
Fundacja

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Cykl:
- Fundacja (tom 6)
- Tytuł oryginału:
- Foundation
- Data wydania:
- 2021-09-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1987-01-01
- Data 1. wydania:
- 1968-01-01
- Liczba stron:
- 204
- Czas czytania
- 3 godz. 24 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788381883405
- Tłumacz:
- Andrzej Jankowski
- Ekranizacje:
- Fundacja sezon 2 (2023)
Po procesie Seldona i wydaleniu Encyklopedystów z Trantora ostoją ludzkiej wiedzy jest Fundacja. Na Peryferiach, podobnie jak w rozpadającym się Imperium, wrze. Dla osamotnionego, pozbawionego bogactw naturalnych Terminusa ratunkiem okazują się ludzka mądrość, inteligencja i przedsiębiorczość, nie zaś skarbnica wiedzy – monumentalna Encyklopedia Galaktyczna. W obliczu zagrożenia ze strony Czterech Królestw do władzy dochodzą, po walce z opozycją, wybitne osobowości i godni następcy Hariego Seldona: Salvor Hardin i Hober Mallow. Terminus, świadomy swych niedostatków, ale i mocnych stron, rozpoczyna bój o przetrwanie, a następnie ekspansję…
Kup Fundacja w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Fundacja
Jam Cesarstwo u schyłku wielkiego konania
Ekranizacja serialu na podstawie „Fundacji” Asimova była dla mnie okazją do ponownego sięgnięcia po tę lekturę. Dobrze się stało, albowiem ta niewielka objętościowo książka bardzo łatwo ulatuje z pamięci, szczególnie że na dwustu stronach skrywa się opowieść o perypetiach wielu bohaterów, rozgrywająca się na przestrzeni wieków.
Punktem wyjścia opowieści są badania Hariego Seldona, którego genialny umysł przewidział kryzys i rozpad Imperium. Żeby przygotować społeczeństwo na kolejne mające nadejść kryzysy, razem z grupką naukowców postanawia stworzyć Encyklopedię Galaktyczną, a za kolebkę ich działań posłużyć ma znajdująca się na rubieżach planeta Terminus.
Osią powieści są dialogi, często długie i oscylujące wokół zagadnień z kręgu polityki, historii i filozofii. Być może zniechęci to niektórych czytelników przyzwyczajonych do bardziej wartkiej akcji, typowej dla współczesnej literatury, oraz wyraźniej zarysowanych postaci. Skrótowość wydaje się bowiem najsłabszą stroną tej klasycznej powieści. Malkontentów znajdzie się zapewne całkiem sporo, lecz nie ulegajmy zbyt mocno ich narzekaniom.
Pamiętajmy, że wydana w 1951 roku „Fundacja” to niezwykle istotne dla fantastyki socjologicznej dzieło. Według niektórych badaczy inspiracją dla Asimova był „Zmierzch i upadek cesarstwa Rzymskiego” Edwarda Gibbona, zaś amerykańskiego pisarza interesowały procesy, które doprowadzają do upadku jednych cywilizacji i powstania następnych. Z tego powodu dramaty rozgrywające się na naszej planecie przeniósł na arenę kosmiczną.
Sądzę, że każdy miłośnik fantastyki powinien choć raz zmierzyć się z „Fundacją”. Niektórych zapewne ta powieść wynudzi, lecz znajdzie się również wielu czytelników, którym koncepcja Asimova wyda się nadal pasjonująca i frapująca. Przyznam, że moje drugie spotkanie z powieścią nie było aż tak owocne, jeśli chodzi o emocje, lecz nadal nieźle zamieszało w moim umyśle.
Czyż myśli Asimova nie są nad wyraz aktualne, kiedy pisze: „Najsmutniejszym aspektem dzisiejszego życia jest to, że nauka osiąga wiedzę szybciej niż społeczeństwo osiąga mądrość”?
Ewa Szymczak
Opinia społeczności książki Fundacja
Do świata „Fundacji” powróciłem po dłuższej przerwie, ale siła jego wewnętrznej logiki wraz z potęgą wizji Asimova sprawiły, że był to powrót bezbolesny. Nawet jeśli w umyśle zatarły się pojedyncze szczegóły, to doskonale pamiętałem, o co toczy się gra i jakie są jej reguły. Tym razem nareszcie pojawia się funkcjonująca Fundacja, pod którą przygotowywało grunt pięć pierwszych tomów cyklu. Hari Seldon, jej spiritus movens, występuje już tylko przez chwilę, w prologu powieści, który odgrywa ponownie epizod z „Fundacji i chaosu”. Oczywiście, w istocie jest dokładnie odwrotnie, wewnętrzna kolejność chronologiczna poszczególnych tomów zupełnie nie odpowiada bowiem kolejności ich powstawania. To „Fundacja” została napisana jako pierwsza i dała początek całemu cyklowi oraz światowi, stąd kusi mnie, by kiedyś przeczytać całość właśnie w porządku, w jakim Asimov (a w trzech przypadkach inni autorzy) je stworzył. Sama „Fundacja” przypomina zaś tyle razy dowiedzioną przez historię, a jednak wciąż lekceważoną prawdę: dzieje ludzkie to ciągły proces, którego zasadą jest zmiana; nie ma w nim stałości, są tylko jej pozory. Ta sama prawda ma zresztą zastosowanie i do skali znacznie mniejszej, czyli indywidualnej: procesem jest też każdy pojedynczy człowiek. Tyle że to nie pojedynczy człowiek jest obiektem zainteresowania Asimova. Kolejne epizody powieści pooddzielane są mianowicie kilkudziesięcioletnimi interwałami, co pozwala autorowi zbudować fascynującą, pełną rozmachu wizję psychohistorii jako narzędzia precyzyjnej inżynierii społecznej. Na tym odejściu od szczegółu tracą jednak postaci, których charakterystyki są pobieżne, a motywacje niekiedy dość niewiarygodne. Taka jest uroda tego cyklu i nie jest to bynajmniej uroda przejrzała, mimo niekłamanego wieku Starej Damy, że posłużę się futbolową analogią. W tym tomie podejmuje Asimov również bardzo zaawansowaną polemikę z twierdzeniem, że najlepszą obroną jest atak. Gdy wziąć pod uwagę datę wydania „Fundacji”, czyli krótko po zakończeniu II wojny światowej i w środku wojny koreańskiej, czytelną staje się jej wymowa pacyfistyczna. Amerykański pisarz odwołuje się zresztą nie tylko do współczesnej sobie sytuacji politycznej, ale i do historii; śledzenie paralel między Imperium Galaktycznym i Fundacją a Cesarstwem Rzymskim i chrześcijaństwem może przynieść sporo satysfakcji. A skoro to nie siła powinna być pierwszym argumentem, do kierowania zbiorowością predestynowane są jednostki wybitne, zdolne już w okresie prosperity dojrzeć zalążki upadku. A jako że nie wszystkie kryzysy da się przewidzieć, konieczna jest również umiejętność odpowiedniego na nie reagowania i nietuzinkowego myślenia. I „Fundacja” przynosi przykłady zastosowania nieszablonowych rozwiązań w praktyce, co przypomina mi trochę utwór z innego słynnego cyklu SF, czyli „Taktykę błędu” Gordona R. Dicksona. Mam jednak przykre wrażenie, że w rzeczywistości wszystkie nietuzinkowe umysły już od dawna trzymają się z dala od polityki. „Fundacja” to przy tym powieść krótka, ale bardzo filmowa. Sam tytułowy tom z powodzeniem wystarczyłby na zmontowanie pełnowartościowej serii dobrego serialu; cały cykl można by przerobić na machinę, której kultowość i komercyjne powodzenie wcale nie musiałyby się wzajemnie wykluczać. I aż dziw bierze, że nikt tego do tej pory nie uczynił. George Lucas inspirował się wprawdzie podobno światem Fundacji przy tworzeniu swego legendarnego dzieła, ale myślę, że cykl Asimova zasługuje na hołd bardziej bezpośredni. Być może rewolucja w kinematografii, która dokonuje się w tej chwili za sprawą Netfliksa, zmieni coś w tej materii.
Oceny książki Fundacja
Poznaj innych czytelników
7394 użytkowników ma tytuł Fundacja na półkach głównych- Przeczytane 4 522
- Chcę przeczytać 2 794
- Teraz czytam 78
- Posiadam 722
- Ulubione 134
- Fantastyka 89
- Science Fiction 51
- Audiobook 42
- Chcę w prezencie 40
- 2023 32



























































OPINIE i DYSKUSJE o książce Fundacja
Z początku trudno było mi się wciągnąć w tę opowieść. Myślę, że to za sprawą braku jednego głównego bohatera, który mógł mnie związać z tą historią emocjonalnie. Dopiero gdzieś po połowie zdałam sobie sprawę z tego, że to nie jest książka o bohaterach jednostkowych, ale o społeczeństwie i historii, a przede wszystkim polityce i stąd ten zabieg Asimova. „Fundacja” okazała się inna niż „Koniec wieczności”, jednak kończąc obydwie książki, pomyślałam sobie to samo: jakim geniuszem musiał być Isaac Asimov, aby tworzyć takie światy!
Z początku trudno było mi się wciągnąć w tę opowieść. Myślę, że to za sprawą braku jednego głównego bohatera, który mógł mnie związać z tą historią emocjonalnie. Dopiero gdzieś po połowie zdałam sobie sprawę z tego, że to nie jest książka o bohaterach jednostkowych, ale o społeczeństwie i historii, a przede wszystkim polityce i stąd ten zabieg Asimova. „Fundacja” okazała...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZainteresowałem się serialem na Apple TV, ale znudził mnie po jakichś trzech odcinkach. Czegoś brakowało. Ale, że Asimova pamiętałem z robotów, wiedziałem, że książka musi być lepsza. I jest, o mile. To nie jest książka o laserowych karabinach, wielkich bitwach w kosmosie, czy podbijaniu nowych planet. To książka o polityce. A napisać książkę o polityce, która nie nuży, to jest sztuka. Autorowi się udało. Brawo!
Zainteresowałem się serialem na Apple TV, ale znudził mnie po jakichś trzech odcinkach. Czegoś brakowało. Ale, że Asimova pamiętałem z robotów, wiedziałem, że książka musi być lepsza. I jest, o mile. To nie jest książka o laserowych karabinach, wielkich bitwach w kosmosie, czy podbijaniu nowych planet. To książka o polityce. A napisać książkę o polityce, która nie nuży, to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzczerze mówiąc do dziś jest dla mnie trochę zagadką, czemu ta książka nie ma jeszcze lepszych opinii. Dla mnie to absolutny majstersztyk science fiction i jedna z najlepszych rzeczy jakie kiedykolwiek powstały w tym gatunku.
Asimov zrobił tu coś niesamowitego – zamiast jednej historii czy jednego bohatera dostajemy wizję całych wieków historii galaktyki. Psychohistoria, upadek imperium, próba ocalenia wiedzy i cywilizacji… a wszystko opisane w sposób, który jest jednocześnie prosty w czytaniu i genialny w pomyśle.
Najlepsze jest to, jak każdy kolejny kryzys w Fundacji rozwiązuje się w zupełnie nieoczywisty sposób. Bez wielkich bitew i kosmicznych fajerwerków, tylko dzięki inteligencji, polityce i sprytowi. Czyta się to jak serię genialnych szachowych ruchów rozgrywanych na skalę całej galaktyki.
Dla mnie 10/10 bez żadnego zastanowienia. Jedno z największych dzieł science fiction i Asimov zdecydowanie jeden z najlepszych autorów tego gatunku, jacy kiedykolwiek chodzili po tej planecie.
Szczerze mówiąc do dziś jest dla mnie trochę zagadką, czemu ta książka nie ma jeszcze lepszych opinii. Dla mnie to absolutny majstersztyk science fiction i jedna z najlepszych rzeczy jakie kiedykolwiek powstały w tym gatunku.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAsimov zrobił tu coś niesamowitego – zamiast jednej historii czy jednego bohatera dostajemy wizję całych wieków historii galaktyki. Psychohistoria,...
to byla ostatnia szansa dla serii, po sredniawym pierwszym tomie cyklu i mocno slabym drugim. szanse dalem tylko dlatego, ze to tak naprawde PIERWSZY tom oryginalnej, kultowej Fundacji, czyli absolutna swiezosc autora w uniwersum.
no i warto bylo, duzo lepiej sie czytalo, podejrzewam, ze dalbym z 7.5 jakbym nie mial bagazu niepotrzebnych na tym etapie informacji z wczesniej przeczytanych tomow. moja chec czytania tej serii nabrala duzo wiatru w zagle. siegam po nastepna.
to byla ostatnia szansa dla serii, po sredniawym pierwszym tomie cyklu i mocno slabym drugim. szanse dalem tylko dlatego, ze to tak naprawde PIERWSZY tom oryginalnej, kultowej Fundacji, czyli absolutna swiezosc autora w uniwersum.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tono i warto bylo, duzo lepiej sie czytalo, podejrzewam, ze dalbym z 7.5 jakbym nie mial bagazu niepotrzebnych na tym etapie informacji z...
Po latach postanowiłem odświeżyć lekturę. W wieku nastoletnim byłem zachwycony. A dziś już niekoniecznie, choć doczytałem do końca, co mimo wszystko jest pozytywnym wskaźnikiem. To bardziej historiozoficzny traktat o dziejach cywilizacji niż powieść. Bohaterem jest wielka struktura społeczna, natomiast postaci ludzkie są tylko politycznymi pionkami na szachownicy dziejów. Dlatego autor nie poświęca im nawet minimum uwagi – każdy z bohaterów to jednowymiarowy homo politicus, nie ma uczuć, życia wewnętrznego, partnera ani partnerki, dzieci, nastrojów, migren. Nic nie ma poza planem politycznej rozgrywki. W prawdziwym życiu znam tylko jednego takiego prezesa, który też jest taką płaską, jednowymiarową, polityczną postacią – ale nawet on ma kota.
Przede wszystkim jednak sama koncepcja czy idea książki się zestarzała. Jej fundamentem jest optymistyczna wiara, charakterystyczna dla XX wieku, że społeczeństwa i struktury polityczne rozwijają się zgodnie z mechanizmami, które światły umysł ludzki może rozgryźć, a co za tym idzie – może przewidzieć i zaplanować rozwój świata. Dziś już taki optymizm razi i jest absolutnym anachronizmem. Z własnego doświadczenia wiemy, jak kluczową rolę odgrywa przypadek. Przecież żylibyśmy dziś w kompletnie innych realiach społecznych i politycznych, gdyby kilkanaście lat temu pilot pewnego tupolewa nie postanowił lądować we mgle. Takich rzeczy żadna „psychohistoria” nie jest w stanie przewidzieć.
Niemniej ta książka to klasyka literatury SF i warto ją przeczytać, tak samo, jak „Wojnę światów” Wellsa czy „20 tysięcy mil podmorskiej żeglugi” Verne’a.
Po latach postanowiłem odświeżyć lekturę. W wieku nastoletnim byłem zachwycony. A dziś już niekoniecznie, choć doczytałem do końca, co mimo wszystko jest pozytywnym wskaźnikiem. To bardziej historiozoficzny traktat o dziejach cywilizacji niż powieść. Bohaterem jest wielka struktura społeczna, natomiast postaci ludzkie są tylko politycznymi pionkami na szachownicy dziejów....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajnie się czyta, ale trochę zbyt nawina historia. Budowanie nowego imperium poprzez handel atomowymi dewocjonaliami to case study dla rekinów biznesu ze stadionu dziesięciolecia z lat 90.
Fajnie się czyta, ale trochę zbyt nawina historia. Budowanie nowego imperium poprzez handel atomowymi dewocjonaliami to case study dla rekinów biznesu ze stadionu dziesięciolecia z lat 90.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Kryzysów Seldona nie rozwiązują jednostki, lecz siły historii" - mówi jeden z bohaterów. A jednak wydaje się, że wymowa książki jest właściwie przeciwna. To wybitna jednostka jest wcieleniem sił historii, rozpoznaje moment dziejowy i jest katalizatorem wielkich zwrotów, wielkie zbiorowości z łatwością podporządkowują się jej woli dają się sterować niemal bezwolnie.
Ukazany tu determinizm procesów dziejowych odbiera całej fabule napięcie - nie ma nic nudniejszego niż przeprowadzony bez przeszkód i komplikacji plan, sukces bez walki, bez porażek, ślepych ścieżek, bez wmieszania się "czynnika ludzkiego". A tak rozwija się plan Seldona i tak właśnie przezwyciężane są kolejne kryzysy. Bohaterowie poszczególnych rozdziałów są nie tyle ludźmi, co uosobioną "mądrością etapu". Ich przeciwnicy są z góry skazani na porażkę.
Jest też jakiś niezwykły cynizm, nihilizm wręcz, który wybrzmiewa z tej powieści. Nauka, religia, handel - wszystko to są jedynie narzędzia ekspansjii, dominacji, która jest celem samym w sobie. Jeśli dla jej osiągnięcia trzeba pogrążyć całe miliardy ludzi w fanatycznym zabobonie, to należy to uczynić. Ostatecznym celem jest bowiem imperium.
"Fundacja" jest ciekawa jako powieść, która wytyczyła ścieżkę wielu późniejszym tekstom kultury - Diunie, Gwiezdnym Wojnom, itd. Sam pomysł galaktycznego imperium i jego stopniowego upadku jest bardzo ciekawy. Powieść jest jednak właściwie bardziej fabularyzowanym wykładem socjologicznym (o kłopotliwej wymowie) niż powieścią - bohaterowie są drewniani i nudni, brak kobiet, a jeśli już jakaś się pojawia, to jest to męczący męża swoim narzekaniem babsztyl. Przebieg kryzysów naiwny, przewidywalny, nieciekawy. Po przeczytaniu tym bardziej doceniam pracę scenarzystów serialu, którzy potrafili zrobić z tego wciągającą fabułę z interesującymi postaciami.
"Kryzysów Seldona nie rozwiązują jednostki, lecz siły historii" - mówi jeden z bohaterów. A jednak wydaje się, że wymowa książki jest właściwie przeciwna. To wybitna jednostka jest wcieleniem sił historii, rozpoznaje moment dziejowy i jest katalizatorem wielkich zwrotów, wielkie zbiorowości z łatwością podporządkowują się jej woli dają się sterować niemal bezwolnie....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to+ bardzo barwna i przekonująca wizja miasta przedstawionego na początku książki, która jest tak dobra, że stała się ikoniczna
+ interesujący pomysł na futurystyczną naukę nazywaną psychohistorią (ale na pomyśle się kończy)
+ autor dobrze radzi sobie z opisami miejsc, potrafi wprowadzić epicki nastrój
- postacie są beznadziejnie nudne, prostolinijne, płytkie
- wszyscy protagoniści są niemal identyczni, a ponadto niewiele różnią się charakterem od swoich przeciwników
- postacie drugoplanowe prawie nie istnieją, a jak już się pojawiają to sprawiają wrażenie komputerowych NPC, których jedynym zadaniem jest naprowadzenie głównej postaci na i tak już osiągalny cel
- postacie kobiece są tragicznie zaniedbanym elementem książki (autor nie rozumie/nie zna/boi się kobiet)
- naiwne opisy wynalazków, widać u autora brak odpowiedniego researchu, aby uczynić książkę bardziej autentyczną; jedynym wyjaśnieniem na wszystko jest reaktor jądrowy
- fabuła składa się głównie z banalnej akcji, której podstawą jest pętla: tajemnicza intryga, pełna emocji konfrontacja i (nie)spodziewany zwrot akcji
+ bardzo barwna i przekonująca wizja miasta przedstawionego na początku książki, która jest tak dobra, że stała się ikoniczna
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to+ interesujący pomysł na futurystyczną naukę nazywaną psychohistorią (ale na pomyśle się kończy)
+ autor dobrze radzi sobie z opisami miejsc, potrafi wprowadzić epicki nastrój
- postacie są beznadziejnie nudne, prostolinijne, płytkie
- wszyscy...
Ekranizacja nie przypadła mi do gustu, dlatego zacząłem szukać innych opinii i szybko natknąłem się na stwierdzenie, że serial i książka to w zasadzie dwie różne historie.
Książka okazała się dla mnie bardzo, ale to bardzo miłym zaskoczeniem. Prosty język i przemyślane zwroty akcji sprawiają, że czyta się ją z dużą przyjemnością. Fabuła posuwa się naprzód bez sztucznych spowolnień, na które często natrafiałem w innych tytułach.
Historia z 1951 która stała się fundamentem dla gatunku.
-- Polecam --
Ekranizacja nie przypadła mi do gustu, dlatego zacząłem szukać innych opinii i szybko natknąłem się na stwierdzenie, że serial i książka to w zasadzie dwie różne historie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka okazała się dla mnie bardzo, ale to bardzo miłym zaskoczeniem. Prosty język i przemyślane zwroty akcji sprawiają, że czyta się ją z dużą przyjemnością. Fabuła posuwa się naprzód bez sztucznych...
Pamiętam Fundację od dzieciństwa. Od zawsze stała na półce w bibliotece. W młodości się na nią zasadzałem ale wiedziałem wtedy, że jest zbyt trudna, że jej nie zrozumiem, byłem na etapie J. Verne,a. Po latach wreszcie ją przeczytałem jako człowiek dojrzały. Rozczarowanie większe chyba od encyklopedii galaktycznej. Książka bije po oczach starodziadoskim mędrkowaniem. Genialny Seldon jako wszystkowiedzący, który jak jakiś bóg, ratuje swoją nieomylnością galaktykę to klasyczny amerykański superbohater z lat 50. Xx wieku, postać niewiarygodna i płaska. Zresztą wszyscy bohaterowie fundacji tacy są. Mechanizmy funkcjonowania świata, jaki stworzył Asimov są banalne jak w przygodach Bonda z dr. No. Uwarunkowania geopolityczne przedstawione wybiórczo i powierzchownie przez pryzmat wyizolowanych i maksymalnie uproszczonych aspektów, a to religii, a to nauki, a to handlu. Świat tak nie działa. Cały wachlarz ludzkich zachowań, marzeń, ambicji, zła, miłości jest całkowicie pominięty. W książce pojawia się dosłownie na moment jedna i tylko jedna kobieta, oczywiście w roli słodkiej idiotki. Dwie, wliczając jej służkę, w roli jeszcze głupszej. Ksiażka jest sucha, uboga. Rozumiem jej kultowość i uwielbienie dla niej w ten sposob, że Asimov jako pierwszy podjął się próby opisania mechanizmów funkcjonowania naszej cywilizacji w formie powieściowej. Proba to może i zacna ale jakże nieudolna z punktu widzenia czytelnika prozy. Opisane w niej zależności da się przedstawić w sposob zjadliwy i wspaniały literacko chociażby w Diunie czy nawet we Władcy pierścieni, gdzie mamy wielką politykę ale i fascynujące przygody bohaterów. Dla dzisiejszego czytelnika Fundacja jest przestarzała, płytka, drętwa, teatralna, spogląda na świat bardzo wąsko i wycinkowo. Jest jednym z moich największych literackich rozczarowań.
Pamiętam Fundację od dzieciństwa. Od zawsze stała na półce w bibliotece. W młodości się na nią zasadzałem ale wiedziałem wtedy, że jest zbyt trudna, że jej nie zrozumiem, byłem na etapie J. Verne,a. Po latach wreszcie ją przeczytałem jako człowiek dojrzały. Rozczarowanie większe chyba od encyklopedii galaktycznej. Książka bije po oczach starodziadoskim mędrkowaniem....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to