Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki

Okładka książki Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki Ed Vulliamy
Nominacja w plebiscycie 2016
Okładka książki Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki
Ed Vulliamy Wydawnictwo: Czarne Seria: Reportaż reportaż
520 str. 8 godz. 40 min.
Kategoria:
reportaż
Seria:
Reportaż
Tytuł oryginału:
Seasons in Hell: Understanding Bosnia's War
Wydawnictwo:
Czarne
Data wydania:
2016-01-13
Data 1. wyd. pol.:
2016-01-13
Liczba stron:
520
Czas czytania
8 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380492202
Tłumacz:
Janusz Ochab
Tagi:
Bośnia i Hercegowina Chorwacja frustracja frustracja Jugosławia konflikty etniczne literatura faktu ludobójstwo ludobójstwo mniejszości etniczne reportaż wojna w Bośni i Hercegowinie zbrodnia wojenna zbrodnia wojenna
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Kontynenty nr 2/2013 Raja Alem, Jerzy Bralczyk, Monika Bułaj, Wojciech Jagielski, Michał Książek, Marcin Kydryński, Marek Pernal, Wojciech Ponikiewski, Redakcja kwartalnika Kontynenty, Małgorzata Rejmer, Magdalena Skopek, Paweł Smoleński, Magdalena Środa, Witold Szabłowski, Małgorzata Szejnert, Tomasz Tomaszewski, Ed Vulliamy, Mariusz Wilk
Ocena 7,1
Kontynenty nr ... Raja Alem, Jerzy Br...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
282 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
226
226

Na półkach: , , ,

Wstrząsająca lektura. Autor był świadkiem wojny w byłej Jugosławii, widział jej okrucieństwo i to co zrobiła z ludźmi. W książce przedstawił nie tylko to co widział, ale oddał przede wszystkim głos ofiarom okrutnych działań Serbów, przedstawił ich losy w kolejnych latach po zakończeniu wojny i zmagania z prześladowaniami prawie dwie dekady po zakończeniu działań wojennych. W trakcie lektury nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że mimo formalnego zakończenia wojny, faktycznie konflikt pomiędzy nacjami byłej Jugosławii trwa nadal i trać będzie dopóki Serbowie nie przyjmą do swj świadomości okrucieństwa Srebrenicy czy też obozów koncentracyjnych, nie przeproszą za swe czyny i nie zaakceptują tego, że Muzułmanie, Boszniacy mają prawo być tam gdzie oni.

Wstrząsająca lektura. Autor był świadkiem wojny w byłej Jugosławii, widział jej okrucieństwo i to co zrobiła z ludźmi. W książce przedstawił nie tylko to co widział, ale oddał przede wszystkim głos ofiarom okrutnych działań Serbów, przedstawił ich losy w kolejnych latach po zakończeniu wojny i zmagania z prześladowaniami prawie dwie dekady po zakończeniu działań wojennych....

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
24
21

Na półkach: ,

„Prawdę mówiąc, chciałabym dożyć następnej wojny. Wojny odwetowej.”

Jak można mówić o pogodzeniu się z wyrządzoną krzywdą, gdy wszyscy dookoła ową krzywdę negują i umniejszają ? Narzucają pojednanie? Nie zważają na rozdzielenie agresorów od ofiar ich przemocy?

Ed Vulliamy wkracza w życie ocalonych z bośniackiego konfliktu. Przeprowadza z nimi długie rozmowy, zaprzyjaźnia się, oswaja, słucha, współodczuwa. A następnie posyła w świat ich wyznania, spowiedź „rzeczników zmarłych”, którą my mamy przywilej wysłuchać.

Rozpad Jugosławii był największą tragedią współczesnej Europy. Europy, która po koszmarze drugiej wojny światowej i Holocaustu przyrzekła „nigdy więcej!”. „Ale nadzieja „nigdy więcej” zamieniła się w rzeczywistość „jeszcze raz i jeszcze raz”.” Kłamliwa retoryka polityków zaszczepiła w części społeczeństwa nienawiść, wyciągnęła na wierzch przeszłe animozje i uprzedzenia. Powtórzyły się obozy koncentracyjne, masowe egzekucje, mordy, ludobójstwa, gwałty. Przestał istnieć człowiek, zaczęło się liczyć pochodzenie. Każdy ocalały przyznaje, że widział wśród oprawców swojego sąsiada, współpracownika, kolegę ze szkolnej ławki, dawnego przyjaciela. W Bośni nic już nie jest takie jak przedtem. I nie będzie.

Konflikt w Bośni był bezprecedensowy pod jednym względem. Po jego zakończeniu rozpoczął się pościg za zbrodniarzami wojennymi, generałami, politykami. Dziedzictwo procesów norymberskich powołało do życia Trybunał w Hadze, a dotychczas nietykalni „panowie w garniturach” zostali pociągnięci do odpowiedzialności za niezliczone zbrodnie. Sam Vulliamy wystąpił jako świadek w procesie Radovana Karadzicia. Czy to wystarczy, aby zadośćuczynić rodzinom ofiar? Czy możliwe jest pogodzenie się z przeszłością i wyleczenie z traumy? To pytania, na które każdy ma inną odpowiedź.

Ed Vulliamy podchodzi z niezwykłym szacunkiem do swoich rozmówców. Widzi w nich najpierw ludzi, dopiero później ocalałych. Nie zależy mu na tym, aby szokować czytelnika opisami brutalnych zeznań. Aby lepiej zrozumieć ich doświadczenia, zagłębia się w bolesne dziedzictwo Holocaustu. Jest wszędzie tam, gdzie są Bośniacy. Zeznaje w Hadze przed Międzynarodowym Trybunałem, uczestniczy w obchodach upamiętniających poległych, rozmawia z politykami i Przez tę książkę przemawia jego niezwykła dedykacja i przyjaźń wobec narodu bośniackiego. To zaangażowanie i towarzyszące mu emocje wzmacniają wiarygodność książki.

Z całego serca polecam.

„Prawdę mówiąc, chciałabym dożyć następnej wojny. Wojny odwetowej.”

Jak można mówić o pogodzeniu się z wyrządzoną krzywdą, gdy wszyscy dookoła ową krzywdę negują i umniejszają ? Narzucają pojednanie? Nie zważają na rozdzielenie agresorów od ofiar ich przemocy?

Ed Vulliamy wkracza w życie ocalonych z bośniackiego konfliktu. Przeprowadza z nimi długie rozmowy, zaprzyjaźnia...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
253
156

Na półkach:

Oto reporter przez duże R. Człowiek, który znajduje się w samym środku wydarzeń i opisuje je wraz z politycznym tłem. Jestem pełna podziwu dla jego zaangażowania, pracy, przytoczonych historii i postaci, bardzo wnikliwych obserwacji i smutnej zadumy nad społecznością międzynarodową. Dzisiaj nikt już chyba nie pisze reportaży w ten sposób. Czytałam reportaż po wybuchu wojny na Ukrainie i po obejrzeniu filmu "Aida". Reportaż jest porażający, i okazuje się, że nadal nie wyciągnęliśmy wniosków z tragicznych wydarzeń w byłej Jugosławii. Bardzo trudna lektura.

Oto reporter przez duże R. Człowiek, który znajduje się w samym środku wydarzeń i opisuje je wraz z politycznym tłem. Jestem pełna podziwu dla jego zaangażowania, pracy, przytoczonych historii i postaci, bardzo wnikliwych obserwacji i smutnej zadumy nad społecznością międzynarodową. Dzisiaj nikt już chyba nie pisze reportaży w ten sposób. Czytałam reportaż po wybuchu wojny...

więcej Pokaż mimo to

3
Reklama
avatar
127
72

Na półkach: ,

Jak często słyszeliście o tym, że zbrodni wojennych dopuszczała się każda ze stron podczas konfliktu w byłej Jugosławii i w związku z tym wszyscy są tak samo winni? Jak często czytaliście, albo oglądaliście wzmianki o zrównaniu win Serbów, Chorwatów i Boszniaków? Często prawda? Jeżeli chcielibyście zweryfikować te mity (tak, mity), to warto po książkę Eda Vulliamy'ego sięgnąć.

Zresztą tak naprawdę nie o tym jest "Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki". Główną osią tej książki jest dla mnie pamięć, wyparcie i trauma (oraz jej przeżywanie).

