Pozdrowienia z Londynu

Okładka książki Pozdrowienia z Londynu
Krzysztof Beśka Wydawnictwo: Rebis Cykl: Stanisław Berg (tom 2) kryminał, sensacja, thriller
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Cykl:
Stanisław Berg (tom 2)
Wydawnictwo:
Rebis
Data wydania:
2013-10-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-10-01
Język:
polski
ISBN:
9788378184287
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
6,4 / 10
107 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
394
51

Na półkach:

Seria dalej jest ciekawa i bawi.

Seria dalej jest ciekawa i bawi.

Pokaż mimo to

avatar
363
107

Na półkach: ,

Waham się pomiędzy sześcioma a siedmioma gwiazdkami, bo pomimo wad są i zalety. Ta część jednak irytowała mnie trochę bardziej niż pierwsza. Podziwiałam sobie autora w najlepsze za to, że pomimo tego, iż historia zbliża się ku końcowi, zamiast wątki zazębiać i powoli niektóre kończyć, jak gdyby nigdy nic, wprowadza nowych bohaterów i pomysły, które niekoniecznie wydają się tu potrzebne. Ten nieszczęsny Rudy znad Tamizy, ksiądz Burski. Trochę inaczej pokombinować i byłoby genialnie. Postacie i ich historie są jednak tak interesujące, że żal mi było je porzucać. Musiałam wiedzieć jak potoczą się ich losy. A że autor szczęśliwie nie epatuje w sposób bezwzględny i okrutny zbędnymi opisami leciałam przez historię jak wicher.
No cóż, pisanie książek to rzecz trudna, więc nie będę krytykować bezrefleksyjnie.
W każdym razie nie żałuję.
Aha, i muszę szybko kupić trzecią część ;)

Waham się pomiędzy sześcioma a siedmioma gwiazdkami, bo pomimo wad są i zalety. Ta część jednak irytowała mnie trochę bardziej niż pierwsza. Podziwiałam sobie autora w najlepsze za to, że pomimo tego, iż historia zbliża się ku końcowi, zamiast wątki zazębiać i powoli niektóre kończyć, jak gdyby nigdy nic, wprowadza nowych bohaterów i pomysły, które niekoniecznie wydają się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1002
337

Na półkach:

"Trzeci brzeg Styksu" tego samego autora, będący pierwszą częścią cyklu o przygodach prywatnego detektywa w Łodzi końca XIX wieku, oceniłam niżej. W "Pozdrowieniach z Londynu" autor ustrzegł się już jakichś fantazji nierzeczywistych, cała fabuła jest prawdopodobna, realna. Nie ma też nadmiaru zawikłanych wątków pobocznych. Moim zdaniem całości powieści takie "uproszczenia" wyszły na korzyść. Niemniej żałuję, że redakcja troszeczkę się jednak nie wtrąciła. Paręnaście stron w książce poświęcono na wstawkę współczesną, związaną z przeszłością (odnajdywanie rekwizytów z całej kryminalnej historii); było to w mojej ocenie kompletnie niepotrzebne i bezcelowe. W szczególności współcześnie się toczące zakończenie miało chyba w zamierzeniu autora spuentować całą historię na zasadzie, że "historia kołem się toczy", że niby dalej importujemy pewnych kryminalistów z Londynu. Pointa nie wypaliła, proch spalił się na panewce. Poboczny wątek związany z przyjazdem policmajstra z Rosji też nieudany, urwany i właściwie nie rozumiem, czemu miał służyć. No i najcięższy chyba zarzut, jaki mogę sformułować: posłużenie się historią Kuby Rozpruwacza. Owszem, uzasadnione fabularnie, ale to już bardzo przebrzmiała sprawa i nie przydała powieści oryginalności, wręcz przeciwnie. Niemniej całą książkę czytało mi się przyjemnie, stąd sporo gwiazdek.

"Trzeci brzeg Styksu" tego samego autora, będący pierwszą częścią cyklu o przygodach prywatnego detektywa w Łodzi końca XIX wieku, oceniłam niżej. W "Pozdrowieniach z Londynu" autor ustrzegł się już jakichś fantazji nierzeczywistych, cała fabuła jest prawdopodobna, realna. Nie ma też nadmiaru zawikłanych wątków pobocznych. Moim zdaniem całości powieści takie...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
298
92

Na półkach:

Historia powieści osadzona jest w dziewiętnastowiecznej Łodzi. Mamy więc ciemne zakamarki łódzkich kamienic, "kocie łby", puste uliczki, spelunki, w których odnajdujemy jednego z głównych bohaterów, mieszkania, w których drzwi otwierają służący, jak również posterunek policji. Inny wiek, inne zwyczaje - czuć to i widać.

Mamy też i morderstwa, skoro to kryminał. Pojawiają się stróże prawa – nieskuteczni (co nie zaskakuje:)). Dołączają do nich postaci detektywów (inteligentni i zaangażowani w sprawę, co również nie zaskakuje) - ktoś musi bowiem rozwiązać tę zagadkę.
Morderstwa całkiem zgrabnie wpisują się w opisywany klimat tej kipiącej, rozwijającej się Łodzi, do której ściągają tabuny ciężko pracujących robotników, ale i zbirów.

Ten klimat mojej rodzinnej Łodzi sprzed wieków mnie przekonał. Dałam się wciągnąć w nastrój, podobnie jak w niełatwej "Ziemi obiecanej" Reymonta.

Niestety, powieść ma wady. Niepotrzebny zabieg wprowadzenia w akcję z czasów współczesnych przynosi brak spójności, a i historia wydaje się nieprzekonująca i niezgrabnie dokończona.

Niepotrzebna rozbudowa akcji w środku powieści o wątek strajku wybija z rytmu, a morderstwa spadają na dalszy plan i ma się wrażenie, że autor już do nich nie powróci. Powraca oczywiście, ale ja, czytelnik, nie wróciłam już do klimatu miasta tak bardzo, jak byłam w nim w I połowie książki.
Koniec powieści też nieco rozczarowuje: akcja gwałtownie przyspiesza i dzieje się za dużo, za szybko, zbyt gwałtownie. Ma się zatem wrażenie, że powieść jest nierówna.

Czy polecam? Z całą pewnością tak. To kryminał z pomysłem, klimatem i historią, który pozostaje w pamięci. A autora będę śledzić i dziś jeszcze pobiegnę po kolejną jego pozycję.

Historia powieści osadzona jest w dziewiętnastowiecznej Łodzi. Mamy więc ciemne zakamarki łódzkich kamienic, "kocie łby", puste uliczki, spelunki, w których odnajdujemy jednego z głównych bohaterów, mieszkania, w których drzwi otwierają służący, jak również posterunek policji. Inny wiek, inne zwyczaje - czuć to i widać.

Mamy też i morderstwa, skoro to kryminał. Pojawiają...

więcej Pokaż mimo to

avatar
3132
262

Na półkach: ,

Tym razem moją opinię rozpocznę od apelu:

DRODZY AUTORZY!

Jeśli odczuwacie imperatyw kategoryczny umieszczenia akcji kolejnej powieści w nieznanym bądź mało znanym Wam mieście skonsultujcie się z kimś kompetentnym. Unikniecie wówczas sytuacji, że czytelnik zamiast skupić się na fabule denerwuje się absurdalnymi błędami i nieścisłościami.

Czytałam kilka książek Krzysztofa Beśki. Nie były to wybitne dzieła, ale zupełnie przyzwoite powieści sensacyjno – kryminalne. Na powieść toczącą się w mojej ukochanej Łodzi i to jeszcze kryminał retro rzuciłam się jak na butelkę wody mineralnej w czasie ostatnich upałów. Niestety, szybko okazało się, że tym razem nie tylko nie ugaszę pragnienia, ale mogę się jeszcze nabawić problemów gastrycznych.

Przede wszystkim lokalizacja. XIX-wieczna Łódź może stanowić rewelacyjne tło powieści, ale trzeba jakoś umieć czerpać z jej potencjału. A tu autor jakoś się nie postarał. Samo przytoczenie kilku nazwisk, faktów czy miejsc to trochę za mało. Jakieś wątki, które nic nie wnoszą... Jakieś postaci, które pojawiają się i znikają… Jakieś przedziwne próby stylizacji języka, nie mające nic wspólnego z łódzkim slangiem. Oprowadzanie zaś bohaterów po przedziwnych pętlach przypominało mi żywcem sceny z kręconego w Łodzi serialu „Komisarz Aleks”, w których piesek wesoło wybiegał z Księżego Młyna wprost na Piotrkowską – niemożliwe, ale ładnie wygląda. O co mi chodzi? O poważne potraktowanie czytelnika. To, że autor posługuje się XIX-wiecznymi nazwami ulic nie zwalnia go od wiarygodnego i logicznego ustalenia trasy swoich bohaterów, a nie bezproduktywnego przeganiania ich po mieście.

Teraz wątki. Kuba Rozpruwacz w XIX-wiecznej Łodzi? Mogłoby z tego być coś fajnego, gdyby autor umiał to uwiarygodnić. „Bunt łódzki” na rozpoczęcie akcji. Dlaczego??? Bo tak!!! Mimo, że zastanawiałam się przez dwa dni nad celowością wprowadzenia tego wątku innego uzasadnienia nie widzę. Sama akcja jakaś leniwa, za dużo przypadków, wątki i postaci pojawiają się i znikają bez uzasadnienia.

Zdecydowanie najsłabsza z czytanych przeze mnie książek tego autora. Ale może osoby mniej niż ja zakręcone na punkcie Łodzi odbiorą ją lepiej.

Tym razem moją opinię rozpocznę od apelu:

DRODZY AUTORZY!

Jeśli odczuwacie imperatyw kategoryczny umieszczenia akcji kolejnej powieści w nieznanym bądź mało znanym Wam mieście skonsultujcie się z kimś kompetentnym. Unikniecie wówczas sytuacji, że czytelnik zamiast skupić się na fabule denerwuje się absurdalnymi błędami i nieścisłościami.

Czytałam kilka książek Krzysztofa...

więcej Pokaż mimo to

avatar
14655
1972

Na półkach: ,

Klimatyczny krymial retro o Łodzi. Co prawda trochę naciagana teoria autora, że rzekomo Jack the Ripper był polskim Żydem nie wóży dobrze tej powieści, ale w końcu jednak autor daje radę. Morderstwa prostytutek sa coraz bardziej brutalne w ostatniej dekadzie dziewiętnastego wieku. Nie sama intryga kryminalna jest tu najważniejsza, lecz portret wielonarodościowej, wielojęzycznej osady. Autor barwnie opoisuje nastroje społeczne, niepokoje, rozruchy i fale strajków, ktore dotykają największe łodzkie zakłady. W środowisku robotniczym nie brak szpicli, agentów carskiej Ochrony, różnych spekulantów i podżegaczy.
Ponura atmosfera jest umiejętnie budowana przez autora, któy wiedzie swoich bohaterów do szulerni, tancbud, nielegalnych kasyn i burdeli. Ciekawy jest tez wątek miłości detektywa Berga do aktorki Weroniki Krenz, która to rzuca się w wir warszawskiej rozrywki, to wraca skruszona do łódzkich korzeni. Gwiazdkę więcej daje wląśnie za pzredstawione realia i nietuzinokowy pomysł na fabułę.

Klimatyczny krymial retro o Łodzi. Co prawda trochę naciagana teoria autora, że rzekomo Jack the Ripper był polskim Żydem nie wóży dobrze tej powieści, ale w końcu jednak autor daje radę. Morderstwa prostytutek sa coraz bardziej brutalne w ostatniej dekadzie dziewiętnastego wieku. Nie sama intryga kryminalna jest tu najważniejsza, lecz portret wielonarodościowej,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
350
278

Na półkach: ,

Po drugi tom opowieści o Stanisławie Bergu sięgnęłam z wielką przyjemnością - w pamięci miałam wspomnienie udanej lektury "Trzeciego brzegu Styksu". I nie zawiodłam się. Może "Pozdrowienia z Londynu" nie są aż tak porywające, ale czyta się je bardzo dobrze. Co prawda niektóre wydarzenia można łatwo przewidzieć, przez co wydają się ciut banalne. Wszystko rekompensują jednak niezwykle plastyczne opisy Łodzi z tamtych czasów - można się poczuć całkiem tak, jakby nas przeniesiono w czasie. Ale, rozwiązanie zagadki, przynajmniej dla mnie, było ciut zaskakujące (a co dopiero epilog!). Chętnie sięgnę po kolejny tom z serii o Bergu - ciekawa jestem, jakie przygody tym razem zafunduje bohaterowi autor.

Po drugi tom opowieści o Stanisławie Bergu sięgnęłam z wielką przyjemnością - w pamięci miałam wspomnienie udanej lektury "Trzeciego brzegu Styksu". I nie zawiodłam się. Może "Pozdrowienia z Londynu" nie są aż tak porywające, ale czyta się je bardzo dobrze. Co prawda niektóre wydarzenia można łatwo przewidzieć, przez co wydają się ciut banalne. Wszystko rekompensują jednak...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1174
928

Na półkach: ,

Pracowita codziennosc Lodzi ostatniej dekady XIX wieku zakloca makabryczna zbrodnia. Ktos zamordowal dwie mlode kobiety a ich ciala okrutnie okaleczyl. Rozpoczyna sie zmudne sledztwo . W tle sa strajki nazwane buntem lodzkim. Mlody Polak Stanislaw Berg prywatny dedektyw wyrusza w niebezpieczna droge by rozwiazac zagadke.

Pracowita codziennosc Lodzi ostatniej dekady XIX wieku zakloca makabryczna zbrodnia. Ktos zamordowal dwie mlode kobiety a ich ciala okrutnie okaleczyl. Rozpoczyna sie zmudne sledztwo . W tle sa strajki nazwane buntem lodzkim. Mlody Polak Stanislaw Berg prywatny dedektyw wyrusza w niebezpieczna droge by rozwiazac zagadke.

Pokaż mimo to

avatar
377
314

Na półkach: ,

Całkiem niezły kryminał, z wieloma postaciami, zresztą barwnymi, niejednoznacznymi, żywymi. Przeniesienie akcji do Łodzi końca XIX w. także ciekawe, a na pewno na tle kryminałów retro, ale umieszczonych w okresie dwudziestolecia międzywojennego wyjątkowe - i udane. Ale. Niemal zawsze jest jakieś ale. Ale czegoś zabrakło, bo nie była to książka, od której nie można się oderwać (czytałem ze dwa tygodnie). Ale pomysł wyzyskania historii o Kubie Rozpruwaczu, wynikający z hipotezy, że był nim polski Żyd, mało przekonujące. W rezultacie mamy spory tom sensacji i obyczajowości (tu zresztą za mało autor wykorzystał koloryt lokalny i charakter epoki), niezłą zagadkę i język książki. Przeczytać - czemu nie? Czy może się podoba? Pewnie tak. Ale do arcydzieła w swoim gatunku wciąż daleko.

Całkiem niezły kryminał, z wieloma postaciami, zresztą barwnymi, niejednoznacznymi, żywymi. Przeniesienie akcji do Łodzi końca XIX w. także ciekawe, a na pewno na tle kryminałów retro, ale umieszczonych w okresie dwudziestolecia międzywojennego wyjątkowe - i udane. Ale. Niemal zawsze jest jakieś ale. Ale czegoś zabrakło, bo nie była to książka, od której nie można się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
169
48

Na półkach: , , , ,

"Pozdrowienia z Londynu" to pasjonujący kryminał utrzymany w tak popularnej ostatnimi czasy w naszym kraju stylistyce retro. Autor w odróżnieniu od większości twórców parających się właśnie taką tematyką umieścił akcję swojego dzieła nie w czasach międzywojnia, ale pod sam koniec wieku dziewiętnastego, czyli okresie w którym gatunek kryminału w pełni się wykrystalizował za pomocą postaci Sherlocka Holmesa. Myślę, że właśnie to spowodowało moje zainteresowanie tą książką, ale wydaje mi się, że również dzięki niezwykle klimatycznej okładce w ogóle zwróciłam uwagę na tą powieść.

Po raz pierwszy miałam przyjemność zaznajomić się z twórczością autora. Niestety znowu zaczęłam czytać od drugiego tomu, podobnie jak to miało miejsce przy powieści Marty Guzowskiej "Głowa Niobe", tak więc niestety nie mogę porównać tej części do pierwszej. Na pewno mogę jednak stwierdzić, że osoby lubujące się w takich klimatach zdecydowanie powinny porozglądać się za powyższą pozycją, gdyż naprawdę warto. Nie brakuje tu bowiem ciekawych postaci, mnóstwa akcji i pościgów.

Tym, co zdecydowanie przypadło mi do gustu podczas czytania, to stylizacja języka bohaterów na bardziej pasujący do epoki w której rozgrywa się akcja. Jest to według mnie bardzo ważny czynnik, dzięki któremu wczuwamy się w klimat dziewiętnastego wieku. Co również ważny w przypadku kryminału retro, to sposób w jaki twórca opisuje miasto. Łódź w powieści Beśki, to miejsce gdzie fortuny rodzą się równie szybko, jak upadają. W dzień tłumy robotników przemierzają ulicę w drodze do pracy, a nocą bogaci dżentelmeni oddają się zabawie w licznych szulerniach i lupanarach. Miasto jest ośrodkiem wielonarodowościowym i wielowyznaniowym. Z drugiej jednak strony troszeczkę tą całą kreację psuły mi wpływy współczesne, bardzo rzucające się w oczy, czyli zachowanie niektórych bohaterów i wypowiadane przez nich słowa, które jakoś trudno było mi sobie wyobrazić w użyciu pod koniec dziewiętnastego stulecia.

A bohater? Na samym początku bardzo zastanawiało mnie kiedy on się w końcu pojawi. Zaczynają wybuchać strajki, giną kolejne kobiety, a Berga jak nie było, tak nie ma. Ale gdy się w końcu pojawia akcja zdecydowanie rusza i w miarę czytania wciąga czytelnika coraz bardziej. Polski detektyw jest postacią nie powiem całkiem interesującą, jednakże ja do niego jakimś specjalnym uwielbieniem nie zapałałam, ale daję mu jeszcze szansę, może w następnych częściach bardziej się rozkręci.

Cała zagadka niestety okazała się mało zaskakująca, jakby nie do końca przemyślana, troszkę na odczep się. To zdecydowanie na minus, gdyż od kryminałów oczekuję jednak lepiej skonstruowanej intrygi, szczegółowo zaplanowanej, która na końcu wbije czytelnika w fotel. Tego mi zabrakło. Mimo wszystko uważam tą powieść za całkiem udaną i z przyjemnością sięgnę po kolejne. Polecam.

"Pozdrowienia z Londynu" to pasjonujący kryminał utrzymany w tak popularnej ostatnimi czasy w naszym kraju stylistyce retro. Autor w odróżnieniu od większości twórców parających się właśnie taką tematyką umieścił akcję swojego dzieła nie w czasach międzywojnia, ale pod sam koniec wieku dziewiętnastego, czyli okresie w którym gatunek kryminału w pełni się wykrystalizował za...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pozdrowienia z Londynu


zgłoś błąd