Listy Napoleona i Józefiny

Okładka książki Listy Napoleona i Józefiny autora Napoleon Bonaparte, 9788379763016
Okładka książki Listy Napoleona i Józefiny
Napoleon Bonaparte Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie biografia, autobiografia, pamiętnik
356 str. 5 godz. 56 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2015-08-26
Data 1. wyd. pol.:
2015-08-26
Liczba stron:
356
Czas czytania
5 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379763016
Średnia ocen

6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Listy Napoleona i Józefiny w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Listy Napoleona i Józefiny

Średnia ocen
6,2 / 10
30 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Listy Napoleona i Józefiny

avatar
987
394

Na półkach: ,

Dla pasjonatów. Niestety listy nie są wpisane w kontekst historyczny, więc laik będzie miał trudności ze zrozumieniem wielu niuansów, jakie się tam pojawiają.

Dla pasjonatów. Niestety listy nie są wpisane w kontekst historyczny, więc laik będzie miał trudności ze zrozumieniem wielu niuansów, jakie się tam pojawiają.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1580
463

Na półkach:

Najlepszą częścią tej książki był wstępny rys historyczny i przypisy. Same listy dość suche, informacyjne, bez większych emocji. Napoleon zakatarzony, bądź zdrowy, marudzący na zbyt małą ilość listów zwrotnych. Tu zdobył kolejne ziemie, tu jeńców. Już Józefina pisała obszerniej i bardziej uczuciowo. Cóż, na wojnie inne sprawy są ważniejsze. Ale ogólnie historia uczuć Napoleona i Józefiny, bardzo ciekawa.

Najlepszą częścią tej książki był wstępny rys historyczny i przypisy. Same listy dość suche, informacyjne, bez większych emocji. Napoleon zakatarzony, bądź zdrowy, marudzący na zbyt małą ilość listów zwrotnych. Tu zdobył kolejne ziemie, tu jeńców. Już Józefina pisała obszerniej i bardziej uczuciowo. Cóż, na wojnie inne sprawy są ważniejsze. Ale ogólnie historia uczuć...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
897
192

Na półkach: , , , ,

Nader przyjemna lektura ukazująca inne oblicze "boga wojny", niepozbawione ludzkich uczuć i słabości. Napoleon jawi się jako czuły (i zazdrosny! ;P) mąż, dobry ojczym, troszczący się o najbliższych.

Nader przyjemna lektura ukazująca inne oblicze "boga wojny", niepozbawione ludzkich uczuć i słabości. Napoleon jawi się jako czuły (i zazdrosny! ;P) mąż, dobry ojczym, troszczący się o najbliższych.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

109 użytkowników ma tytuł Listy Napoleona i Józefiny na półkach głównych
  • 64
  • 42
  • 3
36 użytkowników ma tytuł Listy Napoleona i Józefiny na półkach dodatkowych
  • 21
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Listy Napoleona i Józefiny

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dżentelmeni PRL-u Emilia Padoł
Dżentelmeni PRL-u
Emilia Padoł
Znani, podziwiani, budzący skrajne emocje. Idole, których wielu chciało naśladować, kobiety za nimi szalały. Autorka określiła ich w tytule mianem dżentelmenów, a jednak chyba sama miała wątpliwości, gdyż później cały czas stara się udowodnić, iż bohaterowie tego tomu zasługują na owo określenie. Pierwszym z opisywanych dżentelmenów jest Leopold Tyrmand, za którym „do dziś ciągnie się sława jednego z największych playboyów PRL-u – mężczyzny, który zawsze mógł liczyć na towarzystwo najpiękniejszych , najbardziej stylowych dziewczyn”. A którym Jerzy Suszko powiedział: „Owszem, Tyrmand był kochliwy i lubił kobiety, ale za każdym razem wkładał w uczucie bardzo wiele sentymentu. Nie był taki, n jakiego się kreował”. Tuż po nim pojawia się Zbigniew Cybulski – przez wielu uwielbiany, przez innych niedoceniany, określany mianem aktora jednej roli. Zdaniem Andrzeja Wajdy „…pierwszy w powojennym kinie polskim aktor całkowicie oryginalny. Niepowtarzalny talent (…) Jego gra filmowa, jednocząca rolę, którą grał w zgodzie z biologią i własną osobowością, tworzyła na ekranie jedność nieosiągalną dla innych współczesnych mu aktorów”. Czy ta opinia jest słuszna? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam, ale pod warunkiem, że najpierw obejrzy wszystkie filmy, w których zagrał Zbigniew Cybulski. Przeczyta wspomnienia o nim, choćby tylko zawarte w tym tomie. Wówczas może łatwiej będzie mógł wykreować sobie własne wyobrażenie tej postaci. Kolejny „niepokorny” to Marek Hłasko, budujący przez lata swój żal do matki. Szukający samego siebie, eksperymentujący z używkami. Utrzymujący osobliwą relację z Agnieszką Osiecką. Dalej Leon Niemczyk, którego ekran – jak słusznie zauważyła Autorka – zapamiętał „jako mężczyznę silnego, ale nie brutalnego, wyrazistego, jednak nie prymitywnego”, zaś Jerzy Kawalerowicz powiedział: „Niemczyk miał naturalność i lekkość amerykańskich aktorów. I niepokojący urok tajemnicy. Nie demonstrował, co przeżywa bohater, ale po prostu wyrażał to”. Sam aktor określił następująco przebieg własnej kariery: „Miałem to szczęście, że grałem w filmach wybitnych i że trafiałem w ręce wspaniałych reżyserów”. Z kolei Daniel Olbrychski wahał się, czy zostać sportowcem, czy aktorem, a swój wybór uzasadniał tymi słowy: „…ta droga wydawała się znacznie prostsza, aby być podziwianym przez miliony”. Jaki portret Daniela Olbrychskiego wyłania się z przedstawionych tu wspomnień? Człowieka złożonego jak postaci, które grał. Szukającego prawdziwego uczucia. Zadziornego, wrażliwego i na swój sposób kochającego życie. A Stanisław Mikulski zapowiedziany przez Autorkę jako ‘dżentelmen, który chciał być draniem”? Zagrał wiele ról teatralnych i filmowych, ale podobnie jak inni opisani tu aktorzy wielokrotnie odczuwał skutki utożsamiania przez publiczność oraz środowisko zawodowe z postacią Hansa Klossa. Przez W ostatnim pożegnaniu wnuczka mówiła o Nim: „Pełen uroku dżentelmen, o wielkim sercu i nienagannych manierach”. Ich losy niejednokrotnie były poplątane. Traumatyczne przeżycia, nieszczęśliwe miłości przeplatały się z sukcesami zawodowymi. Okresy uwielbienia z czasami zapomnienia, osamotnienia. W dwóch przypadkach (Zbigniew Cybulski, Marek Hłasko) tragiczne były również okoliczności śmierci. I kolejny podziwiany, będący obiektem westchnień wielu pań – Jerzy Zelnik, borykający się przez wiele lat z wizerunkiem Ramzesa. Obsadzany w rolach amantów, lecz jak sam przyznał zawsze interesował go „amant skomplikowany, z wewnętrznym rozdarciem, jak np. Zygmunt August”. O sobie samym powiedział: „Wolę kierować się uczuciami niż chłodną głową. Czasami przesadzam, potem się wstydzę, ale nic na to nie poradzę”. W ostatniej części tego tomu pojawia się dwóch jakże różnych mężczyzn – Andrzej Łapicki i Jan Nowicki. Pierwszy z nich elegancki, o nienagannych manierach, nieco wyniosły, wytworny. Dzięki decyzji o małżeństwie z dużo młodszą partnerką stał się pod koniec życia bohaterem serwisów plotkarskich, czasopism, w których „nie jest ważne co się pisze, ważne, by ludzie czytali”, tabloidów. I taka forma popularności, zainteresowanie paparazzi jego życiem osobistym zdawały się nieco deprecjonować sukcesy zawodowe aktora, który przecież miał wiele znakomitych ról na swoim koncie. Tym bardziej dziwi podkreślany wcześniej i widoczny w tym opracowaniu niedosyt zawodowy Aktora oraz rezerwa z jaką podchodził do wykonywanego zawodu. A może to właśnie ta rezerwa – jak sugeruje Autorka – działała na kobiety jak magnes. Z kolei Jan Nowicki, który swój warsztat zawodowy budował przede wszystkim w krakowskim Teatrze Starym, początki swojej kariery filmowej uznał za mało ambitne. A przecież już wówczas zauważano nie tylko jego cechy zewnętrzne. Krzysztof Lubelski pisał, że Jan Nowicki „był na ekranie obiecującym młodzieńcem, przed którym świat stoi otworem. Zachłannie ciekawym tego świata, odważnym, zdobywczym”. Podobnie jak poprzednicy stworzył kreację, która stała się z jednej strony wielkim sukcesem, z drugiej nieszczęściem, etykietką. Chodzi oczywiście o rolę w „Wielkim Szu”. I podobnie jak Oni był poszukiwaczem szczęścia, miłości i samego siebie. Mamy 9 postaci. Poznajemy, przypominamy sobie znane fakty dotyczące ich osiągnięć i porażek życiowych. Może chwilami zabrakło możliwości głębszego poznania tych dżentelmenów, ale trudno tego wymagać patrząc na cel i rozmiary opracowania. Zawsze można sięgnąć po inne i wiedzę wzbogacić, skonfrontować... Co szczególnie warto podkreślić wśród zalet opracowania? Rzetelny dobór źródeł. Myślę, że ten tom może zainteresować nie tylko miłośników filmu, poezji Hłaski czy osób zainteresowanych kulturą i życiem codziennym w czasach PRL.
eduko7 - awatar eduko7
ocenił na75 lat temu
Jak złapać rosyjskiego szpiega Ellis Henican
Jak złapać rosyjskiego szpiega
Ellis Henican Naveed Jamali
Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak Literanova miałam przyjemność przeczytania książki autorstwa Ellis Henican i Naveed’a Jamali pt.: „Jak złapać rosyjskiego szpiega”. Patrząc na okładkę i tytuł od razu pomyślałam, że to historia na miarę Jamesa Bonda. Będą eleganckie garnitury, szybkie samochody, piękne kobiety i pościgi... Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, iż jest zupełnie odwrotnie! „Jak złapać rosyjskiego szpiega” to historia zwykłego człowieka, co ciekawe wspomnianego powyżej autora tejże książki Naveeda Jamali, który „szpiegował” dla Rosjan. Ten francusko-pakistański obywatel Ameryki w rzeczywistości był podwójnym agentem- cywilem, który współpracował zarówno z Rosją, jak i CIA. Po wydarzeniach z 11 września 2001r. postanowił zostać szpiegiem. Przygotowanie do tejże misji nabył poprzez UWAGA! UWAGA! czytanie książek i oglądanie filmów akcji. Mimo tego, iż nie był profesjonalnie wyszkolonym agentem, udawało mu się przez blisko 3 lata sprzedawać pilnie strzeżone sekrety Stanów Zjednoczonych Rosjanom. Nie zdradzę Wam jednak, czy misja Naveeda odniesie sukces, czy klęskę. Aby się tego dowiedzieć, musicie sięgnąć do lektury, do czego gorąco Was zachęcam! Książka napisana jest językiem łatwym i przyjemnym, kolejne strony pochłania się z prędkością światła, albo przynajmniej pędzącego Pendolino… ;) Chwilami żartobliwa, momentami ironiczna- mnie ujęła tym, iż sposób bycia bohatera przypominał mi Myrona Bolitaira z powieści mojego ukochanego Harlana Cobena. Oprócz tego, czytając tę historię uświadomiłam sobie, że nasze marzenia naprawdę są na wyciągnięcie ręki. Trzeba jednak w nie wierzyć i do nich dążyć. Zawsze wydawało mi się, iż historie na miarę Jamesa Bonda to czysta abstrakcja. Naveed Jamali udowadnia jednak, iż mogą się one przydarzyć zwykłym ludziom- takim jak ja, czy Ty drogi czytelniku.
Martyna Sitniewska - awatar Martyna Sitniewska
oceniła na610 lat temu
Stawka większa niż kłamstwo Maciej Replewicz
Stawka większa niż kłamstwo
Maciej Replewicz
Może to lekko naciągane, ale przeczytałem tę książkę w ramach wyzwania czytelniczego. Co prawda, nie historia z tej książki została zekranizowana, ale jest tu historia pomysłu na serial, a tu dużo o nim. Przeczytałem z największą przyjemnością. To taki hołd dla genialnych aktorów, odtwórców ról Hansa Klossa, Hermanna Brünnera i Hans Stedtke . Lubiłem to trio najbardziej. Serial jest stary, ale kultowy. Ubolewam nad tym, że nie powtarzają wszystkich odcinków. Obejrzałbym znowu z ochotą. Co do książki, tu są wyjaśniane powiązania serialu z prawdą historyczną. Postacie, na jakich wzorowano bohaterów Stawki. Nawet nie sądziłem, że do Janka było wielu podobnych agentów. Jak wiemy Hans Kloss nasz wielki as wywiadu, był agentem NKWD, ale sama historia była mistrzowsko zekranizowana. Jeszcze genialna muzyka z czołówki, mogę to odtwarzać bardzo często i mi się nie znudzi. Kiedyś to umieli kręcić seriale. Za dużo się nie rozpiszę, ale muszę dodać, że historia J-23 również mnie zainspirowała. Kultowe cytaty z filmu też wykorzystuje. Ubolewam nad tym, że już nie kręcą takich seriali. Teraz powstają prawdziwe historyczne gnioty. Nie będę wymieniał, ale to, co powstaje obecnie, nie nadaje się do oglądania, tak uważam. Książka ciekawa. Według innych czytelników wydawnictwo nie najlepsze, ale mnie interesowała treść. Niech żyje Hans Kloss, nasz wielki as wywiadu! Kto nie zna serialu, niech nadrobi zaległości koniecznie, bo jest genialny!
bARTosz - awatar bARTosz
ocenił na613 dni temu
Wspomnienie o Cecylii, smutnej królowej Janina Lesiak
Wspomnienie o Cecylii, smutnej królowej
Janina Lesiak
O tym, jak pachniał bez i śpiewały słowiki Ta książka trafiła do mnie zupełnie przypadkowo - tak rozpoczyna się wiele opinii i relacji, więc czemu i ja nie miałabym z tego zwrotu skorzystać, zwłaszcza, że nie jest to tylko banalny sposób „zagajenia” i rozpoczęcia rozmowy z ewentualnymi czytelnikami tej skromnej oceny. Nie zaplanowałam jej (książki),bo nie mogłam tego zrobić z kilku powodów. Nie wiedziałam ani o jej istnieniu, ani o autorce i jej planach stworzenia historycznych portretów kobiet, wreszcie skłamałabym, gdybym napisała, że kiedykolwiek słyszałam o Cecylii Renacie – żonie Władysława IV, a i o nim samym, może poza informacją, że był jednym z Wazów, wiedziałam niewiele. Gdybym miała być całkiem szczerą: zajrzałam do niej, ponieważ chciałam zadecydować, czy ją zatrzymać, czy przekazać dalej. Mam nadzieję, że jej ofiarodawczyni nie rozszyfruje mojej tożsamości. Niewielki format, duża czcionka sugerowały, że może to być książka przeznaczona dla młodzieży. Myślałam tak, będąc raczej dyletantką w kwestii polskiej powieści historycznej. Moje lektury Bunscha, Kraszewskiego, czy Sienkiewicza to czasy obiektywnie dość odległe i sama już niewiele z nich pamiętam, a tak jak wiele innych osób, co wywnioskowałam na podstawie ich opinii (często negatywnych),sądziłam, że to powieść. Swoją rekomendację tej niewielkiej książeczki rozpocznę właśnie tą ważną informacją. To nie jest powieść, ani nawet opowiadanie, więc dobrze jest od razu nastawić się na zupełnie inny rodzaj lektury. To bardzo ciekawa, niewielka forma, którą najlepiej byłoby nazwać rozbudowanym esejem historycznym. Historycznym, bo opiera się na faktach i wszystko, co dotyczy życia codziennego na dworze Władysława IV, otoczenia królowej, jej krewnych, strojów i opisywanych wydarzeń znajduje potwierdzenie w dostępnych źródłach i można czerpać z tych informacji rzetelną wiedzę o życiu w siedemnastowiecznej Polsce. Należałoby jednak zdecydowanie podkreślić jej eseistyczny charakter, bo nie tylko jest największą wartością, ale wydaje mi się, że właśnie z tego powodu: potrzeby ujawnienia prywatnej refleksji i wyobrażenia o osobistym życiu zapomnianej postaci kobiecej, ta książka powstała. Bardzo subiektywne, wręcz intymne przemyślenia autorki - Janiny Lesiak - i jej analiza domniemanej osobowości królowej Cecylii Renaty Habsburżanki stanowią o efekcie końcowym, który tak pozytywnie mnie zaskoczył. Trzy krótkie rozdziały – trzy krótkie dni marca 1664 roku - ostatnie dni z życia żony Władysława IV, są treścią rozważań nad zaledwie 33-letnim życiem. Autorka udziela głosu Cecylii Renacie, uzupełniając go komentarzem wszechwiedzącego narratora. Poznajemy przemyślenia, refleksje, wspomnienia i senne marzenia – które mogłyby towarzyszyć oczekującej rozwiązania, ciężarnej królowej. Miała wszystko, doskonałe pochodzenie – była córką cesarza, świetne maniery, wykształcenie i obycie towarzyskie. Kochała muzykę i sztukę a to, że o małżeństwie z miłości nie mogła nawet marzyć, było wpisane w jej doskonałe koligacje. Nie była co prawda urodziwa, ale czy jej dobroć, szlachetne pochodzenie, pobożność i świadomość roli jaką ma do odegrania, a nawet podobieństwo artystycznych zamiłowań, nie mogły zrekompensować Władysławowi IV tego drobnego mankamentu jej królewskiej osoby. Niestety, sam dużo od niej starszy, chorowity, o trudnym dla otoczenia charakterze, ciągle narzekający na swoje dolegliwości, nigdy nie ukrywał, że jej nie tylko nie kocha, ale nawet nie szanuje. „Cecylia Renata odchodzi, dołącza do korowodu Polek, Niemek, Litwinek, Węgierek, które jak cienie przesuwały się przez trony, katedry, ołtarze, królewskie łoża, w cichej posłudze kobiet, będących filarami i ofiarami dynastii” [1]. Zupełnie nie przeszkadza mi to, że historyczne informacje o królowej autorka uzupełniła o hipotetyczne przemyślenia, o jej kobiecą perspektywę, wymyśloną przez inną kobietę, która urodziła się trzysta lat później. Czy wychowana na dworze Cesarza pretendentka do bycia żoną któregoś z europejskich władców, mogła myśleć w taki sposób i czy jej wyobraźnia była rzeczywiście tak żywa i pełna subtelnych obrazów? Autorka nie szczędzi nam opisów wrażeń