Procedura

Okładka książki Procedura autora Harry Mulisch, 9788377475737
Okładka książki Procedura
Harry Mulisch Wydawnictwo: W.A.B. Seria: Don Kichot i Sancho Pansa literatura piękna
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Don Kichot i Sancho Pansa
Tytuł oryginału:
De Procedure
Data wydania:
2012-04-04
Data 1. wyd. pol.:
2001-01-01
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377475737
Tłumacz:
Jerzy Koch
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Procedura w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Procedura



książek na półce przeczytane 422 napisanych opinii 49

Oceny książki Procedura

Średnia ocen
7,0 / 10
113 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Procedura

avatar
74
71

Na półkach:

Przereklamowana. Udaje powieść filozoficzną, a jest tylko takim sobie kryminałem. Kolejny klon "Imienia róży", czyli próby przyciągnięcia czytelników kryminalną fabułą połączoną z czymś ambitniejszym. Jednak tego czegoś ambitniejszego jest tu niewiele. Rozczarowanie.

Przereklamowana. Udaje powieść filozoficzną, a jest tylko takim sobie kryminałem. Kolejny klon "Imienia róży", czyli próby przyciągnięcia czytelników kryminalną fabułą połączoną z czymś ambitniejszym. Jednak tego czegoś ambitniejszego jest tu niewiele. Rozczarowanie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
69
53

Na półkach:

Inteligentna, zabawna (mimo ciężkich tematów),filozoficzna, wspanialy język. 9 a nie 10, bo nie podobal mi sie ostatni rozdział.

Inteligentna, zabawna (mimo ciężkich tematów),filozoficzna, wspanialy język. 9 a nie 10, bo nie podobal mi sie ostatni rozdział.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
151
141

Na półkach:

Błyskotliwa. Bardzo dobrze się czyta.
Reszta jak w opisie.

Błyskotliwa. Bardzo dobrze się czyta.
Reszta jak w opisie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

332 użytkowników ma tytuł Procedura na półkach głównych
  • 170
  • 154
  • 8
86 użytkowników ma tytuł Procedura na półkach dodatkowych
  • 67
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Procedura

Inne książki autora

Okładka książki Smutny kos. Opowieści niesamowite i osobliwe z prozy niderlandzkiej Belcampo, Louis Paul Boon, Hendrik Conscience, Louis Couperus, Jacques Hamelink, Maarten't Hart, Willem Frederik Hermans, Anton Koolhaas, Hubert Lampo, Harry Mulisch, Félix Timmermans, Simon Vestdijk, Maurice d'Haese, Manuel van Loggem
Ocena 6,1
Smutny kos. Opowieści niesamowite i osobliwe z prozy niderlandzkiej Belcampo, Louis Paul Boon, Hendrik Conscience, Louis Couperus, Jacques Hamelink, Maarten't Hart, Willem Frederik Hermans, Anton Koolhaas, Hubert Lampo, Harry Mulisch, Félix Timmermans, Simon Vestdijk, Maurice d'Haese, Manuel van Loggem
Harry Mulisch
Harry Mulisch
Harry Mulish jest uznawany za jednego z najważniejszych współczesnych pisarzy niderlandzkich. Przeżycia wojenne Mulischa naznaczone prześladowaniami za żydowskie pochodzenie z jednej strony oraz kolaboracją ojca z drugiej strony, wywarły wyraźne piętno na całej twórczości pisarza. Mulisch edukację zakończył na szkole średniej, chociaż rzucił szkołę przed maturą, gdyż jak mówi, chciał być wolny, a szkoła kojarzyła mu się z niemieckim przymusem w okupowanej Holandii. Nie podjął też studiów, bo uważał, że zabiłyby jego oryginalność. Do 30. roku życia nie zarobił prawie żadnych pieniędzy, spał do południa i utrzymywany był przez pracującą dziewczynę, która uważała go za "geniusza". Był zamożnym człowiekiem, chociaż, jak twierdził, nie trwonił pieniędzy, ponieważ pamiętał, jak ciężko było mu w czasach, gdy był biedny. Powieść Odkrycie nieba została uznana w ogólnokrajowym czytelniczym plebiscycie za najlepszą powieść niderlandzką wszech czasów. Jest to erudycyjna powieść, w której można znaleźć odwołania do marksizmu, mistyki żydowskiej, chrześcijaństwa, astrologii, literatury niderlandzkiej i światowej, filozofii, ale także na przykład do filmu 2001: Odyseja kosmiczna. John Updike napisał, że twórczość Mulischa przekracza nasze czasy. Przez niektórych krytyków była porównywana do Czarodziejskiej Góry Manna z uwagi na bardzo szeroką tematykę i jakość literacką oraz do Boskiej Komedii Dantego jako współczesna próba podsumowania doświadczeń ludzkości i ludzkiej myśli. Z drugiej strony zarzuca się mu, że jego powieść jest za trudna dla przeciętnego czytelnika. Do 2007 roku sprzedało się w Holandii 620 tys. egzemplarzy tej książki. W przekładzie na język polski ukazało się kilka książek Mulischa: Czarne światło, przekł. E. Dijk-Borkowska, Warszawa 1976; Zamach, przekł. R. Pyciak, Warszawa 1988; Dwie kobiety. Stare powietrze, Warszawa 1990; Procedura, przekł. J. Koch, Warszawa 2001; Odkrycie nieba, przekł. R. Turczyn, Warszawa 2006. Został odznaczony m.in. Orderem Lwa Niderlandzkiego (1997) i Orderem Zasługi Republiki Federalnej Niemiec. Był też wymieniany jako kandydat do Nagrody Nobla. W 2006 roku jego imieniem została nazwana planetoida 10251 Mulisch.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Powracający głód Jean-Marie Gustave Le Clézio
Powracający głód
Jean-Marie Gustave Le Clézio
Powieść „Powracający głód” wydał Jean-Marie Gustave Le Clézio J.-M.G Le Clézio (ze względu na trzy imiona pisarza – taki skrót) w 2008 roku, czyli w tym samym, w którym otrzymał literacką Nagrodę Nobla. To uwaga porządkująca bowiem w jakiejś polskiej krytyce wyczytałem, że „Powracający głów” jest słabą powieścią, co dowodzi, że wszystkie książki noblistów, które piszą zaraz po otrzymaniu najważniejszego wyróżnienia literackiego, są słabe. Zdaję sobie sprawę, że portal lubimyczytac.pl, gdzie najwyższe oceny zdobywają nędznej jakości kryminały, może nie jest najlepszym miejscem, aby zachwalać wysoką literaturę, lecz nie rezygnuję z żadnej szansy, aby pokazać, że poza romansidłami i kryminało-horrorkami istnieje także prawdziwa Literatura, prawdziwa Proza. I taką prozę J.