Nowiny ze świata

Okładka książki Nowiny ze świata
Paulette Jiles Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią powieść historyczna
200 str. 3 godz. 20 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Seria:
Poza serią
Tytuł oryginału:
News of the World
Wydawnictwo:
Czarne
Data wydania:
2018-07-25
Data 1. wyd. pol.:
2018-07-25
Data 1. wydania:
2016-10-04
Liczba stron:
200
Czas czytania
3 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380497078
Tłumacz:
Tomasz S. Gałązka
Tagi:
Indianie literatura amerykańska niebezpieczeństwo osadnik porwanie poszukiwanie własnej tożsamości przyjaźń Teksas trauma wędrówka zabójstwo zaufanie Amerykańska Nagroda Książkowa
Inne

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Ciebie zainteresować

Oficjalne recenzje i

O przyzwoitości



1956 14 299

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
170 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
263
57

Na półkach:

Przyjemna książka. Nie będę kłamał szukanie nowych książek, do skonsumowania, na „Lubimy Czytać” jest bardziej mordęgo niż przyjemnością. W związku z tym, sięgnąłem po tytuł, który został zekranizowany i świadomie unikałem filmu, tak żeby mój pierwszy kontakt z tytułem był z wersją pisaną. Tytuł naprawdę ciekawie, i chyba wiarygodnie, bo ekspertem z historii nie jestem, oddaje czasy wojny w Ameryce w drugie połowie XIX. Historia przewożonej dziewczynki i jej „kuriera” była dla mnie wciągająca.

Trochę miałem poczucie jakbym czytał, mniej pesymistyczną wersję „Drogi” McCarthy’iego. Z czym związany jest również ogromny minus i oczko w dół dla tej pozycji. Pisanie opisów i dialogów jednym ciągiem, powinno być w literaturze karane! W Polsce są od zaznaczania dialogów myślniki (-), na zachodzie stosuję się system zawierania tekstu w cudzysłowie („”). To zdecydowanie ułatwia czytelnikowi określenie, kiedy i kto wypowiada daną kwestię. A w przypadku utworu Pani Jiles, czasami nie miałem pojęcia kto aktualnie przemawia daną linią dialogową. I nie kupuję tego, że taka była wizja autora, bo czytało się to trochę jakby uczeń 3 klasy podstawówki wziął się za pisanie dłuższego tekstu.

Przyjemna książka. Nie będę kłamał szukanie nowych książek, do skonsumowania, na „Lubimy Czytać” jest bardziej mordęgo niż przyjemnością. W związku z tym, sięgnąłem po tytuł, który został zekranizowany i świadomie unikałem filmu, tak żeby mój pierwszy kontakt z tytułem był z wersją pisaną. Tytuł naprawdę ciekawie, i chyba wiarygodnie, bo ekspertem z historii nie jestem,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
553
135

Na półkach: ,

Są takie książki, przy których czytaniu chcę żeby wszystko u bohaterów potoczyło się jak najlepiej, żeby książka była ciepła i przyjemna. I ta powieść klimatem i ciepłem uczuć przypominała mi „Ukochane równanie profesora” - taki typ książki, który jest po prostu książką przyjemną i mądrą.
„Nowiny ze świata” to historia mężczyzny, który czyta nowiny ze świata krążąc po XIX wiecznym południowym Teksasie. Pewnego dnia na jego drodze pojawia się 10 letnia Johanna, którą obiecuje odwieźć do domu. I tu pojawia się główny motyw książki, bo Johanna wcale do tego domu jechać nie chce, bo chce żyć dalej wśród swoich, wśród Kiowów. Ja tematykę porwań białych dzieci przez Rdzennych Amerykanów trochę znam z książki „Imperium Księżyca w pełni. Wzlot i upadek Komanczów S. C. Gwynne’a (Seria Amerykańska), który opisuje losy Cynthii Park, której imię również pojawia się w tej książce - i dla zainteresowanych tematem, polecam tę pozycję. W powieści autorka pisze i o tym jak ludzie starali radzić sobie ze swoimi dziećmi, które powrócili do „cywilizowanego” świta. I przede wszystkim dlaczego te dzieci, tak naprawdę nigdy do końca do tego świata nie wróciły. A przede wszystkim jest to książka o pięknej przyjaźni między Kapitanem Kiddem i małą Johanną.
Piękna proza o życiu i tożsamości. Książka, przy której o dobre zakończenie kibicuje się od samego początku. Ciepła i otulająca powieść o tym co w życiu ważne.

Są takie książki, przy których czytaniu chcę żeby wszystko u bohaterów potoczyło się jak najlepiej, żeby książka była ciepła i przyjemna. I ta powieść klimatem i ciepłem uczuć przypominała mi „Ukochane równanie profesora” - taki typ książki, który jest po prostu książką przyjemną i mądrą.
„Nowiny ze świata” to historia mężczyzny, który czyta nowiny ze świata krążąc po XIX...

więcej Pokaż mimo to

avatar
135
87

Na półkach:

Rzeki, góry, wąwozy, preria... Droga łącząca oddalone o wiele mil od siebie teksańskie miasta. W drodze samotny wóz ciągnięty przez klacz o szpotawej nodze, a na nim pokrzywdzone dziecko i doświadczony przez życie wiarus o wielkim sercu. Oboje w obliczu bezprawia i tworzącej się wielokulturowej amerykańskiej państwowości oraz kaprysów nieujarzmionej natury.
Klimatyczna i wciągająca powieść, mądra i wzruszająca - taka jak lubię.

Rzeki, góry, wąwozy, preria... Droga łącząca oddalone o wiele mil od siebie teksańskie miasta. W drodze samotny wóz ciągnięty przez klacz o szpotawej nodze, a na nim pokrzywdzone dziecko i doświadczony przez życie wiarus o wielkim sercu. Oboje w obliczu bezprawia i tworzącej się wielokulturowej amerykańskiej państwowości oraz kaprysów nieujarzmionej natury.
Klimatyczna i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
566
19

Na półkach: , , , ,

Napisane z talentem. Trzeba się było tylko przyzwyczaić do tego, że w tekście dialog nie jest wydzielony, więc narracja się z nim zlewała. Ale ten zapis nadał całej powieści jakiś specyficzny klimat. Podobało mi się. (Za goodreads.com)

Napisane z talentem. Trzeba się było tylko przyzwyczaić do tego, że w tekście dialog nie jest wydzielony, więc narracja się z nim zlewała. Ale ten zapis nadał całej powieści jakiś specyficzny klimat. Podobało mi się. (Za goodreads.com)

Pokaż mimo to

avatar
328
231

Na półkach:

Nietrudna opowiastka, trochę historyjka z morałem, trochę powieść drogi. Kilka informacji o tamtejszych realiach społeczno-politycznych, ale główny wątek miałki i bez głębi. Nudna i nieciekawa.

Nietrudna opowiastka, trochę historyjka z morałem, trochę powieść drogi. Kilka informacji o tamtejszych realiach społeczno-politycznych, ale główny wątek miałki i bez głębi. Nudna i nieciekawa.

Pokaż mimo to

avatar
215
98

Na półkach:

No coż, "Na południe od Brazos" to to nie jest, niemniej szybko i sprawnie się przez tę powieść płynie, jak kajakiem po rzece w odległym Teksasie. Bohaterami są stary dziad i dziesięcioletnia dziewczynka, których połączył los w kraju, gdzie biały porządek dopiero się uczył dominować nad tym czerwonym. Ponadto kraj ów nie jest jeszcze zalany asfaltem i w książce raz po raz można natrafić na niebanalne opisy współistnienia z teksańską przyrodą. Jest klimacik, krócej mówiąc.

Co więcej nie jest to tak suche jak szkielet bizona na słońcu. Autorka sprawnie posługuje się słowem i z jego pomocą często gęsto odbiega od powierzchowności i pozawala nam zajrzeć do wnętrza bohaterów, którzy kilometr po kilometrze, przygoda za przygodą, coraz bardziej się ze sobą ścierają, aż w końcu dochodzą do wspólnego happy endu. Jest to więc dobrze skrojona powieść drogi. Kto lubi takie historie, ten powinien czuć satysfakcję z lektury.

Podróż bohaterów daje również okazję do przekroju społeczeństwa Teksasu drugiej połowy XIX wieku. Mamy oczywiście Indian, ale są bardziej tłem niż aktywnym graczem. Wiemy, że mordowali osadników i porywali ich dzieci, niemniej autorka pokazuje ich z pewną dozą godności. A dla równowagi nie zapomina o podłości co poniektórych białych, którzy również lubują się w takiej czy innej bandyterce. To wszystko jednak to tylko epizody, jakby przystanki na drodze naszych bohaterów. Z tego też powodu w tej książce widzimy sporo zwykłych ludzi, których stary Kidd i Johanna mijają w miastach i miasteczkach. Widzimy też i wieś, gdzie pragmatyczny i surowy, by nie powiedzieć - purytański, sposób myślenia kieruje żywotem osadników. Dla nich żaden tam piernikowy "Domek na prerii" nie miał racji bytu i taka zapewne prawda o tych ludziach. Musieli być oschli. Musieli mieć surowe, niekiedy bezwzględne podejście do ziemi, roboty i codziennego znoju. Inaczej by chyba nie dali rady w tym wymagającym terenie przetrwać. Gdyby nie taki charakter, wojsko na niewiele by im się zdało. Podobnie jak Larry McMurtry bowiem, tak Paulette Jiles krzywym okiem zerka na stan ówczesnej wojskowości, która momentami przypominała bardziej zabawę dużych chlopców niż armię z prawdziwego zdarzenia. Potwierdza się więc to, co zauważył kiedyś kapitan Woodrow F. Call: jakby tysiąc Komanczów zebrało się do kupy, w tydzień doszliby do Waszyngtonu i go zrównali z ziemią.

Zaiste, są to nowiny ze świata. Osiem gwiazdeczek.

PS
Filmu jeszcze nie widziałem, ale Tom Hanks jako stary Kidd to mi trochę nie pasuje. Prędzej widziałbym w tej roli kogoś takiego jak Ed Harris.

No coż, "Na południe od Brazos" to to nie jest, niemniej szybko i sprawnie się przez tę powieść płynie, jak kajakiem po rzece w odległym Teksasie. Bohaterami są stary dziad i dziesięcioletnia dziewczynka, których połączył los w kraju, gdzie biały porządek dopiero się uczył dominować nad tym czerwonym. Ponadto kraj ów nie jest jeszcze zalany asfaltem i w książce raz po raz...

więcej Pokaż mimo to

avatar
80
46

Na półkach:

Przeczytałem tę powieść, ponieważ zachęcił mnie zwiastun filmu. Myślałem, że to będzie bardziej western, ale koniec końców okazało się, że to raczej lekki melodramat ku pokrzepieniu serc.

Przeczytałem tę powieść, ponieważ zachęcił mnie zwiastun filmu. Myślałem, że to będzie bardziej western, ale koniec końców okazało się, że to raczej lekki melodramat ku pokrzepieniu serc.

Pokaż mimo to

avatar
93
74

Na półkach: ,

Ciekawa powieść, przeczytałem skuszony po obejrzeniu filmu wizją że książka będzie lepsza i nie zawiodłem się. Zarówno książka jak i adaptacja filmowa są dobrymi dziełami.

Ciekawa powieść, przeczytałem skuszony po obejrzeniu filmu wizją że książka będzie lepsza i nie zawiodłem się. Zarówno książka jak i adaptacja filmowa są dobrymi dziełami.

Pokaż mimo to

avatar
1008
450

Na półkach: , ,

Nigdy wcześniej nie słyszałam o Paulette Jiles. I prawdopodobnie nigdy nie sięgnęłabym po jej książkę, gdyby nie ten wciąż i wciąż wyświetlający mi się na stronie głównej Lubimy Czytać trailer do filmu Netflixa powstałego na podstawie „Nowin ze świata” właśnie. Obejrzałam w końcu zwiastun i pomyślałam „hm, to może być niezłe”. I dziś, w kilka godzin po lekturze, mogę już śmiało stwierdzić, że nie żałuję spotkania z prozą tej autorki, choć nie było to spotkanie łatwe.

Kapitan Kidd to już podstarzały weteran armii. Po śmierci żony sprzedał swoją drukarnię i ruszył w świat (a konkretnie w kiełkujące Stany) zarabiać na życie czytaniem gazet w małych miasteczkach, gdzie do ludzi z wielkim trudem docierają jakiekolwiek informacje. Na jednym z przystanków na swojej drodze spotyka mężczyznę, która prosi go, aby odwiózł do domu wujostwa dziesięcioletnią dziewczynkę, Johannę, która dopiero co została wykupiona od plemiona Kiowów, które to porwało ją kilka lat wcześniej, zabijając przy okazji jej rodziców i siostrę. Kapitan godzi się nie wiedzą jeszcze, że ta podróż zmieni nie tylko życie jego i dziewczynki, ale i odmieni go wewnętrznie.

Sama historia szalenie mi się podobała. Autorka w dość umiejętny sposób ukazała próbę powtórnego włączenia porwanego przez Indian dziecka w białe, europejskie społeczeństwo Ameryki. Przyjęło się uważać, że niewola była dla chłopców i dziewczynek czymś strasznym, ale – o czym wiemy choćby z relacji tychże właśnie – wcale tak nie było. O ile z dorosłymi Indianie obchodzili się w straszliwy sposób, to często dzieci brali ze sobą. Wówczas stawały się one częścią danego plemienia i troszczono się o nie tak, jak i o inne dzieci. Tak jest i z Johanną, która kompletnie nie pamięta swojej biologicznej matki, ale do tej indiańskiej stale tęskni i kocha ją tak, jak dziecko potrafi kochać swoją mamę.

Relacja rodząca się pomiędzy dojrzałym mężczyzną, a tą kilkuletnią dziewczynką zdaje się być nienazwana. Z jednej strony przypomina ona bowiem kontakt dziadka z wnuczką, a z drugiej – w odpowiedzi na jedno z wydarzeń – komitywę kompanów z pola bitwy. Kapitan zdobywa szacunek Johanny, ale i sam szybko przestaje patrzeć na nią jako na przesyłkę do dostarczenia do domu, a na spogląda na nią jak na doświadczoną już życiem dziewczynę, która została dwukrotnie wyrwana z silnych, rodzinnych więzów i na siłę wepchnięta w ramiona tych, którzy jej nie chcą. Bardzo dobrze poznaje się te ich sposoby na docieranie do siebie wzajemnie, ich żarty i żarciki, tę czułość, z której początkowo zdają się nie zdawać sobie sprawy.

Średnio jednak przypasował mi styl, jakim książka została napisana. Bogate opisy krajobrazu momentami mnie nużyły, ciągle googlowałam, o jakich rodzajach broni pisze autorka, a już do pasji doprowadzało mnie to, jak w tej książce napisane są dialogi. Rozmowy są po prostu włączone w ciąg tekstu, nie ma żadnych pauz. Nie lubię tego, gubię się w takich dialogach i w ogóle aaaaa. Mimo to wystawiam jednak książce wysoką ocenę, bo naprawdę spodobała mi się ta historia, zaangażowałam się w losy bohaterów i autentycznie kibicowałam im przez cały okres trwania podróży. Nie mogę jednak powiedzieć, że polecam każdemu tę powieść, bo to nie jest książka dla każdego. Wielu znuży, pomimo tego, że do najdłuższych nie należy. Niemniej jednak jeśli lubicie taką ciągnącą się fabułę, sporo opisów krajobrazu i czujecie klimat Ameryki XIX wieku – sięgajcie śmiało.

Nigdy wcześniej nie słyszałam o Paulette Jiles. I prawdopodobnie nigdy nie sięgnęłabym po jej książkę, gdyby nie ten wciąż i wciąż wyświetlający mi się na stronie głównej Lubimy Czytać trailer do filmu Netflixa powstałego na podstawie „Nowin ze świata” właśnie. Obejrzałam w końcu zwiastun i pomyślałam „hm, to może być niezłe”. I dziś, w kilka godzin po lekturze, mogę już...

więcej Pokaż mimo to

avatar
612
293

Na półkach: ,

Świetna książka.

Świetna książka.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Paulette Jiles Nowiny ze świata Zobacz więcej
Paulette Jiles Nowiny ze świata Zobacz więcej
Paulette Jiles Nowiny ze świata Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd