The Exploits of Sherlock Holmes

Okładka książki The Exploits of Sherlock Holmes
John Dickson CarrAdrian Conan Doyle Wydawnictwo: Sphere Books kryminał, sensacja, thriller
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo:
Sphere Books
Data wydania:
1978-01-01
Data 1. wydania:
1978-01-01
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
angielski
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
2 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
460
415

Na półkach: ,

Tuzin sherlockowych apokryfów napisanych przez Adriana (syna pisarza) oraz Carra (biografa pisarza). Na ogół dobrze naśladują styl kanonu, treściowo są różne, tak jak i oryginalne przygody. Najlepsze wydały mi się „Zamknięty pokój”, „Przygoda w Foulkes Rath” i „Rubin”.
Każda opowieść jest przypuszczalnym odtworzeniem sprawy w kanonie jedynie wzmiankowanej. Przy streszczaniu kryminałów należy unikać zdań w rodzaju „dzięki mistrzowskiej narracji do samego końca nie podejrzewamy, iż zabójcą Palmera okaże się jego goryl Williams” lecz Diabeł Morski podpowiada, by tak właśnie streszczać. Jednak wtedy uprzedzam. O ile wiem, tylko „Czciciel parasola” i „Przygoda w Foulkes Rath” zostały przetłumaczone na polski, można je znaleźć jako dzieła Artura Conan Doyle'a. I nic dziwnego, zwłaszcza to drugie wydaje mi się nawet lepsze od oryginału.

1. Siedem zegarów (The Adventure of the Seven Clocks)
„Od czasu do czasu słyszałem jakieś niejasne opisy jego czynów: wezwania do Odessy w sprawie morderstwa Trepowa” („case of the Trepoff murder” ze „Skandalu w Bohemii”).
Tematyka zbliżona do „Złotych binokli”, treść zasadniczo inna, ujawniam zakończenie.
Holmesa prosi o pomoc dziewczyna (taki początek mają „Nakrapiana przepaska”, „Samotna rowerzystka”, „Przedsiębiorcza guwernantka”, „Znak Czterech”, „Sprawa tożsamości”, zbliżony zaś „Dolina Boscombe”, „Król szantażu”, „Zabójstwo przy moście” i „Szalony Profesor”), Celia Forsythe. Pokochała Karola Hendona, którego poznała w Szwajcarii i który ma dziwne nawyki.
- W ciągu ostatnich dwóch tygodni, bez żadnego wytłumaczalnego powodu zniszczył siedem zegarów. Dwa z nich rozbił na moich oczach! Co prawda płaci później za ich zniszczenie. A co najdziwniejsze, Karol po otrzymaniu listu od pana bardzo się zaniepokoił i gdzieś zniknął.
Holmes oczywiście nie pisał ani wysyłał tego listu, stąd uznał sprawę za wielce podejrzaną. Jak wkrótce odkrył, Karol jest podróżującym incognito rosyjskim księciem, którego lęk przed zegarami wynika z zabicia jego ojca bombą zegarową. Służący księcia, Trepow, pozornie mu oddany, okazał się zamachowcem. Detektyw ustala miejsce pobytu Karola, jak zwykle w takich przygodach stary dworek na angielskiej prowincji. W ostatniej chwili, gdy zamachowiec wrzuca bombę przez komin, Holmes i Watson strzelają. Trepow wyleciał w powietrze, książę jakoś to przeżył ...

2. Złoty zegarek (The Adventure of the Gold Hunter)
„Rok 1887 obfitował w sprawy różnej wagi, które zachowuję w swojej kronice. Wśród przypadków z okresu tych dwunastu miesięcy znajduję na przykład śledztwa związane z Paradol Chamber, czyli Towarzystwem Miłośników Żebractwa, które prowadziło luksusowy klub w podziemiach składu mebli; ze sprawą zaginięcia brytyjskiej barki "Sophy Anderson"; dziwnych przygód Grice Patersons na wyspie Uffa i wreszcie z tajemnicą otrucia Camberwella. W tym ostatnim przypadku, jak może jeszcze publiczność pamięta, Sherlock Holmes, nakręcając zegarek zmarłego człowieka, zdołał udowodnić, że chronometr ów został nastawiony dwie godziny wcześniej, co wskazywało, że zmarły położył się do łóżka w tym właśnie czasie - a dedukcja ta miała decydujące znaczenie dla wyjaśnienia całej zagadki.” (Z „Pięciu pestek pomarańczy”, tłum. Lech Niedzielski) Dokładnie brzmi to „Camberwell poisoning case”, co nie jest nazwiskiem, wówczas brzmiałoby zapewne „Camberwell's poisoing case”. Zaś „czyli” jest dodatkiem tłumacza, w oryginale jest „of the Paradol Chamber, of the Amateur Mendicant Society, who held a luxurious club in the lower vault of a furniture warehouse, etc.” zatem to dwie różne sprawy.
Gdy zmarł John Trelawney (nazwisko i imię jakby z „Wyspy Skarbów”) właściciel majątku Goodman's Rest koło wioski Camberwell w hrabstwie Somerset, pastor James Appley powiedział:
- Znak to był z Niebios. Dziedzic odszedł we śnie, bez wyraźnej przyczyny. Krótko przed tym wydziedziczył swoją siostrzenicę. Zapisał wszystko swemu lekarzowi a memu siostrzeńcowi, doktorowi Griffinowi, który jest teraz podejrzany.
Sherlock robi oględziny miejsca zbrodni.
- Zatrucie - orzekł - wystarczyło nasączyć wacik chloroformem i trzymać na twarzy śpiącego dostatecznie długo, by zszedł.
- To pozostawiłoby ślady na skórze ofiary.
- Można tego uniknąć, rozprowadzając wpierw na twarzy cienką warstwę wazeliny.
- Sprawcą musi być lekarz, od początku wiedziałem - Lestrade patrzy na Grfiffina.
Zegarek zwany Gold Hunter dziedzic nakręcał przed snem, a pechowej nocy poszedł spać później niż zwykle, o czym wyżej była mowa, zatem zeznania jednego ze świadków, o której godzinie to zaszło, były kłamliwe. Jak wyszło na jaw, Trelawney dopiero zamierzał wyznaczyć nowego spadkobiercę, stąd zabójstwo nastąpiło, gdy wprawdzie już spisał, lecz jeszcze zanim podpisał ostatnią wolę. Tym samym za zabójstwo odpowiada inna osoba, niż lekarz. Dodam: nie chodzi o siostrzenicę ...

