Single

Okładka książki Single
Meredith Goldstein Wydawnictwo: Wydawnictwo M literatura piękna
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
The Singles
Wydawnictwo:
Wydawnictwo M
Data wydania:
2013-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-01-01
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375955569
Tłumacz:
Agnieszka Kisiel
Tagi:
single przyjaźń miłość spotkania
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
5,5 / 10
94 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1555
1554

Na półkach:

Czegóż to ja nie oczekiwałam po tej książce, sugerując się tytułem!
Miałam nadzieję wejść w życie osób samych (ale nie samotnych!) z wyboru, ze skłonnością do monogamii seryjnej, czyli bez stałego partnera i podpatrzeć ich „hajlajf” w barwnej sferze towarzyskiej. Tyle że moje bardzo zawężone pojęcie singla różniło się diametralnie od tego, co autorka miała na myśli. Dla niej singlem był każdy, kto przybył na ślub Matta z Beth Eleanor Evans, którą "przyjaciele – z racji inicjałów – nazywali Bee", bez osoby towarzyszącej. A to wcale, ale to wcale, nie oznaczało, że poza weselem byli sami. Chociaż to ostatnie z kolei nie oznaczało, że byli związani z ludzkim partnerem. Przewrotność i zwodniczość zakresów pojęciowych w tej historii zmieniała się wraz z poznawaniem kolejnych jej głównych bohaterów. Joego, mężczyzny po czterdziestce, właściciela firmy wyposażającej restauracje i wujka panny młodej, związanego z Sarah, która go… drażniła. Można było więc być singlem emocjonalnym w związku fizycznym. Roba, pracownika uniwersyteckiej biblioteki, od lat zakochanego w Bee i od tych samych lat utrzymującego "sekretny, pasywno-agresywny romans z jej przyjaciółką", który niespełnioną miłość przelał na… psa. Tak zakręcony świat człowieczych uczuć musiał skończyć się na prostym do kochania zwierzaku. Hannah, druhna Bee, specjalistka od castingu żyjąca w świecie filmu i przenosząca go na życie, emocjonalnie związana z Tomem, który fizycznie już do niej nie należał, chociaż cały czas miała nadzieję, że mężczyzna zrozumie swój błąd i wróci w jej szeroko otwarte ramiona. Najlepiej na kolanach, która to wizja ewoluowała w fantazję na temat odrzucenia i zemsty, możliwą do zrealizowania na organizowanym ślubie. Postawa między być z nim, czy nie być i właściwie w obu przypadkach bez sprecyzowanej odpowiedzi na pytanie – po co i czego ty właściwie dziewczyno od życia chcesz? Vicki, projektantki wnętrz, przyjaciółki panny młodej, oczarowanej miłością bohaterów z cyklu "Kwiaty na poddaszu" V. C. Andrews i poszukującej jej w kolejnych partnerach, a znajdującej tylko rozczarowanie, a ostatecznie… depresję. Stałą partnerkę życia karmioną antydepresantami i naświetlaną lampą solarną. I wreszcie Phila, przypadkowego uczestnika wesela, oddelegowanego na nie przez własną matkę, która była przyjaciółką przyszłej teściowej Bee. Mężczyznę uzależnionego emocjonalnie od rodzicielki, co nie pozwalało mu na tworzenie udanych związków z innymi kobietami.
Każdy z tych bohaterów przybył na ślub z bagażem życiowych doświadczeń, określonych nastawień, z góry zaplanowanych zachowań i pielęgnowanych uprzedzeń, mających tragikomiczny wpływ na kierunek toczących się wydarzeń, których prędkość wzrastała wraz z ilością pitego alkoholu i zażywanych środków dopingujących. Świadomie lub nie. Ich skutki były katastrofalne, ale jak się potem okazało, koniecznie właśnie takie, by zmienić sposób myślenia i postrzegania własnej sytuacji przez bohaterów oraz w ostateczności pryzmat patrzenia na życie i przyszłość każdego z nich.
Całość historii, która toczyła się wokół przygotowań weselnych, a potem już na samym przyjęciu, została opowiedziana przez każdego z pięciu singli, tworząc jedną, zazębiającą się wydarzeniami oraz postaciami i przenikającą się wątkami, spójną, jednolitą całość. Dzięki temu wiedziałam, co czują i co myślą wszyscy bohaterowie o sobie nawzajem, jak zmienia się ich nastawienie i jak ulęgają przemianom ich poglądy i postawy, tworzące barwny kalejdoskop zachowań, nadający akcji coraz szybszego tempa.
Miałam wiele okazji do uśmiechu i śmiechu!
To właśnie humor wynikający z sytuacji komicznych, lapsusów językowych, złośliwych komentarzy i dwuznacznych zdarzeń, nadawał powieści komediowy charakter. Jednak pod tą warstwą dobrej zabawy, autorka ukryła prawdziwy sens – tak naprawdę każdy człowiek jest przez większość życia singlem. Fizycznie, psychicznie lub mentalnie. W większości przypadków na własne życzenie, szczęśliwym tylko bywając.
I pomyśleć – lekka, przyjemna komedia, po której zrobiło się mi tak jakoś smutno.
naostrzuksiazki.pl

