Wyznania patrycjusza

Okładka książki Wyznania patrycjusza
Sándor Márai Wydawnictwo: Czytelnik Seria: Z klasyki Czytelnika literatura piękna
520 str. 8 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Seria:
Z klasyki Czytelnika
Tytuł oryginału:
Egy polgar vallomasai
Wydawnictwo:
Czytelnik
Data wydania:
2014-04-28
Data 1. wyd. pol.:
2002-01-01
Liczba stron:
520
Czas czytania
8 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788307033242
Tłumacz:
Teresa Worowska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,0 / 10
213 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
708
140

Na półkach:

Popularyzując myśl autora, życzę wszystkim, aby gasząc pragnienia (również czytelnicze) nie zadowalali się wodą z kałuży. Tego życzę również sobie we wszelkich dziedzinach życia.

Popularyzując myśl autora, życzę wszystkim, aby gasząc pragnienia (również czytelnicze) nie zadowalali się wodą z kałuży. Tego życzę również sobie we wszelkich dziedzinach życia.

Pokaż mimo to

avatar
879
855

Na półkach: ,

Wspaniałe wspomnienia węgierskiego Mistrza z czasów Wielkich Węgier i XIX-wiecznego ładu , które dziś wydają sie równie dawne, jak starożytny Rzym.

Pisane po latach, nie porażają jednak przesadną melancholią. Zresztą, jak ktoś powiedział, jego pesymizm co do człowieka i jego cywilizacji nie był dołujący....

A chyba właśnie książki niebeletrystyczne Maraia przemawiają do mnie najbardziej, w tym genialne "Dzienniki". Umiał w nich obserwować świat i wymierzać mu zasłużoną sprawiedliwość

Wspaniałe wspomnienia węgierskiego Mistrza z czasów Wielkich Węgier i XIX-wiecznego ładu , które dziś wydają sie równie dawne, jak starożytny Rzym.

Pisane po latach, nie porażają jednak przesadną melancholią. Zresztą, jak ktoś powiedział, jego pesymizm co do człowieka i jego cywilizacji nie był dołujący....

A chyba właśnie książki niebeletrystyczne Maraia przemawiają...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2569
772

Na półkach: , , ,

„Do ostatniej chwili, póki dane mi będzie stawiać litery, chcę zaświadczać, że była kiedyś epoka, a w niej kilka pokoleń, które głosiły tryumf rozumu nad instynktami, wierzyły w siłę oporu ducha, który zatrzyma stadne dążenie do śmierci.”
Sándor Márai w swojej powieści autobiograficznej przedstawia świat, który odszedł już do historii. Książka podzielona jest na dwie części, rozdziela je nie tylko wejście w dorosłość pisarza, ale głównie I Wojna Światowa, która przewróciła porządek w Europie. W pierwszej części możemy poznać, co wpłynęło na to, jakim stał się człowiekiem. „ W życiu nie zdarzają się żadne „wielkie rzeczy”. Gdy po latach spoglądamy wstecz i szukamy chwili, w której stało się z nami coś nieodwracalnego, coś decydującego – „przeżycie” lub „wypadek”, które ukształtowały nasze późniejsze losy – znajdujemy najczęściej tylko skromne ślady, albo nawet i tego nie.” Przedstawia swoje środowisko, rodzinę, kolegów, nauczycieli, a my dzięki temu poznajemy życie węgierskich mieszczan z przełomu XIX i XX wieku. Chociaż podkreśla, że jego rodzina wywodzi się z Niemiec, ale wybrali jako ojczyznę Węgry. Świat był podzielony na dwie części: „panów” i całej reszty. Czasami te podziały przechodziły w poprzek rodzin, tak też było w jego rodzinie. Jego wychowywano na „pana”, w tradycyjnej mieszczańskiej rodzinie, gdzie ojciec- prawnik był głową rodziny, a matka przy pomocy służby zajmowała się domem i dziećmi. Ciekawe, że najmniej uwagi poświęca swojemu rodzeństwu. Poznajemy miasteczko, mieszkanie, sąsiadów, rodzinę i przodków. Przez długi czas był najmłodszym z rodzeństwa i na nim skupiała się cała uwaga matki. Jednak, gdy urodziła się siostra, on poczuł się odtrącony i dalszą naukę odbywał poza domem, w szkołach z internatem. Cała ta część skupia się na poszczególnych ludziach, na ich portretach. Dostajemy wspaniały kalejdoskop osobowości i historii. Zresztą przez to autor po wyroku sądu musiał ocenzurować swoją powieść. Świat, który w jednak stał się za ciasny dla niego. W drugiej części jesteśmy świadkami dojrzewania Márai jako pisarza. Razem z nim przemieszczamy się po całej Europie. W tej części autor skupia się na miejscach, gdzie mieszka, na atmosferze tych miejsc. Fantastycznie oddaje nastroje po I Wojnie Światowej w Niemczech i Francji. Z jednej strony po latach wojny chęć zabawy, rozrywki, a z drugiej strony narastający chaos gospodarczy. Czułam jakbym razem z nim przemierzała ulice Berlina, czy Paryża, razem z nim siedziała w knajpkach Montparnasse i obserwowała tam toczące się życie. W pierwszym okresie jest dziennikarzem, a więc rzuca się w wir życia, obserwuje, czerpie doświadczenia, poznaje ludzi. Prowadzi bardzo aktywne życie. Gdy dojrzewa, aby stać się pisarzem, dojrzewa do samotności, samodyscypliny. Mimo że biegle posługuje się językiem niemieckim i francuskim, pisząc w tych językach jako dziennikarz, uważa, że pisarz może żyć i pracować tylko w atmosferze języka ojczystego. Dla niego językiem ojczystym był węgierski, a więc wraca do Budapesztu.
Ulubioną książką pisarza, z którą się nie rozstawał, była Marcela Prousta „W poszukiwaniu straconego czasu”. „Wyznania patrycjusza” napisane są w duchu Prousta. Zachwyca piękno języka, dzięki temu możemy wniknąć w jego życie i w świat go otaczający. Zagłębianie się w jego prozę to wspaniała uczta duchowa i intelektualna.

Recenzja jest na stronie "Na kanapie"

„Do ostatniej chwili, póki dane mi będzie stawiać litery, chcę zaświadczać, że była kiedyś epoka, a w niej kilka pokoleń, które głosiły tryumf rozumu nad instynktami, wierzyły w siłę oporu ducha, który zatrzyma stadne dążenie do śmierci.”
Sándor Márai w swojej powieści autobiograficznej przedstawia świat, który odszedł już do historii. Książka podzielona jest na dwie...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
74
21

Na półkach:

Prawdziwy pisarz w świecie, który odszedł.

Prawdziwy pisarz w świecie, który odszedł.

Pokaż mimo to

avatar
260
165

Na półkach: , , , ,

Sándora Máraiego odkryłem w ostatnich tygodniach. Już jakiś czas miałem tego wybitnego prozaika na tzw. radarze, ale jakoś nie było okazji zapoznać się z jego twórczością. "Wyznania patrycjusza" zrobiły na mnie kolosalne wrażenie. Język tego autora jest nie do podrobienia. Zapewne w oryginale jego walory są jeszcze bardziej uwypuklone. I tu muszę zwrócić uwagę na przekład pani Teresy Worowskiej, który aż tętni życiem, nie znam węgierskiego, ale słowo 'kongenialny' pasuje tu jak ulał. Powieść podzielona jest na dwie części. W pierwszej poznajemy środowisko, w którym dojrzewał Márai: Górne Węgry będące jeszcze częścią monarchii austro-węgierskiej, wychowanie w duchu patrycjuszowskim, tradycyjny model rodziny, gdzie sternikiem jest ojciec-prawnik, matka zajmująca się domem i dziećmi, wywodząca się z pracującej warstwy społeczeństwa (ojciec był stolarzem, który dorobił się znacznego majątku, ale w powietrzu unosi się ten niewypowiedziany wstyd bycia zrodzonym z prostego ludu), co w owych czasach było mezaliansem. Márai odkrywa się całkowicie przed czytelnikiem, w konfesyjnym monologu snuje historię swoich protoplastów, opisuje poszczególne etapy swojego dzieciństwa, dzięki czemu na kartach jego książki przewija się wiele barwnych postaci. Mamy tu istne panoptikum, zarówno ludzi, którzy pozostawili niezatarty ślad w jego duszy, jak i persony, w stosunku do których odczuwał jedynie pogardę. Jego słowa są niczym spokojny nurt rzeki, przez który czytelnik podróżuje z frapującym zachwytem.
W drugiej odsłonie mamy już Máraiego poszukującego siebie, który rzuca się w wir międzywojennego tumultu. Jego opis Republiki Weimarskiej tamtego okresu jest tak plastyczny, że człowiek niemal namacalnie odczuwa tą atmosferę wykluwania się nowych idei, niepewności jutra, krystalizowania się poglądów, erudycyjnych dysput na temat Europy po wielkiej zawierusze wojennej. Byłem absolutnie zauroczony passusami opisującymi Frankfurt i Berlin z fotograficzną precyzją, ale również oddającą tą gorączkowość tamtych czasów, libertarianizm, gospodarczy chaos. Opisy wypadów autora do La Rotonde i Le Dome w paryskiej dzielnicy Montparnasse, gdzie spotykała się światowa bohema, wielcy artyści i myśliciele, gdzie jedni rozwiązywali swoje spory nożem i pistoletem, a drudzy toczyli zażarte dyskusje na temat sztuki, polityki, filozofii, zapadają głęboko w pamięć. Mimo obserwowania tego zbiorowiska z niebywałym, wręcz narkotycznym zaciekawieniem, Márai był jednak zdania, że artysta musi dokonać wyboru: rzucić się w wir życia i czerpać swoje inspiracje właśnie z takich doświadczeń (na czym ucierpi jego sztuka), czy też obrać ścieżkę nieuchronnej samotności artysty, wymagającą samodyscypliny i rezygnacji z wszelkich półśrodków, który poświęca swoje życie li tylko dla sztuki. Wybitna proza.

Sándora Máraiego odkryłem w ostatnich tygodniach. Już jakiś czas miałem tego wybitnego prozaika na tzw. radarze, ale jakoś nie było okazji zapoznać się z jego twórczością. "Wyznania patrycjusza" zrobiły na mnie kolosalne wrażenie. Język tego autora jest nie do podrobienia. Zapewne w oryginale jego walory są jeszcze bardziej uwypuklone. I tu muszę zwrócić uwagę na przekład...

więcej Pokaż mimo to

avatar
576
125

Na półkach: ,

Do obecnych opisów książki dodam jeszcze, że autor bardzo ciekawie opisuje sytuacja życia i egzystowania podczas najsłynniejszego okresu hiperinflacji w Berlinie, który może być ciekawy nie tylko z punktu widzenia ekonomicznego, ale również z tego jak ten okres wpłynął na myśli społeczeństwa i jego politykę. Jak najlepiej uczyć się języków obcych? Oczywiście być zmuszonym używać ich w podróży... Fantastyczna książka.

Do obecnych opisów książki dodam jeszcze, że autor bardzo ciekawie opisuje sytuacja życia i egzystowania podczas najsłynniejszego okresu hiperinflacji w Berlinie, który może być ciekawy nie tylko z punktu widzenia ekonomicznego, ale również z tego jak ten okres wpłynął na myśli społeczeństwa i jego politykę. Jak najlepiej uczyć się języków obcych? Oczywiście być zmuszonym...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1603
330

Na półkach: , , ,

„Wyznania patrycjusza” mówią: oto droga do mojego „ja”. To dlatego jestem takim człowiekiem. Dlatego jestem takim pisarzem. Dlatego w ogóle jestem pisarzem.

„Wyznania patrycjusza” stanowią dla wielu kwestii poruszanych w przeczytanym przeze mnie ostatnio, „Dzienniku 1943 – 1948”, „słowo wstępne”. Bo „Wyznania” są powieścią autobiograficzną. Bardzo szczerą. Prawdziwą. Do granic możliwości, które Márai jasno określił: „Istnieje zawsze ostatnie schronienie, do którego pisarz ucieka: poszukujemy prawdy, ale część tej prawdy zatrzymujemy dla siebie i z nikim się nią nie dzielimy. Starałem się zawsze być w mej suwerenności otwarty i szczery; gardziłem wszelka tanią i tchórzliwą wstydliwością – nie miałem nigdy tajemnic, wszystko, co przynosiło mi życie, trafiało u mnie „na pierwszą stronę” - ale tej tajemnicy, powodu, dla którego nie mogę być kimś innym, tylko sobą, tego, czym się różnię, nigdy nikomu nie zdradziłem.”

Towarzyszymy Máraiemu w okresie dzieciństwa i dojrzewania mając w tle Węgry końca XIX w. i pierwszych kilkunastu lat XX w. oraz jego młodości, której towarzyszą obrazy Europy w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Opisy dawno minionego świata węgierskiego mieszczaństwa przełomu wieków autor przybliża nam w oparciu o szczegóły i proporcje dziecięcej pamięci w konfrontacji z wiedzą młodego mężczyzny. Wprowadza nas w swoje korzenie pięknie kreśląc sylwetki swoich przodków i tych, którzy zostawili w nim swój ślad. Ta część książki – tematem, czułością i wdzięcznością - rodziła skojarzenia z „Kapeluszem całym w czereśniach” O. Fallaci, którym byłam oczarowana.

W „Wyznaniach patrycjusza” mamy niecodzienną okazję obserwować narodziny pisarza Máraiego. Mamy tu pięknie pokazany proces kształtowania świadomości prowadzący do „bycia pisarzem”, proces kształtowania odpowiedzialności pisarza i pisarskiej moralności. Mamy historię prób, eksperymentów i lektur.

Przez pierwszą część książki niemalże przefrunęłam. Później było już powolne płynięcie przez zagadnienia ważne z punktu widzenia rozwoju młodego człowieka. Szczerość. Nieunikanie zagadnień mogących budzić kontrowersje. Nieprzemilczanie zdarzeń, doświadczeń, poglądów i myśli mogących, przez niektórych czytelników, zakwalifikować autora do grona „gorszych ludzi”. Niesamowita wnikliwość w dochodzeniu do sedna, waga nazywania rzeczy, zjawisk właściwym imieniem, poznanie prawdy o ludziach - pozwala czytelnikowi na bardzo bliskie poznanie Máraiego. Są momenty, w których chciałoby się poklepać go po ramieniu, ze zrozumieniem spojrzeć w oczy lub pomilczeć wspólnie przy butelce węgierskiego wina…

To już kolejna pozycja Máraiego, która bardzo trafia w moją wrażliwość, pobudza intelektualnie i nie pozostawia obojętną emocjonalnie. I w związku z powyższym, S. Márai trafia na listę moich ulubionych autorów.


I jeszcze:
1. Mieszczaństwo węgierskie końca XIX i początku XX wieku:
- mieszkanie w kamienicach (budowanych wówczas setkami) z lokatorami, „pralnią, centralnym ogrzewaniem i klozetami dla służby przy kuchennych schodach”; centralne ogrzewanie i klozety dla służby były nowością;
- głowa rodziny winna była zadbać, by jak najszybciej mieszkać we własnym domu, gdyż „dżentelmen nie płaci czynszu i nie mieszka w cudzym domu”;
- na pokoje dziecięce, pełniące rolę sypialni dzieci, bawialni i miejsca nauki) wybierano najgorsze (często bez okien) pomieszczenie w mieszkaniu;
- służba spała w kuchni, niezależnie od tego ile pokoi liczyło mieszkanie;
- walka z kurzem w mieszkaniu podniesiona do rangi najwyższego wyzwania;
- łazienka w mieszkaniu musiała być, choć najczęściej łazienki pełniły rolę graciarni, gdzie wannę „odgruzowywało” się najczęściej 1 raz w roku (przed sylwestrem); „mieszczaństwo końca wieku używało kąpieli głównie w chorobie i przed ożenkiem”;
- spiżarnie z ogromnymi zapasami żywności „jakbyśmy mieszkali w oczekującym oblężenia zamku”;
- robienie „zapasów” wszystkiego: szafy, bieliźniarki, skrzynie i kufry pękały w szwach od nadmiaru nigdy nieużywanych rzeczy;
- „salonu, najmniej potrzebnego w mieszkaniu pomieszczenia, nie używano miesiącami, bo prowincjonalne mieszczaństwo węgierskie, nie znało jeszcze w tym czasie owej zachodniej formy życia towarzyskiego, które prowadzi się w salonie: gości przyjmowano przy nakrytym stole, i po kolacji, przy winie wysiadywano przy nim nieraz aż do świtu.”
2. Berlin po I wojnie światowej: eksperymenty seksualne, eksperymenty używkowe, hiperinflacja.
3. Lepiący się od brudu i lekceważąco wzruszający ramionami Paryż.
4. Teresa Worowska, tłumaczka literatury węgierskiej (m. in. Dzieł S. Máraiego, P. Esterházy’ego, G. Krúdyego, D. Kosztolányiego, B. Balassiego). Wspaniale współgra z pięknem i precyzją słowa Máraiego. Na uwagę zasługuje jej przedmowa i posłowie do „Wyznań patrycjusza”.

