Zaginione Miasto Boga Małp

Okładka książki Zaginione Miasto Boga Małp Douglas Preston Patronat LC
Nominacja w plebiscycie 2018
Okładka książki Zaginione Miasto Boga Małp
Douglas Preston Wydawnictwo: Agora reportaż
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
reportaż
Tytuł oryginału:
The Lost City of the Monkey God
Wydawnictwo:
Agora
Data wydania:
2018-01-17
Data 1. wyd. pol.:
2018-01-17
Data 1. wydania:
2017-09-04
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326826078
Tłumacz:
Dariusz Żukowski
Tagi:
Dariusz Żukowski reportaż przygoda dżungla niebezpieczeństwo Honduras zaginione miasto La Ciudad Blanca
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Stare kości Lincoln Child, Douglas Preston
Ocena 7,3
Stare kości Lincoln Child, Doug...
Okładka książki Diablo Mesa Lincoln Child, Douglas Preston
Ocena 7,0
Diablo Mesa Lincoln Child, Doug...
Okładka książki Zaginione miasta, prastare grobowce. 100 odkryć, które odmieniły świat Douglas Preston, Ann R. Williams
Ocena 7,2
Zaginione mias... Douglas Preston, An...
Okładka książki Bloodless Lincoln Child, Douglas Preston
Ocena 7,5
Bloodless Lincoln Child, Doug...

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Światy, które istniały


Link do recenzji

795 279 50

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
655 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
590
8

Na półkach:

Te bzdurne posłowie, w polskiej wersji, zniszczyło książkę.

Te bzdurne posłowie, w polskiej wersji, zniszczyło książkę.

Pokaż mimo to

11
avatar
1599
233

Na półkach: ,

Ciekawa, ciekawa. Nie ukrywam, że z przyjemnością zagłębiłam się w rejony Hondurasu.
Pierwszy raz z resztą więc przyjemność podwójna.
Ale skąd ten nr 1 New York Times'a?
Mi czegoś zabrakło.
Może zdjęć?
Schematów?
Czegoś, co dokładnie wyjaśni co udało się odkryć za pomocą lidaru? Jak te piramidy i depozyty wyglądają?
A może więcej klimatu przygody?
Ja wiem, że archeologia to nie film o Indianie Jonesie, a zaginione miasta to nie bajkowa Atlantyda.
Jednak wg mnie autor nieco bezpłciowo opisał całą historię odkrywania nieznanego.
Na szczęście fajnie wyjaśnił ewentualne przyczyny upadku społeczeństwa oraz opisał niestandardowe skutki pobytu w lesie. Część o leiszmaniozie - plus 1 gwiazdka.

Ciekawa, ciekawa. Nie ukrywam, że z przyjemnością zagłębiłam się w rejony Hondurasu.
Pierwszy raz z resztą więc przyjemność podwójna.
Ale skąd ten nr 1 New York Times'a?
Mi czegoś zabrakło.
Może zdjęć?
Schematów?
Czegoś, co dokładnie wyjaśni co udało się odkryć za pomocą lidaru? Jak te piramidy i depozyty wyglądają?
A może więcej klimatu przygody?
Ja wiem, że archeologia...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
118
8

Na półkach:

Świetna i wielowątkowa historia.
Myślę, że należy ostrzec, że historia "zaginionego" Białego Miasta stanowi jakieś 50% treści, jednak pozostałe wątki są równie ciekawe.
Dzięki relacji Douglasa Prestona poznamy:
* historię badania kultur zamieszkujących honduraskie puszcze
* relację z ekspedycji badawczych w lasach Ameryki Środkowej, w których brał udział
* szczegóły dotyczące technologii lidaru i jej wykorzystania w badaniach archeologicznych
* historię choroby pasożytniczej leiszmaniozy
* lekcje, dla naszej cywilizacji, jakie powinniśmy wyciągnąć z odkryć historycznych upadłych kultur
* refleksje społeczno-polityczno-ekologiczną
** bonusowo bardzo ciekawy wątek zagrożenia pandemicznego opisywany z perspektywy 2017 roku :)

Generalnie bardzo polecam, ogromna dawka wiedzy i punkt wyjścia do własnych refleksji.

Świetna i wielowątkowa historia.
Myślę, że należy ostrzec, że historia "zaginionego" Białego Miasta stanowi jakieś 50% treści, jednak pozostałe wątki są równie ciekawe.
Dzięki relacji Douglasa Prestona poznamy:
* historię badania kultur zamieszkujących honduraskie puszcze
* relację z ekspedycji badawczych w lasach Ameryki Środkowej, w których brał udział
* szczegóły...

więcej Pokaż mimo to

3
Reklama
avatar
808
125

Na półkach: ,

Douglas Preston, którego dotychczas znałam jako autora książek sensacyjnych, przedstawia nam opowieść, a właściwie relację z ekspedycji mającej na celu odnalezienie zaginione miasto Indian. Miasto Boga Małp, bo tak je nazywano z powodu legend o nim krążących, miało znajdować się w Hondurasie i zostało opuszczone około roku 1500.

Autor zaczyna od opisania historii odkrywania zaginionego miasta i losów, i przygód ekspedycji poszukiwawczych. Miasto położone miało być w totalnej głuszy, w środku dżungli, w której od setek lat człowiek nie postawił stopy. Jest to jeden z niewielu już obszarów leśnych na Ziemi, gdzie współczesny człowiek się jeszcze nie zapuścił. Wielu archeologów i poszukiwaczy przygód próbowało dotrzeć do miasta, co było niezwykle trudne ze względu na warunki przyrodnicze panujące w tym dzikim terenie. Dżungla jest tam gęsta, nieprzenikniona, przejście kilku kilometrów zajmuje cały dzień. Las roi się od dzikich zwierząt, z których jaguar nie jest najgroźniejszy.

„Wśród zagrożeń naturalnych na szczycie listy były jadowite węże. (…) Kajsaka (…) herpetolodzy uważają ją za najgroźniejszego przedstawiciela grzechotnikowatych.”

Poza tym owady przenoszące całą masę groźnych, często śmiertelnych chorób, takich jak denga, malaria, lejszmanioza i wiele innych.

Jeśli do tego dołożyć ogromny upał, wysokie góry i brak jakichkolwiek osad ludzkich, wyłania się obraz niezachęcający do podejmowania wypraw. Jednak dusza ludzka jest niespokojna i prawdziwy podróżnik i eksplorator łatwo połknie bakcyla i dąży za wszelką cenę, by odkryć nieznane.

Dawniej archeolog miał do dyspozycji tylko kilof i łopatę, wykopaliska były żmudne i trzeba było dużo czasu, determinacji i niezwykłej intuicji, by znaleźć właściwe miejsce położenia zaginionych ruin. Jednak i dzisiaj trzeba najpierw wykonać dużą pracę rozpoznawczą, przeczytać wszystko, co napisano na dany temat, wysłucha legend miejscowej ludności i na tej podstawie zawęzić obszar poszukiwań. Dzisiaj jednak możemy zaprzęc współczesną naukę do pomocy i skorzystać z osiągnięć techniki. W nowoczesnych smartfonach mamy lidar (nawet nie wiedziałam, że go mam u siebie, hehe), urządzenie, które niemal co do centymetra potrafi zeskanować powierzchnię i które coraz częściej wykorzystuje się, oprócz innych zastosowań, głównie wojskowych, we współczesnej archeologii. Po przeskanowaniu wytypowanego terenu lidarem uzyskuje się dokładną mapę nierówności terenu, w tym budowli lub zasypanych przez wieki budynków. „Właśnie zyskałem dodatkowe dziesięć, może dwanaście lat życia. Właśnie tyle czasu zabrałoby mi badanie tych dziewięciu kilometrów kwadratowych”.

Autor wyruszył z wyprawą badawczą jako korespondent National Geografic. W pasjonujący sposób opisuje każdy etap wyprawy: począwszy od przygotowań, zbierania ekipy, narzędzi, sprzętu, po lot na miejsce i samą eksplorację terenu. Warunki w buszu były ekstremalnie ciężkie, upał i wilgotność powietrza dawały się we znaki, ale to nic w porównaniu z milionami owadów atakujących w dzień i w nocy. Ekipa spotkała również jadowite węże, a nawet jaguara.

Trud i wysiłek zaowocowały odkryciem, chyba największym w ostatnich latach: odnaleziono Białe Miasto, zwane Miastem Boga Małp. Od porzucenia go przez Indian nikt w nim nie był przez ponad pięćset lat. Wyobrażam sobie, jakie to musiało być uczucie. Tego nie da się porównać z niczym innym.

Po powrocie do domu okazało się, że część ekipy zaraziła się w dżungli lejszmaniozą. Autor opisuje jak wygląda ta choroba wywoływana przez pierwotniaka Leishmania donovani, która zabija rocznie wielu ludzi, a jest bardzo trudna do wyleczenia. Przy okazji przytacza historię sprowadzenia przez konkwistadorów chorób ze Starego Świata, które zdziesiątkowały ludność Nowego Świata. „Przed podbojem (…) przez Hiszpanów na terenie obecnego Hondurasu żyło sześćset tysięcy ludzi. W 1550 roku pozostały jedynie trzydzieści dwa tysiące rdzennych mieszkańców”. Rdzenna ludność okazała się całkowicie nieodporna na pospolite choroby, takie jak odra, świnka, grypa, czy ospa prawdziwa, która zebrała najwięcej ofiar.

Bardzo lubię czytać o historii archeologii, a w książce „Zaginione Miasto Boga Małp” otrzymujemy rzetelną dawkę historii opowiedzianą w tak ciekawy sposób, że czyta się ją jednym tchem. Ponadto jest to świetna opowieść podróżnicza, relacja z pierwszej ręki jest zawsze najciekawsza.

Polecam tę książkę wszystkim, którzy lubią archeologię i opowieści podróżnicze. Douglas Preston wprowadza czytelnika w świat barwny, pachnący buszem, choć pełen niebezpieczeństw. Przy tej opowieści nie można się nudzić.

Douglas Preston, którego dotychczas znałam jako autora książek sensacyjnych, przedstawia nam opowieść, a właściwie relację z ekspedycji mającej na celu odnalezienie zaginione miasto Indian. Miasto Boga Małp, bo tak je nazywano z powodu legend o nim krążących, miało znajdować się w Hondurasie i zostało opuszczone około roku 1500.

Autor zaczyna od opisania historii...

więcej Pokaż mimo to

10
avatar
366
9

Na półkach: ,

Książka rewelacyjne. Szczególnie podsumowanie całości jest bardzo wymowne i daje do myślenia.

Książka rewelacyjne. Szczególnie podsumowanie całości jest bardzo wymowne i daje do myślenia.

Pokaż mimo to

1
avatar
282
83

Na półkach:

Memento dla naszej cywilizacji.

Memento dla naszej cywilizacji.

Pokaż mimo to

1
avatar
193
192

Na półkach:

Od jakiegoś czasu mam zasadę, żeby dzielić to, co napisano na okładce czy obwolucie książki przez dwa, a czasami i przez dziesięć. Okładka należy do wydawcy książki, a ten zawsze użyje każdego wybiegu, byle tylko przekonać czytelnika do zakupu właśnie tej pozycji. Ma wszak bardzo ograniczony czas – „ślizgające się” po półce lub stronie internetowej z nowościami oko czytelnika musi zostać przyciągnięte chwytliwym tytułem, a następnie on sam zaciekawiony głośnym nagłówkiem czy intrygującym opisem. Muszę przyznać, że „Zaginione miasto boga małp” to świetny przykład tego, jak działa książkowy marketing. Powiem jednak od razu, że jej autor, Douglas Preston, amerykański pisarz i dziennikarz, jak mało kto zna się na swojej robocie.

Zacznijmy do początku. Tytuł? Genialny. Gdybym chciał napisać książkę, nie mógłbym chyba wymyślić nic lepszego. Zaginione, a zatem tajemnicze, pozostające do odkrycia miejsce, w tym wypadku miasto, które odwołuje się do starych jak świat legend i podań (jak na przykład sławetne El Dorado). Dodajmy do tego boga małp - egzotyka i mistyka określenia sprawia, że nawet nie czytając, o czym ta książka jest, przed oczami staje nam Indiana Jones i jego pełne przygód wyprawy po pradawne skarby. Ale tytuł to broń obosieczna, albowiem zwabiony czytelnik może poczuć się oszukany, gdy zamiast spodziewanej pełnej przygód i grozy przygody w honduraskiej dżungli, dostanie coś zupełnie innego. Dlatego najpierw fakty.

Zaginione Miasto Boga Małp czy też Białe Miasto – to honduraska legenda głosząca, że głęboko w dżungli jest ukryte opuszczone pradawne miasto pełne domniemanych bogactw. Pogłoski te słyszał już Cortes podczas podboju Ameryki Środkowej dla korony hiszpańskiej, choć jest całkiem duże prawdopodobieństwo, że w owym czasie nie była to tylko legenda, lecz rzeczywistość. Tak czy inaczej, na fali odkryć archeologicznych cywilizacji prekolumbijskich również i Białe Miasto znalazło się na celowniku różnego rodzaju poszukiwaczy i awanturników. Tematycznie pierwsza część książki dotyczy właśnie przybliżeniu legendy Cuidad Blanca oraz historii wypraw i ludzi, mających na celu je odnaleźć.

Pora użyć skalpela i oddzielić od jądra książki otoczkę, którą tak zgrabnie ułożył dla nas autor. Druga część książki opisuje użycie nowoczesnej technologi lidaru, laserowej metody skanowania powierzchni ziemi, w celu zweryfikowania obszaru La Mosquita w Hondurasie, gdzie miało się znajdować legendarne miasto. Na podstawie wcześniejszych wypraw zawężono obszar do kilku interesujących rejonów. Samo badanie polegało na raczej mało ekscytującym wielokrotnym przelocie samolotu z lidarem na pokładzie nad dżunglą, a dalsza część pracy odbyła się podczas obróbki pozyskanych danych na komputerze. Indiany Jonesa na razie nie widać, więc kroimy dalej. Lidarowy obraz powierzchni dał obiecujące rezultaty, gdyż na terenie dżungli odkryto ukształtowanie powierzchni, które raczej nie powstało w wyniku naturalnych procesów, lecz było efektem działalności człowieka. Po potwierdzeniu podejrzeń, nastąpił drugi etap wyprawy, w której za grubą kasę sponsora, oraz po uzyskaniu stosownych pozwoleń rządu Hondurasu, wyruszyła ekspedycja specjalistów, która miała na miejscu potwierdzić dane uzyskane ze skanera laserowego. Ekspedycja wyglądała tak, że wynajętym helikopterem w obstawie honduraskiego wojska grupa badawcza, w skład której wchodzili także filmowcy oraz autor książki, została dowieziona na odległość ok. 200 metrów od T1, czyli obszaru, który wskazywał na modyfikację ręką człowieka. Indiana Jones dalej zajęty jest czymś innym, więc przy okazji uświadommy sobie, że do dżungli wybrał się 72-letni sponsor całego przedsięwzięcia, 58-letni autor książki oraz poruszający się przy wsparciu kijka do nordic walking producent filmowy z kontuzjowaną stopą. Nie jest to wymarzona ekipa do odkrywania niebezpiecznych tajemnic Zaginionego Miasta Boga Małp, nieprawdaż? Dodajmy do tego, że ofiarami tejże wyprawy stał się aparat autora oraz iPhone producenta filmowego. Oba przedmioty utopione w wodzie.

Ano właśnie, co tak naprawdę odkryto w honduraskiej dżungli? Otóż w sekcji T1 znaleziono geometryczne ziemne kopce, na których kiedyś wznosiły się drewniane budowle. Odkryto też pozostałości tarasów oraz placów. Najważniejszym znaleziskiem był natomiast depozyt przedmiotów wotywnych, które z jakiegoś powodu zostały zmagazynowane w jednym miejscu. Więc jeśli ktoś wyobrażał sobie odkrycie na miarę Copan, Machu Picchu czy Tikal, o Teotihuacan nawet nie wspominając, to musi niestety wrócić na ziemię. Dżungla dość szybko pochłonęła drewnianą zabudowę oraz pokryła gęstą szatą roślinności wszystkie usypane przez dawnych mieszkańców tego rejonu wzniesienia. Ekipa przebywała w dżungli 10 dni, a więc nie miała ani czasu, ani środków, aby odkryć coś więcej, poza potwierdzeniem, że rzeczywiście obszar ten był zmodyfikowany ludzką ręką w sposób zaplanowany i celowy. Dowód w postaci depozytu wotywnego tylko umacniał to przekonanie. Osoby mające jako takie pojęcie o archeologi doskonale wiedzą, że wykopaliska to proces trwający długimi latami, więc po naniesieniu na mapę GPS punktów orientacyjnych obszaru, ekipa załadowała się ponownie w helikopter i odleciała.

Doza moich spekulacji. Z powyższego opisu wynika, że odkryta starodawna kultura mogła znajdować się pod wpływem Majów, aczkolwiek nie dorównywała im pod względem osiągnięć, ani siły. Peryferyjne położenie wskazywało, że sami Majowie raczej niebyli zainteresowani dalszą ekspansją w kierunku gór porośniętych dżunglą, zadowalając się pewnie wymianą handlową i okresowymi deklaracjami uległości. Dopiero upadek miast Majów sprawił, że na terenie La Mosquita mogły powstać większe i bardziej liczące się ośrodki miejskie. Z dużą dozą prawdopodobieństwa mogły on powstać pod wpływem samych Majów, uchodzących z upadających dotychczasowych centrów ich cywilizacji. Wyniszczeni wojnami oraz głodem, nie byli w stanie narzucić znacznie mniejszej liczebnie i stojącej niżej kulturowo ludności tych terenów tak zaawansowanych projektów budowlanych opartych na kamieniu, i ograniczyli się do konstrukcji ziemno-drewnianych. Z drugiej strony, równie dobrze mogły one być efektem naśladownictwa Majów przez elity kultury z La Mosquita. Tak czy inaczej, lud ten w momencie przybycia Cortesa mógł być jedną z ostatnich większych organizacji na terenach na wschód od Azteków, ale z racji skrycia w niedostępnym i niebezpiecznym dla Hiszpanów obszarze, nie pokusili się oni o jego zdobycie. Zdaje się zresztą, że obszar ten został opuszczony w zbliżonym czasie, co zapewne dało początek legendzie o zaginionym Białym Mieście.

Ok, pora wyjaśnić, dlaczego o tym wszystkim piszę. Otóż, jak zapewne uważny czytelnik zauważył, cała operacja „odkrycia” zaginionego miasta jest raczej mało ekscytująca i zawierająca stosunkowo mało pewnych informacji. Stanowiska te dopiero czekają na rzetelne i prawdopodobnie trwające długie lata prace archeologiczne, na których efekt oczywiście autor książki nie mógł czekać. Dobrego pisarza poznaje się jednak po tym, że nawet z mało ekscytujących w rzeczywistości faktów potrafi stworzyć coś, co się piekielnie dobrze czyta. I muszę przyznać, że książkę Prestona czytało mi się naprawdę dobrze. To rodzaj lektury, którą uwielbiam, bo zawierający w sobie masę informacji z różnych obszarów, których wspólnym mianownikiem staje się poszukiwanie zaginionej kultury. Autor doskonale wywiązał się ze swojego zadania, opisując i umiejętnie budując napięcie wokół domniemanego Cuidad Blanca, choć bardzo dobrze wiedział, że ekspedycja wcale go nie odkryła. Umiejętnie naszkicowano także obraz współczesnego Hondurasu, zwracając uwagę na panujące w tym kraju bezprawie, korupcję oraz wyniszczanie dziewiczej dżungli. Natomiast podkreślane ciągle zagrożenie dla ekipy ze strony karteli narkotykowych jest dość wątpliwe, albowiem żaden kartel nie będzie zwracać na siebie uwagi, atakując grupę amerykańskich archeologów. To po prostu złe dla interesów.

Zatem po pierwszej część, którą nazwałbym historyczną, następuje druga – odkrywczo-archeologiczna, opisująca wyprawę do T1. Trzecia część to pewne zaskoczenie, albowiem okazało się, że uczestnicy wyprawy, oprócz zebranych danych badawczych, przywieźli ze sobą coś jeszcze – leiszmaniozę, tropikalną chorobę pasożytniczą, którą część członków ekspedycji zaraziła się w wyniku pokąsania przez muchówki z honduraskiej dżungli. Zachorował i sam autor, który musiał poddać się leczeniu w specjalistycznej klinice. Prawdopodobnie ten „incydent” skierował uwagę Prestona na kwestię chorób zakaźnych i ich wpływu na historię Nowego Świata. Przyznam szczerze, że to bardzo ciekawa i wartościowa część książki, która może otworzyć oczy sporej części jej uważnych czytelników (tych nie nastawionych na Indianę Jonesa, lecz na możliwość dowiedzenia się czegoś nowego). Otóż bardzo wiele miejsca autor poświęcił historii wymierania Indian po przybyciu do nowego świata Europejczyków. Jak wiemy, przywlekli oni ze sobą właściwe dla Starego Świata choroby, na które Indianie nie byli w ogóle uodpornieni. Z tego powodu padali oni jak muchy, głównie na ospę, ale i na inne choroby. Ten fakt posłużył autorowi na wysunięcie bardzo ciekawej teorii dotyczącej upadku kultury z La Mosquita. Przyznaję, że jest ona logicznie spójna i całkiem prawdopodobna, aczkolwiek chyba niemożliwa do udowodnienia.

Kwestia leiszmaniozy oraz wymierania natywnych Amerykanów stała się także przyczynkiem do refleksji końcowej autora. Otóż w dość długim i momentami nieco przegadanym wywodzie, Preston zawarł jednak bardzo interesujące uwagi dotyczące zagrożenia, jakie czyha nad ludzkością, a związanego ze zmianami klimatycznymi oraz rozprzestrzenianiem się chorób zakaźnych na nowe obszary, na których one wcześniej nie występowały. Czytając te słowa obecnie, nie sposób nie pochylić się nad argumentami przytaczanymi przez Prestona. Wielomilionowe miasta, błyskawiczne formy podróżowania, coraz głębsza ingerencja w ekosystemy – to wszystko sprawia, że stajemy przed bardzo poważnymi zagrożeniami, o których większość ludzi nie ma pojęcia. Niczym Indianie z XVI wieku. Pisał to autor w 2018 roku. Niewiele czasu potrzeba było, aby część jego proroctw ziściło się w postaci pandemii koronawirusa, który okazał się śmiertelnym zagrożeniem i bardzo szybko rozprzestrzeniła się na cały świat. Czytając książkę w roku 2018, można było pokiwać głową, że oto kolejny głos idealistycznego obrońcy klimatu, ale czytając ją obecnie, warto się może pochylić się nad, jak się okazało, całkiem realnym zagrożeniem i argumentami autora.

Podsumowując ten dość długi tekst, „Zaginione miasto boga małp” to bardzo ciekawa książka, łącząca w sobie wiele wątków i dostarczając całą masę informacji. Całość podana jest przez autora w bardzo ciekawy i wciągający sposób. Nie brak w niej też głębszego przesłania. Uzupełnieniem książki są arcyciekawe zdjęcia z wyprawy do T1. Oczywiście, tego typy lekturę trzeba lubić. Jeśli ktoś szuka sensacyjnej relacji podróżniczej, dziwów oraz cudów, to niestety ich tutaj (prawie) wcale nie znajdzie. Lepiej poszukać czegoś innego. Natomiast książka Prestona to może nie obowiązkowa, ale na pewno godna polecenia pozycja dla osób łaknących wiedzy o świecie, chcących ciągle dowiadywać się czegoś nowego. Czytana w sposób uważny, na pewno odwdzięczy się masą tematów do głębszego przemyślenia. Książkę szczerze polecam, bo to naprawdę kawał dobrej lektury.

Od jakiegoś czasu mam zasadę, żeby dzielić to, co napisano na okładce czy obwolucie książki przez dwa, a czasami i przez dziesięć. Okładka należy do wydawcy książki, a ten zawsze użyje każdego wybiegu, byle tylko przekonać czytelnika do zakupu właśnie tej pozycji. Ma wszak bardzo ograniczony czas – „ślizgające się” po półce lub stronie internetowej z nowościami oko...

więcej Pokaż mimo to

15
avatar
801
604

Na półkach:

W prastarej dżungli

Wydaje się, że czasy wielkich odkryć geograficznych przeminęły. Jedynie głębiny morskie oraz trudno dostępne spłachetki ziemi nadal mogą stanowić wyzwanie dla eksploratorów. Dziewicze rejony, w których rządzi natura porażają swym pięknem oraz niedostępnością, lecz nadal skrywają sekrety, które w dobie współczesnej technologii do dziś nie zostały odkryte. Prastare cywilizacje, zaginione miasta, skarby niewidziane od wieków, pierwotny teren pełen niebezpieczeństw wzbudzały zew przygody, który zmuszał śmiałków do wypraw, nie zawsze kończących się szczęśliwie. Na kanwie postaci odkrywcy, awanturnika, archeologa oraz kolekcjonera zabytków powstała cała masa powieści oraz filmów, które do dziś wzbudzają emocje wśród wielu odbiorców. Większość z nich jest czystym wymysłem autorów, lecz nie oznacza to, że odkrycia archeologiczne pełne niesamowitych przygód nie mogą być udziałem rzeczywistych osób. Czasami realne przygody stają się inspiracją dla niejednego twórcy.

Douglas Preston znany z licznych artykułów pisanych do znamienitych amerykańskich wydawnictw, szerszemu gronu dał się poznać jako powieściopisarz licznych książek z gatunku thrillera a przede wszystkim bestsellerowej serii o agencie FBI, Pendergaście, pisanej wspólnie z Lincolnem Childem. Autor ma w swym dorobku również literaturę faktu a niniejsza książka jest opisem pionierskiej ekspedycji w serce najniebezpieczniejszej dżungli świata w poszukiwaniu legendarnego Miasta Boga Małp.

Lasy Mosquitii w Hondurasie to najgęstsza i najtrudniej dostępna dżungla świata, pełna jadowitych węży, jaguarów oraz muchówek roznoszących „biały trąd”. Właśnie tam miało istnieć legendarne Miasto Boga Małp, wedle legendy – przeklęte. Wieloletnie poszukiwania nie przyniosły rezultatów. Kolejną wyprawę zorganizował dokumentalista i odkrywca , Steve Elkins. Dzięki nowoczesnej technologii laserowej jej członkom udało się zlokalizować położenie tajemniczego prekolumbijskiego miasta. Lecz to dopiero początek opowieści o przygodzie życia.

Douglas Preston jako dziennikarz oraz reportażysta bardzo dokładnie opisuje wszelkie aspekty związane z wiekopomnym odkryciem. Jednak nie czyni tego w suchy, akademicki sposób, odznaczając kolejne etapy ekspedycji, lecz dzięki swemu dorobku twórczemu przekształca niniejszą książkę faktu w powieść na pozór przygodową. Autor skrupulatnie opisuje przygotowania do wyprawy, samą wyprawę oraz okres po odkryciu zaginionego miasta. Umownie „Zaginione Miasto Boga Małp” można podzielić na trzy części, które w książce nie są oddzielone.

W pierwszej części Preston przybliża czytelnikom historię Hondurasu od czasów starożytnych po współczesne, pełne zamachów stanów, wszechobecnej korupcji i wojny z kartelami narkotykowymi. Dzięki niemu poznajemy ewolucję legendy Ciudad Bianco – Białego Miasta – na przestrzeni wieków oraz jej wpływu na świadomość narodową samych Honduran. Ekspedycja, w której brał udział autor nie była pierwszą, która starała się odkryć zaginione miasto. Preston rzeczowo opisuje wcześniejsze próby odnalezienia na przestrzeni ostatnich stuleci. Perypetie niektórych amatorów-odkrywców mogłyby stanowić scenariusz licznych filmów przygodowych. Owszem autor starał się oddać cały kontekst związany z Miastem Boga Małp, lecz czasami zbyt skrupulatnie podszedł do opisu poszczególnych wypraw wraz z dokładną genealogią kolejnych odkrywców. Czasami przekazanie jak największej ilości informacji nie zawsze służy dobru czytelnika.

Po mniej więcej stu stronach rozpoczyna się najciekawsza część książki związana z przygotowaniami do wyprawy, samą wyprawą oraz odkryciem. Opisy dziewiczej dżungli, nietkniętej stopą człowieka w pełni oddają majestat tego niezdobytego miejsca. Wykorzystanie techniki laserowej tzw. lidarów zrewolucjonizowało współczesną archeologię. Preston uświadamia czytelników, że same użycie nowoczesnej technologii, które swoją drogą wymagało tony papierów, długiej biurokracji oraz częstych łapówek było wbrew pozorom najłatwiejszym etapem wyprawy. „Zaginione Miasto Boga Małp” jest dobrym zbiorem niebezpieczeństw jakie czyhają na człowieka w tym nieprzyjaznym miejscu. Śmiercionośne węże, wszędobylskie insekty wywołujące wszelakie choroby, groźne jaguary, zmienna pogoda uświadamiają, że człowiek jest nieproszonym gościem a jednocześnie tak kruchą istotą w obliczu natury.

Emocje towarzyszące wielkiemu odkryciu udzielają się czytelnikom. Choć na chwilę możemy stać się odkrywcami zaginionej cywilizacji. Dziwić może jedynie umieszczenie w książce tylko kilku zdjęć dotyczących samego odkrycia (swoją drogą, całkiem niezłych ujęć) przy tak wielkim entuzjazmie autora oraz wspomnianych tysiącach wykonanych przez fotografów. Ostatnia część opisuje wszystko to co wydarzyło się po powrocie z ekspedycji. Burzliwy rozgłos wśród mediów, nieprzychylność części archeologów oraz problemy zdrowotne, które dotknęły członków wyprawy. Autor opisuje przebieg choroby Leiszmanozy, jej sposób leczenia oraz ogólne kwestie związane z chorobami tropikalnymi. Aspekty związane z tzw. „białym trądem” mogą być ciekawe dla osób zainteresowanych kwestiami medycznymi, natomiast dla pozostałych czytelników, kolejnym zbyt obszernym rozwlekaniem tematu, tak samo jak w kwestii historycznych wypraw.

Końcowe rozdziały przynoszą bardzo ciekawe rozmyślania autora. Preston pisze o konsekwencjach, jakie przyniosła wyprawa Kolumba i Europejczyków do Nowego Świata. Nieznane choroby, niewolnictwo, grabież przyczyniły się do upadku tych rozwiniętych cywilizacji. Słowa o wpływie globalnych epidemii na historię ludzkości w dzisiejszej dobie wydają się wręcz prorocze. „Zaginione Miasto Boga Małp” poprzez opisy dżungli oraz jej ekosystemu jest hołdem złożonym Matce Naturze, ale także przestrogą przed egoistycznym gatunkiem, który niszczy własną matkę, czyli ludźmi. Preston poprzez swą książkę udziela ostrzeżenia, że niszczenie środowiska, ignorowanie zmian, które obserwujemy oraz zachłanność i oderwanie elit od społeczeństwa może doprowadzić do tego samego, co spotkało mieszkańców Miasta Boga Małp. Jeśli w porę jako ludzkość nie opamiętamy się, czeka nas ostatnia lekcja z archeologii – żadna cywilizacja nie trwa wiecznie.

Podsumowując, powieść Prestona o prawdziwej wyprawie miejscami czyta się jak fabułę książki przygodowej. Autor w chęci przekazania jak najwięcej informacji tworzących całą otoczkę wokół wyprawy (historia wypraw, choroby tropikalne) za mało zostawił miejsca dla samej wyprawy i odkrycia, co w książce o podróży do zaginionego miasta powinno być kluczowe. „Zaginione Miasto Boga Małp” niesie w sobie przesłanie o niefrasobliwości człowieka, który w imię egoistycznych interesów niszczy naturę, tym samym podkopując własną egzystencję oraz przyszłych pokoleń.

W prastarej dżungli

Wydaje się, że czasy wielkich odkryć geograficznych przeminęły. Jedynie głębiny morskie oraz trudno dostępne spłachetki ziemi nadal mogą stanowić wyzwanie dla eksploratorów. Dziewicze rejony, w których rządzi natura porażają swym pięknem oraz niedostępnością, lecz nadal skrywają sekrety, które w dobie współczesnej technologii do dziś nie zostały...

więcej Pokaż mimo to

79
avatar
41
37

Na półkach:

Zapierająca dech historia pionierskiej ekspedycji w serce najbardziej niebezpiecznej dżungli świata w poszukiwaniu legendarnego Białego Miasta.
_________________________
Lubię książki Prestona ten właśnie opis skłonił mnie do sięgnięcia po tą pozycję. Zapowiadało się świetnie- węże, dżungla, archeologia... jednak to nie było to. Temat ciekawy. Książka to relacja reporterska i jako reportaż czyta się szybko i jest ciekawie. Spodziewałam się jednak czytelniczej podróży do dziewiczej puszczy powrotu do źródeł cywilizacji.
Jak na Prestona-słaba. 3/10.

Zapierająca dech historia pionierskiej ekspedycji w serce najbardziej niebezpiecznej dżungli świata w poszukiwaniu legendarnego Białego Miasta.
_________________________
Lubię książki Prestona ten właśnie opis skłonił mnie do sięgnięcia po tą pozycję. Zapowiadało się świetnie- węże, dżungla, archeologia... jednak to nie było to. Temat ciekawy. Książka to relacja reporterska...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
362
333

Na półkach: ,

Szczerze? Zapowiadało się świetnie. Węże, dżungla, archeologia. Było średnio i się dłużyło. Szkoda.

Szczerze? Zapowiadało się świetnie. Węże, dżungla, archeologia. Było średnio i się dłużyło. Szkoda.

Pokaż mimo to

4

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zaginione Miasto Boga Małp


Video

Video
Reklama
Reklama
zgłoś błąd