estetycznych Cecylii i jej przeżyć, a przy okazji jej wspomnień przywołuje kobiety, które odegrały rolę, nie tylko w jej życiu, odnotowali je historycy i kronikarze tamtych czasów. Była wśród nich macocha Eleonora Mantuańska, teściowa Anna Habsburżanka i Elżbieta – żona Zygmunta Augusta. Ta ostatnia, a raczej jej duch, zwierza się Cecylii Renacie: „Zostaną po nas obu nagrobki w wawelskiej kaplicy...Miną dziesięciolecia, potem wieki, a my będziemy tam spały w marmurowych sarkofagach (…) O tym jakie byłyśmy zdecyduje kronikarz. Napisze nam życiorysy, oceni uczynki, postawi krzyżyk przy pierwszej i ostatniej dacie, spinającej nasze życie jak klamerka. Nic tam jednak nie będzie na przykład o słowikach, które w czerwcowym bzie śpiewały od wczesnego zmierzchu.”[2]. Ta książka jest właśnie opowieścią o tym, jak śpiewały słowiki i jak pachniał bez w siedemnastym wieku. Właśnie tak potraktowana dała mi dużo, zupełnie nieoczekiwanej satysfakcji. Książka zainicjowała (oczywiście drobne) poszukiwania wiadomości historycznych o epoce, które mogłyby uzupełnić moje informacje, a raczej ich brak. Zupełnym zaskoczeniem była dla mnie (jak się okazuje, historycznej profanki) wiadomość, że (co prawda krótko przez 3 lata, ale jednak) Władysław IV Waza był formalnym carem Rosji. I co wy na to? [1] Janina Lesiak, „Wspomnienie o Cecylii, smutnej królowej”, wyd. MG, 2016, s.93. [2] Tamże, s. 53.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na72 miesiące temu
Adolf Hitler. Mój przyjaciel z młodości August Kubizek
Adolf Hitler. Mój przyjaciel z młodości
August Kubizek
Książkę można śmiało nazwać "Kroniką opętania". To wspomnienia Augusta Kubizka, przyjaciela z młodości Adolfa Hitlera, opisująca najpierw ich znajomość w Linzu (gdzie połączyła ich miłość do opery oraz architektury),a następnie ich wspólne zamieszkiwanie w Wiedniu w wynajętym pokoju. Zawiera opis codziennego życia Adolfa Hitlera w tym okresie, jest pełna ciekawostek. Opis scen wybuchów Hiltera, jego rojeń na temat przebudowy świata, zaczętych i porzucanych planów (jak np. próba napisania opery bez jakiegokolwiek przygotowania) czy prawie mistycznych przeżyć na szczycie Freinbergu (gdzie Hitler otrzymał jakoby wizję swojego posłannictwa dla ludzkości) czyta się wyśmienicie, aczkolwiek z mieszanymi uczuciami. Czytając książkę nie można także oprzeć się wrażeniu, że relacja Hitlera z Kubizkiem jest uderzająco analogiczna do relacji Hitlera z całym narodem niemieckim. Obserwujemy jak z każdym dniem Adolf Hilter wywiera coraz większy wpływ na Kubizka, całkowicie go sobie podporządkowując. W pewnym momencie Kubizek żyje tylko po to, by spełniać zachcianki Hiltera oraz zaspokajać jego potrzebę bycia podziwianym. Wszystkie swoje myśli, prawie cały czas Kubizek poświęca Hilterowi. Zainteresowania czy wola Kubizka są nieważne, ważny jest tylko Hitler. Kubizek wydaje się być świadomy tej wampirycznej przyjaźni, a jednak nie może zdecydować się na ucieczkę. Jego zauroczenie Hitlerem jest coraz większe. Niespodziewanie dla Kubizka, to Hilter go porzuca z dnia na dzień, bez słowa. Pomimo tego, Kubizek do końca życia jest zafascynowany "wielkim człowiekiem, jakiego spotkał w swoim życiu".
Adrian Martynowicz - awatar Adrian Martynowicz
ocenił na77 lat temu

Cytaty z książki Listy Napoleona i Józefiny

Więcej
Napoleon Bonaparte Listy Napoleona i Józefiny Zobacz więcej
Napoleon Bonaparte Listy Napoleona i Józefiny Zobacz więcej
Więcej