-M.G Le Clézio (ze względu na trzy imiona pisarza – taki skrót) pisze. „Powracający głód” to historia w Historii, historia kilkunastoletniej dziewczynki Ethel w latach tuż poprzedzających II wojnę światową, która zmieniła świat. Jest wiele elementów osobistych, intymnych w tej opowieści. Historia Ethel pokrywa się z historią matki autora, pochodzącej – jak bohaterka jego powieści – z Mauritiusu. W „Powracającym głodzie” czytamy o ojcu Ethel, który przenosi się do Paryża, gdzie liczy na karierę i rozwój biznesu. Po początkowych sukcesach, doznaje dotkliwej porażki. Ale nie jest to saga rodzinna, chociaż wykreowana przez Le Clézio postać Ethel jest jednym z najpiękniejszych portretów literackich, jakie noblista stworzył – krucha, ulotna, niczym wrażenie z wystawy obrazów wielkich mistrzów. A scena, w której dziesięcioletnia Ethel wchodzi na wystawę w Bois de Vincennes, trzymając swoją dłon w reku pradziadka, jest przepyszna. Jest rok 1931. Trzy lata później pradziadek umiera. Świat bankrutujących rodziców wywraca się do góry nogami. Podczas jednej z rozmów w salonie Ethel po raz pierwszy słyszy nazwisko Hitler. Le Clézio pisze o człowieku w żarnach Historii, lecz nie w tonach tragicznych, a bardziej nostalgicznych. Portretuje świat (druga część powieści, o życiu w Nicei – nędza, głód, rozpad więzi społecznych),bolejąc nad przemijaniem, utratą przyjaciół, młodości i nadziei. To naprawdę piękna powieść. Wprawdzie nieco statyczna, ale czuje się w niej, że ma się do czynienia z klasyką, która powstaje na naszych oczach.
Jacek Jarosz - awatar Jacek Jarosz
ocenił na83 lata temu
Odkrycie nieba Harry Mulisch
Odkrycie nieba
Harry Mulisch
Powieść holenderskiego pisarza o niesamowitym pochodzeniu, częściowo odwzorowanym w książce w postaci jednego z bohaterów. I dzieło okazało się godne swojego autora. „Odkrycie nieba” zabiera czytelnika w niesamowitą podróż po historii Holandii XX wieku, Europy Zachodniej po 1945 roku, Holokauście, teologii chrześcijańskiej i żydowskiej, astronomii, muzyce, rewolucji kubańskiej, mitach około-biblijnych i ludzkiej psychice. Do tego jeszcze nie wymaga od czytającego żadnych szczególnych wiadomości ani wiedzy z wymienionych dziedzin. Wszystko jest przekazywane w kolejnych wydarzeniach, opisach i rozmowach. Autor mimo tego nie zastosował strumienia świadomości, nie popisywał się też własną erudycją. Intermezza rozgrywające się w innej, wyobrażonej rzeczywistości stanowią przeciwwagę do realistycznego obrazu świata bez Boga, w jakim żyją bohaterowie. Precyzyjna konstrukcja powoduje, że każdy element jest ważny – zdarzenia, data, zdanie, informacja o kolejnej postaci. Nic się nie dzieje bez przyczyny i wszystko rozwija się logicznie, aczkolwiek zaskakująco. Dwaj główni bohaterowie, będący swoimi przeciwieństwami, w gruncie rzeczy składają się w jedną całość. Zalety jednego są brakami drugiego i na odwrót. Przypadek, a może nie, zetknął ich ze sobą i powiązał na zawsze, co widać w miarę rozwoju fabuły. Los / Bóg dał, los - Bóg wziął. Obie wersje wydarzeń są równie fatalistyczne. Połączenie wielu, pozornie nie związanych ze sobą tematów i warstw pozwoliło autorowi wypowiedzieć się w pełni co do historii i kultury Europy Zachodniej z XX wieku. Od pierwszej wojny, poprzez drugą i Holokaust, rozliczenia zbrodniarzy, dekolonizację, czas kontrkultury i spontanicznych ruchów lewicowych, ich odchodzenie od ideałów, triumf wolnego rynku z konsekwencjami. W aspekcie osobistym losy tradycyjnej rodziny jak i jej antytezy, stosunku do choroby, w tym nieuleczalnej i śmierci. A to wszystko w podwójnym anturażu – astronomicznym i biblijno-historycznym. Na szczęście autor nie zapomniał o Europie Środkowo-Wschodniej. Nasz kraj reprezentują Bielsko-Biała, Katowice, Kraków i leżący w środku trójkąta obóz Auschwitz. Podobnie jak Kuba pokazane bez uproszczeń i ze znajomością historii oraz jej uwarunkowań. Wspaniała i inspirująca lektura.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na101 rok temu
Kraina wódki Mo Yan
Kraina wódki
Mo Yan
„Literackie delirium”. Tę zwięzłą, ale treściwą opinię przeczytałam na stronie tytułowej książki, pod wymowną i charakterystyczną butelką, w której Chińczycy przechowują alkohol. Jakby mówiącej przed wejściem w opowieść – napij się, zanim zaczniesz czytać. Wchodzisz do Alkoholandii ze stolicą Alkoholowa, w której trunki spotkasz w całej swojej różnorodności i postaci, bo „alkohol to słońce, powietrze, krew. Alkohol to muzyka, malarstwo, balet, poezja”, a „człowiek, który wytwarza napoje alkoholowe, jest mistrzem wielu sztuk, jednoczy w sobie wszystkie umiejętności”. Od przewodnika po Alkoholandii można usłyszeć - alkohol jest również „niezbędnym smarem dla trybików naszego państwa, bez niego cała ta machina nigdy nie kręciłaby się tak gładko i sprawnie!” Jego konsumpcji towarzyszą motywujące hasła – „Gdy coś bardzo wzruszy nas, to najlepszy picia czas!” Piją go wszyscy, bo nie piją tylko zdrajcy i sprzedawczyki. Chociaż „pijany bywa tylko niewykształcony, ciemny lud, najniższe warstwy społeczeństwa. Elita, czysta jak wiosenny śnieg, nie upija się nigdy”. W takim kraju wprowadzenie delegalizacji lub prohibicji alkoholu to jak „zabronić ludziom uprawiania seksu i jednocześnie popierać rozwój przyszłych pokoleń”. Do takiej krainy wódki przyjechał Ding Gouer. Czterdziestoośmioletni śledczy do zadań specjalnych, któremu najwyższą satysfakcję sprawiało rozwiązywanie kryminalnych zagadek. Doświadczony fachowiec i wysłannik prokuratury, do której dotarły informacje, że w kopalni Luo Shan uprawia się dzieciożerstwo. Śledczy Ding Gouer miał przeprowadzić dochodzenie i znaleźć odpowiedź na pytanie – kto smaży i zjada niemowlęta? Jego wędrówka po Alkoholandii w docieraniu do prawdy przypominała ciąg alkoholowy, w którego trakcie poznawał zasady funkcjonowania krainy oraz żyjących w niej obywateli. Alkoholandia była metaforą albo, jak kto woli, parabolą Chin. Alkohol symbolizował ideologię komunizmu, która, niczym psychodeliczne opary, otumaniała umysły Chińczyków, zastępując im krytyczne myślenie, autorytety, Boga, Buddę oraz przenicowując wartości moralne, sankcjonując absurd, bogactwem czyniąc komunizm, a jednostkę bezwolnym trybikiem jej mechanizmów. Obrazem tego były losy tych, którzy próbowali jej się przeciwstawić – śledczy Ding Gouer, opozycjonista z łuskowatą skórą i doktorant alkohologii. Wszyscy bez powodzenia w swoim oporze, by ostatecznie potwierdzić, że „wszystkie największe świętości – ideały, sprawiedliwość, szacunek, honor i miłość – podążały” za udręczonymi bohaterami „na samo dno kloacznego dołu”. Autor, Chińczyk żyjący w swojej ojczyźnie, by tę krytykę Chin lat dziewięćdziesiątych poprzedniego milenium, pełną czarnego humoru, ironii, surrealizmu, ukazać pośrednio, stworzył powieść, której dla jednych bliżej do postmodernizmu, a dla innych do realizmu magicznego. Ja przychylam się do pierwszej. Ma ona wszystkie cechy ją charakteryzujące – wątek kryminalny prowadzony przez śledczego, jego droga dochodzenia przypominająca błądzenie w labiryncie, intertekstualność ujmująca myśli i dorobek innych twórców, łączenie gatunków – prozy, listy w korespondencji między doktorem alkohologii a pisarzem Mo Yanem reprezentującym alter ego autora oraz opowiadań pisanych przez doktoranta, a ocenianych przez pisarza, a także przenikanie się realiów z fikcją wizji w stanie upojenia alkoholowego bohaterów, wykluczające ustalenie ostatecznej prawdy, co jest rzeczywiste, a co zmyślone – „małpy robiące wino i kradnące księżyc, śledczy siłujący się z karłem, złotopióre salangany, budujące gniazda ze śliny, karzeł tańczący na brzuchu pięknej kobiety, doktor alkohologii romansujący potajemnie z teściową, dziennikarka fotografująca niemowlę duszone w sosie sojowym”, demon w ciele łuskowatego chłopca i wiele, wiele innych nieweryfikowalnych zdarzeń i obrazów. Pozornie totalny chaos. Służący jednemu celowi – ukazaniu obrazu chińskiego społeczeństwa. Pełnego charakterystycznych cech dla „krajów demoludu”. Z jednej strony przenikliwie naturalistycznego w swojej brzydocie dzięki wykorzystaniu wielu środków stylistycznych, a z drugiej strony niezwykle poetyckiego. W efekcie smutnego, bo na wskroś prawdziwego. To właśnie jest prawda w całej swojej odsłonie, którą ma ujrzeć czytelnik. I o ile, nie udało się oszukać formą opowieści chińskiej cenzury, odrzucającej wydanie powieści, o tyle udało się tym krytycznym obrazem dotrzeć do odbiorców na całym świecie, ponieważ książka została wydana w Tajwanie i przetłumaczona na języki obce. Na pewno pomogła w tym Nagroda Nobla w 2012 roku za „Obfite piersi, pełne biodra”, która jest zupełnie odmienną gatunkowo powieścią, a która wpisałam na mój top książek czytanych w 2013 roku i od której polecam zacząć znajomość z twórczością autora. Być może dlatego „Kraina wódki” tak bardzo zaskoczyła mnie swoją innością, po lekturze tej pierwszej. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na82 lata temu
Ptaszyna Dezső Kosztolányi
Ptaszyna
Dezső Kosztolányi
Współcześnie brzydota może być atutem, a jeśli przeszkadza wystarczą pieniądze, by to zmienić. Dawniej, gdy celem życiowym młodej kobiety było zamążpójscie, brak urody był akceptowalny tylko przy gigantycznie wysokim posagu. Ptaszyna jest bardzo brzydką "starą panną", ale ma coś czego mogą jej pozazdrościć piękności - bezgraniczną miłość rodziców. Posiadaczka "ni to tłustej, ni to chudej twarzy, mięsistego nosa z szerokimi końskimi chrapami, męskich surowych brwi i malutkich wodnistych oczek" podwiędła do lat ponad trzydziestu żyjąc sobie spokojnie i samotrzeć u boku ojca i matki. Jest tak brzydka, że nawet ubóstwiający ja ojciec wstydzi się iść przez miasteczko u jej boku. Ale oto rodzinną sielankę przerwa wydarzenie dla kogoś może banalne, dla nich prawdziwe trzęsienie ziemi - Ptaszyna jedzie, sama, odwiedzić wujka i ciotkę. Na tydzień zaledwie, ale całej trójce wydaje się to wiecznością. Mimo że to Ptaszyna jest tytułową bohaterką, Kosztolányi opowiada przede wszystkim o rodzicach, którzy po jej wyjeździe rozkwitają i rzucają się w wir miasteczkowego życia towarzyskiego. Niestety, po tygodniu wszystko wraca na utarte tory... Tych kilka dni, podczas których pozornie nic się nie dzieje, demaskuje zakłamanie, w którym żyła (toksyczna jak byśmy dziś powiedzieli) rodzina Ptaszyny. Rodzice zdają sobie sprawe, że w gruncie rzeczy córka jest dla nich tylko ciężarem, po jej wyjeździe zaczynają cieszyć się zyciem. Ona zaś uświadamia sobie, że nic już w jej życiu się nie zmieni i skazana jest na nudną wegetację. Bowiem na przełomie XIX i XX wieku jedyną opcją dla niezamężnej dziewczyny jest tkwienie u boku rodziców - bez wykształcenia, pracy czy jakiegokolwiek sensownego zajęcia. A mieszczańska rodzina, jak bardzo nieszczęśliwi nie byliby jej członkowie, musi zachowywać pozory (pani Dulska się kłania). Ta urocza książka napisana pięknym prostym językiem podszyta jest goryczą i smutkiem, co jednak nie zmniejsza przyjemności lektury, przeciwnie - nadaje jej głębi. Perełka, polecam, szczególnie wielbicielom klimatów prowincjonalnych, cesarsko-królewskiego tygla tudzież Madziarów i fin de siècle'u: 7.5/10
Agata - awatar Agata
oceniła na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Procedura

Więcej
Harry Mulisch Procedura Zobacz więcej
Harry Mulisch Procedura Zobacz więcej
Harry Mulisch Procedura Zobacz więcej
Więcej