Spotkamy się w Matrózcsárda

Okładka książki Spotkamy się w Matrózcsárda
Jerzy Edigey Wydawnictwo: LTW Seria: Kryminał kryminał, sensacja, thriller
198 str. 3 godz. 18 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Seria:
Kryminał
Wydawnictwo:
LTW
Data wydania:
2011-05-23
Data 1. wyd. pol.:
2011-05-23
Liczba stron:
198
Czas czytania
3 godz. 18 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375651737
Tagi:
Literatura polska kryminał Węgry Budapeszt kontrwywiad
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
6,2 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
797
755

Na półkach: , , , , , ,

"...— Naradzamy się — bez namysłu powiedział Węgier — co robić z resztą tak pięknie rozpoczętego dnia. Sądzę, że nadarza się znakomita okazja, abyście panowie zobaczyli Budapeszt, jakiego nie oglądają turyści kręcący się w kręgu takich lokali jak „Albardos" i „Fortuna" czy nawet „Matyaspince". Budapeszt małych uroczych winiarni, cygańskiej muzyki i wesołego śpiewu. Sprawi mi wielką przyjemność być waszym przewodnikiem.
— Wspaniały pomysł — pułkownik Mogajski nie był w tak złym humorze, jak to się Michałowi w pierwszej chwili wydawało.
— A więc, panowie, godzina siódma wieczorem. Spotkamy się w „Matrózcsarda"(...)specjalność Siedmiogrodu, erdelyi fatanyeros. Są to kawałki różnego mięsa i pieczeni myśliwskiej, kiełbasy z frytkami, papryką, sałatkami i innymi przyprawami. Podaje się to wszystko na drewnianym talerzu..."

Budapeszt jest stolicą i największym miastemWęgier, położone w północnej części kraju, nad Dunajem. Formalnie stworzony został w latach 1872–1873 z trzech połączonych ze sobą miast: Budy i Óbudy na prawym brzegu Dunaju oraz Pesztu.
Peszt i Budę określano już od pocz. XIX w. wspólną nazwą Pest-Buda – taka kolejność oznaczała, że ważniejszym miastem jest Peszt, który był stolicą kraju, natomiast Buda zaś była siedzibą królewską. Ponieważ jednak język węgierski nie lubi zbitek spółgłoskowych, wygodniejszą w użyciu nazwą stała się forma Buda-Pest (za zmianą był hr. István Széchenyi). Połączenie dwóch miast w 1872 r. naturalnie wprowadziło formę Budapeszt.
Z historię Budapesztu zabierze nas wehikił czasu: okres Celtycki i Rzymski z I w., dalej okupacja turecka, rządy Habsburgów, okres Cesarstwa Austro-Węgier i ich międzywojenne zmiany z rozpadem cesarstwa, porażka I w.ś. i rządy komunistów...partia Orbana...
Góra Gellerta, zamek królewski, parlament, łaźnie tureckie, wieża Elżbiety czy baszta rybacka...urokliwe winiarnie, kawiarnie, spacerując usłyszymy arie z operetek Lehara, kompozycje Liszta, Bartoka czy rockową Omegę . Współcześnie Yonderboi to pseudonim artystyczny László Fogarasiego, węgierskiego kompozytora muzyki elektronicznej, jazzu, hip-hopu oraz folku.

Edigey wpakował nas do pociągu "Polonia" w Katowicach i zabrał w podroż do Budapesztu, wartka akcja, agenci obcego wywiadu i polski "James Bond" vel Michał Wyganowicz na tropie.

