Łabędzi śpiew. Księga I

Okładka książki Łabędzi śpiew. Księga I
Robert McCammon Wydawnictwo: Papierowy Księżyc Cykl: Łabędzi śpiew (tom 1) fantasy, science fiction
500 str. 8 godz. 20 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Cykl:
Łabędzi śpiew (tom 1)
Tytuł oryginału:
Swan Song
Wydawnictwo:
Papierowy Księżyc
Data wydania:
2013-10-23
Data 1. wyd. pol.:
2013-10-23
Liczba stron:
500
Czas czytania
8 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788361386346
Tłumacz:
Maria Grabska-Ryńska
Tagi:
postapokalipsa zagłada ludzkości
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Panoramicznie, postapokaliptycznie



775 235 70

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
231 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
50
2

Na półkach:

Dobra powieść dla ... starszej młodzieży. Wielkiej głębi to w tym nie ma.

Dobra powieść dla ... starszej młodzieży. Wielkiej głębi to w tym nie ma.

Pokaż mimo to

avatar
548
521

Na półkach: , , , ,

Brat-bliźniak kingowskiego „Bastionu”, opowiadający, z wykorzystaniem zbliżonych środków tę samą opowieść - o apokalipsie, która spada na ludzkość, o nielicznych ocalałych usiłujących ułożyć swe życie, o biblijnej walce Dobra i Zła i wreszcie o końcowym triumfie Nadziei. Przy czym, co naprawdę zaskakujące, McCammon radzi sobie z tymi puzzlami znacznie lepiej od Kinga, unikając pułapek naiwności, sentymentalizmu i - momentami - nudy, stawiając od samego początku do końca opowieści na dynamiczną, wysokooktanową akcję.

+

Nerwowa sytuacja międzynarodowa, paru nadto kowbojskich doradców nieco zagubionego Prezydenta USA, i tak, od słowa do słowa - wybucha globalna wojna atomowa. Tysiące pocisków nuklearnych anihilują wszystko, co znajdowało się na powierzchni ziemi. Znikają wszystkie miasta, rozpadają się góry, burze ognia pożerają roślinność. Nad zniszczoną ziemią zapada atomowa zima; jako że czarne chmury odcinają słońce od ziemi panuje wieczny mrok i lodowaty ziąb.

Mimo swego ogromnego rozmachu fabuła jest bardzo zwarta - koncentruje się na trzech grupach bohaterów, którzy przetrwali apokalipsę. Przede wszystkim jest Siostra Nawiedzona - nowojorska bezdomna, która atomową nawałnicę przetrwała głęboko pod tunelami metra. Po wyjściu na zewnątrz rusza ona w wędrówkę, której celu sama nie jest w stanie zrozumieć. Kierują nią wskazania dziwnego przedmiotu znalezionego w ruinach Nowego Jorku - naprzeciw salonu Tiffany’ego ze stopionego szkła, w którym uwięzione zostały złoto, platyna i mnóstwo kamieni szlachetnych powstał tajemniczy artefakt, przypominający diadem lub koronę.
W ślad za kobietą rusza złowrogi, nienazwany Byt (później sam przedstawiać się będzie jako „Przyjaciel”, tak naprawdę to Szatan - taki „Randall Flagg”), sprawca wszystkiego złego, radujący się cierpieniem ludzkości, wyczuwający w diademie niebezpieczną dla niego moc - nadzieję.

Druga grupa to dziewczynka, Sue Wanda (tytułowa „Swan”) i ochraniający ją wrestler, Jim Hutchins. Obydwoje przetrwali atak w podziemiach stacji benzynowej, gdzie jako jedynym udało się przeżyć. W Swan drzemie niezwykła siła - potrafi ona dotykiem rąk wzmacniać rośliny, powodować ich wzrost i kwitnienie. Ta jej zdolność długo będzie drzemała w uśpieniu, ale to właśnie do Swan kieruje się moc diademu i temu połączeniu chce przeciwdziałać „Przyjaciel”.

No i w końcu „ci źli” - bo każdy dobry epos potrzebuje dobrze wymyślonych villainów („przyjaciel” jako byt nadludzki, jako pierwotna siła zła, się nie liczy). Z ruin zawalonego schronu przeciwatomowego wychodzą dowodzący nim weteran wojenny, płk. Macklin i jego przyboczny, nastolatek Ronald Croninger, gotów na każde okrucieństwo, podłość, zbrodnię i przemoc, by pomóc pułkownikowi w realizacji jego celów. A cele Macklin ma jasne - oczyścić Amerykę ze „zła” (złymi są wszystkie okaleczone i poparzone przez promieniowanie osoby), odrodzić potęgę militarną USA i zemścić się na Ruskich. Jego rosnąca w siłę Armia Doskonałych morduje bez litości wszystkich okaleczonych, podbija kolejne siedliska ludzkie i nie ustaje w wędrówce w poszukiwaniu środków żywności.

Szlak wszystkich bohaterów przetnie się w niewielkiej miejscowości Mary’s Nest….

+

Można odnieść wrażenie, że McCammon po lekturze „Bastionu” (pierwsze wydanie w roku 1978) uniósł się ambicją i postanowił napisać „dobre, mistyczne, metafizyczne post-apo”, poprawiając wszystkie irytujące rozwiązania obecne w książce Kinga. Tak, „Łabędzi Śpiew” jest z jednej strony bardzo podobny do kingowskiej epopei, a z drugiej w każdym aspekcie od niej lepszy, lepiej wymyślony, lepiej poprowadzony, lepiej zrealizowany.

Po pierwsze, McCammon z żelazną konsekwencją zapanował nad swymi bohaterami; zamiast tabunów mało interesujących postaci i gubiących się wątków są trzy główne „drużyny” - Siostry, Swan i Rolanda, długi czas prowadzone we własnych, wypełnionych fascynującymi przygodami, liniach fabularnych i połączone dopiero w finałowych stadiach sagi. Do tego ci bohaterowie są dobrze wykreowani, zapadają w pamięć i przyciągają uwagę czytelnika. No, może sama Swan to taka nieco banalna, „anielska” klisza, ale już Jim, Rusty a przede wszystkim Siostra to znakomite postaci. Również demoniczny Roland i szalony pułkownik to udane kreacje. No i absolutnie genialny, przerażający „Przyjaciel” - coż za kontrast wobec kabaretowego Randalla Flagga w kowbojkach, zanoszącego się „demonicznym śmiechem”. Yikes!

Po drugie, jak już pisałem, fabuła aż skrzy się od dziesiątek przygód i twistów. Ani na chwile akcja nie traci tempa, każda „drużyna” non stop walczy o przetrwanie w nieprzyjaznym świecie. Z jednej strony dzikie zwierzęta i zdziczali ludzie, z drugiej brutalna walka o władzę, brak podstawowych zasobów i środków do życia, choroba popromienna - klasyczne składniki post-apo fantastycznie prowadzone i zestawiane, do tego mocno przyprawione horrorem w postaci skradającego się za Siostrą „Przyjaciela”.

Ale najważniejsze - McCammon uniknął innych pułapek. Zamiast uciesznych prób restauracji „amerykańskiej demokracji” i naiwnego mesjanizmu znanych z „Bastionu”, w „Łabędzim Śpiewie” jest poważny namysł nad absurdem i okrucieństwem wojny (rewelacyjnie personifikowanej przez nie/Przyjaciela) i jest pięknie, poetycko opisany powrót Nadziei dla Ludzkości. W tym wypadku naiwność działa na korzyść tej pięknej, przejmującej opowieści.

KANON - rzecz kultowa. Lada moment ma się pojawić wznowienie Vespera (ja czytałem wydanie Papierowego Księżyca) - kto tylko żyw, niech gna kupować i czytać - naprawdę warto!


