Zbyt wiele szczęścia

Okładka książki Zbyt wiele szczęścia
Alice Munro Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie literatura piękna
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Too Much Happiness
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Literackie
Data wydania:
2013-09-26
Data 1. wyd. pol.:
2011-01-27
Data 1. wydania:
2010-01-01
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308052518
Tłumacz:
Agnieszka Kuc
Tagi:
opowiadania

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Ciebie zainteresować

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
633 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1292
1266

Na półkach:

Kawał świetnej literatury, mięsistej, zaskakującej, zmuszającej do przemyśleń, kojącej duszę i niepokojącej umysł, takiej, jaką kocham i takiej, która chyba jest wyznacznikiem mojego literackiego szczęścia. Albo szczęścia w ogóle, nie wiem, chyba tak.
Munro jest wspaniała, rozumie nie tylko kobiety, ale i ludzi w ogóle, ludzi przede wszystkim. Jej opowiadania to czasem bardzo wnikliwe stadia ludzkiej psychiki, ani trochę, ani jedno zdanie nie wykraczające ponad to, co konieczne do zbudowania danej historii, ale czasem to prawie mini-powieści, zwłaszcza jak to ostatnie, o Zofii Kowalewskiej, prawdziwej postaci, wybitnej pisarce i matematyczce. Pisarka ma manierę feministyczną, ale nie jest ona nachalna, ma cechę, której mnie zdecydowanie w moim feminizmie brakuje - subtelność. W ogóle kiedy się czyta Munro, ma się wrażenie, że czyta się damę, absolutną arystokratkę literatury, ale niech nikogo ten szlachetny wydźwięk nie zwiedzie, pisarka swoimi bohaterami morduje, zdradza i robi całą masę innych brzydkich rzeczy. Z wielkim wyczuciem, taktem, zrozumieniem i opieką, mam wrażenie. Tak, to odpowiednie słowo, autorka się swoimi postaciami zwyczajnie opiekuje, koi ich do ich zadań i przemyśleń. Książka jest po prostu piękna, już wiem, że przeczytam wszystkie książki Munro, bo są doskonałe, jak można tak pisać, tak, że przeszywa się czytelnika do szpiku kości, a przecież na stronach jest zwyczajnie, jak gdyby nigdy nic! Nie danie jej Nobla byłoby literackim grzechem śmiertelnym! Opowiadania są niekiedy niespieszne, ale w taki dobry sposób, nie ma tutaj mowy o nudzie. Część z nich pozbawiona jest zakończeń, część kończy się jednym zdaniem, które wbija w fotel, a część prowadzi czytelnika po swoich meandrach do samego końca i dalej. Nie wszystko rozumiem, a może lepiej byłoby napisać, że sporo nie rozumiem. O to chyba chodziło, żeby pokazać złożoność prozaicznie prostego ludzkiego życia. O tym są te opowiadania, o życiu, głównie kobiecym, ale otoczonym przeróżnymi postaciami męskimi, mocnymi, słabymi, głupimi, pięknymi. O miłości, pożądaniu, o tym, co dla kogo znaczy żyć.
Zdarzały się słabsze opowiadania, jak np. to o lesie, bo to głównie opis drzew, które można w tym konkretnym było napotkać, ale całość i tak jest doskonała, czuje się wspaniały klimat od pierwszej do ostatniej strony. Królowa opowiadań, królowa pióra, dawno nic mnie tak nie zachwyciło. Często przy poezji wracam do tego, że dobra poezja to taka, która rozbija nam świat na tysiąc kawałków i składa na nowo, nigdy nie doświadczyłam tego w przypadku prozy, aż do teraz. Życie po Munro nie jest takie samo, jest pełniejsze, lepsze, piękniejsze, chce się żyć, po prostu.
Wiele spraw czytelnik weryfikuje, jest dzięki pisarce w stanie obejrzeć je z dystansu, tak jakby zapukała do jego własnej głowy, wywlokła różne "sprawy" i kazała się nimi nie przejmować albo wręcz przeciwnie, poświęcić im wreszcie należytą uwagę.
Po takiej książce można umierać, doświadczyło się literackiego piękna. Język i styl doskonały, współczesny, ale na wskroś "inteligencki", doskonały, nieprzebrane źródło cytatów. Dziękuję.

Ciekawostką jest to, że kilka postaci pracuje z drewnem, czyżby autorka miała jakąś obsesję na punkcie stolarstwa? To nawet miłe, tak ciepło się o tym czyta, drewno uspokaja, nawet z kart książki.

Wyzwanie czytelnicze LC październik 2021: Przeczytam książkę napisaną przez laureata/laureatkę Nagrody Nobla (7).

Kawał świetnej literatury, mięsistej, zaskakującej, zmuszającej do przemyśleń, kojącej duszę i niepokojącej umysł, takiej, jaką kocham i takiej, która chyba jest wyznacznikiem mojego literackiego szczęścia. Albo szczęścia w ogóle, nie wiem, chyba tak.
Munro jest wspaniała, rozumie nie tylko kobiety, ale i ludzi w ogóle, ludzi przede wszystkim. Jej opowiadania to czasem...

więcej Pokaż mimo to

avatar
690
415

Na półkach:

Każde opowiadanie jest tu doskonałe. Polubiłam bohaterów, zachwycił mnie sposób przedstawienia świata.
Historia Zofii Kowalewskiej ujęła mnie szczególnie; może dlatego, że o tej genialnej kobiecie wcześniej nie słyszałam ...

Każde opowiadanie jest tu doskonałe. Polubiłam bohaterów, zachwycił mnie sposób przedstawienia świata.
Historia Zofii Kowalewskiej ujęła mnie szczególnie; może dlatego, że o tej genialnej kobiecie wcześniej nie słyszałam ...

Pokaż mimo to

avatar
883
508

Na półkach: , ,

Nie znałam wcześniej twórczości Alice Munro, choć nazwisko Kanadyjki było mi znane ze względu na otrzymaną przez nią Nagrodę Nobla. Jednak przy jej nazwisku często padały hasła "opowiadania" czy "literatura obyczajowa" i szczerze powiedziawszy, nie brzmiało to dla mnie zachęcająco. Nie tylko dlatego, że zdecydowanie wolę całe powieści niż zbiory krótkich opowiadań. Nie wyobrażałam sobie, by w prostych historiach z życia (głównie w Kanadzie) było coś szczególnie ciekawego. Mimo wszystko chciałam sobie wyrobić własne zdanie o twórczości Munro, więc nie miałam innego wyboru niż sięgnięcie po jedną z jej książek. Wybrałam "Zbyt wiele szczęścia" ze względu na dość wysokie oceny na portalach czytelniczych.
Już na wstępie zaskoczyło mnie, jak dobrze się to czyta. Munro ma bardzo dobre pióro, ale i tłumaczka stanęła na wysokości zadania. Bohaterowie są wyraziści, oddziałują na emocje czytelnika, szybko wzbudzają sympatię lub antypatię, choć nie wszystkie ich zachowania są zrozumiałe. Nagle zaczęłam się łapać na tym, że z rozczarowaniem docierałam do końca rozdziału. Zaciekawił mnie dany bohater, chciałam wiedzieć, co dalej… Ale to tylko opowiadanie, wyrywek opowieści, nie ma żadnego "dalej". Jest za to nowa postać, nowa historia, no i nowy wątek, który wciąga równie mocno jak poprzednie.
Choć się tego nie spodziewałam, "Zbyt wiele szczęścia" naprawdę mnie zachwyciło. Jestem przekonana, że nie było to moje ostatnie spotkanie z twórczością Alice Munro :).

Nie znałam wcześniej twórczości Alice Munro, choć nazwisko Kanadyjki było mi znane ze względu na otrzymaną przez nią Nagrodę Nobla. Jednak przy jej nazwisku często padały hasła "opowiadania" czy "literatura obyczajowa" i szczerze powiedziawszy, nie brzmiało to dla mnie zachęcająco. Nie tylko dlatego, że zdecydowanie wolę całe powieści niż zbiory krótkich opowiadań. Nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2379
1471

Na półkach: ,

Bardzo lubię opowiadania Munro i zawsze, kiedy po nie sięgam, wiem, że się nie zawiodę. Tak było i tym razem, choć poprzednie książki chyba podobały mi się ciut bardziej.

Bardzo lubię opowiadania Munro i zawsze, kiedy po nie sięgam, wiem, że się nie zawiodę. Tak było i tym razem, choć poprzednie książki chyba podobały mi się ciut bardziej.

Pokaż mimo to

avatar
434
416

Na półkach:

Ta książka to mój osobisty dowód na to, że po prostu nie przepadam za zbiorami opowiadań. Te krótkie formy mnie nie satysfakcjonują czytelniczo. „Zbyt wiele szczęścia” zbiera bardzo dobre opinie, ja jednak wystawiam 4 gwiazdki, bo ze wszystkich zaprezentowanych w tym tytule może 2 zainteresowały mnie bardziej. Na ostatnim przerwałam lekturę.
Opowiadania są napisane ładnie, podoba mi się ten styl, ale są nijakie, nudne momentami i niezapadające w pamięć. Kompletnie nie dla mnie.

Ta książka to mój osobisty dowód na to, że po prostu nie przepadam za zbiorami opowiadań. Te krótkie formy mnie nie satysfakcjonują czytelniczo. „Zbyt wiele szczęścia” zbiera bardzo dobre opinie, ja jednak wystawiam 4 gwiazdki, bo ze wszystkich zaprezentowanych w tym tytule może 2 zainteresowały mnie bardziej. Na ostatnim przerwałam lekturę.
Opowiadania są napisane ładnie,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
36
29

Na półkach: , ,

"Zbyt wiele szczęścia" to zbiór dziesięciu opowiadań dziejących się w Kanadzie i Europie. Munro powoli wpuszcza nas w codzienne życie swoich bohaterów (głównie kobiet), pokazuje ich życie od środka, buduje wokół nich napięcie, nawarstwia emocje i dramatycznie wszystko obraca. Z każdą historią zostajemy sami, wyrwani z akcji tak samo szybko, jak byliśmy w nią wpuszczeni. Poniekąd winna jest temu forma opowiadań, a poniekąd to zamysł autorki, która chce wzbudzić w nas refleksje.
Niestety nagromadzony brak puent oraz powielający się schemat opowiadań sprawia, że książka jest blada, nie zostaje w pamięci, a po jakimś czasie w ogóle o niej zapominamy.
Muszę jednak przyznać, że w większości gdyby opowiadania pojawiły się gdzieś samodzielnie to broniłyby się same w sobie.
Nie twierdzę, że nie ma sensu czytać książki. Na pewno dla fanów Munro jest to pozycja obowiązkowa, ale na pierwszy raz z autorką to za mało.

"Zbyt wiele szczęścia" to zbiór dziesięciu opowiadań dziejących się w Kanadzie i Europie. Munro powoli wpuszcza nas w codzienne życie swoich bohaterów (głównie kobiet), pokazuje ich życie od środka, buduje wokół nich napięcie, nawarstwia emocje i dramatycznie wszystko obraca. Z każdą historią zostajemy sami, wyrwani z akcji tak samo szybko, jak byliśmy w nią wpuszczeni....

więcej Pokaż mimo to

avatar
352
223

Na półkach:

W dalszym ciągu nie polubię się z panią Munro. Nużą mnie opowiadania i w zasadzie trudno mi się na nich skupić. Zaraz jedno się kończy i zaczyna następne. Nie zrozumiem zachwytu nad jej warsztatem ani Noblem...

W dalszym ciągu nie polubię się z panią Munro. Nużą mnie opowiadania i w zasadzie trudno mi się na nich skupić. Zaraz jedno się kończy i zaczyna następne. Nie zrozumiem zachwytu nad jej warsztatem ani Noblem...

Pokaż mimo to

avatar
160
106

Na półkach: , ,

Nie jestem fanką opowiadań, a tych w szczególności. W przypadku każdego opowiadania miałam wrażenie, że to co najciekawsze zostało pominięte, a historia donikąd nie prowadzi.

Nie jestem fanką opowiadań, a tych w szczególności. W przypadku każdego opowiadania miałam wrażenie, że to co najciekawsze zostało pominięte, a historia donikąd nie prowadzi.

Pokaż mimo to

avatar
171
93

Na półkach:

Ksiązka przeczytana z polecenia @Mylengrave. Nigdy nie byłem zwolennikiem krótkich form (opowiadań). Ale ta pani ma to coś. Proszę przeczytać recenzję Mylengrave. Podpisuję się pod nią

Ksiązka przeczytana z polecenia @Mylengrave. Nigdy nie byłem zwolennikiem krótkich form (opowiadań). Ale ta pani ma to coś. Proszę przeczytać recenzję Mylengrave. Podpisuję się pod nią

Pokaż mimo to

avatar
19
11

Na półkach:

"Zbyt wiele szczęścia " to tytuł, który kazał mi pomyśleć, o tym, czy kiedykolwiek w swoim życiu miałam
za dużo radości. Ten tytuł zawiera w sobie pewną przewrotność. Takie są też opowiadania Munro. Życie bohaterów toczy się utartym szlakiem, wypełnione jest zwykłymi, przyziemnymi sprawami. Los jednak bywa dla nich złośliwy ; życiowa stabilizacja prowokuje do pojawienia się nieszczęścia, które to uzmysławia czytelnikowi czym jest utracona radość i jak warto cenić nawet banalne chwile.

"Zbyt wiele szczęścia " to tytuł, który kazał mi pomyśleć, o tym, czy kiedykolwiek w swoim życiu miałam
za dużo radości. Ten tytuł zawiera w sobie pewną przewrotność. Takie są też opowiadania Munro. Życie bohaterów toczy się utartym szlakiem, wypełnione jest zwykłymi, przyziemnymi sprawami. Los jednak bywa dla nich złośliwy ; życiowa stabilizacja prowokuje do...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Alice Munro Zbyt wiele szczęścia Zobacz więcej
Alice Munro Zbyt wiele szczęścia Zobacz więcej
Alice Munro Zbyt wiele szczęścia Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd