Jądro dziwności. Nowa Rosja

Okładka książki Jądro dziwności. Nowa Rosja autorstwa Peter Pomerantsev
Okładka książki Jądro dziwności. Nowa Rosja autorstwa Peter Pomerantsev
Peter Pomerantsev Wydawnictwo: Czarne Seria: Reportaż reportaż
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Reportaż
Tytuł oryginału:
Nothing Is True and Everything Is Possible: The Surreal Heart of the New Russia
Data wydania:
2015-07-29
Data 1. wyd. pol.:
2015-07-29
Data 1. wydania:
2014-11-11
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380491199
Tłumacz:
Iga Noszczyk
Bandyta z duszą artysty, zawodowe podrywaczki, opasane dynamitem Czarne Wdowy, Nocne Wilki – obrońcy świętej Rusi na motorach, oligarchowie rewolucjoniści, modelki o skłonnościach samobójczych, niedoszły reżyser, który z wyżyn Kremla pociąga za sznurki w politycznym teatrze lalek: witajcie w surrealistycznym sercu Rosji w XXI wieku, w jądrze dziwności.

W kraju, który obejmuje dziewięć stref czasowych i zajmuje jedną szóstą powierzchni lądów, gdzie odcięte od świata wioski, w których ludzie wciąż czerpią wodę z drewnianych studni, współistnieją z mieniącymi się błękitnym szkłem i stalą wieżowcami nowej Moskwy, jedyną spajającą siłę stanowi telewizja. To ona jest najważniejszym narzędziem nowego typu autorytaryzmu, dużo subtelniejszego niż jego dwudziestowieczne odmiany.
Średnia ocen
7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jądro dziwności. Nowa Rosja w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Jądro dziwności. Nowa Rosja



141 137

Oceny książki Jądro dziwności. Nowa Rosja

Średnia ocen
7,0 / 10
906 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Jądro dziwności. Nowa Rosja

avatar
165
12

Na półkach:

Każda epoka w Rosji ma swojego Stalina, w czasach tego reportażu taką osobą są technokraci i pr-owcy. Autor ukazuje przekrój społeczeństwa post-sowieckiego a w sumie nawet nie wiadomo czy nie post-post-sowieckiego bo większość opisywanych wydarzeń z mojej perspektywy to kafkowski absurd oligarchów. Bardzo dobrze napisana polecam każdemu

Każda epoka w Rosji ma swojego Stalina, w czasach tego reportażu taką osobą są technokraci i pr-owcy. Autor ukazuje przekrój społeczeństwa post-sowieckiego a w sumie nawet nie wiadomo czy nie post-post-sowieckiego bo większość opisywanych wydarzeń z mojej perspektywy to kafkowski absurd oligarchów. Bardzo dobrze napisana polecam każdemu

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2050
432

Na półkach: ,

Dobra pozycja o bardzo nienormalnym kraju i ludziach.

Dobra pozycja o bardzo nienormalnym kraju i ludziach.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
139
137

Na półkach:

e book

Rosji opisanej w tej książce już nie ma i myślę, że jest to coś co powinno się podkreślić. Nie ma już Rosji z 2010 roku, a ludzie opisani w książce też są już częścią innej rzeczywistości często dalekiej od kraju.

Zastanawiałam się dłuższą chwilę co ja właściwie o tej książce myślę.

Po pierwsze biorąc pod uwagę całość, to nie jest ona reportażem, a wspomnieniami, co nie musi być wadą, ale warto to wiedzieć, bo właściwie tylko 2 rozdziały w środku są reportażami.
Jest dużo prywaty autora, opisów tego jak funkcjonuje (lub jak nie funkcjonuje)rynek medialny w Rosji, jest fenomenalny reportaż o Rusłanie Korszunowej, który jest wstępem do opowieści o działających na pograniczu sekty grupach couchingowych i dla którego to reportażu warto przeczytać tę książkę.

Poza standrdową ekscytacją oligarchami jest temat dzikiej deweloperki, są sekty, szamani, guru będący odpowiedzią na biedę, beznadzieję i swoisty problem tożsamościowy jaki dotknął kraj po upadku ZSRR. Mamy Kaszpirowskiego, który ładuje wodę energią przez ekran telewizora, mamy rozwarstwienie społeczne, mamy proces Bierezowskiego z Abramowiczem, drogie restauracje... Nie sposób odmówić autorowi lekkiego pióra, nie sposób odmówić mu tego, że wszystko o czym pisze jest ciekawe, ale dużo tu sensacji, ekscytacji tym co miałkie i mało wejścia w temat głębiej.

Świetnie się czyta, ale po pierwsze jest to opis świata, którego już nie ma, a po drugie opis zwyczajnie powierzchowny, łapiący, to co błyszczące.

e book

Rosji opisanej w tej książce już nie ma i myślę, że jest to coś co powinno się podkreślić. Nie ma już Rosji z 2010 roku, a ludzie opisani w książce też są już częścią innej rzeczywistości często dalekiej od kraju.

Zastanawiałam się dłuższą chwilę co ja właściwie o tej książce myślę.

Po pierwsze biorąc pod uwagę całość, to nie jest ona reportażem, a wspomnieniami,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2674 użytkowników ma tytuł Jądro dziwności. Nowa Rosja na półkach głównych
  • 1 407
  • 1 232
  • 35
363 użytkowników ma tytuł Jądro dziwności. Nowa Rosja na półkach dodatkowych
  • 236
  • 47
  • 24
  • 18
  • 16
  • 12
  • 10

Inne książki autora

Peter Pomerantsev
Peter Pomerantsev
Brytyjski pisarz, dokumentalista, reżyser i producent filmowy. Urodził się w ZSRR, we wczesnym dzieciństwie wraz z rodzicami wyemigrował do Wielkiej Brytanii. Po ukończeniu studiów przeprowadził się do Moskwy, gdzie mieszkał przez dziewięć lat; do Londynu wrócił w 2010 roku. Jest cenionym współpracownikiem „London Review of Books”. Publikował także w „Financial Times”, „Wall Street Journal”, „Foreign Policy”, „Daily Beast”, „Newsweek” i „Atlantic Monthly” oraz na stronie internetowej NewYorker.com. Pracował również dla instytucji Unii Europejskiej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Jądro dziwności. Nowa Rosja przeczytali również

Angole Ewa Winnicka
Angole
Ewa Winnicka
Ktoś kiedyś przy innej okazji powiedział, że „optymizm nie zastąpi nam Polski”. I kiedy przeczytałem książkę pod tytułem „Angole”, zdałem sobie sprawę, że ten cytat może pasować również do tych wszystkich Polaków, którzy po dołączeniu naszego kraju do Unii Europejskiej w 2004 roku wyjechali głównie na Wyspy Brytyjskie, szukać dla siebie i dla swoich rodzin lepszej przyszłości. Wyjeżdżali pełni dobrych myśli, wielu planów na przyszłość – myślę, że niemal każdego dotykał optymizm, że oto znajdą się w miejscu, które zapewni im przyszłość, jakiej oczekiwali, a która tu była wówczas niemożliwa – w Polsce, która podlegała jeszcze ciągłym procesom transformacyjnym. Ewa Winnicka w swoim reportażu opisuje jednak cienie tamtych wyjazdów, skupia się na historiach ludzi, którzy zmagają się z trudną, często brutalną rzeczywistością, niedostosowaniem do warunków panujących w Wielkiej Brytanii oraz poczuciem, że nie pasują do tego miejsca. Niestety, oczekiwanie szybkiej poprawy losu nie spełniło się dla wielu emigrantów, co doprowadziło do rozczarowań, poczucia osamotnienia, ciągłej walki o przetrwanie, co często kończyło się depresją i innymi uzależnieniami. Autorka bardzo trafnie portretuje społeczeństwo brytyjskie, zamknięte w dużej części na fale emigrantów z Europy Środkowej, pokazuje, że jest to społeczeństwo kastowe, gdzie prawie niemożliwym jest przenikanie między jego sferami na przestrzeni jednego pokolenia. Książkę traktuję jako pewnego rodzaju ostrzeżenie dla tych, którzy chcą marzyć o lepszej przyszłości gdzieś za granicą. I chociaż optymizm nie zastąpi nam wcale Polski, to warto mieszkając tutaj, każdego dnia starać się, aby nasz kraj stawał się lepszym domem dla nas i dla kolejnych pokoleń.
Arek - awatar Arek
ocenił na74 miesiące temu
Cynkowi chłopcy Swietłana Aleksijewicz
Cynkowi chłopcy
Swietłana Aleksijewicz
W tej wybitnie antywojennej książce Swietłany Aleksijewicz nie ma rzeczy niewstrząsających. A do wszystkiego niewesoła refleksja, że jeśli interwencja w Afganistanie była “brudną” wojną, to jakimi słowami nazwać agresję na Ukrainę… Bo przecież mowa o państwie, które oprócz tego, że zawsze było ideologiczne, to równie mocno było - i jest - bandyckie. Wówczas, teraz i na wieki. Wtedy sięgali po Afganistan, teraz po wolną Ukrainę. Oby przejechali się i na niej - żeby jeszcze gorzej niż wynika to z tej książki…. I tylko żal, gdy wydaje się, iż sami tzw. “zwykli” Rosjanie przyjęli za własne prawo do agresji na ten kraj w stopniu o wiele, wiele większym niż na Afganistan, bo to rzekoma ich “Małorosja”…. Zastanawiałem się, jak jednym słowem określić tę książkę późniejszej Noblistki i jedyne, co przyszło mi na myśl, to lament, rodzaj społecznego trenu. Aż się sam dziwię temu, co piszę, ale z lektury wynika, że znaczna część ówczesnego sowieckiego społeczeństwa pod koniec lat 80. miała jeszcze jakiś elementarny kompas moralny - co wynika z głosów wypowiadających się osób. I kolejna smutna refleksja: dziś nikt tam już takiej książki o Ukrainie nie napisze. Nawet nie dlatego że car nie pozwoli, ale z tego powodu, że nikt, no dobra: bardzo mało kto, uroniłby choć łzę (kto to powiedział, że gdy Rosjanin myśli o Ukrainie, zawsze wychodzi z niego imperialista - nie inaczej było z wielkim Josifem Brodskim?). A najsmutniejsze, że takie zapatrywanie podziela jakaś - jakakolwiek jest, dla mnie zawsze o dużo za duża - część moich rodaków... Złożona z samych wywiadów z Ofiarami (Sprawcy z reguły milczą) książka Noblistki - której nie mam odwagi ocenić w skali dziesiętnej - niesie odwieczną prawdę o każdej wojnie, każdym wojsku: że tzw. “młodzi” nie mają wiele gorzej niż u wroga, że tzw. “dziadki” to dla takich “kotów” prawdziwe bestie od wrogów gorsze, że u wielu do głosu dochodzą pierwotne, krwiożercze instynkty, połączone z chęcią łatwego dorobienia się i zysku - materialnego oraz jeszcze innego, którego nie nazwę po imieniu. I taki sam pradawny ból matek…. Mimo że wszystkie głosy - i "stąd", i "stamtąd" - brzmią dość podobnie, to nie tylko nie powszednieją, ale składają się razem w niezwykłą symfonię, która na długo pozostaje w duszy i w sercu. Tak, ta książka osiągnęła dużo więcej niż doraźny cel - wzniosła się na poziom uniwersalny niczym klasyczna, mityczna opowieść, czy też przypowieść. Wpisała się na dobre w tak już obszerny kanon antywojennych ksiąg ludzkości. Niestety, wciąż to jest - i zapewne takim pozostanie - katalog otwarty... Symptomatyczny jest dodatek o procesach wytoczonych Autorce za tę książkę, ale, uwaga: tylko przez osoby prywatne. Dziś za - puśćmy na chwilę wodze szalonej fantazji - książkę traktującą o agresji na Ukrainę tak, jak Aleksijewicz nt. Afganistanu, autor miałby przeciwko sobie całą siłę raszystowskiego państwa z upodlonym narodem i z więzienia by szybko nie wyszedł, o ile w ogóle. To miara upadku czy też nieuchronnej równi pochyłej, na którą wkroczył ten kraj właśnie agresją na Afganistan. Pozostaje tylko powtórzyć słowa jednego z ich wieszczów sprzed 200 lat (którego notabene uczono mnie, w oryginale, w szkole w Peerelii): …Прощай, немытая Россия, Страна рабов, страна господ, И вы, мундиры голубые, И ты, им преданный народ… ….To żegnaj ma nieczysta Rosjo, Kraju wielmożów, kraju sług, Ci, co błękitny mundur noszą, I ty, ich zaprzedany lud... I już sam nie wiem, czy w tej książce mocniejsze wrażenie wywierają relacje “stamtąd”, czy przeżycia rodzin “tutaj”. “Czułam, że coś się z nim dzieje. Oddano mi kogoś innego. To nie był mój syn. (...) Poszłam do lekarzy. Zwróćcie mi syna, uratujcie go. (...) Nic oprócz zapalenia korzonków nie znaleźli”. “– Krzyczałeś całą noc – wołała rankami z płaczem. A ja nie wszystko jej mówiłem... Nie opowiedziałem jej o zachwycie, z jakim piloci helikopterów bombardowali wioski”. “Przyśnij mi się, synku. Przyjdź mnie odwiedzić. Nie przychodzi. Co mu takiego zrobiłam?”. “Sama go uczyłam: +Obowiązek to obowiązek, synku trzeba go spełnić+. Przeklinam wszystkich, a rano biegnę na grób i proszę o przebaczenie. – Wybacz mi, synku, że tak mówiłam”. “Nie jestem szalona, ale czekam na niego. Opowiadają, że jednej matce przywieźli trumnę, pogrzebała ją. A po roku syn wrócił... To ja też czekam. I nie jestem szalona”. “Przedtem nienawidziłam tych, którzy zabili Saszę. Teraz nienawidzę państwa, które go tam wysłało”. “Nie mogę uwolnić się od odczucia, że wojna to męski wymysł, pod wieloma względami dla mnie niepojęty”. “Zawodowi wojskowi mają swoistą psychikę – nie obchodzi ich to, czy wojna jest sprawiedliwa, czy nie. Skoro nas na nią wysłano, to jest sprawiedliwa, potrzebna.(...) Wojsko nie znosi wolności myślenia”. “Czekaliśmy na karawanę. Dwa, trzy dni w zasadzce. Leżeliśmy w gorącym piasku, sikali pod siebie. Pod koniec trzeciego dnia byliśmy już bestiami. Pierwszą serię puszcza się wtedy z nienawiścią. Po strzelaninie, kiedy wszystko się skończyło, stwierdziliśmy, że karawana wiozła same banany i dżemy. Najedliśmy się słodkiego za całe życie”. “Widziałem mnóstwo rozbitych wiosek, ale ani jednego przedszkola, ani jednej zbudowanej przez nas szkoły, czy też posadzonego drzewa, o których pisały nasze gazety”. “Straszne i przykre jest tylko zabijanie oko w oko, a razem, w grupie, zabija się ochoczo, niekiedy nawet radośnie”. “Człowiek ma prawo do niezabijania. Do tego, by się zabijania nie uczyć. Takiego prawa nie ma w żadnej Konstytucji”. “Widziałam, jak po kawałku zbierali chłopaków, którzy weszli na minę przeciwczołgową. (...) Poszłam i nie było w tym nic bohaterskiego, bo zemdlałam”. “Najlepszego przyjaciela, prawdziwego brata przy dźwigałem z zadania w celofanowym worku… Osobno głowa, osobno ręce i nogi”. “Trzy marzenia żołnierza: kupić matce chustę, dziewczynie komplet z kosmetyków, a sobie - kąpielówki, bo wtedy w Związku Radzieckim nie było kąpielówek”. “Nic stamtąd nie przywiozłem. Chyba że ten odłamek, który ze mnie wyjęli – i tyle”. “Kiedy podpaliliśmy łan pszenicy, zrobiło mi się niedobrze, bo jestem ze wsi. (...) Pole zapaliło się od razu, wybuchło ogniem. Pachniało chlebem” “Znajomy chorąży wyjeżdżał do kraju i nie ukrywał: +Jak ja teraz będę żył, przecież mam ochotę zabijać?+”. “Chciałam być na wojnie, ale na Wielkiej Ojczyźnianej, a nie na tej”. “Niby nas zrównali z uczestnikami Wielkiej Wojny Narodowej, ale tamci bronili ojczyzny, a my co? Myśmy wystąpili w roli Niemców - jak mi jeden chłopak oświadczył”. “Chciałem być przyzwoity, ale na wojnie się nie da”. “Człowiek nie na wojnie się zmienia, zmienia się po wojnie. Zmienia się, kiedy tymi oczami, którymi widział to, co tam było, patrzy na to, co jest tutaj”. “Wojna nie czyni człowieka lepszym. Wyłącznie gorszym. Bez żadnych wątpliwości”. PS Nie, żebym porównywał rzeczy nieporównywalne. Niemniej jednak nie pamiętam jakiejkolwiek refleksji po naszym sławnym udziale w niesławnej operacji “Iraqi Freedom” i radości z naszej, polskiej tam strefy okupacyjnej (skoro nie mieliśmy własnej w Niemczech w 1945)…. Kto pomni, ilu naszych żołnierzy wróciło w trumnach? Były jakieś protesty? Napisano o tym demaskatorską książkę? Pamiętam zaś filmowy gniot, dla mniej wyrobionych dwunastolatków przeznaczony (nazwisko reżysera łaskawie przemilczę),o wspaniałej obronie ratusza w Karbali przed miejscowymi hordami, który kończy się zbliżeniem na polską flagę, dumnie łopoczącą nad świętym miastem islamu…
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na918 dni temu
Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie Erika Fatland
Sowietstany. Podróż po Turkmenistanie, Kazachstanie, Tadżykistanie, Kirgistanie i Uzbekistanie
Erika Fatland
W zasadzie co my Europejczycy wiemy o Azji Środkowej? Kraje byłego Związku Radzieckiego takie jak Kazachstan, Uzbekistan i inne Stany kojarzą nam się głównie z przynależnością do tegoż Związku a o nich samych wiemy tak naprawdę niewiele. Dzięki tej książce poznajemy każdy z tych krajów, jego bogatą historię (która sięga czasów Aleksandra Macedońskiego) i niezwykłą kulturę. Kraje te wydają nam się egzotyczne. A jednocześnie, dzięki licznym podróżom autorki, mamy do czynienia z ludźmi, którzy bardzo często żyją w trudnych (i dla nas niewyobrażalnych) warunkach. Często na pustyniach. Często w ogromnym ubóstwie i naprawdę ciężko uwierzyć, że to jest XXI wiek, bowiem dla nich czas się zatrzymał (w wieku XIX). Rządzącym żyje się o niebo lepiej, są bogaci, budują pałace a tymczasem zwykli ludzie mieszkają w jurtach. I niektórzy tylko buntują się a reszta żyje jakby pod dyktando tych dyktatorów. To jest takie dziwne i jednocześnie smutne. Ci ludzie nie mają woli walki. Przeszli spod jednego panowania (Stalina) do kolejnych rządów autorytarnych (swoich prezydentów, którzy są nieusuwalni). Chętnie wybrałbym się w tamte rejony, ale nie wiem, czy zdołałabym znieść to, że obcokrajowców traktuje się podejrzliwie i każdemu turyście przyznaje się osobę, która "czuwa" nad tym aby nie zobaczył zbyt dużo, nie zrobił "podejrzanych'" zdjęć, nie porozmawiał otwarcie z mieszkańcami, nie skrytykował władzy itd. Książka warta aby ją przeczytać i zastanowić się, jak mamy dobrze w tej cywilizowanej Europie.
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na711 miesięcy temu
Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka Swietłana Aleksijewicz
Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka
Swietłana Aleksijewicz
Tytuł tej książki robi jej wielką krzywdę. Sugeruje, że to jest reportaż o bogatych rosyjskich miliarderach w daczach i biednych Waniach umierających na marskość wątroby po wioskach. Tymczasem to jest przejmujący zbiór historii ludzi, którzy przeżyli horror bolszewickiej rewolucji, II wojny i stalinowskiego terroru. Ludzi, którym radziecka władza mordowała rodziców, skazywała na niesamowite cierpienia w łagrach, zmuszała do wyboru pomiędzy okrucieństwem na innych a okrucieństwem na nich (wybór był pozorny). A mimo wszystko rozmówcy Autorki ten komunizm i tę nieludzką radziecką władzę, która im złamała życia, kochają miłością najwyższą, miłością większą niż miłość do własnej rodziny. Ta książka nie daje mi spokoju, otwiera jakąś furtkę do zrozumienia radzieckiej duszy, ale to zrozumienie nie przychodzi - może po prostu nie można tego w pełni zrozumieć nie doświadczywszy tych okropieństw. Jest tam jedna opowieść (syna Anny),która mnie może najbardziej przybliżyła do zrozumienia - w tym straumatyzowanym narodzie kaci byli jednocześnie ofiarami i ofiary stawały się katami, a na końcu nikt zła nie rozliczył. Zresztą w tej jednej historii na końcu pada też jedno zdanie („Był czas, że Rosjan wszędzie kochali, teraz wszędzie się boją, czy Pani strach nie ogarnia?”)które to zdanie jest bardzo niepokojące w odniesieniu do naszej współczesności, można wręcz rzec prorocze, a książka wydana została w 2014 r. Z zarzutów, to każde kobieca bohaterka jest piękną kobietą (jakby autorka z zasady z brzydkimi nie rozmawiała) i z książki wynika, że ucieleśnieniem najwyższych ziemskich pragnień każdego Rosjanina jest kiełbasa.
kt_stw - awatar kt_stw
ocenił na82 miesiące temu
Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę Zbigniew Parafianowicz
Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę
Zbigniew Parafianowicz Michał Potocki
Rzadko zdarza się, żeby reportaż sprzed 10 lat był tak aktualny. „Wilki żyją poza prawem” Zbigniewa Parafianowicza i Michała Potockiego opowiadają historię Ukrainy czasów sosnowej rewolucji, czyli Euromajdanu. Siłą tego tekstu jest szerokie spojrzenie na problemy Ukrainy, szczególnie te, które nie są historią, a rzeczywistością. System łapówkarstwa ma na Ukrainie długą historię. Nikt jednak jak Janukowycz nie usprawnił go do takiej skali. Za pomocą centralizacji, ucinania władzy samorządom i grabieżczej prywatyzacji simja, czyli oligarchiczna rodzina, rządziła państwem z cienia. Szczególnie te pierwsze procesy jeszcze niedawno były forsowane w Polsce, co może jeżyć włos na głowie. Niesprawiedliwe prawo podatkowe i wyciskanie klasy średniej nie wystarczyło na poruszenie całego kraju. Trzeba było zdusić nadzieję całych pokoleń na ucieczkę z rosyjskiej strefy wpływów. Stało się to w Wilnie w 2013 roku. Janukowycz, który grał na wielu fortepianach, rozgrywał Unię, dopóki ta obiecała mu pieniądze. To też zresztą brzmi znajomo. Musiał balansować pomiędzy nastrojami proeuropejskimi, prorosyjskimi, technokratycznymi i narodowymi. W rzeczywistości był tylko albo aż, oportunistą. Wyśmianie dobrej woli Unii rozpoczęło upadek Janukowycza. W stolicy rodził się Euromajdan, który za parę miesięcy zmusi prezydenta do ucieczki. Działania Berkutu i zaostrzanie ustawodawstwa w niedemokratycznych głosowaniach dolały paliwa do umierającego protestu. Janukowycz popełnił cały szereg błędów, nie domyślając się, że przemoc zawsze eskaluje zamieszki. Ostrzał snajperów i sto ofiar wśród protestujących nie zgasiło entuzjazmu. Zwycięstwo trwało krótko. Na południu lądowali już żołnierze. Pomimo upływu lat russki mir tłumaczy agresję w ten sam sposób. Jeszcze w 2002 roku Ukraina w słowach Putina była niezależnym państwem; w 2014 to „niedopaństwo”. Powołując się na użycie języka i ignorując zawiłość zależności między językiem a przynależnością narodową, Rosja zaanektowała Krym. To, co dzieje się dzisiaj, to tylko opóźniona kontynuacja wydarzeń sprzed 10 lat. W językach wschodniosłowiańskich istnieje prawda i istina – ta druga jest weryfikowalna. Prawd niestety jest wiele. https://www.instagram.com/metakonteksty/
Metakonteksty - awatar Metakonteksty
ocenił na711 miesięcy temu
Armenia. Karawany śmierci Andrzej Brzeziecki
Armenia. Karawany śmierci
Andrzej Brzeziecki Małgorzata Nocuń
Armenia to jeden z tych krajów, o których w Polsce mówi się niewiele – a jeśli już, to najczęściej w bardzo uproszczonych skojarzeniach: dawny Związek Radziecki, Kaukaz, może jeszcze diaspora rozsiana po świecie. Tymczasem książka „Armenia. Karawany śmierci” próbuje ten obraz poszerzyć i pokazać kraj znacznie bardziej złożony – pełen dramatycznej historii, napięć politycznych i trudnej codzienności. Jedno z określeń, które pojawia się w książce, to „dzieje Hiobowe” – i trudno o lepsze podsumowanie losów Armenii. W reportażu wracają kolejne tragedie: ludobójstwo Ormian dokonane przez Turków na początku XX wieku, katastrofalne trzęsienie ziemi z 1988 roku, które zniszczyło całe miasta i pochłonęło dziesiątki tysięcy ofiar, a także wieloletni konflikt o Górski Karabach z Azerbejdżanem. Do tego dochodzą napięcia polityczne, protesty uliczne, niewyjaśnione śmierci żołnierzy, wpływy Rosji, korupcja, układy partyjne i klanowe. Autorzy pokazują Armenię jako państwo znajdujące się w ciągłym napięciu między przeszłością a próbą budowania nowoczesnego, demokratycznego państwa. W tle niemal stale obecna jest Rosja – jako dawny hegemon, polityczny partner, ale też czynnik wpływający na wewnętrzne układy w kraju. W reportażu pojawia się też wiele wątków dotyczących polityki: walki o władzę, protestów społecznych, mechanizmów funkcjonowania państwa. Jednocześnie każdy rozdział opiera się na konkretnej historii – człowieka, rodziny, żołnierza czy mieszkańców jakiegoś miejsca. Dzięki temu książka nie jest wyłącznie analizą polityczną, ale próbą opowiedzenia Armenii poprzez losy ludzi. I właśnie tu pojawia się pewien paradoks tej książki. Z jednej strony reportaż bardzo dobrze przybliża współczesną Armenię i jej historię, pokazuje kontekst polityczny i geopolityczny, którego często w ogóle nie znamy. Z drugiej strony momentami dominuje właśnie ta perspektywa polityczna i geopolityczna, przez co opowieść bywa bardziej analityczna niż reportersko-ludzka. Mimo to jest to książka ważna. Przede wszystkim dlatego, że dotyczy kraju, o którym naprawdę wiemy niewiele. Armenia pojawia się w naszej świadomości raczej przypadkowo – czasem poprzez znane osoby z diaspory (jak Cher, Andre Agassi czy rodzina Kardashian),ale rzadko poprzez realną wiedzę o historii i współczesności tego państwa. „Armenia. Karawany śmierci” pozwala tę wiedzę uporządkować. Pokazuje kraj naznaczony traumą, ale jednocześnie próbujący znaleźć własną drogę między przeszłością, geopolityką i marzeniem o normalnym, stabilnym państwie. To reportaż solidny i potrzebny – nawet jeśli momentami bardziej polityczny niż osobisty. A może właśnie dlatego warto po niego sięgnąć.
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na61 miesiąc temu
Detroit. Sekcja zwłok Ameryki Charlie LeDuff
Detroit. Sekcja zwłok Ameryki
Charlie LeDuff
Książka Charliego LeDuffa to literacki ekwiwalent spaceru po zgliszczach wielkiego marzenia. Autor, rodowity detroitczyk i laureat Pulitzera, wraca do rodzinnego miasta, by poddać je sekcji zwłok. Detroit, niegdyś perła amerykańskiego przemysłu i kolebka klasy średniej, w jego relacji jawi się jako postapokaliptyczna sceneria, w której natura powoli odbiera to, co człowiek zbudował z betonu i stali. Choć reportaż ten zdobył status kultowego, ocena 7/10 sugeruje, że jest to dzieło równie fascynujące, co problematyczne pod względem formy. Zanim przejdziemy do tego, co w tej książce wielkie, należy uczciwie wskazać jej słabsze strony. Głównym zarzutem wobec LeDuffa jest jego skrajnie subiektywny, wręcz narcystyczny styl narracji. Autor często stawia siebie w centrum wydarzeń, przez co reportaż momentami dryfuje w stronę autokreacji na „twardego faceta z prowincji”. Ta kowbojska manierą może drażnić czytelników szukających chłodnej, analitycznej perspektywy. Ponadto, książka bywa chaotyczna – wątki kryminalne przeplatają się z politycznymi aferami i rodzinnymi tragediami w sposób, który niekiedy zaciera szerszy kontekst ekonomiczny upadku Motor City. Momentami odnosi się wrażenie, że LeDuff bardziej goni za sensacją i brutalnym obrazem, niż próbuje rzetelnie wyjaśnić mechanizmy, które doprowadziły miasto do bankructwa. Mimo wspomnianych mankamentów, „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” posiada potężne atuty, które sprawiają, że trudno się od niej oderwać. To właśnie na nich warto się skupić, bo to one stanowią o sile tego reportażu. Bezlitosny autentyzm i „brudny” realizm: LeDuff nie patrzy na Detroit z okien klimatyzowanego biura. On wchodzi do spalonych domów, rozmawia z bezdomnymi, towarzyszy strażakom w beznadziejnej walce z plagą podpaleń i zagląda do kostnic, w których brakuje miejsc na zwłoki. Ta fizyczna bliskość z opisywanym dramatem nadaje książce niespotykaną wiarygodność. Mistrzowskie oddanie społecznej zgnilizny: Autor fenomenalnie portretuje korupcję i upadek elit politycznych. Opisując procesy urzędników, którzy okradali miasto w momencie jego największej agonii, LeDuff buduje uniwersalną opowieść o chciwości. Podkreśla przy tym tragizm zwykłych mieszkańców, którzy zostali zostawieni sami sobie w systemie, który przestał działać. Emocjonalny ładunek i czarny humor: Choć opisuje tragedię, LeDuff potrafi operować ironią i sarkazmem, co stanowi jedyny możliwy wentyl bezpieczeństwa w tak dusznej atmosferze. Jego opisy absurdów administracyjnych sprawiają, że czytelnik śmieje się przez łzy, lepiej rozumiejąc surrealizm życia w upadłej metropolii. Symbolizm i uniwersalność: To nie jest tylko książka o jednym mieście. Detroit w ujęciu LeDuffa to przestroga dla całego świata zachodniego. Autor podkreśla, że to, co stało się z przemysłem samochodowym i tkanką społeczną Michigan, może spotkać każde miejsce, które uwierzy w swoją nieśmiertelność. To potężne memento mori dla współczesnego kapitalizmu. „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” to lektura bolesna, ale konieczna. Siedem punktów odzwierciedla uznanie dla odwagi autora i jego zdolności do chwytania literackiego „brudu” rzeczywistości, przy jednoczesnym dystansie do jego niekiedy zbyt egocentrycznej formy. LeDuff napisał nekrolog miasta, który czyta się jak najlepszy kryminał noir. To hołd dla miejsca, które umarło, ale którego duch wciąż błąka się po opustoszałych halach fabrycznych, przypominając nam o cenie, jaką płacimy za postęp.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu

Cytaty z książki Jądro dziwności. Nowa Rosja

Więcej

Gdy zmarli moi rodzice, pamięć o nich zachowywałem dzięki budynkowi, w którym razem mieszkaliśmy. Bo budynki są nie tyle wspomnieniem czasu, ile zwycięstwem nad nim.

Gdy zmarli moi rodzice, pamięć o nich zachowywałem dzięki budynkowi, w którym razem mieszkaliśmy. Bo budynki są nie tyle wspomnieniem czasu,...

Rozwiń
Peter Pomerantsev Jądro dziwności. Nowa Rosja Zobacz więcej

Imigranci z Zachodu przybyli do Rosji jako emisariusze zwycięzców zimnej wojny. Przybyli z poczuciem wyższości, by uczyć Rosję cywilizacji. Teraz wszystko się zmienia. Rosja odradza się, a nauczyciele stali się służącymi. Tak więc, koniec końców, nie jestem pewny, kto właściwie wygrał zimną wojnę.

Imigranci z Zachodu przybyli do Rosji jako emisariusze zwycięzców zimnej wojny. Przybyli z poczuciem wyższości, by uczyć Rosję cywilizacji. ...

Rozwiń
Peter Pomerantsev Jądro dziwności. Nowa Rosja Zobacz więcej

Dinara powiedziała mi, że nadal wierzy w Boga, ale od momentu, gdy stałą się prostytutką, boi się dotykać Koranu. Czy Allah jej wybaczy? Lubi być prostytutką, a w każdym razie nie jest to dla niej nieprzyjemne. Ale co z Allahem? On nienawidzi kurwienia się. Dziewczyna czuje na sobie jego pełen nagany wzrok. Ten wzrok budzi ją nocami. Powiedziałem, że moim zdaniem Allah potrafi spojrzeć na wszystko z odpowiedniej perspektywy.

Dinara powiedziała mi, że nadal wierzy w Boga, ale od momentu, gdy stałą się prostytutką, boi się dotykać Koranu. Czy Allah jej wybaczy? Lub...

Rozwiń
Peter Pomerantsev Jądro dziwności. Nowa Rosja Zobacz więcej
Więcej

Video

Video