Wyprawa w Góry Księżycowe

Okładka książki Wyprawa w Góry Księżycowe autora Mark Hodder, 9788375748987
Okładka książki Wyprawa w Góry Księżycowe
Mark Hodder Wydawnictwo: Fabryka Słów Cykl: Burton i Swinburne (tom 3) fantasy, science fiction
580 str. 9 godz. 40 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Burton i Swinburne (tom 3)
Tytuł oryginału:
Expedition to the Mountains of the Moon
Data wydania:
2013-08-30
Data 1. wyd. pol.:
2013-08-30
Data 1. wydania:
2012-01-24
Liczba stron:
580
Czas czytania
9 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375748987
Tłumacz:
Maciej Pawlak
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wyprawa w Góry Księżycowe w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wyprawa w Góry Księżycowe



książek na półce przeczytane 2230 napisanych opinii 849

Oceny książki Wyprawa w Góry Księżycowe

Średnia ocen
7,2 / 10
349 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wyprawa w Góry Księżycowe

avatar
68
68

Na półkach:

Trzecia część jest najsłabsza z całej trylogii, świetnie spina całość jako historię, jednak mniej w niej akcji i humoru w porównaniu do rewelacyjnych poprzednich części. Po świetnym początku jest długi i niezbyt ciekawy opis podróży, który co prawda wyjaśnia dużo rzeczy, jednak zakończenie choć zaskakujące przebiega w zbyt szybkim tempie. Pozostaje czekać na polskie wydanie kolejnych części.

Trzecia część jest najsłabsza z całej trylogii, świetnie spina całość jako historię, jednak mniej w niej akcji i humoru w porównaniu do rewelacyjnych poprzednich części. Po świetnym początku jest długi i niezbyt ciekawy opis podróży, który co prawda wyjaśnia dużo rzeczy, jednak zakończenie choć zaskakujące przebiega w zbyt szybkim tempie. Pozostaje czekać na polskie wydanie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1088
524

Na półkach: ,

Niestety jest to najsłabsza część z wydanej u nas "trylogii". Co wcale nie znaczy, że jest to zła książka. Chociaż zabawy w odnajdywanie tropów, wydarzeń i postaci z "naszej" wersji historii trzymają poziom, to sama kreacja świata już niczym nie zaskakuje. Wątek paradoksów czasowych też nie wznosi już za wiele, a stanowiąca większą część książki podróż przez Afrykę jest nużąca i zwyczajnie nieciekawa. Brytyjski humor, który przesycał poprzednie części też nieco zmatowiał. Czy czytelnik będzie ukontentowany zakończeniem? Trudno orzec, ale warto mieć z tyłu głowy, że to co pojawiło się u nas, to nie wszystkie przygody Burtona i Swinborne'a jakie wyszły spod pióra autora :)

Niestety jest to najsłabsza część z wydanej u nas "trylogii". Co wcale nie znaczy, że jest to zła książka. Chociaż zabawy w odnajdywanie tropów, wydarzeń i postaci z "naszej" wersji historii trzymają poziom, to sama kreacja świata już niczym nie zaskakuje. Wątek paradoksów czasowych też nie wznosi już za wiele, a stanowiąca większą część książki podróż przez Afrykę jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2614
1012

Na półkach: , , ,

Trzeci tom cyklu o przygodach Burtona i Swinburne’a w alternatywnej wersji XIX-wieku przenosi nas tym razem na kontynent afrykański i jest fenomenalnym zakończeniem całego cyklu. Jak pierwszy tom można jeszcze przeczytać i na nim poprzestać, tak drugi i trzeci tom są już ze sobą ściśle powiązane, a trzeci tom dodatkowo nawiązuje do tomu pierwszego, więc książek tych nie sposób czytać w oderwaniu od siebie oraz w niewłaściwej kolejności.

W tomie trzecim główny bohater, sir Richard Burton, zostaje zobligowany przez premiera Wielkiej Brytanii do zorganizowania wyprawy w rejon Wielkich Jezior Afrykańskich, aby odszukać, oględnie mówiąc, starożytne artefakty obdarzone specjalnymi mocami. Wyprawa przekształca się jednak w wyścig z dawnym przyjacielem Burtona, który otrzymuje dokładnie takie samo zadanie, ale od rządu pruskiego. Jednocześnie jednak śledzimy inną linię czasową rozgrywającą się w czasach wielkiej wojny, z jej koszmarami spotęgowanymi przez nieludzkie efekty eksperymentów eugeników i techników. W efekcie takiego poprowadzenia fabuły do samego niemal końca książki nie wiedziałam, jak ona się zakończy, a ostatnie sceny pozostawiły mnie bez słowa.

Perfekcyjnie zbudowany świat, bardzo dobry styl, świetne przygotowanie merytoryczne autora – opisy zmagań podróżników z przyrodą i ludnością miejscową w czasie wędrówki w stronę Gór Księżycowych były tak szczegółowe, że czuło się nawet ugryzienia insektów.
Bardzo mnie dziwi, że cały cykl nie jest bardziej znany, bo szczerze uważam, że na to zasługuje.

Trzeci tom cyklu o przygodach Burtona i Swinburne’a w alternatywnej wersji XIX-wieku przenosi nas tym razem na kontynent afrykański i jest fenomenalnym zakończeniem całego cyklu. Jak pierwszy tom można jeszcze przeczytać i na nim poprzestać, tak drugi i trzeci tom są już ze sobą ściśle powiązane, a trzeci tom dodatkowo nawiązuje do tomu pierwszego, więc książek tych nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

971 użytkowników ma tytuł Wyprawa w Góry Księżycowe na półkach głównych
  • 499
  • 458
  • 14
344 użytkowników ma tytuł Wyprawa w Góry Księżycowe na półkach dodatkowych
  • 259
  • 25
  • 18
  • 13
  • 12
  • 9
  • 8

Tagi i tematy do książki Wyprawa w Góry Księżycowe

Inne książki autora

Okładka książki Antologia opowiadań o Opolu: Festiwal Natchnienia Jakub Ćwiek, Mark Hodder, Aneta Jadowska, Ewa Jezierska, Iwona Mózgowiec, Joanna Pawłusiów, Magdalena Pioruńska, Martyna Raduchowska, Bartosz Rogala, Magdalena Schatt-Skotak, Hanna Sterniuk-Mościska, Małgorzata Warda
Ocena 6,8
Antologia opowiadań o Opolu: Festiwal Natchnienia Jakub Ćwiek, Mark Hodder, Aneta Jadowska, Ewa Jezierska, Iwona Mózgowiec, Joanna Pawłusiów, Magdalena Pioruńska, Martyna Raduchowska, Bartosz Rogala, Magdalena Schatt-Skotak, Hanna Sterniuk-Mościska, Małgorzata Warda
Mark Hodder
Mark Hodder
Mark Hodder. Pisał dla BBC, był redaktorem, dziennikarzem, twórcą witryn internetowych, pracował we wszystkich tradycyjnych i elektronicznych mediach Londynu. Niemal całe jego zawodowe życie jest związane z tym miastem. Jest twórcą oraz opiekunem witryny BLAKIANA (www.sextonblake.co.uk) skarbnicy wiedzy i prawdziwej mekce fanów Sextona Blake'a, fikcyjnego detektywa, najgłośniejszej postaci w historii angielskiego przemysłu wydawniczego. Legitymuje się tytułem naukowym z kulturoznawstwa. Jest wielbicielem historii Wielkiej Brytanii (przede wszystkim okresu od 1850 do 1950 r.),dobrej kuchni, najnowszych gadżetów, kultowej telewizji (ITC rządzi!),Toma Waitsa i całego mnóstwa innych dziwactw. Od 2008 roku mieszka w Walencji. Jak wyjaśnia, przeprowadził się tam uciekając od stresu i w poszukiwaniu klimatu sprzyjającego pisaniu powieści. Trafił idealnie - jego literacki debiut, pierwszy tom serii Burton i Swinburne, uhonorowany Nagrodą Philipa K. Dicka to jedno z najgłośniejszych wydarzeń literackich 2011 r. w Wielkiej Brytanii. Oparty o pień palmy, z pasją wystukujący na klawiaturze laptopa kolejne wersy swoich książek - takim widzi się Marka najczęściej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Krawędź czasu Krzysztof Piskorski
Krawędź czasu
Krzysztof Piskorski
Maksym trafia do świata obok – nieznanej sobie dzielnicy miasta, która od XIX wieku zapętlona jest w jednym, konkretnym momencie. Jest jednym z niewielu, którzy potrafią się z niego wyrwać. Gdy trafia do władającej dzielnicą księżnej, zostaje poproszony o pomoc w pozbyciu się niebezpieczeństwa, jakie jej zagraża. Krzysztof Piskorski nie bez powodu jest znany jako twórca fantastycznych światów. Nie tylko swego czasu prowadził na ten temat prelekcje, czy pisał artykuły do „Nowej fantastyki”, ale też stworzył kilka ciekawych konceptów. Zaczynając klasycznym, ale konkretnym high fantasy, jakim były „Opowieści piasków”, następnie zaczął swoje eksperymenty. „Krawędź czasu”, wydana w 2011 roku, obecnie jest książką trudno dostępną, ale jednocześnie – bez wątpienia pokazującą, jak oryginalnym twórcą na polskim rynku jest tenże autor. Podobnie jak „Zadra” czy „Czterdzieści i cztery”, „Krawędź czasu” jest utrzymana w steampunkowej stylistyce. Kluczowe jest jednak to, że Piskorski wykorzystuje właśnie ową stylistykę, a nie steampunk jako steampunk. Sięga do XIX wieku, tworzy estetykę tamtych czasów, ale pary jako pary zbyt wiele tu nie ma, bo też nie zawsze w tym nurcie o to chodzi. Autor miesza przy tym kabałę, magię, sięga do baśni i tworzy powieść z pogranicza fantastycznych podgatunków, choć chyba gdybym musiała ją zakwalifikować, uznałabym, że jednak mamy do czynienia z fantasy. To nie jest powieść, która stoi bohaterem czy fabułą samą w sobie. Nie mam tu wprawdzie nic do zarzucenia, ale w tym przypadku istotniejszy jest sam koncept związany z zabawą z czasoprzestrzenią. Przyznaję, zwykle motywu podróży w czasie nie lubię, a przynajmniej nie w chwili, w której jest wykorzystywany w „klasyczny” sposób, związany z konkretnymi przeskokami w czasoprzestrzeni. Tu jednak pomysł Piskorskiego jest najzwyczajniej w świecie po prostu intrygujący i ciekawy. Przyznać jednak muszę, że potrzebowałam dłuższej chwili, aby wskoczyć do tego świata i „zaczaić” o co autorowi chodziło. Bo całość zaczyna się stosunkowo baśniowo, nieco dziwnie i niepokojąco. Czytelnik, który o książce wcześniej nie słyszał i być może sięgnął po nią tylko przez wzgląd na okładkę, czy tytuł, może czuć się nią wręcz zszokowany czy nieco zniesmaczony. Ten pomysł, by zaczął działać potrzebuje trochę czasu. Dlatego nawet jeśli ta historia nie wciąga od pierwszej strony – polecam dać jej chwilę. Może dwie. A może nawet czas mniej więcej do połowy powieści, bo prawdziwa zabawa w jej przypadku zaczyna się, gdy wszystko zaczyna wskakiwać na swoje miejsce. Muszę wspomnieć też o stylu oraz o masie pracy, jaką Piskorski musiał w tę historię włożyć. Język, jakim się posługuje, zdaje się być „w sam raz”. Jest odpowiednio stylizowany, ma dobry klimat. Jest w miarę przystępny, ale nie brakuje w nim inteligentnych czy czasem wręcz poetyckich zwrotów, stwierdzeń, metafor. Ponadto napisanie takiej książki wymaga wiedzy, i to nie tylko z samej XIX-wiecznej polski, ale również z judaistycznych wierzeń, których – przyznaję – przed lekturą w tej powieści w ogóle się nie spodziewałam. Znam trochę polskiej fantastyki i muszę przyznać, że to dość unikatowa powieść. Steampunku nie mamy zbyt wiele. Podróży w czasie, i to dobrze rozpisanych – również nie. Nawiązań do żydowskiej kultury, która przecież jest szalenie ciekawa także brakuje. Tą powieścią Piskorski wypełnił pewną lukę wśród polskiej literatury, a przecież o to części chodzi. Fantastyka ma nie tylko bawić samą historią, ale także zachwycać kreatywnymi pomysłami. „Krawędź czasu” jest zaś po prostu dość konkretnym pomysłem, który został zamknięty w sensownie dopasowanej fabularnie powieści. Dobrze wiem, że czytelnik szukający zwykłej i rozrywkowej fantastyki może się od niej odbić. „Krawędź czasu” wymaga jednak odrobiny cierpliwości i kredytu zaufania, a także chęci poznania czegoś ponad kompletnie klasyczną opowieść. Ale nie zmienia to faktu, że chciałabym jej wznowienia. Bo szkoda, że tak dobra rzecz jest obecnie zapomniana i trudno dostępna.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na84 lata temu
Smocza droga Daniel Abraham
Smocza droga
Daniel Abraham
Jeśli podobał Wam się klimat Drogi Królów Sandersona, to Smocza droga będzie dla Was świetną rozrywką. Ja uważam, że to dobra, złożona, zaskakująca opowieść o władzy, dojrzewaniu, kształtowaniu postaw i życiowych wyborach. Fabuła osadzona jest w czasach, które możemy określić jako średniowiecze – to fantastyka, a nie powieść historyczna, dlatego nie pokuszę się o stwierdzenie, że to jest w ogóle jakaś konkretna epoka. Mamy więc rycerzy, królów, magów, ciężki sprzęt, prymitywne narzędzia, i wszędzie, gdzie chcemy się dostać, podróżujemy konno (a wędrówki jest tam dużo). Powieść zaczyna się od czwórki bohaterów – na początku nie mających ze sobą nic wspólnego, ale ich losy szybko splata wojna Wolnych Miast z Rozdartym Tronem. Sądzę, że właśnie bohaterowie są siłą tej powieści – oni nadają charakter zdarzeniom. Zatem nie będę się o nich rozwodzić, żebyście mogli sami odkryć ich historię. Powiem kilka zdań o mojej ulubionej bohaterce – Cithrin. Poznajemy ją jako sierotę wplątaną w proceder przemytu skarbu przez strefę działań wojennych, żeby ustrzec je przed grabieżą i pozostawienie krainy bez środków. Cithrin robi to, ponieważ jest własnością banku, opiekują się nią władze głównego skarbca jednego z królestw. W toku całej powieści Cithrin dorasta, napotyka na swej drodze różnych ludzi, z których czerpie życiową naukę i siłę. Oczywiście nie ma ideału – spotyka nie tylko tych dobrych i tylko tych miłych… ale każde z tych spotkań jest ważne i niesie ze sobą konsekwencje. Bardzo mi się podobało, w jaką stronę ewoluowała dziewczyna i jak autor ją opisał w „dorosłym życiu”. W tle losów Cithrin trwają przygotowania do wojny – chociaż nikt sytuacji nie traktuje jako groźną, mimo że gęsto w powietrzu. Ciekawie Abraham pokazuje nam wymyślony przez siebie świat – widać, że nie poznajemy wszystkich zakamarków, ale to, jak przechadzamy się po tej krainie daje nam spore wyobrażenie z czym mamy do czynienia. Bardzo podobało mi się jak potraktowana jest w powieści smocza droga – jest swoistym jedwabnym szlakiem, który z różnych powodów jest ważny dla fabuły. Technicznie książka jest podzielona na rozdziały, które zatytułowane są imionami bohaterów, których losy w danym momencie śledzimy – raz, że akcja dzieje się w różnych miejscach; dwa, że każdy z bohaterów ma swoją funkcję i znaczenie dla historii. Podobało mi się to, bo dzięki tej różnorodności postaci można łatwo się utożsamić z ich postawami. Książkę czyta się szybko – ilość bohaterów pozwala na swobodne śledzenie akcji bez obaw, że zgubimy się gdzieś po drodze. Wydarzenia nie galopują w zawrotnym tempie, aczkolwiek dzieje się sporo. Świat przedstawiony też nie zabija ilością nazw, krain, etc., do tego dość łatwo poruszać się po mapie umieszczonej na początku książki. Powieść jest godna polecenia, chociaż mistrzostwem świata nie jest – niektóre sceny są przegadane, przekombinowane i trudno mi było przebić się przez nie bez zmęczenia. Jedna z kluczowych postaci z kolei potraktowana jest w zbytnim uproszczeniu – ponieważ od początku widzimy do czego zmierza autor opisując jej losy. Mimo to chciałabym znać koniec całej serii, bo jednak końcówka tego tomu bardzo mi się podobała i myślę, że warto dać jej szansę.
fmds - awatar fmds
ocenił na65 lat temu
Legenda Kella Andy Remic
Legenda Kella
Andy Remic
Był rok 2012 kiedy kupiłem „Legendę Kella”. Mija właśnie trzeci od chwili kiedy pierwszy tom „Kronik Mechanicznych Wampirów” trafił na półki księgarń a tekst, który teraz czytacie nie będzie tylko i wyłącznie moją opinią o tej książce. Poznacie również historię o tym, jak zostałem oszukany przez wydawnictwo. Książka, o której dzisiaj mówimy miała być olbrzymim sukcesem. Miała zdobyć polski rynek. Wydawca rozpływał się zarówno nad fabułą książki jak i samym autorze. Czas jednak pokazał coś innego. Ale zacznijmy od początku. Tytułowy bohater „Legendy” wiedzie spokojne życie. Po latach tułaczki po świecie, po staniu się weteranem wielu bitew, odkłada swój topór w kąt i grzeje swoje stare kości przy domowym ognisku. Jednak czas pokoju nie może trwać długo, a bohater którego przeznaczeniem jest wojna znów musi stawić czoła zagrożeniu w postaci tajemniczego ludu Vaszynów. Atmosfera w powieści jest mroczna. Tajemnicze stworzenia, do tego góry zimą gdzie wcześnie zapada mrok a jedynym źródłem światła są gwiazdy i księżyc oraz wrażenie ciągłego zagrożenia. Jak dla mnie – bomba! Opisy nie tylko scen erotycznych ale i scen walki są bardzo naturalistyczne. Krew leje się wszędzie a wnętrzności ciągną się po polu bitwy. Na chwilę uwagi zasługuje również wspomniany przeze mnie wcześniej lud Vaszynów. Są to ludzie, którzy poddali swoje ciała różnym modyfikacjom, stając się w końcu bardziej maszynami niż tym do czego zostali stworzeni. Jedynym paliwem czy też smarem (jak kto woli),który zapewnia odpowiednie funkcjonowanie werków jest ludzka krew. Budują oni Rafinerie Krwi, gdzie z ludzi powstaje odpowiednia odżywka. W momencie kiedy poznajemy to przerażające społeczeństwo (nie jest to bowiem horda stworów ale doskonale zorganizowane i wykształcone społeczeństwo) z początku idiotyczny tytuł trylogii nabiera sensu. Chociaż ja osobiście wolałbym nazwę „Kroniki Zegarowych Wampirów” niż obecnie funkcjonujące tłumaczenie, ponieważ właśnie do mechanizmu starych zegarów najbardziej podobna jest konstrukcja ciał Vaszynów. Nie mogę przejść obojętnie obok według mnie największego minusa tej książki. Czy jest nim ogromne podobieństwo do „Sagi Drenajów” Davida Gemmella? Już bowiem sam bohater ze swoim toporem jest wręcz lustrzanym odbiciem Drussa i jego Snagi. Narracja prowadzona jest w bardzo podobny sposób, dialogi skonstruowane są na podobieństwo tych w „Sadze”. Zresztą można się tego spodziewać już od samego początku ponieważ Andy Remic dedykuje „Legendę Kella” właśnie Gemmellowi. To właśnie ta nie znajomość historii Drenajów wpływa na negatywne oceny i opinie recenzentów. Minusem książki nie jest samo podobieństwo ale to, że ktoś kto wcześniej nie spotkał się z Drussem i kompanami nie może odpowiednio odebrać tej książki. Ja mam to szczęście, że Sagę Drenajów udało mi się przeczytać. Dlatego też pewnie widzę pewne „smaczki” niedostępne dla każdego. Poza tym jeśli krytykujemy fabułę nie możemy zapomnieć o tym, że nie znamy jej całej. Jest to bowiem pierwszy tom trylogii a historia toczy się dalej. Na Kella należy spojrzeć z perspektywy całości a nie tylko i wyłącznie pierwszego tomu. Ostatnimi czasy w sieci pojawia się coraz więcej recenzji „Legendy Kella”. Wbrew pozorom nie napawa mnie to optymizmem. Dlaczego? Ponieważ ludzie piszący je w 80% zdobyli swoje książki na wyprzedażach. Nauczony doświadczeniem wiem, że oznacza to jedno: wydawnictwo nie zamierza kontynuować serii. Dlatego właśnie czuję się nie dość, że porządnie wkurzony to i oszukany przez „Fabrykę”. Myślę, że jest to kolejny gwóźdź do trumny działu fantastyki obcej tego wydawnictwa. Czytelnicy tracą zaufanie, nie wiedzą czy kupować daną książkę ponieważ nie wiedzą czy będą mieli szanse dobrnąć do końca danej opowieści. „Legenda Kella” to z pewnością tytuł nie dla każdego. Jeżeli lubisz mocną, męską literaturę a do tego znasz „Sagę Drenajów” Davida Gemmella to z pewnością jest to książka, która przykuje Twoją uwagę. Jeżeli jednak nie spełniasz kryteriów , o których wcześniej mówiłem to lepiej zostawić tę książkę tak samo jak to zrobił wydawca. Wielka szkoda, że ta historia nie zostanie opowiedziana do końca polskim czytelnikom. [recenzja pierwotnie ukazała sie na moim blogu: http://zapomnianypokoj.blogspot.com/ zapraszam]
Michał - awatar Michał
ocenił na710 lat temu
Składany nóż K.J. Parker
Składany nóż
K.J. Parker
Cyt.: „Mam wrażenie, że jeśli wartość, jaką przypisujemy ludzkiemu życiu, spadnie wystarczająco nisko, będziemy mieli szanse zaprowadzić powszechny pokój i dobrobyt. Jeśli owa wartość spadnie, wszyscy będą mogli pozwolić sobie na to, by być szczęśliwymi. Dopiero wtedy, gdy zaczynamy wypełniać koszyk luksusowymi dobrami, takimi jak wolność, godność i prawo do decydowania o własnym losie, cena wykracza poza możliwości biedaków.” K.J.Parker, „Składany nóż” K.J.Parker to pseudonim literacki brytyjskiego pisarza Toma Holta, autora powieści fantastycznych i historycznych, m.in. „Pieśni dla Nerona”, w której przedstawia alternatywną wizję fragmentu historii Cesarstwa Rzymskiego i panowania cesarza Nerona. Pojęcie fantasy czy fantastyki jest tak szerokie, że praktycznie można do tej kategorii literatury zaliczyć niemal wszystko. Znalazł się w niej również „Składany nóż”. To w rzeczywistości świetna powieść polityczna z bardzo szerokimi wątkami ekonomicznymi. Jeśli ktoś sądził kiedykolwiek, że ekonomia może być nudna – to polecam mu lekturę „Składanego noża”. Tworzenie systemów bankowych, aprecjacja bądź dewaluacja waluty, wprowadzanie papierowego pieniądza. Wydaje się to dość nieciekawe, lecz zostało przez autora przedstawione w sposób zaiste intrygujący a w dodatku stanowi to jedynie tło dla pasjonujących rozgrywek politycznych. I najważniejsze pytanie – czy można wygrać wojnę bez pieniędzy? Główny bohater – Bassianus Arkadiusz Honoriusz Sewer, pierwszy obywatel Republiki Wesańskiej, stoi na czele rządu a tak naprawdę jego marzeniem jest stworzenie imperium. Czy ten szalony dla wielu zamysł się powiedzie? W trakcie lektury aż nadto widoczna staje się fascynacja autora starożytnym Rzymem. Wiele pomysłów czy zdarzeń zostało zaczerpniętych z historii Republiki Rzymskiej czy początku Cesarstwa Rzymskiego i w powieści pobrzmiewają wyraźnie jej echa. Zdecydowanie pozycja ta wyróżnia się na tle wielu innych w tej kategorii. Nie ma tu magii, nie ma smoków – jest polityka, ekonomia, obsesja władzy. A wszystko to sprawnie i zajmująco napisane. Ciekawy i interesujący głos w nurcie fantasy. Polecam.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na74 lata temu
Republika złodziei Scott Lynch
Republika złodziei
Scott Lynch
„Republika złodziei” to trzeci, finałowy tom trylogii o Locke’u Lamorze — i choć trudno nie czuć żalu, że historia dobiega końca, to ocena książki wynika przede wszystkim z jej treści. Poprzeczka po dwóch poprzednich częściach była ustawiona bardzo wysoko i widać, że tym razem tempo akcji jest nieco wolniejsze. Miejscami pojawiają się dłużyzny, a narracja częściej niż wcześniej cofa się do przeszłości, wyraźnie nawiązując i rozwijając wątki z pierwszego tomu. To sprawia, że konstrukcyjnie książka jest połączeniem dalszego ciągu opowieści z „Niecnych dżentelmenów” i osobnej historii trzeciego tomu. W porównaniu z „Na szkarłatnych morzach” — które stawiało bardziej na jednolitą, pełną dynamiki fabułę — tutaj większy nacisk położono na retrospekcje i pogłębianie relacji między bohaterami. Dla jednych będzie to zaletą, dla innych elementem, który spowalnia odbiór. Mimo tego trudno odmówić powieści wielu mocnych stron: świetnie prowadzonych dialogów, charakterystycznego humoru, dopracowanych emocji i konsekwentnego domknięcia historii. Finał jest satysfakcjonujący, zaskakujący i dobrze osadzony w całej opowieści — zdecydowanie warto dotrzeć do ostatnich stron i przeżyć to zakończenie. Podsumowując: to może nie najbardziej dynamiczna część trylogii, ale wciąż bardzo dobra, ważna i godna domknięcia całej historii. Dla fanów serii — lektura obowiązkowa i piękne pożegnanie z bohaterami.
Mateusz - awatar Mateusz
ocenił na83 miesiące temu
Ambasadoria China Miéville
Ambasadoria
China Miéville
China Miéville to bardzo kreatywny i pomysłowy pisarz. Po przeczytaniu Ambasadorii mam wrażenie, że może nawet za bardzo. W powieści jest właściwie wszystko. Dziesiątki ciekawych koncepcji, plejada interesujących postaci, kilkanaście wątków i intrygująca oś fabularna (unikalny obcy język) oraz komplementarne zabawy językowe ( świetne słowotwórstwo). Do tego odważne przetasowania chronologii i jeszcze odważniejsza narracja pierwszoosobowa prowadzona przez protagonistkę szczycącą się własną biernością. Na okładce można przeczytać, że Ambasadoria to dojrzałe dzieło sztuki i trudno się z tym nie zgodzić. Tyle, że powieścią mogła być lepszą. Ambasadoria jest przeładowana, przez co opowiedziana na jej kartach historia nie trzyma narracyjnego rytmu. Wątki i postacie giną pod natłokiem coraz to nowych wydarzeń. Pomysły i idee ledwo mieszczą się na stronach, ale tylko nielicznym z nich autor poświęcił wystarczająco uwagi, żeby przykuć uwagę czytelnika. Protagonistka została rozpisana z rozmachem i pewną dozą wiarygodności psychologicznej, ale co z tego, skoro Miéville sprowadził ją głównie do roli beznamiętnej, lakonicznej sprawozdawczyni. Ambasadoria to świetna rzecz, którą serdecznie polecam wszystkim, zwłaszcza miłośnikom kreatywnego światotwórstwa i ciekawych pomysłów. Fani klasycznych opowieści (tak pod względem formy jak i treści) powinni jednak uzbroić się w cierpliwość.
gary_joiner - awatar gary_joiner
ocenił na75 miesięcy temu

Cytaty z książki Wyprawa w Góry Księżycowe

Więcej
Mark Hodder Wyprawa w Góry Księżycowe Zobacz więcej
Mark Hodder Wyprawa w Góry Księżycowe Zobacz więcej
Mark Hodder Wyprawa w Góry Księżycowe Zobacz więcej
Więcej

Video

Video