Powieść milicyjna stała się jedna z odmian powieści kryminalnej XX wieku, publikowana w latach 1955–1991 w krajach komunistycznych Europy Środkowo-Wschodniej. Dochodzenie prowadzone przez milicjanta / adwokata / sędziego w sprawie przestępstwa kryminalnego / zbrodni, by ukazać jego schemat / działanie , przyczyny i okoliczności.
Reżim komunistyczny, ideologia, koloryt socrealizmu, propaganda, walka z kapitalizmem, inicjatywą prywatną , przedstawicielami średniego aparatu państwowego.
Powieść milicyjna była odpowiedzią na światowe klasyki kryminalne i kapitalistyczne twórczości Agaty Christie, Edgara Wallace’a.
Przedstawiciele gatunki i prekursorzy:
1. Tadeusz Kostecki vel Krystyn T. Wand, W. T. Christine
2. Andrzej Piwowarczyk
3. Adam Bahdaj vel Dominik Damian
4. Anna Kłodzińska vel Stanisław Załęski i Mierzański
5. Jerzy Korycki vel Jerzy Edigey
6. Aleksander Minkowski vel Marcin Dor, Alex Hunte
7. Zbigniew Safjan vel Andrzej Zbych
8. Helena Sekuła vel Helena Turbacz
9. Maciej Słomczyński vel Kazimierz Kwaśniewski
10. Krzysztof Teodor Toeplitz vel Krzysztof Deuter
11. Andrzej Wydrzyński vel Artur Morena
12. Zygmunt Zeydler-Zborowski.

Jerzy Edigey vel Jerzy Waldemar Korycki (1913 - 1983)
polski pisarz, adwokat i działacz społeczny pochodzenia tatarskiego.
Pochodzenie z tatarskiej rodziny szlacheckiej (herbu Koryca), osiadłej na Litwie w XVI wieku. Literacki pseudonim „Edigey” przyjął od zawołania „Edigiej-Emirza”, przodka emira Edigeya, który przewodził plemieniu Mangytów i Złotej Ordzie w latach 1400 do 1412.
W życiu zajmował się rożnymi profesjami od dziennikarstwa, prawa czy trenowania wioślarzy z zasługami dla sportu.
W 1962 roku postanowił na debiut literacki, rok poźniej wydano "Czek dla białego gangu", kilka powieści zostało sfilmowanych czy przełożonych na słuchowiska radiowe. Napisał około 50 pozycji, przetłumaczonych na wiele języków.

"...— Naradzamy się — bez namysłu powiedział Węgier — co robić z resztą tak pięknie rozpoczętego dnia. Sądzę, że nadarza się znakomita okazja, abyście panowie zobaczyli Budapeszt, jakiego nie oglądają turyści kręcący się w kręgu takich lokali jak „Albardos" i „Fortuna" czy nawet „Matyaspince". Budapeszt małych uroczych winiarni, cygańskiej muzyki i wesołego śpiewu. Sprawi...

więcej Pokaż mimo to

avatar
5
5

Na półkach:

Beznadziejna fabuła, naiwna, nie trzyma się kupy, nudna, w połowie książki odłożyłam na półkę. Znam Tego autora ale to jest zdecydowanie najsłabsza książka spośród czytanych, a jak na złość kupiłam nową w księgarni. Nie polecam

Beznadziejna fabuła, naiwna, nie trzyma się kupy, nudna, w połowie książki odłożyłam na półkę. Znam Tego autora ale to jest zdecydowanie najsłabsza książka spośród czytanych, a jak na złość kupiłam nową w księgarni. Nie polecam

Pokaż mimo to

avatar
596
596

Na półkach: ,

36/100/2020
Szpiegostwo przemysłowe. Zachodnie imperia czyhają na polską myśl techniczną żeby zaoszczędzić na badaniach. Po co wydawać ciężką forsę, jak można ukraść gotowe. Nieuczciwy pracownik z dostępem do planów i schematów zawsze się znajdzie. A za obietnicę wyjazdu na Zachód to nawet niejeden.
To częsty wątek w powieściach kryminalnych PRL.
"W Stanach Zjednoczonych istnieje kilka "agencji naukowo-informacyjnych", które zajmują się wykradaniem wynalazków i ulepszeń konkurencji oraz ich sprzedażą konkurencji". No raczej.
Tym razem akcja dzieje się w Budapeszcie. Wino, ostre potrawy, piękna kobieta, strzelanina, Dunaj i mordobicie. Wielki świat.
A najbardziej mnie ubawiło stwierdzenie, że "gdyby na miejscu Wyganowicza był agent włoskiego, francuskiego czy amerykańskiego wywiadu, na pewno żaden z nich nie kiwnąłby palcem w bucie, aby przyjść z pomocą dziewczynie. Polak bez namysłu wdał się w niebezpieczną awanturę." Ach! Omdlewam...

36/100/2020
Szpiegostwo przemysłowe. Zachodnie imperia czyhają na polską myśl techniczną żeby zaoszczędzić na badaniach. Po co wydawać ciężką forsę, jak można ukraść gotowe. Nieuczciwy pracownik z dostępem do planów i schematów zawsze się znajdzie. A za obietnicę wyjazdu na Zachód to nawet niejeden.
To częsty wątek w powieściach kryminalnych PRL.
"W Stanach Zjednoczonych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Reklama
avatar
172
172

Na półkach: , , , ,

Łał, co to w ogóle było? Polski Bond, polski Bourne, normalnie polska mocna powieść szpiegowska. Jeżeli ktoś chciałby ode mnie jasnej rekomendacji "czytać czy nie czytać" to odpowiedź może być tylko jedna: przeczytaj. No choćby jako ciekawostkę, wiele było szpiegowskich, zrobionych w stylu Bonda, polskich powieści? W dodatku napisanych przez może najbardziej znanego w PRLu autora literatury kryminalnej? Do tego nieźle napisanych, to mój bodaj siódmy kontakt z Edigeyem i druga jego powieść (po "Nagłej śmierci kibica"), którą szczerze i bez wahania polecam.

Co my tu mamy? Intrygę - no niestety, pełną naiwności co prawda i z banalnym rozwiązaniem. Tak, to, sam szkielet jest najsłabszą częścią lektury. W sumie pomysłu jakby w ogóle nie było :) Ale i tu nie jest całkiem beznadziejnie. O ile punkt kulminacyjny i wyjaśnienie w co właściwie wplątał się główny bohater jest, cóż, beznadziejne, to końcówka nawet, nawet, można by coś z tego rozwinąć. Język - a tu jest już nieźle. Nie jakieś fajerwerki, ale napięcie jest, czyta się szybko, jest się wciągniętym. Postacie - super. Niby sztampowo, superszpieg, jego partnerka, źli i dobrzy ludzie wokół, ale jakoś naprawdę udaje się fajnie. Nic na siłę, a wyszło. Nawet żona głównego bohatera pojawia się (w kryminałach Edigeya żony milicjantów są co najwyżej wzmiankowane na marginesie) i wychodzi to nie najgorzej. Także relacje między nimi, przyjaźń, miłość, jakoś tak to widać, ale dyskretnie, nienachalnie. Miasto w tle, piękny Budapeszt, co do którego nie ma wątpliwości, że pisarz chciał, by był jedną z kluczowych postaci - nią jest i, znowuż, nie czuje się, o dziwo, by był nią na siłę. Socjalistyczny smrodek dydaktyczny dodany zaskakująco dyskretnie.

Łał, co to w ogóle było? Polski Bond, polski Bourne, normalnie polska mocna powieść szpiegowska. Jeżeli ktoś chciałby ode mnie jasnej rekomendacji "czytać czy nie czytać" to odpowiedź może być tylko jedna: przeczytaj. No choćby jako ciekawostkę, wiele było szpiegowskich, zrobionych w stylu Bonda, polskich powieści? W dodatku napisanych przez może najbardziej znanego w PRLu...

więcej Pokaż mimo to

avatar
796
610

Na półkach: , , ,

Major Wyganowicz jadąc pociągiem z Warszawy do Katowic jest świadkiem jak dwóch tajemniczych mężczyzn umawia się na Węgrzech w restauracji, której nazwy nawet nie będę próbował napisać. Jest to początek przygód majora, który oczywiście wkrótce potem wyjeżdża na Węgry i wplątuje się w nieprzyjemną aferę.
Lubię takie historie. Aż do końca niczego nie możemy być pewni i autor lubi nas zaskakiwać. To już trzecia moja książka tego autora i na pewno jeszcze coś przeczytam, bo pan Edigey pisze bardzo zajmująco.

Major Wyganowicz jadąc pociągiem z Warszawy do Katowic jest świadkiem jak dwóch tajemniczych mężczyzn umawia się na Węgrzech w restauracji, której nazwy nawet nie będę próbował napisać. Jest to początek przygód majora, który oczywiście wkrótce potem wyjeżdża na Węgry i wplątuje się w nieprzyjemną aferę.
Lubię takie historie. Aż do końca niczego nie możemy być pewni i autor...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Spotkamy się w Matrózcsárda


zgłoś błąd