Bestia. Dlaczego zło nas fascynuje?
Jaka to jest dobra książka! Taka jakie najbardziej lubię! Czyli dużo mądrej psychologii, a do tego wyjątkowo ciekawy temat. Czyta/słucha się tak, że się o całym świecie zapomina, no a przynajmniej ja tak mam ;) I zostaje też w głowie, i się myśli o niej, a to też dla mnie znak, że warto było przeczytać.
Najlepiej będzie jak przytoczę trochę cytatów i do niektórych może coś dopowiem:
"Kiedy chcemy sobie pozwolić na zbyt wiele, w mózgu uaktywnia się układ kary, który wywołuje strach i hamuje EUO (endogenny układ opioidowy),ostrzega nas, gdy szukając zaspokojenia popędu, możemy się narazić, ograniczając prawa innych ludzi. Dzięki temu, dążąc do osiągnięcia pełni szczęścia, nie naruszamy zasad, praw i tabu. Rozsądek, umiejscowiony prawdopodobnie w płacie czołowym (neuroanatomowie nie zajęli jednoznacznego stanowiska),umożliwia nam zastanawianie się nad bardzo złożonymi procesami. Tutaj rozstrzyga się na przykład to, czy mężczyzna podda się potrzebom zgłaszanym przez układ nagrody i będzie uprawiał seks z ładną sąsiadką, czy też posłucha układu kary, by uniknąć ewentualnych kłopotów z własną żoną i mężem sąsiadki." (pdf.str.43)
- a jak tu coś nie działa tak jak powinno (a może być wadliwe na kilka sposobów),to niekiedy człowiek nie jest zdolny do "posłuchania układu kary"... Niektórzy ludzie nie mordują, gwałcą czy torturują, bo tak sobie wymyślili, że mogą, a raczej dlatego, że nie są zdolni do takiego procesu myślowego, który by im podsunął wniosek, że tak nie przejdzie... (lub ten układ kary jest znacznie słabszy niż układ nagrody). Np.:
"Dla EUO charakterystyczne jest to, że dąży on nieustannie do bezpośredniego zaspokojenia. Nie toleruje zwłoki. Dlatego osobowości dyssocjalne chcą zawsze obejmować wszystko w posiadanie natychmiast i bez zbędnych ceregieli. Zamiast pracować latami na motocykl BMW, kradną go z parkingu przy stadionie. Zamiast zadawać sobie trud zabiegania o dziewczynę listami miłosnymi, głębokimi rozmowami albo zaproszeniami do kina, gwałcą ją za szopą. Jeżeli biorą narkotyki, to najchętniej o błyskawicznym działaniu euforycznym – heroinę albo kokainę. Wszystko to przemawia za tym, że o podstawowej symptomatyce antyspołecznego zaburzenia osobowości decyduje pociąg do szybkiego zaspokojenia EUO." (pdf.str.49-50)
Dlaczego niektórzy ludzie się tną (okaleczają) - jak u kogoś EUO działa poprawnie, to będzie głównie odczuwał ból, ale jak nie działa, to może głównie odczuwać naturalną morfinę (endorfiny). Ma to sens, przyznaję, bo przecież kto chciałby czuć ból (u każdego ból może się wyłączyć w momencie poważnego wypadku, tak to powinno działać żeby człowiek był w stanie to w ogóle znieść i zdołać poszukać ratunku, ale u niektórych ten układ aktywuje już mniejsze zranienie jak np. to cięcie się żyletką).
Naturalnie można mieć też uszkodzony jakiś ośrodek w mózgu...
"Zleciłem przeprowadzenie tomografii komputerowej. Kiedy spojrzałem na obraz, przeraziłem się: w rejonie czołowym brakowało części mózgu wielkości jabłka. Zadałem sobie pytanie, jak ten mężczyzna w ogóle mógł żyć, jak mógł wykonywać zawód mechanika samochodowego. Wszystko stało się dla mnie jasne: w czaszce szesnastoletniego Reinholda K. utworzył się rozległy krwiak. Ponieważ w tamtych czasach nie było jeszcze tomografii komputerowej, krwiaka nie rozpoznano, w przeciwnym razie otwarto by czaszkę i odessano krew. W większości przypadków tak potężny uraz oznacza śmierć. Dlatego że krwotok wyparł część mózgu, która nie była ważna dla przeżycia, pacjent cudem przetrwał. W dodatku nie zaobserwowano żadnych porażeń ani nie stwierdzono wyraźnej utraty zdolności umysłowych, co lekarze natychmiast rozpoznaliby jako konsekwencje wypadku – sprawiał wrażenie zupełnie normalnego. Jednak krew zgniotła olbrzymią część mózgu odpowiedzialną za moralność. Najwyraźniej brakowało mu obszarów mózgu mówiących, iż nie zabija się żony, bo nie zakręciła tubki z pastą do zębów." (pdf.str.58-59)
Opisana jest też ciekawie w ogóle psychiatria sądowa i kwestia zagadnień kiedy ktoś trafia do więzienia, a kiedy uznany za niepoczytalnego do zakładu psychiatrycznego (i co to tak naprawdę oznacza),ale za dużo by cytować (to po prostu dobra książka - czytać całą! ;) ).
"Pewien młody asystent w klinice psychiatrii sądowej sporządził opinię o oskarżonym, który spowodował uszkodzenia ciała. Rozpoznał ograniczoną poczytalność z powodu zaburzenia osobowości.
– Gdyby to zależało od pana – wybuchnął sędzia – należałoby wszystkich przestępców uznać za chorych i kierować do zamkniętego zakładu psychiatrycznego.
– Słusznie – odparł lekarz – wśród groźnych przestępców trudno znaleźć choć jednego zdrowego psychicznie." (pdf.str.63)
Natomiast u osób z fobią społeczną układ kary jest zbyt wrażliwy... No to przynajmniej taki plus - raczej nie zostanę przestępcą, bo u mnie raczej w przeciwnym kierunku :D (choć z drugiej strony każdemu może się przytrafić uszkodzenie mózgu...).
"Spośród wszystkich działań przestępczych uwagę opinii publicznej skupiają na sobie przeważnie przestępstwa seksualne, zwłaszcza zakończone śmiercią dzieci. Na podstawie doniesień prasowych można by przypuszczać, że takie zdarzenia są coraz częstsze, ale na szczęście te odrażające zbrodnie zdarzają się naprawdę rzadko. Chociaż ostatnimi laty w środkach masowego przekazu liczba informacji o wykorzystywaniu seksualnym uległa potrojeniu, liczba przypadków w rzeczywistości zmalała – w Niemczech w latach 1993–2010 zanotowano spadek na poziomie dwudziestu jeden procent. (pdf.str.72)
- zawsze lubię sobie podkreślić, że liczba drastycznych przestępstw spada (a nie że "kiedyś to tego nie było"). Albo, że kara nie odstrasza:
"Nie bierze się pod uwagę, że zwiększenie wymiaru kary – postulowane zwłaszcza przez polityków niemających rozeznania w uwarunkowaniach ekonomicznych – w żaden sposób nie odstrasza przestępcy seksualnego od popełniania kolejnych występków. Pewien seryjny gwałciciel, którym opiekowałem się jako psychoterapeuta, powiedział:
– Kiedy gwałciłem swoje ofiary, nie myślałem o karach. Nawet gdyby mi zagrożono torturami albo kastracją, odcinaniem palca po palcu nożycami do cięcia drutu albo amputacją ramion piłą łańcuchową – kiedy widzę dziewczynę, wszystko się wyłącza, pragnę jednego. Dopiero następnego dnia mam świadomość, na co się zdecydowałem.
(...)
Oczekiwanie, że gwałciciel rozważaniami moralnymi pohamuje popęd seksualny w chwili pokusy, to jak oczekiwanie, że ogień przed rozprzestrzenieniem się zechce włączyć alarm przeciwpożarowy." (pdf.str.72-73)
Tak samo wyjaśnienie syndromu sztokholmskiego jest ciekawe: bije, gwałci i torturuje? Ale przynosi jedzenie! i mógł przecież zabić...:
"(...) odbierane przez nas jako nielogiczne określone zachowania zakładników można lepiej wyjaśnić, odwołując się do animalistycznych obszarów mózgu. Zakładnik podejmuje podróż w czasie do bardzo wczesnego stadium życia: do wieku niemowlęcego, w którym dziecko było całkowicie zależne od żywiącej go matki i znajdowało się pod jej pełną kontrolą. Organizm przestawia się na „tryb przeżycia”. Całkowitą utratę samostanowienia dziecko akceptuje lepiej lub gorzej, aby w zamian być odżywianym, ponieważ dotyczy to elementarnej potrzeby człowieka. Wygląda to na stworzony przez naturę program włączony w plan życia. Mówi on: „Kochaj istotę żywiącą cię, niezależnie od tego, jak jest brutalna”.
Podobnie jak pasażerowie samolotu rozbitego w leśnej dziczy odrzucają wszelkie normy etyczne i, aby przeżyć, pożerają swoich współtowarzyszy, tak i u ofiar syndromu sztokholmskiego zostają wyeliminowane wyższe, społeczne i etyczne, funkcje mózgu. Wszystkie systemy dostosowują się do „mózgu gadów”, co powoduje bezwarunkowe oddanie się żywicielowi.
Kiedy dwoje ludzi jest zakochanych albo małe dziecko ubóstwia matkę, w mózgu aktywizują się takie hormony jak beta-endorfina, dopamina, oksytocyna i wazopresyna. Gdy wszechmocna chemia miłości zdominuje mózg, aspekty krytyczne zostają wyeliminowane. Wydaje się, że podobny stan występuje u zakładnika, który po uwolnieniu nadal odczuwa niezrozumiałą sympatię i życzliwość dla porywacza." (pdf.str.128-129)
I jeszcze:
"Wydaje się więc możliwe, że zjawisko syndromu sztokholmskiego stanowi efekt uboczny ciągłego i przemożnego strachu przed śmiercią, aktywizującego u zakładników tryb przeżycia i przez wydzielające się przy tym endorfiny wyzwalającego u nich niewyjaśnioną sympatię do sprawców. Jednocześnie więź emocjonalna ze sprawcą łagodzi cierpienie zadawane dzieciom przez ich gwałcenie i bicie – ponieważ endorfiny są naturalnymi środkami przeciwbólowymi organizmu.
(…)
Człowiek posiada pewną hierarchię potrzeb. Najważniejsze są potrzeby najbardziej podstawowe (niższego rzędu) – pożywienie, napoje, sen i ciepło. Aby je zaspokoić, rezygnuje się często z zaspokajania potrzeb dotyczących bezpieczeństwa, przynależności czy szacunku (wyższego rzędu),takich jak wolność, wolność seksualna, sprawiedliwość i moralność. A to wykorzystują bezlitośnie porywacze." (pdf.str.130)
A teraz dlaczego ludzie idą za guru sekt:
"Stymulacja EUO poprzez silną wiarę może pozytywnie oddziaływać na stan zdrowia. Jak wykazali naukowcy, osoby religijne rzadziej cierpią z powodu chorób fizycznych i psychicznych. Szybciej regenerują się po operacjach oraz chemioterapii i zasadniczo żyją dłużej. Wynikający z działania endorfiny efekt placebo pod postacią wpływu wierzeń religijnych na wzmocnienie regeneracyjnych możliwości ciała nie jest żadną niespodzianką. System immunologiczny może zdziałać cuda, jeśli wspiera go optymalnie stymulowany układ nagrody." (pdf.str.156)
Oczywiście jest tam szerzej to opisane, ale nie będę cytować, bo i tak mi już długi opis wyszedł :D
Jeszcze coś o terrorystach:
"Badania wykazały, że zamachowcy samobójcy są stanu wolnego, często mają niewiele ponad dwadzieścia lat. Z reguły nie są mniej intelektualnie rozwinięci i wysyłani na misję, mamieni przez pozbawionych skrupułów szefów grup terrorystycznych pobytem w raju w otoczeniu siedemdziesięciu dwóch dziewic – ale nawet ponadprzeciętnie inteligentni. Większość to nie osoby ubogie, bez pracy, pogrążone w depresji, niemające nic do stracenia. Ideologia, kultura i religia odgrywają często podrzędną rolę. Wielu zostaje terrorystami z powodu ciężkich zaburzeń osobowości." (pdf.str.176-177)
Tylko książka skłoniła mnie do takich przemyśleń, że jeśli wszystko to tylko kwestia chemii w mózgu, to ile tak naprawdę jest człowieka w człowieku? Czy jest nas w ogóle coś więcej?
(czytana/słuchana: 4-5.12.2024)
5/5 [9/10]
OPINIE i DYSKUSJE o książce Chemia między nami. Miłość, seks i naukowe podstawy przyciągania
„Miłość tak naprawdę nie przylatuje i nie odlatuje. Złożonymi zachowaniami otaczającymi te emocje rządzi kilka molekuł w naszych mózgach”.
DLA KOGO:
„Co sprawia, że dwie zupełnie obce sobie osoby dochodzą do wniosku, że nie tylko byłoby miło dzielić życie, lecz że wręcz muszą to zrobić? Jak mężczyzna może twierdzić, ze kocha swoją żonę, a jednocześnie uprawiać seks z inną kobietą? Co powoduje, że pozostajemy w związku nawet wtedy, gdy opadły już romantyczne uniesienia? Jak to możliwe, że zakochujemy się w „niewłaściwej” osobie? Co sprawia, że ludzie wybierają dany „typ”? Jak rodzi się miłość? Dlaczego matki opiekują się swoimi dziećmi? Co leży u podstaw płci osób, do których kierujemy nasze uczucia? Co to w ogóle oznacza, że ktoś jest kobietą albo mężczyzną?”.
Jeśli te pytania Cię zaciekawiły i chcesz poznać odpowiedź na nie z perspektywy neurochemicznej – to książka dla Ciebie. Oraz oczywiście jeśli nie boisz się stwierdzenia, że miłość, to chemia.
CO W ŚRODKU:
- Wytłumaczenie wymienionych w powyższym cytacie zjawisk na gruncie teorii psychologii ewolucyjnej oraz działania hormonów i neuroprzekaźników w mózgu. Neurochemiczny opis łączenia się w pary, dynamiki związków, tęsknoty i uzależnienia od partnera, różnic płciowych, a także relacji matki z dzieckiem i kształtowania się człowieka także na gruncie płciowości.
- Mnóstwo opisów badań, treść opiera się na wynikach naukowych analiz, a na końcu znajduje się prawie 30-stronicowa bibliografia do każdego rozdziału. Mimo to książka napisana jest bardzo przystępnie i nie trzeba mieć wcześniejszej styczności z budową mózgu czy wiedzy na temat biologii, by ją zrozumieć. Wiele zjawisk poprzedzonych jest prostymi historyjkami wprowadzającymi, Autorzy wplatają też luźne żarty (mnie akurat trochę irytowały, ale czynią lekturę bardziej lekką). Czasem gubiłam się też w ilości przytaczanych nazwisk, ale szybko się odnajdowałam :)
- Dużo odwołań do badań na zwierzętach, które w kwestii łączenia się w pary, rozmnażania, tworzenia więzi społecznych, a przede wszystkim działania neuroprzekaźników i innych substancji chemicznych są bardzo podobne do ludzi. Z tej książki dowiesz się na przykład, że mężczyzna bardziej niż nam się wydaje podobny jest do…nornika :)
- Polecam szczególnie osobom, które dopiero zaczynają interesować się daną tematyką. Dla dobrze zaznajomionych sporo informacji może być powtórką.
„Miłość tak naprawdę nie przylatuje i nie odlatuje. Złożonymi zachowaniami otaczającymi te emocje rządzi kilka molekuł w naszych mózgach”.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDLA KOGO:
„Co sprawia, że dwie zupełnie obce sobie osoby dochodzą do wniosku, że nie tylko byłoby miło dzielić życie, lecz że wręcz muszą to zrobić? Jak mężczyzna może twierdzić, ze kocha swoją żonę, a jednocześnie uprawiać seks z inną...
Nie jest to książka dla zatwardziałych romantyków.
Pozwala spojrzeć na nasze myśli i uczucia z nieco większej perspektywy. Uświadamia też, jak niewiele wciąż wiemy na temat funkcjonowania mózgu i jak ogromne znaczenie w naszym życiu mają cząsteczki chemiczne, których nazw wiele osób nawet nie zna.
Lubię do niej wrócić od czasu do czasu.
Nie jest to książka dla zatwardziałych romantyków.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPozwala spojrzeć na nasze myśli i uczucia z nieco większej perspektywy. Uświadamia też, jak niewiele wciąż wiemy na temat funkcjonowania mózgu i jak ogromne znaczenie w naszym życiu mają cząsteczki chemiczne, których nazw wiele osób nawet nie zna.
Lubię do niej wrócić od czasu do czasu.
Doskonała pozycja dla osób, które wierzą że miłość to coś więcej niż motylki w brzuchu niewiadomo skąd. Książka dogłębnie wyjaśnia w jakich częściach mózgu rozpoczyna się proces zauroczenia tudzież miłości oraz jakie substancje w nim wytwarzane są za za nie odpowiedzialne.
Doskonała pozycja dla osób, które wierzą że miłość to coś więcej niż motylki w brzuchu niewiadomo skąd. Książka dogłębnie wyjaśnia w jakich częściach mózgu rozpoczyna się proces zauroczenia tudzież miłości oraz jakie substancje w nim wytwarzane są za za nie odpowiedzialne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawa pozycja, przedstawiająca takie uczucia jak miłość, czy instynkt macierzyński, jako "skutek uboczny" działania hormonów. Oczywiście wszystko dla przetrwania gatunku. Przyjemna, choć niekiedy przeładowana informacjami. Polecam.
Bardzo ciekawa pozycja, przedstawiająca takie uczucia jak miłość, czy instynkt macierzyński, jako "skutek uboczny" działania hormonów. Oczywiście wszystko dla przetrwania gatunku. Przyjemna, choć niekiedy przeładowana informacjami. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo przystępny język, zabawne, obrazowe porównania i ładna puenta. Książka z gatunku "lekkiej" literatury popularnonaukowej. Gawędziarski styl, zupełnie inny niż np. u Damasio, który ociera się o rozprawę czysto naukową.
Brakowało mi trochę więcej wiedzy stricte neurologicznej, ale czytało się bardzo przyjemnie i można wiele zapamiętać. Polecam na początek przygody z tą tematyką, bo niestety wiele informacji przytoczonych w książce, było dla mnie oczywistych.
Bardzo przystępny język, zabawne, obrazowe porównania i ładna puenta. Książka z gatunku "lekkiej" literatury popularnonaukowej. Gawędziarski styl, zupełnie inny niż np. u Damasio, który ociera się o rozprawę czysto naukową.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBrakowało mi trochę więcej wiedzy stricte neurologicznej, ale czytało się bardzo przyjemnie i można wiele zapamiętać. Polecam na początek przygody z...
Miałam chyba za duże oczekiwania chemiczne jeśli chodzi o tą książkę. Sądziłam, że będą zawarte w niej ciekawości, którymi można zadziwić chemika. Co prawda, wszystko układa się w fajną całość jednakże tytuł chyba nie pasuje do ogółu. Z książki pamiętam głównie wątki z wazopresyną, oksytocyną, dopaminą i tego typu rzeczami. Niby ciekawe, niby fajnie się czyta i niby można polecić ale gdyby ktoś mnie pytał - to bez szału.
Miałam chyba za duże oczekiwania chemiczne jeśli chodzi o tą książkę. Sądziłam, że będą zawarte w niej ciekawości, którymi można zadziwić chemika. Co prawda, wszystko układa się w fajną całość jednakże tytuł chyba nie pasuje do ogółu. Z książki pamiętam głównie wątki z wazopresyną, oksytocyną, dopaminą i tego typu rzeczami. Niby ciekawe, niby fajnie się czyta i niby można...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z najbardziej błyskotliwych książek tego pokroju, które miałem przyjemność przeczytać. Zabawna, przesiąknięta faktami, do bólu rozkładająca tak wzniosłe uczucie jak miłość czy bliskość na czynniki pierwsze.
Dla mnie jako biochemika wspaniała pożywka :)
Jedna z najbardziej błyskotliwych książek tego pokroju, które miałem przyjemność przeczytać. Zabawna, przesiąknięta faktami, do bólu rozkładająca tak wzniosłe uczucie jak miłość czy bliskość na czynniki pierwsze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla mnie jako biochemika wspaniała pożywka :)
Czym jest miłość, w jakich okolicznościach się rodzi oraz jaki mamy na to wszystko wpływ?
Przystępnie napisany, pasjonujący świat uczuć, emocji. Ujęty od strony neurobiologii oraz fizjologii.
Autorzy poruszają temat miłości, nie tylko od strony budowania związków, ale i relacji pomiędzy matką, a dzieckiem. Analizują co się dzieję w mózgu osoby zakochanej i porzuconej. Jak istotny może być naturalny poród czy karmienie, a także jak ważna jest fizyczna obecność i dotyk w kształtowaniu realcji społecznych. Wzięto również pod lupę, wpływ hormonów, na rozwój ciała i umysłu już w łonie matki oraz różnice pomiędzy miłością męską, a kobiecą. Nie zabrakło i problemu uzależnień, tak od drugiego człowieka, jak i substacji odurzających. Ciekawe badania i hipotezy.
Wartościowa wiedza, nie tylko dla badaczy, ale i zwykłych ludzi, którzy chcą wiedzieć coś więcej o naturze miłości, jak i o sobie samym, bądź bliskich.
Czym jest miłość, w jakich okolicznościach się rodzi oraz jaki mamy na to wszystko wpływ?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzystępnie napisany, pasjonujący świat uczuć, emocji. Ujęty od strony neurobiologii oraz fizjologii.
Autorzy poruszają temat miłości, nie tylko od strony budowania związków, ale i relacji pomiędzy matką, a dzieckiem. Analizują co się dzieję w mózgu osoby zakochanej i porzuconej. Jak...
Bardzo ciekawa książka próbująca odpowiedzieć na wiele pytań. Pytanie "Dlaczego kochamy?" jak sami autorzy podkreślają wciąż pozostaje bez odpowiedzi tak jak i pytanie "Dlaczego zdradzamy?". Hipotezy które przedstawili autorzy wydają się nieco przygnębiające, miłość jest uzależnieniem - dosłownie!. Miłość jest efektem działania substancji chemicznych (słyszeliśmy to wielokrotnie) w książce mamy okazję zapoznać się z badaniami nad zwierzętami i okazuje się że mężczyzna podobny jest do nornika ;) autorzy przekonują że od zwierząt różnimy się niewiele
Bardzo ciekawa książka próbująca odpowiedzieć na wiele pytań. Pytanie "Dlaczego kochamy?" jak sami autorzy podkreślają wciąż pozostaje bez odpowiedzi tak jak i pytanie "Dlaczego zdradzamy?". Hipotezy które przedstawili autorzy wydają się nieco przygnębiające, miłość jest uzależnieniem - dosłownie!. Miłość jest efektem działania substancji chemicznych (słyszeliśmy to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiłością ze strony molekularnej od niedawna zacząłem się interesować, lecz ciągle brakowało mi jakiejś lektury wyjaśniającej zależności między hormonami. Artykułów jak i informacje z wikipedii zdecydowanie mi nie wystarczyły. Planowałem wręcz nawet, czy by może kiedyś nie zająć się badaniami w tym temacie i samemu napisać podobnej książki. Do czasu, aż przypadkowo w biblioteczce pewnego użytkownika znalazłem tę książkę. Od razu chciałem ją przeczytać, tak też przeszukałem katalogi pobliskich bibliotek, a że nie była dostępna zdecydowałem się na zakup jej na znanym portalu aukcyjnym.
W skrócie książka wystarczająco wyjaśnia procesy jakie zachodzą u nas podczas miłości, zakochania, uzależnienia, pożądania jak i cudzołóstwa. Styl pisania jest pisana w charakterze ściśle naukowym, lecz jest jest dopasowany, by każdy ciekawy czytelnik był w stanie zrozumieć. Trudniejsze terminy wyjaśnione są w przejrzysty sposób, za pomocą luźnych porównań. Do dodatkowo wszystko jest potwierdzone dosyć obszerną bibliografią.
Bardzo polecam. Prosiłbym również osoby, które znają jakieś tytuły w tej tematyce, by mi je podesłały.
Miłością ze strony molekularnej od niedawna zacząłem się interesować, lecz ciągle brakowało mi jakiejś lektury wyjaśniającej zależności między hormonami. Artykułów jak i informacje z wikipedii zdecydowanie mi nie wystarczyły. Planowałem wręcz nawet, czy by może kiedyś nie zająć się badaniami w tym temacie i samemu napisać podobnej książki. Do czasu, aż przypadkowo w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to