Niebezpieczne związki

Okładka książki Niebezpieczne związki autora Pierre Choderlos de Laclos,
Okładka książki Niebezpieczne związki
Pierre Choderlos de Laclos Wydawnictwo: Świat Książki Seria: Ekskluzywna kolekcja klasyki [Świat Książki] klasyka
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Seria:
Ekskluzywna kolekcja klasyki [Świat Książki]
Tytuł oryginału:
Les Liaisons dangereuses
Data wydania:
2022-04-29
Data 1. wyd. pol.:
2022-04-29
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Tadeusz Boy-Żeleński
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Niebezpieczne związki w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Niebezpieczne związki



książek na półce przeczytane 1061 napisanych opinii 849

Oceny książki Niebezpieczne związki

Średnia ocen
7,4 / 10
375 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Niebezpieczne związki

avatar
33
12

Na półkach:

Totalny majstersztyk. Dzikie namiętności ukryte pod wyrafinowanym stylem listów. Intrygi, spryt, hedonizm, libertynizm, który jednak pęka przed największą z sił: PRAWDZIWĄ MIŁOŚCIĄ. Genialna Markiza de Merteulil, która myśli, że kontroluje wszystko. Nawet własne uczucia. I przegrywa

Totalny majstersztyk. Dzikie namiętności ukryte pod wyrafinowanym stylem listów. Intrygi, spryt, hedonizm, libertynizm, który jednak pęka przed największą z sił: PRAWDZIWĄ MIŁOŚCIĄ. Genialna Markiza de Merteulil, która myśli, że kontroluje wszystko. Nawet własne uczucia. I przegrywa

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
721
173

Na półkach:

Dosyć ciekawa, mimo formy epistolarnej, miejscami zabawna, ze świetnymi przypisami Boya-Żeleńskiego. Wymiana listów między markizą de Merteuil i wicehrabim de Valmont przyprawia niekiedy o uniesienie brwi w niedowierzaniu (list do prezydentowej pisany na plecach kochanki; podstęp markizy; ciąża Cecylii),szczególnie po niedawnym przeczytaniu listów zawartych np. w "Mansfield Park", o 30 lat późniejszym, a bardzo konserwatywnym i zachowawczym. Nie wierzę, że Jane Austen byłaby w stanie na własne oczy zobaczyć te niezbożności de Laclosa.

Dosyć ciekawa, mimo formy epistolarnej, miejscami zabawna, ze świetnymi przypisami Boya-Żeleńskiego. Wymiana listów między markizą de Merteuil i wicehrabim de Valmont przyprawia niekiedy o uniesienie brwi w niedowierzaniu (list do prezydentowej pisany na plecach kochanki; podstęp markizy; ciąża Cecylii),szczególnie po niedawnym przeczytaniu listów zawartych np. w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
299
116

Na półkach:

Świetnie się czytało.

Świetnie się czytało.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

10406 użytkowników ma tytuł Niebezpieczne związki na półkach głównych
  • 5 276
  • 4 978
  • 152
2382 użytkowników ma tytuł Niebezpieczne związki na półkach dodatkowych
  • 1 771
  • 290
  • 134
  • 70
  • 60
  • 31
  • 26

Tagi i tematy do książki Niebezpieczne związki

Inne książki autora

Pierre Choderlos de Laclos
Pierre Choderlos de Laclos
Francuski inżynier wojskowy, urzędnik, generał i pisarz, któremu sławę przyniosła powieść Niebezpieczne związki (1782). Ojciec Pierre’a Choderlosa de Laclos był urzędnikiem rządowym. W styczniu 1760 Choderlos de Laclos został uczniem Królewskiego Korpusu Artyleryjskiego, dwa lata później jako podporucznika wysłano go do portu La Rochelle. Z końcem wojny siedmioletniej wysłany został do południowo-wschodniej Francji. W roku 1767 opublikował swój pierwszy utwór literacki – poemat we francuskim czasopiśmie. W 1769 przeprowadził się do Grenoble, gdzie pozostał przez 4 lata. W tym czasie opublikował kolejny wiersz. W grudniu 1776 został wolnomularzem. W następnym roku wystawił w Paryżu swoją operę komediową Ernestine, która była adaptacją bajki Mme Riccoboni. Swoje najbardziej znane dzieło, Niebezpieczne związki, zaczął pisać prawdopodobnie w roku 1778. Zaangażowany w pracę nad powieścią był podczas pracy nad fortyfikacją wyspy Aix w 1779. Podczas urlopu w Paryżu w latach 1780–1781 zaczął starać się o wydanie książki. Pierwsze wydanie Niebezpiecznych związków ukazało się w nakładzie 2000 sztuk 7–10 kwietnia 1782, drugie wydanie (w takim samym nakładzie) 21 kwietnia tego samego roku. Pod koniec roku 1782 rozpoczął się związek Choderlos de Laclos z Marie-Soulange Duperre, która w 1786 została jego żoną. W 1786 rozpoczął pisanie nigdy nie skończonej rozprawy o najlepszej metodzie edukacji kobiet. Później wydawał różne mniejsze prace. W 1788 dołączył do dworu Księcia Orleanu i towarzyszył mu do roku 1790. Angażował się w rewolucyjną działalność korzystając z mocy swojego pióra. W 1791 roku opuścił armię. W wyniku walk politycznych został aresztowany, wypuszczony wiosną 1793 i uwięziony ponownie w listopadzie. Spodziewał się, że zostanie skazany na ścięcie gilotyną, ale uwolniono go w grudniu 1794 roku wskutek szerokiej działalności w latach swojej świetności. W 1800 Laclos został mianowany generałem artylerii. Funkcje wojskowe pełnił aż do śmierci. Zmarł 5 września 1803 we Włoszech.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dama Kameliowa Aleksander Dumas (syn)
Dama Kameliowa
Aleksander Dumas (syn)
Aleksander Dumas (syn) – „Dama kameliowa” „Być kochanym przez kurtyzanę to zwycięstwo naprawdę trudne.” XIX w. Paryż, Bougival – Francja Małgorzata Gautier piękna, młoda, zawsze elegancka – paryska kurtyzana, której grono adoratorów było bardzo szerokie i z wyższych sfer. „Kobieta lekkich obyczajów” przyzwyczajona do luksusów, pewnego dnia poznaje inteligentnego, nieśmiałego z niższych sfer – Armanda Duvala. Mężczyzna obdarza Małgorzatę niezwykłym uczuciem, a kurtyzana, która początkowo nie przywiązywała do tego dużej wagi z czasem zmienia zdanie. Oboje mają się ku sobie, ale czy bohaterka będzie w stanie porzucić swoje dawne życie dla Armanda? Czy mimo przeciwności losu bohaterowie mają szansę na szczęście? Jak potoczą się dalsze losy bohaterów? „Dama kameliowa” to wzruszająca miłosna historia dwójki ludzi z dwóch różnych światów, których połączyło szczere i prawdziwe uczucie. Kurtyzana, która pod wpływem miłości przeżywa moralne odrodzenie. Powieść, która zachwyca już od pierwszych stron, jest lekka i przyjemna. Czyta się naprawdę szybko. Piękna i zarazem smutna opowieść oparta na faktach – co jest jej dodatkowym atutem. Tytuł, który pomimo upływu wielu lat wciąż cieszy się dużą popularnością. „Dama kameliowa” zajmuje specjalne miejsce w moim sercu, a jej reread ponownie to potwierdził! #aleksanderdumassyn #damakameliowa #literaturafrancuska
Zaczytana - awatar Zaczytana
oceniła na1011 dni temu
Kochanek lady Chatterley David Herbert Lawrence
Kochanek lady Chatterley
David Herbert Lawrence