„Wyznania patrycjusza” mówią: oto droga do mojego „ja”. To dlatego jestem takim człowiekiem. Dlatego jestem takim pisarzem. Dlatego w ogóle jestem pisarzem.

„Wyznania patrycjusza” stanowią dla wielu kwestii poruszanych w przeczytanym przeze mnie ostatnio, „Dzienniku 1943 – 1948”, „słowo wstępne”. Bo „Wyznania” są powieścią autobiograficzną. Bardzo szczerą. Prawdziwą. Do...

więcej Pokaż mimo to

avatar
236
74

Na półkach:

Marai znów genialny.
Szczególnie uderzył mnie rozdział, w którym pisze o trwałych konsekwencjach chłopięcych perwersji seksualnych. Okaleczyły go na zawsze. Mało brakowało, a zostałby homoseksualistą. W każdym razie sprawiły, że seks zawsze będzie dla niego naznaczony jakimś brakiem. To tak w wielkim skrócie i uproszczeniu. Marai pisze o tym obszernie i szczerze. Warto się w to wczytać, mając na względzie dobro naszych dzieci. To w kontekście forsowanej na siłę edukacji seksualnej, gender i bezradności nas rodziców w obliczu tego wszystkiego, co można dziś znaleźć w internecie.
A poza tym wiele innych wątków. Dogłębny opis świata, którego już nie ma. Sporządzony, jak sądzę, nie tylko po to, by budzić nostalgię, lecz by pomóc w ewentualnej rekonstrukcji, tego co dobre.
Zdecydowanie polecam

Marai znów genialny.
Szczególnie uderzył mnie rozdział, w którym pisze o trwałych konsekwencjach chłopięcych perwersji seksualnych. Okaleczyły go na zawsze. Mało brakowało, a zostałby homoseksualistą. W każdym razie sprawiły, że seks zawsze będzie dla niego naznaczony jakimś brakiem. To tak w wielkim skrócie i uproszczeniu. Marai pisze o tym obszernie i szczerze. Warto się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
654
608

Na półkach: ,

Wspaniałym doznaniem jest przyglądać się pisarzowi podczas jego pierwszych prób tworzenia. Gdy odwaga popycha go do debiutanckich eksperymentów i kiedy kiełkuje w nim myśl, że dokonuje czegoś, czemu potem poświęci całe swoje życie. Widzieć kształtowanie tej pisarskiej masy, która z początku łatwo podlega wszelkim odkształceniom, aby potem okrzepnąwszy nabrać cech dobrego rzemieślniczego pisarstwa. Takie podpatrywanie może być bardzo inspirujące również dla samego czytelnika. Coś tak mocno pulsującego jak budząca się nowa literacka gwiazda, samo w sobie wywiera wpływ na osobowości, które szukają swojej drogi i pasji. Właśnie mnie pozwolono dostąpić tego zaszczytu odczuwania chwili, kiedy w pewnym momencie pisarz uzmysławia sobie, że pisanie będzie jego sposobem na życie. Kiedy twórca podejmuje decyzję, że od teraz będzie regularnie wyruszać na połów dusz i kusić niezliczone rzesze ludzi swoim postrzeganiem świata.

Sándor Márai próbuje rozsmakować nas w swoich proustowskich wędrówkach śladami utraconego czasu. W jego reminiscencjach z lat młodości znajdujemy kompendium wiedzy o życiu węgierskich mieszczan z przełomu XIX i XX wieku. Przedstawia dawno umarły świat rozszarpany dwiema wojnami światowymi. W pięknym stylu opowiada o swoich przodkach i o tych wszystkich, którzy stanęli na jego drodze. A styl ma nie byle jaki. To raczej przykład umysłowej arystokracji niż beznamiętne relacjonowanie wydarzeń rodzinnej sagi. W swej księdze wyznań krytycznie i analitycznie pisze o warstwie społecznej z której pochodzi. Piętnuje pewne postawy ale też nagradza te, które są tego warte. Na jego powieść składają się nie tylko wspomnienia, ale też opis zamożnego mieszczaństwa z jego wyszukanymi gustami epoki początku XX wieku.

"Wyznania patrycjusza" uświadomiły mi, że sens i wagę pewnych wydarzeń rozumiemy nie wcześniej, niż po upływie wielu lat. Wszystko przemija a cała nasza mitologia dziecięcych lat i dorosłego życia, dopiero w głębinach zaawansowanego wieku nabiera wspólnych cech. I dlatego Márai opowiada z niezwykłym podnieceniem na temat najważniejszych chwil swojej egzystencji. Ta książka jest jakby wielkim darem znieczulenia, dzięki któremu może on pogodzić się z pewnymi sytuacjami mającymi miejsce w przeszłości. "Wyznania patrycjusza" pomagają zrozumieć czym była kultura węgierska u progu XX wieku. Jednocześnie ukazują, że pisarstwo to postawa moralna, która kształtuje człowieka na całe jego istnienie.

Mam wrażenie, że pisarz który przyznał się do okaleczenia jego charakteru przez neurozę, obudził mnie w pewnym momencie w poczuciu szczęścia z przeżycia tak delikatnych uniesień. Z jednej strony uczucia te wymagały wiele niepokoju ducha, aby zrozumieć to wręcz intelektualne włóczęgostwo Máraiego po całej Europie. Natomiast z innej perspektywy mogłem wytężyć umysł i przywołać całą posiadaną wiedzę o literaturze europejskiej, czytając tę powieść bardzo trudno jest lawirować wśród nazwisk mniej lub bardziej znanych pisarzy. To, czym częstuje nas Márai jest górnolotne a jednocześnie nadzwyczaj przyziemne ze wszystkimi jego próbami określenia przyszłości młodego pisarza. Jednak z pewnością udowadnia on nam, że jego pióro jest bardzo oryginalnym narzędziem do zrozumienia świata.

Wspaniałym doznaniem jest przyglądać się pisarzowi podczas jego pierwszych prób tworzenia. Gdy odwaga popycha go do debiutanckich eksperymentów i kiedy kiełkuje w nim myśl, że dokonuje czegoś, czemu potem poświęci całe swoje życie. Widzieć kształtowanie tej pisarskiej masy, która z początku łatwo podlega wszelkim odkształceniom, aby potem okrzepnąwszy nabrać cech dobrego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
175
89

Na półkach: , ,

Panie Marai, Pan geniuszem był. Oto książka, która wypełni was po brzegi, do syta. Przepiękny język, cudowne wspomnienia, obserwacje, obrazowe opisy. Wspaniałe portrety rodziny i epoki, w której przyszło mu się urodzić, dorastać. To książka na zawsze. Moje zwierciadło, mój skarb.
http://2tonsofbooks.blogspot.com/

Panie Marai, Pan geniuszem był. Oto książka, która wypełni was po brzegi, do syta. Przepiękny język, cudowne wspomnienia, obserwacje, obrazowe opisy. Wspaniałe portrety rodziny i epoki, w której przyszło mu się urodzić, dorastać. To książka na zawsze. Moje zwierciadło, mój skarb.
http://2tonsofbooks.blogspot.com/

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Sándor Márai Wyznania patrycjusza Zobacz więcej
Sándor Márai Wyznania patrycjusza Zobacz więcej
Sándor Márai Wyznania patrycjusza Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd