Trędowata

Okładka książki Trędowata
Helena Mniszkówna Wydawnictwo: Edipresse literatura obyczajowa, romans
366 str. 6 godz. 6 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo:
Edipresse
Data wydania:
2013-07-25
Data 1. wyd. pol.:
2013-07-25
Liczba stron:
366
Czas czytania
6 godz. 6 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377698372
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
583 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
534
445

Na półkach: ,

Na początku mnie oczarowała, lecz potem entuzjazm stanowczo opadł. Dość miałam zachwytu innych bohaterów nad wspaniałością głównych bohaterów. Sam dramat również za mało dramatyczny...
Cały czas kibicowałam Trestce i pannie Ricie. Mam nadzieję, że odnaleźli szczęście.
P.S. Poza tym co to za mezalians, skoro oboje mieli dobre pochodzenie? Szlachta to jednak straszne raczysko...

Na początku mnie oczarowała, lecz potem entuzjazm stanowczo opadł. Dość miałam zachwytu innych bohaterów nad wspaniałością głównych bohaterów. Sam dramat również za mało dramatyczny...
Cały czas kibicowałam Trestce i pannie Ricie. Mam nadzieję, że odnaleźli szczęście.
P.S. Poza tym co to za mezalians, skoro oboje mieli dobre pochodzenie? Szlachta to jednak straszne raczysko...

Pokaż mimo to

avatar
78
24

Na półkach:

Cudo... Majstersztyk!Zostanie ze mną,na zawsze.Piekna; choć początkowo, nie łatwa im dalej tym większa uczta dla duszy.
Jedna z cudowniejszych jakie czytałam.
,,Miłość to życie".

Cudo... Majstersztyk!Zostanie ze mną,na zawsze.Piekna; choć początkowo, nie łatwa im dalej tym większa uczta dla duszy.
Jedna z cudowniejszych jakie czytałam.
,,Miłość to życie".

Pokaż mimo to

avatar
238
137

Na półkach:

W czerwcu musiałam spojrzeć prawdzie w oczy.
Czytając głównie klasykę angielską (ale również amerykańską,australijską czy francuską) totalnie po macoszemu potraktowałam naszą polską.
Być może do tej pory tkwi we mnie jeszcze wspomnienie nie doczytanych przez brak czasu lektur, które czytane i omawiane na szybko wylatywały z głowy chwilę po oddaniu książki do licealnej biblioteki.
Podbudowana, jednak moim ostatnim okryciem, czyli "Między ustami a brzegiem pucharu" Marii Rodziewiczòwny postanowiłam podjąć kolejną próbę i bliżej zapoznać się z polskimi klasykami.
"Trędowata" została mi przedstawiona jako romansidło, więc podeszłam do niej jak do lekkiej, przyjemnej i nie wymagającej nadmiernego myślenia z mojej strony książki.
Nie odważyłabym się określić tej książki właśnie takim mianem. Moim zdaniem jest to brutalne spłaszczenie całej tej powieści.
Dzięki zawartej w książce historii miłosnej między
pochodzącym z arystokracji ordynatem Waldemarem Michorowskim, a młodą pochodzącą z dobrego polskiego domu dziewczyną zatrudnioną u jego rodziny jako nauczycielka możemy zaobserwować jak z bliska wyglądały realia tamtych czasów - pełnych uprzedzenia, pogardy bogatszych i wyżej urodzonych wobec tych pochodzących z niższych sfer. Intryg i knucia, zadufania w sobie, gry pozorów,a jednocześnie panicznego strachu przed nadejściem "nowego" i robieniem wszystkiego by zachować obecny stan rzeczy. Genialnie wykreowani bohaterowie, każdy wzbudza emocje i nikt w tej historii nie będzie nam obojętny.
Mniszkòwna w naprawdę przyjemnym stylu opisała nam wszelkie piękne posiadłości i miejsca będące tłem dla rozgrywających się wydarzeń.
Jedyną rzeczą która uzasadnia dla mnie określenie tej książki mianem romansidła jest totalne wyidealizowanie głównych bohaterów.
Uważam, jednak że jest to tak piękna historia, że zdecydowanie warto dać jej szansę.

W czerwcu musiałam spojrzeć prawdzie w oczy.
Czytając głównie klasykę angielską (ale również amerykańską,australijską czy francuską) totalnie po macoszemu potraktowałam naszą polską.
Być może do tej pory tkwi we mnie jeszcze wspomnienie nie doczytanych przez brak czasu lektur, które czytane i omawiane na szybko wylatywały z głowy chwilę po oddaniu książki do licealnej...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
550
472

Na półkach:

Klasyka literatury polskiej. Bardzo mi się podobała. I styl autorki i sama historia. Momentami się dłuży, myślę, że gdyby była skrócona to nie straciłaby na swojej wartości. Dla niektórych czytelników na pewno będzie też momentami nudna, bo tak naprawdę niewiele się tutaj dzieje. Ciągłe rozmowy, bale, spotkania towarzyskie i polowania. Mi to akurat nie przeszkadzało, bo ja lubię takie powieści i siła tej książki tkwi właśnie w tych rozmowach, w tych sytuacjach. To one pokazują nam obraz ówczesnego magnackiego społeczeństwa, zasady panujące wśród tych wyższych sfer. Dwulicowość, okrucieństwo i obłudę niektórych bohaterów. Bardzo polubiłam Stefcię - babeczka z klasą, elegancka, ale potrafi tak odpowiedzieć, że w pięty pójdzie i wcale nie musi być pyskatą, wredną i chamską. Wystarczy, że jest inteligentna :) Zakończenie - świetne.

Klasyka literatury polskiej. Bardzo mi się podobała. I styl autorki i sama historia. Momentami się dłuży, myślę, że gdyby była skrócona to nie straciłaby na swojej wartości. Dla niektórych czytelników na pewno będzie też momentami nudna, bo tak naprawdę niewiele się tutaj dzieje. Ciągłe rozmowy, bale, spotkania towarzyskie i polowania. Mi to akurat nie przeszkadzało, bo ja...

więcej Pokaż mimo to

avatar
103
86

Na półkach:

Chciałem napisać coś mądrego po lekturze tej książki, ale jak patrzę na komentarze, to wszystko zostało już chyba napisane. Wyrzućcie negatywne opinie znawców i po prostu sięgnijcie po tę książkę, a się nie zawiedziecie. Bajka to, czy nie bajka, ale czyta się świetnie, wzruszeń też nie brakuje i o to w książkach chodzi. A i opisany, miniony świat arystokracji i podziałów sferowych jest bardzo ciekawy. Mówię to ja, czterdziestolatek, który mimo choroby lokomocyjnej czytałem ostatnie kilkadziesiąt stron z wypiekami na twarzy w aucie, czego nigdy wcześniej nie robiłem :)

Chciałem napisać coś mądrego po lekturze tej książki, ale jak patrzę na komentarze, to wszystko zostało już chyba napisane. Wyrzućcie negatywne opinie znawców i po prostu sięgnijcie po tę książkę, a się nie zawiedziecie. Bajka to, czy nie bajka, ale czyta się świetnie, wzruszeń też nie brakuje i o to w książkach chodzi. A i opisany, miniony świat arystokracji i podziałów...

więcej Pokaż mimo to

avatar
105
104

Na półkach: ,

„Trędowata” to historia, która pomimo tylu lat, nie traci na wartości, a przede wszystkim na uniwersalności. Stefcia to dwudziestoletnia panna pochodząca ze szlacheckiej, dosyć dobrze usytuowanej rodziny. Jednak ze względu na pewne wydarzenia z przeszłości dziewczyna musiała wyjechać z domu w poszukiwaniu odpowiedniej pracy. Stefcia, jako wyrozumiała, a przede wszystkim pracowita szlachcianka zostaje guwernantką w okazałym pałacu, gdzie miałaby uczyć dorastającą Lucię. Oczywiście jako nauczycielka, nie ważne że szlachcianka z dobrego domu, Stefania w obliczu rodziny ordynackiej znacznie maleje. Szczególnie przywileje klasowe stają się dla dziewczyny okrutne. Podziały klasowe to rzecz, którą bardzo ociężale pozbawiało się społeczeństwo polskie, tym bardziej na przełomie XIX wieku. Dlatego więc, Stefcia stroniąc z dala od wielkich panów magnackich, mieszka w pięknym pałacu rodziny, której posiwiałą już głową rodu jest Maciej Michorowski. Pomimo, iż jako guwernantka, dziewczyna staje się niejako marginesem klasowym dla gości, cały swój czas przeznacza na dokształcanie małoletniej Luci, a także wieczorne pogawędki ze starszym magnatem. Pewnego razu Stefcia wychodząc wcześnie rano na łąkę pełną dzikich kwiatów widzi z dala sylwetkę mężczyzny, jadącego dostojnie na iście królewskim koniu. Nieznajomym okazuje się być, mieszkający w pobliżu ordynat Waldemar Michorowski. Pierwsza i zarazem najlepsza partia w kraju dla młodych niezamężnych magnatek. Spotkanie to przebiega dość impulsywnie, ponieważ Stefcia bacząc na niemiłe usposobienie mężczyzny, chce jak najszybciej uciec. Jednak Waldemar, który powszechnie znany jako dość ironiczna osoba nie daje się zwieść. Po raz kolejny pomiędzy tą dwójką bohaterów dochodzi do pewnego spięcia. Praktycznie już od samego początku oboje nie pałali do siebie sympatią. On dlatego, iż od razu dal się przejrzeć, a ona dlatego, że Waldemar okazał się być wielce niemiłą osobą. Powieść „Trędowata” myślę, że w większości wśród nas ją znana jako ekranizacje polskiego filmu z 1976 roku o tym samym tytule. Sama opierzałam go kilka razy. Jednak książka bardziej szczegółowa, wynosi czytelnika w obszary długich, powabnych sukien i bogatych pałaców. Fabuła opływa w idee pochodzące rodem z okresu pozytywizmu. Najlepszym tego przykładem jest postać Waldemara – postępowego mężczyzny, patrioty, który uważa, że pracą możemy dojść na najwyższe wyżyny. Istny człowiek czynu, a jednocześnie zapaleniec i człowiek gwałtowny. Ciągle jednak w powieści idea pracy, a także zmniejszania analfabetyzmu pośród najniższej z warstw, kłóci się z prądami kosmopolityzmu, głęboko zakorzenionym w znacznie wyższych warstwach. Oczywiście nieodzownym problemem całej fabuły stał się bardzo duży rozdźwięk w społeczeństwie. Zamykanie się tylko i wyłącznie w jednej sferze klasowej, prowadzi nieodzownie do katastrofy i taki, też jest wydźwięk powieści. Takie, a nie inne zakończenie wskazuje na to, jak bardzo palący we wcześniejszych latach był problem należenia do danej sfery ludzi. Autorka specyficznie kończąc swoją opowieść ukazuje czytelnikowi wady wysokiego mniemania i zamykania się w jednym kręgu społeczeństwa. Pamiętajmy o tym, że historia ta powstała wiele lat temu, aczkolwiek większość problemów poruszonych w niej jest aktualne nawet do dzisiaj. Wysłuchałam audiobooka błyskawicznie, lektorka pani Katarzyna Zawadzka jest super. Polecam.

„Trędowata” to historia, która pomimo tylu lat, nie traci na wartości, a przede wszystkim na uniwersalności. Stefcia to dwudziestoletnia panna pochodząca ze szlacheckiej, dosyć dobrze usytuowanej rodziny. Jednak ze względu na pewne wydarzenia z przeszłości dziewczyna musiała wyjechać z domu w poszukiwaniu odpowiedniej pracy. Stefcia, jako wyrozumiała, a przede wszystkim...

więcej Pokaż mimo to

avatar
325
317

Na półkach:

www.feminadomi.pl
Z pewnością nie jest to tytuł, który spasuje każdemu. Jeżeli w szkole mieliście problem z przeczytaniem "Nad Niemnem" to i przez "Trędowatą" trudno będzie Wam przebrnąć.

Opisy są długie i egzaltowane, często wręcz patetyczne. Mnie się podobają, wprowadzają zadumę i są pięknym dopełnieniem subtelności relacji Waldemara i Stefci.

To nie jest książka obiektywnie cudowna, ona jest cudowna dla mnie. To jest jedna z tych opowieści, która przeczytana raz, na zawsze we mnie została. Mogę do niej wracać wielokrotnie i za każdym razem zachwyca mnie tak samo, wzrusza równo mocno, co za pierwszym razem. Czasem czytam tylko swoje ulubione fragmenty, czasem zaczytuję się w każdej linijce. Emocjonalnie działa na mnie za każdym razem.

"Trędowata" to jedna całość w dwóch częściach. Nie można czytać ich oddzielnie, są ze sobą nierozerwalnie związane. Historia zawarta na kartach książki jest prosta, może nawet banalna - miłość między ordynatem, a nauczycielką. Mezalians nie do przyjęcia dla osób z wyższych sfer. Fabuła skupia się na życiu w domu Elzonowskich, do którego trafia Stefcia, jako nauczycielka nastoletniej Luci. To tutaj poznaje ordynata Michorowskiego. Ich relacja początkowo jest raczej mało romantyczna, ale pięknie i subtelnie się rozwija. Jesteśmy świadkami przemiany Waldemara, jego coraz większego zauroczenia, wewnętrznej walki Stefci i następnie walki ordynata ze swoją sferą.

Powieść Heleny Mniszek to obraz polskiej szlachty i cała plejada postaci, z których każdy jest charakterystyczny, każdy otrzymał własne cechy osobowości. To nie jest tylko tło, masa, jak w wielu współczesnych powieściach. Kto raz przeczyta, ten na pewno zapamięta Barskich, Trestkę, czy Ritę. Oprócz ciekawych bohaterów w "Trędowatej" mamy do czynienia z innym przyciągającym elementem, pewną bajkowością, spełnieniem snu o Kopciuszku. Szlachetna, aczkolwiek skromna osoba spoza sfery rozkochuje w sobie bogatego dziedzica, pana na Głębowiczach, który woli ją - zwykłą Stefcię, a nie pannę ze swojego kręgu - Melanię. Ciekawy jest także motyw odkupienia win, zestawienie dziadka Waldemara z nim samym.
(...)

www.feminadomi.pl
Z pewnością nie jest to tytuł, który spasuje każdemu. Jeżeli w szkole mieliście problem z przeczytaniem "Nad Niemnem" to i przez "Trędowatą" trudno będzie Wam przebrnąć.

Opisy są długie i egzaltowane, często wręcz patetyczne. Mnie się podobają, wprowadzają zadumę i są pięknym dopełnieniem subtelności relacji Waldemara i Stefci.

To nie jest książka...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
98
52

Na półkach: , ,

Piękna książka Heleny Mniszkówny, która została zaszufladkowana jako romans, czy materiał do scenariusza filmowej adaptacji z 1976 r., która pomimo bycia rozkoszą dla oczu i uszu spłyciła nieco powieść Mniszkówny. Tyle się mówi np. o ,,Lalce" Bolesława Prusa (nota bene prywatnie przyjaciela Mniszkówny), w której to ,,trędowaty" był Wokulski, ale ,,Trędowatej" Mniszkówny mało.
Zanim przejdę do recenzji, to dam małe ostrzeżenie: proszę uważać na opis do wydawnictwa mg, które pomimo dania ładnej okładki i niezbędnych przypisów, popełniło taką głupotę jak spoilerowanie.

Zacznę od opisów przyrody: są bardzo piękne. Początkowo czyta się je swobodnie, ale później, kiedy rozwija się akcja i czytelnik chce wiedzieć co dalej, w moim odczuciu niestety wydawały się zbędne, automatycznie się (w moim mózgu) przedłużały. Natomiast jak wspomniałem wcześniej nie można im odmówić bajeczności, mityczności, barwności czy co najważniejsze dla wielu czytelników lekkiego pióra.

Główne postacie: bardzo młoda nauczycielka Stefania Rudecka i młody ordynat Waldemar Michorowski. O ile panna Stefania, pomimo tego iż bardzo łatwo można ją polubić, nie przykuła mojej uwagi tak mocno jak Michorowski, który ma bujną przeszłość oraz zajmuje się działalnością dobroczynną i patriotyczną: zakłada szkoły, stawia na rozwój polskiego przemysłu, walczy o równe prawa dla przedstawicieli niższych warstw względem arystokracji - a przecież książka została napisana w czasach, w których Polska była pod zaborami. Można więc powiedzieć, że Waldi to taki wyłamawszy się z zabobonów arystokrata, który zamienił się w pozytywistę, jednak zachował niektóre cechy romantyka. W filmie z 1976 r. nie ma nic o jego propolskiej działalności, podobnie jak zabrakło ciekawych postaci: Wilusia (krewnego Rity Szeliżanki) i Brochwicza (przyjaciela Waldemara), czy Prątnickiego (byłego narzeczonego Stefci).

Moimi ulubionymi bohaterami zostali Rita Szeliżanka i hrabia Trestka. Byli nieco inni niż w adaptacji filmowej, ale i tak miałem przed oczami Gabrielę Kownacką i Piotra Fronczewskiego. Masa zabawnych sytuacji z udziałem tej ,,strasznej" parki.

UWAGA! STREFA SPOILERÓW

Byłem początkowo zawiedziony zakończeniem powieści: Stefcia odchodzi na tamten świat, niedługo po tym jak... przeczytała anonimy i za którymś razem straciła zdrowie. Może to z powodu, iż najpierw widziałem film (i tutaj wyjątkowo adaptacja zmieniła coś na lepsze, zamiast na gorsze), ale powód jej śmierci wydawał mi zbyt przesadzony. Po 500 stronach główna bohaterka odchodzi przez w sumie błahą (jak na powód do śmierci) sytuację, i też mało realną. Gdyby autorka trochę inaczej pokierowała sytuacją to ta powieść w moich oczach byłaby czymś więcej niż romansem, co nie zmienia faktu, że i tak jest bardzo wartościowa.

Piękna książka Heleny Mniszkówny, która została zaszufladkowana jako romans, czy materiał do scenariusza filmowej adaptacji z 1976 r., która pomimo bycia rozkoszą dla oczu i uszu spłyciła nieco powieść Mniszkówny. Tyle się mówi np. o ,,Lalce" Bolesława Prusa (nota bene prywatnie przyjaciela Mniszkówny), w której to ,,trędowaty" był Wokulski, ale ,,Trędowatej"...

więcej Pokaż mimo to

avatar
326
76

Na półkach: , ,

przejmująca!

przejmująca!

Pokaż mimo to

avatar
107
66

Na półkach:

Piękna powieść

Piękna powieść

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Helena Mniszkówna Trędowata Zobacz więcej
Helena Mniszkówna Trędowata Zobacz więcej
Helena Mniszkówna Trędowata Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd