Porcelanowa pozytywka.

Okładka książki Porcelanowa pozytywka.
Paweł Prusko Wydawnictwo: Novae Res literatura piękna
306 str. 5 godz. 6 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Novae Res
Data wydania:
2013-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-01-01
Liczba stron:
306
Czas czytania
5 godz. 6 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377227879
Tagi:
powieść obyczajowa wypadek dorastanie namiętność
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,6 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1180
193

Na półkach: , , ,

Gdyby ktoś, pokazując mi okładkę i czytając opis z tyłu książki powiedział, że to będzie tak fenomenalne spotkanie z kawałkiem dobrej literatury, pewnie parsknęłabym śmiechem i bawiła się w niedowiarka. W sumie trochę tak się zachowałam, mówiąc sobie: "Panie P.P., pokaż pan na co cię stać! Nic o tobie chłopie nie wiem, a w wyzwaniu książkowym twoje dzieło jest mi potrzebne do "odfajkowania" kolejnego punktu".I Niebiosa, dziękuję Wam wielce, że nie wszystkie postanowienia noworoczne upadają i mogłam poznać "Pozytywkę"!
Było mmm... miooodzio!

Przy dźwiękach przyjemnej melodii płynącej z pozytywki, ktoś mnie otulił ciepłym kocem, posadził przy kominku, a w łapki dał kubek parującej aromatycznej czekolady, a potem zaczął snuć swoją opowieść - tak odebrałam książkę Pawła Prusko. Miałam wrażenie, że ktoś opowiada mi tę historię tak po ludzku, z wielką delikatnością, dobierając odpowiednie słowa, piękne porównania i wskazując, jak ogromną wartością jest rodzina.
Stojąc u boku Jeremiego (wrażliwego gościa, który wkracza w dorosłość i pisze pamiętnik) przeżywamy jego fascynacje, odkrywamy nie tylko mapę kobiecego ciała, ale przede wszystkim jego samego, pierw zagubionego po stracie siostry, a z biegiem lat odpowiedzialnego gościa, który potrafi kochać całym sobą. Odnajduje odpowiedzi na wiele pytań, nie tylko na to, skąd zna melodię wygrywaną przez obracającego się aniołka...

I może wiele było historii o dorastaniu, dojrzewaniu do ról, jakie ma się pełnić w życiu, ta opowieść jest inna. Pięknie podsumował ją sam Bingley:
"Pierwsze skrzypce grają w niej tęsknota oraz miłość. Drugą linię melodyczną tworzy kręta droga wiodąca do odnalezienia samego siebie, a gorącą atmosferę zapewniają kłębiące się szaleńcze namiętności, które utrzymują nas przy życiu i zmuszają do walki o lepsze jutro."

Pozytywnie pozytywna jest na nasza "Pozytywka"!
Polecam! :)

Gdyby ktoś, pokazując mi okładkę i czytając opis z tyłu książki powiedział, że to będzie tak fenomenalne spotkanie z kawałkiem dobrej literatury, pewnie parsknęłabym śmiechem i bawiła się w niedowiarka. W sumie trochę tak się zachowałam, mówiąc sobie: "Panie P.P., pokaż pan na co cię stać! Nic o tobie chłopie nie wiem, a w wyzwaniu książkowym twoje dzieło jest mi potrzebne...

więcej Pokaż mimo to

49
avatar
783
217

Na półkach: , , , , , ,

Jeremy Bingley nie może podnieść się po stracie swojej ukochanej siostry bliźniaczki. Pozostały mu po niej jedynie wspomnienia i piękna porcelanowa pozytywka, której melodia wydaje się nastolatkowi znana. Na pewno oboje gdzieś ją słyszeli – pytanie tylko gdzie?
Postanawia zapomnieć na chwilę o rzeczywistości, odpocząć od rodziców oraz starszego brata, i wyrusza z przyjaciółmi w góry na narty. Nikt z piątki znajomych nie przeczuwa, że z pozoru radosny wyjazd zamieni się w kolejną katastrofę w życiu Jeremy’ego. Po raz drugi utraciwszy bliskich i kontakt z nimi, budzi się w tajemniczej posiadłości, z której nie ma ucieczki. I tak Jeremy Bingley, czy tego chce, czy nie, staje się prawdziwym mężczyzną.

Pierwsze, co pomyślałam, widząc Porcelanową pozytywkę: muszę przeczytać tę książkę! Później pojawiły się wątpliwości – polski autor? Zagraniczne imiona? A jeśli będzie to totalna porażka? Jeśli tylko stracę czas na tę powieść? A jeśli bardzo się zawiodę? Co wtedy? Pytań wiele, ale odpowiedzi zero. Dobre opinie w Internecie i zachwalające zdania moich znajomych sprawiły, że zaryzykowałam i pozwoliłam na to, aby historia Jeremy’ego pochłonęła mnie w całości.

Jakież wielkie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że akcja toczy się pod koniec XIX wieku w Stanach, a później we Włoszech! Porcelanowa pozytywka od razu zdobyła u mnie pierwsze punkty. Nie wiem, czy już wiecie, ale mam ogromną słabość do XIX wieku w literaturze, i powieści, których akcja osadzona jest w tych latach, mogłabym czytać non stop, dniem i nocą. Minus Porcelanowej pozytywki jest taki, że nie poczułam od razu klimatu tego okresu. Musiało upłynąć kilkadziesiąt stron nim faktycznie odniosłam wrażenie, że historia Jeremy’ego rozgrywa się w XIX wieku. Na szczęście piękne opisy rekompensują czekanie – drugi plus Porcelanowej pozytywki. Ale o tym w kolejnym akapicie.
Literacki język i nietypowy styl pana Prusko z początku wydawały mi się trochę toporne jak na taką lekturę. Nie mogłam przyzwyczaić się to jego warsztatu pisarskiego, który różnił się od innych autorów. Mogę nawet ośmielić się o stwierdzenie, że odpychał mnie od książki, ale (ważne „ale”!) po kilku kolejnych rozdziałach sprawił, że magia XIX-wiecznych Włoszech, oblodzonych uliczek i srogiej zimy powoli wdarła się na strony Porcelanowej pozytywki. Mało tego – wcześniej wspomniane piękne opisy nadały barw powieści. Wszystkie czynniki – literacki język, nietypowy styl, XIX wiek i opisy – połączyły się w jedno dając niesamowite dzieło, jakim jest historia pewnego zagubionego chłopca. Cholerka, w Porcelanowej pozytywce nawet sceny seksu były pięknie opisane!

Minusem Porcelanowej pozytywki jest to, że na samym początku wydarzenia z życia głównego bohatera nie są ułożone chronologicznie. Wstęp, oczywiście, ukazuje piękne chwile Jeremy’ego u boku ukochanej siostry bliźniaczki, jej tragiczną śmierć, zachowanie rodziny aż w końcu przechodzi do wycieczki na narty. Jednak później, kiedy zastajemy głównego bohatera w rezydencji Adrei Sorela, sprawy mają się trochę inaczej. Jeremy opowiada nam o tym, co robi teraz, następnie przechodzi do wspomnień z dnia wypadku, dokładnie opisując swoje emocje i reakcję na zaistniałą sytuację, później przechodzi do teraźniejszości i opowiada o swoich związku z Josephine oraz atmosferze w domu Adrei Sorela, nagle ni z tego, ni z owego ponownie zagłębia się w przeszłość, aż w końcu… czytelnik trochę się gubi. Spokojnie – do nagłych przeskoków w czasie można się przyzwyczaić, chociaż „przeskok” to chyba złe określenie. W elegancki sposób pan Prusko przechodzi z jego wspomnienia do drugiego. Co prawda robi to bardzo ładnie, ale nie zmienia to faktu, że zdecydowanie lepiej byłoby skupić się na teraźniejszości lub przy wspomnieniach zaznaczać, że jest to cofanie się w czasie.
Bohaterzy zostali nieźle wykreowani. Nie mogę powiedzieć, że „świetnie”, bo to trochę za mocne słowo. „Nieźle” najlepiej pasuje. Najważniejsze: główny bohater ma swój charakterek, wady, zalety, mocne strony, słabe i to jest najistotniejsze w Porcelanowej pozytywce. Równie ważne: niektóre drugoplanowe postaci także zostały dobrze stworzone, aczkolwiek nie tak jak główny bohater – czegoś im brakowało. Zwykle było to drobne niedopracowanie charakteru lub – co zdarzało się troszkę częściej – sięganie po pomysłu z szablonu. Zabrakło mi tylko lepszego ukazania Iris, która grała dużą rolę w życiu Jeremy’ego.

Podsumowując:
Porcelanowa pozytywka pozytywnie mnie zaskoczyła. Pomysł, styl, język autora, bohaterowie, czas i miejsce akcji zrobiły na mnie ogromne wrażenie! Przyznam szczerze, że spodziewałam się czegoś o wiele słabszego, co na pewno nie wtargnie do mojej czytelniczej duszy. Tymczasem stało się odwrotnie – ta mądra, bogata w morały i ważne życiowe lekcje książka pozostawiła we mnie głęboki ślad: trwały i niezniszczalny. Powieść pana Prusko jest bogata w mnóstwo pięknym przemyśleń, a przede wszystkim uczy – i to jest najpiękniejsza cecha Porcelanowej pozytywki. Jestem zachwycona historią Jeremy’ego. Gorąco polecam szczególnie tym, którzy chcą zobaczyć, jak z kogoś nieśmiałego i strachliwego można stać się odważnym i gotowym do poświęceń.

Jeremy Bingley nie może podnieść się po stracie swojej ukochanej siostry bliźniaczki. Pozostały mu po niej jedynie wspomnienia i piękna porcelanowa pozytywka, której melodia wydaje się nastolatkowi znana. Na pewno oboje gdzieś ją słyszeli – pytanie tylko gdzie?
Postanawia zapomnieć na chwilę o rzeczywistości, odpocząć od rodziców oraz starszego brata, i wyrusza z...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
374
364

Na półkach: ,

"Porcelanowa pozytywka" to skomplikowana i intrygująca powieść Pawła Prusko, która od pierwszej wciąga i zapada w pamięć. Nie jest to lektura lekka czy optymistyczna. Cały czas zmusza czytelnika do wysiłku, dostarcza coraz to nowszych tajemnic i wątków. To książka do przemyśleń, analizy i skupienia, bo autor postarał się o ty, by czytelnik nie nudził się aż do ostatniej strony. Sam autor ma na swoim koncie "Anioła stróża", tytuł bardzo chwalony i doceniany przez ludzi. Dla mnie ta książka była pierwszą autorstwa Prusko i muszę powiedzieć, że jestem nią zaskoczona. Jest to powieść, na podstawie której można by nakręcić film i jestem pewna, że odniósłby sukces. Dawno w Polsce nie było książki z tajemnicą na takim poziomie.
Fabuła powieści jest dosyć skomplikowana nie tyle ze względu na akcję, co na emocje i uczucia bohaterów, ukazane "między wierszami". Autor dokładnie ukazał przemyślenia i odczucia wszystkich postaci, czytając wgłębiamy się w ich uczucia, które często nie należą do przyjemnych czy łatwych w odbiorze. Dlatego też momentami lektura może stać się ciężka emocjonalnie, przygnębiająca. Jednak będąc po lekturze całości, stwierdzam, że warto się w nią zagłębić.
Bohaterem, który rozpoczyna cała machinę wydarzeń, jest Billy. Jest to młody chłopak, który wiedzie proste i spokojne życie, do momentu, gdy umierają jego rodzice. Od tej pory zamieszkuje u kuzyna Herberta, gdzie poznaje swoją żonę Wendy. To właśnie z nią doczeka się trójki wspaniałych dzieci, w tym bliźniaków. Tutaj "pałeczkę głównego bohatera" przejmuje jeden z chłopców. Bliźniak Jeremy. Cała główna akcja książki rozpoczyna się, gdy ginie jego siostra Maggie. Jedyną rzeczą, która pozostaje mu na pamiątkę, jest jej pozytywka wygrywająca nieznaną mu melodię. Jeremy szukając ukojenia po tragedii, wyrusza na wycieczkę na narty, ze znajomymi. Ryzykuje życie nie zważając na fatalną pogodę. Wraz z przyjacielem ulega wypadkowi, jednak odnajdują ich tajemniczy ludzie i prowadzą do posiadłości Andrei Soreli. Jednak okazuje się, że z tego miejsca nie można odejść. Tymczasem jego brat George rusza na poszukiwania, by odnaleźć Jeremiego.
Oprócz akcji mamy do czynienia z cierpieniem Jeremiego, który bardzo przeżył stratę swej siostry bliźniaczki, rozpacz i niemoc rodziców, którzy nie radzą sobie z tą tragedią, brak wsparcia wśród członków rodziny, smutek i złość. Wszyscy przechodzą trudne chwile, jednak nie potrafią sobie pomóc. Tych "psychologicznych" elementów jest sporo, ale wszystkie są ważne bo pomagają zrozumieć zachowania bohaterów i ich sytuację. Mamy tu więc nie tylko przygodę i tajemnicę, ale i dramat oraz refleksję. Mimo lekkiemu i płynnemu napisaniu powieści, książka przynajmniej dla mnie, była z gatunku tych cięższych ze względu na emocje jakich dostarcza. Myślę, że nie da się lubić lub nienawidzić bohaterów. Wszyscy oni doświadczyli tej samej traumy i każde z nich próbuje się z nią uporać, na różne sposoby. Dlatego też trudno jest oceniać ich pod względem tego, czy robili dobrze czy źle. Każdy robił raczej to, co potrafił.
Pomimo wszystko, polecam ją wszystkim, nawet jeśli nie macie ochoty na głębsze lektury na koniec wakacji, bo ta powieść naprawdę pozwala dostrzec wiele rzeczy, skłania do refleksji i intryguje, a przede wszystkim wciąga od początku do końca. Także okładka zachęca do czytania i przywodzi na myśl tajemnicę. Dlatego też jeśli chcecie się wciągnąć w lekturę, to ten tytuł jest idealny.

"Porcelanowa pozytywka" to skomplikowana i intrygująca powieść Pawła Prusko, która od pierwszej wciąga i zapada w pamięć. Nie jest to lektura lekka czy optymistyczna. Cały czas zmusza czytelnika do wysiłku, dostarcza coraz to nowszych tajemnic i wątków. To książka do przemyśleń, analizy i skupienia, bo autor postarał się o ty, by czytelnik nie nudził się aż do ostatniej...

więcej Pokaż mimo to

3
Reklama
avatar
2398
613

Na półkach: , , ,

Czym jest dla Ciebie rodzina? Może to najważniejsza i najdroższa wartość, bez której nie wyobrażasz sobie swojego życia? A może jest ona dla Ciebie niczym? Nie wywołuje skrajnych lub żadnych emocji? Jednakże każdy podświadomie do niej dąży. Chce stworzyć coś na miarę gniazda i schronienia, by po powrocie z pracy móc z kimś podzielić się wrażeniami minionego dnia. By po prostu nie być samemu w czterech ścianach. Porcelanowa pozytywka właśnie porusza ten niełatwy temat, jakim jest rodzina oraz poświęcenie.

Jeremy Bingley żyje na pozór w szczęśliwej rodzinie we Włoszech pod koniec XIX wieku. Los sprawia, że dotychczas poukładane życie ulega diametralnej zmianie. Jego siostra bliźniaczka, Maggie, umiera w wyniku tragicznego wypadku, a po niej pozostają wspomnienia, porcelanowa pozytywka, zagadka tajemniczej, na pozór, melodii oraz sny, w których ona występuje jako zwiastun dobrych wiadomości.

Jakby jednej tragedii było mało, na rodzinę Bingley’ów spadają kolejne, w tym zaginięcie brata bliźniaka Maggie, Jeremiego oraz poszukiwanie ukojenia rodziców dzieci, w alkoholu. Pierworodny syn, Georgie, po kilku latach wyrusza na poszukiwanie zaginionego brata. Czy uda mu się to przedsięwzięcie? Przekonacie się o tym sięgając po Porcelanową pozytywkę.

Oprócz zmagań tej konkretnej rodziny z trudami życia, przedstawione są losy jeszcze kilku z nich. I każda z nich dąży do jednego. A mianowicie do szczęścia i spokojnej oraz radosnej przyszłości. Czasami nawet kosztem innych. Ale powiedzmy i przyznajmy szczerze: kto nie poświęciłby wszystkiego co ma i co go otacza, by najbliższym nic nie brakowało?

Kolejną sprawą, którą autor porusza w tejże książce, to przeznaczenie. Historia opowiedziana przez Jeremiego udowadnia, że nic nie dzieje się przypadkiem, że to, co jest nam pisane i tak się spełni. Prędzej, czy później ono nas dosięgnie.

Uważam, że nic nie dzieje się przypadkiem. […] Inaczej to wszystko, co nas spotyka, nie miałoby sensu.[1]

I ja też tak sądzę, ponieważ nie raz życie pokazało mi, jak bardzo mogę się mylić.

Jak wspomniałam wyżej akcja toczy się na przełomie wieków XIX i XX. Jest ona osadzona w klimatycznych Włoszech, a konkretnie Aostcie oraz w Cormayeur i posiadłości Andrei Soreli, położonej wysoko w górach …. Opisy przyrody, przenoszą nas w wykreowany przez autora świat. Nie jest on w żaden sposób przytaczający, ani uciążliwy dla czytelnika, dlatego można je uznać, za jeden z plusów Porcelanowej pozytywki.

Za tą lekturą przemawia wiele pozytywnych aspektów. Przede wszystkim poruszane tematy tj. rodzina, wiara, miłość, nadzieja. Następnie ciekawi i różnorodni bohaterowie. Kolejnym to tło fabuły oraz bardzo płynny i lekki język. Porcelanowa pozytywka, to nie tylko miła lektura odrywająca od wszechobecnych trosk. Bardzo często skłania do refleksji nad własnym życiem oraz wywołuje w czytelniku wiele różnorodnych emocji. Dodatkowo na długo zapada w pamięć, może nie konkretnie treść, lecz atmosfera i klimat powieści. Z pewnością nie pozwala o sobie zapomnieć. Cóż więcej rzec? Jak dość często wspominam w recenzjach, dobra książka obroni się sama i tak naprawdę nie potrzebuje rozbudowanych opinii. I tak właśnie jest z Porcelanową pozytywką.

~*~

Dopiero później nauczyłem się, że chcąc naprawić świat, należy zacząć właśnie od siebie, a innych pozostawić w spokoju.[2]

Myślę, że na świecie zawsze musi istnieć pewna równowaga: potrzebujemy logicznych i nielogicznych, kierujących się rozsądkiem lub uczuciami, tych błyskotliwych i tych nierozgarniętych. Najcudowniejsze jest jednak to, że cechy te w różnych proporcjach znajdują się w nas samych. Po prostu niektóre budzą się i zasypiają, a inne zostają już na zawsze. Niekiedy nas nękają i nie dają zasnąć, a niekiedy ratują z opresji.[3]

___
[1] PRUSKO P.: Porcelanowa pozytywka. Gdynia: Novae Res 2013, s. 165.
[2] Op. Cit., s. 112.
[3] Op. Cit., s. 251.

[http://dzosefinn.blogspot.com/2013/08/prusko-pawe-porcelanowa-pozytywka.html]

Czym jest dla Ciebie rodzina? Może to najważniejsza i najdroższa wartość, bez której nie wyobrażasz sobie swojego życia? A może jest ona dla Ciebie niczym? Nie wywołuje skrajnych lub żadnych emocji? Jednakże każdy podświadomie do niej dąży. Chce stworzyć coś na miarę gniazda i schronienia, by po powrocie z pracy móc z kimś podzielić się wrażeniami minionego dnia. By po...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
750
172

Na półkach: , ,

Każdy z nas wie, jak wielką wartość ma posiadanie rodziny – takiej, która wspiera, pomaga, wychowuje. Bohater powieści „Porcelanowa pozytywka” otrzymał tę lekcję z pełną mocą. Jednak czy faktycznie miał tak „kryształową rodzinę”?

Paweł Prusko zadebiutował na rynku polskim książką „Anioł stróż”. Nadal jednak widać, iż jest nowym autorem i ciężko znaleźć jakiekolwiek informacje o nim. Dowiedziałam się jedynie, iż studiował między innymi Uniwersytecie w Gdańsku oraz Białymstoku. W pierwszym z miast aktualnie mieszka. Nikła znajomość autora nie przeszkadza mi jednak w wyrażeniu całkowitym zachwycie nad „Porcelanową pozytywką”.

Główny bohater, Jeremy Bingley, wciąż nie potrafi zapomnieć o strasznym wypadku swojej siostry bliźniaczki – Maggie. Ma wrażenie, iż nikt nie rozumie ile stracił. Wszystko zmienia się jednak wraz z wyprawą z grupą znajomych na narty. To tam dochodzi do okropnego incydentu, wypadku. Jeremy wraz z inicjatorem pomysłu jazdy podczas niebezpiecznej pogody zostają uratowani. Zostają zmuszeni do pozostania w posiadłości swoich wybawicieli. Dlaczego? Czemu nie mogą się uwolnić?

Rzadko czytam obyczajowe powieści – wydają mi się zazwyczaj po prostu nudne. Tym razem jednak skusiłam się na „Porcelanową pozytywkę”. Opis skłonił mnie do refleksji, przyciągnął do siebie podobnie jak naprawdę śliczna, pasująca do głównego motywu, okładka.

O „Porcelanowej pozytywce” na pewno nie mogę powiedzieć, by była nudna. Ja tę historię pochłonęłam, dosłownie. Czytałam ją niezwykłym tempem – byłam wręcz zdziwiona, gdy po kilku godzinach lektura była za mną!

Prawdopodobnie największą zaletą powieści był dobrze przedstawiony temat. Autor wydaje mi się, iż ujął bardzo naturalnie ból po stracie siostry, zagubienie głównego bohatera oraz drogę do dorosłości. Pomogły w tym na pewno bardzo dopracowane, a jednak nie przesadzone opisy. Prusko pisze prostym, przyjemnym językiem – nakreślał dokładnie sytuację, a ponadto nie zapominał o uczuciach bohaterów. Była to ciekawa równowaga, które szczególnie przypadła mi do gustu.

Autor przedstawia nam plejadę ciekawych bohaterów. Z początku wydawało mi się, iż niejako zaniedbuje postacie drugoplanowe – nic bardziej mylnego. Powoli wprowadzał nas w świat oryginalnych osobowości. Każda z nich miała przeszłość – mniej lub bardziej kolorową – która ukształtowała charakter.

Nie ukrywam, że najbardziej ciekawiła mnie postać Ruggera, właściciela posiadłości Andrea Sorela. Mimo pobudek dla mnie zrozumiałych, nadal uważam go za psychopatę – nic na to nie poradzę. Ruggero chciał chronić swoją siostrę, uargumentował to, dlaczego każdy znaleziony przez niego człowiek, musi pozostać w dolinie. Był człowiekiem, który chciał mieć wszystko pod kontrolą – również taką, która chciała chronić rodzinę.

Rodzina właśnie stanowi niejaki temat tej powieści. Można niejako stwierdzić, iż wszystkie te okropne wydarzenia zjednoczyły dom Bingleyów. Motyw pozytywki – pamiątki po siostrze, a jednocześnie tajemniczej melodii – miał swoje drugie dno.

Okazuje się, iż powieści obyczajowe są pouczające i interesujące. Powieść Pawła Prusko zdecydowanie temu dowodzi. Czytałam tę powieść z niekłamaną przyjemnością – naprawdę zachwycona treścią i różnorodnością. Autor poruszył wiele wątków – straty, podnoszenia się po upadku, miłości, samotności… to wszystko w stosunkowo krótkiej powieści. Jedna z lepszych powieści obyczajowych, które miałam przyjemność czytać.

Przyjemny styl autora, dobry temat i wykonanie – to wszystko złożyło się na naprawdę obiecującą historię, która spełniła moje oczekiwania. Jak widać w Polsce też znajdują się perełki.

Pozdrawiam

Każdy z nas wie, jak wielką wartość ma posiadanie rodziny – takiej, która wspiera, pomaga, wychowuje. Bohater powieści „Porcelanowa pozytywka” otrzymał tę lekcję z pełną mocą. Jednak czy faktycznie miał tak „kryształową rodzinę”?

Paweł Prusko zadebiutował na rynku polskim książką „Anioł stróż”. Nadal jednak widać, iż jest nowym autorem i ciężko znaleźć jakiekolwiek...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
911
710

Na półkach:

Bardzo lubię poczytać sobie pozycje obyczajowe. Nie inaczej było z ,,Porcelanową pozytywką”. Powieść mogłoby się wydawać jakich wiele, ale wątek bliźniąt zaciekawił mnie na tyle, że postanowiłam się z nią zapoznać. Muszę przyznać, że ta powieść wciągnęła mnie już od pierwszych stron, więc mój instynkt mnie nie zawiódł.

Billy wychowywał się w zwyczajnej rodzinie. Od wczesnego dzieciństwa posiadł zamiłowanie do cyfr i matematyki i bardzo dobrze mu to wychodziło. Wszystko było w porządku do czasu, aż nie umarł jego ojciec, a potem matka. Wówczas chłopiec trafił do rodziny swojego kuzyna Herberta, który postanowił go odwiedzić po latach, przez które wiele się zmieniło. Billy podczas jednej z zabaw poznał swoją przyszłą żoną Wendy, z którą doczekał się trójki dzieci – George’a oraz bliźniąt – Maggie i Jeremy’ego. W wyniku nieszczęśliwego zbiegu zdarzeń dziewczynka została przejechana przez powóz. Jedyną pamiątką, jaka po niej pozostała była pozytywka, która wygrywała tajemniczą melodię… Zadaniem żyjącego bliźniaka było dowiedzieć się, skąd rodzeństwo znało ten utwór. Nie było to jednak takie proste, gdyż z wyniku lawiny Jeremy wylądował w posiadłości Andrei Soreli, z której nikt nie wrócił żywy. Czy chłopiec miał się okazać szczęśliwcem, któremu dane będzie wrócić do rodziny?

Powieść została napisana językiem prostym, zrozumiałym. Paweł Prusko przedstawił historię w bardzo ciekawy sposób, z czasem akcja zaczęła toczyć się coraz szybciej. Najciekawiej zrobiło się chyba w momencie opisywania pobytu w posiadłości Soreli i jego tajemniczych mieszkańców.

Muszę przyznać, że szczególnie zaciekawił mnie wątek nieznanej melodii, którą wygrywała pozytywka. Cały czas byłam ciekawa, czy młodzieńcowi uda się odgadnąć zagadkę. Wciąż był bliżej i bliżej, jednak czy udało mu się rozwikłać zagadkę? Czy ukazująca mu się w snach siostra Maggie pomogła mu w odkryciu tajemnicy?

,,Porcelanowa pozytywka” będzie doskonałą opowieścią dla młodych czytelników, choć przyznam, że i starsi z pewnością znajdą w niej coś dla siebie. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Pawła Prusko, jednak już teraz wiem, że gdy ukaże się jego jakaś nowa pozycja bez wahania się z nią zapoznam, bo warto. Opisywane wydarzenia są uniwersalne i ponadczasowe, bo przecież rodzina potrafi przezwyciężyć wszystkie przeszkody, czyż nie?

Moja ocena : 9/10

Bardzo lubię poczytać sobie pozycje obyczajowe. Nie inaczej było z ,,Porcelanową pozytywką”. Powieść mogłoby się wydawać jakich wiele, ale wątek bliźniąt zaciekawił mnie na tyle, że postanowiłam się z nią zapoznać. Muszę przyznać, że ta powieść wciągnęła mnie już od pierwszych stron, więc mój instynkt mnie nie zawiódł.

Billy wychowywał się w zwyczajnej rodzinie. Od...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
690
376

Na półkach: ,

Jeremy bardzo przeżywa śmierć swojej ukochanej siostry bliźniaczki, z którą był bardzo związany emocjonalnie. Porcelanowa pozytywka jest wspomnieniem, ale również talizmanem, wszędzie mu towarzyszy, a tajemnicza melodia wydobywająca ze środka zabawki będzie wyznacznikiem kolejnych jego poczynań. Ponieważ już za życia siostry, próbowali się dowiedzieć jaką nosi nazwę utwór płynący z aniołka.
Kiedy Maggie umarła, chłopiec zaprzestał poszukiwania, jednak pewnej nocy dziewczynka przyszła do niego i zapytała czy już wie co to za melodia, rozmawiała z nim. Jeremi tęsknił do tych spotkań z najbliższą mu sobą.
Posiadał jeszcze starszego brata,z którym nie nie umiał się porozumieć, mieli problemy ze znalezieniem wspólnego języka.
Z rodzicami różnie bywało, ojciec był bardzo skrytym człowiekiem nie okazywał uczuć, poświęcił się prowadzeniu własnej działalności, niewiele osób wie, a tak na prawdę tylko jedna, jaką tajemnicę z przeszłości nosi w sobie ten silny mężczyzna.

Tak na prawdę książka serwuje wiele pytań, na których odpowiedzi trzeba będzie bardzo długo poczekać. Jest kilka części, co pewien czas autor zaserwował coś w rodzaju kartek z pamiętnika głównego bohatera, mimo,że całość skonstruowano jako opowieść wspomnień mężczyzny.Jest też sporo rozbieżności czasowych, chwilami gubiłam się w jakim momencie akcji się znajduję. Na samym początku dość powolnie wdrażałam się w treść i obawiałam się,że fabuła mnie nie wciągnie tak jak oczekiwałam, na szczęście po przebrnięciu pierwszej części strony mnie pochłonęły.
Jeremy był dziwnym chłopcem, chwilami nie potrafiącym się odnaleźć w otaczającej go rzeczywistości, pogubionym i bardziej przypominającym wrażliwą młodą dziewczynę, niż chłopca w okresie dojrzewania, ciekawego życia, może chwilami zbuntowanego. Przeciwieństwo starszego brata Georga.

Chłopak wraz ze znajomymi wybiera się na narty, żadne z nich nie spodziewa się,że beztroska wycieczka skończy dla części tragicznie, zaś dla innych otrzymana szansa przeżycia, chwilami będzie gorsza od śmierci. Grupa ludzi zamieszkująca góry, nie wyraża zgody aby nowi mieszkańcy opuścili ich posiadłość, a wyprawa na własna rękę dla wielu wcześniejszych śmiałków skończyła się śmiercią. Mijają już trzy lata odkąd zamieszkali w dziwnym miejscu, okazuje się,że domniemany właściciel oraz jego siostra mają tragiczne wspomnienia, w wyniku czego ucieczka w odległe miejsce na ziemi okazała się zbawienna.
Jak wspomniałam wcześniej każda postać owiana jest tajemnicą, odkrywanie ich będzie dosyć zaskakujące.
Tutaj wielkie uznanie dla autora, w świetny sposób połączył ze sobą wiele wątków, nie miałam pojęcia,że jedna osoba z drugą będzie miała coś wspólnego, a tutaj rozwiązanie okazało się łatwiejsze niż przypuszczałam. Mnie jedynie, raził w oczy klimat całości, jest dosyć mroczny, przytłaczający, przez co ciężko się czytało, być może autor celowo stworzył właśnie tą specyficzną atmosferę .
Postać bliźniaczki pojawia się bardzo często, do końca nie jest wyjaśnione, w postaci ducha, czy sennej mary. Brat tłumaczy sobie,że to wspaniały sen...tylko dosyć nietypowy, bo ma miejsce zawsze przed ważnym wydarzeniem.
Trudno mi powiedzieć czy ta pozycja wpasowała się w mój gust, język był dosyć sztywny, zabrakło swobodnych form wypowiedzi, odczuwałam kontrolę nad składnią zdań, a przecież skoro opowiadający był młodzieńcem, wręcz powinien wysławiać się adekwatnie do swojego wieku. Odnosiłam wrażenie,że autor chciał wykazać się bogatym słownictwem, przez co zepsuł wrażenie, oczywiście w miarę przybywania lat, oraz nabieraniu doświadczeń, młody mężczyzna wręcz powinien był wypowiadać się nieco poważniej, ale nie jako dorastający chłopiec. Może właśnie to było powodem,że na początku dość opornie szła mi lektura.
W tym wypadku radziłabym samemu ocenić,jednak całość oceniam na plus, warto przeczytać.

Jeremy bardzo przeżywa śmierć swojej ukochanej siostry bliźniaczki, z którą był bardzo związany emocjonalnie. Porcelanowa pozytywka jest wspomnieniem, ale również talizmanem, wszędzie mu towarzyszy, a tajemnicza melodia wydobywająca ze środka zabawki będzie wyznacznikiem kolejnych jego poczynań. Ponieważ już za życia siostry, próbowali się dowiedzieć jaką nosi nazwę utwór...

więcej Pokaż mimo to

2

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Porcelanowa pozytywka.


Reklama
zgłoś błąd