rozwińzwiń

Mdłości

Okładka książki Mdłości autorstwa Jean-Paul Sartre
Okładka książki Mdłości autorstwa Jean-Paul Sartre
Jean-Paul Sartre Wydawnictwo: Zielona Sowa Seria: Arcydzieła Literatury Światowej [Zielona Sowa] klasyka
222 str. 3 godz. 42 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Seria:
Arcydzieła Literatury Światowej [Zielona Sowa]
Tytuł oryginału:
La Nausée
Data wydania:
2005-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1974-09-01
Data 1. wydania:
1991-04-29
Liczba stron:
222
Czas czytania
3 godz. 42 min.
Język:
polski
ISBN:
8373898964
Tłumacz:
Jacek Trznadel
"Mdłości to pierwsza i kto wie, czy nie najciekawsza powieść Jeana Paula Sartre'a, na pewno jedna z klasycznych powieści XX wieku (ukazała się u Gallimaida w 1938 r,). Z kilku poziomów tekstu, najważniejszy dotyczy odkrycia straszności istnienia jako podstawowej cechy człowieka. Straszny jest sam fakt istnienia, sama świadomość bytu, jeśli dojrzy to i odkryje jednostka. Zaś nieodłącznym, odczuciem, jakie temu towarzyszy, są Mdłości. Antoine Roquentin po to właśnie postanawia pisać swój dziennik, by utrwalić i ujrzeć wyraźniej tę nową świadomość bytu", (z posłowia J. Trznadla)
Średnia ocen
7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mdłości w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Mdłości



963 230

Oceny książki Mdłości

Średnia ocen
7,4 / 10
1084 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Mdłości

avatar
18
5

Na półkach:

Książka jest mi bliska że względu na opis mdłości. Jest to moim zdaniem jeden z najlepszych opisów "kryzysu egzystencjalnego" jaki znalazłem w literaturze. Aczkolwiek doceniam go poprzez porównanie z moim własnym doświadczeniem.

Opis życia, który prowadzi do mdłości jest ok ale mnie znudził. Konsekwencje mdłości moim zdaniem nie wynikają z samego doświadczenia (oczywiście zakładając, że doświadczenie jest czymś z czego cokolwiek może wynikać).

W związku z tym bliżej mi do Camusa ale Mdłości to książka, która zawiera fragmentów do których często wracam i dlatego wystawiam najwyższą ocenę.

Książka jest mi bliska że względu na opis mdłości. Jest to moim zdaniem jeden z najlepszych opisów "kryzysu egzystencjalnego" jaki znalazłem w literaturze. Aczkolwiek doceniam go poprzez porównanie z moim własnym doświadczeniem.

Opis życia, który prowadzi do mdłości jest ok ale mnie znudził. Konsekwencje mdłości moim zdaniem nie wynikają z samego doświadczenia (oczywiście...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
625
51

Na półkach:

Na początku jest dużo przemyśleń - w moim odczuciu - totalnie o niczym. Rozumiem, że mają to być głębokie rozmyślania egzystencjalne, ale to czy podnieść z ziemii papierek do nich nie należy, choćby nie wiem jaką historię do tego dopisać. W 1/4 w książce dalej nic się nie dzieje - narrator chodzi po ulicach, pracuje w bibliotece i śpi w mieszkaniu. Mam wrażenie, że historia opowiedziana z perspektywy Samouka byłaby ciekawsza.
"Będę czytał Eugenię Grandet. Nie dlatego, żeby mi to sprawiało wielką przyjemność, trzeba jednak coś robić". - To, zdaje się motyw przewodni narratora, a to sprawia, że ja mam podobne odczucia do "Mdłości".
Bohater jest bardzo spostrzegawczy, dostrzega mnóstwo szczegółów, niewidocznych dla zwykłych śmiertelników, choć mam wrażenie, że na dłuższą metę nic z tych obserwacji nie wynika. Pojawiają się historie relacji z kobietami, ale tak samo nijakie jak wszystko inne. Jest nieco przerażony swoją wolną wolą, nie ma pojęcia, co zrobić ze swoim życiem, choć jak zauważa, jest jeszcze młody i może zacząć od nowa.
Na ostatnich 20 stronach w końcu się coś dzieje, a narrator zyskuje mój szacunek. Ostatnia strona daje jednak nadzieję - "można więc uzasadnić swoje istnienie?" - pyta autor. Myślę, że tak.
To nie tak, że nie doceniam tych głębokich przemyśleń na temat bezsensu istnienia, czy tym bardziej - ich nie rozumiem. Rozumiem i doceniam. Tylko wydaje mi się, że - zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy mamy epidemię depresji - do niczego konkretnego to nie prowadzi, a wręcz mogą być szkodliwe.

Na początku jest dużo przemyśleń - w moim odczuciu - totalnie o niczym. Rozumiem, że mają to być głębokie rozmyślania egzystencjalne, ale to czy podnieść z ziemii papierek do nich nie należy, choćby nie wiem jaką historię do tego dopisać. W 1/4 w książce dalej nic się nie dzieje - narrator chodzi po ulicach, pracuje w bibliotece i śpi w mieszkaniu. Mam wrażenie, że historia...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
485
125

Na półkach:

Ponadczasowa! Mimo upływu lat tematyka pozostaje aktualna. To fundament klasyki, który każdy miłośnik literatury powinien znać .Sięgając po książkę miałam pewne obawy, że sposób pisania może być zbyt wymagający, ale na szczęście nie. To literacka perełka, która udowadnia, że prawdziwa klasyka nie starzeje się nigdy. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla miłośników klasyki, ale dla każdego, kto szuka w książce czegoś więcej niż tylko rozrywki. To książka, która uczy, porusza i inspiruje. Czas spędzony w towarzystwie dobrej literatury jest cenny.

Ponadczasowa! Mimo upływu lat tematyka pozostaje aktualna. To fundament klasyki, który każdy miłośnik literatury powinien znać .Sięgając po książkę miałam pewne obawy, że sposób pisania może być zbyt wymagający, ale na szczęście nie. To literacka perełka, która udowadnia, że prawdziwa klasyka nie starzeje się nigdy. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla miłośników klasyki, ale...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4525 użytkowników ma tytuł Mdłości na półkach głównych
  • 2 899
  • 1 563
  • 63
382 użytkowników ma tytuł Mdłości na półkach dodatkowych
  • 166
  • 95
  • 41
  • 30
  • 28
  • 11
  • 11

Inne książki autora

Jean-Paul Sartre
Jean-Paul Sartre
Powieściopisarz, dramaturg, eseista i filozof francuski. Przedstawiciel egzystencjalizmu. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 1964 (odmówił jej przyjęcia). Sartre był czołowym przedstawicielem egzystencjalizmu ateistycznego. Pod koniec życia odszedł od egzystencjalizmu i rozwinął własną wersję socjologii marksistowskiej. Jego ostatnim znaczącym dziełem filozoficznym jest napisana w 1960 roku „Critique de la raison dialectique”, w której starał się stworzyć syntezę egzystencjalizmu z marksizmem. Jego współpracowniczką i towarzyszką życia była pisarka, feministka i filozofka Simone de Beauvoir. Jean-Paul był dzieckiem Jean-Baptiste Sartre’a, zawodowego oficera wojsk inżynieryjnych, który umarł niedługo po narodzinach syna, i Anny Marii Schweitzer pochodzącej ze znanej rodziny intelektualistów z Alzacji (jej krewnym był Albert Schweitzer). Wychowywany był przez same kobiety, które rozpieszczały go i darzyły przesadnym uwielbieniem, co, jak sam twierdzi w swojej autobiografii, wytworzyło w nim wyraźny narcyzm i bezkrytyczną wiarę w swoje możliwości. Jeszcze jako kilkuletni chłopiec odkrył w sobie ogromne zainteresowanie literaturą, w której świat został wprowadzony przez dziadka, Karola Schweitzera. W 1917 roku jego matka ponownie wyszła za mąż, a Sartre zaczął uczęszczać do liceum w La Rochelle; uznał później ten okres za „najgorszy w życiu” (ponieważ został wyrwany spod opieki adorujących go kobiet i utracił wyłączność do miłości matki). W 1921 roku wrócił pod opiekę matki do Paryża, gdzie uczęszczał do liceum Henryka IV. Tam odkrył w sobie zdolności przywódcze. Był wyjątkowo uzdolniony, jednocześnie lubił prowokować i szokować otoczenie. W tym czasie zaczął pisać pierwsze opowiadania satyryczne. Podczas studiów w elitarnej École Normale Supérieure w Paryżu swoim pacyfistycznym skeczem w 1927 Sartre spowodował dymisję dyrektora. Twierdził, że czytał ponad 300 książek rocznie i pisał ogromne liczby piosenek, poematów, opowiadań i powieści. W 1927 roku Sartre startował w concours d’agrégation z filozofii; zbyt indywidualne potraktowanie zadanych tematów sprawiło, że nie znalazł się w gronie laureatów. Podczas przygotowań do powtórnego egzaminu poznał Simone de Beauvoir, w której zakochał się i nazywał swoją „konieczną miłością” (amour nécessaire),co nie przeszkadzało mu w nawiązywaniu licznych związków z innymi kobietami (amours contingentes). W 1929 roku Sartre i de Beauvoir zostali przyjęci do grona agrégés z filozofii (on – z pierwszą lokatą, ona z drugą). W listopadzie 1929 rozpoczął piętnastomiesięczne szkolenie wojskowe, podczas którego uczył się meteorologii (później, w latach 1939–1941 był meteorologiem w armii francuskiej). Po odbyciu obowiązkowej służby wojskowej, Sartre zatrudnił się jako nauczyciel w Hawrze; był to dla niego bardzo trudny okres, którego świadectwem są fragmenty książki Mdłości. Charyzma zjednała mu jednak serca uczniów. Pracował następnie w Instytucie Francuskim w Berlinie, gdzie skupił się studiowaniu fenomenologii Husserla. Pierwsza, opublikowana w 1938 roku, książka Sartre’a La Nausée (Mdłości),powieść filozoficzna i częściowo autobiograficzna, odniosła sukces. Przeniósł się do Neuilly-sur-Seine, gdzie napisał zbiór opowiadań Le Mur (Mur). Zmobilizowany w 1939 roku, spędził bezczynny okres dziwnej wojny na pisaniu (po 12 godzin dziennie). Podczas pierwszych walk w czerwcu 1940 dostał się do niewoli i osadzony był w obozie jenieckim w Niemczech, gdzie po raz pierwszy w życiu zaczął odczuwać solidarność z innymi ludźmi; organizował działalność kulturalną, pisał sztuki teatralne. Dzięki fałszywemu zaświadczeniu lekarskiemu wyszedł na wolność w 1941 roku i przyjechał do Paryża. Włączył się w działalność ruchu oporu; tworzył organizację podziemną „Socjalizm i wolność”. Pod koniec wojny został zwerbowany przez Alberta Camusa do innej organizacji konspiracyjnej „Walka”. Pisał pierwsze sztuki teatralne, m.in. „Muchy” (fr. Les Mouches),„Przy drzwiach zamkniętych” (fr. Huis clos). Po wojnie zaczął pisać artykuły do gazet (m.in. do „Le Figaro”),wyjechał do USA, gdzie przyjmowany był uroczyście jako bohater ruchu oporu. Dzięki założonej w 1945 roku gazecie filozoficzno-literackiej Les Temps modernes, Sartre stał się sławnym i popularnym pisarzem i filozofem. Organizował słynne zebrania intelektualistów (m.in. Simone de Beauvoir, Maurice Merleau-Ponty i Raymond Aron) w paryskiej dzielnicy Saint Germain des Prés, podczas których propagował egzystencjalizm (dzięki niemu stał się najpopularniejszym kierunkiem filozoficznym i „subkulturą” lat 40. i 50. XX w. z własnymi kawiarniami i muzyką jazzową). Sartre stał się zwolennikiem marksizmu, piętnował wojnę w Indochinach, „imperializm amerykański”, gaullistów i przemiany w ZSRR; domagał się Europy „neutralnej i socjalistycznej”. Jednak próba utworzenia własnej partii politycznej skończyła się niepowodzeniem i Sartre zmuszony był zbliżyć się do Francuskiej Partii Komunistycznej. W latach 60. Sartre starał się pogodzić egzystencjalizm z marksizmem w dziele Krytyka dialektycznego rozumu. Wycofywał się powoli z aktywnej dyskusji filozoficznej z nowym kierunkiem – strukturalizmem; pisał książki analizujące XIX wiek i twórczość literacką Flauberta. Podupadał na zdrowiu z powodu nałogowego zażywania amfetaminy (corydrane’u) i nadużywania alkoholu. W 1964 roku głośna stała się jego odmowa przyjęcia literackiej nagrody Nobla za autobiograficzną powieść Słowa (Les Mots). Sartre uzasadnił tę decyzję tym, że żaden człowiek nie powinien być „uwieczniony” za życia. Tak samo odmówił przyjęcia Legii Honorowej i profesury w Collège de France. Te zaszczyty, zdaniem Sartre’a, „ograniczyłyby jego wolność”. Przyłączył się do protestów młodzieży, studentów i intelektualistów w maju 1968 w Paryżu: agitował, organizował demonstracje, dyskutował z robotnikami i studentami. Protestował przeciwko prezydenturze Charles de Gaulle’a i przeciwko interwencji radzieckiej w Czechosłowacji. Popierał studencki ruch maoistyczny, oraz różne organizacje lewicowe i feministyczne. W 1973 roku założył dziennik „Libération”. Chociaż popierał istnienie państwa Izrael (w 1976 jedyny raz w życiu zgodził się przyjąć doktorat honoris causa Uniwersytetu w Jerozolimie),to zawsze bronił sprawy Palestyńczyków i dążył do zawarcia pokoju między Izraelczykami i Arabami. W 1972 roku wylew krwi do mózgu pozbawił Sartre’a wzroku, ale nie zahamował jego działalności: dalej dyktował książki, artykuły, prowadził debaty, angażował się politycznie (m.in. interweniował w sprawie uwięzienia przywódcy Frakcji Czerwonej Armii – Andreasa Baadera). Apelował o uwolnienie dysydentów z ZSRR. W 1979 roku prosił prezydenta Francji o przyjęcie uciekinierów z Wietnamu, tzw. boat people. Pod koniec życia sam siebie określał jako anarchistę. Osiem lat później, w wieku 75 lat Sartre zmarł na obrzęk płuc. Przed śmiercią stał się bliski swemu ostatniemu sekretarzowi, wierzącemu i praktykującemu Żydowi Benny’emu Lévy; pojawiły się w związku z tym sugestie dotyczące zbliżenia się Sartre’a do judaizmu, mimo że całe życie był ateistą. W jednej z pierwszych jego biografii pośmiertnych pojawiła się informacja o przystąpieniu przez niego tuż przed śmiercią do sakramentu pokuty i pojednania. W kolejnym jej wydaniu informacji tej już nie zamieszczono. Jego pogrzeb na cmentarzu Montparnasse w Paryżu zgromadził ponad 50 000 ludzi.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zamek Franz Kafka
Zamek
Franz Kafka
„Zamek” Franza Kafki to wyjątkowo specyficzna lektura — wybitnie ambitna i, być może, pisana przez autora dla samego siebie. Można ją jednak próbować odczytać jako rozwinięcie pesymistycznej wizji „Procesu”, ale jednocześnie z wyraźnym przestawieniem akcentów: zamiast historii o wyroku, który wydaje system, dostajemy historię o tym, że system nie daje żadnej odpowiedzi. W obu powieściach Kafka opisuje w istocie ten sam konflikt — CZŁOWIEK KONTRA SYSTEM. O ile w „Procesie” Józef K. zostaje nagle aresztowany i zmuszony do obrony wobec systemu, który działa bez wyjaśnień, o tyle w „Zamku” sytuacja odwraca się zasadniczo. K. przybywa do wsi dobrowolnie, przedstawiając się jako geometra wezwany przez władze. Nie jest ścigany — sam staje się petentem. To przesunięcie zmienia wszystko. Józef K. walczy o uniewinnienie, K. walczy o uznanie. Tamten próbuje uniknąć wyroku, ten – uzyskać potwierdzenie, że w ogóle ma prawo istnieć w obrębie systemu. Jednak właśnie ta aktywna postawa ujawnia głębszy poziom absurdu. Im bardziej K. stara się zalegalizować swój byt, tym wyraźniej okazuje się kimś zbędnym — „ponadliczbowym”, kimś, kto wszędzie przeszkadza, choć nigdzie formalnie nie został odrzucony. W „Procesie” system jest agresywny, osaczający, niemal namacalny. W „Zamku” przeciwnie — pozostaje cichy, rozproszony, nieuchwytny. Nie atakuje, lecz nie odpowiada. Jego przedstawiciele mówią dużo, ale nie rozstrzygają niczego. Nawet momenty pozornej bliskości kończą się fiaskiem: najbardziej wymowna jest nocna rozmowa z Bürglem, podczas której urzędnik mimochodem odsłania mechanizm działania systemu i wskazuje K. możliwą w nim lukę. K. jednak, wyczerpany, zasypia w chwili, która mogłaby stać się przełomem. Szansa istnieje, lecz nie zostaje wykorzystana — i natychmiast znika. Pesymizm „Zamku” jest więc innego rodzaju niż w „Procesie”. Nie polega na nieuchronności wyroku, lecz na jego nieobecności. Bohater nie zostaje skazany — zostaje zawieszony. To zawieszenie znajduje wyraz także w formie utworu: powieść pozostaje niedokończona, co nie jest tylko faktem biograficznym, lecz znaczącym gestem. Być może Kafka celowo nadał „Zamkowi” formę bardziej rozwlekłą, momentami wręcz bardzo nużącą, aby czytelnik sam doświadczył tego stanu przeciągającego się oczekiwania i bezowocnego krążenia wokół nierozwiązywalnej sprawy — doświadczenia, które w „Procesie”, jako powieści bardziej zwartej i skondensowanej, jest znacznie mniej odczuwalne. Łatwo napisać w recenzji, że „Zamek” można odczytać — znacznie trudniej rzeczywiście przez niego przejść: lektura zajęła mi sporo czasu, czytałem ją powoli, po kilka–kilkanaście stron dziennie, z przerwami. W praktyce dopiero obejrzenie spektaklu Teatru Telewizji z 1989 roku w reżyserii Marka Grzesińskiego pomogło mi uporządkować i utrwalić w głowie przebieg powieści — mimo że inscenizacja wprowadza pewne zmiany. Brak zakończenia utworu (celowo lub przypadkiem) staje się częścią jego sensu — K. nie dochodzi do żadnego punktu, bo taki punkt nie istnieje. W obu utworach człowiek ponosi klęskę w starciu z systemem, ale jej charakter jest odmienny. Józef K. ginie gwałtownie, „jak pies”, natomiast K. z „Zamku” nie ginie — jego porażka polega na czymś bardziej rozciągniętym i trudniejszym do uchwycenia: na nieskończonym trwaniu w stanie oczekiwania, które nigdy nie prowadzi do rozstrzygnięcia.
tomollot - awatar tomollot
ocenił na919 dni temu
Głód Knut Hamsun
Głód
Knut Hamsun
pomiędzy fizycznym głodem a człowieczeństwem - o upodleniu człowieka w Kristianii, o irracjonalnej potencjalności ludzkiej psychiki... prekursor modernistycznej powieści psychologicznej XX wieku - pierwsza nowoczesna powieść norweska (strumień świadomości, monolog wewnętrzny, narracja subiektywna, fragmentaryczna, antyrealistyczna)... pisarz był szczególnie hołubiony w weimarskich Niemczech (tematy ziemskie - Nagroda Nobla w roku 1920 za „Markens Grøde” [„Błogosławieństwo ziemi”]) - Goebbels wspomina w swoich dziennikach (rok 1923) o swoim uwielbieniu do Hamsuna... filozofowie szkoły frankfurckiej pisali przed wojną o misinterpretacji literatury Hamsuna (podobnie jak Dostojewskiego czy Nietzschego),która została wykorzystana przez propagandę narodowosocjalistyczną dla własnych celów - oczywiście zdobycie władzy, władzy absolutnej... po II wojnie światowej dzieła Hamsuna były bojkotowane społecznie w Norwegii z powodu jego jawnego poparcia dla Hitlera i kolaboracyjnego rządu Quislinga - Norwegowie palili jego książki, wyrzucali je z bibliotek i domów... *** znakomita ekranizacja książki z niesamowitą ścieżką muzyczno-sonoryczną Krzysztofa Komedy Sult (1966),reż. Henning Carlsen https://letterboxd.com/film/hunger-1966/ film znajduje się eg. na listach: - Danish Culture Canon, - National Cinematic Heritage, Memory of the World. uważany za pierwszy duński film, który zyskał poważne międzynarodowe zainteresowanie, od czasów kina Carl'a Theodor'a Dreyer'a...
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na826 dni temu
Ulisses James Joyce
Ulisses
James Joyce
Podobno po napisaniu „Ulissesa” James Joyce był tak wyczerpany, że przez rok od ukończenia nie napisał niczego nowego. Mnie też realnie wyczerpała lektura tej książki. Przebrnąłem przez całość w jakieś dwa tygodnie intensywnego czytania, korzystając z okazji przebywania na zwolnieniu chorobowym. Inaczej bym chyba nie dał rady. Co za książka, ufff. Nawet nie wiem, jak mógłbym ją ocenić. Bo czy rację ma osoba dająca 1/10 twierdząc przy tym, że to ciężkostrawny bełkot? Absolutnie. Ale czy rację mieć będą osoby uważające Ulissesa za arcydzieło i najbardziej wyjątkowe literackie dzieło w historii? Tak, oni też będą mieli rację. Ulisses jest bardzo trudny, eksperymentalny, męczący drażniący, gdzie jakieś 10% to genialna literatura, z 30% to czytanka, które „ujdzie”, a z 60% to ciężkostrawna papka. Czy dla tych genialnych 10% warto się z tą książką męczyć? Tu już sobie sam każdy musi odpowiedzieć, ale moim zdaniem – tak, warto. James Joyce był geniuszem i sam fakt, że prawie każdy rozdział jest odrębny w formie, znaczy o unikalności tego dzieła. Są rozdziały gorsze i lepsze. Mamy absolutnie cudowne Sirens napisane w formie ckliwego romansidła albo Wandering Rocks przedstawiające kilka momentów w Dublinie opisanych z perspektywy kilkunastu (kilkudziesięciu) osób poruszających się po mieście w tym samym czasie. Ale mamy też okropnie dłużące się momenty, jak znienawidzony przeze mnie Circe w formie psychodelicznego, halucynogennego utworu dramatycznego, lub chaotyczny Aeolus mający imitować chaos natłoku wiadomości z gazet. Nie wszystko czyta się przyjemnie, ale nie sposób nie docenić mistrzostwa kunsztu pisarskiego i ogromnej erudycji autora. Trochę mi szkoda, że James Joyce, który będąc tak genialnie uzdolnionym pisarzem, tak mało zostawił po sobie „czystej” literatury, poświęcając się raczej eksperymentom językowo-literackim. Podobno jego późniejsze dzieło, „Finneganów tren”, jest pod tym względem jeszcze bardziej zwariowane. Taką wybrał jednak drogę, a mi pozostaje zawsze powrót do przystępnych „Dublińczyków” czy „Portretu artysty”. Albo „Ulissesa”, ale wybranych rozdziałów, bo książki tej wcale nie trzeba czytać linearnie. Cieszę się, że udało mi się zmierzyć z tym kolosem i w pełni rozumiem, dlaczego jest tak polaryzujący, ale i dlaczego został uznany za jedno z najważniejszych dzieł literackich, zwłaszcza epoki modernizmu. Ale boże, oby nigdy więcej czytania całości, zwłaszcza tego przeklętego rozdziału Circe. Ranking i krótka charakterystyka rozdziałów, czyli poradnik dla czytających: https://gdzietaeudajmonia.blogspot.com/2026/03/ulisses-james-joyce-poradnik-do.html
BastradPL - awatar BastradPL
ocenił na101 miesiąc temu
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie Fernando Pessoa
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie
Fernando Pessoa
Pierwsze i prawdopodobnie ostatnie moje podejście do Pessoa. Książka jest stosunkowo długa i ciężka do przeczytania, mi bardzo się dłużyła i język autora zupełnie mi nie podszedł ani nie pomógł w przebrnięciu. Niesamowicie zaciekawiło mnie podejście autora do tworzenia nowych heteronimów w swoim życiu, a nawet tłumaczenia jak różnią się między sobą i czasem jak nawet różnią się od niego samego/jego własnych poglądów. Do tego znalazłem parę ciekawych ideii i cytatów, niestety zbyt mało aby usprawiedliwić długość książki. Co ciekawe czytałem ją przypadkiem w podobnym czasie gdy zacząłem czytać dzieła Seneki i ta, powiedzmy antyczna samoanaliza gra z moją duszą dużo dużo bardziej, nawet jeśli autorzy dochodzą do podobnych wniosków. Myślę, że takie podejście do samego siebie i świata jest bardzo potrzebne dzisiaj, gdzie każdy co raz bardziej jest 100% przekonany tylko do swoich poglądów bez otwierania się na innych, a tak na prawdę po długiej i bolesnej "samoanalizie" może się okazać, że nic z naszych poglądów nie jest nasze, a jedynie zaszczepione w nas przez różne doświadczenia czy relacje. Czytając ją myślałem własnie, że opinie będą bardzo podzielone, albo 10 albo 1, ja starałem się być jak najbardziej obiektywnym nawet jeśli lektura mnnie trochę wymęczyła w złym sensie tego słowa znaczeniu, to jednak ze względu na powyższe argumenty myślę, że warta przeczytania, nawet fragmentami. Końcowo powiem, że wg. mnie książka nie jest aż tak pesymistyczna jakby się zdawało na pierwszy rzut oka, w wielu momentach, sczególnie opisach natury widać ukochanie życia takiego jakim jest, na swój może lekko "czarny" sposób, ale jednak odczytywałem te fragmenty jako coś pozytywnego! :)
KubeK - awatar KubeK
ocenił na73 miesiące temu
Outsider Colin Wilson
Outsider
Colin Wilson
Dla jasności książka nie tyle jest przedstawieniem egzystencjalizmu co próbą interpretacji osoby Outsidera. Wilson tropi obcego. Poddaje analizie głównie postacie literackie, namiętnie odczytując wszytko przez pryzmat biografii autorów. A opisując życie artystów sięga do pozostawionych przez nich pism. Dziwi podejście do chronologii, Wilson potrafi przedstawić pięć książek Hessego pod rząd dla przedstawienia widzianej przez się ewolucji Outsidera, ale nie dostrzega powiązań między poszczególnymi autorami, a przecież w dużej mierze to lektury ich kształtowały. Zastanawia również dobór książek. Z powieści Sartra tylko Mdłości, z Camusa tylko Obcy. Za to opowiadania Hemingwaya, Graham Greene, Henry James, Lawrence, mistyka buddyjska, Schiller, Goethe, poeci angielscy... Niemniej od tego co jest bardziej zastanawia to czego nie ma. Może to wina braku formalnego wykształcenia, może braku dostępnych lektur, może zaś anglosaskiego pochodzenia. Bardzo to wszytko niespójne, ale jeśli kogoś ciekowi zdecydowanie warto się zapoznać. Napisana przez samouka, chwilami przypomina typowo "szkolne" porównanie, ciekawe czy edukacja pozwoliłaby na wybicie się z tej formy. Autor próbuje stworzyć system, nazywa go w posłowiu "Nowym Egzystencjalizmem" lub co gorsza "egzystencjalizmem fenomenologicznym", będzie go tworzył przez kolejne książki. Ale wszystko to trąci myszką, a i mistyką przy okazji, i dość znamienny jest fakt, że autor największym powodzeniem cieszył się w Stanach.
Mat - awatar Mat
ocenił na65 lat temu
Spowiedź szaleńca August Strindberg
Spowiedź szaleńca
August Strindberg
„...wczorajsza prawda zmienia się w jutrzejszą bzdurę”. Autobiograficzna powieść Strindberga o piętnastu latach jego burzliwego związku z pierwszą żoną, Siri von Essen (książkowa Maria). Wydaje się być przejmującym lamentem zgorzkniałego mężczyzny, wykorzystywanego i ciężko doświadczonego przez zepsutą i samolubną kobietę. Na ile jest prawdziwa? – trudno powiedzieć, gdyż z rozmysłem uwzględnia wyłącznie jeden punkt widzenia. W tym głośnym konflikcie małżeńskim, plotkarska opinia publiczna żywiąca się życiem innych, stanęła po stronie pani Strindbergowej, toteż dla Strindberga „Spowiedź szaleńca” była tym, czym dla dzisiejszych celebrytów uwikłanych w trudne związki, jest oświadczenie na Facebooku lub Instagramie. Zanim przystąpił do opisywania swoich relacji z późniejszą żoną, Strindberg poświęcił kilka stron powieści na wspomnienia z lat wcześniejszych. Okazuje się, że był on człowiekiem bezpruderyjnym. Dostrzegał wady moralne niektórych kobiet, lecz mu one nie przeszkadzały. Nie tylko akceptował te kobiety, ale nawet idealizował je i adorował. Można zatem rzec, że świadomie oszukiwał siebie bardziej, niż kiedykolwiek zrobiła to jego żona z pierwszego małżeństwa. Co nie oznacza, że opisane przez Strindberga cierpienie, jest z tego powodu mniej bolesne. Oczywiście nie jest. Tyle że wiedząc o tym, trudniej mu współczuć. Książka w absolutnie kapitalny sposób opisuje szaloną miłość Strindberga i przewrotność Siri von Essen. Biorąc pod uwagę tematykę związaną z homoseksualizmem i biseksualizmem (kobiet - w tym przypadku),aż trudno uwierzyć, że została napisana w XIX wieku. „Spowiedź szaleńca” to powieść świetna, ale ciężko się ją czyta. Tyle w niej niegodziwości, dziwactw i niepokoju, że czasem trudno to nagromadzenie perwersji wytrzymać. Jednak Strindberg jest pisarzem wybitnym, co widać zwłaszcza wtedy, gdy z finezją opisuje, jak wszystko bierze w łeb. Wielki samozwańczy pesymista, że tak powiem.
Apelajda Sękliwa - awatar Apelajda Sękliwa
oceniła na71 rok temu

Cytaty z książki Mdłości

Więcej

Myślałem o samobójstwie. Powstrzymywało mnie tylko to, że nikt, absolutnie nikt nie wzruszy się moją śmiercią, że w śmierci będę jeszcze bardziej samotny niż w życiu.

Myślałem o samobójstwie. Powstrzymywało mnie tylko to, że nikt, absolutnie nikt nie wzruszy się moją śmiercią, że w śmierci będę jeszcze bar...

Rozwiń
Jean-Paul Sartre Mdłości Zobacz więcej

Ale dla mnie nie ma ani poniedziałku, ani niedzieli: są tylko dni popychające się w bezładzie.

Ale dla mnie nie ma ani poniedziałku, ani niedzieli: są tylko dni popychające się w bezładzie.

Jean-Paul Sartre Mdłości Zobacz więcej

Nie myśleć... Nie chcę myśleć... Myślę, że nie chcę myśleć. Nie powinienem myśleć, że nie chcę myśleć. Bo to także jest myślą." Czy nigdy nie będzie temu końca? Moja myśl to ja: oto dlaczego nie mogę się zatrzymać. Istnieję, ponieważ myślę... i nie mogę powstrzymać się od myślenia. W tej samej chwili - to obrzydliwe - jeśli istnieję, to tylko dlatego że brzydzę się istnieniem. To ja, to ja sam wyciągam się z nicości, do której pragnę podążyć: nienawiść, niesmak istnienia, to są także sposoby, abym istniał, abym zagłębił się w istnieniu.

Nie myśleć... Nie chcę myśleć... Myślę, że nie chcę myśleć. Nie powinienem myśleć, że nie chcę myśleć. Bo to także jest myślą." Czy nigdy ni...

Rozwiń
Jean-Paul Sartre Mdłości Zobacz więcej
Więcej