Vulliamy nie próbuje nawet skrótowo kreślić ram tego konfliktu, czy podawać chronologii wydarzeń - tym zajęli się już inni. Dla czytelnika ważne jest, że autor był w obozie koncentracyjnym w Omarskiej (tak, koncentracyjnym, a nie jakimkolwiek innym) z ekipą telewizyjną ITN News w roku 1992. Powstało wtedy sławne zdjęcie ekstremalnie wychudzonego mężczyzny - Fikreta Alića, który na szczęście przeżył pobyt w obozie. Wielu się to nie udało i ta książka jest niejako hołdem dla tysięcy torturowanych i zamordowanych Bośniaków, a także dla tych, którzy do dzisiaj przeżywają wojenną traumę i żyją w swoistym limbo - bez ojczyzny i tożsamości.

Do czytelnika dość szybko dociera, że Vulliamy'ego nie interesuje zdystansowana bezstronność. On doskonale wie, po której stronie są ofiary, a po której kaci i zajmuje zdecydowane stanowisko. Wielu zarzucało mu stronniczość, a fakt, że zeznawał przed Trybunałem w Hadze, jedynie tę wrogość umacnia. Dla Vulliamy'ego to wszystko jest bardzo osobiste. Ten człowiek ma wielu znajomych i przyjaciół wśród Boszniaków i zjechał pół świata, by zebrać ich wspomnienia i relacje dla potomności. Doceniam stanowisko autora i jego odwagę, by konsekwentnie żyć, pracować i opowiadać o wojennej traumie wedle własnych przekonań. Miał wybór: mógł być obiektywny, albo mógł zostać człowiekiem, wybrał to drugie.

"Wojna umarła, niech żyje wojna" jest zapisem pamięci tych, którzy przeżyli. Jest także głosem tych, którzy mówić nie mogą. Mam wrażenie, że Vulliamy najchętniej oszczędziłby czytelnikowi opisów pobić, tortur, gwałtów i morderstw, ale są one ważne dla zrozumienia, czym jest ślepa nienawiść i jakie jest prawdziwe oblicze wojny.

To zresztą niejedyne wątki poruszane przez tego brytyjskiego dziennikarza. Autor rozprawia się z zasadą "moralnej równoważności", która obowiązywała wśród społeczności międzynarodowej 25-30 lat temu i pokutuje do dzisiaj. Pisze o jej wysokiej szkodliwości, a także o patałachach z organizacji Living Marxism i obnaża zakłamanie Noama Chomsky'ego. Innym wątkiem, który zasługuje na specjalną wzmiankę, jest zamieszanie wysokich przedstawicieli ONZ w handel żywym towarem i zmuszanie do prostytucji kobiet na terenie Bośni i Hercegowiny. [Polecam zapoznanie się z postacią Kathryn Bolkovac i filmem "Niewygodna Prawda"]. Na szczęście nie zawsze jest smutno i poważnie. Czasem Vullamy lubi usiąść i napić się z zaprzyjaźnionym Bośniakiem rakiji, a innym razem opowiedzieć, dlaczego Bruce Dickinson jest równym gościem.

Dosłownie tuż przed napisaniem tej opinii coś mnie tknęło i postanowiłem przypomnieć sobie to osławione zdjęcie z Timesa, o którym pisałem na początku. Jednym z pierwszych wyników w Google był twitterowy wpis niejakiego Hikmeta Karcica, w którym przypomina on o rocznicy jego wykonania. Natomiast pod spodem widnieje następujący komentarz (prawdopodobnie) jakiegoś Serba: "Funny thing that only this guy is extremely skinny (probably was already ill or drug adict) , rest of the men around him have normal weight...". To jest następny ważny wątek, o jakim pisze Vulliamy: o całkowitym wyparciu swoich zbrodni i nienawiści, jaką Serbowie nadal żywią do swoich ofiar. Wnioski są oczywiste, a skutki łatwe do przewidzenia...

Najbardziej przerażająca jest myśl, że wystarczy w odpowiednim miejscu i czasie zmieszać ze sobą we właściwych proporcjach nienawiść i nacjonalizm i fundament pod wyzwolenie najgorszych instynktów jest gotowy. To się może wydarzyć w zasadzie w każdej chwili i wszędzie. Zresztą część opinii o tej książce na LCz zdaje się te niewesołe wnioski potwierdzać...

Jak często słyszeliście o tym, że zbrodni wojennych dopuszczała się każda ze stron podczas konfliktu w byłej Jugosławii i w związku z tym wszyscy są tak samo winni? Jak często czytaliście, albo oglądaliście wzmianki o zrównaniu win Serbów, Chorwatów i Boszniaków? Często prawda? Jeżeli chcielibyście zweryfikować te mity (tak, mity), to warto po książkę Eda Vulliamy'ego...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
813
437

Na półkach: , ,

Skończyłam właśnie czytać drugą i niestety ostatnią przetłumaczoną na polski książkę Vulliamy'ego. Brytyjski dziennikarz relacjonował na początku lat dziewięćdziesiątych wojnę w byłej Jugosławii, potem - jako pierwszy dziennikarz - zdecydował się zeznawać przed Trybunałem w Hadze przeciwko odpowiedzialnym za zbrodnie w Bośni. Aż w końcu napisał poruszający reportaż "Wojna umarła, niech żyje wojna", świetnie ukazujący, że układ w Dayton nie miał szans zakończyć wojny w tym regionie. Zakończył działania zbrojne, ale Bośnia po dziś dzień to beczka prochu, którą przed wybuchem chroni tylko serbska chęć zbliżenia się z Unią Europejską.
Vulliamy nie porywa się na analizę całej wojny w byłej Jugosławii - powstało na ten temat wiele książek, a jeden reportaż nie ma szans objąć swym zakresem całej tej tematyki. Autor skupia się na serbskich obozach koncentracyjnych, w których więziono głównie Boszniaków. Każdy słyszał o zbrodni w Srebrenicy, ale takie nazwy jak Omarska, Trnopolje czy Prijedor nigdy dotąd nie obiły mi się o uszy i wielki ukłon się należy w stronę autora za wydobycie ich na światło dzienne. I nie mam tu na myśli tylko opisanie wszystkiego w książce - Vulliamy był pierwszym dziennikarzem (wraz z Penny Marshall), który podczas wojny wszedł na teren Omarskiej... Autor umiejętnie balansuje pomiędzy opisem tego, co działo się na tych terenach (a było tam mnóstwo gwałtów, tortur i śmierci) a unikaniem brutalnych opisów. W efekcie reportaż przeraża - tak, jak powinien - ale też nie odpycha swoją brutalnością, co bardzo mi u Vulliamy'ego podchodzi.
"Wojna umarła, niech żyje wojna" to nie tylko relacja z wydarzeń wojennych, ale też opis tego, co wydarzyło się potem. Emigracja i próby powrotu Bośniaków do Republiki Serbskiej, jak wygląda życie ocalałych wśród morderców, którzy zaprzeczają zbrodni... Nieudolne ściganie sprawców masakr i procesy przed Trybunałem w Hadze. I ludzie, przede wszystkim ludzie - to oni mają dla autora największe znaczenie. Reportaż dopuszcza do głosu Bośniaków, którzy przeszli przez obozy, ocaleli z ludobójstwa i dziś dają temu świadectwo, choć świat nie chce ich słuchać. A warto, więc bardzo polecam książkę Vulliamy'ego - nie czyta jej się szybko, niektóre rozdziały są bardzo trudne, ale opowiada o jugosławiańskiej wojnie od tej strony, której media nie lubią...

Skończyłam właśnie czytać drugą i niestety ostatnią przetłumaczoną na polski książkę Vulliamy'ego. Brytyjski dziennikarz relacjonował na początku lat dziewięćdziesiątych wojnę w byłej Jugosławii, potem - jako pierwszy dziennikarz - zdecydował się zeznawać przed Trybunałem w Hadze przeciwko odpowiedzialnym za zbrodnie w Bośni. Aż w końcu napisał poruszający reportaż...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
34
29

Na półkach:

Jak w kilku zdaniach opisać taką książkę?
Boleśnie precyzyjna i szczegółowa, opisująca konkretne miejsca, ludzi, momenty, rozgrywające się na kilku płaszczyznach czasowych, w latach 90 i potem, na emigracji, czy ponowni w Bośni.

Nie jest to kolejna książka o wojnie, która przynosi zniszczenie, głód, cierpienie. To książka o szaleństwie tłumu, o chorobie nacjonalizmu, o psychopatycznej żądzy władzy chorych umysłowo jednostek - kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu ludzi, którym śni się po raz kolejny mokry sen o potężnym narodzie serbskim, oszukanym i zdradzonym przez świat.

Książka o tym, jak w pewnym momencie zaczynasz nienawidzić swojego sąsiada, z którym w zeszłym roku piłeś kawę w kawiarni. Jak w dzikim szale zabijasz tych, z którymi łączyło cię wszystko, całe Twoje życie: język, praca, szkoła, czas wolny, znajomi, wspólne, choć przecież będące częścią różnych religii święta, czasem wspólna rodzina.

Opisy zbrodni, która wydarzyła się ot tak, z polecenia kilku szaleńców są przerażające. Zdaje się jednak, że jeszcze gorszy jest opis społeczeństwa, które nie jest w stanie żyć w jednym kraju, obok siebie. I to jest jak najbardziej zrozumiałe. Wojna wisi nad Bośnią cały czas. Być może jest za rogiem, bo przecież wyrosło już całe pokolenie, które nie poznało tego doświadczenia, a jest już gotowe do noszenia broni. Wystarczy tylko kilka słów jednego człowieka, które będą iskrą, która wysadzi w powietrze ten kruchy pokój, a w zasadzie zawieszenie broni.

Prawosławni z muzułmanami walczą w tym skrawku Europy od kilkuset lat. Różni ich tylko jedno, wyznawana religia. Wszystkie problemy, rzekome różnice są pochodną tego jednego. Serbowie są prawosławni, Boszniacy są muzułmanami. Serbowie są potomkami prawosławnych Serbów, a Boszniacy są potomkami muzułmanów. I na życzenie Serbów bośniaccy muzułmanie są znowu takimi muzułmani jak byli 400 lat temu, bo w czasach Jugosławii tacy z nich byli muzułmanie, jak z Czechów chrześcijanie.
Nic się tu nie zmieni, dopóki religia i historia będzie decydowała o teraźniejszości. Nie zapowiada się na zmianę. Chyba, że na gorsze.
Pozostaje jeszcze jedna możliwość. Podział Bośni, stworzenie "wielkiej" Serbii, "wielkiej" Chorwacji i małej, ale czystej Bośni, gdzie nikt nie będzie musiał się z nikim dzielić władzą i na kogo zrzucać odpowiedzialność. Bezsiłowe, ale obowiązkowe przesiedlenie ludzi nieutożsamiających się z siłą lokalną. Chyba tylko to może uratować tych ludzi.

EDIT
Przeczytałem kilka opisów czytelników i jestem załamany.
Vulliamy nie opisywał wojny bośniackiej od strony politycznej, ekonomicznej, militarnej. Pokazał ofiary wojny.
Nie chodzi o to, czy Bośnia miała prawo się oddzielać czy nie, czy Europa maczały w tym łapy, czy Arabia przysłała swoich mudżachedinów itp. Chodzi o to, że lokalni politycy, jacyś oficerkowie, miejscowi "patrioci" uznali, że mają prawo wpaść do wiosek muzułmańskich i wymordować ludzi, zgwałcić kobiety i zająć ich domostwa.
Tak, każdy naród ma coś za uszami, ale chodzi o to, kto to piekło rozpętał, kto załadował broń i zaczął strzelać do cywilów - sąsiadów.

Styl rzeczywiście nietypowy. Może dlatego, że autor poznał tych ludzi. Spędził z nimi pół życia. Myślę, że miał prawo podejść do tego w tak osobisty sposób. To nie jest reportaż pisany dla pieniędzy i by dobyć nagrodę Pulitzera.

A że jest boszniakocentryczne? No cóż. W końcu na Boszniaków napadnięto. Serbowe napadli.

Jak w kilku zdaniach opisać taką książkę?
Boleśnie precyzyjna i szczegółowa, opisująca konkretne miejsca, ludzi, momenty, rozgrywające się na kilku płaszczyznach czasowych, w latach 90 i potem, na emigracji, czy ponowni w Bośni.

Nie jest to kolejna książka o wojnie, która przynosi zniszczenie, głód, cierpienie. To książka o szaleństwie tłumu, o chorobie nacjonalizmu, o...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
37
4

Na półkach:

Mocne.

Mocne.

Pokaż mimo to

0
avatar
57
52

Na półkach:

Uważam, że pisząc o tak dramatycznych i ważnych sprawach w dwójnasób trzeba pilnować się, by nie zbłądzić. Niestety, autor jest dziennikarzem takiej brytyjskiej wersji GW - zatem do rzetelności i wierności faktom podchodzi, żeby nie było, że się czepiam: z nonszalancją. I to już niemal od samego początku - przykładem wystąpienie Miloševića na Kosowym Polu.
Nie polecam, nie zniechęcam, ale raczej nie warto.

Uważam, że pisząc o tak dramatycznych i ważnych sprawach w dwójnasób trzeba pilnować się, by nie zbłądzić. Niestety, autor jest dziennikarzem takiej brytyjskiej wersji GW - zatem do rzetelności i wierności faktom podchodzi, żeby nie było, że się czepiam: z nonszalancją. I to już niemal od samego początku - przykładem wystąpienie Miloševića na Kosowym Polu.
Nie polecam, nie...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
127
59

Na półkach:

Cóż by tu powiedzieć. Czytałam tę książkę ponad 4 tygodnie, więc to chyba o czymś świadczy.
Autor nie opisuje działań wojennych samych w sobie, tylko ... no właśnie, sama nie wiem, co on dokładnie opisuje. Tekst jest tak poplątany, że trudno się połapać. Jeden rozdział jest o obozie w Omarskiej, jednocześnie dowiadujemy się jak obecnie żyje się niegdyś tam przebywającym ludziom, następny rozdział jest o procesie (już po wojnie) jednego ze zbrodniarzy, kolejny opowiada o Oświęcimiu i tak w kółko, jakby ktoś w wydawnictwie uznał, że kolejne rozdziały nie muszą pasować do siebie tematycznie. Jednocześnie autor wiele mówi o sobie i swoich odczuciach, co sprawia, że czasami reportaż wydaje się tak naprawdę pamiętnikiem.
Książkę mogę tak naprawdę polecić tylko ludziom o bardzo małej, wręcz zerowej wiedzy o tej wojnie. Dla każdego innego to strata czasu.

Cóż by tu powiedzieć. Czytałam tę książkę ponad 4 tygodnie, więc to chyba o czymś świadczy.
Autor nie opisuje działań wojennych samych w sobie, tylko ... no właśnie, sama nie wiem, co on dokładnie opisuje. Tekst jest tak poplątany, że trudno się połapać. Jeden rozdział jest o obozie w Omarskiej, jednocześnie dowiadujemy się jak obecnie żyje się niegdyś tam przebywającym...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
225
112

Na półkach:

Niestety, dawno nie wymęczyła mnie tak żadna książka. Ogromnie ciekawi mnie Bośnia, zwłaszcza wydarzenia lat 90., jednak w tym wypadku coś poszło nie tak. Może styl autora do mnie nie przemówił: zawiłe niekiedy myśli odbiegają od wątku, dużo prywatnych wtrąceń, ciągnąca się w nieskończoność nieporywająca narracja to nie są dobre cechy reportażu.

Niestety, dawno nie wymęczyła mnie tak żadna książka. Ogromnie ciekawi mnie Bośnia, zwłaszcza wydarzenia lat 90., jednak w tym wypadku coś poszło nie tak. Może styl autora do mnie nie przemówił: zawiłe niekiedy myśli odbiegają od wątku, dużo prywatnych wtrąceń, ciągnąca się w nieskończoność nieporywająca narracja to nie są dobre cechy reportażu.

Pokaż mimo to

3

Cytaty

Więcej
Ed Vulliamy Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki Zobacz więcej
Ed Vulliamy Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki Zobacz więcej
Ed Vulliamy Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki Zobacz więcej
Więcej

Video

Video
Reklama
Reklama
zgłoś błąd