Sztuka uprawiania róż z kolcami

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The Care and Handling of Roses with Thorns
- Data wydania:
- 2013-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2013-01-01
- Liczba stron:
- 440
- Czas czytania
- 7 godz. 20 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788375955323
- Tłumacz:
- Anna Jędrzejczyk
Sztuka uprawiania róż z kolcami to pogodna i mądra opowieść o więzach rodzinnych, przyjaźni i prawdziwej pasji, która pozwala rywalizować z najlepszymi.
Gal to przewlekle chora na nerki nauczycielka biologii, która ma nietypowe hobby: krzyżuje z powodzeniem rzadkie i piękne odmiany róż. Wszystko się zmienia, gdy w jej poukładanym i nieco nudnym świecie ląduje niespodzianie jej nastoletnia siostrzenica, spragniona rodzinnego ciepła i poczucia bezpieczeństwa.
Nagle okazuje się, że nie wszyscy ludzie wokół Gal są jej wrogami – być może ona sama pokazywała im tylko kolce. Powoli, krok po kroku świat pokazuje swoje jaśniejsze oblicze: jest szansa na zwycięstwo w zawodach hodowców, pogodzenie się z siostrą, a nawet na miłość.
Kup Sztuka uprawiania róż z kolcami w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Sztuka uprawiania róż z kolcami
Poznaj innych czytelników
319 użytkowników ma tytuł Sztuka uprawiania róż z kolcami na półkach głównych- Przeczytane 164
- Chcę przeczytać 155
- Posiadam 59
- 2013 14
- Ulubione 11
- 2014 5
- Egzemplarze recenzenckie 4
- Recenzenckie 4
- Od wydawnictwa 3
- Wymienię 3
Tagi i tematy do książki Sztuka uprawiania róż z kolcami
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Sztuka uprawiania róż z kolcami
Bóg mnie nie nienawidzi bardziej niż kogokolwiek innego. Dobrzy ludzie umierają, a okrutni wiodą beztroskie życie. On się raczej do niczego nie wtrąca. Taka jest cena wolnej woli. Nie jesteśmy pionkami w grze.






























OPINIE i DYSKUSJE o książce Sztuka uprawiania róż z kolcami
Oto książka, która latami spoglądała na mnie z wyrzutem, a ja - mimo gorących zapewnień znajomej - bałam się po nią sięgnąć, by nie doznać w takiej chwili nic poza kolejnym rozczarowaniem. Tak długo niepotrzebnie odwlekałam tę podróż. A może to właśnie dzięki temu trafiłam na wyjątkowy moment, by móc w pełni cieszyć się jej treścią? Może czytając ją w szpitalu zyskała inny wymiar? Filtrujemy treści przez własne doświadczenia, emocje czy tego chcemy czy nie, a co też niesie niebagatelny wpływ na walory czytanego tekstu. Książka staje się pocieszeniem w chwilach zwątpienia, książka potrafi odciągnąć uwagę od problemów, czasem daje słodką satysfakcję jak po zjedzeniu ciastka. "Sztuka uprawiania róż z kolcami" w pierwszej chwili wydawała się być lekką opowiastką o zamiłowaniu do pielęgnacji kwiatów, w toku zyskiwała coraz większy potencjał na dramat chorego człowieka. Jest tutaj wszystkiego po trochu, jak w życiu, podróż nie jest jednostajna i nie odbywa się jednym torem.
Bohaterka wiedzie życie dyktowane pobytami w szpitalu, uciążliwymi dializami i oczekiwaniem. Nie da się tego zepchnąć na margines, chociaż pasja do hodowli róż i tworzenia nowych odmian zdaje się przyćmiewać tę niewygodną prawdę. Zawodowo Galilee Garner to zasadnicza nauczycielka biologii w prywatnej szkole, która nie chce iść na ustępstwa. Jest świadoma, iż wymagania względem uczniów owocują sukcesami w dalszej edukacji. Nie chce rezygnować z czegokolwiek ze względu na swój stan, nie daje forów innym, nawet przyjaciółce Darze. Taka już jest, bezkompromisowa. Na pewno nie można jej odmówić pasji w działaniu. Jest oschła, trzyma ludzi na dystans i myślę, że to charakterystyczne dla tych, którzy zmagają się z bólem na co dzień, bo ten zdecydowanie nas osłabia zarówno fizycznie jak psychicznie.
(...)
"Sztuka uprawiania..." jest ciekawa również z tego powodu, iż przedstawiana obecnie sytuacja staje się skomplikowana przez podesłanie do rodziny na kilka miesięcy Riley. Trzydziestosześcioletnia kobieta, żyjąca wedle ustalonego schematu zyskuje kolejny obowiązek. Pogubiona nastolatka nie może być tym, co uwzniośli jej życie, prawda? Uczymy się przez całe życie właśnie dzięki ludziom, którzy stają na naszej drodze. I to właśnie dzięki obecności Riley nasza bohaterka może pewne sytuacje i zachowania siostry poddać ponownej głębszej analizie i mimo iż dostrzega niesprawiedliwość w ocenie to nadal będzie ją uważać za nieodpowiedzialną.
Z przyjemnością śledzi się poczynania bohaterów, którzy nie są nachalni wobec siebie, co czyni fabułę spowolnioną, jednocześnie lekko kreślącą zawiłości powstające między nimi. George Morton - nowy nauczyciel, który pojawia się w tym samym czasie w szkole, gdy przybywa siostrzenica Gal i wcale nie zamierza jej we wszystkim przytakiwać. Mark Walters - starszy pacjent, który zyskuje pierwszeństwo w kolejce po przeszczep nerki, co powoduje ogromny sprzeciw bohaterki na taką niesprawiedliwość. Do tego dr O'Malley, która wydaje się być jej nieprzychylna i działa jakby z zamiarem pozbawienia jej ratunku. Różne zdarzenia, nawet te związane z hodowlą róż i dzieleniem się swoją wiedzą pokazują, ze czasem zostajemy oszukani przez tych, którym zawierzamy. Ale Margaret Dilloway wskazuje też drugą dobrą stronę natury ludzkiej, bo przecież gdy trzeba to potrafimy się jednoczyć, zawsze ktoś przy nas jest, wystarczy poprosić i przyjąć pomoc.
"Sztuka uprawiania róż z kolcami" to wyważona historia, z której nie wylewa się żal i rozpacz, a cierpienie jest okraszone słońcem i tym szczególnym promieniem płynącym od ludzi.
Całość: https://nakanapie.pl/recenzje/pielegnacja-roz-pielegnacja-ludzkich-serc-sztuka-uprawiania-roz-z-kolcami
Oto książka, która latami spoglądała na mnie z wyrzutem, a ja - mimo gorących zapewnień znajomej - bałam się po nią sięgnąć, by nie doznać w takiej chwili nic poza kolejnym rozczarowaniem. Tak długo niepotrzebnie odwlekałam tę podróż. A może to właśnie dzięki temu trafiłam na wyjątkowy moment, by móc w pełni cieszyć się jej treścią? Może czytając ją w szpitalu zyskała inny...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jest dobra książka. Nie wspaniała, ale po prostu dobra, dobrze się ją czyta, bohaterowie ciekawie zarysowani, nie dzieje się wiele, mimo to opowieść jest wciągająca. Moja mama również jest dializowania, więc bohaterka była mi bliższa. W ogóle główna bohaterka, Gal, to bardzo ciekawa postać, z przyjemnością poczytałabym o niej więcej. Miła obyczajowa książka na długie zimowe wieczory.
To jest dobra książka. Nie wspaniała, ale po prostu dobra, dobrze się ją czyta, bohaterowie ciekawie zarysowani, nie dzieje się wiele, mimo to opowieść jest wciągająca. Moja mama również jest dializowania, więc bohaterka była mi bliższa. W ogóle główna bohaterka, Gal, to bardzo ciekawa postać, z przyjemnością poczytałabym o niej więcej. Miła obyczajowa książka na długie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOkazuje się, że świat róż, wszystko, co wiąże się z ich uprawą może być naprawdę fascynujące. Ich kruchość jest porównywalna z życiem osób, które czekają na przeszczep. Jest to historia o pasji, przede wszystkim pasji życia. Polecam
Okazuje się, że świat róż, wszystko, co wiąże się z ich uprawą może być naprawdę fascynujące. Ich kruchość jest porównywalna z życiem osób, które czekają na przeszczep. Jest to historia o pasji, przede wszystkim pasji życia. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytuł tej książki od razu skojarzył mi się ze smutnymi słowami kończącymi piosenkę Mały książę śpiewaną przez Katarzynę Sobczyk:
W świecie, gdzie nikt nie kochał róż,
na zawsze ktoś pozostał sam.
Dokładnie tak, jak główna bohaterka – Gal. Bardzo wymagająca nauczycielka biologii w szkole, gdzieś w środkowej Kalifornii USA. Kobieta dopiero trzydziestosześcioletnia, ale zachowująca się, jak wiekowa osoba przekonana, że urodziła się już dorosła. Częściowo takie nastawienie wymusiła na niej przewlekła choroba nerek, traumatyczne doświadczenie nieudanego przeszczepu, życie pod ścisłym rygorem dializ i w ciągłym lęku oraz oczekiwaniu na kolejny przeszczep, a także podporządkowanie jego trybu surowym zasadom i normom człowieka racjonalnego, sceptycznego, krytycznego wobec siebie i innych, często uwidacznianego przez nią w takich zdaniach – "Mówi się, że poczucie szczęścia jest dokładną odwrotnością inteligencji. Im człowiek głupszy, tym szczęśliwszy". Gal zawsze stawiała na inteligencję. Jej nieprzystępna, oschła osobowość z dominującym aspektem dorosłego, w której nie było marginesu dla działań spontanicznych, nieprzewidywalnych, niezaplanowanych, a tym bardziej szalonych, nie zjednywała jej osób przychylnie do niej nastawionych, używając języka dyplomacji.
Wręcz przeciwnie.
Zrażała do siebie wszystkich, z którymi miała kontakt, czy to w miejscu zamieszkania, czy w pracy, a tych, którzy byli przy niej, jak jej przyjaciółka Dara, raniła, wystawiając ich cierpliwość na ciągłe próby wytrzymałości i testy tolerancji. Gal przypominała suchy, uśpiony krzew różany o nikomu nieznanym kolorze płatków i zapachu, za to z mnóstwem bardzo ostrych kolców.
I właściwie, jeśli jej to samej nie przeszkadzało, bo nie miała świadomości własnej, ukrytej urody wewnętrznej, to można byłoby powiedzieć, że to wina otaczających ją ludzi. Ich lenistwa w staraniu się ujrzenia jej wnętrza. Niechęci do dopatrywania się w niej piękna. Uporczywe widzenie tylko kolców. Sama dałam się złapać w tę pułapkę logiki myślenia Gal. Całkowicie przekonała mnie do spojrzenia na człowieka, że uroda nie powinna być czynnikiem decydującym o chęci poznawania innych. I nie jej to wina, że żyje w świecie, gdzie nikt nie kocha róż. Jego strata! Zostanie sama na zawsze!
I w tym momencie zaczęło mi coś nie pasować.
Sytuacja przypominała trochę zbuntowane dziecko, które na złość rodzicom odmrozi sobie uszy, nie nosząc czapki. Wówczas przypomniałam sobie o teorii atrybucji, o której Gal mogła nie wiedzieć, a o której ja w jej cynicznym towarzystwie zupełnie zapomniałam. Przecież psychika człowieka jest tak skonstruowana, że jakbyśmy się nie odcinali od wyglądu fizycznego, to właśnie on decyduje w pierwszych kilkunastu sekundach o pozytywnym lub negatywnym nastawieniu do właśnie ujrzanej osoby, o naszym zainteresowaniu się nią lub nie, do chęci kontynuowania znajomości. To ten kwiat w rozkwicie, a nie kolce, przyciąga do nas innych, by dać dopiero szansę ukazania się potem w pełnej odsłonie naszej osobowości. Gal takiej szansy nie dawała nikomu. Twierdziła niezmiennie, stukając się w skroń – "Wszystko, czego potrzebuję, jest tutaj. […] Nie na zewnątrz".
Do czasu.
Nie ona jedna natury nie zdołała przechytrzyć rozumem. W jej życiu pojawiła się bowiem piętnastoletnia siostrzenica Riley, wprowadzająca w jej uporządkowane życie, totalne zamieszanie. Zwłaszcza w sferze emocjonalnej. Poglądy dziewczyny, manifestowane wyrażaniem osobowości w zachowaniu i ubiorze oraz nowa sytuacja w relacjach dziecko-opiekun stały się przyczyną przemiany Gal. Po wpływem nastolatki kobieta zaczęła postrzegać siebie, swoje kontakty z innymi, przyjaźń z Darą, a zwłaszcza relacje z własną siostrą, przez zupełnie inny, nowy pryzmat. W efekcie główna bohaterka, wykorzystując powieściową metaforę, wyszła z uśpienia, rozkwitła, jak suchy krzew różany po długiej zimie. Na efekty w życiu osobistym i zawodowym jej nowej osobowości nie czekałam długo.
To optymistyczna opowieść, która wprowadza przeciwstawny pogląd zawarty w przytoczonych na początku słowach piosenki. Dedykowana zwłaszcza tym czytelnikom, którzy żyją emocjonalnie uśpieni w poukładanym świecie rządzonym przez rozum, oddając się z pasją hobby, lokując w nim wszystkie swoje uczucia tak, jak Gal w uprawę róż, twierdząc – "róże są dla mnie freudowskim substytutem życia miłosnego". Nie bez powodu to właśnie róże zostały wybrane przez autorkę do budowania metafory osobowości człowieka. Zestawienie ich uprawy, pielęgnacji, tworzenia kolejnych odmian i w efekcie uzyskanie nowego gatunku z niepowtarzalnym kwiatem o urzekającym zapachu, miało stworzyć wzajemne, symboliczne odniesienia do człowieczej osobowości, by dobrze zrozumieć kruchość, delikatność, nieprzewidywalność i czasochłonność zachodzących zmian w psychice ludzkiej, tak podobnej do uprawy róży.
Jednak Gal nie była jedyną osobą, która zmieniła się w tej powieści. Była jeszcze jej siostra, siostrzenica i wiele innych osób.
Byłam i ja.
Czytelniczka, która odrzuciła pesymistyczne słowa piosenki i zrozumiała motto Alphonse’a Karra, wprowadzające do tej powieści:
"Niektórzy ciągle narzekają na róże, że mają kolce.
Ja jestem wdzięczny za to, że kolce mają róże".
Idzie wiosna. Pokażmy, po tej długiej zimie (dosłownie i w przenośni) swoje kwiaty, ale też nie okaleczajmy się, usuwając kolce. Bądźmy zwłaszcza my, kobiety, jak prawdziwe, naturalne róże, które mają zarówno kwiaty, jak i kolce. Dokładnie w takiej kolejności.
Nigdy odwrotnie!
naostrzuksiazki.pl
Tytuł tej książki od razu skojarzył mi się ze smutnymi słowami kończącymi piosenkę Mały książę śpiewaną przez Katarzynę Sobczyk:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW świecie, gdzie nikt nie kochał róż,
na zawsze ktoś pozostał sam.
Dokładnie tak, jak główna bohaterka – Gal. Bardzo wymagająca nauczycielka biologii w szkole, gdzieś w środkowej Kalifornii USA. Kobieta dopiero trzydziestosześcioletnia, ale...
Sama nie wiem czego się spodziewałam po tej książce, chyba banalnej, lekkiej historii a okazała się wspaniałą powieścią. Nie brak w niej emocji. Rozdział goni rozdział. Jest tu opisana mądra, wzruszająca historia, a bohaterowie są z krwi i kości. Pozostaje w pamięci.
Sama nie wiem czego się spodziewałam po tej książce, chyba banalnej, lekkiej historii a okazała się wspaniałą powieścią. Nie brak w niej emocji. Rozdział goni rozdział. Jest tu opisana mądra, wzruszająca historia, a bohaterowie są z krwi i kości. Pozostaje w pamięci.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzydziestosześcioletnia Galilee Garner jest nauczycielką biologii w prywatnej katolickiej szkole oraz niezwykłą pasjonatką wszystkiego, co tylko z różami związane. Krzyżuje różne gatunki i pragnie aby udało jej się stworzyć idealną odmianę godną pierwszej nagrody, chce wyhodować zupełnie nowy kwiat o nazwie Hulthemia. Marzy o patencie dla siebie oraz przyjęciu róży do ogrodów testowych Amerykańskiego Towarzystwa Różanego, które polega na wybraniu najlepszej rośliny, która w różnych warunkach poradzi sobie najlepiej przez dwa lata. To działanie wymaga wiele wytrwałości, a nade wszystko gigantycznych pokładów cierpliwości.
Ostatniego nauczyła się już walcząc o swoje zdrowie oraz życie, gdyż od dzieciństwa jest stałą bywalczynią szpitali, od kiedy nerki odmówiły jej posłuszeństwa, obecnie ma za sobą dwa przeszczepy i lata dializowania. Teraz czeka ją następny przeszczep, a w kolejce o jedno miejsce wyprzedza ją starszy pan Walters, który poprzez własne zaniedbania, głównie alkoholizm ma większe szanse na znalezienie dawcy niż Gil. Nic dziwnego, że ta sytuacja ją przerasta wywołując przygnębienie oraz zniechęcenie do dalszego leczenia.
"(...) Wszystko wydaje mi się bezsensowne - to się nigdy nie skończy, jeśli nie mam szans na nową nerkę. Przez resztę życia - bez względu na to, ile czasu mi zostało - będę musiała przyjeżdżać tu co drugi dzień. Nie chcę nawet o tym myśleć. Myślę za to o grzybie zagrażającym moim kwiatom, o hulthemiach, o tym, że muszę zadzwonić do Byrona. Tylko to sprawia, że jeszcze nie zwariowałam. (...) - [str.217]
Wygląda na to, że musiała znaleźć sobie czasochłonne hobby, żeby wyrzucić z głowy toksyczne myśli o chorobie. Czy to jej pomogło? Jak na kobietę tak młodą, jest wyjątkowo bezpośrednia, a także surowa i wymagająca. Zdołała zaprzyjaźnić się tylko z jedną osobą, mianowicie nauczycielką sztuki, Darą, którą potrafi bezlitośnie wykorzystywać do pomocy. Uznaje, że po prostu tak trzeba. Z tego powodu wynikają spory pomiędzy obiema kobietami.
Wypływają na powierzchnię problemy rodzinne, kiedy odwiedza ją siostrzenica Riley. Nieodpowiedzialność siostry doprowadzała od lat do niesnasek, a teraz jako młoda matka nie potrafi zorganizować swojego życia na tyle, aby znalazło się w nim miejsce dla wymagającej troski i miłości córki. Dlatego odsyła nastolatkę tutaj, aby ułatwić sobie trudną dla każdego sytuację. Nawet nie przeszło jej przez myśl, że Gil musi skupić się głównie na odzyskaniu zdrowia, na męczących dializach i odzyskiwaniu po nich sił. Jak odnajdą się pod jednym dachem? Samotnica Gil razem ze swoją spragnioną czułości Riley...
"Sztuka uprawiania róż a kolcami" to współczesna powieść obyczajowa, która nie jest łatwym ani prostym czytadłem. Głęboko porusza, zmusza do refleksji nad własnym życiem. Po tej lekturze każdy zaczyna zastanawiać się nad tym, ile tak naprawdę posiada. Potrafi bardziej docenić ludzi wokół siebie, swoje zdrowie, rodzinę, przyjaźń, a także siłę miłości. Narratorem jest Gil, która opisuje własne wrażenia oraz odczucia względem innych osób. Takie rozwiązanie osobiście bardzo lubię, gdyż jasno i wyraźnie zostają przedstawione wydarzenia z perspektywy najważniejszej postaci, bez gdybania i domysłów. Pomysł na książkę zrodził się w głowie autorki po śmierci szwagierki, której trzykrotnie przeszczepiono nerkę, a pomimo to ostatecznie przegrała walkę z chorobą. To lektura o wielkiej prawdziwej pasji, która pokazuje, że marzenia naprawdę się spełniają. Trzeba tylko głęboko w to wierzyć. Gdyby oceniać książkę po okładce, z pewnością nie przyciąga swoją niepozornością, ba - prostotą wręcz, a jednak ma w sobie coś, co mogłoby czytelnikowi umknąć. Zachęcam do sięgnięcia po nią i bacznej, mądrej analizy.
Trzydziestosześcioletnia Galilee Garner jest nauczycielką biologii w prywatnej katolickiej szkole oraz niezwykłą pasjonatką wszystkiego, co tylko z różami związane. Krzyżuje różne gatunki i pragnie aby udało jej się stworzyć idealną odmianę godną pierwszej nagrody, chce wyhodować zupełnie nowy kwiat o nazwie Hulthemia. Marzy o patencie dla siebie oraz przyjęciu róży do...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodchodziłam do tej książki jak do przysłowiowego jeża.Bałam się,że będzie to o chorobie,szpitalach,beznadziejności i użalaniu się nad sobą.
Mile się zdziwiłam.
Główna bohaterka Gal fakt choruje przewlekle i nie zawsze zasługuje na medal za bycie najmilsza osoba na świecie ale to tylko jeden z wątków.
Hobby Gal są róże.Sama uwielbiam te kwiaty i w moim ogrodzie zajmują na prawdę dużo miejsca ale chyba nie potrafiłabym z taka miłością i czułością o nich mówić i myśleć.Choć róże są jednym z głównych wątków tej książki to nie jest to poradnik ogrodnika (choć może ci którzy zajmują się krzyżówką róż mogą się z niej czegoś dowiedzieć)
Tak naprawdę to książka o ludziach o przyjaźni o rodzinie i o nadziei.
Chyba najbardziej właśnie o nadziei.Nie ważne,że chorujesz od lat,nieważne,że nie zawsze wygrywasz,nieważne,że za płotem masz marudną sąsiadkę ważne,że zawsze jest NADZIEJA i są blisko ciebie ludzie którzy razem z Tobą wierzą i mają NADZIEJĘ.
Podchodziłam do tej książki jak do przysłowiowego jeża.Bałam się,że będzie to o chorobie,szpitalach,beznadziejności i użalaniu się nad sobą.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMile się zdziwiłam.
Główna bohaterka Gal fakt choruje przewlekle i nie zawsze zasługuje na medal za bycie najmilsza osoba na świecie ale to tylko jeden z wątków.
Hobby Gal są róże.Sama uwielbiam te kwiaty i w moim ogrodzie zajmują na...
Czytałam...i przestałam. Nie porwała mnie...
Czytałam...i przestałam. Nie porwała mnie...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBohaterka nie tylko róże uprawia, ale także krzyżuje i bierze udział w konkursach na najlepszą krzyżówkę. Dowiedziałam się między innymi, dlaczego róże kupowane w sklepach coraz słabiej pachną oraz o tym, że niektórym klientom marzą się róże bez kolców. Gal nie sprzedaje swoich róż, jej pasją i marzeniem jest wyhodowanie niezwykłego okazu. Książka zawiera opis dziewięciu miesięcy z jej życia, od marca do listopada, a każdy miesiąc zaczyna się cytatem z kalendarza ogrodniczego hodowcy róż.
Gal jest 36-letnią nauczycielką biologii w szkole prywatnej, pedantyczną, nieustępliwą i wymagającą. Przyjaciółka charakteryzuje ją jako XIX-wieczną pannę, co wydaje się trafne. Gal od dzieciństwa ciężko choruje na nerki, nie może mieć dzieci, każdy dzień jest dniem darowanym, który stara się wykorzystać w pełni. Żyje intensywnie, nawet zbyt intensywnie, zdaniem lekarki, i potrafi żartować na temat swojej nerki. Opis choroby nie powstał w wyobraźni autorki, był starannie omówiony z chorą szwagierką. Z pewnością Gal nie jest ideałem łatwego współżycia z otaczającymi jej ludźmi, ale jest uczciwa i potrafi nawiązywać głębokie relacje, a nawet się zmieniać.
Książka nie przytłacza chorobą, jest - jak Gal - skupiona na tym, co istotne. Czytałam ją z przyjemnością i podziwem dla bohaterki. Długo u mnie leżała, bo z jednej strony intrygował mnie tytuł, z drugiej obawiałam się czegoś "byle jakiego", banalnego. Niepotrzebnie.
Bohaterka nie tylko róże uprawia, ale także krzyżuje i bierze udział w konkursach na najlepszą krzyżówkę. Dowiedziałam się między innymi, dlaczego róże kupowane w sklepach coraz słabiej pachną oraz o tym, że niektórym klientom marzą się róże bez kolców. Gal nie sprzedaje swoich róż, jej pasją i marzeniem jest wyhodowanie niezwykłego okazu. Książka zawiera opis dziewięciu...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam w przydomowym ogrodzie kilka róż, ale zajmuje się nimi moja mama. Mnie osobiście ogrodnictwo nie pasjonuje w ogóle, a wszystkie kwiaty, o ile nie są wykonane z plastiku i tkaniny, więdną w kilka dni, jeśli zostawić je pod moją opieką. Tak, wiem, że nie ma się czym chwalić...
Dla Gal, dość niemiłej (przynajmniej na początku),trzydziestosześcioletniej nauczycielki biologii, róże są wszystkim. Poświęca im każdą wolną chwilę, podporządkowuje im swój plan dnia, zarywa poranki, żeby dopatrywać swoich ulubienic. Dają jej wytchnienie, a praca nad nimi jest jej odskocznią...
Gal bowiem choruje od urodzenia. A od jakiegoś czasu czeka na kolejny przeszczep nerki, który może nigdy nie dojść do skutku ze względu na jej stan zdrowia. Zaczynając książkę, miałam przeczucie, że centralny jej element będzie właśnie stanowić opis choroby Gal. Na szczęście jednak, autorka wyważyła proporcje pomiędzy opisami choroby, pracy przy różach i "momentami rodzinnymi", jak nazywam je na własny użytek.
Bo mamy w książce drugą bohaterkę, która choć z założenia drugoplanowa, szybko wysuwa się na plan równoległy do Gal. Riley, córka siostry Gal. Siostry, która delikatnie mówiąc, nie jest zbytnio przystosowana do dorosłego życia, a tym bardziej bycia matką. Riley pojawia się w życiu Gal... i wywraca je do góry nogami. Jej młodzieńcze postrzeganie świata, inne podejście do wielu spraw, powoduje w Gal powolną przemianę...
Książkę przeczytałam jednym tchem, choć nie jednego dnia ;) Jest dość gruba, ale czyta się naprawdę przyjemnie i już po pierwszych kilku stronach naprawdę wciąga. Mocną stroną są wyraziste charaktery Gal i Riley. Obie naprawdę wiedzą czego chcą, jak o tym powiadomić świat i jak to osiągnąć. Można też się dowiedzieć naprawdę wiele o różach (ok, mi się to nie przydało... ale na pewno przyda się tym, którzy lubią hodować kwiaty). Ogólnie, klimat książki, choć niełatwy, jest naprawdę... pociągający. To nie jest cukierkowa saga rodzinna i to chyba stanowi największy plus tej książki.
Słabsze momenty? Właściwie takich nie zauważyłam. Żałuję tylko, że nie rozwinięto bardziej motywu współzawodnictwa na wystawach kwiatowych między Gal a Byronem. Nie lubiłam typka od początku!
"Sztuka uprawiania róż z kolcami" to naprawdę książka, którą warto (a według mnie trzeba) poznać. Nie zawiedzie nikogo, a może skłoni do przemyśleń. Tych naprawdę odwiecznych. O sens tego, że ciągle tu jesteśmy.
Mam w przydomowym ogrodzie kilka róż, ale zajmuje się nimi moja mama. Mnie osobiście ogrodnictwo nie pasjonuje w ogóle, a wszystkie kwiaty, o ile nie są wykonane z plastiku i tkaniny, więdną w kilka dni, jeśli zostawić je pod moją opieką. Tak, wiem, że nie ma się czym chwalić...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla Gal, dość niemiłej (przynajmniej na początku),trzydziestosześcioletniej nauczycielki...