Czegóż to ja nie oczekiwałam po tej książce, sugerując się tytułem!
Miałam nadzieję wejść w życie osób samych (ale nie samotnych!) z wyboru, ze skłonnością do monogamii seryjnej, czyli bez stałego partnera i podpatrzeć ich „hajlajf” w barwnej sferze towarzyskiej. Tyle że moje bardzo zawężone pojęcie singla różniło się diametralnie od tego, co autorka miała na myśli. Dla...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
485
446

Na półkach: ,

Według mnie książka nie była ani komiczna, ani przenikliwa... Totalnie nie potrafiłam się wczuć w jej klimat. Spodziewałam się, że losy tytułowych singli będą bardziej ze sobą się splatać.

Według mnie książka nie była ani komiczna, ani przenikliwa... Totalnie nie potrafiłam się wczuć w jej klimat. Spodziewałam się, że losy tytułowych singli będą bardziej ze sobą się splatać.

Pokaż mimo to

1
avatar
819
368

Na półkach: ,

Słabiutkie to, Panie i Panowie, słabiutkie. Przedziwny to twór, taki ni pies ni wydra...

Wydaje mi się, że z założenia miała to być zabawna powieść o spotkaniu po latach. Nie zaśmiałam się jednak ani razu. Co najwyżej mruczałam pod nosem jak beznadzieja jest akcja.

Bohaterowie może i byliby ciekawi gdyby dano im szansę. A tak mamy ledwie 200 stron, na których usiłowano przedstawić losy sześciu osób. I to z tyluż punktów widzenia. Wyszło marnie.

Głupiutkie problemy, dziwne zachowania, niewytłumaczalne rozwiązania.

Strata czasu.

Słabiutkie to, Panie i Panowie, słabiutkie. Przedziwny to twór, taki ni pies ni wydra...

Wydaje mi się, że z założenia miała to być zabawna powieść o spotkaniu po latach. Nie zaśmiałam się jednak ani razu. Co najwyżej mruczałam pod nosem jak beznadzieja jest akcja.

Bohaterowie może i byliby ciekawi gdyby dano im szansę. A tak mamy ledwie 200 stron, na których usiłowano...

więcej Pokaż mimo to

38
Reklama
avatar
235
212

Na półkach: ,

Czyta się lekko i całkiem przyjemnie, bo to bardzo niezobowiązująca lekturka na wolny wieczór, ale niestety szybkowypada z pamięci...

Czyta się lekko i całkiem przyjemnie, bo to bardzo niezobowiązująca lekturka na wolny wieczór, ale niestety szybkowypada z pamięci...

Pokaż mimo to

6
avatar
265
209

Na półkach:

całkiem przyjemna książka - niskokaloryczna, ale poczytać można :)

całkiem przyjemna książka - niskokaloryczna, ale poczytać można :)

Pokaż mimo to

1
avatar
245
66

Na półkach: ,

Komiczna i przenikliwa powieść obyczajowa o grupie kilku trzydziestolatków, dawnych przyjaciół z nowojorskiego college`u, którzy spotykają się po kilku latach na weselu jednej z przyjaciółek ¹

Zdanie to przeczytałam w opisie książki na stronie internetowej Wydawnictwa M. I zaciekawiło mnie na tyle, że zapragnęłam powieść tę przeczytać. Do tego dość intrygujący tytuł - „Single”. Przyznam się, że do tej pory nie czytałam żadnej książki traktującej o singlach, o ich miejscu w społeczeństwie, o ich nadziejach, przeżyciach i marzeniach. Owszem, nieraz pojawiła się na kartach powieści osoba samotna, której partner odszedł śmiercią mniej lub bardziej naturalną, porzucił ją na rzecz innej czy też jeszcze nie pojawił się w jej życiu. Ale single w większej ilości? Z tym się jeszcze nie spotkałam !

Nie spotkałam się również do tej pory z autorką tej powieści. W sumie nic w tym dziwnego, bo „Single” są jej debiutem literackim i jedyną powieścią dostępną na polskim rynku. Nie znalazłam również żadnej wzmianki, żeby napisała cokolwiek innego. Meredith Goldstein jest redaktorką w „Boston Globe” – prowadzi tam dział rozrywkowy i kącik porad „Listy miłosne”. Na pewno naczytała się tam mnóstwo listów od różnych singli, co dało jej niezłą podstawę merytoryczną do napisania swojej powieści. Cóż jeszcze wiemy o autorce książki ? – niewiele. Urodziła się w New Jersey, wychowała w Maryland, ukończyła Syracuse University, a mieszka w Roxbury w stanie Massachusetts.

Ale przejdźmy do powieści, która jest zdecydowanie ciekawsza niż ubogi życiorys jej autorki. Czy bohaterowie książki „Single” są naprawdę singlami? Okazuje się, że nie zawsze. Autorka uznała za singli osoby, które zjawiły się lub też miały się pojawić na weselu swojej przyjaciółki czy bratanicy bez osoby towarzyszącej, czym sprawiły pannie młodej Beth Eleanor Evans (dla przyjaciół i dla nas Bee) niebywały kłopot tuż przed mającym odbyć się ślubem. Bo jak posadzić przy weselnych stołach pięć osób, które przyjadą same? Na pewno trzeba przyjrzeć się dokładnie naszym singielkom i singlom.

Hannah Martin – jedna z druhen panny młodej, specjalistka od castingów. Co prawda nie tych w wielkich produkcjach hollywoodzkich, ale do reklam i filmów niszowych, ale Hannah nie traci nadziei i wierzy, że w przyszłości będzie realizowała i te ważniejsze. Hannah realizuje się zawodowo, ale jej życie osobiste pozostawia wiele do życzenia. Parę lat temu rozstała się ze swoim partnerem Tomem i do dnia dzisiejszego czuje się z nim związana emocjonalnie. Nadal liczy na to, że Tom – jej były, wróci do niej, ale… No właśnie – Tom ma być obecny na weselu Bee i do tego ze swoją nową dziewczyną. Jak Bee ma posadzić Hannah, żeby ta nie musiała cały czas zerkać na Toma? Czy Hannah uda się zdobyć Toma na nowo? Czy Hannah jest prawdziwą singielką? Fizyczną na pewno tak, ale czy emocjonalną?

Hannah wiedząc, że na weselu będzie Tom z jej następczynią, bardzo liczyła na pomoc swojego przyjaciela, a jednocześnie kolejnego singla z naszej opowieści Roba Nutleya. Hannah była w czasie studiów bardzo zaprzyjaźniona z Robem i choć on po cichu podkochiwał się w Bee, to z Hannah spędzał często noce i u niej szukał wsparcia. Nigdy nie uważali się za parę, ale mogli na siebie liczyć nawzajem i w końcu to właśnie Rob zapoznał Hannah z Tomem, swoim bliskim przyjacielem. Niestety Rob, mimo że potwierdził swój udział w weselu, zdecydował w ostatniej chwili inaczej. Został w domu, tłumacząc to koniecznością opieki nad ciężko chorą suczką. Czyżby kolejny singiel nie-singiel związany z kimś emocjonalnie? Niespełnioną miłość przelał na zwierzę i wcale nie potrzebował niczego innego.

Vicki Clifford, przyjaciółka Hannah i Bee z okresu studiów, niespełniona dekoratorka wnętrz, która zamiast własnej firmy, o której marzyła od najmłodszych lat, dekorowała działy spożywcze w sieci supermarketów, również przybyła na wesele sama… chociaż nie do końca. Towarzyszyła jej nieodłączna od jakiegoś czasu depresja, z którą dziewczyna nie potrafiła sobie poradzić, mimo wożonej ze sobą lampy antydepresyjnej ukrytej w futerale po gitarze. I wszystko było na dobrej drodze, żeby na weselu Vicki wreszcie pozbyła się swojej towarzyszki i może nawet rozpoczęła zupełnie inne życie, ale…tego Wam nie powiem, bo musiałabym za dużo zdradzić.

Na pewno duży wpływ na samopoczucie Vicki w czasie zabawy weselnej miała obecność Joe’go Evansa, wujka panny młodej. Joe nie jest singlem, bowiem w Vegas, gdzie mieszka i pracuje, pozostawił swoją partnerkę – sporo od siebie młodszą Sarah. Naturalnie przysporzył sporo kłopotów Bee, bo na wesele miał zjawić się sam i dziewczyna musiała mocno się nagłowić, żeby go posadzić w odpowiednim miejscu. Joe bardzo zainteresował się Vicki. Dziewczyna przypominała mu jego znajomą sprzed paru lat, z którą spędził jedną noc i o której od tamtej pory nie potrafił zapomnieć. Czy znajomość dwojga weselnych singli będzie miała jakiś dalszy ciąg?

Kolejnym i zarazem ostatnim singlem w naszej gromadce jest Phil, który na weselu znalazł się przypadkowo, zastępując swoją chorą matkę – przyjaciółkę matki pana młodego. Phil również nie należy do singli emocjonalnych. Niedawno rozstał się ze swoją partnerką Elizabeth, ale nadal ją kocha i liczy na jej powrót. Ponadto jest bardzo emocjonalnie związany ze swoją matką, która jest dla niego najważniejszą osobą w życiu. Czy wesele Bee i Matta zmieni jego życie?

Na okładce „Singli” czytamy „ Cudze wesele może zmienić Twoje życie”. Czy jest to prawdą? Na pewno tak. Wesele jak każde wydarzenie w życiu człowieka ma na niego wpływ i różne rzeczy mogą się w czasie jego trwania zdarzyć. Tak jak można poznać kogoś przypadkiem – na ulicy, w pociągu, w pubie – kogoś, kto zmieni całkiem twoje życie i uczyni je pięknym lub wręcz przeciwnie, tak samo takim wydarzeniem może być czyjeś wesele. Nie ma w tym nic dziwnego. Przecież wesele to skupisko wielu ludzi – znanych wcześniej, często jedynie z opowieści, ludzi, których nie widzieliśmy już parę lat lub też ludzi zupełnie nowych, nieznanych. Podobnie dzieje się na weselu Bee i Matta – w tak dużej i zróżnicowanej grupie ludzi zawsze może znaleźć się ktoś, kto wpłynie na zmianę twojego losu. Ale czy tak się stanie w przypadku naszych singli? Przeczytajcie o tym sami.

Powieść M.Goldstein utrzymana jest w konwencji amerykańskiej, weselnej komedii romantycznej, choć jednocześnie jest to lektura zmuszająca nas do przemyśleń i refleksji. Bohaterowie nakreśleni są bardzo dokładnie – są ludźmi z krwi i kości. Mają swoje słabostki, odczucia, przeżywają swoje tragedie i chwile szczęścia. Nie ma tu w zasadzie ludzi nijakich, schematycznych – każda z postaci jest inna, oryginalna i wyróżniająca się na tle całej weselnej społeczności. Zachowanie konkretnego bohatera może nas dziwić, wzruszać, rozśmieszać, ale na pewno nie pozostaniemy w stosunku do niego obojętni.

Powieść pozwala nam również poznać obyczaje panujące w czasie amerykańskich wesel. Pisarka tak dokładnie je opisała, że mamy wrażenie jakbyśmy w tym weselu sami brali udział. Obserwujemy korowód druhen (a może nawet jesteśmy jedną z nich), ceremonię zaślubin i słuchamy przemówień następujących w trakcie wesela. Jest to dość ciekawe posunięcie autorki, umożliwiające poznanie paru ciekawych aspektów i zwyczajów weselnych w Polsce raczej nie praktykowanych.

Nie tylko specyfikę amerykańskich wesel ukazuje pisarka w powieści. Dzięki naszym singlom obracającym się w różnych środowiskach oraz elementom retrospekcji i wspomnień bohaterów, możemy również zerknąć do amerykańskich akademików, mieszkań, restauracji w Vegas, pokoi hotelowych, klubów, a nawet gabinetów weterynaryjnych. Jest to bardzo ciekawe i pouczające doświadczenie.

„Single” to również opowieść o miłości. To miłość właśnie jest tu elementem przewodnim – miłość nieraz dziwna, inna, nie zawsze uświadomiona. A odcieni tej miłości jest całe mnóstwo – miłość pary nowożeńców (taka zwykła „do grobowej deski”); miłość do partnera, której przykładem są relacje Hannah-Tom czy Phil-Elizabeth; miłość fizyczna w relacji Joe-Vicki (o ile pożądanie można nazwać miłością), ale również miłość syna do matki, czy też miłość do chorego psa. Tak przedstawione bogactwo różnorodnych uczuć niejednokrotnie nas wzrusza lub doprowadza do uśmiechu – jak w każdej komedii romantycznej.

Autorce udało się również nie zanudzić czytelnika, mimo braku szczególnie wartkiej akcji. Fabuła koncentruje się na weselu i paru godzinach je poprzedzających. Jest trudno w tak krótkim czasie znaleźć i opisać wystarczającą ilość wydarzeń, żeby czytelnika zaciekawić i przykuć jego uwagę – autorce w dużej mierze się to udało. Akcja powieści obfituje w różne ciekawe wydarzenia i reakcje bohaterów. Bardzo często zaskakują nas one, wzruszają, rozśmieszają i zmuszają do refleksji. Interesujący jest również element otwartego zakończenia – nie wiemy jak dalej potoczą się losy naszych singli, czy wykorzystają swoją szansę i coś zmienią w swoim życiu. Tego możemy się najwyżej domyślać i snuć przypuszczenia. Być może autorka zamierza napisać dalszy ciąg przygód naszych singli i dlatego zostawiła sobie otwartą furtkę… czas pokaże.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na bardzo komunikatywny język powieści oraz jej ciekawy styl i konstrukcję. Książka podzielona jest na szereg dość krótkich rozdziałów, z których każdy odnosi się do innego bohatera. Narracja prowadzona jest co prawda w trzeciej osobie, ale taki podział powoduje, że odnosimy wrażenie, iż to poszczególne postacie opowiadają nam swoją historię, swoje przeżycia, marzenia czy zamierzenia. Przez tak poprowadzoną narrację jesteśmy w stanie lepiej poznać naszych singli i lepiej ich zrozumieć.

Już tradycyjnie chciałabym pogratulować wydawcy staranności korekty i wydania książki. Dużym ułatwieniem przy czytaniu i elementem wpływającym na jego szybkość jest wyraźna, lekko pogrubiona czcionka, spora interlinia i brak jakichkolwiek błędów. Jedyna rzecz, którą nie jestem w zasadzie zachwycona, to projekt okładki. Projektant inspirował się zapewne okładką zagraniczną, ale nie zauważył drobnych różnic. Otóż postaci na okładce tego wydania są ubrane odświętnie, na krześle między nimi leży ślubna wiązanka kwiatów i dzięki temu sytuacja ta jak najbardziej kojarzy nam się z akcją powieści. A na naszej okładce? Para ubrana jakby niedawno odeszła od zajęć domowych lub wróciła z zakupów i zerkająca na siebie spode łba – single to może i są, ale czy weselni? Wątpię…

Na koniec chciałabym Was zachęcić do przeczytania tej książki i to wszystkich, nie tylko singli. Jej lektura nie zajmie Wam dużo czasu, bo czyta się ją bardzo lekko i łatwo. Uważam, że powinny przeczytać ją zarówno osoby samotne, żeby przemyśleć swoje życie i być może coś w nim zmienić, jak również osoby tworzące mniej lub bardziej szczęśliwe związki. A dlaczego? Bo pamiętajmy, że los nie daje nam czegoś na zawsze. Musimy dbać o to, żeby szczęśliwe chwile nie przeminęły, a ta powieść uczy, jakich działań trzeba się wystrzegać, żeby nie obudzić się któregoś dnia i nie stwierdzić, że wszystko minęło…

¹ Meredith Goldstein – Single; Wydawnictwo M; 2012 – okładka

moja ocena 6/10

http://babskieczytadla.blogspot.com/

Komiczna i przenikliwa powieść obyczajowa o grupie kilku trzydziestolatków, dawnych przyjaciół z nowojorskiego college`u, którzy spotykają się po kilku latach na weselu jednej z przyjaciółek ¹

Zdanie to przeczytałam w opisie książki na stronie internetowej Wydawnictwa M. I zaciekawiło mnie na tyle, że zapragnęłam powieść tę przeczytać. Do tego dość intrygujący tytuł -...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
2140
643

Na półkach: , ,

Single to przede wszystkim lekka lektura, odskocznia od codziennych zmartwień; dobrze i szybko się ją czyta, nie tyle ze względu na małą ilość stron, co na prosty i przyjemny język autorki. Fakty przedstawione są jasno i zwięźle, nie musimy niczego się domyślać, znamy historie z przeszłości i powiązania między bohaterami. I zgadzam się z dopiskiem na okładce- faktycznie, czyjś ślub może zmienić życie, jest tylko jedno małe ale- to musi być ślub kogoś z najbliższych Ci osób. No i oczywiście musisz znać większość gości. Ktoś w końcu musi doholować Cię do pokoju hotelowego...

Single to przede wszystkim lekka lektura, odskocznia od codziennych zmartwień; dobrze i szybko się ją czyta, nie tyle ze względu na małą ilość stron, co na prosty i przyjemny język autorki. Fakty przedstawione są jasno i zwięźle, nie musimy niczego się domyślać, znamy historie z przeszłości i powiązania między bohaterami. I zgadzam się z dopiskiem na okładce- faktycznie,...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
221
97

Na półkach: , ,

Każdy z nas przynajmniej raz w życiu spotkał się z określeniem „singiel”. Kim jest taka osoba? Nie koniecznie samotna, przede wszystkim niezależna i wola od zobowiązań. W ostatnim czasie bardzo modnie jest być taką osobą. Meredith Goldstein w swojej pierwszej książce przybliża nam problemy takowych osób. Mogłoby się wydawać, że ich nie mają. Przecież nikt od nich nic nie wymaga, są woli? Niby tak, ale można się tutaj mylić.

Historia opowiada o grupie trzydziestoletnich singli, którzy spotykają się na ślubie swojej koleżanki z college’u. Bee – panna młoda nie wie gdzie ich ulokować. Niektóre osoby po prostu nie mogą obok siebie siedzieć! Hannah nie może przejść obok swojego byłego chłopaka Toma, który przybędzie na uroczystość ze swoją nową dziewczyną. Vicky nie może siedzieć sama, ponieważ jej depresyjny nastrój jej na to nie pozwoli. Ale co zrobić z Robem i wujkiem Joyem? Bee po wielu godzinach przemyśleń w końcu ustala wszystkie miejsca i ma nadzieje, że w tym długo wyczekiwanym dniu wszystko dobrze się ułoży. Jej przyjaciele są bardzo „nieogarnięci” – wszyscy znają się bardzo dobrze, a mimo tego nie wiedzą jak zachować się w swoim towarzystwie. Samo wesele wywiera wiele emocji na tych znajomych, ale to, co przynosi noc, jest zupełnie nieoczekiwanym zdarzeniem. Każdy singiel znajduje sobie jedną osobą, z którą chce spędzić czas.

Gdyby zgłębić się bardziej w opowieść pani Goldstein, to książka okazałaby się bardzo płytkim utworem – dlatego też nie będę tego robić. Niewątpliwie nie należy do takich, które nauczyłyby nas czegoś w życiu, jest po prostu lekka i sprawia, że przy każdej stronie można co chwilę uśmiechać się pod nosem. Opowieść jest komiczna, pełna zwrotów akcji i wielu ciekawych scen. W kilku momentach byłam zdziwiona tym, co robią bohaterowie. Mieli swoje trzydzieści lat (a nawet więcej) a zachowywali się jak dzieci. Nie umieli podołać najprostszym problemom. Gdyby przyjrzeć się temu bardziej, to można byłoby stwierdzić, że są po prostu zagubieni. Wszystko działo się szybko – pojawiło się bardzo dużo nieprzemyślanych zachowań bohaterów. Cała fabuła książki jest skupiona na przygotowaniach do ślubu, samej uroczystości, imprezie oraz nocy. Nikt ze starych znajomych nie spodziewałby się, że w ciągu jednej doby będzie zadawał sobie tyle pytań dotyczących miłości i przede wszystkim przeszłości. Dzieje się tak, ponieważ spotkali osoby, z którymi kiedyś łączyło ich coś więcej. Spodobał mi się sposób, w jaki autorka zastanawia się nad sensem miłości, a nawet samego życia.

Pani Goldstein przedstawiła książkę w nietypowy sposób. Każdy rozdział dotyczył innego bohatera, ale nie był pisany bezpośrednio z jego punktu widzenia. Narracja nadal była trzecio osobowa, ale te kilka stron poświęcała tylko tej jednej postaci. Za to należy się plus. Wszyscy bohaterowie różnili się od siebie. Pod względem charakteru oczywiście, bo o wyglądzie prawie nic nie wiadomo. Jedni byli wybuchowi, chwytali życie, niczym się nie przejmowali, a inni za bardzo przejmowali się swoim życiem. Uważam, że większa część książki jest skupiona na Haanah – przyjaciółce Bee. To właśnie jej problemy są najbardziej brane na tapetę, ale to także ona najwięcej narozrabiała. Powiem, że przy rozdziałach zatytułowanych „Hannah” najwięcej się śmiałam. Myślę, że inni czytelnicy także. Jak wspomniałam wcześniej, książka opowiada o problemach dotyczących singli. Jak się okazuje, ich życie nie jest usłane różami. Oni także doznali kiedyś miłości. Jedni stracili ją przez swoje zachowanie, a niektórzy sami spowodowali, że została im „odebrana”.

Utwór bardzo dobrze nadaje się na chwile, kiedy czytelnik chce się zrelaksować i przeczytać coś lekkiego, bez większego przekazu. Książka ma w sobie wiele humoru, zwrotów akcji i ciekawych bohaterów. Dodatkowo, została zapisana w bardzo ciekawy sposób. Nie jest obszerna, przecież dwieście trzydzieści trzy strony można pochłonąć w dwa dni. Mogę ją polecić młodym czytelnikom, jak i tym starszym. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.

Każdy z nas przynajmniej raz w życiu spotkał się z określeniem „singiel”. Kim jest taka osoba? Nie koniecznie samotna, przede wszystkim niezależna i wola od zobowiązań. W ostatnim czasie bardzo modnie jest być taką osobą. Meredith Goldstein w swojej pierwszej książce przybliża nam problemy takowych osób. Mogłoby się wydawać, że ich nie mają. Przecież nikt od nich nic nie...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
368
364

Na półkach: ,

Autorką tej nieco zwariowanej i niecodziennej powieści, jest Meredith Goldstein. Na co dzień pracuje w redakcji "Boston Globe" w dziale rozrywkowym i kąciku porad miłosnych. Urodzona w New Jersey, obecnie mieszka w Roxbury i bynajmniej nie jest zwyczajną autorką czy kobietą, a o jej "szaleństwie" świadczy choćby fakt, że na swoje trzydzieste urodziny sprawiła sobie maszynę do robienia waty rozmiarów przemysłowych. To lekkie zakręcenie czuć także w jej książce i właśnie to jest jednym z wielu jej plusów.
"Single" to książka, której nie wolno zdecydowanie sądzić po okładce czy nawet opisie z tyłu. Jeszcze przed lekturą sądziłam, że będzie to śmieszna powieść o typowym amerykańskim weselu jakie znamy z filmowych komedii romantycznych, będzie zwariowana grupka przyjaciół, których relacje są delikatnie mówiąc skomplikowane, a całość raczej nie będzie zbyt poważna i na próżno szukać w niej bardziej złożonych problemów. Tymczasem owszem, była to historia zabawna, ale i inteligentna, bo autorka nie wprowadziła nas na typowy ślub, raczej pokazała nam rozterki młodych ludzi, problem samotności, złożonych uczuć, skomplikowanych emocji i dużo głębszej analizy psychologicznej singli. Choć bohaterów było sporo, nikogo nie pominięto, każdy dostał swój "przydział" problemów, swoją trudną historię i szczegółowo zbudowany charakter, dzięki czemu łatwo było wczuć się w ich sytuację i utożsamić z jednym z nich.
Hannah to szefowa castingów w Nowym Jorku. Rob to typowy odludek, Vicky to dekoratorka wnętrz ekskluzywnego centrum handlowego borykająca się z depresją. Wszyscy oni zmuszeni są spotkać się na weselu Bee Evans, panny młodej i sprawczyni całego zamieszania w jednej osobie. Jednak dla grupy przyjaciół z dawnych lat jest to nie tylko kolejna impreza do odhaczenia w kalendarzyku, to także źródło stresu, bo każdy ma coś do ukrycia, coś o czym chciałby zapomnieć i coś, czego unika, a z czym skonfrontować może się na weselu. Jednak również panna młoda ma niemały dylemat, bo jak być szczęśliwą w tak wyjątkowym dniu, kiedy wyczynem godnym herosa jest już samo rozplanowanie miejsc dla gości, a gdzie tu mówić o spotkaniu z nimi i nadziei, że nie będzie większych konfliktów?
Meredith Goldstein doskonale ukazała problemy współczesnych, młodych singli. W swojej powieści nie tylko zawarła trochę humorystycznego podejścia do życia Amerykanów, ale i świetnie ukazała głębsze rozterki uczuciowe jakie często się pod tym humorem kryją. Bohaterowie są w różnych momentach życia, mają różne problemy i inaczej widzą wiele spraw, jednak wszystkich łączy brak stabilności, niezdecydowanie i błądzenie w życiu. Nie tylko świetnie się zrelaksowałam, ale i zagłębiłam w umysły młodych, samotnych osób, a powieść ta na pewno nie jest tylko ukazaniem wesela w typowo amerykański sposób, ale i mądrą i momentami refleksyjną historią o tym, że nikt nie chce być samotny, choć czasami trudno jest być z drugą osobą.

Autorką tej nieco zwariowanej i niecodziennej powieści, jest Meredith Goldstein. Na co dzień pracuje w redakcji "Boston Globe" w dziale rozrywkowym i kąciku porad miłosnych. Urodzona w New Jersey, obecnie mieszka w Roxbury i bynajmniej nie jest zwyczajną autorką czy kobietą, a o jej "szaleństwie" świadczy choćby fakt, że na swoje trzydzieste urodziny sprawiła sobie maszynę...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
701
605

Na półkach:

Organizujesz własne wesele i stawiasz sobie za punkt honoru, aby nawet najdrobniejszy detal był przemyślany i w każdym calu dopracowany. I nagle pojawia się kwestia usadzania gości – z większością nie masz problemu, ale prawdziwą udręką okazuje się rozmieszczenie przy stolikach singli. W jakim miejscu zaznaczyć ich na skomplikowanym diagramie, aby nie czuli się niekomfortowo i niezręcznie? Przed takim dylematem staje Bee – przyszła panna młoda, która za niespełna 48h ma wyjść za mąż za Matta.

Całość sytuacji komplikuje fakt, że owi single, to mieszanka iście wybuchowa po której można spodziewać się wszystkiego. Hannah realizuje się zawodowo – jest szefową castingów i jej zadanie polega na wybieraniu odpowiednich osób do konkretnych ról. Wprawdzie do tej pory zajmowała się raczej reklamami i produkcjami niszowymi, ale akurat teraz czeka na informację, która może sprawić, że jej kariera nabierze tempa. W życiu osobistym perspektywy ma za to raczej nieciekawe – nadal przeżywa rozstanie ze swoim chłopakiem Tomem, który na dodatek ma pojawić się na weselu ze swoją nową dziewczyną. Nie dziwi więc fakt, że przyprawia to Hannah niemal o nerwową zapaść. Tym bardziej, że u jej boku nie ma żadnego męskiego ramienia na którym mogłaby się w tej sytuacji oprzeć.

Właściciel owego ramienia jednak istnieje i chociaż nie jest partnerem Hannah, to miał stanowić dla niej zbawienne wsparcie w tym dniu. Wprawdzie od czasu studiów i przelotnego romansu ich kontakty jakoś się rozluźniły, ale pozostał pewien sentyment i pisane od czasu do czasu maile czy rozmowy telefoniczne. Rob, bo o nim mowa, niestety nie ma zamiaru zjawić się na weselu, a jedyna istota, której poświęca znaczną część swojego czasu i prawdziwego uczucia to kundelek z epilepsją o imieniu Liz.

Vicky nie gra na gitarze – to pewne – chociaż wszędzie taszczy ze sobą futerał od tego instrumentu. W środku znajduje się przedmiot raczej niezwiązany z muzyką, chociaż tak jak i ona ma działać kojąco na duszę. Ta w przypadku Vicky jest od dłuższego czasu udręczona i naznaczona depresją, a specjalna lampa, którą stosuje ma jej pomóc z tym stanem walczyć. Nieodłącznym atrybutem są w jej przypadku także książki V.C. Andrews, które z lubością czyta, marząc o namiętnym i pełnym pasji romansie.

Joe nie jest singlem w ścisłym tego słowa znaczeniu. W domu czeka na niego partnerka, której jednak jakoś nie miał ochoty zabierać ze sobą na wesele. Sam zresztą raczej nie tryska entuzjazmem na myśl o spotkaniu chociażby swojej szwagierki (a matki panny młodej), która nigdy nie darzyła go, delikatnie mówiąc, sympatią. Ten niezwykły korowód nietuzinkowych postaci zamyka Phil – facet, który znalazł się na uroczystości zupełnie nie znając pary młodej. Ze względu na matkę, z którą łączą go zażyłe stosunki (będące jednocześnie jedną z przyczyn rozstania z ostatnią dziewczyną) postanawia zjawić się na uroczystości i reprezentować ją na jej prośbę.

Nie szukałam w tej książce wzniosłych emocji, niezapomnianych bohaterów czy poruszającej do głębi serca historii. I tych elementów rzeczywiście tutaj nie było. Czytelnik otrzymuje za to dosyć ciekawe i na swój sposób wyraziste postacie, których myśli może poznawać dzięki zmieniającej się narracji. Sama fabuła nie jest specjalnie zaskakująca, ale mimo że akcja toczy się głównie wokół wesela, to dzięki retrospekcjom mamy okazję spojrzeć również w przeszłość tytułowych singli. Meredith Goldstein całość tej historii okrasiła jeszcze szczyptą, głównie sytuacyjnego, humoru i koniec końców otrzymujemy może nie danie główne, które zachwyci wysmakowany gust literacki prawdziwych smakoszy ambitnych książek, ale lekką niezobowiązującaąprzystawkę.

Nie jest to z pewnością pozycja, która na długo zapadnie mi w pamięć czy zmusiła mnie do jakiś większych refleksji. Potraktowałam ją jako niewymagającą lekturę, która ma dostarczyć rozrywki i właściwie nic poza tym. Nie doszukiwałam się między stronami jakiegoś głębszego sensu i w moim odczuciu raczej go tam nie było. Oczywiście nie znaczy to, że ktoś inny nie może dostrzec w niej więcej. Dla mnie była przyjemnym przerywnikiem pomiędzy nieco bardziej emocjonującymi i poruszającymi lekturami.

http://k-recenzjeksiazek.blogspot.com/2013/10/meredith-goldstein-single.html

Organizujesz własne wesele i stawiasz sobie za punkt honoru, aby nawet najdrobniejszy detal był przemyślany i w każdym calu dopracowany. I nagle pojawia się kwestia usadzania gości – z większością nie masz problemu, ale prawdziwą udręką okazuje się rozmieszczenie przy stolikach singli. W jakim miejscu zaznaczyć ich na skomplikowanym diagramie, aby nie czuli się...

więcej Pokaż mimo to

2

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Single


Reklama
zgłoś błąd