Z rozmowy z wujkiem na temat życia i różnych jego dziwnych kolei zrodziła się inspiracja do przeczytania tej książki; zresztą wujek był na tyle miły, że podarował mi jej egzemplarz. Wyszło więc zupełnie naturalnie, że trafiła w moje ręce. I o tej naturalności chciałem napisać. Podzielam opinię wujka, który ceni tę klasyczną powieść za prawdę; prawdę emocjonalną, prawdę społeczną, prawdę historyczną - słowem, za poruszającą, życiową autentyczność. Prawda ta była, rzecz jasna, w swoich czasach kontrowersyjna, dzięki czemu powieść zyskała sobie miano wyprzedzającej je. Fabuła jest wyjątkowo prosta. Śledzimy losy Connie, młodej kobiety pochodzącej z artytycznej rodziny, która wychodzi za mąż za Clifforda, przyszłego lorda Chatterley'a, również młodego mężczyznę, któremu przydarza się to nieszczęście, że wyrusza na I Wojnę Światową i w wyniku odniesionych ran zostaje sparaliżowany od pasa w dół. Poza władzą w nogach, traci więc także zdolność spełniania zadań męża. Ten prosty punkt wyjścia, tragedia wojenna Clifforda, przy okazji staje się powodem narastającej frustracji Connie. Obserwujemy, jak w jej wyniku nawiązuje romantyczną relację z leśniczym młodego dziedzica, byłym wojskowym, unikającym ludzi Mellorsem. Równolegle śledzimy życie sparaliżowanego Clifforda, który w twórczości literackiej i zarządzaniu majątkiem odnajduje nowy sens życia. W swej istocie pozostaje jednak człowiekiem dogłębnie skrzywdzonym. Wszystko to Autor prezentuje posługując się pięknym, precyzyjnym językiem. To właśnie warstwa językowa zrobiła na mnie największe wrażenie - z jednym wyjątkiem, o czym później. Ogólnie jednak dawno nie zetknąłem się z taką wnikliwością, ogładą i wymownością literackiego stylu. A przy tym tak sprawnym zastosowaniem narratora wszystkowiedzącego, który w idealnych momentach na odpowiednią długość zaglądał do głów innych bohaterów. Dzięki temu, dzięki swobodzie łączenia scen, omijania wszystkiego, co zbędne, dzięki pewności siebie w wyrażaniu myśli, powracałem do tej lektury z największą przyjemnością. Choćby dla samej dyscypliny umysłu, którą musiał wykazywać się Autor, warto tę powieść poznać. Kolejną wartością dodaną jest ukazanie realiów społecznych epoki. Jak zwykle pasjonujące było dla mnie poznawanie mentalności, która panowała w czasach nie tak wcale nam odległych - mniej więcej sto lat temu. Sprawiało to dla mnie pewien intrygujący, lecz fascynujący dysonans - czytałem o ludziach, na których cieniem wciąż kładła się epoka wiktoriańska, a którzy jeździli już pierwszymi samochodami! To zderzenie - świata lordów, posiadaczy ziemskich, starej Anglii z epoką przemysłową przeżywającą schyłek swej pierwszej eksplozji (zamykanie kopalni z powodu niskiej rentowności),z rozwojem techniki, z łuną bolszewizmu ze wschodu - dawało wyjątkowy posmak czytania o rzeczach dawno minionych i niemal teraźniejszych. Tematy klasowe zdecydowanie zajmowały Lawrence'a. Z klasowością wiąże się jedyne moje zastrzeżenie do "Kochanka lady Chatterley". A konkretnie do mego niemal-imiennika, tłumacza. Czytałem tę książkę w tłumaczeniu Marcelego Tarnowskiego, który do ukazania gwarowego angielskiego posłużył się bardzo topornym, swobodnym zapisem gwary śląskiej. Z jednej strony więc Mellors - który odebrał wykształcenie - mówi zupełnie poprawnym językiem, a czasem, gdy mu przyjdzie taki kaprys, wyjątkowo ciężką gwarą. Może i nie miałbym z tym problemu, gdyby dysonans pomiędzy tymi dwoma głosami tego samego bohatera nie był tak bardzo wyolbrzymiony i rażący. Ale nawet i to zostaje w moich oczach częściowo usprawiedliwione, w bardzo uroczej i zabawnej scenie, kiedy Connie także próbuje mówić do Mellorsa gwarą. Nie jestem typowym czytelnikiem romansów, więc mój gust w tym gatunku nie jest z pewnością wyrobiony, tym niemniej relacje między bohaterami były dla mnie kolejnym, wyjątkowo silnym punktem. Ukazanie uniwersalnych, ponadczasowych prawd psychologii - prawd życia, które zaczyna się rozumieć dopiero z wiekiem - pozostaje niewątpliwie jednym z powodów, dla których "Kochanek lady Chatterley" pozostaje klasykiem, tak często adaptowanym, wznawianym i polecanym. I ja z przyjemnością dołączam tę opinię, wierząc, że każdy człowiek, który ceni szczerą literaturę, odnajdzie w tej książce wielką wartość.
Marcel Baron - awatar Marcel Baron
ocenił na920 dni temu
Tessa d'Urberville Thomas Hardy
Tessa d'Urberville
Thomas Hardy
Król opisów przyrody tym razem oprowadza nas po dolinie Blackmoor. Obserwujemy zachody i wschody słońca, poznajemy tajniki pracy na gospodarstwie mlecznym, a także przyglądamy się młockarni parowej! Jednakże to wszystko jest tłem opowieści o złamanym młodym życiu "kobiety czystej". Młodziutka straumatyzowana wieśniaczka szuka pocieszenia w pracy dójki. Niestety, jej uroda tak olśniewa pewnego idealistę, że jest zdeterminowany zdobyć ją na żonę. Niestety, Tess chcąc być w zgodzie ze swoim sumieniem, a także (tak mi się wydaje) chcąc pozbyć się potwornego ciężaru natury psychicznej, wyjawia prawdę o swojej traumie ukochanemu. Tess jest niezaradna życiowo, co jest konsekwencją wychowania przez rodziców równie niezaradnych, co biednych. Oddana "krewnemu" ku polepszeniu warunków ostatecznie moralnie "upada". Hardy głęboko krytykuje ten rodzaj zacofanej moralności, dowodząc, że cała wina leży po stronie oprawcy. Nieszczęsna Tess jest jedynie obiektem — zarówno dla uwodzicielskiego Aleca, jak i namolnego Angela. Dziewczyna jest doprowadzana przez obu na skraj załamania, co skutkuje tragedią. Tess d'Urberville, podobnie jak inne powieści Thomasa Hardy'ego powstawała w odcinkach. Jednakże pismo, które zamówiło powieść, nie chciało opublikować jej ze względów obyczajowych. Ostatecznie pismo Graphic podjęło się druku 24 odcinków w 1891 roku. Punktem wyjścia historii, rzekome pochodzenie od znamienitego rodu jest ponoć oparte na rodzinnej anegdotce, a grobowce rodziny Turberville, która poniekąd użyczyła nazwiska, możemy znaleźć w Bere Regis. Postać Tess jest bezpośrednim nawiązaniem do Marthy Brown, skazanej za zabójstwo brutalnego i wiarołomnego męża. 9 sierpnia 1856 roku w niezwykle deszczową sobotę zgromadził się blisko czterotysięczny tłum oczekujący na egzekucję. W tej dojmującej ciżbie znalazł się wówczas szesnastoletni Thomas Hardy, na którym dramatyczna śmierć młodej kobiety wywarła niebagatelne wrażenie; wiele lat przechowywał wycinek prasowy opisujący ów smutny koniec nieszczęsnej. Po latach Hardy pisze*: "Pamiętam jej drobną figurę na tle nieba, gdy wisiała w mglistym deszczu, a także to, jak obcisła czarna jedwabna suknia podkreślała jej sylwetkę, gdy poruszała się w półobrotach raz w jedną, raz w drugą stronę. (...) Choć nakryli jej twarz kapturem, widziałem jak przez mokry od deszczu materiał przebijały rysy jej twarzy." Ten epizod tak zaintrygował pisarza, że Martha Brown doczekała się uwiecznienia w postaci słodkiej, niewinnej Tess d'Urberville. Jak wspomina wieloletnia przyjaciółka pisarza, Lady Hester Pinney "jego sympatia dla tej nieszczęśliwej kobiety była niezwykła". Historia** jednakże nie kończy się na tym niezwykłym hołdzie - niedawno archeolodzy natrafili na pozostałości (w tym czaszkę) prawdopodobnie właśnie Marthy Brown; nieformalny cmentarz przywięzienny ma wkrótce zostać zamieniony na domy mieszkalne i centrum handlowe, a ludzkim szczątkom zostaną wyprawione godne pochówki. Jak odebrałam powieść? To był mój reread po blisko dwudziestu latach. Pierwszego Hardy’ego przeczytałam będąc na pierwszym roku studiów, pamiętam dobrze, bo niemal zostałam wyrzucona z lekcji logiki za czytanie pod ławką (w liceum miałam zresztą bardzo podobne przeżycia 😉 Oczywiście obejrzałam ekranizację Polańskiego (milion lat temu) i miniserial z Gemmą Arterton (moim zdaniem doskonała Tess!). Chociaż nie było zaskoczenia nad treścią, złapałam się na pobożnym życzeniu, żeby “tym razem było inaczej”. Szkoda mi tej niezaradnej dziewczyny, tak nieobutej w brutalnym świecie, że szkodzącej sobie. Porażająca była mentalność ludzi, którzy we wzięciu siłą nie widzieli nic zdrożnego, a oprawca stawał się niemal właścicielem pokrzywdzonej. Wydaje mi się, że część mężczyzn mylnie brała kobiety za bóstwa, wyidealizowane i uprzedmiotowione. Jakiś czas temu oglądałam film o Effie Grey, gdzie wspaniale było pokazane takie zderzenie ideału z człowiekiem z krwi i kości. Widać sympatię Hardy’ego dla Tess. Oczywiście biorąc pod uwagę pierwowzór postaci nie mogło być mowy o happyendzie. Autor przeciwstawia się podwójnej moralności wiktoriańskiego społeczeństwa, chcąc obudzić świadomość w czytelnikach schyłku XIX. wieku. Jest jeszcze jedno, co przyciąga mnie do prozy Thomasa Hardy’ego. Budowanie nastroju za pomocą świata przyrody i krajobrazu. To oraz opis życia i działań, które stanowią zapis zapomnianych zwyczajów. Hardy wkłada w usta wieśniaków anegdotki, które zasłyszał z pewnością mieszkając w Higher Bockhampton. *Healey, T. - Zbrodnie w afekcie, Warszawa 1991 **http://www.theguardian.com/books/2016/feb/19/thomas-hardy-tess-of-the-durbervilles-bones-found-at-prison
Molly_Whelan - awatar Molly_Whelan
ocenił na1026 dni temu
Kubuś Fatalista i jego pan Denis Diderot
Kubuś Fatalista i jego pan
Denis Diderot
Czasami zdarza się, że książka, po którą sięgamy z pewną niepewnością, głównie dlatego, że powstała ponad dwieście lat temu, okazuje się zaskakująco świeża. Długo zwlekałam z lekturą tej powieści, obawiając się spotkania raczej z literackim zabytkiem niż żywym tekstem. Tymczasem okazało się, że to utwór niezwykle dynamiczny, pełen humoru i błyskotliwych dialogów. Książka, która nie tylko się nie zestarzała, ale momentami wydaje się wręcz zadziwiająco współczesna. Jednym z powodów tej ponadczasowości jest forma literacka, która nawet dziś robi wrażenie swoją śmiałością. Diderot nie opowiada historii linearnie, lecz prowadzi grę z czytelnikiem: przerywa opowieści, wprowadza dygresje, zwraca się bezpośrednio do odbiorcy i komentuje własną narrację. Dzięki temu powieść przypomina żywą rozmowę, a nie zamkniętą, uporządkowaną historię. Ten sposób narracji, dziś kojarzony raczej z literaturą XX i XXI wieku, w XVIII wieku musiał być prawdziwą rewolucją. Ogromną przyjemność sprawiają także dialogi między Kubusiem a jego panem. Ich rozmowy są żywe, pełne ironii i humoru, a zarazem niosą wiele trafnych obserwacji o ludzkiej naturze. Diderot z niezwykłą lekkością łączy refleksję filozoficzną z anegdotą i dowcipem. Bohaterowie droczą się ze sobą, przerywają sobie nawzajem opowieści, wdają się w spory i rozważania prowadzące do zaskakujących wniosków. Szczególnie interesujący jest sam Kubuś. Choć jest sługą, okazuje się postacią niezwykle inteligentną i przenikliwą. To on najczęściej formułuje refleksje o świecie i ludzkim losie. Jego przekonanie, że „wszystko, co nas spotyka na świecie, dobrego i złego, zapisane jest w górze”, staje się punktem wyjścia do rozważań o przeznaczeniu i wolności człowieka. Pytanie o to, na ile mamy wpływ na własne życie, a na ile jesteśmy tylko uczestnikami wydarzeń, które i tak musiały się zdarzyć, pozostaje równie aktualne dziś jak w XVIII wieku. Powieść zachwyca także sposobem opowiadania historii. Kolejne anegdoty i epizody, często z pozoru błahe lub humorystyczne, prowadzą do refleksji o ludzkich słabościach, ambicjach czy złudzeniach. Każda z tych historii niesie ze sobą morał, ale nie jest on podany nachalnie, wyłania się naturalnie z przebiegu wydarzeń, pozostawiając czytelnikowi przestrzeń do własnych przemyśleń. Wiele z tych refleksji brzmi dziś niezwykle trafnie, jak choćby spostrzeżenie: „Człowiek nie wie ani czego chce, ani co czyni; idzie za swym urojeniem, które mieni rozumem.” Takie zdania pokazują, że pod lekką, anegdotyczną formą kryje się wnikliwa analiza ludzkiej natury. Nie bez znaczenia jest również atmosfera podróży bohaterów. Kubuś i jego pan jadą nie wiadomo skąd i dokąd, zatrzymują się w gospodach, spotykają różnych ludzi i słuchają ich historii. Ta wędrówka staje się metaforą życia, drogi, której sens odkrywamy raczej w rozmowie, refleksji i doświadczeniu niż w samym celu podróży. Dla mnie jest to jedno z tych literackich odkryć, które przynoszą prawdziwą satysfakcję. Długo odkładałam tę książkę, ale dziś cieszę się, że wreszcie po nią sięgnęłam. Okazało się, że jest to dzieło żywe, inteligentne i aktualne. Powieść, która potrafi bawić, zaskakiwać i zmuszać do refleksji nawet ponad dwa stulecia po swoim powstaniu.
Agatonik - awatar Agatonik
ocenił na92 dni temu
Pokój z widokiem Edward Morgan Forster
Pokój z widokiem
Edward Morgan Forster
Wydana w 1908 roku ciepła i pełna humoru opowieść o miłości dwojgu młodych ludzi, zarazem ironiczne spojrzenie na rodzący się ruch turystyczny, który nastał na początku ubiegłego wieku. Modne wówczas stało się zwiedzanie kontynentu — koniecznie z przewodnikiem Baedekera w ręku - (Anglicy i Amerykanie zwiedzali pozostałości świata antycznego, Niemcy jeździli do wód, a Polacy mieli swoje nowo odkryte Zakopane) oraz wycieczki rowerowe. O turystach pisywał między innymi Henry James, jednak w żadnym z jego opowiadań nie ma tyle humoru i żywiołowości. W tym czasie również Jerome pisze swoich przezabawnych Trzech panów. Fabuła przedstawia się następująco: początek XX wieku, Lucy Honeychurch wraz z ciotką podróżują po Florencji. Jak większość turystów tamtego okresu, zatrzymują się w pensjonacie, gdzie zawiązują znajomość z nieco ekscentrycznymi panami Emerson, ojcem i synem. Na skutek pewnego wypadku (sic!) Lucy i Georg Emerson zakochują się w sobie bez pamięci. Ale Lucy ma narzeczonego. Chociaż „dla czytelnika jest dość oczywiste, że Lucy kocha młodego Emersona”, sama przed sobą nie umie tego przyznać, z czego wynikną same kłopoty. Lucy ma jednak aspiracje działać przeciw konwenansom i oczekiwaniom wobec kobiet epoki edwardiańskiej. Co prawda miały one większe prawa (choć Forster podkpiwa z sufrażystek) niż kobiety wiktoriańskie, to do wyboru miały małżeństwo i podporządkowanie mężowi (choć już mogło się mówić o małżeństwach z miłości),bądź zdziwaczenie w staropanieństwie. Druga część opowieść przenosi nas do rodzinnej miejscowości panny Honeychurch. Towarzystwo pozostaje to samo, ale sceneria zmienia się na sielską an(g)ielską wieś z jej małymi przytulnymi cottages i popołudniowymi herbatkami. Tu ujawnia się kontrast między bezpretensjonalnym, ale skrytym romantykiem, George'em oraz „oficjalnym” narzeczonym Lucy - Cecilem, pozerem, malkontentem i snobem. Subtelny angielski humor ocierający się gdzieniegdzie lekko o farsę, sensu stricto farsą nie będąc, klimatem przypomina shakespeare'owskie Wiele hałasu o nic. Trudno uwierzyć, że książka ma ponad sto temu. Napisana jest specyficznym językiem wczesnego modernizmu (Virginia Woolf przyjaźniła się z autorem, zachęcając go do pisania),przez co nie każdy może przez nią przebrnąć. Ale jeśli tylko skusicie się podążać tropem romantycznej miłości i wartkich dialogów, na pewno będziecie zadowoleni z lektury (szczególnie emocjonujący jest rozdział XV Dramat domowy — gryzłam kołdrę z nerwów!) Na pewno sięgnę po Podróż do Indii i inne książki tego autora. Mam ochotę również odświeżyć sobie filmy Jamesa Ivory'ego na podstawie prozy Forstera. Polecam!
Molly_Whelan - awatar Molly_Whelan
ocenił na1026 dni temu

Cytaty z książki Niebezpieczne związki

Więcej
Pierre Choderlos de Laclos Niebezpieczne związki Zobacz więcej
Pierre Choderlos de Laclos Niebezpieczne związki Zobacz więcej
Pierre Choderlos de Laclos Niebezpieczne związki Zobacz więcej
Więcej