rozwiń zwiń

Teoria widzenia

Okładka książki Teoria widzenia
Władysław Strzemiński Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie sztuka
253 str. 4 godz. 13 min.
Kategoria:
sztuka
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Literackie
Data wydania:
1974-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1974-01-01
Liczba stron:
253
Czas czytania
4 godz. 13 min.
Język:
polski
Tagi:
malarstwo (teoria)
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Awangardowe Muzeum Masha Chlenova, S. Dreier, Maria Gough, Jennifer R. Gross, Frauke V. Josenhans, Wassily Kandinsky, Katherine, EI LIssitzky, Sandra Loschke, Kazimierz Malewicz, Daniel Muzyczuk, J. Myers, Agnieszka Pindera, Aleksandr Rodczenko, Przecław Smolik, Société Anonyme, Władysław Strzemiński, Jarosław Suchan, Marcin Szeląg, Dawid Szterenberg, J. Szupińska, Rebecca Uchill, Tomasz Załuski
Ocena 0,0
Awangardowe Mu... Masha Chlenova, S. ...
Okładka książki Powidoki życia. Władysław Strzemiński i prawa dla sztuki Paulina Kurc-Maj, Christina Lodder, Jarosław Lubiak, Paweł Mościcki, Agnieszka Rejniak-Majewska, Władysław Strzemiński, Andrzej Szczerski
Ocena 0,0
Powidoki życia... Paulina Kurc-Maj, C...
Okładka książki Kompozycja przestrzeni. Obliczenia rytmu czasoprzestrzennego Katarzyna Kobro, Władysław Strzemiński
Ocena 8,0
Kompozycja prz... Katarzyna Kobro, Wł...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,8 / 10
72 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
57
4

Na półkach:

Czytałem wiele pozytywnych opinii na temat tej książki, więc jako osoba interesująca się projektowaniem graficznym, postanowiłem ją przeczytać. No i... była to totalna sieczka dla mojego mózgu. Nie pamiętam kiedy tak się męczyłem czytając cokolwiek. Przeskakiwanie między wątkami, pseudonaukowy język, lanie wody, powtarzanie się, zdania ciągnące się na kilka linijek. Do tego ciągle powtarzane "mieszczaństwo", "feudalizm", "klasa" i tak w kółko. Zdarzało się, że czytałem kilka stron pod rząd, na których treść nie miała żadnego sensu. Dla porównania "Człowiek i jego znaki" Frutigera to też ciężka książka, ale czyta się ją przyjemnie i z zaciekawieniem.

Przykładowy fragment, który trochę podsumowuje to co napisałem wyżej (tak mniej więcej wygląda 3/4 książki):
"Impresjonizm należy krytykować nie ze stanowiska scholastycznych "bytów samych w sobie", lecz ze stanowiska materializmu historycznego, określając historycznie wyznaczoną klasową ograniczoność poznania dostępnego klasie mieszczańskiej, określając niewystarczalność metody empirycznej, tego poznawczego narzędzia klasy mieszczańskiej, określając historycznie uwarunkowane granice materializmu mieszczańskiego - najwyższego punktu, jaki osiągnęła ta klasa w ciągu swego rozwoju"

Żeby nie było, udało mi się wynotować także trochę ciekawych informacji, ale ciężko było je wydobyć z otchłani tego bełkotu.
Podsumowując - "Teorię widzenia" polecam tylko masochistom i prawdziwym fanatykom sztuki. Przeciętny człowiek dużo z niej nie wyniesie.

Czytałem wiele pozytywnych opinii na temat tej książki, więc jako osoba interesująca się projektowaniem graficznym, postanowiłem ją przeczytać. No i... była to totalna sieczka dla mojego mózgu. Nie pamiętam kiedy tak się męczyłem czytając cokolwiek. Przeskakiwanie między wątkami, pseudonaukowy język, lanie wody, powtarzanie się, zdania ciągnące się na kilka linijek. Do tego...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
137
81

Na półkach:

Integracja i dezintegracja, perspektywa i jej zaburzenia, rytmika i światłocienie, balans i chropowatość, kompozycja i dekompozycja, stapianie i wyostrzanie granic – o tym m.in. pisze autor.

Niby nudne, monotonne, przeintelektualizowane wyjaśnienia ubrane w język naukowy, czy też metanaukowy, wyjaśnienia niemal banalne, czasem wydziwione, niedorzeczne lub nawet wyabstrahowane za bardzo, wprost przewartościowane, zagmatwane …niby precyzyjny i syntetyczny wykład – częstokroć niemal stechiometryczny. Taki suchy! Pełen dziwadeł jednak – idei niewiadomego pochodzenia. Zbyt dogmatyczny… Najeżony! Buńczuczny! Niby nie dla nas, niby nie do nas… A jednak treść stopniowo zabiera czytelnika w ciekawe regiony, wabi, zachwyca. Niesie przyjemność. Uświadamia: Jak zrozumieć, co się widzi? Czy odwzorowywać wprost? Jak pytać? Jak analizować formę…

Profesor Władysław Strzemiński niejako zaprasza nas w podróż ku zrozumieniu istoty filtrowania rzeczywistości przez aparat percepcyjny. Rysujący rozkłada rzeczywistość na fragmenty i je – te elementy – scala na nowo; promuje pewne składniki przedmiotów. Artysta ma być rodzajem analizatora, on jest fenomenem, aparatem, mechanizmem przetworzeń, zakończeniem „pędzla”, który oddaje rzeczywistość zastaną nie wprost i ubiera ją w treści nowe, trudno uchwytne. Malarz stosując rozmaite techniki i aberracje, konstrukty, faktury, deformacje, uproszczenia, tła, wybiegi, formalizmy… zwraca uwagę na nowe aspekty tego, co widzi on sam, gdy rzutuje na płótno obraz otoczenia (tego fizycznego, namacalnego otoczenia lub wydobywanego z wnętrza, otoczenia wyobrażonego, emocjonalnego).

Patrzeć można różnie. Rozumieć też można na wiele sposobów. Subiektywność i swoiste dla tego czy innego artysty, epoki, regionu, stylu itp. środki wyrazu mogą nas zaskakiwać, być niejasne. Wszystko to bierze się z możliwej lub niemożliwej arbitralności wyboru ważności danego aspektu opisu – elementu kluczowego dzieła wizualnego.

Strzemiński z jednej strony starta się rzeczy nieco systematyzować, a z drugiej płynie ku własnemu situ przez które spogląda. Czy jest ono obiektywne? Dzięki temu, że nie jesteśmy jego studentami nie jest to aż takie ważne. Dostrzegamy raczej w treści potencjał, a ściślej propozycję… jak można spoglądać, jak warto się zachwycać, jak dalece warto być zadowolonym, że coś widzimy i traktować to, co do nas dociera jako zjawisko estetyczne – bawić się percepcją – zmieniać perspektywę i kryteria.

Autor ukazuje jak historia, otoczenie, ogólny odbiór i przyjęta estetyka wpływa na percepcję tłumów – globalną ocenę dzieła sztuki, i jak to czyni zbyt często bezwartościowym tworem ową nową estetykę, nowe spojrzenie.

Dodatkowo, wiele znaczą także umiejętności artysty lub materiały z jakich może on korzystać w danym momencie. Jego warsztat bywa również niekiedy niedoskonały. Czasem jest to jednak zabieg zamierzony, specjalny, pełen premedytacji.

Osobiście nie lubię większości obrazów Władysława Strzemińskiego. Myślę, że był lepszym edukatorem i teoretykiem sztuki niż malarzem – wolę zdecydowanie twórczość jego żony – Katarzyny Kobro. Całościowo szkoda, że tak marne było ich wspólne życie i los…

Książka może pomóc w zrozumieniu sztuki współczesnej i nieco zdemolowanej warstwy wizualnej malarstwa dalekiego od realizmu.
Na pewno tekst książki jest wyjątkowym dziełem. Mnie zachwyca także językowo, jak niektóre książki dr Waldemara Ufnalskiego, z których to niewiele mnożna było się co prawda dowiedzieć, ale zachwycić bogactwem słownictwa można się było na pewno :)
Tu u Krzemińskiego mamy: i język, i formę, i treść. Polecam!

Integracja i dezintegracja, perspektywa i jej zaburzenia, rytmika i światłocienie, balans i chropowatość, kompozycja i dekompozycja, stapianie i wyostrzanie granic – o tym m.in. pisze autor.

Niby nudne, monotonne, przeintelektualizowane wyjaśnienia ubrane w język naukowy, czy też metanaukowy, wyjaśnienia niemal banalne, czasem wydziwione, niedorzeczne lub nawet...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
801
10

Na półkach: ,

Najbardziej toporna i trudna do przebrnięcia książka jaką kiedykolwiek przeczytałem. Nie uważam tak z powodu, że literatura fachowa z dziedziny sztuki jest dla mnie czymś obcym albo, że musi mieć swoją "pompatyczną" otoczkę. Bardzo dużo rzeczy złożyło się na to, że to pierwsza książka jaką czytałem, a jaką znienawidziłem w całości.
Pierwsza sprawa to język. Zdania wielokrotnie podrzędnie złożone i jeszcze na dodatek długości prawie całych akapitów. Nie wierzę, że to był celowy zabieg pisarza. Ktoś mógłby powiedzieć, "że to stary tekst i to dlatego tak jest" albo "wtedy się inaczej pisało literaturę fachową" itd. Jenak już starsze prace naukowe są bardziej przystępnie napisane niż to. Tutaj widać jak Strzemiński bardzo chciał utrudnić pracę cenzorom i wydaje się, jakby chciał się na nich odegrać. Oczywiście zrobił to, ale kosztem czytelnika, który sięga po to dzieło.
Sama budowa tekstu jest okropna. Odgrywał się w tej książce schemat. Powiedzmy, że Strzemiński chce nas wprowadzić do jakiegoś nowego zagadnienia. Opisuje to dokładnie i tak aby było dobrze zrozumiane. Potem zmienia temat. A potem ciach! Wraca do tego co było i innymi słowami znowu opisuje od A do Z poprzednie zagadnienie, jakby wcześniejszy opis wcale nie istniał. I taki schemat mógł się powtarzać kilkukrotnie. Litości! On po prostu nie mógł opisać czegoś raz a porządnie. Musiał powtarzać to w kółko i w kółko, jakby czytelnik nie zrozumiał tego za pierwszym razem (co nie zmienia faktu, że pisał to strasznie złożonym stylem). Musiał przecież się upewnić, że wiadomo o co mu chodzi. A dodatkowo niektóre tematy były tak mało odkrywcze, że nie rozumiem dlaczego tak bardzo się rozwijał. Przecież to było oczywiste na pierwszy rzut oka.
Potem przychodził czas na wzmianki polityczne. Ta książka napisana niby obiektywnie, jednak kipiała gniewem. Każde zdanie w którym była wzmianka o jakiejkolwiek grupie społecznej wzbudzało we mnie głębokie uczucie rozczarowania i wewnętrzny jęk. Aż nie umiem napisać jak większość tej książki była nacechowana politycznie. Po prostu nie mogę, bo mój mózg to odpiera. To tak niszczyło odbiór.
Ale równocześnie tutaj jawi się kolejny problem tej książki. Argumenty. Tak, wpływ społeczeństwa na sztukę jest częścią jej rozwoju i ukierunkowania, ale nie jedynym! A autor pisał tak, jakby to był główny powód. Jakby inne czynniki nie miały na to wpływu. Znalazł kilka dobrych analogii w konkretnych punktach w historii, a resztę tak naciągał, aby mniej więcej pasowało. To tak bolało. Naprawdę bolało.
A na dodatek do wszystkiego był tak niesprawiedliwy jak opisywał niektóre postaci świadomości wzrokowej. Zupełnie nie doceniał niektórych z ich rodzajów, jakby współczesne widzenie było jedynym właściwym, a reszta to niedorozwój odbiorcy (tak, on w jednym fragmencie tak to opisał i nie dotyczyło to praludzi).
W sumie to z każdą stroną było coraz gorzej i gorzej, aż nie mam siły aby pisać jak było to złe. Mógłbym wymieniać takie rzeczy jak zupełnie przypadkowe pogrubianie niektórych słów, które miały się nijak do treści, albo że punktowanie niektórych fragmentów było bez sensu i czasami nie wiadomo do czego konkretnie się odnosiło. Jednak mam dość, a ta recenzja jest już wystarczająco długa, abym mógł na sam koniec powiedzieć, że to oficjalnie najgorsza książka, jaką do tej pory przeczytałem.

Najbardziej toporna i trudna do przebrnięcia książka jaką kiedykolwiek przeczytałem. Nie uważam tak z powodu, że literatura fachowa z dziedziny sztuki jest dla mnie czymś obcym albo, że musi mieć swoją "pompatyczną" otoczkę. Bardzo dużo rzeczy złożyło się na to, że to pierwsza książka jaką czytałem, a jaką znienawidziłem w całości.
Pierwsza sprawa to język. Zdania...

więcej Pokaż mimo to

10
Reklama
avatar
566
80

Na półkach:

Ciekawe momentami spojrzenie na rozwój sztuki. Z drugiej strony męczą nawiązania do marksizmu...

Ciekawe momentami spojrzenie na rozwój sztuki. Z drugiej strony męczą nawiązania do marksizmu...

Pokaż mimo to

1
avatar
85
10

Na półkach:

Lekko się czyta. Rzeczy skomplikowane przedstawione w prosty, obrazowy sposób. Książka poszerza wiedzę w zakresie percepcji wizualnej, uczy szerzej patrzeć na obraz, definiować co się widzi, a co nam się tylko wydaje, że się widzi i zrozumieć cały proces rejestrowania obrazu przez człowieka. Tłumaczy także zabiegi stosowane w obrazach impresjonistycznych wzbogacając wiedzę w zakresie historii malarstwa.

Lekko się czyta. Rzeczy skomplikowane przedstawione w prosty, obrazowy sposób. Książka poszerza wiedzę w zakresie percepcji wizualnej, uczy szerzej patrzeć na obraz, definiować co się widzi, a co nam się tylko wydaje, że się widzi i zrozumieć cały proces rejestrowania obrazu przez człowieka. Tłumaczy także zabiegi stosowane w obrazach impresjonistycznych wzbogacając wiedzę...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1288
405

Na półkach:

Na początku trudno, ale potem coraz ciekawsza. Momentami za dużo stanowiska autora jak dla mnie, ale może o to mu chodziło.

Na początku trudno, ale potem coraz ciekawsza. Momentami za dużo stanowiska autora jak dla mnie, ale może o to mu chodziło.

Pokaż mimo to

4
avatar
226
30

Na półkach:

Władek zwariował. Jeśli zastanawialiście się kiedyś, jaki jest synonim światłocenia - jest to oczywiście "widzenie towarowe", jeżeli zaś nie wiecie, po czym poznajemy malarstwo "humanizmu mieszczańskiego", to już wiecie - poznajemy po tym, że postacie mają odsłonięte i rzęsiście oświetlone czoła. Wnioski wątpliwe, aczkolwiek książka, jako przestroga przed czytaniem wszystkich, nawet najbardziej z pozoru oddalonych od polityczności dziedzin życia, w kategoriach marksistowskich, bardzo dająca do myślenia. Władi kochamy CIE i tak chociaż zblądziles !!!

Władek zwariował. Jeśli zastanawialiście się kiedyś, jaki jest synonim światłocenia - jest to oczywiście "widzenie towarowe", jeżeli zaś nie wiecie, po czym poznajemy malarstwo "humanizmu mieszczańskiego", to już wiecie - poznajemy po tym, że postacie mają odsłonięte i rzęsiście oświetlone czoła. Wnioski wątpliwe, aczkolwiek książka, jako przestroga przed czytaniem...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
0
0

Na półkach: , ,

Pewnie nikt nie spodziewa się, że czytanie książki naukowej może sprawić tyle radości!
Doświadczanie wszystkiego, co opisuje Strzemiński - mechanizmów naturalnych dla każdego, powtarzanych setki razy dziennie - które polega na ciągłym odrywaniu wzroku od lektury i testowaniu go na widokach zza okna a potem zdumienie, że Strzemiński po prostu nazywa coś, co dzieje się cały czas w procesie widzenia - to niesamowite uczucie.
Myślę, że warto do tej książki podejść właśnie tak, bez posądzenia jej o kolejny nudny wykład na temat.
Również zaznajomienie się z biografią i twórczością samego Strzemińskiego wzbogaca lekturę.

Pewnie nikt nie spodziewa się, że czytanie książki naukowej może sprawić tyle radości!
Doświadczanie wszystkiego, co opisuje Strzemiński - mechanizmów naturalnych dla każdego, powtarzanych setki razy dziennie - które polega na ciągłym odrywaniu wzroku od lektury i testowaniu go na widokach zza okna a potem zdumienie, że Strzemiński po prostu nazywa coś, co dzieje się cały...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
1480
26

Na półkach: , ,

Żadna inna książka nie zmieniła do tego stopnia mojego spojrzenia na sztukę.

Co prawda większość treści to powtarzane jak mantra tezy i sformułowania związane z danym etapem rozwoju sztuki, co może być męczące, ale dzięki temu łatwiej je zapamiętać. Artysta pragnie otworzyć nam oczy na bardzo niejasne pojęcie ,,realizmu" w sztuce, na różne sposoby postrzegania rzeczywistości i stara się wytłumaczyć, dlaczego akurat ten moment dziejowy przyniósł taki a nie inny typ sztuki, jak rodzaj rządów, hierarchii społecznej wpływał na twórców.

Polecam każdemu, kto zajmuje się sztuką: nieważne, czy od strony praktycznej, czy teoretycznej. Skłania do myślenia, dostarcza nagłych olśnień jak i powodów do krytyki. Trudno pozostać obojętnym.

Żadna inna książka nie zmieniła do tego stopnia mojego spojrzenia na sztukę.

Co prawda większość treści to powtarzane jak mantra tezy i sformułowania związane z danym etapem rozwoju sztuki, co może być męczące, ale dzięki temu łatwiej je zapamiętać. Artysta pragnie otworzyć nam oczy na bardzo niejasne pojęcie ,,realizmu" w sztuce, na różne sposoby postrzegania...

więcej Pokaż mimo to

13
avatar
1268
77

Na półkach:

''W 1950 Strzemiński został na polecenie Ministerstwa Kultury i Sztuki, zwolniony z pracy w PWSSP pod zarzutem nierespektowania norm doktryny realizmu socjalistycznego. Władysław Strzemiński zmarł z głodu, jako ofiara systemu komunistycznego w PRL-u, który uniemożliwiał podejmowanie pracy przez twórców będących w opozycji do socrealizmu.'' To cytaty z Wikipedii

Dodam tylko ze to byl jeden z najwiekszych polskich naukowcow, artystow, niedoceniony, nieuszanowany, zamordowany, lezal na ulicy, zebrzac i umarl z glodu!

''W 1950 Strzemiński został na polecenie Ministerstwa Kultury i Sztuki, zwolniony z pracy w PWSSP pod zarzutem nierespektowania norm doktryny realizmu socjalistycznego. Władysław Strzemiński zmarł z głodu, jako ofiara systemu komunistycznego w PRL-u, który uniemożliwiał podejmowanie pracy przez twórców będących w opozycji do socrealizmu.'' To cytaty z Wikipedii

Dodam tylko...

więcej Pokaż mimo to

1

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Teoria widzenia


Reklama
zgłoś błąd