A komu czasem nie odbija?

Okładka książki A komu czasem nie odbija?
Bożydar Grzebyk Wydawnictwo: Grodkowskie literatura piękna
181 str. 3 godz. 1 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Grodkowskie
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Liczba stron:
181
Czas czytania
3 godz. 1 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362007165
Tagi:
powieść społeczno-obyczajowa dewocjonalia utrata pracy Bożydar Grzebyk
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
15
15

Na półkach: ,

Może na starcie książka nie miała u mnie szans z powodu czytania po Fitzeku, ale odebrałam ją jako mierną. Najbardziej z powodu postaci, które kompletnie niczym się od siebie nie różnią, z tym samym sardonicznym poczuciem humoru i wymyślnym sposobem wysławiania się, czy to policjant, seryjny morderca, czy filozof. Jakby autor urwał się z choinki i nikogo na tym świecie nie znał poza samym sobą, z którym musi czasem monologować. Roześmiałam się dwa razy i tylko dlatego, nie napiszę, że okropna.

Może na starcie książka nie miała u mnie szans z powodu czytania po Fitzeku, ale odebrałam ją jako mierną. Najbardziej z powodu postaci, które kompletnie niczym się od siebie nie różnią, z tym samym sardonicznym poczuciem humoru i wymyślnym sposobem wysławiania się, czy to policjant, seryjny morderca, czy filozof. Jakby autor urwał się z choinki i nikogo na tym świecie nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
7
6

Na półkach:

To bardzo dobra powieść. Czekam na kolejne dzieła tego autora. Rozumiem, ze ukrywa się pod pseudonimem. Podobno jest urzędnikiem. Powinien rzucić te prace w diabły zająć się tylko i wyłącznie pisaniem. na pewno błyskawicznie zostałaby bardzo bogatym człowiekim. Mam wrażnie, ze polski rynek wydawniczy nie dorósł do takich autorów. Tajemnica Polinyszenela jest redaktorzy, a konkretnie redaktorki stroją fochy, dopisują się do książek, wiec żaden zdolny autor takich praktyk nie toleruje.
Wracajc do Dzieła. O niesamowitych i profetycznych wątkach takich jak pogrzeb Gruszki, dzieje fałszywego rabina pisano wiele. Także o dialogach i sytuacjach z meczeniem kota. I nawet wątek miłosny jak trzeba,bez przerysowania, dramatów lukru itd. ale lekko ironicznie. Z dystansem. Ja chciałbym zastanowić się o co chodzi z krytyka okładki. Naprawdę nie rozumiem. Oddaje treść książki we wszystkich aspektach -m od elementów graficznych , po ich absurdalne zestawienie. Jest tu inteligencja, dowcip, modna stylistyka. A można nawet powiedzieć, ze wyprzedzanie trandów, bo teraz co druga okładka powieści współczesnej jest czerwona. Można by jedynie zmienić czcionka. Ale to naprawdę pryszcz. Albo małe piwo od Grubej Helki.

To bardzo dobra powieść. Czekam na kolejne dzieła tego autora. Rozumiem, ze ukrywa się pod pseudonimem. Podobno jest urzędnikiem. Powinien rzucić te prace w diabły zająć się tylko i wyłącznie pisaniem. na pewno błyskawicznie zostałaby bardzo bogatym człowiekim. Mam wrażnie, ze polski rynek wydawniczy nie dorósł do takich autorów. Tajemnica Polinyszenela jest redaktorzy, a...

więcej Pokaż mimo to

avatar
294
87

Na półkach:

Rzeczywiście czytadło dla wymagających, w książce pojawia się pełno terminów z filozofii i sztuki, które mogą być dla niektórych niezrozumiałe przez co czytający może nie dostrzec ironii czającej się w słowach bohatera. Czytając ciągle się zaśmiewałam, autor doszedł do doskonałości w swoich dialogach, sprawnie posługując się slangiem miejscowych rabusiów tak jak niespełnionych filozofów. Moje ulubione kwestie należą do słynnego pana Miecia, którego rozmyślania zwykle doprowadzały mnie do kolejnych ataków śmiechu. Trochę utożsamiam się z głównym bohaterem, wykształconym nieudacznikiem życiowym, miłośnikiem kotów :) Chociaż o męczeniu kota nie było zbyt dużo napisane. Świetna książka, napisana z dużym poczuciem humoru.

