Mąż potrzebny na już

Okładka książki Mąż potrzebny na już
Małgorzata Falkowska Wydawnictwo: Videograf Cykl: Mąż potrzebny na już (tom 1) literatura obyczajowa, romans
416 str. 6 godz. 56 min.
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Zagubieni Małgorzata Falkowska, Ewelina Nawara
Ocena 0,0
Zagubieni Małgorzata Falkowsk...
Okładka książki Nowy początek, nowa szansa Patrycja Cygan-Jeż, Małgorzata Falkowska, Katarzyna Grabowska, Katarzyna Kielecka, Melisa Łada, Ewelina Nawara, Wioletta Piasecka, Anita Rucińska, Dorota Śliwa, Barbara Stachowiak, Anna Stryjewska, Kinga Ucherek, Monika Winciorek
Ocena 7,6
Nowy początek,... Patrycja Cygan-Jeż,...
Okładka książki Dwie bajki Małgorzata Falkowska, Ewelina Nawara
Ocena 6,5
Dwie bajki Małgorzata Falkowsk...
Okładka książki Wakacje w Port Moody Małgorzata Falkowska, Ewelina Nawara
Ocena 7,8
Wakacje w Port... Małgorzata Falkowsk...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,0 / 10
309 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
103
102

Na półkach:

Jestem rozczarowana, liczyłam na zabawną komedię a książka okazała się głupiutka i oderwana od rzeczywistości. Przekartkowałam ją niekiedy się uśmiechnęłam, ale tylko w fragmentach, w których występował Karol.

Jestem rozczarowana, liczyłam na zabawną komedię a książka okazała się głupiutka i oderwana od rzeczywistości. Przekartkowałam ją niekiedy się uśmiechnęłam, ale tylko w fragmentach, w których występował Karol.

Pokaż mimo to

avatar
218
189

Na półkach:

Muszę się dobrze zastanowić, co napisać o tej książce. Ciężko znaleźć odpowiednie słowa.

Zaczyna się fajnie. Mamy grupkę najlepszych przyjaciółek, które co roku w sylwestra zapisują swoje postanowienia i ta, której się uda swoje spełnić, dostaje w nagrodę kasę od reszty dziewczyn.

I właściwie na tym koniec plusów tej książki.

Nie ma w tej historii żadnej postaci - ŻADNEJ - z którą mogłabym się utożsamić, albo chociaż polubić.
Każda z dziewczyn jest głupia. Głupsza od poprzedniej. Poziom głupoty jest po prostu nierealny.
Wierzyć mi się nie chce, że na tyle ludzi, wszyscy są tak totalnie durni.
Ale o szczegółach później.

Bohaterki, każda jedna, są infantylne. Książka pisana językiem bardzo prostym, z dialogami, które są niepotrzebne - ale wstawię, bo może będzie więcej stron do maltretowania czytelnika. Niby miało być zabawnie, ale zdecydowanie większość czasu towarzyszyło mi zażenowanie poziomem lektury. Na przykład dialog o mózgu tak idiotyczny, że głowa mała.

Myślałam, że nie dotrwam. Przemęczyłam i uważam, że to były zmarnowane godziny. Dobrze, że czytałam ebooka, bo kartek byłoby mi żal.

A teraz kilka przykładów głupot i niedopracowanych scen w tej książce:

Cytat: Pukanie do drzwi. Zwlekłam się z łóżka, choć było to dość trudne. Podskakując na jednej (sprawnej, rzecz jasna) nodze, dotarłam do drzwi. Pukanie nasiliło się. Otworzyłam drzwi, a Zośka... - powtórzenia, że aż boli.

Durne koleżanki, które reprezentują poziom przedszkolaka, choć możliwe, że i przedszkolaka obrażam:
- Sale - sprzedaż bez podatku. Zamiast 500 zł płacisz 250.
- Na pewno zaciążysz, jak pierzesz swoje majtki z majtkami geja, bo przecież w jego gaciach są Plemniki...
- Do gimnazjum bez matury przyjmują.
Cała postać Zośki jest wzorowana na postaci Violi z Brzyduli. Przejęzyczenia i hasełka - tyle że Violka była zabawna. Zośka jest żenująca i głupia.

Swoją drogą laski przyjaźnią się spory kawał swojego życia, a nie wiedzą, że jedna od ponad dwóch lat jest matką, bo romansowała z ojcem innej z nich. A dwie od dwóch lat są parą! No po prostu... What?!?!

Karol potem też okazuje się durny i używa nieadekwatnych słów, co kompletnie nie pasuje do postaci kreowanej wcześniej.

Rozbiła auto na ręcznym, bo pomyliła z wstecznym?! Jak?!

Wrzucanie w taką książkę porównania do Matki Madzi z Sosnowca jest naprawdę tragiczne.

A cała książka to promowanie Ewy Chodakowskiej i całego jej funclubu.

A najgorsze, co dało się przeczytać - dosłownie:
'zrobiło mi się go żal, że nie ma tyle oszczędności co ja' - serio?

Bernadetta została wykreowana na głupią, nawet nie słodką, idiotkę. Metarialistkę z przerośniętym ego. Pustaka zwykłego. Wariatkę, która najpierw chce faceta zaciągnąć do łóżka, a potem burzy się, bo jakiś inny chciał tego samego. Traktującą ludzi z góry, komentującą i oceniająca każdego.

Najgorsza postać pierwszoplanowa, jaką kiedykolwiek poznałam i bardzo chcę zapomnieć o tej książce.

Historia niczym nie zaskakuje. Jest nudna i niezabawna.

Zdecydowanie nie polecam.

Muszę się dobrze zastanowić, co napisać o tej książce. Ciężko znaleźć odpowiednie słowa.

Zaczyna się fajnie. Mamy grupkę najlepszych przyjaciółek, które co roku w sylwestra zapisują swoje postanowienia i ta, której się uda swoje spełnić, dostaje w nagrodę kasę od reszty dziewczyn.

I właściwie na tym koniec plusów tej książki.

Nie ma w tej historii żadnej postaci -...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1169
651

Na półkach: , , , ,

Ciężko mi ocenić tę historię.
Mamy tu dużą dawkę humoru i wiele skumulowanych, nierealnych, wydarzeń i absurdalnych zachowań. W czasie czytania pojawiały mi się głównie dwie myśli: co za idiotyzm oraz co za wariatka (naprzemiennie idiotka). Odnoszę się tu do zachowań bohaterek (głównej i jej przyjaciółek) oraz opisanych randek i sposobów na zdobycie męża w trybie natychmiastowym.
Czytając tę historię trzeba po prostu podejść do niej z dystansem i uśmiechem na ustach. Wtedy będzie można powiedzieć, że czas nie został zmarnowany.

Ciężko mi ocenić tę historię.
Mamy tu dużą dawkę humoru i wiele skumulowanych, nierealnych, wydarzeń i absurdalnych zachowań. W czasie czytania pojawiały mi się głównie dwie myśli: co za idiotyzm oraz co za wariatka (naprzemiennie idiotka). Odnoszę się tu do zachowań bohaterek (głównej i jej przyjaciółek) oraz opisanych randek i sposobów na zdobycie męża w trybie...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
339
130

Na półkach:

Dość fajna i lekka powieść, myślę że sięgnę po kolejne części.

Dość fajna i lekka powieść, myślę że sięgnę po kolejne części.

Pokaż mimo to

avatar
155
149

Na półkach:

Mąż potrzebny na już! Kto nie miał postanowień noworocznych niech pierwszy rzuci kamieniem! Sześć przyjaciółek w każdego Sylwestra dzieli się swoim planami na kolejny rok. Ta, która spełni swój cel wygrywa 5 tysięcy złotych. Berka trochę zaszalała bo postanowiła wyjść za mąż. Może nie byłoby to takie trudne gdyby miała chłopaka… jak i gdzie ma znaleść faceta? Pierwsze dni stycznia to wielkie poszukiwania partnera, które kończą się porażką - a każdy nowy obiekt zainteresowania to niezły ubaw dla czytelnika. Siłownia, szkoła tańca a nawet internet nie są zbytnio pomocne a wręcz odwrotnie… Karol, współlokator Berki a jednocześnie jej przyjaciel, stara się jej pomoc ale bezskutecznie. Czy jest to dowód, że w dzisiejszych czasach trudno poznać wartościowego mężczyznę, z którym można spędzić resztę życia? A może nie da się znaleść miłości „na już”?
Podobało mi się, że bohaterowie książki są bardzo różni. Każda z przyjaciółek jest inna i niepowtarzalna, a mimo to potrafią się ze sobą dogadać. Jest to lekka komedia, która z pewnością przypadnie Wam do gustu. Czy ma jakiś morał? Według mnie pokazuje jak ważna i silna jest prawdziwa przyjaźń a miłość przychodzi sama w odpowiednim momencie. 8/10

