rozwińzwiń

Uncanny Avengers: Bliźnięta Apokalipsy

Okładka książki Uncanny Avengers: Bliźnięta Apokalipsy Daniel Acuña, Gerry Duggan, Adam Kubert, Frank Martin Jr., Rick Remender
Okładka książki Uncanny Avengers: Bliźnięta Apokalipsy
Daniel AcuñaGerry Duggan Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Uncanny Avengers (tom 2) Seria: Marvel NOW! komiksy
156 str. 2 godz. 36 min.
Kategoria:
komiksy
Cykl:
Uncanny Avengers (tom 2)
Seria:
Marvel NOW!
Tytuł oryginału:
Uncanny Avengers: The Apocalypse Twins
Wydawnictwo:
Egmont Polska
Data wydania:
2016-09-21
Data 1. wyd. pol.:
2016-09-21
Liczba stron:
156
Czas czytania
2 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328116696
Tłumacz:
Krzysztof Drewnowski
Tagi:
Marvel Avengers X-Men Apocalypse Kang
Średnia ocen

6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Okładka książki Świt X. Wolverine Viktor Bogdanovic, Adam Kubert, Benjamin Percy
Ocena 6,3
Świt X. Wolverine Viktor Bogdanovic, ...
Okładka książki Ultimate X-Men. Tom 3 Chris Bachalo, David Finch, Adam Kubert, Mark Millar
Ocena 7,5
Ultimate X-Men... Chris Bachalo, Davi...
Okładka książki X-Men. Era Apocalypsea #2: Rządy Renato Arlem, Chris Bachalo, Roger Cruz, Tony Daniel, Warren Ellis, Steve Epting, Lary Hama, Adam Kubert, Ken Lashley, Scott Lobdell, Jeph Loeb, Joe Madureira, John Francis Moore, Charles Mota, Fabian Nicieza, Steve Skroce, Eddie Wagner
Ocena 7,0
X-Men. Era Apo... Renato Arlem, Chris...
Okładka książki Ultimate X-Men. Tom 1 Tom Derenick, Geoff Johns, Adam Kubert, Andy Kubert, Aaron Lopresti, Mark Millar, Tom Raney
Ocena 7,1
Ultimate X-Men... Tom Derenick, Geoff...

Mogą Cię zainteresować

Okładka książki Uncanny X-Men: Rewolucja Chris Bachalo, Brian Michael Bendis, Frazer Irving, Jaime Mendoza, Victor Olazaba, Tim Townsend, Al Vey
Ocena 6,5
Uncanny X-Men:... Chris Bachalo, Bria...
Okładka książki Wolverine i X-Men: Saga Hellfire Jason Aaron, Nick Bradshaw, Pasqual Ferry
Ocena 6,4
Wolverine i X-... Jason Aaron, Nick B...
Okładka książki Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki): Angela Brian Michael Bendis, Olivier Coipel, Sara Pichelli, Justin Ponsor, Valerio Schiti, Ive Svorcina
Ocena 6,5
Guardians of t... Brian Michael Bendi...
Okładka książki Uncanny X-Men: Złamani Chris Bachalo, Brian Michael Bendis
Ocena 6,4
Uncanny X-Men:... Chris Bachalo, Bria...
Okładka książki Guardians of the Galaxy (Strażnicy Galaktyki): Kosmiczni Avengers Michael Avon Oeming, Brian Michael Bendis, Rain Beredo, Yves Bigerel, John Dell, Ming Doyle, Steve McNiven, Mark Morales, Sara Pichelli, Justin Ponsor, Javier Rodriguez, Michael del Mundo
Ocena 6,6
Guardians of t... Michael Avon Oeming...
Okładka książki Thunderbolts: Bez pardonu Steve Dillon, Lee Duhig, Daniel Way, Joe Weltjens
Ocena 5,1
Thunderbolts: ... Steve Dillon, Lee D...
Okładka książki Deadpool: Dobry, zły i brzydki Jordie Bellaire, Gerry Duggan, Brian Posehn, Declan Shalvey, Val Staples
Ocena 7,8
Deadpool: Dobr... Jordie Bellaire, Ge...

Oceny

Średnia ocen
6,2 / 10
83 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
546
542

Na półkach:

Komiks to współczesna, jedna z wielu, forma tudzież opcja utrwalania rozmaitych treści rozrywkowych, mających za zadanie tworzyć część fikcyjnych światów, zapełniać przestrzeń kultury popularnej odpowiednią dozą treści i w związku z tym przekazywać pewną ideę, która swą odpowiednią siłę umacnia nie tylko przez sam ,,tekst pisany”, ale i poprzez specyficzne rysunki, niczym zamrożone w czasie, w odpowiedniej pozie postaci tam uwidocznionych i części przestrzeni przez ów komiks kreowanej, kadry. Tak wygląda, tak tworzy się całą specyfika narracji graficznych; takowe kadry to wypisz wymaluj ,,wycinki” tamtejszego komiksowego świata, odpowiadające w jakiś pośredni sposób ,,wycinkom’’ rzeczywistości z naszego kruchego ludzkiego życia, które nieraz potrafi surowo zaskoczyć, a niekiedy pogłaskać i połechtać nieoczekiwanymi korzyściami.

Jeszcze dziesiątki lat temu, w erze złotej i srebrnej amerykańskiego komiksu, nie mówiło się o graficznych opowieściach, jakoby miały one odzwierciedlać w jakimkolwiek aspekcie ,,piramidę trudów ludzkiej egzystencji”. Mass media, opinia publiczna, wówczas uważały komiks za coś niszowego i zbędnego, za coś taniego i mającego jedyne w swoim rodzaju przeznaczenie: zaspokojenie głodu rozrywki rozwydrzonych dzieciaków i facetów niewyrosłych z tandetnej chłopięcej rozrywki. Dzisiaj jest inaczej, komiks to coś innego, coś o wiele bardziej doświadczonego, rozległego, wychodzącego o wiele dalej, niż moglibyśmy przypuszczać - daleko poza jego superbohaterską rodzajowość. Komiks, tak samo jak powieść współczesna, dotyka każdego gatunku. W końcu, jak statystyki podają, czytamy o wiele więcej graficznych narracji niepowiązanych z fantastycznymi Uniwersami, supermocami, herosami i ich groźnymi adwersarzami. Wizje artystów budujących - w narracji scenariusza i kwestii rysunku – komiks dramatyczny, szlifujący tematykę społeczną, czy komiks grozy, kryminał bądź sensację, fakt, wyglądają one niczym projekcje zrodzone z niezwykłej wyobraźni i, mało tego, potrafią porazić swą oryginalnością jak ten bazowy, pierwotny komiks superbohaterski, na którym w omawianiu pewnego tomu linii wydawniczej "Marvel NOW!" chciałbym się skupić.

Komiksowy świat superbohatera, to specyficzny wymiar, wyrastający z pasji twórczej i wyobraźni artysty, mający nieskończone ilości możliwości kreacji w swej nieskończonej pojemności. Na pierwszy rzut oka komiks zdaje się zbudowany jest ze schematów i sekwencji. To prawda, tkwi w tym jakiś wzór, element harmonicznej egzystencji. Jednakowoż jest to forma fizycznej jego budowy, tak samo, jak powieść mająca rozdziały, interludium, prologi etc., etc. Nowela graficzna przyjmuje obecnie różnoraką formę, a jej fizyczność w większej mierze nie odzwierciedla tego, co tekst scenariusza i rozmaity, szeroki wachlarz technik graficznych, oddają z jądra zamierzeń wizji artysty, i jak podkreślają klimat, atmosferę opowiadań, i wszystko to, co wynika z ewolucji wydarzeń przedstawianych w komiksie. Pozostawszy przy narracji graficznej skupiającej się na fantastycznej superbohaterskiej rodzajowości tudzież gatunku, postanowiłem nieco inaczej spolaryzować swą komiksową uwagę, skupiając ją przy tym rodzaju komiksu, jak najbardziej szeroko i równomiernie na całej uwypuklanej tu historii. Powrót do czegoś, co zaczęło się prawie 3 lata temu, co z drugim tomem okazało się wystarczająco dobre i klimatyczne (z pewnymi wyjątkami),jak tom pierwszy wtenczas czytany, jest dla mnie jako entuzjasty tego segmentu komiksowej specyfiki ważnym, budującym doświadczeniem. Ponowne ,,przywitanie się” z fabułą zapisaną w sekwencyjnie umieszczonych w kadrach rysunkach, i to w historiach pisanych z pasją przez Uniwersum Marvela, z którym jako oddany myślą i sercem pasjonat jestem dość długo, okazało się czymś kluczowym: nie warto porzucać czegoś czemu poświęca się czas, na dłużej, i o tym zapominać – jeśli jest to częścią twojej, budującej oparcie o zrozumienie popkultury, czy jej określoną część, pasji. Powracając do "Uncanny Avengers", story-arcu z linii wydawniczej "Marvel NOW!", poczułem wyraźnie jak nostalgia u przykładowego nerda, żyjącego i trwającego w tym czym się interesuje, wyraziście wręcz potrafi budować więź ze swoją pasją, a tym bardziej jeśli pasja ta obejmuje angażujące całe nasze jestestwo zainteresowania światem ponadprzeciętnych możliwości, w którym żyją i rozwijają się ponadprzeciętne – i mimo, że są fikcyjne – postacie. Może to być każdy inny możliwy świat, różna jego tematyka, gatunek, typy bohaterów. Jednak dla mnie tą najważniejszą, ponadprzeciętną płaszczyzną – od której wszystko na dobre się zaczęło - na której rozwija się niezapomniany cykl niezwykłych przemian superbohaterskich jest Uniwersum herosów Marvela, DC Comics czy herosów innych wydawnictw. Tom drugi Uncanny Avengers, "Bliźnięta Apokalipsy" stanowi swego rodzaju ,,ukoronowanie", rozumując to na moim przykładzie, tęsknoty, więzi w nadnaturalny sposób łączącej fana komiksów z jądrem jego pasji. Stąd me osobnicze wspomnienie o przerwie, która rozdarła drobną, jedną z wielu, nić wiążącą moje fanowskie zainteresowanie z częścią graficznych opowieści superbohaterskich, ba, z komiksowym medium w ogóle. To skromne niewidzialne włókno – a nici tych na szczęście wciąż jest całe multum – scalało mnie z jedną z serii wydawniczych ,,domu pomysłów” Marvela, z wyżej wymienionymi "Uncanny Avengers". Zerwane nie znaczy uszkodzone. Zabranie się do lektury tomu drugiego niniejszego cyklu ową nić zregenerowało, co potwierdziło, że pasja do komiksu, którą w kierunku ikonicznego komiksu superbohaterskiego, a co się z tym wiąże, komiksu w całej swej różnej kreacji gatunkowej wyrażam, nie zgaśnie, jakby była ona niczym pasja poza wszelkim wyobrażeniem, pod wpływem której umysł fana staje w ogniu komiksowego pożądania.

Lektura "Bliźniąt Apokalipsy", oprócz podkreślenia cennej dla każdego geeka i ,,różnotematycznego nerda” nostalgii i potężnych, stojących przed fanem murem nici więzi, łączących go ze swoją pasją, to także i dynamicznie wykreowany rysunkowo, choć nieco mniej spójny fabularnie komiks, kontynuujący zmagania połączonych sił Avengers z X-menami i ich pomocnikami. Początkowo opowieść ta wybiega o wiele dalej w przód w stosunku do finiszu wydarzeń poprzedniego tomu, niż moglibyśmy przypuszczać. Zaczyna się w trochę historycznie zaakcentowanym stylu, z akcentem dziejowym – nawiązaniem do czasów startu ery drugiego tysiąclecia w historii ludzkości. Z jednej strony jest to ciekawe, a z drugiej jednak wprowadza to coś na modłę dysonansu poznawczego: Thor zabawiający się w mocno imprezowym stylu, którego nagle atakuje Apocalypse, działający z ramienia potężnych prastarych Celestials, czy Londyn, gdzie czterej jeźdźcy wspomnianego Apocalypse’a przerywają patrol dwóm wojom, gadającym o ,,szerokim zadku” żony jednego z nich. Na pierwszy rzut oka, ot frywolne rozpoczęcie "Bliźniąt Apokalipsy" mogłoby czytelnika zmylić. Z czasem, już po kolejnych kartkach ta frywolność zaczyna wychodzić na proste, ,,poważniejsze tory". Okazuje się, że kart wcale nie rozdaje Apocalypse, lecz Kang Zdobywca – podróżnik w czasie z czterdziestego drugiego wieku, który zdobył praktycznie wszystko, a rzeczywistość, którą on reprezentuje nazywana jest nie inaczej, jak Dynastią Kanga. Nie zdradzając fabuły wydania czytającym ową recenzję do niego się odnoszącą, takowy podróżnik temporalny okazuje się jedynie zakłóceniem - nie aż tak poważnym zagrożeniem, na które się z początku wyłaniania się wydarzeń wydania zapowiadało. Fabuła całości historii, w ogólnym ujęciu szachuje się, rezonuje w kierunku ukazania, że w "Bliźniętach Apokalipsy", apokalipsą okażą się same bliźnięta właśnie, Uriel i Eimin Worthington, zrodzone z chorej fascynacji czystości rasy mutantów i absolutnej, wypaczonej dominacji - z tego, co wymarzył sobie Apocalypse. Natura niniejszego komiksu jest taka, że stawia on sobą więcej pytań niż wyjaśnia samą swą dynamiką, bo ta jest okazała, ale zbyt dychotomiczna – nieregularne przeskakiwanie z określonego obszaru rozgrywania się wydarzeń na drugi obszar, a z tego na kolejny itd. Żeby nie było, wplątano w to wszystko koncept linii czasowych – alternatywne, równolegle rzeczywistości, o których w pewnym momencie wydarzeń ,,Bliźniąt Apokalipsy" wspomina sam Kang Zdobywca Kapitanowi Ameryce. W intrygę całego konstruktu kreowanych tu wydarzeń wtłoczony zostaje wątek Celestials – potężnych prastarych istot, budowniczych Wszechświata, gigantycznych boskich absolutów i abstraktów o mocy i wpływie na Uniwersum przekraczającym granice ,,komiksowego pojmowania". To bliźnięta miały służyć woli Celestials, a tymczasem wprawny czytelnik, poprzez jeden z plusów komiksu – sposób zamykania wielu wątków w klamrę – nagle dowiaduje się, że Jarnbjorn, prastary młot / topór Thora, zostaje użyty przez Uriela i Eimin do zabicia Celestiala, bo tylko ten namaszczony oręż, mógł to uczynić. Co istotne, sam akt anihilacji jednej spośród najpotężniejszego rodzaju bytów, istot w Multiversum Marvela, nie dość że był nieprawdopodobny, wręcz dla samego komiksu Marvela epokowy, to został również nieprawdopodobnie narysowany, a koloryści kreując ekstrakcje, eksplozje, czy rozbryzgi energii, które rozczłonkowaniu Celestiala towarzyszyły, jednym monumentalnym aktem graficznym zwieńczyli tak zjawiskowy, tak świetny element tomu drugiego "Uncanny Avengers", bo tuszowanie i kolor w odróżnieniu do samych krawędzi i detali szkicu wypełnień wyszło zjawiskowo dobrze.

"Bliźnięta Apokalipsy" wypełniły powierzone im zobowiązanie kontynuowania tomu pierwszego serii – w tym sensie, że wydarzenia w tomie drugim miały swoje oparcie w tomie pierwszym, jednakże nie było to wystarczająco płynne i w stu procentach satysfakcjonujące rozwinięcie i ciąg dalszy. Po prostu gdzieś zniknął urok "Czerwonego Cienia" i chorej idei kreacji anty-mutanckiego świata, tak zażarcie wyzierającej z jestestwa Red Skulla, pochłoniętego i anihilowanego przez swój własny wypaczony umysł.

Komiks to współczesna, jedna z wielu, forma tudzież opcja utrwalania rozmaitych treści rozrywkowych, mających za zadanie tworzyć część fikcyjnych światów, zapełniać przestrzeń kultury popularnej odpowiednią dozą treści i w związku z tym przekazywać pewną ideę, która swą odpowiednią siłę umacnia nie tylko przez sam ,,tekst pisany”, ale i poprzez specyficzne rysunki, niczym...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1953
1384

Na półkach: ,

Seria „Uncanny X-Force” pozostawiła po sobie bardzo obiecujący wątek dotyczący następców Apocalypse'a. Nic więc dziwnego, że Rick Remender postanowił wrócić do tego pomysłu. Jednakże czy zrobienie tego na łamach serii poświęconej Avengers, a nie X-men to właściwy pomysł?

Do teraźniejszości przybywają Eimin i Uriel, dwójka pretendentów do zastąpienia Apocalypse'a, którzy zostali wychowani w przyszłości przez Kanga. Szybko przejmują władzę pośród teraźniejszych sług Apocalypse'a i postanawiają zrealizować specyficzny plan wobec mutantów. Na ich drodze staje jednak drużyna Uncanny Avengers.

Wstępem do głównej fabuły jest jednozeszytowa historia o starciu Thora z Apocalypsem. Są tutaj kładzione podwaliny pod przyszłe wydarzenia, gdzie okazuje się, że wszystko było już dawno zaplanowane. Sama walka jest bardzo widowiskowa,a scenarzysta umieścił parę smaczków dla fanów. Nie jest to nic wielkiego, ale stanowi miły początek.
Mam mieszane uczucia co do samych przeciwników. Całkiem interesująca jest ich motywacja, która jest o wiele ciekawsza niż ta Apocalypse'a i nawiązuje do klasycznych motywów podróży w czasie. Nie są do końca źli i przedstawiają różne charaktery – Elimin jest bardzo poważna i poświęcona misji, a Uriel jest bardziej wyluzowany. Jednakże zupełnie chybionym motywem moim zdaniem są tu jeźdźcy. Wykorzystano tu znane już wcześniej postacie, aby wzbudzić zainteresowanie. Niestety w przypadku tych najbardziej obiecujących zupełnie zmarnowano ich potencjał sprowadzając ich wyłącznie do chłopców do bicia i wyraźnie ich osłabiając. Podobało mi się jednak, że chociażby w przypadku Wolverine'a udało się oddać psychiczny wymiar walki .

Nie do końca podobało mi się jak Rick Remender traktuje tu pomysły, które sam wcześniej wprowadził. Niemal wszystkie elementy znane z „Uncanny X-Force” zostają tu zamiecione pod dywan. Być może miało to ułatwić lekturę czytelnikom, którzy nie znają serii, ale dla mnie było to trochę takie zmarnowanie ciekawych motywów.

Bardzo podobały mi się za to rysunki Daniela Acuny. Świetnie oddaje dynamikę scen akcji, które często wyglądaja naprawdę efektownie. Również pomysł na wygląd poszczególnych postaci robi wrażenie. Szczególnie w pamięć zapadły mi kostiumy bliźniąt, które przywodzą na myśl kostium Archangela.

Tom zawiera też zeszyt nawiązujący do „Ery Ultrona”. Jest osadzony w alternatywnym świecie stworzonym w wyniku działań we wspominanej historii. Tutaj drużyna jest wyraźnie podzielona – Rogue i Havok dowodzą mieszkającymi w kanałach Morlokami, a Kapitan Ameryka usiłuje ich namówić do współpracy, kiedy pojawiają się bliżnięta Apocalypse'a. Trochę za szybko opowieść zamienia się w bezsensowną bójkę, bo przeciwnicy mogli tu przeprowadzić sensowną dyskusję. Mocny jest jednak wątek Kanga, który pociąga za wszystkie sznurki.

Tutaj z kolei rysuje Adam Kubert. Sceny akcji w jego wydaniu są naprawdę efektownie i dobrze oddaje mimikę twarzy w bardziej spokojnych scenach. Jednakże przy mniejszych rysunkach zdecydowanie brakuje szczegółów.

Podsumowując, przeciwnicy wprowadzeni w tomie są bardzo interesujący, a rysunki miłe dla oka. Jednakże moim zdaniem trochę za szybko porzucane są obiecujące wątki, a niektóre momenty są przeciągane na siłę. Ogólnie pozostawia czytelnika ciekawego dalszego ciągu.

Seria „Uncanny X-Force” pozostawiła po sobie bardzo obiecujący wątek dotyczący następców Apocalypse'a. Nic więc dziwnego, że Rick Remender postanowił wrócić do tego pomysłu. Jednakże czy zrobienie tego na łamach serii poświęconej Avengers, a nie X-men to właściwy pomysł?

Do teraźniejszości przybywają Eimin i Uriel, dwójka pretendentów do zastąpienia Apocalypse'a, którzy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
321
319

Na półkach:

Ta i więcej recenzji komiksów na GeekLife.pl
Zapraszam :)

Album składa się z zeszytów zawartych w Uncanny Avengers #6-11 oraz w Uncanny Avengers #8 Age of Ultron. Akcja rozpoczyna się w odległej przeszłości, około 1000 lat temu, gdy młody Thor Odinson walczył z Apocalypsem. Nie słuchając Odyna, Thor wzmocnił własną krwią swój topór Jarnbjorn, a następnie pokonał wspieranego przez Celestiali Apocalypse’a. Ostrzeżenia Odyna ziściły się dopiero w czasach współczesnych, gdy topór wykradają Kangowi Zdobywcy trenowane prze niego bliźnięta Uriel i Eimin. Bliźniaki mają własny plan związany z mutantami i ludzkością, a niezbyt zgodna drużyna Jedności Avegers musi zewrzeć szyki i pokrzyżować im plany.

Fabuła po raz kolejny nie porywa. Intryga upiornych bliźniaków pełna jest górnolotnych haseł, ale przez większość czasu nic z tego nie wynika. Z drugiej jednak strony trudno powiedzieć, że komiks przynudza. Rick Remander chce, aby działania wrogów były dobrze umotywowane i nawet jeśli cierpi na tym tempo akcji, to czuję, że znam przeciwników i rozumiem ich punkt widzenia.

To co wychodzi Remanderowi znakomicie to rozwijanie postaci. Scenarzysta stara się, by każda z postaci dostała swoje przysłowiowe pięć minut. Każdy ma tutaj coś do roboty i w zasadzie trudno powiedzieć, że ktoś został potraktowany po macoszemu. Cap, Havok, Thor i Wolverine mają swoje zadania i swoje pomniejsze wątki, a prym wiedzie ciąg dalszy konfliktu Rogue i Scarlett Witch. Pikanterii dodaje fakt, że na ostatnich stronach pierwszego albumu Rogue nieumyślnie na oczach dziennikarzy i zwykłych ludzi zabija Grim Reapera, brata Wonder Mana. Wątek ma tutaj swoją kontynuację i naprawdę dobrze podkreśla motywacje dziewczyny.

Tom kończy zeszyt Uncanny Avengers #8 AU, gdzie Bliźnięta Apokalipsy próbują zgładzić Pułkownika Amerykę, który jest połączeniem Capa jakiego znamy z Nickiem Fury. Jest to alternatywna historia będąca łącznikiem z Erą Ultrona, ale nie ma większego znaczenia dla głównej historii. Nie zmienia to jednak faktu, że dostaliśmy bardzo dobry i bardzo brutalny rozdział z alternatywnej linii czasowej. Świetna robota!

Uncanny Avengers Tom 2: Bliźnięta Apokalipsy utrzymuje poziom pierwszego albumu. Nie porywa, ale też czas nie uważam za stracony. Niezła lektura z fantastyczne nakreślonymi postaciami. Będę czytał dalej.

Ta i więcej recenzji komiksów na GeekLife.pl
Zapraszam :)

Album składa się z zeszytów zawartych w Uncanny Avengers #6-11 oraz w Uncanny Avengers #8 Age of Ultron. Akcja rozpoczyna się w odległej przeszłości, około 1000 lat temu, gdy młody Thor Odinson walczył z Apocalypsem. Nie słuchając Odyna, Thor wzmocnił własną krwią swój topór Jarnbjorn, a następnie pokonał...

więcej Pokaż mimo to

avatar
105
73

Na półkach: ,

Druga odsłona przygód nowej drużyny Avengers składającej się w połowie z mutantów, rozwija wątki, które pojawiły się w pierwszym tomie serii „Uncanny Avengres”. W „Bliźniętach apokalipsy” drużyna kontynuuje wysiłki w celu odbudowania zaufania do Mutantów w amerykańskim społeczeństwie, a przy okazji stara się uratować świat.

Po rozprawieniu się z Red Skullem drużyna Avengers z X-Menami w składzie zmierzy się z o wiele groźniejszym przeciwnikiem. Tytułowe Bliźnięta apokalipsy będą starały się doprowadzić do stworzenia idealnego świata dla mutantów. Aby osiągnąć swój cel, postarają się skłócić drużynę Uncanny Avengers, wyciągając na światło dzienne ich głęboko skrywane tajemnice. Czy bohaterom uda się zapobiec zagrożeniu, czy ulegną knowaniom superzłoczyńców?

Rick Remender, z którym jeden z przedrukowanych w niniejszym tomie zeszytów napisał Gerry Duggan, stworzył równie intrygującą, co chaotyczną opowieść. Lektura tego tomu wymaga od czytelnika niezłej orientacji w uniwersum Marvela. Remender często odwołuje się do dawnych losów bohaterów, a do tego akcja rozgrywa się w różnych płaszczyznach czasowych. W „ogarnięciu” tego chaosu…

Więcej na: http://gitararysowane.pl/uncanny-avengers-t-2-bliznieta-apokalipsy/

Druga odsłona przygód nowej drużyny Avengers składającej się w połowie z mutantów, rozwija wątki, które pojawiły się w pierwszym tomie serii „Uncanny Avengres”. W „Bliźniętach apokalipsy” drużyna kontynuuje wysiłki w celu odbudowania zaufania do Mutantów w amerykańskim społeczeństwie, a przy okazji stara się uratować świat.

Po rozprawieniu się z Red Skullem drużyna...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2454
1179

Na półkach: , , ,

Co za chaos! Nawet wyjaśnienie tłumacza (?) na końcu nie bardzo pomaga.

Co za chaos! Nawet wyjaśnienie tłumacza (?) na końcu nie bardzo pomaga.

Pokaż mimo to

avatar
757
473

Na półkach:

6/10 – DOBRA

Kiedy w 1013 roku Thor starł się z Apocalypse’em, jedynym sposobem aby pokonać potężnego przeciwnika była magia zaklęta w Jarnbjorna – topór wojenny boga gromów. Tysiąc lat później zaczarowany oręż trafia w ręce Bliźniąt Apokalipsy i nie jest to wcale dobra wiadomość. Za jego pomocą Uriel i Eimin sprowadzają na Świat poważne niebezpieczeństwo. Czy Uncanny Avengers będą w stanie powstrzymać zagrożenie? Zadanie nie będzie łatwe, tym bardziej, że w zespole dochodzi do rozłamu. Wszystko wskazuje na to, że wielkimi krokami zbliża się Ragnarok!

Po przeczytaniu tego „Bliźniąt Apokalipsy”, doszedłem do wniosku, że historia przedstawiona w tym komiksie jest cholernie zagmatwana. Nie dość, że angażuje sporą liczbę postaci i przechodzi przez wiele różnych epok, to jeszcze zawiera w sobie mnóstwo odniesień do dawnych wydarzeń. Tak więc nie ma najmniejszych szans, aby niezaznajomiony z uniwersum Marvela czytelnik bezproblemowo ogarnął ten szalony miszmasz, jaki zaserwował mu scenarzysta Rick Remender. Całe szczęście, że z pomocą (krótkim tekstem objaśniającym najważniejsze kwestie) przybywa nieoceniony Oskar Rogowski, dzięki któremu komiks ten staje się nieco bardziej przystępny. Ja „Bliźnięta Apokalipsy” odbieram nawet pozytywnie, mimo że album ten zawiera w sobie kilka elementów, za którymi w komiksach superbohaterskich zwyczajnie nie przepadam. O nazbyt pokomplikowanych wątkach wspomniałem na wstępie, ale oprócz tego mamy tutaj do czynienia z podróżami w czasie, wielopłaszczyznową, ale jednocześnie trochę przekombinowaną intrygą, pradawnymi wszechpotężnymi istotami oraz kosmicznym zagrożeniem oznaczającym po raz kolejny konieczność ratowania całego Świata. Kombinacja wszystkich tych elementów sprawia, że fabuła robi się nieco mętna i pretensjonalna, a ja jestem fanem zdecydowanie prostszych i bardziej kameralnych opowieści. To co moim zdaniem ratuje ten komiks, to fakt, że ostatecznie mimo wszystko całość jakoś się klei (dobre nawiązania do „Ery Ultrona”),a historia posiada odpowiedni poziom dramatyzmu. Wpływ na to mają na pewno nieźle rozpisane dialogi, które budują ciekawe charakterystyki poszczególnych postaci. Remender kreuje różne postawy bohaterów, nieźle zarządza ich emocjami, tworząc tym powody do dyskusji, sporów, a nawet konfliktów, których punktem wyjścia jest oczywiście odwieczny konflikt między ludźmi a mutantami. To wszystko w ostatecznym rozrachunku dodaje temu albumowi nieco więcej głębi. Pod względem graficznym jest naprawdę dobrze, odpowiedzialny za większość ilustracji (jeden epizod narysował Adam Kubert) hiszpański rysownik Daniel Acuña prezentuje wysoką klasę rzemiosła, a jego prace ogląda się z przyjemnością.

Drugi tom „Uncanny Avengers” to komiks przynajmniej o klasę lepszy od swojego poprzednika. Może trochę zbyt efekciarski i za bardzo pokomplikowany w warstwie fabularnej, ale na tyle ciekawy, że warto po niego sięgnąć i z zainteresowaniem oczekiwać kolejnej części. Polecam.

6/10 – DOBRA

Kiedy w 1013 roku Thor starł się z Apocalypse’em, jedynym sposobem aby pokonać potężnego przeciwnika była magia zaklęta w Jarnbjorna – topór wojenny boga gromów. Tysiąc lat później zaczarowany oręż trafia w ręce Bliźniąt Apokalipsy i nie jest to wcale dobra wiadomość. Za jego pomocą Uriel i Eimin sprowadzają na Świat poważne niebezpieczeństwo. Czy Uncanny...

więcej Pokaż mimo to

avatar
464
372

Na półkach:

Do ostatnich stron był to dla mnie jeden wielki chaos. Potem nastąpiło wyjaśnienie, co nie zmienia jednak faktu, że do pewnego momentu nie do końca rozumiałam większość wydarzeń i obecności pewnych postaci.

Do ostatnich stron był to dla mnie jeden wielki chaos. Potem nastąpiło wyjaśnienie, co nie zmienia jednak faktu, że do pewnego momentu nie do końca rozumiałam większość wydarzeń i obecności pewnych postaci.

Pokaż mimo to

avatar
152
77

Na półkach:

Jak wcześniej była zabawa z przerysowania i totalnej głupoty, tak tu mamy totalną nudę. Dzieje się dużo, ale bez ładu i składu. Niby jakaś stawka, jednak co mi po postaciach...

Jak wcześniej była zabawa z przerysowania i totalnej głupoty, tak tu mamy totalną nudę. Dzieje się dużo, ale bez ładu i składu. Niby jakaś stawka, jednak co mi po postaciach...

Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Przeczytane
    103
  • Posiadam
    36
  • Chcę przeczytać
    25
  • Komiksy
    21
  • Marvel
    6
  • Komiks
    6
  • Komiksy
    4
  • 2017
    2
  • Komiksy
    2
  • 2021
    2

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Uncanny Avengers: Bliźnięta Apokalipsy


Podobne książki

Okładka książki Siostry Niezapominajki: 4. Kozica i kometa Alessandro Barbucci, Giovanni Di Gregorio
Ocena 8,0
Siostry Niezap... Alessandro Barbucci...
Okładka książki Green Lantern: Szmaragdowy Zmierzch Darryl Banks, Fred Haynes, Ron Marz, Bill Willingham
Ocena 7,0
Green Lantern:... Darryl Banks, Fred ...
Okładka książki Morderca w mojej głowie #9 Hajime Inoryuu, Shouta Itou
Ocena 7,5
Morderca w moj... Hajime Inoryuu, Sho...

Przeczytaj także