Rzeczywiście czytadło dla wymagających, w książce pojawia się pełno terminów z filozofii i sztuki, które mogą być dla niektórych niezrozumiałe przez co czytający może nie dostrzec ironii czającej się w słowach bohatera. Czytając ciągle się zaśmiewałam, autor doszedł do doskonałości w swoich dialogach, sprawnie posługując się slangiem miejscowych rabusiów tak jak...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
3122
262

Na półkach: , ,

Chyba czytam za dużo dobrych książek, by te średnie mnie zachwycały. W tej – mimo zapewnień na okładce - nie odnotowałam ani błyskotliwych dialogów, ani wybitnych postaci. Nie znalazłam w niej także nic śmiesznego. Kilka ciekawych charakterystyk małomiasteczkowych biznesmenów, to wszystko. Pomysł na powieść może i niezły, ale niestety w realizacji gdzieś przepadł.

Chyba czytam za dużo dobrych książek, by te średnie mnie zachwycały. W tej – mimo zapewnień na okładce - nie odnotowałam ani błyskotliwych dialogów, ani wybitnych postaci. Nie znalazłam w niej także nic śmiesznego. Kilka ciekawych charakterystyk małomiasteczkowych biznesmenów, to wszystko. Pomysł na powieść może i niezły, ale niestety w realizacji gdzieś przepadł.

Pokaż mimo to

avatar
1022
281

Na półkach: , ,

Bożydar Grzebyk z wykształcenia historyk, absolwent Instytutu Historii UJ. W swoim życiu podróżował i pracował za granicą, jednak tęsknota za Krakowem z powrotem sprowadziła go do Polski. Wtedy jego burzliwe życie poukładała wpływowa ciocia, która zmusiła go do zostania urzędnikiem.”Praca za biurkiem przyniosła mu stabilizację finansową, ale także i miłość”, bo poprzez koleżankę z pracy poznał swoją przyszłą żonę. Stabilizacja jednak troszkę go przytłaczała, dlatego szukał jakiejś odskoczni, wytchnienia. W ten sposób rozpoczęła się przygoda Pana Bożydara z pisaniem. Pisze głównie nocami, gdyż jak mówi cierpi na bezsenność. Jego pierwszą powieścią, z która miałam przyjemność się zapoznać jest „A komu czasem nie odbija ?”

Trzydziestoletni Jurek Święconka uczciwy, spokojny, mający ogromny zapał do pracy, nieśmiały, a zarazem bardzo cierpliwy, w niefortunny sposób traci pracę w hurtowni dewocjonaliów. Rozgoryczony udaje się do pobliskiej pijalni piwa, gdzie spotyka Grafa i Bibułę, „dwóch cieszących się powszechnym szacunkiem bandytów” Popijając wspólnie piwko bandyci obiecują Święconce załatwić pracę w zakładzie pogrzebowym „Święta Pamięć” należącym do pana Miecia.
Niestety nasz Jureczek i w tej pracy nie stroni od kłopotów. Przepychany z miejsca na miejsce ima się różnych zajęć, poczynając od pomocnika w montażu trumien, kończąc na mówcy pogrzebowym. W związku z ostatnią fuchą musi bliżej poznać każdego swojego „klienta”, co powoduje, że odwiedza rodzinę i znajomych nieboszczyka i prowadzi z nimi rozmowy.
Główkuje, wyciąga wnioski z tego co usłyszy i w zależności od „rodzaju klienta”- inteligenta, inżyniera, zwykłego robotnika, układa odpowiednią mowę pogrzebową. Odnosi ogromny sukces, ale jego życie znowu komplikuje się z powodu Maniusia Brzytewki...

„A komu czasem nie odbija ?” jest krótką powieścią, napisaną lekkim, niesamowicie przyjemnym piórem. Poznajemy całą plejadę bohaterów, posiadających ciekawe przydomki, wzbudzających w nas co chwilę odmienne uczucia. Książka początkowo wydawał mi się ot takim lekkim, pełnym dobrego humoru czytadłem. O jak bardzo się myliłam! Powieść ta stanowi odzwierciedlenie naszej dzisiejszej, brutalnej rzeczywistości. Świata, w którym panuje zazdrość, zawiść,chciwość, pycha, chęć bycia zawsze najlepszym, zawsze bez winy... Autor uświadamia nam również jak łatwo jest krytykować i oceniać innych, jednocześnie nie przyjmując krytyki skierowanej do nas samych.
Czytając często zatrzymywałam się na chwilkę, czasami nawet wracałam do wybranych fragmentów, żeby móc jeszcze raz przeanalizować to co przeczytałam, bądź pośmiać się z niektórych anegdot. Myślę, że ta książka wręcz zmusza do refleksji, do przemyśleń...Czy taki idealny człowiek, jakim był Jurek potrafi odnaleźć się w naszych czasach?

Chciałabym bardzo, żeby ta powieść doczekała się kolejnej, równie emocjonującej i zabawnej kontynuacji. Z chęcią śledziłabym dalsze losy Jureczka...

Bożydar Grzebyk z wykształcenia historyk, absolwent Instytutu Historii UJ. W swoim życiu podróżował i pracował za granicą, jednak tęsknota za Krakowem z powrotem sprowadziła go do Polski. Wtedy jego burzliwe życie poukładała wpływowa ciocia, która zmusiła go do zostania urzędnikiem.”Praca za biurkiem przyniosła mu stabilizację finansową, ale także i miłość”, bo poprzez...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1095
591

Na półkach: , ,

Bożydar Grzebyk z wykształcenia historyk, absolwent Instytutu Historii UJ – jednak historykiem nie został. Bardziej pociągały go podróże, pracował za granica m.in., jako kamieniarz. Jednak wiedziony tęsknotą za krajem wrócił do ukochanego Krakowa, gdzie dość wpływowa ciotka załatwiła mu pracę w urzędzie. Dzięki tej pracy uzyskał stabilność i poznał swoją przyszłą żonę. Doczekał sie dwóch córek, jednak perspektywa bycia głową rodziny nie do końca mu odpowiadała i dość często uciekał z kolegami na piwko i brydżyk. Gdy koledzy z czasem porozjeżdżali się po Polsce swój wolny czas zaczął spędzać pisząc do szuflady. Pisze w nocy, gdy nikt mu nie przeszkadza. Do tej pory spod jego pióra powstały 3 tytuły: „A komu czasem nie odbija?” (powieść), „Współczesne opowieści żydowskie” (zbiór opowiadań) oraz „Astrolog” (e-book) (powieść sensacyjna).

Jurek wykształcony i inteligentny mężczyzna zostaje zwolniony z przedsiębiorstwa produkującego dewocjonalia. Bezrobocie się szerzy i mężczyzna nie potrafi znaleźć pracy. Jednak pewnego dnia szczęście się do niego uśmiecha – zostaje zatrudniony, jako mówca w firmie zajmującej się pogrzebami. Zatrudnienie to jest przypadkowe, gdy to pewnego dnia przez przypadek dostaje zlecenie wygłoszenia mowy pogrzebowej nad trumną osoby, której nie zna. Szefowi firmy na tyle się to podoba, że postanawia Jerzego zatrudnić. Czy mężczyzna odnajdzie się w nowej roli?

Praca w firmie pogrzebowej pana Miecia „Święta Pamięć”, przynosi mu sławę. Jego mowy są tak piękne, dopracowane, do każdej przygotowuje się z największą dokładnością odwiedzając rodziny, przyjaciół czy współpracowników denata. I nawet, gdy za wiele dobrego nie słyszy o nieboszczyku, to w jego przemówieniach nigdy nie doświadczono złego słowa. Mowy są tak skonstruowane, słowa tak umiejętnie dobrane, że nawet największy wróg denata usłyszy to, co będzie chciał usłyszeć.
Niestety szybka sława Jurka Święconki, nie do końca odpowiada jego współpracownikom. Popada on z nimi w konflikt, nadomiar złego policja podejrzewa go, iż jest seryjnym mordercą- „Maniusiem Brzytewką”.
Bożydar Grzebyk skonstruował bardzo ciekawą historię. Jego dobry zmysł obserwacji spowodował, że stworzył fabułę pełną machlojek, układów, znajomości i wpływów dziejących się w małym miasteczku. Bohaterzy są bardzo dobrze nakreśleni, każdy w historii odgrywa z góry przypisaną rolę. Są oni do końca stworzeni, już nic im nie brakuje. Postacie są prześmieszne, umiejscowione w odpowiednim miejscu i czasie. Pomimo, że głównym bohaterek jest Jurek Święconka, to miejsce swoje w historii mają również jego „koledzy” od butelki.

Lekkość we władaniu piórem spowodowała, że książkę czytało się bardzo przyjemnie i szybko. Sporo ciekawych, prześmiesznych dialogów, ubarwiało jeszcze bardziej odbiór tej satyry na rzeczywistość.
Wydaje mi się, że to pierwsza taka historią traktująca o bezrobociu, układach i machlojkach w wielu firmach polskich czy o umowach śmieciowych.

Autor tą historią pokazuje, że osoby wykształcone, posiadające swoje zdanie, a rozpoczynające pracę w nowym miejscu mają trudne zadanie przebicia się przez mur zgranej już grupy pracowników. Hierarchia, jaka tam rządzi nie pozwala wyjść przed szereg, a już zdobywanie dość szybko umiejętności, a wręcz już posiadanie większych możliwości niż dotychczasowi pracownicy jest nie mile widziane.

Jedyny minus to okładka książki, która wręcz odpycha. Całkowicie nie jest zgrana z jej zawartością. Potencjalny czytelnik raczej nie zwróci na nią uwagi na półce w księgarni – a szkoda gdyż wnętrze jest obiecujące i interesujące.

Na szczęście starałam się jak najmniej patrzeć na okładkę i zgłębić lekturę.
Polecam serdecznie tym, którym „czytadło dla wymagających” nie jest obojętne.

Bożydar Grzebyk z wykształcenia historyk, absolwent Instytutu Historii UJ – jednak historykiem nie został. Bardziej pociągały go podróże, pracował za granica m.in., jako kamieniarz. Jednak wiedziony tęsknotą za krajem wrócił do ukochanego Krakowa, gdzie dość wpływowa ciotka załatwiła mu pracę w urzędzie. Dzięki tej pracy uzyskał stabilność i poznał swoją przyszłą żonę....

więcej Pokaż mimo to

avatar
1594
1579

Na półkach: ,

"Najgorsi są ludzie skomplikowani, w których zło i dobro występuje po równo. Takich ludzi nie można potępić (…) Na szczęście większość ludzi to zwykłe, obrzydliwe skurwysyny. Reszta to przede wszystkim nijakość i zaledwie garstka ludzi naprawdę w porządku…"


Absurdalne sytuacje, spotykające nas na każdym kroku, stanowią nieodzowną część naszej, polskiej rzeczywistości. Można się do tego przyzwyczaić, traktując ten stan rzeczy jako naszą swoistą narodową egzotykę. Można również zwariować, bo komu czasem nie odbija.

Bożydar Grzebyk, to z wykształcenia historyk, z natury idealista, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. W swoim życiorysie może pochwalić się podróżami oraz pracą za granicą. Obecnie autor w ciągu dnia pracuje w urzędzie, a nocami zajmuje się swoją pasją czyli pisaniem. Jest ojcem dwóch córek. Dotychczas zostały wydane trzy jego książki, w tym dwie powieści i zbiór opowiadań.

Jurek Święconka, wykształcony i inteligentny mężczyzna, zostaje zwolniony z przedsiębiorstwa zajmującego się produkcją dewocjonaliów. Jego dwaj znajomi, drobni przestępcy z pijalni piwa - Bibuła i Graf załatwiają mu pracę przy pochówku zmarłych. W wyniku przypadkowego splotu okoliczności, Jurek wygłasza na pogrzebie mowę pożegnalną, stając się etatowym mówcą pogrzebowym w firmie "Święta Pamięć". Tymczasem miasteczko nawiedza seryjny morderca Maniuś Brzytewka, mordujący lokalnych właścicieli firm. Jurek w dość absurdalnych okolicznościach zmuszony jest zmierzyć się z tajemnicą zbrodniarza.

Bożydar Grzebyk w groteskowy i ironiczny sposób nakreślił obecny brak jakichkolwiek perspektyw życiowych na sukces dla ludzi mądrych i równocześnie uczciwych. Przykładem takiego właśnie człowieka jest główny bohater – Jurek, któremu uczciwość nie pomaga w osiągnięciu życiowych celów. To typowy inteligent, który nadal kieruje się ideałami, o jakich uczono go w szkole. Ideałami, które w obecnej rzeczywistości nie mają racji bytu. Autor dość dosadnie i jednocześnie z dużą dawką humoru ukazuje, iż nie warto być porządnym człowiekiem, gdyż jedyne co się liczy, to nie nasz talent i zdolności, lecz układy i cwaniactwo. Cóż, taki system, a z systemem się nie wygra. Byłoby to bardzo smutne, gdyby nie wszechobecny dowcip czyniący z całej historii zajmującą satyrę obecnej rzeczywistości.

Uwagę czytelnika zwracają w mistrzowskim stylu wykreowani bohaterowie, przedstawiciele różnych warstw społecznych. Są bowiem pospolici przestępcy - ziomkowie Jurka, którzy swoją filozofią życiową zaskoczą niejednego z was. Jest właściciel zakładu pogrzebowego, doktor filozofii – Pan Miecio – reprezentant kasty prywatnych przedsiębiorców tzw. prywaciarzy. Są pracownicy biurowi, jest i fałszywy rabin Lejczower. Postacie groteskowe, ukazujące przywary konkretnej grupy społecznej. Autorowi udało się wyłowić najbardziej charakterystyczne cechy, okraszając je ironią i dosadnymi aluzjami. Taka kreacja odsłoniła wszystkie ułomności naszej polskiej rzeczywistości.

Warsztat pisarski Bożydara Grzebyka charakteryzuje się lekkim stylem i umiejętnością operowania groteską i absurdem. Widoczny sarkazm i słowne riposty, użyte w odpowiednich fragmentach utworu, wzmagają wydźwięk przekazu. Przekazu, który udowadnia, że idealiści nie mają szansy na sukces, a sam idealizm jest jedynie mitem, dobrym dla książkowych bohaterów. Prawdziwe życie bowiem rządzi się własnymi prawami.

Niestety okładka książki "A komu czasem nie odbija?" jest mało konkurencyjna. Powiedziałabym, że jej nijakość może odstraszyć potencjalnego czytelnika od ewentualnego zakupu. Widać tutaj ewidentny brak pomysłu. A szkoda, bo treść powieści i jej forma zasługuje na odpowiednią oprawę w formie przyciągającej wzrok okładki.

Proza Bożydara Grzebyka pozwala czytelnikowi śmiać się z naszej, absurdalnej rzeczywistości, co jest nie lada wyczynem. Duża dawka humoru i świetne, dosadne dialogi to z pewnością główne atuty książki. Jak widać w tym przypadku sprawdza się powiedzenie, że pozory mylą. Pod nijaką okładką, kryje się bowiem nietuzinkowa fabuła. Polecam.

http://subiektywnie-o-ksiazkach.blogspot.com/

"Najgorsi są ludzie skomplikowani, w których zło i dobro występuje po równo. Takich ludzi nie można potępić (…) Na szczęście większość ludzi to zwykłe, obrzydliwe skurwysyny. Reszta to przede wszystkim nijakość i zaledwie garstka ludzi naprawdę w porządku…"


Absurdalne sytuacje, spotykające nas na każdym kroku, stanowią nieodzowną część naszej, polskiej rzeczywistości....

więcej Pokaż mimo to

avatar
1431
790

Na półkach: ,

Wśród pięknych, dopracowanych, artystycznych okładek jakich pełno na polskim rynku wydawniczym, książka Bożydara Grzebyka staje się niewidzialna, mało zachęcająca i obiecująca. "A komu czasem nie odbija?" wizualnie może wręcz odstręczyć potencjalnego czytelnika. Przyznam szczerze, że na księgarskiej półce sama ominęłabym powieść szerokim łukiem. Byłaby to ogromna strata gdyż wnętrze książki skrywa tajemniczą, zaskakującą i przepełnioną ironią, sarkazmem, satyrą, dowcipem treść.

Jurek to inteligentny i wykształcony mężczyzna. Jednocześnie bardzo nieśmiały ale zawsze występujący w obronie niewinnych i cierpiących. Stoi na straży prawa i uczciwości. Sam o sobie mówi: "jestem genetycznie obciążony, bo brzydzę się przemocą. I uczciwy, cholera, jestem. Nikogo bym nie skrzywdził i nie okradł." Jurek jest zatrudniony w przedsiębiorstwie produkującym dewocjonalia. Nie potrafi się jednak dogadać a ni z dyrektorem ani hurtownikami. Zostaje zwolniony. Z powodu bezrobocia i związanych z nim trudności nie może znaleźć nowej pracy. Dopiero przypadkowe zlecenie i mowa pogrzebowa wygłoszona nad nieznanym nieboszczykiem zmienia jego życie. Czy na lepsze? Czy odnajdzie się w nowej roli?

Bożydar Grzebyk stworzył nietuzinkową satyrę na obecne czasy. Niejako napiętnował układy panujące w większości przedsiębiorstw, małych zakładów czy firm. Mobbing, znajomości, rywalizacja to chleb powszedni dla rozpoczynających karierę zawodową. Trudno jest wkraść się w łaski zgranej grupy pracowników tym bardziej gdy jest się nieśmiałym lub gdy ma się własne zdanie w każdej sprawie. Trzeba mieć uszy i oczy szeroko otwarte by nie stać się tak zwanym kozłem ofiarnym i nie zostać złożonym na ołtarzu wygórowanych oczekiwań i niedostatecznych kwalifikacji.
Jurek również nie uchronił się przed ostracyzmem swoich nowych współpracowników. Jednak nie przejął się tym za bardzo. To typ samotnika, któremu do szczęścia potrzebne jest tylko i wyłącznie zajęcie i możliwość działania. Nie spodziewał się tylko, że knowania za jego plecami doprowadzą do zagadkowego finału.

Bardzo spodobali mi się bohaterowie stworzeni przez Bożydara Grzebyka. Jurek to mój ulubieniec ale inni deptali mu po piętach :) Bibuła i Graf to para podrzędnych łotrzyków. Ich cały świat skupia się na drobnych rozbojach, alkoholowych libacjach i tworzeniu sztucznego tłumu na zapomnianych przez przyjaciół i sąsiadów pogrzebach. Obaj prości, niewykształceni ale z nutą przedsiębiorczości. Nie dadzą sobie zrobić krzywdy. Moją dużą sympatię zyskał także stolarz Jaś, który zaborczo pilnował swojego terytorium. Człowiek bardzo oszczędny i tradycyjny, nie pozwalał sobie także na żadną innowacyjność i żadną fanaberię. Pan Miecio właściciel zakładu pogrzebowego "Święta pamięć" to też niezłe indywiduum :) Filozof, hochsztapler, wyzyskiwacz. Mareczek, Hania, Krystynka- podstępne biurowe trio. Całości tej egzotycznej galerii dopełnia jeszcze tajemniczy seryjny morderca, Maniek Brzytewka i oszust w rabiniej skórze.

Lektura książki "A komu czasem nie odbija?" bardzo mnie usatysfakcjonowała. Było z czego się pośmiać ale i zadumać. Nawet filozoficzne rozważania idealnie wpasowały się w treść i formułę powieści. Broń Boże nie nużyły ale dodały takiego świeżego powiewu i przystanku w rozemocjonowanej historii. W książce znalazło się miejsce także na wątek romansowy. Został on tylko lekko zarysowany, ale zawsze :)
Bez dwóch zdań polecam "A komu czasem nie odbija?". Bożydar Grzebyk spisał się na medal :)


http://aleksandrowemysli.blogspot.com/2013/08/satyra-na-obecne-czasy.html

Wśród pięknych, dopracowanych, artystycznych okładek jakich pełno na polskim rynku wydawniczym, książka Bożydara Grzebyka staje się niewidzialna, mało zachęcająca i obiecująca. "A komu czasem nie odbija?" wizualnie może wręcz odstręczyć potencjalnego czytelnika. Przyznam szczerze, że na księgarskiej półce sama ominęłabym powieść szerokim łukiem. Byłaby to ogromna strata...

więcej Pokaż mimo to

avatar
370
304

Na półkach:

Do książki Bożydara Grzebyka przyciągnął mnie tytuł „A komu czasem nie odbija?”. Opis okładkowy uchylił rąbka tajemnicy, ale to, co znalazłam w środku przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

Głównym bohaterem książki jest Jurek. Mężczyzna wykształcony, inteligentny, mający problemy z przystosowaniem się do życia. Czasem zdarza mu się wychodzić przed szereg, co niejednokrotnie sprowadza na niego kłopoty. Poznajemy go w momencie utraty pracy z powodu „trudności w komunikacji” z hurtownikiem. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności Jurek znajduje się w odpowiednim czasie i miejscu, a to otwiera przed nim możliwość kariery w firmie pana Miecia „Święta Pamięć”. Stanowisko mówcy pogrzebowego nie jest szczytem jego ambicji, ale nawet on sam nie przypuszcza jak bardzo ta praca odmieni jego życie.

Powieść społeczno - obyczajowa z wątkiem kryminalnym w tle. Naszpikowana dobrym humorem i aluzjami. Ukazująca życie małego miasteczka, w którym układy, machlojki, znajomości i walka o wpływy to codzienna rzeczywistość. Nie zabrakło też świetnie wykreowanych bohaterów, którym autor nie szczędził zabawnych przydomków „mówiących” więcej niż szczegółowa charakterystyka. Każdy z nich jest przedstawicielem określonych postaw społecznych i zachowuje się stosownie do przydzielonej mu roli.

Autor w bardzo trafny sposób przedstawił obraz współczesnego polskiego społeczeństwa. Odkrył oblicze przedsiębiorców, pracowników, a także fałszywych przyjaciół, którzy do perfekcji opanowali robienie dobrej miny do złej gry. W tej książce, jak w życiu, nie ma ideałów, a każdy z bohaterów ma mniejszą lub większą skazę na sumieniu. Nie przeszkadza to jednak w polubieniu większości z nich.

Na pierwszy rzut oka w tej historii nie ma nic nadzwyczajnego, ot kolejny człowiek, który nie potrafi odnaleźć się we współczesnym świecie, dostosować do ogólnie przyjętych norm zachowań i tym samym skazuje siebie na niepowodzenie i ponosi porażki. Jednak podczas lektury trudno przeoczyć drugie dno, ponieważ autor pod podszewką przedstawionych wydarzeń porusza bardzo ważne kwestie oraz zmusza czytelnika do refleksji i przemyśleń. Nie jest to lektura lekka, choć niewątpliwie momentami można płakać ze śmiechu, ale w większości przypadków jest to śmiech przez łzy. Momentami czułam, jak kubeł zimnej wody wylewa się na moją głowę, poruszając temat, który najwygodniej jest zamieść pod dywan i udawać, że nie istnieje.

Jeżeli macie ochotę na nieprzeciętną lekturę, która dostarczy wam ciekawych wrażeń i pozwoli na pewne sprawy "spojrzeć” z dystansu i, to ta książka jest dla Was.

Do książki Bożydara Grzebyka przyciągnął mnie tytuł „A komu czasem nie odbija?”. Opis okładkowy uchylił rąbka tajemnicy, ale to, co znalazłam w środku przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

Głównym bohaterem książki jest Jurek. Mężczyzna wykształcony, inteligentny, mający problemy z przystosowaniem się do życia. Czasem zdarza mu się wychodzić przed szereg, co...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1262
806

Na półkach: , , ,

Przed sięgnięciem po książkę ,,A komu czasem nie odbija?" miałam w stosunku do niej pewne wątpliwości. Bałam się, że mi się nie spodoba. Mając książkę w rękach wahałam się jeszcze czy zacząć ją czytać. Jednak pomyślałam sobie, że ma przecież ona zaledwie sto osiemdziesiąt stron i jak mi się nie spodoba to się przynajmniej szybko skończy. Z taką myślą zaczęłam ją czytać. I jak wypadła?

Książka ,,A komu czasem nie odbija?" wypadła lepiej niż przypuszczałam. Pierwsza połowa książki mignęła mi przed oczami w szybkim tempie. Zaciekawiły mnie wydarzenia i z wielką chęcią przyglądałam się życiowi Jurka. Jednak z czasem niektóre wydarzenia stawały się nudne i monotonne. Na szczęście szybko mijały, tak jak i wszystko inne w tej książce.

Nie żałuję, że sięgnęłam po książkę ,,A komu czasem nie odbija". Niektóre wydarzenia mnie zaciekawiły, niektóre zanudziły. Książkę czyta się w błyskawicznym tempie, więc te dobre jak i te negatywne fragmenty szybko mijały. Sądzę, że tak jak wszystko w tej książce, tak i pamięć o tej książce szybko ucieknie mi z głowy. Jednak czas przy niej nie uważam za zmarnowany.

Przed sięgnięciem po książkę ,,A komu czasem nie odbija?" miałam w stosunku do niej pewne wątpliwości. Bałam się, że mi się nie spodoba. Mając książkę w rękach wahałam się jeszcze czy zacząć ją czytać. Jednak pomyślałam sobie, że ma przecież ona zaledwie sto osiemdziesiąt stron i jak mi się nie spodoba to się przynajmniej szybko skończy. Z taką myślą zaczęłam ją czytać. I...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki A komu czasem nie odbija?


Reklama
zgłoś błąd