Mąż potrzebny na już! Kto nie miał postanowień noworocznych niech pierwszy rzuci kamieniem! Sześć przyjaciółek w każdego Sylwestra dzieli się swoim planami na kolejny rok. Ta, która spełni swój cel wygrywa 5 tysięcy złotych. Berka trochę zaszalała bo postanowiła wyjść za mąż. Może nie byłoby to takie trudne gdyby miała chłopaka… jak i gdzie ma znaleść faceta? Pierwsze dni...

więcej Pokaż mimo to

avatar
414
381

Na półkach:

„Mąż potrzebny na już” to moje pierwsze spotkanie z piórem pani Małgorzaty Falkowskiej. Dzięki uprzejmości wydawnictwa mam przyjemność zapoznać się z całą serią tych książek. To co mnie najbardziej przyciągnęło do nich była obietnica połączenia romansu z dobrą komedią. Czy właśnie to dostaliśmy w pierwszej z nich?

Historia opiera się na sześciu przyjaciółkach, które są związane ze sobą od dziecka. Sylwester to dla nich specjalny czas, w którym rzucają sobie wyzwania na najbliższy rok. Główna bohaterka postanawia wyjść za mąż. Jednak nie będzie to takie proste, gdyż do tego faktu potrzebuje partnera, którego na chwilę obecną nie ma. Pierwsze dni nowego roku spędza na poszukiwaniach, które uwaga – nie idą za dobrze. Co za tym idzie wpadka goni wpadkę, przez co my naprawdę możemy się nieźle pośmiać. Jednak to nie są jedyne problemy Bernadety. W poszukiwania przyszłego męża dla niej wkręciły się nie tylko jej przyjaciółki ale i rodzina oraz współlokator Karol. Chyba nie muszę tutaj wspominać, że i te historie były naprawdę przepełnione humorem?

To na co ja zwróciłam moją uwagę byli bohaterowie, nie dość, że mają fajne i ciekawe charaktery to również byli bardzo różnorodni i kolorowi. Nie dało się ich nie lubić. Sama nie wiem czy to przez ich wykreowanie czy to humor książki sprawił, że byli oni dla mnie bardziej przyjaźni i atrakcyjni. Uwielbiam pomysłowość głównej bohaterki, która robi wszystko byleby tylko osiągnąć swój cel. Każdy mężczyzna to dla niej potencjalny kandydat na męża. Nie ważne gdzie go poznała czy też zobaczyła.

Jednak poza tym całym humorem i tą całą otoczką kryje się naprawdę piękny morał. Musimy pamiętać, że nie możemy szukać miłości na już. Ona sama nas znajdzie. Czasami pojawia się niespodziewanie, a czasami przychodzi jednak z czasem. Musimy jednak pamiętać, że nic na siłę.
Książka wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i już się nie mogę doczekać dalszych historii. Zdecydowanie i z czystym sumieniem polecam wam tą książkę na te letnie jesienne wieczory. Pamiętajcie, humoru nigdy za mało!

„Mąż potrzebny na już” to moje pierwsze spotkanie z piórem pani Małgorzaty Falkowskiej. Dzięki uprzejmości wydawnictwa mam przyjemność zapoznać się z całą serią tych książek. To co mnie najbardziej przyciągnęło do nich była obietnica połączenia romansu z dobrą komedią. Czy właśnie to dostaliśmy w pierwszej z nich?

Historia opiera się na sześciu przyjaciółkach, które są...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1390
1389

Na półkach: , ,

Lekka komedia z nutą romantyzmu, opowieść o sześciu przyjaciółkach z dzieciństwa, które mimo różnych zawodów i zainteresowań wspierają się w ważnych momentach życia. 28-letnie singielki, dzielące swoje sekrety od czasów podstawówki, kłócą się o wszystko, ale postanawiają kibicować Bernadecie w realizacji ambitnego planu. Coroczna zabawa w postanowienia noworoczne staje się dla niej początkiem trudnej drogi w poszukiwaniu męża. Jej perypetie ukazują, jak ciężko w XXI wieku znaleźć idealnego kandydata, mimo wielu możliwości, jakie daje nam świat. Bernadeta w każdym napotkanym mężczyźnie widzi przyszłego męża, ale kolejne związki przynoszą rozczarowania.

"Mąż potrzebny na już" jest debiutem Małgorzaty Falkowskiej i zarazem pierwszym tomem cyklu o sześciu przyjaciółkach z dzieciństwa. Ta część dotyczy singielki Bernadetty i jej desperackich poszukiwań męża.

Książka idealnie oddaje realia dzisiejszych czasów pokazując jak trudno znaleźć idealnego, wartościowego kandydata na męża. Co z tego, że mamy tyle możliwości, by kogoś poznać, gdy kolejni mężczyźni rozczarowują. Historia ta udowadnia, że miłości nie znajdziemy na siłę. Ona przyjdzie sama, gdy najmniej będziemy się jej spodziewać. Często też nie zauważamy tego, co mamy na wyciągnięcie ręki, szukając nie tam, gdzie trzeba.

"Dlaczego nie mogę mieć takiego Noaha z "Pamiętnika"? W czym Allie była lepsza ode mnie? Tak, to tylko książka, a życie to życie. Tutaj nie możemy usunąć niewygodnych scen lub powtórzyć ujęcia. Tutaj ciągle jesteśmy aktorami, bez przerwy, bez dubli, bez możliwości wzięcia wolnego dnia, gdy jest nam źle."

Autorce doskonale udało się oddać to jak wygląda cały proces przygotowań do ślubu i wesela. Wizyty w biurze parafialnym i urzędzie stanu cywilnego czy wystrój sali i wybór menu weselnego - świetnie się przy tych fragmentach bawiłam.

Przyjaciółki Berki są kompletnie różne, ale przede wszystkim są zabawne. Z pewnością pośród tylu skrajnych charakterów odnajdziecie w którejś z nich część siebie. Ogólnie dziwna ta ich przyjaźń. Nie szczędzą sobie ironicznych przytyków i ciętych ripost. Jednak Zośka w moim odczuciu jakby odstaje od reszty dziewczyn. Czytając wątki z jej udziałem, zastanawiałam się, czy jest w stanie zrobić, powiedzieć coś jeszcze głupszego? A wierzcie mi, że może. Jej postać jest przerysowana, ale widocznie tak miało być. A takie Zośki można spotkać również w prawdziwym życiu. 

"Książkowe miłości zupełnie nie przypominają tych, które spotykają nas w życiu. Tam zawsze jest jeden upadek, a w realnym świecie upadki zdarzają się, niestety, zdecydowanie częściej. Może to wina wydawnictw, że nie pozwalają na przedstawienie w książce całej historii miłości, z upadkami oraz wzlotami, a może autorzy wolą przedstawiać romanse w pozytywnych barwach?"

Randki, na jakie wybrała się Berka śmieszyły nie mniej niż same bohaterki i rzecz jasna potencjalni kandydaci na męża. Sama chętnie bym poszła na jedną pewną z takich randek, jaka miała miejsce.

To lekka, ciepła, zabawna komedia romantyczna o skomplikowanych relacjach międzyludzkich. Chcecie znaleźć idealnego faceta, a może raczej złapać go w swoje sidła i... zmusić do małżeństwa? Przeczytajcie "Męża potrzebnego na już" - Berka i jej szalone przyjaciółki Ci w tym pomogą.

Lekka komedia z nutą romantyzmu, opowieść o sześciu przyjaciółkach z dzieciństwa, które mimo różnych zawodów i zainteresowań wspierają się w ważnych momentach życia. 28-letnie singielki, dzielące swoje sekrety od czasów podstawówki, kłócą się o wszystko, ale postanawiają kibicować Bernadecie w realizacji ambitnego planu. Coroczna zabawa w postanowienia noworoczne staje się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
711
61

Na półkach:

Lekka i przyjemna historia z mnóstwem śmiesznych zwrotów akcji. Uśmiałam się do łez

Lekka i przyjemna historia z mnóstwem śmiesznych zwrotów akcji. Uśmiałam się do łez

Pokaż mimo to

avatar
52
35

Na półkach: ,

Żeby tradycji stało się zadość, czas trochę ponarzekać. Padło na „Mąż potrzebny na już” Małgorzaty Falkowskiej. Z kilku powodów. Po pierwsze, ostatnio widziałam reklamy tej serii (bo to pierwsza część serii) wszędzie. Po drugie, to komedia romantyczna, a właśnie takich książek ostatnio szukałam. Po trzecie, tylko tu dotrwałam do połowy. Wyjątkowo nie będę się rozpisywać (chyba), po prostu zrobię listę minusów, która skutecznie odrzuciła mnie od tej pozycji.

1. Poczucie humoru. Nie powiem, że było całkiem beznadziejne. Jakbym miała trzynaście lat, to pewnie by mnie bawiło. Ale mam trochę więcej, bohaterki książki jeszcze więcej. Sytuacje były w większości co najwyżej żenujące niż śmieszne.

2. Główna bohaterka. Podobno z czasem się dojrzewa i więcej rozumie, ale główna bohaterka, w wieku około trzydziestu lat, chyba nigdy nie dojrzała. Rozumiem, że jako nastolatka mogła uznać, że skoro chłopak zwymiotował, to trzeba z nim zerwać. Ale po latach dzieli się tym w taki sposób, że wiadomo, że dla niej to wciąż dobry powód. No i ok, tyle że chwilę przed opowiedzeniem tego czytelnikowi, sama prawie na kogoś zwymiotowała. A ja nie lubię hipokryzji. Mogę dorzucić jeszcze jej podejście do małżeństwa, bo było naprawdę niedojrzałe. Szukała idealnego faceta, a myślała głównie o seksie.

3. Przyjaźń. Trudno mi nazwać relacje między bohaterami przyjaźnią, choć tak nazwała je autorka. Najlepszy przyjaciel, a zarazem współlokator bohaterki mówi, że jego kumple z pracy są beznadziejni, bo twierdzą, że jest gejem. A co na to bohaterka? Stwierdza, że on jest gejem. Nie no, powód idealny. Ponadto wyśmiewa przyjaciółkę, że jest idiotką, i to tak bardzo, że wciąż się z nimi zadaje, bo nie zauważa, że się z niej śmieją. Żadna z przyjaciółek nie zauważyła, że dwie z nich są parą. Żadna nie zauważyła, że inna ma dziecko (ani okresu ciąży, nic). Co to za przyjaciółki, które zaaferowane są co najwyżej sobą?

4. Przewidywalność. Od początku wiadomo, jak historia się skończy. Nawet przewinęłam sobie na koniec, i wiecie co? Nie pomyliłam się.

5. Główny wątek. Ogólnie zapowiadał się ciekawie. Poszukiwania męża, zmagania, nieudane związki. Z tego naprawdę można by było zrobić świetną komedię. A przynajmniej historię, bo humor naprawdę nie mój. Ale tu się nic nie działo. Facet dosłownie pojawiał się i znikał. I następny, i następny. O ile się pojawiał, bo w większości to były opisy, gdzie bohaterka szuka, ale nie znajduje. W międzyczasie przyjaciółka pojawiła się tam chyba tylko jedna i raz. To też świadczy o tej „przyjaźni”.

Żeby tradycji stało się zadość, czas trochę ponarzekać. Padło na „Mąż potrzebny na już” Małgorzaty Falkowskiej. Z kilku powodów. Po pierwsze, ostatnio widziałam reklamy tej serii (bo to pierwsza część serii) wszędzie. Po drugie, to komedia romantyczna, a właśnie takich książek ostatnio szukałam. Po trzecie, tylko tu dotrwałam do połowy. Wyjątkowo nie będę się rozpisywać...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
225
171

Na półkach:

Jestem rozczarowana, liczyłam na zabawną komedię a tymczasem była to niestety książka bardzo dziecinna i nudna. Jak na moje 30 kilka lat, być może jestem na nią już po prostu za stara :) Sam fakt, corocznych postanowień bohaterek nie śmieszył mnie a raczej wprowadzał w zażenowanie. Zresztą same bohaterki (niby wielkie przyjaciółki) a na końcu okazuje się, że każda coś ukrywa i w sumie nie wiedzą o sobie najważniejszych rzeczy. Nie rozumiem tego zabiegu. Miała być lekka, zabawna komedia ale autorka chciała coś extra dorzucić na koniec, żeby książka była jednak bardziej poważna? Ani to śmieszne, ani ciekawe.

Jestem rozczarowana, liczyłam na zabawną komedię a tymczasem była to niestety książka bardzo dziecinna i nudna. Jak na moje 30 kilka lat, być może jestem na nią już po prostu za stara :) Sam fakt, corocznych postanowień bohaterek nie śmieszył mnie a raczej wprowadzał w zażenowanie. Zresztą same bohaterki (niby wielkie przyjaciółki) a na końcu okazuje się, że każda coś...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Małgorzata Falkowska Mąż potrzebny na już Zobacz więcej
Małgorzata Falkowska Mąż potrzebny na już Zobacz więcej
Małgorzata Falkowska Mąż potrzebny na już Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd