Karzeł

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Cykl:
- Zło [Lagerkvist Pär Fabian] (tom 1)
- Tytuł oryginału:
- Dvärgen
- Data wydania:
- 1993-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1965-01-01
- Liczba stron:
- 197
- Czas czytania
- 3 godz. 17 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8386008024
- Tłumacz:
- Zygmunt Łanowski
„(...) czasami wzbudzam w ludziach lęk. Ale boją się samych siebie. Sądzą, że ja ich przerażam, czyni to jednak karzeł kryjący się w nich, człekopodobna istota o małpiej twarzy, wystawiająca głowę z głębi ich duszy.”
Renesans. Dwór italskiego księcia. Tytułowy karzeł, książęcy sługa, prowadzi zapiski, poprzez które majaczą obrazy kolejnych wojen, szalejącej zarazy, politycznych gier. Jego wizja świata nie zawiera żadnych wartości, główną motorem rzeczywistości jest według niego nienawiść. Dla Karła miłość, niewinność, potrzeba religii – to jedynie ludzkie słabości lub maski, do ukrycia rzeczywistych celów. Brak sumienia, nędza jego kondycji – nie pozwalają mu zrozumieć niczego, co prawdziwie dobre i czyste. Studiując ludzkie sylwetki, doskonale jednak tropi płytkość charakterów, pozór wyznawanych wartości, uleganie niskim skłonnościom.
Historyczne realia są tu tylko kostiumem dla przedstawienia demona, zamieszkującego ciemne zakamarki natury ludzkiej. Karzeł staje się personifikacją najpodlejszych pragnień i pobudek każdego. „Karzeł pana, to właściwie on sam”...
Kup Karzeł w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Karzeł
Poznaj innych czytelników
663 użytkowników ma tytuł Karzeł na półkach głównych- Przeczytane 375
- Chcę przeczytać 280
- Teraz czytam 8
- Posiadam 75
- Nobliści 11
- Literatura skandynawska 10
- Literatura szwedzka 9
- Ulubione 7
- 2013 4
- 2018 4





































OPINIE i DYSKUSJE o książce Karzeł
Zło jako nieodłączny - co tam: niezbędny - instrument każdej władzy w historii i współczesności. Tak odczytuję przesłanie tej książki Pära Lagerkvista, jednej z najbardziej pesymistycznych, jaką czytałem.
Nagromadzenie wszelkich zbrodni i podłości, jakie towarzyszą władzy na przestrzeni wieków - choć tu akurat sztafaż jest renesansowy - czyni z “Karła” wielki esej o naturze rządów. Bo takich ludzi jak tytułowy bohater potrzebuje każda władza zawsze i wszędzie - inaczej nie byłaby władzą.
Autor znakomicie przedstawił Zło, upostaciowane tu akurat w karle (jakby tzw. zwykli ludzie byli immunizowani na to co najgorsze w naturze ludzkiej, niezależnie od ich cech przyrodzonych). W tym kontekście przyjęcie za symbol zła akurat osoby niskorosłej wydaje się uzasadnione jedynie przekonaniem o jakiejś szczególnej predestynacji tej grupy, nie tylko w dawnych wiekach - skoro w każdej społeczności jej udział jest minimalny w stosunku do “normalsów”. A zła - i w historii, i we współczesności - aż za dużo jak na tę populację….
Przekonany jest wszak o tym i sam Autor, który tak mówi do nas narratorem: “Czasami wzbudzam w ludziach lęk. Ale boją się samych siebie, sądzą, że ja ich przerażam, czyni to jednak karzeł kryjący się w nich. (...) I też są zniekształceni, choć wcale tego po nich nie widać”.
Tak, to o nas to studium zła, niewątpliwie najlepsza książka Lagerkvista - trzecia moja - o naturze człowieka zakamuflowanej postacią karła. W nas wszystkich drzemie przecież komendant Treblinki….
Książka nie daje żadnej nadziei, mimo takiego, a nie innego zakończenia. Nobel dla szwedzkiego Autora - także przecież i za nią - jak najbardziej zasłużony (także za stylistykę, świetny przekład Zygmunta Łanowskiego, kogoś o pięknym życiorysie).
Narrator mówi tu wiele rzeczy strasznych, a co gorsza takichże czynów również dokonuje - przeważnie nie bezpośrednio, ale za podjudzeniem “trzymających władzę”, zwłaszcza swojego księcia. choć w kilku przypadkach jest prawdziwym demiurgiem potworności. Umożliwia mu to fakt, że na relacje międzyludzkie patrzy poniekąd “z dołu”, skąd lepiej widać…. (BTW: zwrot, że liczy on sobie “20 cali wzrostu” jednak wymagałby przeliczenia na miarę używaną w Polsce).
Tak czy inaczej, nawet nie dziwi, że ze wszystkich możliwych i niemożliwych powodów narrator cierpi na patologiczną manię wielkości, jakkolwiek by to brzmiało.
A przejawia się to m.in. w takich słowach: “Słyszałem że my, karły, pochodzimy z rasy starszej od tej, która zaludnia dziś świat, i że dlatego jesteśmy starzy już w chwili, gdy się rodzimy. Nie wiem czy to prawda, ale w takim razie bylibyśmy praistotami. Nie mam nic przeciwko temu, by należeć do rasy innej niż ta obecna i żeby to było widać po mnie”.
“Po księciu nie znać jednak żadnej osowiałości. (...) Jest spokojny, pewny i energiczny, zawsze w takim samym równym, wspaniałym nastroju. I zawsze pełen męstwa i pewności zwycięstwa. Znakomity żołnierz. W polu on i ja jesteśmy naprawdę szczególnie podobni do siebie. (...) “Lubię służyć panu, który jest imponujący. Nie przeczę, że to wielki mąż. Nikt jednak nie jest wielki dla swego karła”.
Ma to jednak i drugą stronę: “Gdy idę sam przez miasto, wtedy zaraz mnie spostrzegą i obsypują obelgami. +To jego karzeł! Dając mu kopniaka kopiesz jego pana!+”.
A miłość do samego siebie nie wyklucza i autonienawiści: “To mój los, bym nienawidził także własnego ludu. Moje własne plemię jest dla mnie nienawistne. Nienawidzę także i siebie samego”.
I jeszcze to, czego nie wiemy o niskorosłych: “Jest wielka różnica między karłami a dziećmi. Sądzi się że to jedno i to samo, bo tak są do siebie podobne wzrostem i tak dobrze się ze sobą zgadzają, ale wcale tak nie jest. (...) Dzieci-karły nie bawią się, o ile wiem, nigdy, bo i po cóż? To prawdziwa tortura, gdy używają nas, karłów do takiego celu. Ale ludzie nic przecież o nas nie wiedzą”.
“My, karły, nie płodzimy dzieci, jesteśmy bezpłodni z samej naszej natury. Nie zajmujemy się rozmnażaniem ani też go nie pragniemy. I nie potrzebujemy być płodni, gdyż ród ludzki sam rodzi swoich karłów, nie trzeba się o to troszczyć”.
“Należymy do rodu ludzkiego – a przecież do niego nie należymy. Jesteśmy gośćmi w odwiedzinach. Starymi, zwiędłymi gośćmi na trwającej tysiące lat, nigdy nieprzerwanej wizycie”.
“Nigdy nie próbowałem tego, co nazywa się miłością, ani też nie mam na to żadnej ochoty”.
Pozbawiony miłości już jako dziecko narrator, który bardziej budzi litość niż nienawiść, musi mieć takie a nie inne poglądy na sferę uczuć… “+Czy jest coś równie odrażającego jak człowiek+ – pomyślałem” - takie ma on zdanie o ludziach niebędących takimi jak on; zapewne w rewanżu.
Jako wybitny manipulant “wyspowiadał” on z grzechów córkę swego księcia, nieszczęsną istotę, w której umiejętnie pogłębił kompleksy i poczucie winy, utrwalone już przez jej wiarę.
“Zaczęła wyznawać wszystkie swoje przewinienia, rozwiązły tryb życia, niedozwolone stosunki z mężczyznami, do których diabeł wzbudził w niej żądzę, i rozkosz, jakiej doznawała czując że jest naprawdę uwikłana w diabelskie sidła”.
“Zmuszałem ją, aby bliżej opisywała swój grzech i swoje straszne zadowolenie z niego i aby wymieniała po imieniu tych, z którymi uprawiała występne obcowanie.... Później podziękowała mi, że byłem dla niej taki dobry”.
Także jej matkę niemal wpędził w szaleństwo. “Księżna Teodora jest zależna ode mnie. (...) Nienawidzę jej grzesznego życia, chutliwych listów, które posyła przeze mnie do swoich kochanków, słów miłosnych, których żar czuję na mym sercu. Ale nie zdradzam niczego”.
“Księżna (...) biczuje się mocniej niż kiedykolwiek, aby zmazać ten grzech, znowu nic nie je i błaga Ukrzyżowanego o przebaczenie. Ukrzyżowany nic nie odpowiada”.
“Dziwne, jak ludzie głupio wyglądają, gdy są zakochani, a zwłaszcza, gdy kochają na próżno. Ich wyraz twarzy staje się szczególnie niemądry i nie mogę zrozumieć twierdzeń, że miłość ludzi upiększa”.
“Gdyby nie była tak piękna, można by z pewnością uważać, że nie ma w niej wcale dobroci”.
“Miłość i śmierć to ulubione tematy ludzi, nad którymi lubią oni sobie popłakać, szczególnie zaś gdy śmierć i miłość połączą się w jedno”.
Nieco tu odniesień do Machiavellego: “Uważam za niegodne księcia, by przywiązywać wagę do tego, co myśli i czemu daje wyraz motłoch, który go otacza. Przecież oni wciąż czegoś się domagają. Gdyby miano się troszczyć o wszystko, o co woła lud, trzeba by było stosować się do wielu życzeń”.
Dla księcia, u którego służy karzeł, pracuje Mistrz Bernardo, który jednoznacznie się kojarzy, skoro wykonuje fresk “Ostatniej wieczerzy” i ma rozliczne inne zainteresowania. “Interesuje go wszystko. Czy rzeczywiście wszystko jest ciekawe?” pyta retorycznie narrator.
“Wszyscy uważają, iż takiej Madonny jeszcze nigdy dotychczas nie namalowano, że nigdy jeszcze nie było tak pełnej wdzięku i nadziemskiej Matki Boskiej. Najbardziej zachwyceni są ludzie zagadkowym uśmiechem igrającym na jej wargach”.
“Próbuje wszystko wytłumaczyć, ale w przeciwieństwie do innych nie zawsze jest pewny, że jego wyjaśnienia są słuszne. Opisawszy długo i wyczerpująco, jak jego zdaniem jakaś sprawa wygląda, potrafi potem siedzieć w milczeniu i zadumie, by w końcu dorzucić: +Ale może nie jest tak jak mówiłem. Nie wiem, co o tym sądzić+”.
Karzeł oburza się słowami Bernarda: “Wszystko jest tylko porywaniem się na coś, czego nigdy nie da się ziścić. Cała kultura ludzka jest tylko zamierzeniem czegoś zupełnie niewykonalnego. I dlatego wszystko to jest właściwie całkiem niedorzeczne. - Naturalnie że tak. Jakżeż wyglądałoby życie, gdyby nie było niedorzeczne. Niedorzeczność jest wszak samym fundamentem, na którym ono spoczywa”.
Narrator wielbi wszelkie konflikty, to i wojna jest dla niego cudowna przygoda - dopóki nasi wygrywają, rzecz jasna. Z oburzeniem przyjmuje początkowy pokój między zwaśnionymi od wieków księstwami.
“Świat chyba zwariował! Wieczny pokój! Nigdy więcej wojny! Co za bzdura, jaka dziecinada. Czyżby wierzono, że można zmienić porządek świata? Jakie zarozumialstwo? I jaka wiarołomność wobec przeszłości, wobec wszystkich wielkich tradycji! Nigdy więcej wojny! Krew nie ma płynąć nigdy więcej, a honor i bohaterstwo stracą wszelkie znaczenie”.
Dzięki pewnej intrydze, w której złowrogą rolę odegra nasz bohater, pokoju nie ma i nie będzie. “Mord uczynił księcia bardzo popularnym. Mówią powszechnie, że jest on wielkim księciem. Nigdy jeszcze nie triumfował tak nad swymi nieprzyjaciółmi i nie był przedmiotem takiego podziwu. Są z niego dumni i uważają, że okazał niezwykłą chytrość i energię”.
Najciekawsze wydaje się oblężenie Miasta przez rywalizujące księstwo, z licznymi dantejskimi scenami, skoro jesteśmy we Włoszech. Warto odnotować wiecznie aktualne odniesienia….
“W mieście mówią, że będzie się ono bronić do ostatniej kropli krwi. I gada się o tym, że jest silnie umocnione i może trzymać się bardzo długo, ba, że jest nie do zdobycia. Przecież takie są wszystkie miasta, nim zostaną zdobyte. Mam własne zdanie o tej niezwyciężoności”.
Wiele tu stwierdzeń niepokojąco ponadczasowych, samopowtarzalnych jak szybkostrzelny karabin.
“Uchodźcy spotykają się z coraz to większą niechęcią, bo słusznie uważa się, że to z ich winy miejscowa ludność odczuwa brak żywności. Szczególnie nielubiane są ich płaczące z głodu, brudne dzieciaki, które wszędzie się włóczą, żebrząc. Podobno kradną jak im się uda”.
“Niemal wszyscy bez wyjątku są przekonani, że to uchodźcy ponoszą winę za tę straszną zarazę, toteż są oni znienawidzeni jak nigdy dotychczas. Niektórzy jednak zaczynają ponoć mówić, że to kara boża za wielkie ludzkie grzechy”.
“Polują na koty, psy i szczury, uważane teraz za wspaniałe pożywienie. Mówią jednak że i one zaczynają teraz znikać i coraz trudniej na nie trafić. Zdaje się, że dostały jakieś choroby, bo znajduje się je wszędzie padłe; w ten sposób zrobiły ludziom zawód w chwili, gdy najwięcej ich było potrzeba. Nie dziwi mnie, że szczury nie mogą wytrzymać życia wspólnie z ludźmi”.
“Zaraza szerzy się pośród najuboższych i najbardziej wygłodniałych, głównie wśród uchodźców, i ma chyba związek z niewiarygodnym niechlujstwem w ich obozach i wszędzie w mieście. Nie dziwi mnie, że umierają z brudu, który ich otacza”.
Inne cytaty
“Jest też zarówno w teraźniejszości, i jak i w przeszłości, wiele rzeczy pięknych i wzniosłych, które nigdy nie byłyby wzniosłe i piękne, gdyby ich nie opiewano”.
“Opiewają oni przede wszystkim miłość, i to jest też słuszne, bo nic tak jak miłość nie wymaga, by zrobić z niej coś innego niż to, czym jest”.
“Rozumiem też, że potrzebni są artyści, którzy sporządzają dla ludu obrazy świętych, aby ludzie mogli się modlić do kogoś, kto nie jest taki plugawy i marny jak oni sami. Obrazy pokazujące motłochowi, że jego Bóg jest ukrzyżowany, że został ukrzyżowany, gdy usiłował dokonać czegoś na ziemi, aby zrozumieli, iż tu, na dole, nie ma żadnej nadziei”.
“Kiedy zaś ludzie wierzący mają wybierać między tym, co nie jest prawdą, a tym, co jest prawdą, wybierają zawsze to, co nie jest prawdą. Kłamstwo jest o wiele bardziej nastrojowe i osobliwsze niż prawda i dlatego je wolą”.
PS Ładny neologizm "gwiaździarze" na określenie astrologów.
Zło jako nieodłączny - co tam: niezbędny - instrument każdej władzy w historii i współczesności. Tak odczytuję przesłanie tej książki Pära Lagerkvista, jednej z najbardziej pesymistycznych, jaką czytałem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNagromadzenie wszelkich zbrodni i podłości, jakie towarzyszą władzy na przestrzeni wieków - choć tu akurat sztafaż jest renesansowy - czyni z “Karła” wielki esej o...
Z powieści Lagerkvista przebija skrajny pesymizm odnośnie kondycji człowieka. Wydaje się, że nie ma już nadziei.
Jest to bez wątpienia dobra książka, jednak odmalowuje świat w bardzo czarno-biały sposób. Zabrakło mi zniuansowania pewnych kwestii i głębi psychologicznej. Autor pokazuje zło w postaci postaw i zachowań tytułowego karła, jednak nie wnika w przyczyny tego stanu rzeczy. "Karzeł" pozostawia czytelnika bardzo przybitym. Wydaje mi się, że większą sztuką niż napisanie bardzo jednostronnej powieści o złu jest przedstawienie walki zła z dobrem i pokazanie światełka w tunelu. Tutaj tego zupełnie zabrakło, dlatego według mnie maksymalną notą może być 7.
Z powieści Lagerkvista przebija skrajny pesymizm odnośnie kondycji człowieka. Wydaje się, że nie ma już nadziei.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to bez wątpienia dobra książka, jednak odmalowuje świat w bardzo czarno-biały sposób. Zabrakło mi zniuansowania pewnych kwestii i głębi psychologicznej. Autor pokazuje zło w postaci postaw i zachowań tytułowego karła, jednak nie wnika w przyczyny tego stanu...
"Ludzie są dziwni. A ich miłości do siebie nie nauczę się nigdy rozumieć."
Ciekawa książka pisana z perspektywy Karła, sługi fikcyjnego Księcia. Mimo że bohater jest jedynie służącym, niemal cała akcja skupia się na nim. Bohater jak się okazuje ma duży wpływ na to, co wiedzą, a czego nie wiedzą inni czy nawet na to czy będzie panował pokój czy nie.
Autor wykreował bardzo ciekawą, zapatrzoną w siebie postać. Czyta się to bardzo dobrze. Lektura składa do refleksji na temat tego ile w nas cech karła oraz czy i komu potrzebne są wojna i nienawiść.
"Ludzie są dziwni. A ich miłości do siebie nie nauczę się nigdy rozumieć."
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa książka pisana z perspektywy Karła, sługi fikcyjnego Księcia. Mimo że bohater jest jedynie służącym, niemal cała akcja skupia się na nim. Bohater jak się okazuje ma duży wpływ na to, co wiedzą, a czego nie wiedzą inni czy nawet na to czy będzie panował pokój czy nie.
Autor wykreował bardzo...
Jarosław Iwaszkiewicz, w swej ''Sławie i chwale'', napisał, iż ludzkość, zeszła na manowce w epoce renesansu. Nigdy, to stwierdzenie, nie było mi tak bliskim, jak podczas lektury ''Karła''. Tytułowy Karzeł, był gąbką, który, niczym prawdziwa gąbka wodę, chłonął w swoją duszę, całe zło swych czasów, i zło, będących kwintesencją tej rozpustnej epoki, bohaterów powieści.
Książka, ma charakter fikcyjnego pamiętnika, nadwornego karła, na jednym z renesansowych dworów włoskich. Bohaterowie powieści, są wzorowani na realnych postaciach historycznych, takich jak, Leonardo Da Vinci. Mroczna dusza Karła, niczym lustro, odbija wszystkie wynaturzenia Italii tamtych czasów. ''Demon Odrodzenia'', tytuł jednej z powieści, naszego, jednego z najwybitniejszych powieściopisarzy, Teodora - Jeske - Choińskiego, najlepiej oddaje treść, tej szwedzkiej mikropowieści.
Książę, księżna, i ich kochanki i kochankowie, cały ten pozornie barwny świat, nurzający się w wyuzdanej rozpuście i okrucieństwie, będzie musiał droga zapłacić, za to, iż swymi uczynkami, zdeprawował serce niepozornego karzełka.
To książka, o tym, jak bardzo zaraźliwym jest zło, jak łatwo zarazić się nim, niczym wirusem, gdy stale przebywamy między ludźmi niemoralnymi.
Ilu Karłów, wokoło nas, zrodziły nasze złe uczynki?
Jarosław Iwaszkiewicz, w swej ''Sławie i chwale'', napisał, iż ludzkość, zeszła na manowce w epoce renesansu. Nigdy, to stwierdzenie, nie było mi tak bliskim, jak podczas lektury ''Karła''. Tytułowy Karzeł, był gąbką, który, niczym prawdziwa gąbka wodę, chłonął w swoją duszę, całe zło swych czasów, i zło, będących kwintesencją tej rozpustnej epoki, bohaterów powieści....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedyś miałem fazę na całego Para, obecnie tylko Karzeł dalej ryje jak dawniej. Dobry to pisarz jest.
Kiedyś miałem fazę na całego Para, obecnie tylko Karzeł dalej ryje jak dawniej. Dobry to pisarz jest.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLagerkvist napisał że w każdym
człowieku drzemie karzeł-zło. W tej powieści karzeł jest obok człowieka - swojego pana - księcia. Karzeł
nienawidzi wszystkiego co jest dobre, a najbardziej nie znosi miłości. Do czego prowadzi jego sposób myślenia, nietrudno zgadnąć. To jedna z tych książek, która daje do myślenia i zapada w pamięć. Klasyka na najwyższym poziomie.
Lagerkvist napisał że w każdym
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toczłowieku drzemie karzeł-zło. W tej powieści karzeł jest obok człowieka - swojego pana - księcia. Karzeł
nienawidzi wszystkiego co jest dobre, a najbardziej nie znosi miłości. Do czego prowadzi jego sposób myślenia, nietrudno zgadnąć. To jedna z tych książek, która daje do myślenia i zapada w pamięć. Klasyka na najwyższym poziomie.
Każdy ma swego karła.
Pytanie tylko, czy karzeł biega wolno i panoszy się wszędzie, czy też siedzi po ciemnej stronie naszego serca skuty kajdanami.
Warto poznać tego karła i wszystkie jego intrygi.
Każdy ma swego karła.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPytanie tylko, czy karzeł biega wolno i panoszy się wszędzie, czy też siedzi po ciemnej stronie naszego serca skuty kajdanami.
Warto poznać tego karła i wszystkie jego intrygi.
Na mizantropijne dzieło pana Lagerkvista trafiłem dzięki lekturze "Krew, ogień, śmierć", gdzie lider zespołu Niklas Kvarforth zachwalał tę książkę jako "najbardziej mizantropijne dzieło jakiekolwiek powstało na świecie", otóż tego akurat nie potwierdzę, bo musiałbym przeczytać wszystkie książki, które traktują o tej tematyce (mizantropii) i wtedy mógłbym potwierdzić bądź zaprzeczyć, ale faktem jest, iż jest to cholernie dobra lektura, która na tyle mocno mnie wciągnęła, że przeczytałem ją przez wieczór i skończyłem około północy, mimo to uważam, że miejscami jest zbyt łagodna, spodziewałem się totalnej destrukcji i zniszczenia, ale książka nie kończy się szczęśliwie (całe szczęście) to jednak pozostawia jakąś nadzieję dla głównego bohatera, gdyby nie to oceniłbym publikację na okrągłą dychę, no ale to już moje odczucie, być może za bardzo cenię skrajność w sztuce, aż do przesady.
Głównym bohaterem jest tytułowy karzeł, który symbolizuje mroczną stronę człowieka (podobnie jak w noweli "Doktor Jekyll i pan Hyde"),niziołek jest typowym mizantropem, nienawidzi przedstawicieli ludzkiej rasy, ale i swojej łącznie z samym sobą, chociaż nie można mu odmówić mani wielkości, uważa, że pośród wszystkich karłów jest wyjątkowy, a tak naprawdę jest zwykły jak każdy inny, tym co go odróżnia to mentalność, nie uważa by na tym świecie było coś dobrego, no może poza cierpieniem, a największą rzeczą, którą może przynieść ból jest wojna, a ta niesie za sobą żniwa w postaci chaosu, zniszczenia, destrukcji, głodu, zarazy i w końcu śmierci. Karzeł koniecznie chce w niej uczestniczyć, gdyż dla niego jedyną rozrywką jest możliwość zabicia kogoś, dla niego to jedyna radość w życiu.
Co ciekawe mimo, iż przepełnia go nienawiść wcale nie jest sadystą i nie może patrzeć na poniżenie upadłych ludzi, doprowadza go to do mdłości, podobnie jak i ciepłe uczucia, nie rozumie ich, bo sam nigdy ich nie doświadczył, jego własna matka sprzedała go za przysłowiowe grosze, odtrąciła i skazała na los gorszy niż śmierć, został dworską zabawką księcia i jego małżonki. Odkąd pamięta cierpi, a skoro tak to dlaczego inni nie mieliby cierpieć wokół niego? Mimo swojej niechęci do innych podziwia jednak pewne cechy w ludziach, oczywiście te, które my nazywamy niemoralnymi lub amoralnymi, może za wyjątkiem łajdaczenia się z innymi po kątach, seksualność wyjątkowo go odpycha, jeśli już miałby kogoś pokochać to nie byłby to byle kto.
Karzeł wie, że każdy w życiu jest trybikiem maszyny i ma do spełnienia swoją rolę, to też stara się nie narzekać na swój los i brać życie takim jakie jest, bo nie na wszystko ma się wpływ, poza tym egzystencja pozbawiona jest głębszego sensu.
Niech tych parę ciekawszych cytatów z książki (znajdzie się ich tam nieco więcej) będzie podsumowaniem:
"Wszystko na świecie, wszystko, co się dzieje i czym ludzie się zajmują, ma na swój sposób jakiś sens. Ale samo życie nie ma żadnego sensu i nie może go mieć. Bo wtedy nie mogłoby go być".
"Jakżeż wyglądałoby życie, gdyby nie było niedorzeczne. Niedorzeczność jest wszak samym fundamentem, na którym ono spoczywa. Na jakież innej podstawie można by je było zbudować, trwałej podstawie, która nigdy by się nie ugięła.
Wielka idea może być podkopana inną wielka ideą, a potem nią rozsadzona, obalona. Ale niedorzeczność jest nieosiągalna, niezniszczalna, niezachwiana. To prawdziwy fundament i dlatego też ją wybrano za podstawę".
"Niech spalą się w piekle wszystkie te istoty, które nazywają się ludźmi i które napełniają mnie odrazą i obrzydzeniem! Po cóż mają istnieć! Po co mają używać rozkoszy życia, śmiać się i kochać, aby plenić się butnie na całej ziemi! Po co mają istnieć ci zakłamani fałszerze i obłudnicy, występne, bezwstydne istoty, których cnoty są jeszcze bardziej zbrodnicze niż ich grzechy! Niech spłoną w ogniu piekielnym"!
"Życie! Po co ono istnieje? Czemu ma służyć, jaki jest jego sens? W jakim celu ma trwać dalej ze swą beznadziejnością i pustką"?
Na mizantropijne dzieło pana Lagerkvista trafiłem dzięki lekturze "Krew, ogień, śmierć", gdzie lider zespołu Niklas Kvarforth zachwalał tę książkę jako "najbardziej mizantropijne dzieło jakiekolwiek powstało na świecie", otóż tego akurat nie potwierdzę, bo musiałbym przeczytać wszystkie książki, które traktują o tej tematyce (mizantropii) i wtedy mógłbym potwierdzić bądź...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrótka, acz niezwykle treściwa i przykuwająca uwagę historię nadwornego karła na dworze włoskiego księcia. Ów karzeł, jako odmieniec i osobliwość, traktowany jest jak coś w rodzaju skrzyżowaniu pachołka z błaznem: ot, dziwoląg usługujący panu i jego małżonce ku ich uciesze i wedle ich życzenia. My, czytelnicy, mamy tymczasem możliwość obserwowania tego wszystkiego ze środka, z wnętrza karlej głowy - i nie żyją tam jak można się spodziewać myśli zbyt wesołe. Przeciwnie: umysł jego jest to istne kłębowisko żmij, pełne jadu, nienawiści i ukrytej wrogości wobec tak innych ludzi, jak i innych przedstawicieli karlego rodu, olbrzymia pogarda dla wszelakich intryg i życia mijanych przez niego ludzi, wreszcie wybujałe ego i poczucie własnej wyższości, wyjątkowości. Tekst gęsty i lepki jest wręcz od emocji, uczuć, przejmującego gniewu, niechęć i pogarda wręcz kapią ze stronic. Jest to możliwość obserwowania wnętrza istoty wzburzonej i zwichrzonej, momentami odpływającymi wręcz w szaleństwo, osobowości niezwykłej, gwałtownej w uczuciach i namiętnościach. Bardzo dobra lektura.
Krótka, acz niezwykle treściwa i przykuwająca uwagę historię nadwornego karła na dworze włoskiego księcia. Ów karzeł, jako odmieniec i osobliwość, traktowany jest jak coś w rodzaju skrzyżowaniu pachołka z błaznem: ot, dziwoląg usługujący panu i jego małżonce ku ich uciesze i wedle ich życzenia. My, czytelnicy, mamy tymczasem możliwość obserwowania tego wszystkiego ze...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPostać tytułowego karła przywodzi na myśl astronomiczną analogię. To jakby biały karzeł – niewielkich rozmiarów pozostałość większej gwiazdy, obdarzona dużą gęstością, często występująca w układach podwójnych (lub wielokrotnych) z innymi, bardziej „książęcymi” gwiazdami. Istotna wydaje się zwłaszcza wspomniana gęstość – przemyślenia Picollino to „samo gęste” w otaczającym go chaosie, sam bohater wydaje się twardszy, bardziej „lity” niż inne postacie. To taka gwiazda renesansu a rebours.
Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że jest to postać jednowymiarowa. Owszem, do pewnego momentu tak się wydaje, gdy np. snuje on bardzo interesujące skądinąd rozważania: „Rozumiem księżnę lepiej niż jego. I nic w tym dziwnego, bo jej przecież nienawidzę. Trudno jest rozumieć tego, kogo się nie nienawidzi, jest się wtedy bezbronnym, nie ma się sposobu, by zgłębić takiego człowieka.” – na koniec jednak okazuje się, że (uwaga: spoiler!) nienawiść jest „miłością podszyta”. Albo też raczej za miłość chce się podszyć – jeśli jednak uznać naszego karła za narratora niewiarygodnego, to trzeba przyznać, że jest on zarazem opowiadaczem niewiarygodnie skłaniającym do myślenia – jak choćby wtedy, gdy wysnuwa przemyślenie:
„W gruncie rzeczy wszyscy chcą wojny. Stanowi ona uproszczenie, które ludzie odczuwają jako ulgę. Uważają, że życie jest zbyt zawikłane. Bo też takie jest w formie, w jakiej oni je przeżywają. Samo w sobie życie wcale nie jest skomplikowane, przeciwnie, odznacza się wielką prostotą. Ale tego oni się nigdy nie nauczą rozumieć. Nie rozumieją, że życie jest najlepsze, gdy wolno mu być takim, jakie jest. Nie mogą nigdy zostawić go w spokoju, zaprzestać używania go w wielu przedziwnych celach. Ale i tak uważają, że to rozkoszne uczucie tylko żyć!”,
gdzie nietrudno odczytać echa Hobbesowskiej „wojny wszystkich ze wszystkimi”, ale też Nietzscheańskiej krytyki Sokratejskiego przykrawania życia do sztywnych wzorców etycznych.
Karły (także te „białe”) to stary ród. Uwikłane w rozliczne układy, niekiedy „gasną”, znikając z pola widzenia. Podobno jednak nawet po wygaśnięciu, gdzieś tam tkwią ze swym mrokiem, niczym ciemna materia w(e) (Wszech)świecie ludzkiego istnienia.
Postać tytułowego karła przywodzi na myśl astronomiczną analogię. To jakby biały karzeł – niewielkich rozmiarów pozostałość większej gwiazdy, obdarzona dużą gęstością, często występująca w układach podwójnych (lub wielokrotnych) z innymi, bardziej „książęcymi” gwiazdami. Istotna wydaje się zwłaszcza wspomniana gęstość – przemyślenia Picollino to „samo gęste” w otaczającym...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to