PS.
Wiem, że się trochę zaprogramowałem, ale, jak jestem fanem Kinga, tak czasami jego obecność jest przytłaczająca (overwhelming). „Bastion” został przeniesiony na mały ekran aż dwa razy (obok serialu z 1994 powstał nowy, z 2020), a genialny „Łabędzi Śpiew” leży odłogiem. Szkoda, bo byłoby wspaniałe kino!.

Brat-bliźniak kingowskiego „Bastionu”, opowiadający, z wykorzystaniem zbliżonych środków tę samą opowieść - o apokalipsie, która spada na ludzkość, o nielicznych ocalałych usiłujących ułożyć swe życie, o biblijnej walce Dobra i Zła i wreszcie o końcowym triumfie Nadziei. Przy czym, co naprawdę zaskakujące, McCammon radzi sobie z tymi puzzlami znacznie lepiej od Kinga,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
486
265

Na półkach:

Miałem ochotę na postapo, ale nie takie ciężkie jak Droga czy Ostatni brzeg. Dostałem coś czemu blisko do Bastionu Kinga, łącznie z jego fantastycznym elementem. Łabędzi śpiew nie wciągnął mnie tak jak dzieło Kinga, ale jest nieźle, czytam dalej.

Miałem ochotę na postapo, ale nie takie ciężkie jak Droga czy Ostatni brzeg. Dostałem coś czemu blisko do Bastionu Kinga, łącznie z jego fantastycznym elementem. Łabędzi śpiew nie wciągnął mnie tak jak dzieło Kinga, ale jest nieźle, czytam dalej.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
782
596

Na półkach: , ,

Łabędzi Śpiew to powieść postapo stawiana w tym samym szeregu i wymieniana jednym tchem razem z Bastionem Stephena Kinga, co sprawiło, że w końcu musiałem po nią sięgnąć. Ale czy to adekwatne porównanie? Moim zdaniem tak, chociaż ŁŚ a przynajmniej Księgę I, którą właśnie przeczytałem, oceniłbym ciut niżej od Bastionu. Dlaczego? Niestety wkradło się tu kilka niejasności czy też nieścisłości, które nie pozwalają mi wystawić oceny maksymalnej. Nie będę ich tu wymieniał, jeśli macie ochotę je odkryć to sięgnijcie po niniejsze dzieło. Poza tym jednak książka niemożebnie wciąga i to nawet do tego stopnia, że momentami zapomina się, że się tylko czyta i wręcz uczestniczy się w wydarzeniach tutaj opisywanych. Kolejną zaletą jest szybkość czytania i krótkie ale efektowne rozdziały. Nie oszukujmy się, to literatura typowo amerykańska, jednak mi to zupełnie nie przeszkadza. Nie możemy zatem oczekiwać pogłębionych portretów psychologicznych postaci czy jakiejś większej głębi, dostajemy za to jazdę bez trzymanki, wartką akcję i ciekawe rozwiązania fabularne. To wszystko pozwala mi wysoko ocenić Księgę I i polecić ją, szczególnie miłośnikom postapo. Nie będę się dłużej rozpisywać bo czas zabrać się za Księgę nr II. Jeszcze raz polecam. Osiem gwiazdek (rewelacyjna).

Łabędzi Śpiew to powieść postapo stawiana w tym samym szeregu i wymieniana jednym tchem razem z Bastionem Stephena Kinga, co sprawiło, że w końcu musiałem po nią sięgnąć. Ale czy to adekwatne porównanie? Moim zdaniem tak, chociaż ŁŚ a przynajmniej Księgę I, którą właśnie przeczytałem, oceniłbym ciut niżej od Bastionu. Dlaczego? Niestety wkradło się tu kilka niejasności czy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
193
190

Na półkach: , , ,

Nie mam wiedzy jak ocenić, czy oceniać książki tego gatunku literackiego, jest to po prostu niemożliwe, jest to dla mnie trudne. Stosowanie porównań do innych książek postapo wydaje się być błędem, w tego typu opiniach zawsze będziemy odnosić się do ulubionego tytułu. Bez względu na to opowieść Autora jak najbardziej mnie urzekła.

Nie mam wiedzy jak ocenić, czy oceniać książki tego gatunku literackiego, jest to po prostu niemożliwe, jest to dla mnie trudne. Stosowanie porównań do innych książek postapo wydaje się być błędem, w tego typu opiniach zawsze będziemy odnosić się do ulubionego tytułu. Bez względu na to opowieść Autora jak najbardziej mnie urzekła.

Pokaż mimo to

avatar
550
92

Na półkach: , , , , ,

Wielowątkowa, opowiedziana z kilku różnych perspektyw historia o tym, jak zabrnęliśmy zbyt daleko. Wielkie mocarstwa walczą między sobą i w efekcie robią o krok za daleko. Bomby atomowe rozrywają na części tereny Ameryki, a ocaleni odnajdują się w nowej rzeczywistości, gdzie woda jest trująca, budynki zawalone, a ludzie nie zawsze będą chcieli pomóc bliźniemu

Jedna z ciekawszych pozycji literatury postapokaliptycznej, zdecydowanie warto przeczytać.

Wielowątkowa, opowiedziana z kilku różnych perspektyw historia o tym, jak zabrnęliśmy zbyt daleko. Wielkie mocarstwa walczą między sobą i w efekcie robią o krok za daleko. Bomby atomowe rozrywają na części tereny Ameryki, a ocaleni odnajdują się w nowej rzeczywistości, gdzie woda jest trująca, budynki zawalone, a ludzie nie zawsze będą chcieli pomóc bliźniemu

Jedna z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
93
3

Na półkach:

Lekka, prosta historia. Przerażający, świetnie narysowany świat. Zło i dobro. Sekta, psychopaci z piłami łańcuchowymi, czarny charakter, podróż bohaterów przez zniszczony kraj, siły nadprzyrodzone. Autor sięgnął po wszystkie cechy, którymi powinno legitymować się dobre postapo. W moim odczuciu to jednak za mało, żeby stawiać Łabędzi Śpiew na równi z Bastionem.
Powieść, niestety nie wychodzi ze znanego nam dobrze schematu, który możemy napotkać zarówno w postaci filmu (Max Max), gier komputerowych (Fallout) czy literatury (Droga czy wspomniany wcześniej Bastion).
Nie mniej, czytało się dobrze i z pewnością kierowany chęcią poznania finału tej historii, sięgnę po drugi, ostatni tom.

Lekka, prosta historia. Przerażający, świetnie narysowany świat. Zło i dobro. Sekta, psychopaci z piłami łańcuchowymi, czarny charakter, podróż bohaterów przez zniszczony kraj, siły nadprzyrodzone. Autor sięgnął po wszystkie cechy, którymi powinno legitymować się dobre postapo. W moim odczuciu to jednak za mało, żeby stawiać Łabędzi Śpiew na równi z Bastionem.
Powieść,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
191
135

Na półkach:

Mocna i świetna książka o świecie po wojnie nuklearnej. Po przeczytaniu tej książki zrobiłem zakup paru innych książek tego autora.

Mocna i świetna książka o świecie po wojnie nuklearnej. Po przeczytaniu tej książki zrobiłem zakup paru innych książek tego autora.

Pokaż mimo to

avatar
1160
231

Na półkach:

McCammon w szczytowej formie. Genialna powieść postapo. Nie można się oderwać.

McCammon w szczytowej formie. Genialna powieść postapo. Nie można się oderwać.

Pokaż mimo to

avatar
461
39

Na półkach:

Nie wiem kto tu zżyna - King z McCammona czy McCammon z Kinga ale dobrze się czyta 😁

Nie wiem kto tu zżyna - King z McCammona czy McCammon z Kinga ale dobrze się czyta 😁

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Łabędzi śpiew. Księga I


Reklama
zgłoś błąd