po ukazaniu się w 2016 r. w Norwegii (polska premiera w Wydawnictwie Literackim miała miejsce w 2018 r.),wywołała wiele kontrowersji i przyczyniła się do publicznej debaty na temat przedstawionych w niej wydarzeń oraz występujących, jak podejrzewano, wątków autobiograficznych. Czy są jeszcze jakieś rodzinne sprawy i problemy, których literatura nie poruszyła, a które mogłyby zostać przedstawione w sposób nowatorski? Okazuje się, że tak. Pierwszoosobowa narracja Bergljot, zarówno ta prowadzona w czasie teraźniejszym, jak retrospektywna, jej forma imitująca autentyczne przemyślenia z ich naturalnym chaosem, powtórzeniami, zwrotami, odwoływaniem się do snów, pozwala czytelnikowi nie tylko poznać kulisy całej sprawy, ale nieomal dotknąć i osobiście doświadczyć trudnych emocji bohaterki - osoby, która w imię uwolnienia się z rodzinnych, a opresyjnych dla siebie układów, zdecydowała się na zerwanie kontaktów z rodzicami i rodzeństwem. Bergljot jest inteligentna, odniosła zawodowy sukces i bardzo lubi swoją pracę. Ma dobry, ciepły kontakt z dorosłymi dziećmi, partnera i przyjaciół wspierających ją, znajduje się, jak to ładnie określa andragogika, u progu późnej dorosłości, przeszła terapię, a mimo to nadal pozostaje pod presją wydarzeń z dzieciństwa. Wciąż nie może uwolnić się od roli bezbronnego dziecka autorytarnych rodziców i na nowo przeżywa swój dramat niewysłuchanej ofiary, odrzuconej córki i siostry. Zerwanie kontaktów nie zapewniło jej, o czym mamy się przekonać, spokoju, którego tak bardzo szukała, a śmierć ojca niczego nie rozwiązała, a przeciwnie, wymogła na niej zmierzenie się po raz kolejny - nie otrzymujemy odpowiedzi, czy ostateczny - z problemem jej życia, który tak naprawdę był problemem całej rodziny. Wszyscy jej członkowie są w jakiś sposób uwikłani w sytuację, która już w przeszłości wymagała i dalej zmusza ich do zajęcia stanowiska w sprawie – do określenia się. Konsekwencje przyjęcia wobec bohaterki zdecydowanej i jednoznacznej postawy dotkną z pewnością każdą z występujących postaci – i to jest sednem. Z tego wszyscy uczestnicy dramatu, jak się wydaje, zdają sobie sprawę. Bergljot, której perspektywę widzenia problemu czytelnik poznaje najlepiej, doskonale rozumie motywy postępowania uczestników rodzinnego sporu, w ponadprzeciętny sposób umie ocenić rolę jaką odegrała w jej życiu postawa ojca i matki, a jednak nie potrafi unieść konsekwencji swojego wyboru – wyboru drogi odcięcia się od rodziców. Tak głęboko tkwi w niej społecznie nakazana konieczność okazywania im szacunku, szczególnie kiedy stają się starzy i niedołężni, że poczucie krzywdy wciąż walczy w niej, z poczuciem obowiązku. Postać neurotycznej, nieszczęśliwej, uciekającej czasami w alkohol Bergljot, pokazuje jak bardzo zakorzenione są w naszej psychice zarówno potrzeba bezwarunkowej rodzicielskiej miłości i szczera chęć wypełnienia roli opiekuna starych rodziców, ale równie silnie naturalna potrzeba szacunku dla siebie, poszukiwania zadośćuczynienia, akceptacji, zrozumienia i uznania przez otoczenie, a przynajmniej wysłuchania „naszej” prawdy. Czy można wyrzec się tych wartości w imię spokoju swoich krewnych, w imię utrzymywania powierzchownych kontaktów rodzinnych i zewnętrznych pozorów tak zwanej "normalności"? Czy może tak właśnie trzeba – bo minęły lata, są jeszcze dzieci i wnuki, spragnione kontaktów z dziadkami? Czy wreszcie w rodzinie wszystko da się zapomnieć, odciąć, unieważnić? I w jakich okolicznościach? Co zrobić z takim odkryciem: że hipokryzja i strach, chęć osłonięcia się przed osądem społecznym może, jak się okazuje, być głównym motywem działania rodziców? Tych rodziców, o których chcielibyśmy przecież zawsze myśleć, że nas kochają i chcą wyłącznie naszego dobra. Czytelnik sam musi zdecydować, jak odnaleźć się w tym poszarpanym przez emocje świecie Bergljot i jej rodziny, w którym prawie wszyscy czują się nieszczęśliwi - ofiara i sprawca, współwinni i niewinni, i ci którzy w imię kompromisów nie potrafili opowiedzieć się po właściwej stronie. To niepokojąca i poruszająca proza, ale pomimo bolesnej prawdy w niej zawartej trudno było mi się od niej oderwać, Utkwiła mi w pamięci szczególnie jedna scena: bohaterka od kilku dni leży w szpitalnym pokoju razem ze starszą kobietą, której nikt nie odwiedza. Za szpitalnymi oknami rozciąga się szeroka panorama nieba. Pewnego wieczoru, kiedy jeszcze nie śpią, na ciemniejącym po burzy horyzoncie ukazuje się im dobrze widoczna, spektakularna tęcza. Obie są tak samo zachwycone i podekscytowane tym zjawiskiem, a Bergljot zauważa, że może rodzina nie jest jednak najważniejsza i żadna wizyta krewnych nie dałaby samotnej starszej pani takich emocjonujących, dobrych przeżyć. To kontrowersyjna, ale jakże w niektórych przypadkach prawdziwa, refleksja. Smutna – ważna lektura. Tak jak pastelowa grafika na okładce książki, która przedstawia delikatnie zarysowane kontury domu i drzewo na pierwszym planie. Z początku niczego nie zauważamy: dom, drzewo, krajobraz, dopiero po chwili, a może nawet dopiero podczas lektury, kiedy sięgamy po książkę po raz kolejny i uważniej przyglądamy się rysunkowi, widzimy, że drzewo nie ma liści, a jedna z jego najgrubszych gałęzi jest odcięta. Recenzja ukazała się wcześniej na innym portalu czytelniczym. [1] Vigdis Hjorth, „Spadek”, przeł. Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska, Wydawnictwo Literackie, 2018 r., s. 58.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na816 dni temu
Podróżny Ulrich Alexander Boschwitz
Podróżny
Ulrich Alexander Boschwitz
Wciąga w stan ciągłego napięcia i niepokoju. Nie jest to tylko opowieść o ucieczce z nazistowskich Niemiec po Nocy Kryształowej, a jest to przede wszystkim studium narastającego lęku i takiej psychologicznej "dekonstrukcji" człowieka. Od początku czułam pewien klaustrofobiczny ucisk. Pociągi, które stają się dla bohatera jedynym schronieniem, paradoksalnie są miejscem totalnej ekspozycji na społeczną nienawiść, obojętność i strach. W każdej minucie podróży w powietrzu wisi pytanie "kto mnie wyda?"... Czytało się to jak mroczny thriller. Te nieustanne poczucie zagrożenia, które towarzyszy głównemu bohaterowi, jest niemal fizycznie wyczerpujące. Serio. Książka doskonale oddaje absurdalność nowej rzeczywistości. Otto, który uważał się za pełnoprawnego Niemca, zostaje z dnia na dzień sprowadzony do symbolu stempla "Żyd" w paszporcie. Utrata jego tożsamości, odzieranie go z poczucia bezpieczeństwa i godności, prowadzi do irracjonalnych decyzji i momentów czystej paranoi. Widzimy, jak strach dosłownie go przeżera, zmuszając do coraz bardziej chaotycznych, a jednocześnie desperacko nielogicznych kroków. Uderzające jest poczucie izolacji oraz zdrady. Powieść pokazuje, jak szybko odwracają się ci, którzy dotąd byli "przyjaciółmi" czy wspólnikami (ogółem zawsze chodzi o pieniądze). Ta samotność w tłumie jest jednym z najsmutniejszych i najbardziej przenikliwych doświadczeń. Rozumiem dlaczego jedyną stałą w życiu bohatera staje się ruch - bo to nie tylko ucieczka przed zatrzymaniem, ale być może i ucieczka przed własną, rozpadającą się psychiką w tych nadchodzących absurdalnych czasach. Książka zostawia gorzkie poczucie beznadziei. Dodatkowo największe wrażenie robi to, że mamy pełną świadomość na temat dalszego biegu historii, co czyni tę jego desperacką włóczęgę po niemieckich torach jeszcze bardziej przejmującą i tragiczną. Opisy i dialogi wywołują niesamowicie mocne ciarki, bo właśnie historia została spisana w 1938 roku. I to chyba robi największe wrażenie.
Babi - awatar Babi
ocenił na74 miesiące temu

Cytaty z książki Sofia albo początek wszystkich historii

Więcej

Mężczyźni nigdy nie oglądają się za siebie (...) Podążają za każdym, kto ich przekona, i szybko zrywają z przeszłością. Kobiety ciągle się oglądają, z troski, tęsknoty, ciekawości i współczucia. Dlatego też zwlekają z decyzją częściej niż mężczyźni. Zawsze tak było.

Mężczyźni nigdy nie oglądają się za siebie (...) Podążają za każdym, kto ich przekona, i szybko zrywają z przeszłością. Kobiety ciągle się o...

Rozwiń
Rafik Schami Sofia albo początek wszystkich historii Zobacz więcej

Słowo "rewolucja" (...) od czasów Mikołaja Kopernika oznacza jednostajny ruch planety po okręgu, po zamkniętym okręgu. To nigdy nie jest nowy początek.

Słowo "rewolucja" (...) od czasów Mikołaja Kopernika oznacza jednostajny ruch planety po okręgu, po zamkniętym okręgu. To nigdy nie jest now...

Rozwiń
Rafik Schami Sofia albo początek wszystkich historii Zobacz więcej

Iluzja jest pożywieniem tych, którzy stracili nadzieję.

Iluzja jest pożywieniem tych, którzy stracili nadzieję.

Rafik Schami Sofia albo początek wszystkich historii Zobacz więcej
Więcej