Chemia między nami. Miłość, seks i naukowe podstawy przyciągania

Okładka książki Chemia między nami. Miłość, seks i naukowe podstawy przyciągania autora Brian Alexander, Larry Young, 9788377053256
Okładka książki Chemia między nami. Miłość, seks i naukowe podstawy przyciągania
Larry YoungBrian Alexander Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN nauki przyrodnicze (fizyka, chemia, biologia, itd.)
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
nauki przyrodnicze (fizyka, chemia, biologia, itd.)
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Chemistry Between Us: Love, Sex, and the Science of Attraction
Data wydania:
2013-05-13
Data 1. wyd. pol.:
2013-05-13
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377053256
Tłumacz:
Anna Klingofer
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Chemia między nami. Miłość, seks i naukowe podstawy przyciągania w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Chemia między nami. Miłość, seks i naukowe podstawy przyciągania

Średnia ocen
7,4 / 10
87 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Chemia między nami. Miłość, seks i naukowe podstawy przyciągania

avatar
71
44

Na półkach:

„Miłość tak naprawdę nie przylatuje i nie odlatuje. Złożonymi zachowaniami otaczającymi te emocje rządzi kilka molekuł w naszych mózgach”.

DLA KOGO:
„Co sprawia, że dwie zupełnie obce sobie osoby dochodzą do wniosku, że nie tylko byłoby miło dzielić życie, lecz że wręcz muszą to zrobić? Jak mężczyzna może twierdzić, ze kocha swoją żonę, a jednocześnie uprawiać seks z inną kobietą? Co powoduje, że pozostajemy w związku nawet wtedy, gdy opadły już romantyczne uniesienia? Jak to możliwe, że zakochujemy się w „niewłaściwej” osobie? Co sprawia, że ludzie wybierają dany „typ”? Jak rodzi się miłość? Dlaczego matki opiekują się swoimi dziećmi? Co leży u podstaw płci osób, do których kierujemy nasze uczucia? Co to w ogóle oznacza, że ktoś jest kobietą albo mężczyzną?”.

Jeśli te pytania Cię zaciekawiły i chcesz poznać odpowiedź na nie z perspektywy neurochemicznej – to książka dla Ciebie. Oraz oczywiście jeśli nie boisz się stwierdzenia, że miłość, to chemia.

CO W ŚRODKU:
- Wytłumaczenie wymienionych w powyższym cytacie zjawisk na gruncie teorii psychologii ewolucyjnej oraz działania hormonów i neuroprzekaźników w mózgu. Neurochemiczny opis łączenia się w pary, dynamiki związków, tęsknoty i uzależnienia od partnera, różnic płciowych, a także relacji matki z dzieckiem i kształtowania się człowieka także na gruncie płciowości.

- Mnóstwo opisów badań, treść opiera się na wynikach naukowych analiz, a na końcu znajduje się prawie 30-stronicowa bibliografia do każdego rozdziału. Mimo to książka napisana jest bardzo przystępnie i nie trzeba mieć wcześniejszej styczności z budową mózgu czy wiedzy na temat biologii, by ją zrozumieć. Wiele zjawisk poprzedzonych jest prostymi historyjkami wprowadzającymi, Autorzy wplatają też luźne żarty (mnie akurat trochę irytowały, ale czynią lekturę bardziej lekką). Czasem gubiłam się też w ilości przytaczanych nazwisk, ale szybko się odnajdowałam :)

- Dużo odwołań do badań na zwierzętach, które w kwestii łączenia się w pary, rozmnażania, tworzenia więzi społecznych, a przede wszystkim działania neuroprzekaźników i innych substancji chemicznych są bardzo podobne do ludzi. Z tej książki dowiesz się na przykład, że mężczyzna bardziej niż nam się wydaje podobny jest do…nornika :)

- Polecam szczególnie osobom, które dopiero zaczynają interesować się daną tematyką. Dla dobrze zaznajomionych sporo informacji może być powtórką.

„Miłość tak naprawdę nie przylatuje i nie odlatuje. Złożonymi zachowaniami otaczającymi te emocje rządzi kilka molekuł w naszych mózgach”.

DLA KOGO:
„Co sprawia, że dwie zupełnie obce sobie osoby dochodzą do wniosku, że nie tylko byłoby miło dzielić życie, lecz że wręcz muszą to zrobić? Jak mężczyzna może twierdzić, ze kocha swoją żonę, a jednocześnie uprawiać seks z inną...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
491
336

Na półkach: , , ,

Nie jest to książka dla zatwardziałych romantyków.
Pozwala spojrzeć na nasze myśli i uczucia z nieco większej perspektywy. Uświadamia też, jak niewiele wciąż wiemy na temat funkcjonowania mózgu i jak ogromne znaczenie w naszym życiu mają cząsteczki chemiczne, których nazw wiele osób nawet nie zna.
Lubię do niej wrócić od czasu do czasu.

Nie jest to książka dla zatwardziałych romantyków.
Pozwala spojrzeć na nasze myśli i uczucia z nieco większej perspektywy. Uświadamia też, jak niewiele wciąż wiemy na temat funkcjonowania mózgu i jak ogromne znaczenie w naszym życiu mają cząsteczki chemiczne, których nazw wiele osób nawet nie zna.
Lubię do niej wrócić od czasu do czasu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
4
3

Na półkach:

Doskonała pozycja dla osób, które wierzą że miłość to coś więcej niż motylki w brzuchu niewiadomo skąd. Książka dogłębnie wyjaśnia w jakich częściach mózgu rozpoczyna się proces zauroczenia tudzież miłości oraz jakie substancje w nim wytwarzane są za za nie odpowiedzialne.

Doskonała pozycja dla osób, które wierzą że miłość to coś więcej niż motylki w brzuchu niewiadomo skąd. Książka dogłębnie wyjaśnia w jakich częściach mózgu rozpoczyna się proces zauroczenia tudzież miłości oraz jakie substancje w nim wytwarzane są za za nie odpowiedzialne.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

443 użytkowników ma tytuł Chemia między nami. Miłość, seks i naukowe podstawy przyciągania na półkach głównych
  • 325
  • 106
  • 12
79 użytkowników ma tytuł Chemia między nami. Miłość, seks i naukowe podstawy przyciągania na półkach dodatkowych
  • 51
  • 9
  • 5
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Chemia między nami. Miłość, seks i naukowe podstawy przyciągania

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bestia. Dlaczego zło nas fascynuje? Borwin Bandelow
Bestia. Dlaczego zło nas fascynuje?
Borwin Bandelow
Jaka to jest dobra książka! Taka jakie najbardziej lubię! Czyli dużo mądrej psychologii, a do tego wyjątkowo ciekawy temat. Czyta/słucha się tak, że się o całym świecie zapomina, no a przynajmniej ja tak mam ;) I zostaje też w głowie, i się myśli o niej, a to też dla mnie znak, że warto było przeczytać. Najlepiej będzie jak przytoczę trochę cytatów i do niektórych może coś dopowiem: "Kiedy chcemy sobie pozwolić na zbyt wiele, w mózgu uaktywnia się układ kary, który wywołuje strach i hamuje EUO (endogenny układ opioidowy),ostrzega nas, gdy szukając zaspokojenia popędu, możemy się narazić, ograniczając prawa innych ludzi. Dzięki temu, dążąc do osiągnięcia pełni szczęścia, nie naruszamy zasad, praw i tabu. Rozsądek, umiejscowiony prawdopodobnie w płacie czołowym (neuroanatomowie nie zajęli jednoznacznego stanowiska),umożliwia nam zastanawianie się nad bardzo złożonymi procesami. Tutaj rozstrzyga się na przykład to, czy mężczyzna podda się potrzebom zgłaszanym przez układ nagrody i będzie uprawiał seks z ładną sąsiadką, czy też posłucha układu kary, by uniknąć ewentualnych kłopotów z własną żoną i mężem sąsiadki." (pdf.str.43) - a jak tu coś nie działa tak jak powinno (a może być wadliwe na kilka sposobów),to niekiedy człowiek nie jest zdolny do "posłuchania układu kary"... Niektórzy ludzie nie mordują, gwałcą czy torturują, bo tak sobie wymyślili, że mogą, a raczej dlatego, że nie są zdolni do takiego procesu myślowego, który by im podsunął wniosek, że tak nie przejdzie... (lub ten układ kary jest znacznie słabszy niż układ nagrody). Np.: "Dla EUO charakterystyczne jest to, że dąży on nieustannie do bezpośredniego zaspokojenia. Nie toleruje zwłoki. Dlatego osobowości dyssocjalne chcą zawsze obejmować wszystko w posiadanie natychmiast i bez zbędnych ceregieli. Zamiast pracować latami na motocykl BMW, kradną go z parkingu przy stadionie. Zamiast zadawać sobie trud zabiegania o dziewczynę listami miłosnymi, głębokimi rozmowami albo zaproszeniami do kina, gwałcą ją za szopą. Jeżeli biorą narkotyki, to najchętniej o błyskawicznym działaniu euforycznym – heroinę albo kokainę. Wszystko to przemawia za tym, że o podstawowej symptomatyce antyspołecznego zaburzenia osobowości decyduje pociąg do szybkiego zaspokojenia EUO." (pdf.str.49-50) Dlaczego niektórzy ludzie się tną (okaleczają) - jak u kogoś EUO działa poprawnie, to będzie głównie odczuwał ból, ale jak nie działa, to może głównie odczuwać naturalną morfinę (endorfiny). Ma to sens, przyznaję, bo przecież kto chciałby czuć ból (u każdego ból może się wyłączyć w momencie poważnego wypadku, tak to powinno działać żeby człowiek był w stanie to w ogóle znieść i zdołać poszukać ratunku, ale u niektórych ten układ aktywuje już mniejsze zranienie jak np. to cięcie się żyletką). Naturalnie można mieć też uszkodzony jakiś ośrodek w mózgu... "Zleciłem przeprowadzenie tomografii komputerowej. Kiedy spojrzałem na obraz, przeraziłem się: w rejonie czołowym brakowało części mózgu wielkości jabłka. Zadałem sobie pytanie, jak ten mężczyzna w ogóle mógł żyć, jak mógł wykonywać zawód mechanika samochodowego. Wszystko stało się dla mnie jasne: w czaszce szesnastoletniego Reinholda K. utworzył się rozległy krwiak. Ponieważ w tamtych czasach nie było jeszcze tomografii komputerowej, krwiaka nie rozpoznano, w przeciwnym razie otwarto by czaszkę i odessano krew. W większości przypadków tak potężny uraz oznacza śmierć. Dlatego że krwotok wyparł część mózgu, która nie była ważna dla przeżycia, pacjent cudem przetrwał. W dodatku nie zaobserwowano żadnych porażeń ani nie stwierdzono wyraźnej utraty zdolności umysłowych, co lekarze natychmiast rozpoznaliby jako konsekwencje wypadku – sprawiał wrażenie zupełnie normalnego. Jednak krew zgniotła olbrzymią część mózgu odpowiedzialną za moralność. Najwyraźniej brakowało mu obszarów mózgu mówiących, iż nie zabija się żony, bo nie zakręciła tubki z pastą do zębów." (pdf.str.58-59) Opisana jest też ciekawie w ogóle psychiatria sądowa i kwestia zagadnień kiedy ktoś trafia do więzienia, a kiedy uznany za niepoczytalnego do zakładu psychiatrycznego (i co to tak naprawdę oznacza),ale za dużo by cytować (to po prostu dobra książka - czytać całą! ;) ). "Pewien młody asystent w klinice psychiatrii sądowej sporządził opinię o oskarżonym, który spowodował uszkodzenia ciała. Rozpoznał ograniczoną poczytalność z powodu zaburzenia osobowości. – Gdyby to zależało od pana – wybuchnął sędzia – należałoby wszystkich przestępców uznać za chorych i kierować do zamkniętego zakładu psychiatrycznego. – Słusznie – odparł lekarz – wśród groźnych przestępców trudno znaleźć choć jednego zdrowego psychicznie." (pdf.str.63) Natomiast u osób z fobią społeczną układ kary jest zbyt wrażliwy... No to przynajmniej taki plus - raczej nie zostanę przestępcą, bo u mnie raczej w przeciwnym kierunku :D (choć z drugiej strony każdemu może się przytrafić uszkodzenie mózgu...). "Spośród wszystkich działań przestępczych uwagę opinii publicznej skupiają na sobie przeważnie przestępstwa seksualne, zwłaszcza zakończone śmiercią dzieci. Na podstawie doniesień prasowych można by przypuszczać, że takie zdarzenia są coraz częstsze, ale na szczęście te odrażające zbrodnie zdarzają się naprawdę rzadko. Chociaż ostatnimi laty w środkach masowego przekazu liczba informacji o wykorzystywaniu seksualnym uległa potrojeniu, liczba przypadków w rzeczywistości zmalała – w Niemczech w latach 1993–2010 zanotowano spadek na poziomie dwudziestu jeden procent. (pdf.str.72) - zawsze lubię sobie podkreślić, że liczba drastycznych przestępstw spada (a nie że "kiedyś to tego nie było"). Albo, że kara nie odstrasza: "Nie bierze się pod uwagę, że zwiększenie wymiaru kary – postulowane zwłaszcza przez polityków niemających rozeznania w uwarunkowaniach ekonomicznych – w żaden sposób nie odstrasza przestępcy seksualnego od popełniania kolejnych występków. Pewien seryjny gwałciciel, którym opiekowałem się jako psychoterapeuta, powiedział: – Kiedy gwałciłem swoje ofiary, nie myślałem o karach. Nawet gdyby mi zagrożono torturami albo kastracją, odcinaniem palca po palcu nożycami do cięcia drutu albo amputacją ramion piłą łańcuchową – kiedy widzę dziewczynę, wszystko się wyłącza, pragnę jednego. Dopiero następnego dnia mam świadomość, na co się zdecydowałem. (...) Oczekiwanie, że gwałciciel rozważaniami moralnymi pohamuje popęd seksualny w chwili pokusy, to jak oczekiwanie, że ogień przed rozprzestrzenieniem się zechce włączyć alarm przeciwpożarowy." (pdf.str.72-73) Tak samo wyjaśnienie syndromu sztokholmskiego jest ciekawe: bije, gwałci i torturuje? Ale przynosi jedzenie! i mógł przecież zabić...: "(...) odbierane przez nas jako nielogiczne określone zachowania zakładników można lepiej wyjaśnić, odwołując się do animalistycznych obszarów mózgu. Zakładnik podejmuje podróż w czasie do bardzo wczesnego stadium życia: do wieku niemowlęcego, w którym dziecko było całkowicie zależne od żywiącej go matki i znajdowało się pod jej pełną kontrolą. Organizm przestawia się na „tryb przeżycia”. Całkowitą utratę samostanowienia dziecko akceptuje lepiej lub gorzej, aby w zamian być odżywianym, ponieważ dotyczy to elementarnej potrzeby człowieka. Wygląda to na stworzony przez naturę program włączony w plan życia. Mówi on: „Kochaj istotę żywiącą cię, niezależnie od tego, jak jest brutalna”. Podobnie jak pasażerowie samolotu rozbitego w leśnej dziczy odrzucają wszelkie normy etyczne i, aby przeżyć, pożerają swoich współtowarzyszy, tak i u ofiar syndromu sztokholmskiego zostają wyeliminowane wyższe, społeczne i etyczne, funkcje mózgu. Wszystkie systemy dostosowują się do „mózgu gadów”, co powoduje bezwarunkowe oddanie się żywicielowi. Kiedy dwoje ludzi jest zakochanych albo małe dziecko ubóstwia matkę, w mózgu aktywizują się takie hormony jak beta-endorfina, dopamina, oksytocyna i wazopresyna. Gdy wszechmocna chemia miłości zdominuje mózg, aspekty krytyczne zostają wyeliminowane. Wydaje się, że podobny stan występuje u zakładnika, który po uwolnieniu nadal odczuwa niezrozumiałą sympatię i życzliwość dla porywacza." (pdf.str.128-129) I jeszcze: "Wydaje się więc możliwe, że zjawisko syndromu sztokholmskiego stanowi efekt uboczny ciągłego i przemożnego strachu przed śmiercią, aktywizującego u zakładników tryb przeżycia i przez wydzielające się przy tym endorfiny wyzwalającego u nich niewyjaśnioną sympatię do sprawców. Jednocześnie więź emocjonalna ze sprawcą łagodzi cierpienie zadawane dzieciom przez ich gwałcenie i bicie – ponieważ endorfiny są naturalnymi środkami przeciwbólowymi organizmu. (…) Człowiek posiada pewną hierarchię potrzeb. Najważniejsze są potrzeby najbardziej podstawowe (niższego rzędu) – pożywienie, napoje, sen i ciepło. Aby je zaspokoić, rezygnuje się często z zaspokajania potrzeb dotyczących bezpieczeństwa, przynależności czy szacunku (wyższego rzędu),takich jak wolność, wolność seksualna, sprawiedliwość i moralność. A to wykorzystują bezlitośnie porywacze." (pdf.str.130) A teraz dlaczego ludzie idą za guru sekt: "Stymulacja EUO poprzez silną wiarę może pozytywnie oddziaływać na stan zdrowia. Jak wykazali naukowcy, osoby religijne rzadziej cierpią z powodu chorób fizycznych i psychicznych. Szybciej regenerują się po operacjach oraz chemioterapii i zasadniczo żyją dłużej. Wynikający z działania endorfiny efekt placebo pod postacią wpływu wierzeń religijnych na wzmocnienie regeneracyjnych możliwości ciała nie jest żadną niespodzianką. System immunologiczny może zdziałać cuda, jeśli wspiera go optymalnie stymulowany układ nagrody." (pdf.str.156) Oczywiście jest tam szerzej to opisane, ale nie będę cytować, bo i tak mi już długi opis wyszedł :D Jeszcze coś o terrorystach: "Badania wykazały, że zamachowcy samobójcy są stanu wolnego, często mają niewiele ponad dwadzieścia lat. Z reguły nie są mniej intelektualnie rozwinięci i wysyłani na misję, mamieni przez pozbawionych skrupułów szefów grup terrorystycznych pobytem w raju w otoczeniu siedemdziesięciu dwóch dziewic – ale nawet ponadprzeciętnie inteligentni. Większość to nie osoby ubogie, bez pracy, pogrążone w depresji, niemające nic do stracenia. Ideologia, kultura i religia odgrywają często podrzędną rolę. Wielu zostaje terrorystami z powodu ciężkich zaburzeń osobowości." (pdf.str.176-177) Tylko książka skłoniła mnie do takich przemyśleń, że jeśli wszystko to tylko kwestia chemii w mózgu, to ile tak naprawdę jest człowieka w człowieku? Czy jest nas w ogóle coś więcej? (czytana/słuchana: 4-5.12.2024) 5/5 [9/10]
lex - awatar lex
ocenił na91 rok temu
Dlaczego kobiety uprawiają seks? Motywacje seksualne - od przygody po zemstę David M. Buss
Dlaczego kobiety uprawiają seks? Motywacje seksualne - od przygody po zemstę
David M. Buss Cindy M. Meston
Świetna pozycja dla wszystkich zainteresowanych behawiorem człowieka, psychologią ewolucyjną, socjologią stosunków międzyludzkich i podobnymi dziedzinami. Nazwisko Bussa - guru psychologii ewolucyjnej gwarantuje lekturę rzetelną i najwyższych lotów. Denerwujący jest tylko tytuł, który może sugerować kolejny bzdurny poradnik seksualny, o tym, co zrobić, żeby kobiecie było dobrze w łóżku i dlaczego, ewentualnie odwrotnie. Każdy, kto kupi książkę z myślą o poradniku, srodze się rozczaruje. Kolejna pozycja pokazująca jak bardzo kierują nami podświadome decyzje różnych ośrodków w mózgu i jak jesteśmy sterowani koktajlem bodźców hormonalnych i nerwowych tak ze środowiska zewnętrznego jak i zewnętrznego. Po lekturze takich fachowców jak Buss zawsze popadam w zadumę nad tym, na ile faktycznie człowiek jest obdarowany wolną wolą a na ile mu się tylko tak wydaje. P.S. Drobny przytyk do jednej z recenzji - warto by przeczytać jeszcze raz książkę i nieco uważniej, odpuszczając negatywne nastawienie wobec "amerykańskich naukowców". Chyba ktoś bardzo nieuważnie czytał tekst, bo autorzy - choć z przyczyn oczywistych sporo poświęcają miejsca ankietom pozyskanym od kobiet amerykańskich - to jednocześnie pokazują podobne badania wykonywane w innych kulturach. Wiele wyników badań obejmuje przekrojowe, międzypopulacyjne i międzykulturowe badania. Autorzy wielokrotnie odnoszą się nie do "małpiego ewolucjonizmu" ale do neurologii i fizjologii człowieka a ta, zaręczam nie zmieniła się od tysięcy lat. Kultura i owszem, wpływa na nasze zachowania (nie tylko seksualne kobiet),ale póki co (stety lub niestety) ma praktycznie nieznaczny lub żaden wpływ na ewolucję naszego gatunku. Gdyby miała w tak krótkim czasie, jak trwa nasza cywilizacja, Darwin mógłby zwijać manatki a lamarckizm święciłby triumf.
żabot - awatar żabot
ocenił na912 lat temu
Istota człowieczeństwa. Co sprawia że jesteśmy wyjątkowi Michael Gazzaniga
Istota człowieczeństwa. Co sprawia że jesteśmy wyjątkowi
Michael Gazzaniga
Dobra książka, porównywalna do pisarstwa Sapolsky'ego, może tylko troszkę gorsza ;) Podobny temat, również wciągająco, interesująco napisana. Również ze szczyptą humoru (choć troszeczkę mniejszą). Kolejna książka o mózgu i znowu trochę inna. Powtarzające się w książkach przypadki podjęte z trochę innej strony (i to jest fascynujące). Przyczynia się do rozwiązania zagadki dlaczego jesteśmy ludźmi, dlaczego zaszliśmy trochę dalej niż zwierzęta itp. I właściwie nie wiem co mogę jeszcze o niej powiedzieć - jest to dużo treści ale ciężko ją przywołać z pamięci ;) Tak czy inaczej książkę polecam, to jedna z tych lepszych :) Przy okazji niektórych cytatów jeszcze coś dodam: "Czy możesz sobie wyobrazić świat, w którym nikt nie kłamie? To byłoby straszne. Czy naprawdę chciałbyś znać odpowiedź na pytanie: "Cześć, jak się dzisiaj czujesz?", albo usłyszeć: "Zauważyłam, że te dwa kilogramy, których ci ostatnio przybyło, poszły ci w podbródek"?" (pdf. str.166) - taki mały przykład humoru ;) Ad.str.173 i opisany tam eksperyment moralny: Dobra, przyznaję - też bym sobie przydzielił atrakcyjniejsze zadanie, ale wcześniej też rzuciłbym monetą (i przydzielił je sobie bez względu na wynik) :D Tak myślę przynajmniej ;) "Przyglądając się środowisku, w jakim ewoluowali nasi przodkowie, Haidt zwraca uwagę na fakt, że gdyby nasze mechanizmy formułowania sądów moralnych były skonstruowane w taki sposób, aby zawsze dokonywać trafnych ocen, pociągałoby to za sobą katastrofalne skutki, ponieważ w pewnych sytuacjach bralibyśmy stronę naszych wrogów, występując przeciwko przyjaciołom i rodzinie." (pdf.str.235) - to ciekawe spostrzeżenie, o którym nie myślałem! Ale ma to sens. Ale ludzie też są różni, ja właśnie mam tendencję do sprawiedliwych ocen :P (co też może być wadą w tym kontekście). W mniej-więcej tym samym miejscu książki jest też o roli plotki (jako regulatora),noo mnóstwo ciekawych informacji! "Czystość Przekonanie, że "nieskażone jedzenie jest dobre", doprowadziło do powstania wielu religijnych rytuałów i zakazów dotyczących jedzenia. Intuicyjne przekonanie, że "nieskażone ciało jest dobre", przyczyniło się do tego, iż pewne praktyki seksualne albo sam seks są uważane za nieprzyzwoite i nieczyste." (pdf.str.251) - mamy proste rozwiązanie kwestii "nieczystości", teraz wydaje mi się tak proste, że aż wstyd, że sam na to nie wpadłem :P Jak najbardziej to też ma sens. "Interakcje z osobami, które wyrażają niewiele pozytywnych emocji i nie reagują na sygnały emocjonalne, prowadzą do wzrostu aktywności sercowo-naczyniowej u ich partnerów społecznych. Jeśli więc spędzasz czas w towarzystwie kogoś, kto tłumi swoją ekspresję emocjonalną, to zachowanie tej osoby podnosi ciśnienie nie tylko jej samej, ale także Tobie." (pdf. str. 307) - kolejny powód dla którego nie jestem zbyt lubiany :P (jak i pewnie inni nieneurotypowi...). "Nadaktywny podsystem detektywistyczny w połączeniu z naszą potrzebą wyjaśniania i skłonnością do myślenia teleologicznego stanowi podstawę kreacjonizmu. Próbując wyjaśnić, dlaczego istniejemy, nasz nadaktywny podsystem detektywistyczny zakłada, że musi być w to zamieszany jakiś "Ktoś". Myślenie teleologiczne podpowiada nam, że za naszym istnieniem musi się kryć czyjś celowy zamysł, a poszukiwaną przyczyną są pragnienia, zamiary i zachowania tego Kogoś. Innymi słowy, zostaliśmy celowo zaprojektowani przez jakąś Istotę." (pdf.str.434-435) - oto jak prawdopodobnie człowiek wymyślił Boga ;) Ale fajnie by było gdyby naprawdę to wszystko miało jakiś głębszy cel ;) (czytana/słuchana: 8-20.05.2025) 5/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na710 miesięcy temu
Żuk w pudełku oraz 99 innych eksperymentów myślowych Julian Baggini
Żuk w pudełku oraz 99 innych eksperymentów myślowych
Julian Baggini
Zupełnie nie rozumiem krytycznych ocen tej książki. Spełnia ona swoje zadanie znakomicie. Oto dostajemy od Bagginiego 100 eksperymentów myślowych ubranych w zgrabne historyjki na niecałą stronę (zdaję się, że tylko jeden eksperyment został opisany na więcej niż jedną stronę). Dalej na kolejnych półtorej do dwóch stron komentarz autora. Jest to tego samego typu pozycja co: "Czy roboty czują ból? 33 filozoficzne łamigłówki". Przewagą "Żuka w pudełku" jest to, że zawiera nie 33 a 100 eksperymentów myślowych. Myślę, że najlepszym podsumowaniem książki będzie blurb zamieszczony na skrzydełku: "Wciągająca lektura. Warto do niej wracać - kiedy mamy ochotę się posprzeczać, ale nie mamy z kim". To akurat prawda. Często z komentarzem autora niepodobna się zgodzić i korci, by się z nim posprzeczać. Czy to źle? Bynajmniej. Stanowi to walor tej pozycji. Nie po to czytamy tego typu książki, by zgadzać się z autorem albo potakiwać klepiąc go w myśli po ramieniu dodając, że dobrze prawi. Przedstawione eksperymenty mają zmusić do myślenia, zastanowienia się nad poruszonym zagadnieniem, a z tego zadania książka wywiązała się znakomicie. To, co mi się podoba w tego typu pozycjach, to dodawanie odniesień do źródeł danego eksperymentu czy to do artykułu czy innej książki. Zainteresowanym danym tematem daje to możliwość zagłębienia się w dany temat. Szkoda, że takie odniesienie nie znajduje się przy każdym eksperymencie, autor we wstępie informował jednak, że umieścił je tam, gdzie to było możliwe. Jedynym minusem, jakiego się doszukałem, jest schematyczność rozdzialików. Odniosłem wrażenie, że autor założył sobie: maksymalnie 1 strona na eksperyment myślowy i maksymalnie 2 strony na komentarz. Aż prosiłoby się, by niekiedy autor rozwinął poszczególne zagadnienia albo dopowiedział coś więcej chociażby poprzez wskazanie dodatkowej literatury. PS nie czytajcie oficjalnej recenzji na lubimyczytać. Jest tragiczna i nijak ma się do książki.
Kamil - awatar Kamil
ocenił na84 lata temu
Czerwona Królowa Matt Ridley
Czerwona Królowa
Matt Ridley
Niezmiernie się cieszę, że nie porzuciłem tej lektury, choć byłem tego bliski. W pewnym sensie książka Matta Ridleya dzieli się na dwie części. Pierwsze pięć rozdziałów może trochę znużyć i zniechęcić. To dosyć trudne i nie zawsze przekonująco wyjaśnione przyczyny powstania podziału na dwie płcie w ziemskim życiu. Opowiadają o różnych korzyściach i konfliktach na poziomie biologii molekularnej wynikjacych z dwupłciowości, posiłkując się częstymi przykładami z życia zwierząt i roślin. Natomiast prawdziwa uczta zaczyna się od rozdziału 6-go, gdy Ridley skupia się typowo na gatunku homo sapiens. Skrupulatnie stosuje podejście ewolucyjne do wyjaśnienia różnych form związków, jakie były i są praktykowane w historii ludzkosci (monogamia, poligamia, haremy). Omawia stategie godowe i preferencje doboru partnera u meżczyzn i kobiet. Pokazuje jak wiele w nas nadal twki z plejstoceńskich łowców-zbieraczy, którymi przecież byliśmy przez 99% czasu istenienia naszego gatunku. A wszystko z lekko sarkastycznym angielskim poczuciem humoru (akapit o badaniach nad małżeństwami w Europie Zachodniej, które okazują się zadziwiająco uniwersalne gatunkowo, to majstersztyk). Wreszcie na koniec, Ridley przedstawia teorię, który nasz organ pełnił i nadal pełni rolę "pawiego ogona", który rozrósł się, bo służy zwiększeniu atrakcyjności dla płci przeciwnej. Teoria śmiała i nieco obrazoburcza, więc warto dotrwać do ostatnich rozdziałów! Książka zadziwiająca i jednocześnie trochę niepokojąca pod względem tego, jak wiele tez z niej można potwierdzić obserwując swoje własne preferencje i zachowania. Polecam - spróbujcie sami obejrzeć się w tym zwierciadle!
Voltar - awatar Voltar
ocenił na85 lat temu

Cytaty z książki Chemia między nami. Miłość, seks i naukowe podstawy przyciągania

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Chemia między nami. Miłość, seks i naukowe podstawy przyciągania