3. Woskowi Gracze (The Adventure of the Wax Gamblers)
W „Skandalu w Bohemii” mowa jest o „skandalu zastępstwa Darlingtona” (The Case of the Darlington Substitution Scandal). Trudno powiedzieć czy to miejscowość czy nazwisko, kontekst zdania wskazuje na wywołanie pozornego zagrożenia w celu skłonienia kogoś do ujawnienia czegoś cennego a ukrytego, co tu raczej nie zaszło, patrz niżej: „Czerwona Wdowa”.
Luźne nawiązanie do „Srebrnej Gwiazdy” i „Psy się nie mylą” czyli wyścigów konnych oraz do „Tańczących sylwetek” czyli szyfru. Zabawne, ujawniam zakończenie.
Po amatorskiej walce z zawodowym bokserem, zakończonej zwycięstwem Holmesa, wielki detektyw potknął się na słabo oświetlonych schodach i skręcił nogę (jakby aluzja do „Zniknięcia młodego lorda” chociaż tam udawał). Sherlock jak zwykle narzeka na brak przypadków do rozwiązywania. Nagle otrzymuje list od Gerwazego Darlingtona, zapowiadający odwiedziny następnego dnia.
- Co to za jeden? - zaciekawił się Watson.
- Bawidamek i hazardzista. W zeszłym roku postawił dużo na Bengalską Lady, klacz lorda Howe, podarowaną przez jakiegoś radżę, i sporo wygrał. Podejrzewają go o oszustwo dzięki wykorzystaniu poufnych wiadomości, ale dotąd bez dowodów.
Na Baker Street przybywa Samuel Baxter ze swą wnuczką Eleanorą. Baxter pracuje jako ochroniarz w Muzeum Figur Woskowych. Od kilku dni dziwne rzeczy dzieją się z dwoma figurami wyobrażającymi graczy w karty. Karty do gry, które były w ręce jednego gracza, leżą na stole, a zamiast nich w ręce są inne. Dziewczyna próbuje przekonać dziadka do zakończenia wizyty, lecz Holmes jest zaciekawiony. Po wyjściu klienta wysyła Watsona do Muzeum, by przyniósł karty w kopercie. Muszą być w tej samej kolejności, w jakiej zostały ułożone.
Sherlock ogląda je i uznaje za szyfr. Wśród 9 kart są 3 asy trefl i 3 walety karo, co jest niemożliwe w zwykłej grze. Alfabet angielski ma 26 liter, a talia składa się z 52 kart, do każdej litery można dopasować dwie karty. Zakładając, że walet karo oznacza „s”, a as trefl „e”, wychodzi słowo „Sheerness”. Jest to imieniem konia, na którego należy postawić w wyścigach. Nazajutrz po przybyciu Eleanory, zgodnie z zapowiedzią wpada Darlington, przynosząc sporą sumę.
- Holmes, rzuć tę robotę dla Scotland Yardu i zostań bokserem, więcej na tym zyskasz, widzisz, tu masz część wygranej z ostatniej walki, postawiłem na ciebie i sporo zarobiłem - rzucił od progu.
- Bez urazy, ale chyba nie pojmuję.
- A to kumasz, gliniarzu? - machnął Sherlockowi pięścią przed nosem.
- Zechciej się pan wyrażać w obecności damy.
- A gdzie tu widzisz damę? - zarechotał tamten - Ponętna dziewucha i tyle.
- Ostrzegam pana - zaczął Watson.
- A kto cię pytał, rzezignacie, znasz się boksie? Żebym cię nie musiał uświadomić!
- Spokojnie Watsonie, ten pan jeszcze nie ochłonął po wygranej, zaraz mu to przejdzie - roześmiał się detektyw i ujawnił wyniki śledztwa, wyciągając karty z kieszeni. Adresatem wiadomości był Darlington, a nadawczynią Eleanora, pracująca jako sekretarka u lorda Howe. Rozwścieczony hazardzista próbuje wyrwać karty Holmesowi, gdy nagle zostaje znokautowany przez Watsona (!).
- Położyłeś go tak dobrze, że nie odzyska przytomności przez dziesięć minut ! - rzekł z uznaniem Holmes - zrobić ze mnie zawodowego pięściarza to nawet mi schlebia, traktować mnie jak zawodowego policjanta już znacznie mniej. (ostatnia uwaga wyraźnie z „Nakrapianej Przepaski”)
Jak wyjaśnia Eleanora, przekazała tajemnicę, gdyż kochała Darlingtona, a przynajmniej tak sądziła.
- W takim razie lepiej zmienić przedmiot westchnień - radzi Sherlock - Watsonie, na dłuższy czas utajnimy tę sprawę.

4. Czciciel parasola/Cud w Highgate (The Adventure of the Highgate Miracle) „Jedna z tych niedokończonych opowieści dotyczy pana Jamesa Phillimore’a, który wróciwszy do własnego domu po parasol, już nigdy z niego nie wyszedł, i wszelki słuch po nim zaginął.” („Zabójstwo przy moście Thor”)
Widać podobieństwo do „Człowieka z wywiniętą wargą” oraz do „Zaginięcia pana Davenheima” z przygód Poirota, jednak treść zasadniczo inna, przy tym dziwna. Częściowo ujawniam rozwiązanie.
Detektyw dostaje telegram (z którego oczywiście sporo wydedukował) od jakiejś Glorii Cabpleasure (nazwisko można przetłumaczyć jako Powóz Przyjemności), zapowiadający jej przybycie z powodu swego męża, czciciela parasola. Jak następnie opowiada, jej mąż zwariował (co przypomina początek „Psy się nie mylą”), przynajmniej takie sprawia wrażenie, wszędzie chodzi z parasolem, zapewne przywłaszczył brylanty firmy, w której pracuje, zamierza z nimi uciec nazajutrz rano, gdyż podsłuchała w nocy jego rozmowę z kimś przez okno.
Nazajutrz rano przyjaciele stoją przed wskazanym domem, gdzie spotykają Lestrade, jego bowiem także powiadomiła. Przed bramę zajeżdża mleczarz i wchodzi do domu, z którego zaraz wychodzi Cabpleasure, wraca się po parasol, wychodzi mleczarz, Lestrade każe go zrewidować w poszukiwaniu brylantów. Cabpleasure zniknął, w domu jest tylko jego żona. Obudziła się z trudem, gdyż wieczorem mąż wlał do jej bulionu dużą dawkę opium (ze „Srebrnej Gwiazdy”). Podczas przeszukania policja znalazła ubranie i parasol Cabpleasure'a, a także jego sztuczne wąsy. Lestrade nie zdołał wymyślić nic głupszego, niż uznać, że Cabpleasure przebrał się za własną żonę, zaś Watson, że za policjanta. Tymczasem zaginiony przybył do domu jako mleczarz, przebrał się za siebie, wyszedł, wrócił niby po parasol, przebrał się znowu za mleczarza, wyszedł i odjechał.
Uff ...
Brylanty należały do niego, co potwierdza wspólnik z firmy, stąd brak podstaw do ścigania (jednak podawanie środków odurzających, zwłaszcza bez wiedzy i zgody odurzanej osoby, jest karalne). W rzeczywistości nazywa się Phillimore, zapytany czemu uciekł, daje odpowiedź, która mnie nie przekonała ...

5. Czarny baronet (The Adventure of the Black Baronet) „Od czasu tragicznego zakończenia naszego pobytu w Devonshire, Holmes był zajęty wyjaśnianiem dwóch spraw niezmiernej wagi. W jednej udowodnił ohydne postępowanie pułkownika Upwooda w związku z głośnym skandalem karcianym w klubie „Nonpareil”; w drugiej zaś uwolnił nieszczęsną panią Montpensier od zarzutu morderstwa, jaki na niej ciążył w związku z rzekomą śmiercią pasierbicy, panny Carere, młodej osoby, którą w pół roku później odnaleziono w Nowym Jorku żywą i zamężną.” („Pies Baskerville'ów”, początek rozdziału 15) Opowiadanie luźno nawiązuje do drugiej ze spraw, gdyż właściwie jest o czym innym. Częściowo ujawniam zakończenie. Holmes i Watson spędzają wakacje w małej wiosce w Sussex (zapożyczone z „Układanki z Reigate” bądź „Diabelskiej nogi”). Już po paru dniach inspektor Gregson przyjeżdża z Londynu z prośbą o pomoc. Pułkownik Delsey zginął w domu Sir Reginalda Lavingtona, leżącym w pobliżu, o jakieś 30 mil (około 50 km). Gość leży na podłodze obok stołu, z poderżniętym gardłem, zaś gospodarz ma alibi, był wtedy na rybach. Żoną Lavingtona, zwanego „Czarnym Baronetem” jest wspomniana Małgorzata Montpensier. Pułkownik pił ze starego pucharu, dużego, srebrnego, wysadzanego drogimi kamieniami, z uchwytami w kształcie sów po obu stronach. Wedle zaznań służącego miał wznieść toast za zwycięstwo swego konia w wyścigach. Holmes w znalazł w starym rękopisie wiadomość z czasów Wojny Dwóch Róż (koniec XV wieku), iż puchar ten służył był do „sądu bożego”, jakowejś „próby pucharu”. Przy nachyleniu go z pechowej strony wyskakuje ukryte ostrze i podrzyna gardło osoby pijącej ...
Moim zdaniem skrajnie porąbane.

6. Zamknięty pokój (The Adventure of the Sealed Room). „Ze wszystkich problemów, które przedłożono memu przyjacielowi, panu Sherlockowi Holmesowi do rozwiązania w okresie naszej przyjaźni, były tylko dwa, o których to ja go poinformowałem - przypadek kciuka pana Hatherley'a i szaleństwa pułkownika Warburtona. Ta ostatnia sprawa bez wątpienia przedstawiała dla bystrego badacza istotnie wdzięczne zadanie.” („Palec inżyniera” względnie „Sherlock Holmes w Eyford”)
Zatem to druga z tych spraw, znacznie lepsza od pierwszej. Do domu Watsona wbiega przerażona dziewczyna i mdleje. Początek podobny do „Zaginięcia młodego lorda” (gdzie mdlał dyrektor szkoły) i „Korony z berylów” (bliski omdlenia bankier).
- To Cora Murray, córka przyjaciela mojego ojca - wyjaśnia żona Watsona - po przyjeździe z Indii mieszka u swojej przyjaciółki Eleanory Grand, która poślubiła starszego od siebie, dość dziwacznego pułkownika Warburtona.
Od Cory, gdy odzyskała przytomność, słyszą, iż pułkownik oszalał (w co zresztą ona nie wierzy), zastrzelił swoją żonę i siebie. Poprzedniego dnia pułkownika odwiedzili jego koledzy z wojska, major Earnshaw i kapitan Leisher, siostrzeniec pułkownika. Eleanora wyszła z mężem na rozmowę do pokoju, w którym pułkownik przechowuje kolekcję indyjskich pamiątek, masek, rzeżb i temuż podobnież. Major zaproponował kapitanowi i pannie Murray grę w karty. Wkrótce kapitan wyszedł z pokoju po wino, a major po tabakierę. Pozostawiona sama Cora nagle usłyszała dwa strzały. Wszyscy ruszyli do pokoju z osobliwościami, próbując otworzyć drzwi, lecz były zamknięte od środka. Wtedy kapitan wybiegł na zewnątrz i wybił kamieniem zamknięte okno. Było to tzw. francuskie okno, sięgające do podłogi. Martwy pułkownik i jego śmiertelnie ranna żona zostali znalezieni na podłodze. W rękach pułkownika leżał rewolwer.
- Podaj cygaro Watsonie - rzekł Sherlock - pani ma coś przeciw, że zapalę?
- Jakoś wytrzymam, pułkownik ciągle palił, w tym strasznym pokoju pełno było dymu z tytoniu.
- A zapach prochu?
- Jakoś nie zauważyłam.
- Rzeczywiście podejrzane.
Zamknięty pokój z pamiątkami wyraźnie wzorowany na przygodzie Holmesa „Garbus”, zaś zapach prochu na „Tańczących Sylwetkach”.
Holmes zrobił wizję lokalną i zbadał zwłaszcza pudełko cygar.
- Holenderskie - rzekł - Panno Murray, ma pani słuszność! Pułkownik nie był szalony.
Major prychnął głośno, kapitan próbował ukryć rozbawienie, gładząc wąsy:
- Wie pan to na podstawie cygar?
- Częściowo. Dr Watson może potwierdzić, że poświęciłem trochę uwagi badaniu tytoniu i że nawet odważyłem się wcielić swoje poglądy w małą monografię o rozróżnianiu 140 różnych odmian popiołu tytoniowego.
Badanie cygar wzorowane na „Pacjencie doktora Trevelyana”, zaś o monografii była mowa w „Studium w Szkarłacie” i „Tragedii w Boscombe Valley”. Zapach cygar był też wykorzystany w „Nakrapianej przepasce”, chociaż w inny sposób.
- Pułkownik padł ofiarą zabójstwa. Trzeba zabezpieczyć rozbite szkło - powiedział Sherlock tak, by usłyszał to podejrzany, po cichu zaś pouczył inspektora Mac Donalda, by zastawił pułapkę.
Teraz najlepszy kawałek.
„Po południu byłem zajęty moją spóźnioną wizytą lekarską i dopiero wczesnym wieczorem ponownie znalazłem się na Baker Street. Pani Hudson otworzyła mi drzwi, a ja zatrzymałem się na schodach, żeby odpowiedzieć na jej pytanie, czy zostanę na kolacji, kiedy w domu rozległ się głośny wystrzał. Pani Hudson chwyciła się poręczy.
- Proszę pana, on znowu zaczyna - zawołała - Te przeklęte pistolety! Nawet nie minęło sześć miesięcy, odkąd odstrzelił kawałek kominka! W interesie sprawiedliwości, tak powiedział. Och, doktorze Watson, jeśli nie pójdzie pan tam szybko, tym razem będzie to prawdopodobnie drogi palnik gazowy!
Rzucając naszej drogiej gospodyni słowo pocieszenia, wbiegłem po schodach i otworzyłem drzwi naszego starego salonu w chwili, gdy rozległ się drugi wystrzał. Przez chmurę ostrego czarnego dymu dostrzegłem Sherlocka Holmesa. Rozparł się w swoim fotelu, ubrany w szlafrok, z cygarem w ustach i dymiącym rewolwerem w prawej dłoni.
- Ach, Watsonie - powiedział leniwie.
- Na Boga, Holmesie, to naprawdę nie do zniesienia - zawołałem - to miejsce śmierdzi jak strzelnica. Jeśli nie dbasz o zniszczenia, błagam cię o rozważenie wpływu na nerwy pani Hudson i twoich klientów.
Otworzyłem szeroko okna i z ulgą zauważyłem, że hałaśliwy strumień przejeżdżających dorożek i powozów najwyraźniej zagłuszył strzały.”

Holmes w zadymionym pokoju zapożyczony z „Psa Baskerville'ów”, strzelający do ściany z „Rytuału Musgrave’ów”, choć tu ma to większe uzasadnienie.
- Zrobiłem doświadczenie - wyjaśnił - czy dym z cygara, które zabrałem od pułkownika, może zagłuszyć zapach prochu. Jak przypuszczałem, nie może.
W pułapkę zastawioną na miejscu zbrodni wpada ten, kogo Sherlock od początku był podejrzewał.
Opowiadanie nie ustępuje kanonicznym przygodom, a od paru jest nawet lepsze.

7. Przygoda w Foulkes Rath (The Adventure of Foulkes Rath)
„Tutaj również znajduję relację z tragedii Addletona” („Złote binokle”)
Treść jest jakby powtórzeniem „Boscombe Valley”, w szczegółach rozwiązanym inaczej i chyba nawet lepszym od oryginału. Ujawniam rozwiązanie.
Mateusz Addleton był sędzią pokoju (aluzja do „Gloria Scott”) i najbogatszym właścicielem ziemskim w okolicy. Zginął od ciosu średniowiecznym toporem katowskim, który zwykle wisiał na ścianie (zapewne pod wpływem topora z „Rytuału Musgrave'ów”). Poszlaki wskazują na jego siostrzeńca Percy Longtona, z którym ostatnio się kłócił i którego znaleziono stojącego nad ciałem, z ociekającym krwią toporem w rękach. Ostatnie słowa umierającego brzmiały jak „to był Long Tom”, co brzmi podobnie jak Longton.
Sherlock oczywiście dochodzi do innych wniosków. Zabójstwo popełniono nocą, sędzia był ubrany jak za dnia, wrócił właśnie z jakiejś konnej przejażdżki, wcześniej odebrał był list, który spalił, zaś siostrzeniec właśnie wstał z łózka. Zabity był wyższy od Longtona, tymczasem cios w głowę został zadany z góry. Zatem zabójca musiał być wyższy od ofiary, chyba żeby na czymś stał, bądź gdyby zabity siedział. Jednak nie ma tam krzesła. Również z plam krwi na szlafroku podejrzanego wynika, że powstały później, gdy podnosił leżący topór. Zatem to wyłącza siostrzeńca z grona podejrzanych.
Na dywanie przed kominkiem, gdzie leżało ciało, Holmes znalazł ślad wilgotnych trocin sosnowych.
- Lestrade - rzekł, gdy w drzwiach pojawił się inspektor Scotland Yardu - chciałbym zwrócić pańską uwagę na krzesło kominkowe.
- Ale przed kominkiem nie ma krzesła.
- Dlatego zwracam na to uwagę.
Cały Sherlock.
Nazajutrz wyrusza z doktorem i inspektorem do pobliskiego tartaku. Zabójcą okazuje się drwal o ksywie Long Tom, od paru miesięcy szantażował Addletona, który ongiś bezzasadnie spowodował śmierć jego brata. Gdy sędzia odmówił kolejnej zapłaty, rozeźlony drwal skrócił jego podłe życie.

8. Rubin (The Adventure of the Abbas Ruby)
Sprawa Klubu „Nonpareil” o której była mowa wyżej, przy „Czarnym Baronecie”. Jednak wymieniony tam pułkownik Upwood, którego niegodziwe zachowanie było związane ze skandalem, z niewyjaśnionych powodów nie odgrywa żadnej roli w tej historii, nawet nie pada takie nazwisko.
Wzorowane na „Błękitnym Karbunkule” i chyba równie dobre. Ujawniam rozwiązanie.
Zimową porą na Baker Street 221B wpada zdyszany kamerdyner z bogatego domu i mdleje, rzecz jasna (znów jak w „Koronie z Berylów” i „Zaginięciu młodego lorda”). Jego zawód Holmes od razu rozpoznał ze śladów na palcach, powstałych z polerowania sreber stołowych. Kamerdyner pracuje u Sir Johna Dovertona, znanego hodowcy kwiatów, przy tym posiadacza cennego rubinu. Podczas przyjęcia okazało się, że zniknęły wszystkie kwiaty na ulubionym krzaku kamelii Sir Johna. Zaraz po tym skradziono rubin. Podejrzenie padło na kamerdynera, zwłaszcza, że był już kiedyś zamieszany w inną kradzież.
W trakcie zeznania wchodzi inspektor Gregson i aresztuje podejrzanego (scena z „Budowlańca z Norwood”, tam był to Lestrade, Gregson wszedł tak w „Wisteria Lodge” lecz wtedy nikogo nie aresztował). W pokoju kamerdynera znaleziono wyłożoną aksamitem, lecz pustą szkatułkę na rubin. Jeśli on ukradł, to gdzie schował klejnot? Sir John oferuje 5 000 funtów za odzyskanie kamienia.
Holmes przegląda swoją kartotekę pod M (jak w „Pustym Domu”). Na przyjęciu obecny był brat lady Doverton, kapitan Masterman, członek Klubu „Nonpareil”, podejrzany o jakieś oszustwo, mający długi karciane, co mogło by stanowić motyw. Detektyw i doktor odwiedzają dom Dovertonów dla dokonania wizji lokalnej. Sherlock jest rozczarowany wynikiem, kamelie odrosną, lecz szukał tych uciętych. W drodze powrotnej wykrzyknął:
- Cóż za głupiec ze mnie! (cytat z „Człowieka z wywiniętą wargą”) Watsonie, jeśli kiedykolwiek wykażę oznaki samozadowolenia, uprzejmie szepnij mi do ucha słowo „kamelie”. (parafraza zakończenia „Żółtej Twarzy”).
Zawracają do Dovertonów i obszukują dom z zewnątrz. Pod śniegiem znajdują kamelie. Musiały zostać tam rzucone, zanim zaczął padać śnieg. Kradzież rubinu popełnił kapitan z pomocą siostry, która ścięła kamelie dla odwrócenia uwagi. Do pokoju kamerdynera podrzucono atrapę szkatułki, w której wyraźnie nic wcześniej nie leżało. Przyparty do muru Masterman przyznaje się do wszystkiego. Nazajutrz Holmes zaprasza Dovertona na Baker Street i częstuje go porto, dla żartu wrzucając rubin do jego kieliszka (co przypomina trochę zakończenie „Traktatu Morskiego”, a trochę końcówkę „Klejnotu Mazarina”).
- Skąd pan go wziął?
- Niech to pozostanie moją tajemnicą zawodową.
- Skoro tak być musi... Zaraz wypiszę czek na 5000 funtów „znaleźnego”, jak obiecałem.
- Jeśli można, połowę z tego proszę przekazać pańskiemu kamerdynerowi. Po zwolnieniu z aresztu chyba będzie wolał zmienić miejsce pracy.

9. Czarne Anioły (The Adventure of the Dark Angels)
„Doktor Watson może zaświadczyć, że jesteśmy w tej chwili bardzo zajęci. Pracuję nad sprawą dokumentów Ferrersa” (Zniknięcie młodego lorda). Tematyka podobna do „Czerwonego Kręgu” i „Pięciu pestek pomarańczy”.
Do Holmesa przybywa kolejna zrozpaczona dziewczyna:
- Nazywam się Dafne Ferrers. Kuzynem mojego ojca Jozuego jest sir Robert Norberton z Shoscombe Old Place, którego poznał pan kilka lat temu, i to z jego polecenia pośpieszyłam do pana w apogeum moich kłopotów. („Psy się nie mylą”)
- Dlaczego więc nie przyszła pani do mnie wczoraj wieczorem, po przybyciu do miasta, zamiast czekać do dzisiejszego ranka?
- Dopiero, gdy wczoraj wieczorem jadłam obiad z sir Robertem, poradził mi, abym się z panem zobaczyła. Ale nie rozumiem, panie Holmes, skąd mógł pan wiedzieć…
- No, młoda damo, to całkiem proste. Na prawym mankiecie i łokciu pani żakietu widać niewielkie, ale niewątpliwe ślady sadzy, nierozerwalnie związane z siedzeniem przy oknie w wagonie kolejowym. Z drugiej strony, pani buty są doskonale wyczyszczone i wypolerowane do tego wysokiego stopnia wypolerowania, który jest charakterystyczny dla dobrego hotelu.
(bardzo udana parafraza z „Nakrapianej przepaski”: „Prawy rękaw pani płaszcza jest zbryzgany błotem w co najmniej siedmiu miejscach. Ślady są świeże. Żaden pojazd prócz dwukółki nie rozchlapuje błota w ten sposób, a poplamić się tak można jedynie, siedząc na lewo od woźnicy.”)
Zdumiona Dafne opowiada: jej ojciec długi czas mieszkał na Sycylii, a po śmierci żony sprzedawszy wszystkie odziedziczone winnice i gaje oliwne, wyjechał z Dafne do Anglii. Przed pięciu laty zamieszkali w domu na odludziu w Hampshire, ojciec nigdy go nie opuszcza, nie utrzymuje kontaktów z sąsiadami i zabrania córce wyjeżdżać. Mieszka z nimi kilkoro służących. Ogród jest zarośnięty chwastami.
- We wszystkich tych okolicznościach nie widzę nic niepokojącego, panno Ferrers - zauważył Holmes - Zapewniam, że gdybym mieszkał na wsi, stworzyłbym wokół siebie dokładnie takie samo środowisko, aby zniechęcić nieproszonych gości.
29 grudnia poprzedniego roku Dafne znalazła na drzewie kartkę z dziewięcioma aniołami w żałobnych strojach w dwóch grupach i napisem „Sześć i trzy”. Kiedy ojciec zobaczył rysunek, był przestraszony. 11 lutego tego roku, 6 tygodni i 3 dni później, ponownie znalazła rysunek wiszący przy drzwiach wejściowych: sześć czarnych aniołów. Krótko po kolacji jakiś mężczyzna zajrzał przez okno jadalni, zakrywając twarz dłonią. Ojciec rzuca świecznikiem w nieznajomego i wybija okno, nie wyjaśnił, co się stało. Wreszcie 25 marca, 6 tygodni później, znaleźli na stole trzeci rysunek z dziewięcioma aniołami - sześcioma i trzema. Ale tym razem Ferrers jest spokojny jak człowiek gotowy na śmierć.
Odliczanie zapożyczone ze „Studium w szkarłacie”. Holmes podlicza:
- 6 tygodni i 3 dni później to 7 maja, dziś! Jesteśmy spóźnieni!
Bezzwłocznie jadą do Hampshire. Ferrers leży martwy pod drzewem, jakoby sam sobie poderżnął gardło.
Holmes wie już, że to zabójstwo. Przyjrzał się dokładnie miejscu zdarzenia i znalazł dwie brązowe nitki na drzewie obok ciała. Następnie wyjaśnia, co zaszło.
Ferrers musiał należeć do mafijnego bractwa „Mala Vita” („Złe życie”), w jakiś sposób poznał prawdziwe imię Wielkiego Mistrza bractwa i musiał zginąć. Zabójca, zeskakując z drzewa, podciął gardło Ferrerowi. To ten, który ma brązowy garnitur. Zatrzymany właściciel garnituru potwierdził słowa Holmesa, „prostując”:
- Jestem nie zabójcą, lecz wykonawcą, strzeż się, Mr. Holmes, Mala Vita nie daruje tym, co za dużo wiedzą, takim jak ty.
Detektywa takie pogróżki nie zastraszają. Iluż to zbirów próbowało z nim zadrzeć. Mówi do doktora:
- Oby nasze zalety, z pomocą Niebios, przeważyły nad naszymi wadami.

10. Dwie kobiety (The Adventure of the Two Women)
„W tej chwili jedno z najbardziej szanowanych nazwisk w Anglii jest oczerniane przez szantażystę i tylko ja mogę powstrzymać skandal” („Pies Baskerville'ów”). Ujawniam zakończenie.
Tym razem Sherlocka prosi o pomoc księżna Caringford, wdowa po podsekretarzu spraw zagranicznych. Jakaś Edyta von Lammerain (córka podoficera carskiej floty, pracująca dla bliżej nieokreślonego wywiadu) posiada jakoby dowody, że mąż księżnej był bigamistą i grozi ich ujawnieniem (podobne do „Drugiej Plamy”). W zamian za nie żąda przekazania zapisków z archiwum męża, zawierających jakieś tajemnice państwowe. Do mieszkania na Baker Street 221b przychodzi zbir o ksywie „Lokaj” i bezskutecznie próbuje zastraszyć detektywa, by go odstręczyć od tej sprawy (wzorowane na „Willi o trzech daszkach”). Sherlock i Watson nocą włamują się domu Edyty, by wykraść owe dowody (podobnie jak „Karol August Milverton” i „Plany Łodzi Podwodnej Bruce Partington”). Zostają jednak przyłapani przez nią.
- Miałam cię za spryciarza, Holmes, a okazałeś się partaczem.
- Zanim stąd wyjdziemy, chciałbym zobaczyć dokumenty, którymi pani grozi księżnej - odpowiada nie speszony detektyw.
- Proszę bardzo. I tak mam kopie oraz świadków ich zawartości.
- Znaki wodne wyglądają na prawdziwe. Wszystko pisane czarnym atramentem, jednak nazwisko pana młodego i jego podpis mają barwę indygo. Umowę spisano 12 czerwca 1848, jednak atrament zawierający indygo został wynaleziony dopiero 8 lat później. Mamy do czynienia z nędzną podróbką, do prawdziwej umowy wpisano nowe dane, po wywabieniu dawnych. I kto tu jest partaczem?
- Wezwę policję i oskarżę was o włamanie.
- Proszę bardzo, tym samym przyzna się pani do szantażu. To jak będzie? Dobrej nocy, o ile można tak powiedzieć.
Wdzięczna księżna przesyła do Holmesa perłę z podziękowaniem (jakby pogłos „Znaku Czterech”), Edyta zaś pogróżki. Oba listy mają to samo zakończenie „nie zapomnę ci tego”.
- To wszystko zależy od punktu widzenia - chichocząc Holmes zapalił najstarszą i najobrzydliwszą ze swych fajek - a nie spotkałem jeszcze dwóch kobiet, które patrzą z tego samego punktu widzenia.
Cały Holmes ...

11. Hodowca kanarków (The Adventure of the Deptford Horror)
„W pamiętnym 1895 roku uwagę mego przyjaciela zaprzątały liczne osobliwe i wielce różnorodne zagadnienia, poczynając od słynnego śledztwa w sprawie nagłej śmierci kardynała Toski, przeprowadzonego na wyraźne życzenie Jego Świątobliwości Papieża, po aresztowanie Wilsona, niesławnego hodowcy kanarków, które pozwoliło odetchnąć mieszkańcom londyńskiej dzielnicy East End.” („Harpun Czarnego Piotra”)
Opowieść jest mutatis mutandis powtórzeniem „Nakrapianej przepaski”.
Podczas kolacji we włoskiej restauracji inspektor Lestrade spotyka się z Holmesem i Watsonem, prosząc o zbadanie dziwnej sprawy.
W jednej z najgorszych części Londynu, East End, w pięknym, starym domu mieszka rodzina Wilsonów. Jej członkowie kolejno umierają. Trzy lata wcześniej, Horacy, głowa rodziny, utonął w rzece, zapewne wpadł do niej po pijanemu. Rok później jego żona nocną porą zmarła na zawał serca wynikły z przerażenia. Słychać było jej krzyk, mrożący krew w żyłach. Co ją przeraziło, pozostaje zagadką. Przed rokiem ich córka Janet, po powrocie z jakiejś imprezy, odnalazła swego brata martwego, siedzącego w fotelu. Wyraz jego twarzy świadczył o silnym przestrachu. Przeżyły dwie osoby z rodziny, Janet i jej stryjek Teobald, młodszy brat Horacego. Janet postanowiła sprzedać cały majątek i wyjechać, ale Teobald zwrócił się do policji, aby zbadała sprawę. Brak śladów przestępstwa, zatem to zagadka w sam raz dla Holmesa.
Przyjaciele odwiedzają pechowy dom. Holmesa szczególnie ciekawi pokój, w którym zmarł brat Janet. Zwraca tam uwagę na dziwne linie sadzy na suficie. Teobald pokazuje swoją dużą kolekcję kanarków. Uczy je śpiewu.
Po opuszczeniu domu Holmes jest ponury i zamyślony. Nagle postanawia wrócić, kupując dwa kije golfowe. Rozmawiając potajemnie z Janet, Holmes kieruje ją na noc do pokoju jej zmarłego brata, a on z Watsonem przygotowują zasadzkę w jej sypialni. Doktor jak zwykle ma rewolwer.
- Zauważyłeś te rury z uchylnymi pokrywami, Watsonie?
- Facet wpuszcza nimi trujący gaz do sypialni? - zapytał doktor (zapewne pod wpływem „Emerytowanego Farbiarza”, który co prawda dzieje się później).
- To może być bardziej wymyślne. Widzisz klatkę z trzema kanarkami. Ich śpiew ma przyzywać ... co?
Jak to mówią: nie pytaj, to może nic ...

12. Czerwona Wdowa (The Adventure of the Red Widow)
Mówiąc o pozorowanym pożarze w domu Ireny Adler w „Skandalu w Bohemii”, dzięki któremu wykrył, gdzie ukrywa ona zdjęcie, służące do szantażu, Sherlock zauważył „Wykorzystałem ten fakt wielokrotnie, na przykład w sprawie skandali Darlingtona czy w zamku Arnsworth.”
To druga z tych spraw. O Darlingtonie była mowa wyżej w „Woskowych Graczach”.
Ujawniam zakończenie.
30 grudnia 1887 lord Jocelyn Cope został zamordowany w swym zamku Arnsworth w hrabstwie Darbyshire. Narzędziem zbrodni jest gilotyna z zamkowego muzeum. Sprawcą ma być kuzyn lorda, kapitan Jasper Lothian, często się kłócili, a wraz ze śmiercią lorda zniknął wraz z koniem ze stajni. Co dziwniejsze, zniknęła też głowa ściętego.
Holmes powiadomiony przez inspektora Gregsona oczywiście dochodzi do innych wniosków. Jeśli wiadomo, kto zginął, czemu ukrywać głowę? Prosi starego lokaja o zaprowadzenie do biblioteki i uważnie, pod pozorem zbierania rozsypanych zapałek (co przypomina „Układankę z Reigate”), bada dywan w pobliżu starego kominka. Odkrywa ślady popiołu z tytoniu (jak w „Dolinie Boscombe”). Głośno oświadcza:
- Chodźmy Watsonie, teraz poszukamy konia.
Opuściwszy zamek, Holmes i Watson wracają niezauważeni, przy pomocy sterty słomy robią mały pożar (powielone z „Budowlańca z Norwood”). Zgodnie z oczekiwaniem, „zamordowany” lord wychodzi z ukrycia.
Jak już zapewne domyślacie, ścięty został kapitan. Było to zemstą za uwodzenie żony lorda. Lord i tak postanowił skończyć ze sobą, zażył już truciznę (chyba pod wpływem „Złotych Binokli”) ...
Trochę porąbane ...

Tuzin sherlockowych apokryfów napisanych przez Adriana (syna pisarza) oraz Carra (biografa pisarza). Na ogół dobrze naśladują styl kanonu, treściowo są różne, tak jak i oryginalne przygody. Najlepsze wydały mi się „Zamknięty pokój”, „Przygoda w Foulkes Rath” i „Rubin”.
Każda opowieść jest przypuszczalnym odtworzeniem sprawy w kanonie jedynie wzmiankowanej. Przy streszczaniu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Reklama

Cytaty

Więcej
John Dickson Carr The Exploits of Sherlock Holmes Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd