Sześć pięter luksusu. Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskich

Okładka książki Sześć pięter luksusu. Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskich autora Cezary Łazarewicz, 9788324020478
Okładka książki Sześć pięter luksusu. Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskich
Cezary Łazarewicz Wydawnictwo: Znak historia
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2013-08-28
Data 1. wyd. pol.:
2013-08-28
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324020478
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sześć pięter luksusu. Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskich w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Sześć pięter luksusu. Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskich i



Przeczytane 938 Opinie 343 Oficjalne recenzje 653

Opinia społeczności książki Sześć pięter luksusu. Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskichi



Książki 2652 Opinie 2039

Oceny książki Sześć pięter luksusu. Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskich

Średnia ocen
7,1 / 10
484 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Sześć pięter luksusu. Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskich

avatar
298
46

Na półkach: , ,

Interesująca historia rodziny Jabłkowskich i ich domu towarowego. Pewnie nie każdego wciągnie, ale mnie uwiodła. W tle przewija się historia Polski - wojny, zmiany ustrojów. Bardzo chciałabym poczuć na własnej skórze przedwojenną atmosferę takiego miejsca - ceny przystępne dla wielu, a jednak wytwornie...

Interesująca historia rodziny Jabłkowskich i ich domu towarowego. Pewnie nie każdego wciągnie, ale mnie uwiodła. W tle przewija się historia Polski - wojny, zmiany ustrojów. Bardzo chciałabym poczuć na własnej skórze przedwojenną atmosferę takiego miejsca - ceny przystępne dla wielu, a jednak wytwornie...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
235
61

Na półkach:

Kiedy przejdziesz się na skrzyżowanie Brackiej z Chmielną możesz śmiało poczuć dumę, że Polska, zniszczona najpierw przez wojnę, potem przez komunę, a na dokładkę dobita bezprawiem wczesnej postkomuny, potrafiła się podnieść i odbudować. Często narzekamy na to i owo, ale jest wśród nas mnóstwo Jablkowskich - przedsiębiorczych, mądrych i uczciwych ludzi, którzy jak założyciele DTBJ będą ten 'sklep' odbudowywać aż do skutku.

Kiedy przejdziesz się na skrzyżowanie Brackiej z Chmielną możesz śmiało poczuć dumę, że Polska, zniszczona najpierw przez wojnę, potem przez komunę, a na dokładkę dobita bezprawiem wczesnej postkomuny, potrafiła się podnieść i odbudować. Często narzekamy na to i owo, ale jest wśród nas mnóstwo Jablkowskich - przedsiębiorczych, mądrych i uczciwych ludzi, którzy jak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3069
753

Na półkach: , ,

"Sześć pięter luksusu" to piąta książka Łazarewicza, którą przeczytałam, ale chronologicznie to jeden z pierwszych napisanych przez niego reportaży. Temat arcyciekawy - Dom Towarowy Braci Jabłkowskich w sercu Warszawy, kiedyś najbardziej luksusowy w kraju. Powojenne pokolenie warszawiaków ma do niego duży sentyment, choć za naszych czasów "polski Harrods" był już tylko swoim cieniem. Pamiętam z lat 90. przaśny dom handlowy Arka, potem księgarnię Traffic; teraz odbywają się tam targi. Wszystko to na pół gwizdka, bez wykorzystania potencjału pięknego budynku, który jakimś cudem przetrwał wojnę.

Dopoki nie wzięłam do ręki książki Łazarewicza, nie zastanawiałam się, kim byli bracia Jabłkowscy. Niewielki tomik "Sześć pięter luksusu" to barwna reporterska opowieść o rzutkich kupcach w typie Wokulskiego, którzy jeszcze pod zaborami stworzyli imponujące imperium handlowe. I o ich potomkach, którzy wiele lat po wojnie po licznych perturbacjach odzyskali budynek, ale niestety firmy w pierwotnym kształcie nie wskrzesili.

Autor oprowadza czytelnika po przedwojennej świątyni handlu z ulicy Brackiej, a pomaga mu w tym dwójka żyjących jeszcze pracowników z lat 30. Wielka szkoda, że topografia omawiana jest na podstawie nieistniejącej już księgarni, bo trudno sobie uzmysłowić gdzie co było. Poznajemy, piętro po piętrze, sprawnie działający organizm; w firmie Jabłkowskich pracownicy czuli się jego ważnymi ogniwami. Każdy świetnie znał cały dom towarowy, bo przez kilka miesięcy poznawał wszystkie jego elementy (samych stoisk było 300!),zanim trafił do docelowego miejsca pracy. Karierę w firmie mogli robić tylko jej pracownicy, nie przyjmowano ludzi z zewnątrz. Uczniowie szkół handlowych przychodzili na praktyki, a potem wspinali się po kolejnych szczeblach aż do stanowisk kierowniczych. Dawni pracownicy wspominali rodzinę Jabłkowskich bardzo dobrze - byli sprawiedliwi, uprzejmi, zapewniali personelowi nie tylko godziwe warunki pracy, ale i zajęcia sportowe, czytelnię, stołówkę, kursy językowe, bale, wczasy. Ich wzorem był Henry Ford "żywe zaprzeczenie głupich teorii, że kapitalista może jedynie zarabiać wyzyskując pracowników ", który jak Jabłkowscy zaczynał od zera.
Dom Braci Jabłkowskich funkcjonował sprawnie i był niezwykle popularny - zachwycał turystów i warszawiaków nie tylko wyborem towarów, ale również na przykład pierwszą w kraju ruchomą reklamą wyświetlaną na froncie sklepu.

Pasmo sukcesów przerwała wojna i dalsza część książki to przykra lektura. Z trzech walczących w kampanii wrześniowej braci jeden poległ, jeden trafił na Zachód i tam został, a tylko jeden wrócił do Warszawy - i już w maju 1945 roku otworzył sklep w cudem ocalałej siedzibie przy Brackiej. Po 5 latach firmę Jabłkowskim odebrano i tak zakończyła się jej historia. Rok później zmarł nestor rodu, ojciec słynnych braci - Józef. 
Spadkobiercom Braci budynek przy Brackiej udało się odzyskać dopiero w 2014 toku (przedtem wpadł w łapy oszusta),już po ukazaniu się książki Łazarewicza. Wcześniej oddano Jabłkowskim kamienicę przy Chmielnej i  sąsiednią działkę, gdzie postawili budynek biurowy.

Bardzo ciekawa i fajnie opowiedziana historia, ilustrowana (niestety nieopisanymi) zdjęciami: 7/10

"Sześć pięter luksusu" to piąta książka Łazarewicza, którą przeczytałam, ale chronologicznie to jeden z pierwszych napisanych przez niego reportaży. Temat arcyciekawy - Dom Towarowy Braci Jabłkowskich w sercu Warszawy, kiedyś najbardziej luksusowy w kraju. Powojenne pokolenie warszawiaków ma do niego duży sentyment, choć za naszych czasów "polski Harrods" był już tylko...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1242 użytkowników ma tytuł Sześć pięter luksusu. Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskich na półkach głównych
  • 622
  • 610
  • 10
240 użytkowników ma tytuł Sześć pięter luksusu. Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskich na półkach dodatkowych
  • 161
  • 22
  • 14
  • 13
  • 11
  • 10
  • 9

Tagi i tematy do książki Sześć pięter luksusu. Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskich

Inne książki autora

Okładka książki Między światłem a cieniem Jan Holoubek, Cezary Łazarewicz
Ocena 7,0
Między światłem a cieniem Jan Holoubek, Cezary Łazarewicz
Okładka książki Jak zdobywaliśmy Pomorze. Mroczne historie z ,,ziem odzyskanych" Artur Domosławski, Magdalena Grzebałkowska, Marta Grzywacz, Cezary Łazarewicz, Ewa Winnicka, Michał Wójcik
Ocena 6,6
Jak zdobywaliśmy Pomorze. Mroczne historie z ,,ziem odzyskanych" Artur Domosławski, Magdalena Grzebałkowska, Marta Grzywacz, Cezary Łazarewicz, Ewa Winnicka, Michał Wójcik
Okładka książki Śmierć warta zachodu Brygida Grysiak, Cezary Łazarewicz, Dorota Łosiewicz, Paweł Reszka, Magdalena Rigamonti, Jan Rojewski, Małgorzata Sidz, Piotr Siemion
Ocena 7,0
Śmierć warta zachodu Brygida Grysiak, Cezary Łazarewicz, Dorota Łosiewicz, Paweł Reszka, Magdalena Rigamonti, Jan Rojewski, Małgorzata Sidz, Piotr Siemion
Okładka książki Pisać. Rozmowy o książkach Piotr Ambroziewicz, Justyna Bednarek, Paweł Beręsewicz, Maciej Bernatt-Reszczyński, Artur Boratczuk, Jerzy Wojciech Borejsza, Natalia Budzyńska, Kamil Całus, Wojciech Chmielewski, Paweł Chojnacki, Daria Czarnecka, Małgorzata Czyńska, Rafał Dajbor, Piotr Dobrowolski, Agnieszka Frączek, Piotr Gajdziński, Barbara Gawryluk, Dorota Hartwich, Wacław Holewiński, Marcin Jacoby, Andrzej Jankowski, Elżbieta Jodko-Kula, Grzegorz Kalinowski, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Marcin Kozioł, Joanna Kuciel-Frydryszak, Karolina Kuszyk, Cezary Łazarewicz, Magda Louis, Nina Majewska-Brown, Agata Maksimowska, Ewa Małkowska-Bieniek, Anna Mateja, Anna Mieszkowska, Anna Milewska, Katarzyna Miller, Krystyna Mirek, Jarosław Molenda, Ewa Ornacka, Adam Pękalski, Jan Krzysztof Piasecki, Renata Piątkowska, Krzysztof Potaczała, Małgorzata Rejmer, Alek Rogoziński, Zbigniew Rokita, Dominik Rutkowski, Beata Sabała-Zielińska, Anna Sakowicz, Andrzej Skalimowski, Małgorzata Strzałkowska, Justyna Suchecka, Mariusz Surosz, Anna Synoradzka-Demadre, Piotr Szarota, Joanna Szyndler, Anna Tomiak, Mariusz Urbanek, Wojciech Widłak, Violetta Wiernicka, Marcin Wilk, Janusz Leon Wiśniewski, Mirosław Wlekły, Daniel Wyszogrodzki, Andrzej Zbrożek, Robert Ziębiński, Bartosz Żurawiecki
Ocena 7,2
Pisać. Rozmowy o książkach Piotr Ambroziewicz, Justyna Bednarek, Paweł Beręsewicz, Maciej Bernatt-Reszczyński, Artur Boratczuk, Jerzy Wojciech Borejsza, Natalia Budzyńska, Kamil Całus, Wojciech Chmielewski, Paweł Chojnacki, Daria Czarnecka, Małgorzata Czyńska, Rafał Dajbor, Piotr Dobrowolski, Agnieszka Frączek, Piotr Gajdziński, Barbara Gawryluk, Dorota Hartwich, Wacław Holewiński, Marcin Jacoby, Andrzej Jankowski, Elżbieta Jodko-Kula, Grzegorz Kalinowski, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Marcin Kozioł, Joanna Kuciel-Frydryszak, Karolina Kuszyk, Cezary Łazarewicz, Magda Louis, Nina Majewska-Brown, Agata Maksimowska, Ewa Małkowska-Bieniek, Anna Mateja, Anna Mieszkowska, Anna Milewska, Katarzyna Miller, Krystyna Mirek, Jarosław Molenda, Ewa Ornacka, Adam Pękalski, Jan Krzysztof Piasecki, Renata Piątkowska, Krzysztof Potaczała, Małgorzata Rejmer, Alek Rogoziński, Zbigniew Rokita, Dominik Rutkowski, Beata Sabała-Zielińska, Anna Sakowicz, Andrzej Skalimowski, Małgorzata Strzałkowska, Justyna Suchecka, Mariusz Surosz, Anna Synoradzka-Demadre, Piotr Szarota, Joanna Szyndler, Anna Tomiak, Mariusz Urbanek, Wojciech Widłak, Violetta Wiernicka, Marcin Wilk, Janusz Leon Wiśniewski, Mirosław Wlekły, Daniel Wyszogrodzki, Andrzej Zbrożek, Robert Ziębiński, Bartosz Żurawiecki
Cezary Łazarewicz
Cezary Łazarewicz
Pierwsze swoje teksty publikował w prasie podziemnej pod koniec lat osiemdziesiątych. Pochodzi z Darłowa na Pomorzu, mieszka w Warszawie. Przez wiele lat był reporterem „Gazety Wyborczej”, „Przekroju”, „Polityki”, „Newsweeka”. Obecnie związany jest z tygodnikiem „Wprost”, gdzie najczęściej publikuje teksty polityczne. Autor scenariuszy filmów dokumentalnych i komentator życia kraju. Opublikował zbiór reportaży Kafka z Mrożkiem. Reportaże pomorskie oraz książkę o historii Programu Trzeciego Polskiego Radia Zapraszamy do Trójki (razem z Ewą Winnicką).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty Katarzyna Kobylarczyk
Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty
Katarzyna Kobylarczyk
Bardzo fajny zbiór krótkich reportaży, w których autorka zagłębia się w wyjątkowy aspekt kultury hiszpańskiej – fiesty. Rozdziały typowo o fiestach czasem przeplatane są rozdziałami o wioskach lub kulturze, co stanowi przyjemną przerwę od tych niezwykle intensywnych hiszpańskich celebracji. Dzięki temu zbiór czyta się naprawdę lekko i bez nudy. Autorka trafnie ilustruje turystyczny głód autentyczności. Przejedziemy cały kraj, poszukamy tubylców, spytamy ich gdzie znajdziemy prawdziwy hiszpański experience. Znam to bardzo dobrze. Czasem z tym głodem wiąże się zawód, co autorka także przytacza z dziennikarskim oddaniem. Fiesty w Hiszpanii to faktycznie niesamowity fenomen. Co płynie w krwi Hiszpanów, że wymyślają imprezy tak absurdalne, czasem wręcz komiczne? Czy to faktycznie ich potrzeba buntu i wolności, jak teoretyzuje autorka? Coś w tym jest – kilka dni w roku, kiedy żadne zasady nie obowiązują i można wyrzucić z siebie najbardziej pierwotne, kłębiące się głęboko w środku emocje. Wyżyć się, ubawić, zmęczyć, wykończyć, upić. Podpalanie, ucieczka przed śmiercią, walki na landrynki. Wyobrażam sobie tę dzikość. Widzę to u Niemców – cały rok segregujących śmieci, ale w noc Sylwestrową zamieniających miasta w strefy wojny. Zdecydowana większość fiest wywodzi się z tradycji religijnych. Hiszpanie bez mrugnięcia okiem angażują się w bieganie z wielką figurą Jezusa albo samobiczowanie się w pochodzie. Dla kogoś z zewnątrz to brzmi absurdalnie, ale dla lokalnej społeczności jest to coś co zawsze było i będzie. Nie kwestionują, tylko z wielką pasją oddają się poszanowaniu tradycji. Dla mnie jest w tym wszystkim trochę szaleństwa. Choć jest w tym też trochę arogancji. Zniszczę miasto, zostawię górę śmieci. Ale może człowiek potrzebuje czasem tak odetchnąć? Nie wiem. Osobiście nie mogłam przebrnąć przez rozdziały o corridzie. O encierro czytałam z bólem serca. Nigdy nie zrozumiem konceptu znecania się nad zwierzęciem, przedłużania jego śmierci, czerpania z tego przyjemności i robienia z tego widowiska. Nigdy. Dla mnie tutaj kończy się człowieczeństwo. Ale całej reszty, w szczególności bitwy na landrynki i pochodu samobiczowników, chętnie bym doświadczyła.
annazu - awatar annazu
ocenił na77 miesięcy temu
Angole Ewa Winnicka
Angole
Ewa Winnicka
Ktoś kiedyś przy innej okazji powiedział, że „optymizm nie zastąpi nam Polski”. I kiedy przeczytałem książkę pod tytułem „Angole”, zdałem sobie sprawę, że ten cytat może pasować również do tych wszystkich Polaków, którzy po dołączeniu naszego kraju do Unii Europejskiej w 2004 roku wyjechali głównie na Wyspy Brytyjskie, szukać dla siebie i dla swoich rodzin lepszej przyszłości. Wyjeżdżali pełni dobrych myśli, wielu planów na przyszłość – myślę, że niemal każdego dotykał optymizm, że oto znajdą się w miejscu, które zapewni im przyszłość, jakiej oczekiwali, a która tu była wówczas niemożliwa – w Polsce, która podlegała jeszcze ciągłym procesom transformacyjnym. Ewa Winnicka w swoim reportażu opisuje jednak cienie tamtych wyjazdów, skupia się na historiach ludzi, którzy zmagają się z trudną, często brutalną rzeczywistością, niedostosowaniem do warunków panujących w Wielkiej Brytanii oraz poczuciem, że nie pasują do tego miejsca. Niestety, oczekiwanie szybkiej poprawy losu nie spełniło się dla wielu emigrantów, co doprowadziło do rozczarowań, poczucia osamotnienia, ciągłej walki o przetrwanie, co często kończyło się depresją i innymi uzależnieniami. Autorka bardzo trafnie portretuje społeczeństwo brytyjskie, zamknięte w dużej części na fale emigrantów z Europy Środkowej, pokazuje, że jest to społeczeństwo kastowe, gdzie prawie niemożliwym jest przenikanie między jego sferami na przestrzeni jednego pokolenia. Książkę traktuję jako pewnego rodzaju ostrzeżenie dla tych, którzy chcą marzyć o lepszej przyszłości gdzieś za granicą. I chociaż optymizm nie zastąpi nam wcale Polski, to warto mieszkając tutaj, każdego dnia starać się, aby nasz kraj stawał się lepszym domem dla nas i dla kolejnych pokoleń.
Arek - awatar Arek
ocenił na73 miesiące temu
Antologia polskiego reportażu XX wieku. Tom 1 Mariusz Szczygieł
Antologia polskiego reportażu XX wieku. Tom 1
Mariusz Szczygieł
Pierwszy tom "Antologii" pod redakcją Mariusza Szczygła to pozycja, obok której żaden miłośnik literatury faktu nie może przejść obojętnie. To nie tylko książka, to niemal instytucja i hołd dla polskiej szkoły reportażu. Już na wstępie trzeba oddać pokłon autorowi za ogrom wykonanej pracy - selekcja tekstów z tysięcy archiwalnych numerów gazet i zapomnianych książek to wysiłek, który zasługuje na najwyższe uznanie. Sam pomysł na antologię jest strzałem w dziesiątkę! Szczygieł prowadzi nas przez Polskę, której już nie ma: pod zaborami, zachłyśniętą niepodległością, okupowaną podczas wojen, stawiającą czoła wielkiemu kryzysowi, próbującą odbudować się po zniszczeniach. Jak to bywa w przypadku tak obszernych antologii (prawie 900 stron),poziom tekstów jest nierówny. Obok reportaży, które czyta się z wypiekami na twarzy i które mimo upływu lat nie straciły nic ze swojej aktualności, pojawiają się fragmenty, które potrafią czytelnika wymęczyć. "Antologia polskiego reportażu" to lektura obowiązkowa, ale wymagająca cierpliwości. To książka, po którą sięga się etapami, a ja postanowiłam połknąć ją "na raz" i może to był błąd? Spodziewałam się pewnej 10/10, a ostatecznie moja ocena to 8/10. Na pewno sięgnę po kolejne dwa tomy, które czekają już na półce, ale pozwolę sobie na wolniejszą lekturę :) ig: bookstagram.uli
Ula - awatar Ula
oceniła na81 miesiąc temu
Londyńczycy Ewa Winnicka
Londyńczycy
Ewa Winnicka
Obrazki z życia polskiej emigracji osiadłej po II WŚ na Wyspach. Opisy treści dostępne w necie i pierwszy rozdział mogą sugerować, że reportaż to swego rodzaju „historia nieznana”, biografie zwykłych Polaków, którzy mimo udziału w wojnie nie zapisali się w annałach i na emigracji wiedli przeciętny żywot i którzy wreszcie dostali szansę, by opowiedzieć o swoich losach. Niestety, podczas lektury szybko okazuje się, że treść książki rozmija się z oczekiwaniami. Jest parę reportaży o emigrantach i ich potomkach, lecz znaczną część poświęcono historiom przemaglowanym już wzdłuż i wszerz przez dziennikarzy i historyków piszących o londyńskiej emigracji – kontrowersyjnemu życiu prywatnemu generała Andersa, skandalom związanym z „opieką” nad złotem NBP, wojenkom emigracyjnych polityków. Autorka zawarła również biografię księcia Kentu, któremu zdecydowanie na wyrost przypisała szczególne propolskie sympatie. In minus był też dla mnie narracyjny bałagan, czasem trudno się było połapać w chronologii zdarzeń. Zaczynam się już przyzwyczajać, że wydawnictwo Czarne wybiera do publikacji takie reportaże, które wyglądają jak wersje robocze, a nie gotowe teksty. Jak dla mnie zmarnowany potencjał. Podejrzewam, że te 15 lat temu autorka łatwo mogła znaleźć więcej osób, które byłyby skłonne podzielić się opowieściami o życiu na emigracji czy dorastaniu w mieszanych, polsko-brytyjskich rodzinach.
Vampiress - awatar Vampiress
ocenił na67 miesięcy temu
Rublowka Walerij Paniuszkin
Rublowka
Walerij Paniuszkin
W co grają ludzie? – pytał i odpowiadał w swojej książce pod tym samym tytułem psychiatra Eric Berne. Autorowi z kolei tej książki było mało. Zawęził to pytanie do swoich rodaków, zastanawiając się – W co grają Rosjanie? I równie wnikliwie, niczym wytrawny może nie psychiatra, ale na pewno psycholog społeczny, przeanalizował jeden dzień z życia (a metaforycznie całe życie) Rosjan, dzieląc swoją opowieść, opartą na obserwacji oraz rozmowach i wywiadach z konkretnymi osobami, na cztery części – ranek, dzień, wieczór i noc. Jedna uwaga! Nie tych Rosjan, których poznałam w reportażach Wacława Radziwinowicza „Gogol w czasach Google’a”, ale wyjątkową ich odmianę. Bardzo zróżnicowaną pod każdym względem (pochodzenia, religii, zachowania, hobby),ale posiadającą jedną, wspólną cechę – rezydencję w podmoskiewskiej dzielnicy Rublowka, zaznaczonej na dołączonej do tekstu mapce. Napisać o tak położonej posiadłości – dom, byłoby kłamstwem, bo jak nazwać działkę, na której stoją obok siebie: „więzienie, fiński domek, górska chata i zamek – wszystkie puste, bo gospodarz mieszka w piątym domu, ponieważ jest zbudowany według najnowszej mody?” Jednak to jeszcze nie zrobiło na mnie wrażenia, no bo, co takiego wyjątkowego jest w tych ludziach, że warto o nich pisać? To, że mogą sobie pozwolić na kupno „pierścionka w cenie niewielkiej posiadłości, posiadłość w cenie niewielkiego kraju, łódki w cenie niewielkiego lotniskowca”, to dla mnie za mało. Przecież dzielnice ludzi bardzo bogatych istnieją w każdym mieście łącznie z najbardziej znaną – Manhattanem. Bohaterem wielu powieści i filmów. Daj mi Walerij coś – domagałam się od autora – co mnie zaciekawi poza odpowiedzią na pytania, które sobie postawiłeś – „Co jedzą, co piją, w co wierzą, ku czemu dążą, czego się boją, na co mają nadzieję… I – a niech ich czort! – skąd mają tyle pieniędzy?” Bo ja to wszystko już wiem! Moja ciekawość została wielokrotnie zaspokojona właśnie dzięki książkom do niej się odwołującym. Wypracowałam sobie nawet nieodkrywczy wniosek – w tym zakresie nie różnią się od siebie niczym. Daj mi zatem coś – domagałam się dalej – co wyróżni twoją opowieść spośród innych, niestety monotematycznych i podanych w lekkiej formie. Coś, co udowodni, że zasłużyłeś na pojawienie się w cyklu Reporterzy Dużego Formatu, że nie jesteś „nianią w Nowym Jorku” albo „seksem w wielkim mieście”, a już nie daj młodzieżowym wydaniem „Błękitnokrwistych” – też z Manhattanu! I odpowiedział już we wstępie, pisząc – „przepaść między właścicielami domów a resztą populacji jest nie tylko finansowa, ale i – by tak rzec – kulturowa". O, to już jest coś! – pomyślałam. Historia Rublowki i wyjątkowy charakter tego miejsca, istniejącego od czasów Iwana Groźnego aż do dzisiaj, może zaciekawić na tyle, że miałabym ochotę na obietnicę widniejącą na okładce tytułowej. Jednak to nadal tylko ciekawość. Chciałam… Co tam! Żądałam więcej! Domagałam się wątku, który sprostałby serii, który odkryłby przede mną wiedzę jeszcze mi nieznaną. Może pomógł zrozumieć nowobogackich Rosjan? I nagle dojrzałam to kluczowe słowo w prezentowanej powyżej obietnicy – władza. Kolejny czynnik, obok kulturowego, wyróżniający mieszkańców Rublowki. Nie pieniądze, nie sława, nie wygodne życie (bo ono tam nie jest takim, kiedy Władimir Putin rano jedzie na Kreml i trzeba tkwić w korku prawie godzinę),nie chęć spokojnego życia wśród zieleni na obrzeżach zatłoczonej Moskwy, „nie po to, żeby rozkoszować się luksusem, kochać i być kochaną, wychowywać dzieci, realizować się w pracy, sportowych pasjach, mizdrzyć się w pięknych strojach, smacznie jeść, spacerować na świeżym powietrzu…” Nie! To już nawet nie potrzeba, ale narkotyczny głód władzy, który autor nazywa grą o nazwie „Życie”, a której graczami są wszyscy na Rublowce – „z wyjątkiem dzieci karmionych piersią” – dodaje z charakterystyczny sarkazmem w swoich wywodach autor. To dla konkurencji „Życie” i zwycięstwa w niej, Rosjanie kupują „dom po cenie, za którą można kupić praktycznie każdą willę nad praktycznie każdym morzem, praktycznie każdy górski dom w praktycznie każdych górach, dowolne mieszkanie w Nowym Jorku, Paryżu, Londynie…” Jednak nie, chcą na Rublowce, bo to jedyne miejsce, z którego można wystartować w Grze. I to jest ten wątek, który mnie przekonał do sensu tej publikacji, całkowicie pochłaniając moją uwagę, która domagała się odpowiedzi na to samo pytanie, niedające spokoju autorowi – „Dlaczego dają się wciągnąć w tę Grę?” Grę, która zabiera im 90% czasu (reszta to hobby, z czego 5% na pokaz),by w niej być, wskoczyć na wyższy poziom lub z niej wypaść, niszczyć innych lub samemu być zniszczonym. Krążyłam z autorem po Rublowce, docierając do znanych osób z nazwiskami z pierwszych stron mediów i do tych mniej znanych, ale nie mniej potężnych w grze, zbierając informacje potrzebne do uzyskania odpowiedzi, usilnie dociekając sensu celu i zasad. Zobaczyłam najbardziej wyrafinowaną grę świata o najszerszej skali zniszczenia (przykład jednego z największych przegranych – Michaił Chodorkowski) i najkrwawszych skutkach (morderstwa i samobójstwa). Jedynym graczem, który umarł w sposób naturalny, był Borys Jelcyn. Na Rublowce nie ma śmierci, nie ma więc cmentarzy, bo wszyscy jej mieszkańcy są nieśmiertelni. Ba! Są mocno o tym przekonani i jeszcze mocniej w to wierzą! Jednak najciekawsze było to, że te zniszczenia i skutki oglądam sobie codziennie w mass mediach, nieświadoma roli świadka tej Gry, dziwiąc się, jak to możliwe w państwie, bądź co bądź, demokratycznym, w którym prezydent publicznie każe obniżać ceny w sklepach albo podpisywać zobowiązania „grubym rybom” w obecności kamer niczym car-batiuszka. I to, co dla autora było zaspokojeniem zwykłej ciekawości, bo mechanizmy znał jako Rosjanin, to dla mnie, człowieka z zewnątrz dziwiącemu się absurdom i paradoksom w Rosji i rosyjskiej polityce, było odkryciem pozwalającym te ostatnie zrozumieć. Obnażeniem rosyjskiej polityki ściśle związanej z pieniędzmi i władzą. Swoistą instrukcją do odkodowywania informacji przekazywanych zza granicy moich wschodnich sąsiadów. Swoistą zdradą sekretów Gry kierującą zachowaniami znanych Rosjan, po których ujawnieniu wcale nie jest mi już do śmiechu, widząc Putina na moto lotni przewodzącemu żurawiom czy memy ukazujące w krzywym zwierciadle niebieskie koguty na dachach aut, będących plagą moskiewskich ulic i wcale nie myślę już o postawie patriotycznej Wiktora Wekselberga skupującego jajka Fabergé. Od tej książki widzę Grę (ależ tu idealnie pasuje pojęcie „rosyjskiej ruletki”!),w której nie ma zasad, a właściwie jest jedna – brak zasad. Nie do ogarnięcia, ale paradoksalnie – „co chwilę ulega zmianie". I żebym dobrze zrozumiała jej działanie, autor porównał ją do gry komputerowej, podstawiając pod rodzaje grup nazwy realne warstw rublowskiego społeczeństwa, pod graczy konkretne nazwiska, pod zespoły graczy konkretne grupy lub środowiska, a pod tytuły podrozdziałów nazwy kolejnych jej poziomów. Wprowadził w niej nawet pojecie religii, której gracze-wyznawcy czczą jednego boga – Pieniądze. W której nie ma „seksu w wielkim mieście”, bo „jaki seks można mieć na Rublowce w hotelach, w specjalnie wynajętych albo kupionych do uprawiania niewierności małżeńskiej domach” z przypadłością impotencji, jako skutku ubocznego udziału w Grze. A już na pewno nie w domu z małżonką, bo „wiadomo, że jest jedną z tych dziewcząt, które „wychowywano na sprzedaż”". I zdanie, które mnie najbardziej przeraziło, a które poddaję pod rozwagę wszystkim romantyczkom próbującym zdobyć bogatego Rosjanina – „W Wielkiej Rublowskiej Grze kobiety niezmiennie uważane są za istoty o niższym statusie, pozbawione umiejętności myślenia i mówienia". Pełnią funkcję kolejnego, niezbędnego atrybutu czy relikwii. Tak samo, jak dzieci i wszystko, czym się otacza mężczyzna. Wielka Gra jest najważniejsza. A najbardziej obiecujące w niej jest to, że można ją przejść do końca, wychodząc z niej, a właściwie będąc z niej wyplutym, bo „z Gry się żywym nie wychodzi". Wabi niczym syreni śpiew o milionowej wygranej w totolotka. To nieważne, że udało się to tylko nielicznym i ci nieliczni mówią do Walerego, brzmiąc niczym Kohelet – „Wszystko jest prochem. Kolekcja, firma, dom – wszystko jest prochem. Nie tylko może stać się prochem, ale jest prochem". Nieważne! Liczy się tylko i wyłącznie udział w Wielkiej Grze. A ja sobie siedzę przed telewizorem i obserwują ją niczym Wielki Brat. I wiecie co? Dobrze mi z tym! naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na85 lat temu

Cytaty z książki Sześć pięter luksusu. Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskich

Więcej
Cezary Łazarewicz Sześć pięter luksusu. Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskich Zobacz więcej
Cezary Łazarewicz Sześć pięter luksusu. Przerwana historia Domu Braci Jabłkowskich Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne