
Paradyzja

196 str. 3 godz. 16 min.
- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2004-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1984-01-01
- Liczba stron:
- 196
- Czas czytania
- 3 godz. 16 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788370541637
Paradyzja to kolonia orbitalna, która od stu lat nie utrzymuje kontaktów z Ziemią. Jej mieszkańcy stworzyli własny, idealny ustrój społeczny. Ziemianie podejrzewają jednak, że władze kolonii naruszają fundamentalne prawa człowieka. Ziemski inspektor wysłany, żeby zbadać na miejscu sytuację, zastaje świat skrajnie różniący się od tego, co głosi oficjalna propaganda. Wszechobecna cenzura i bezlitosny system wymuszania lojalności zmusza obywateli do stosowania wręcz kabaretowych sposobów komunikacji. Ogarnięty paranoją rząd nie chce nawet ujawnić położenia sztucznej planety.
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Paradyzja w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Paradyzja
Poznaj innych czytelników
9670 użytkowników ma tytuł Paradyzja na półkach głównych- Przeczytane 6 751
- Chcę przeczytać 2 852
- Teraz czytam 67
- Posiadam 924
- Ulubione 218
- Audiobook 141
- Fantastyka 113
- Audiobooki 83
- 2025 80
- 2024 64













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Paradyzja
Problem z Zajdlem jest taki, że urodził się w Polsce. Paradyzja jest wspaniałą antyutopią, która przedstawia bardziej uniwersalne zagrożenie totalitaryzmu i jego źródło niż zachodni pisarze - kreacja "własnej" nauki, w której niektóre fakty są naginane albo nie istnieją w ogóle. Genialny pomysł, aby głównym bohaterem był przybysz z zewnątrz, który stara się zrozumieć zbuntowane społeczeństwo satelity Paradyzja.
Problem z Zajdlem jest taki, że urodził się w Polsce. Paradyzja jest wspaniałą antyutopią, która przedstawia bardziej uniwersalne zagrożenie totalitaryzmu i jego źródło niż zachodni pisarze - kreacja "własnej" nauki, w której niektóre fakty są naginane albo nie istnieją w ogóle. Genialny pomysł, aby głównym bohaterem był przybysz z zewnątrz, który stara się zrozumieć...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Paradyzja" to bardzo przyjemne dystopijne science-fiction, nakierowane szczególnie na zachowanie się całego społeczeństwa. Polecam odsłuchać słuchowiska na Audiotece. Zostało niezwykle przyjemne wyreżyserowane i zagrane. W tej krótkiej historii urzeka mnie, jak wiele Zajdlowi udało się przewidzieć na tyle dekad wcześniej. Nie tylko wpadł na pomysł przedstawienia sztucznej inteligencji, ale też zauważył, że nie będzie ona rozumiała aluzji, co umożliwi ludziom komunikację niewykrywalną przez wszechobecny system. Cóż za świetny pomysł, aby język społeczeństwa stanowiła poezja! To niezwykła idea, dodatkowo dobre główkowanie dla czytelnika, co dana postać miała na myśli. Zajdel przewidział również niejaką formę grafenu, z tym że układy nanokomórkowe w plastrach miodu nie zostały stworzone z węgla, a z metalu, ale i tak uważam to za imponujące osiągnięcie. "Paradyzja" to krótkie i nieźle starzejące się sf, które po wielu dekadach wciąż bawi i skłania do przemyśleń. Jakaż szkoda, że Zajdlowi nie udało się dożyć dzisiejszych czasów. Na jakież jeszcze pomysły mógł wpaść ten genialny umysł!
"Paradyzja" to bardzo przyjemne dystopijne science-fiction, nakierowane szczególnie na zachowanie się całego społeczeństwa. Polecam odsłuchać słuchowiska na Audiotece. Zostało niezwykle przyjemne wyreżyserowane i zagrane. W tej krótkiej historii urzeka mnie, jak wiele Zajdlowi udało się przewidzieć na tyle dekad wcześniej. Nie tylko wpadł na pomysł przedstawienia sztucznej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła ciekawa, tak mocno pod Orwella "Rok 1984" czy "Król Szczurów" Clavella lub inne książki o tematyce utopijnych ustrojów. Superprodukcje zdecydowanie słuchałem lepsze ale fabuła naprawdę robi robotę.
Fabuła ciekawa, tak mocno pod Orwella "Rok 1984" czy "Król Szczurów" Clavella lub inne książki o tematyce utopijnych ustrojów. Superprodukcje zdecydowanie słuchałem lepsze ale fabuła naprawdę robi robotę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJanusz Zajdel podczas pisania tej książki musiał podbudować swoją wyobraźnię zachodnimi filmami s-f, ponieważ bije z niej wyraźna "amerykańskość" w której brak przestarzałych rakiet, cinkciarzy, zbierania grzybów i szmuglowania miodu... W tworzeniu świata, w dalszym ciągu przewija się fascynacja Orwellem i Huxleyem. Ciekawa koncepcja, która byłaby lepsza gdyby skoncentrować ją do nieco dłuższego opowiadania. Po 100 stronach zaczynała już trochę nużyć.
Janusz Zajdel podczas pisania tej książki musiał podbudować swoją wyobraźnię zachodnimi filmami s-f, ponieważ bije z niej wyraźna "amerykańskość" w której brak przestarzałych rakiet, cinkciarzy, zbierania grzybów i szmuglowania miodu... W tworzeniu świata, w dalszym ciągu przewija się fascynacja Orwellem i Huxleyem. Ciekawa koncepcja, która byłaby lepsza gdyby skoncentrować...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam! Na początku typowy idealogiczny (zniechęcający do zmiany na lepsze) system Orwella. Ale powieść się rozkręca i zakończenie lepsze niż się tego spodziewałam. Fajnie połączono kropki.
Polecam! Na początku typowy idealogiczny (zniechęcający do zmiany na lepsze) system Orwella. Ale powieść się rozkręca i zakończenie lepsze niż się tego spodziewałam. Fajnie połączono kropki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolska klasyka science fiction i bardzo dobra dystopia. Historia kolonii kosmicznej, która z zewnątrz wygląda jak idealne miejsce do życia, ale im dalej w fabułę, tym więcej zaczyna się w tym świecie nie zgadzać.
Świetnie pokazuje jak system kontroli może działać w subtelny sposób.
Polska klasyka science fiction i bardzo dobra dystopia. Historia kolonii kosmicznej, która z zewnątrz wygląda jak idealne miejsce do życia, ale im dalej w fabułę, tym więcej zaczyna się w tym świecie nie zgadzać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie pokazuje jak system kontroli może działać w subtelny sposób.
Robiąc odsłuch książek Zajdla, nabieram pewności, iż wiele z nich jest tak naprawdę o tym samym, a tło, fabuła i insze szczegóły służą jedynie rozbiciu wszystkich aspektów, które chciał poruszyć. Jak się okazuje, to wrażenie wcale nie jest bezpodstawne, ponieważ autor właśnie tak postanowił omijać cenzurę. Krytykował różne elementy komunistycznej patologii na kartach wielu powieści. Schemat jednak pozostaje bardzo podobny.
“Paradyzja” zabiera nas na satelitę mieszkalną o tytułowej nazwie. Nazwa słusznie może nam się kojarzyć z angielskim rajem (eng. paradise),lecz nie dajcie się zwieźć. Stacja kosmiczna jest zawieszony na orbicie Tartaru (w mitologii greckiej więzienie dla największych grzeszników/potworów). Planeta jest obfita w surowce i dobra naturalne, lecz wedle powszechnej wiedzy – całkowicie niezdatna do swobodnej kolonizacji. Funkcjonują jedynie drobne placówki wydobywcze, a cały trud jest włożony w jeden cel – zapewnienia sobie ochrony przed zakusami chciwej Ziemi. Do takiego świata, opanowanego przez propagandę, trafia Rinah Devi, dziennikarz, który oficjalnie przygotowywuje reportaż, aczkolwiek ma jeszcze jedną, tajną misję.
Rinah pełni rolę swoistych oczu oraz sumienia czytelnika. Poznajemy ten świat zupełnie nieświadomi i chociaż czujemy pewną nienaturalność, to z czasem dopiero możemy dostrzec dziwactwa prawa, prób kontroli czy dziur w przedstawianej społeczeństwu historii. Początkowa obserwacja przemienia się w bunt, kiedy Paradyzja okazuje się nie rajem, a prędzej więzieniem.
Zajdel potrafił czerpać z różnorakich motywów i dzieł poprzedników. Na Paradyzji panuje wszechobecny nadzór elektroniczny. Każdy obywatel nosi identyfikator, a zawsze czujny system komputerowy śledzi wszystkie jego słowa i gesty. System kar i nagród zmusza jednostki do obsesyjnych kalkulacji, sprowadzając życie do unikania negatywnych punktów. Jakby tego było mało, to władza zakazuje prywatnego pisania tudzież czytania. Wszystkie wiadomości są audiowizualne. Mamy więc tutaj sporo klasycznego Orwella i tak jak “Limes Inferior” nazwałem “Nowym Wspaniałym Światem w polskich realiach", tak tutaj możemy to samo powiedzieć o “Paradyzji” i “1984” (tego drugiego, nota bene, nie darzę zbytnią estymą).
Naturalnym dla człowieka stanem jest bunt przeciwko niesprawiedliwości czy dążenie do wolności. Paradyzja bardzo często porusza ten drugi temat, wchodząc z czytelnikiem w swego rodzaju polemikę. Jednostek opornych na działanie władz na Paradyzji nie brakuje, lecz formy walki różnią się od tych klasycznych. Na pozór każdy karnie wypełnia polecenia, chociaż wiele osób posługuje się “koalangiem”, specjalnym żargonem, który ma oszukać komputerowy system. Komunikaty w tej grysperze brzmią dla zwykłego słuchacza bez sensu, ale dla obeznanych, słowa niosą ukryte znaczenia.
Słowem o słuchowisku – polecam. Mirosław Neinert jako narrator dał taki przedpotopowy klimat. Przemysław Bawół to natomiast, w mojej opinii, troszkę niedoceniana postać sceny lektorskiej, a mamy tutaj świetny przykład, że to reprezentant wysokiego poziomu. Jedyne co mi nie pasowało, to efekty dźwiękowe tudzież muzyka... jakby klimatem wycięte z WH40K? A przecież ta stacja kosmiczna nie szykuje się do totalnej wojny z siłami chaosu czy orkami.
Autor, w odróżnieniu od Orwella, nie buduje swojej dystopii na brutalnej przemocy czy otwartym terrorze, lecz na manipulacji informacją. Tutaj również jest permanentny nadzór i poczucie braku alternatywy, ale ten system wydaje się znacznie łagodniejszy. Dla wielu mieszkańców Paradyzji, jest to rzecz zupełnie naturalna. A to właśnie ta niewidoczna forma zniewolenia jest najbardziej przerażająca. Choć schemat fabularny może wydawać się znajomy dla osób obeznanych z literaturą dystopijną, Zajdel rekompensuje to precyzyjną obserwacją mechanizmów władzy i społeczeństwa, które same pilnuje własnego posłuszeństwa. Nie jest to książka rewolucyjna w formie, ale niezwykle celna w treści. No i ten fabularny twist jakoś nadal potrafi zaskoczyć! Zostawiam 8/10.
Robiąc odsłuch książek Zajdla, nabieram pewności, iż wiele z nich jest tak naprawdę o tym samym, a tło, fabuła i insze szczegóły służą jedynie rozbiciu wszystkich aspektów, które chciał poruszyć. Jak się okazuje, to wrażenie wcale nie jest bezpodstawne, ponieważ autor właśnie tak postanowił omijać cenzurę. Krytykował różne elementy komunistycznej patologii na kartach wielu...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoim zdaniem o wiele bardziej przystępna niż "1984" Orwella. Czyta się lepiej, przedstawione społeczeństwo jest bardziej przystępne i zrozumiałe czytelnikowi choć to w teorii sci-fi. No i zakończenie zawiera prawdę bardziej realną niż w 1984. Każdy system i ciemiężca upadnie zostając zastąpiony innym. Tutaj ta prawda została zachowana a w 1984 daję do zrozumienia że sytuacja nigdy się nie zmieni
Moim zdaniem o wiele bardziej przystępna niż "1984" Orwella. Czyta się lepiej, przedstawione społeczeństwo jest bardziej przystępne i zrozumiałe czytelnikowi choć to w teorii sci-fi. No i zakończenie zawiera prawdę bardziej realną niż w 1984. Każdy system i ciemiężca upadnie zostając zastąpiony innym. Tutaj ta prawda została zachowana a w 1984 daję do zrozumienia że...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZachwyca? Serio? No nie wiem… A właściwie… Kurcze, przecież to Zajdel… No dobra, trudno… – Nie, nie zachwyca.
Nie mam na celu zrzucenia z piedestału naszego polskiego Orwella. „Cylinder van Troffa” czytałem pierwszy raz gdzieś między „Potterami”, mając wczesne lat naście, i uważam, że po latach się broni. „Limes inferior” nie wydaje się być tak epicki jak niegdyś, ale wciąż można się w tę wizję wkręcić i ma literackie (przez duże L) momenty. Krótkie formy Zajdla, mniej docenianie, uwielbiam – są dla mnie wzorcowe w domenie kreowania na kilku/kilkunastu stronach przemyślanych, tajemniczych światów i sytuacji pobudzających wyobraźnię i intelekt – bez wątpienia współcześni pisarze wciąż mogą się od Zajdla uczyć. Ale „Paradyzja”?
Ktoś kiedyś powiedział, że bohaterami zajdlowskich antyutopii nie są kreowane przez niego postaci, lecz całe społeczeństwa. Nie ma drugiej jego powieści, w której powyższa teza potwierdza się ostrzej – i w której tak wybitnie to nie działa. Społeczeństwo-bohater, zapuszkowane fizycznie i mentalnie w tytułowej „stacji orbitalnej”, jak to u Zajdla, koncepcyjnie jest bohaterem złożonym i intrygującym, natomiast z literacką realizacją owej koncepcji jest pewien problem. Jakbym miał zamknąć go w jednym pojęciu, to byłaby to u m o w n o ś ć. Konkretniej – poziom umowności, który kojarzy mi się z oświeceniową powiastką filozoficzną. Pozbawieni życiorysu, psychologicznej głębi i wyraźnych cech osobowości bohaterowie odgrywają ledwie naszkicowane role. Oprócz kilku postaci kluczowych dla fabuły (Uwaga, uwaga – jest tu jakaś kobieta, po to żeby była ładna i żeby poiskrzyło między nią a głównym bohaterem, tylko trochę nie wiadomo co, jak i kiedy, bo widzą się ze sobą trzy razy, dość krótko i rozmawiają zawsze na ten sam temat…) bywają tam też jacyś statyści. Codzienne życie tych ludzi powinno napawać nas grozą i budzić intelektualną ciekawość. Rzecz w tym, że łatwo zapominamy o ich istnieniu – doprawdy trudno w swojej wyobraźni zapełnić tytułową Paradyzję 150-milionową społecznością. Dlaczego? Bo cały świat przedstawiony pozostaje… nieprzedstawiony – jest ledwie szkicem. Autor nawet nie spróbował nam go odmalować – chodziło mu wyłącznie o dystopijny m o d e l. Tak więc Rinah, główny bohater w poszukiwaniu prawdy o obcym świecie, w naszej wyobraźni kręci się po między dekoracjami z kartonu. Ma do odkrycia maskowaną przez ponad sto lat intrygę! Ale jego poszukiwania nieszczególnie nas emocjonują. Bo dlaczego miałyby nas emocjonować, skoro sam Rinah jest emocjonalnie niewiarygodny? Skoro sam nie zachowuje się i nie odczuwa, jakby brał udział w przygodzie życia, jaką jest wizyta na „sztucznej planecie” po długoletniej podróży w hibernacji, lecz raczej jak człowiek, którego zaciągnięto do ‘escape roomu’ po zbyt męczącym dniu w pracy... Brakuje w tym wszystkim życia, emocji, psychologii, brakuje literatury, której prawa Zajdel przecież rozumiał i do których potrafił się stosować. Wszechobecna umowność promieniuje niestety również na fabułę. Jest ona potwornie schematyczna. I tu mój największy zarzut – Zajdel zwykle mnie zaskakiwał, a owe zaskoczenia rekompensowały literackie niedociągnięcia. ‘Trzecie dno’ – jak możemy przeczytać w posłowiu Macieja Parowskiego, był to tytuł roboczy dzieła – ujawnione na końcu powieści, miało stanowić jej ‘plot twist’. Dla mnie owe trzecie dno było jasne już po rozdziale X (na XXIII) – a żadnym bystrzakiem z dziedziny fizyki nie jestem…
Utarło dzielić się twórczość Janusza Zajdla na okres klasycznego s-f oraz okres socjologicznych antyutopii. Ja pozwolę sobie narysować obok tego podziału pewną linię kierunkową: od powieści uważanej za pierwsze „dojrzałe dzieło” Zajdla, o której wspomniałem na początku, czyli od „Cylindra van Troffa”, do „Paradyzji”. Jest to droga od l i t e r a t u r y p e ł n e j do modelowania światów.
„Cylinder…” jako powieść w swojej aurze niemalże romantyczna, w której oprócz dystopijnego świata i mozaiki klasycznych motywów s-f jest bohater z krwi i kości, przepełniony uczuciami i osobistą motywacją, broni się po latach jako literatura. „Paradyzja” broni się jedynie jako stanowisko archeologiczne do odkopywania anty-PRL-owskich aluzji.
Dla mnie – za mało.
Zachwyca? Serio? No nie wiem… A właściwie… Kurcze, przecież to Zajdel… No dobra, trudno… – Nie, nie zachwyca.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie mam na celu zrzucenia z piedestału naszego polskiego Orwella. „Cylinder van Troffa” czytałem pierwszy raz gdzieś między „Potterami”, mając wczesne lat naście, i uważam, że po latach się broni. „Limes inferior” nie wydaje się być tak epicki jak niegdyś, ale...
Książka przyjemnie się czyta. Taki mini serial mógłby na ten temat powstać.
Książka przyjemnie się czyta. Taki mini serial mógłby na ten temat powstać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to