Śmierć w Wenecji

Okładka książki Śmierć w Wenecji
Thomas Mann Wydawnictwo: Siedmioróg literatura piękna
148 str. 2 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Der tod in Venedig & Mario und der zauberer
Wydawnictwo:
Siedmioróg
Data wydania:
1992-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1988-01-01
Data 1. wydania:
1971-01-01
Liczba stron:
148
Czas czytania
2 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
8385193812
Tłumacz:
Leopold Staff
Tagi:
Tomasz Mann Śmierć w Wenecji Mario i czarodziej
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki HERITO nr 40 / 2020 Mindaugas Kvietkauskas, Thomas Mann, Adam Mazur, Piotr Paziński, Redakcja kwartalnika HERITO, Bartosz Sadulski, Maciej Topolski, Miłosz Waligórski
Ocena 7,5
HERITO nr 40 /... Mindaugas Kvietkaus...
Okładka książki Opowieści niesamowite z języka niemieckiego Ludwig Bechstein, Paul Ernst, Hanns Heinz Ewers, Friedrich Gerstäcker, Johann Wolfgang von Goethe, Jeremias Gotthelf, Wilhelm Hauff, Paul Heyse, E.T.A. Hoffmann, Henryk Mann, Thomas Mann, Dauthendey Max, Gustav Meyrink, Paul Rohrer, Georg von Schlieben, Oskar A.H. Schmitz, Theodor Storm, Karl Hans Strobl, Ludwig Tieck, Friedrich de la Motte Fouqué, Joseph von Eichendorff, Heinrich von Kleist
Ocena 7,2
Opowieści nies... Ludwig Bechstein, P...

Podobne książki

Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
849 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1206
263

Na półkach: ,

Po lekturze "Czarodzieja" postanowiłam wejść w bliższy kontakt z bohaterem. No bo któż nie lubi dobrych sztuczek i przedstawień na poziomie. nawet hochsztaplerskich. Nieco bałam się jednak tych opasłych lektur i zaczęłam od „Śmierci w Wenecji”. Trochę też dlatego, że oglądałam ze dwa lata temu „The most beautiful boy in the world”, który mnie ruszył. (Jeśli ktoś nie widział/nie słyszał – to film o mężczyźnie, który grał Tadzia w filmie Viscontiego. Jak został wybrany i jak potoczyło się później jego życie. W filmie jest już u jego schyłku.)
No w każdym razie pomyślałam, że te 80 stron to tak w sam raz …
Pierwsze 15 stron czytałam dwa razy i za każdym razem uważnie, choć przyznaję, za pierwszym oczy wychodziły mi trochę z orbit poza tekst. Jesu jak to jest napisane! (Tłumaczył Staff). No piękny ten polski! Taki powyginany barokowo, taki z zakrętasami, w białych rękawiczkach i żabotem. Był tak piękny, że nic tylko podziwiać. Potem było już lepiej ale nie mniej szykownie.
Dziś już nikt tak nie pisze ale zastanawiam się, że przecież Proust czy Zola, czy Balzac, kurde to też szychy były a ja spoko ich czytywałam (też w oryginale) i nie powiem, żebym gdzieś się wywalała na zakrętach jak u Manna (jakie to musiało być w oryginale?!). Więc może taki styl? Może tak.
No tak czy siak, słoma mi z butów wyszła, bo to piękno było dla mnie daleko, za bardzo grubą szybą, przybrane w tiule i falbany, zimne. Niedostępne. Szukałam tam jakiegoś błysku porozumienia, jakiejś wspólnej fali, żeby przepłynąć razem przez ten tekst ale bezskutecznie. I jakkolwiek jestem pełna podziwu dla Czarodzieja, tak jego sztuczki są dla mnie zbyt wyrafinowane.

Po lekturze "Czarodzieja" postanowiłam wejść w bliższy kontakt z bohaterem. No bo któż nie lubi dobrych sztuczek i przedstawień na poziomie. nawet hochsztaplerskich. Nieco bałam się jednak tych opasłych lektur i zaczęłam od „Śmierci w Wenecji”. Trochę też dlatego, że oglądałam ze dwa lata temu „The most beautiful boy in the world”, który mnie ruszył. (Jeśli ktoś nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
17
13

Na półkach:

„Samotność jednak rodzi też to, co opatrzne, nieproporcjonalne, niedorzeczne i niedozwolone" - to zdanie to chyba klucz do tej opowieści.

„Samotność jednak rodzi też to, co opatrzne, nieproporcjonalne, niedorzeczne i niedozwolone" - to zdanie to chyba klucz do tej opowieści.

Pokaż mimo to

avatar
104
67

Na półkach:

Mistrz Mann w opowiadaniu to trochę pławienie się w stanach emocjonalnych głównego bohatera. Książka nie pozbawiona smaków - licznych odniesień do mitologii greckiej, dialogów Platona. Młodość kontra starość, zauroczenie i miłość to główne motywy opowiadania. Czyta się niełatwo, ale to ciekawe doświadczenie. Teraz do obejrzenia jeszcze film Viscontiego pod tym samym tytułem.

Mistrz Mann w opowiadaniu to trochę pławienie się w stanach emocjonalnych głównego bohatera. Książka nie pozbawiona smaków - licznych odniesień do mitologii greckiej, dialogów Platona. Młodość kontra starość, zauroczenie i miłość to główne motywy opowiadania. Czyta się niełatwo, ale to ciekawe doświadczenie. Teraz do obejrzenia jeszcze film Viscontiego pod tym samym tytułem.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1357
218

Na półkach: , , , , , , ,

Moje pierwsze doświadczenie z Thomasem Mannem i przygotowanie do "Czarodziejskiej góry". "Śmierć w Wenecji" to opowiadanie o miłości i zauroczeniu dojrzałego mężczyzny do chłopca, nastolatka o niezwykłej urodzie. Widać z tego, że miłość niejedno ma imię. Ważne, aby była platoniczna, a adoratorem artysta, wtedy wszystko jest piękne. Ciekawym było wejść, choćby w świecie fikcji literackiej, w odczucia zakochanego seniora. Jego spojrzenie, wewnętrzna walka, przeżywanie piękna młodzieńczego ciała. Teraz jeszcze czas na film Luchino Viscontiego z 1971 roku. Ciekaw jestem tej włoskiej ekranizacji.

Moje pierwsze doświadczenie z Thomasem Mannem i przygotowanie do "Czarodziejskiej góry". "Śmierć w Wenecji" to opowiadanie o miłości i zauroczeniu dojrzałego mężczyzny do chłopca, nastolatka o niezwykłej urodzie. Widać z tego, że miłość niejedno ma imię. Ważne, aby była platoniczna, a adoratorem artysta, wtedy wszystko jest piękne. Ciekawym było wejść, choćby w świecie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
378
300

Na półkach:

Opowiadanie ,, Śmierć w Wenecji" zawiodło moje oczekiwania.

Pierwsze rozbudowane zdania odrobinę mnie zniechęciły - obawiałam się, że barierą poznania okaże się nieprzyjemny dla mnie język autora. Im dalej, tym jednak lepiej, lecz nie najlepiej. Historia, choć opowiadająca o zauroczeniu starszego mężczyzny młodszym chłopcem, co powinno wzbudzać we mnie emocje, była dla mnie bezpłciowa. Zdania miały wydźwięk emocjonalny, lecz do mnie nie trafiły. Nie kupiło mnie to. Ot, zwykła historia do przeczytania, ale jeśli ktoś oczekuje czegoś ,,wow" to się zawiedzie.

Opowiadanie ,, Śmierć w Wenecji" zawiodło moje oczekiwania.

Pierwsze rozbudowane zdania odrobinę mnie zniechęciły - obawiałam się, że barierą poznania okaże się nieprzyjemny dla mnie język autora. Im dalej, tym jednak lepiej, lecz nie najlepiej. Historia, choć opowiadająca o zauroczeniu starszego mężczyzny młodszym chłopcem, co powinno wzbudzać we mnie emocje, była dla...

więcej Pokaż mimo to

avatar
351
306

Na półkach:

Za pierwszym podejściem odstraszyły mnie zbyt skomplikowane zdania zaczynające się i kończące na odległych płaszczyznach.
Za drugim razem zauważyłam, że takie jest tylko pierwszych kilkanaście stron, więc postanowiłam wyzbyć się obronnego muru przed trudnością i dotrwać do końca.

Książka okazała się całkiem dobra, ale nie porwała mnie z żadną emocją.
Wielu płaskowidząc burzy się mówiąc o pedofili, kiedy został tu przedstawiony zupełnie inny obraz - obraz piękna.
Wydaje mi się z doświadczenia, że zachwyt starego Gustawa nad postacią czternastoletniego Tadzia jest wypracowanym poszukiwaniem uroku w każdej dziecinie życia. Tak jak rysownik czy malarz nie umie patrzeć tak jak zwykły śmiertelnik, widzi tylko formy, barwy i światłocień.

Niestety to piękno jest zaburzone przez zbyt zawiły język i filozofowanie. Gdzie jest to piękno tkwiące w prostocie nastoletniego chłopca na wakacjach? Coś umknęło w całości, czegoś mi brakuje.

Ps.Sam powód napisania tej czy innej szokującej literatury jest zawarty w krótkim akapicie na stronie 57.

Za pierwszym podejściem odstraszyły mnie zbyt skomplikowane zdania zaczynające się i kończące na odległych płaszczyznach.
Za drugim razem zauważyłam, że takie jest tylko pierwszych kilkanaście stron, więc postanowiłam wyzbyć się obronnego muru przed trudnością i dotrwać do końca.

Książka okazała się całkiem dobra, ale nie porwała mnie z żadną emocją.
Wielu płaskowidząc...

więcej Pokaż mimo to

avatar
224
62

Na półkach: , , , , , , , , ,

Kiedy zacząłem przedzierać się przez kwieciste opisy sytuacji (głównie wewnętrznej) bohatera „Śmierci w Wenecji”, pomyślałem, że nienawidziłbym tej książki, chociaż jest względnie niezbyt obszerna, gdyby mi ją dano na lekturę w liceum czy na studiach. Pomyślałem też, że pewnie są takie osoby, które po klasyczek Manna sięgnęły z jakiegoś bardzo konkretnego, pragmatycznego powodu. Mój egzemplarz biblioteczny był zresztą konsekwentnie od pierwszych do ostatnich stron pozakreślany ołówkiem. Nie były to jednak w żadnym wypadku fragmenty z mojej perspektywy warte zakreślenia — zakreślaniu towarzyszył plan, którego w pełni nie udało mi się rozpoznać. Zawierały się w nim jednak te najbardziej kwieciste z bardzo wielu bardzo kwiecistych opisów. Jak gdyby zakreślający musiał ze szczegółami zreferować strukturę języka Manna. Ucieszyłem się, że nie jestem zakreślającym i postanowiłem do „Śmierci w Wenecji” podejść w sposób możliwie najbardziej beztroski.

I to chyba okazała się słuszna strategia, bo „Śmierć” mogła łatwo zacząć mi się dłużyć. Akcję utworu można opisać prosto jednym zdaniem — oto powszechnie szanowany austriacki pisarz nobliwego już wieku postanawia udać się na letni wypoczynek do Wenecji, gdzie spotyka polskiego młodzieńca, dla którego traci głowę. Biorąc pod uwagę, że główne postaci tej historii miłosnej nie zamieniają ze sobą nawet jednego słowa, nie można się więc dziwić, że strony książki wypełniają głównie opisy sytuacji zewnętrznej dusznej Wenecji i towarzyszących im przeżyć wewnętrznych literata. Te meandrują od spraw związanych z literaturą i podejścia do życia, przez obserwacje otoczenia, aż po, jakże by inaczej, uczucia względem poznanego młodzieńca. Biorąc pod uwagę, że chłopak opisywany jest jako wkraczający w okres dojrzewania czternastolatek, jest w tym wszystkim coś, co musi niepokoić, ale poza dość zręcznie i naokoło nakreślonym przez Manna kontekstem erotycznym tej znajomości, historia ma wymiar bardziej uniwersalny. Sam wyjazd pisarza do Wenecji był bowiem próbą wydostania się ze swojej coraz bardziej uświadamianej sobie starości i zachwyt nad tym, co niemożliwe, bliskie i dalekie zarazem — doskonałością młodości był tamtego zewu naturalną konsekwencją. Pisarz, co też istotne, sam nie chce się sztucznie odmładzać, a jego relacja z chłopcem ma charakter czysto platoniczny.

Do tego miejsca mój opis fabuły jest właściwie co do joty także wiernym odzwierciedleniem „Zakazanych kolorów” Yukio Mishimy, który cztery dekady później śmiało rozszerzył opowiadanie Manna do pełno-formatowej powieści wypełnionej intrygami i szczegółami gejowskiego życia nocnego w ówczesnej Japonii. W momencie, gdy opisywałem tamtą książkę jako mariaż „Niebezpiecznych związków” i „Śmierci w Wenecji” nie byłem świadom, jak wiele oba utwory mają ze sobą wspólnego. Łączy je nie tylko motyw umiłowania piękna młodzieńca przez uznanego literata, ale też słuszne przeczucie zbliżającej się nieuchronnie śmierci. I u Mishimy, i u Manna śmierć stanowi naturalną przeciwwagę dla piękna. Mann wieńczy zresztą swój utwór kilkustronicowym opisem sennej majaki — pogańskiego obrzędu, w którym miłość i śmierć mieszają się ze sobą. To dość zabawne o tyle, że dosłownie rok po premierze książki, w 1913 roku zadebiutował balet Igora Strawińskiego „Święto wiosny”, który w swojej wymowie zdaje się uderzać w tę samą ekspresję, którą wyraził w swym opisie Mann. Przynajmniej w mojej głowie oba obrazy naturalnie nałożyły się na siebie. Co ciekawe postać pisarza Mann wzorował ponoć na sylwetce innego kompozytora — Gustava Mahlera. Opowieść Manna miała zresztą wątek autobiograficzny oparty na wakacjach pisarza w Lido latem 1911 roku.

Dodam jeszcze tylko, że kunsztu poetycznych opisów Manna dopilnował w polskim tłumaczeniu Leopold Staff, co wplata w ten i tak fascynujący intertekstualny splot kolejne włókienko.

Kiedy zacząłem przedzierać się przez kwieciste opisy sytuacji (głównie wewnętrznej) bohatera „Śmierci w Wenecji”, pomyślałem, że nienawidziłbym tej książki, chociaż jest względnie niezbyt obszerna, gdyby mi ją dano na lekturę w liceum czy na studiach. Pomyślałem też, że pewnie są takie osoby, które po klasyczek Manna sięgnęły z jakiegoś bardzo konkretnego, pragmatycznego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
615
132

Na półkach:

Bardzo ładnie zbudowane zdania, ciekawe przemyślenia i motywacje głównego bohatera.

Bardzo ładnie zbudowane zdania, ciekawe przemyślenia i motywacje głównego bohatera.

Pokaż mimo to

avatar
2432
1360

Na półkach:

Konserwatyzm często wynika z całkowicie odmiennych fascynacji, których sami przed sobą się wstydzimy. Ale gdy uczucia i rządze tłamszone przez lata w końcu dojdą do głosu, próby samokontroli są już daremne.
Studium upadku wzoru cnót tamtych czasów, a z drugiej strony opowieść o nieustraszonej, dozgonnej miłości. Jaka by ona nie była.

Konserwatyzm często wynika z całkowicie odmiennych fascynacji, których sami przed sobą się wstydzimy. Ale gdy uczucia i rządze tłamszone przez lata w końcu dojdą do głosu, próby samokontroli są już daremne.
Studium upadku wzoru cnót tamtych czasów, a z drugiej strony opowieść o nieustraszonej, dozgonnej miłości. Jaka by ona nie była.

Pokaż mimo to

avatar
10
8

Na półkach:

Początkowo opowieść można uznać za niepokojącą. Młody chłopiec, ładny, delikatny... I mężczyzna po pięćdziesiątce, który śledzi tegoż chłopaka.
Jednak po przeanalizowaniu można dojść do wniosku, że to niesamowita opowieść o kontraście młodości i starości (w tamtych czasach 50 lat to już było dużo). Bohater patrząc na chłopaka wie, że już nigdy nie będzie tym, kim tamten jest. A na koniec - dlaczego główny bohater nie próbuje ratować polskiej rodziny i obiektu swoich obserwacji? :)
Młody umrze tak piękny, jakim jest dotychczas, nie zaznał siwych włosów, życiowych dylematów, starości... i nie zazna. Starzec zaś, tak jak i jest już w pewnym sensie śmiercią, tak i zostaje w miejscu przepełnionym śmiercią/chorobą.

Początkowo opowieść można uznać za niepokojącą. Młody chłopiec, ładny, delikatny... I mężczyzna po pięćdziesiątce, który śledzi tegoż chłopaka.
Jednak po przeanalizowaniu można dojść do wniosku, że to niesamowita opowieść o kontraście młodości i starości (w tamtych czasach 50 lat to już było dużo). Bohater patrząc na chłopaka wie, że już nigdy nie będzie tym, kim tamten...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Thomas Mann Śmierć w Wenecji Zobacz więcej
Thomas Mann Śmierć w Wenecji Zobacz więcej
Thomas Mann Śmierć w Wenecji Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd