Duch króla Leopolda. Opowieść o chciwości, terrorze i bohaterstwie w kolonialnej Afryce

Okładka książki Duch króla Leopolda. Opowieść o chciwości, terrorze i bohaterstwie w kolonialnej Afryce
Adam Hochschild Wydawnictwo: Świat Książki Seria: Sfery historia
464 str. 7 godz. 44 min.
Kategoria:
historia
Seria:
Sfery
Tytuł oryginału:
King Leopold's Ghost: A Story of Greed, Terror and Heroism in Colonial Africa
Wydawnictwo:
Świat Książki
Data wydania:
2012-02-08
Data 1. wyd. pol.:
2012-02-08
Liczba stron:
464
Czas czytania
7 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377994986
Tłumacz:
Piotr Tarczyński
Tagi:
Biografia Afryka kolonializm
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,2 / 10
389 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
291
181

Na półkach: , ,

"...Władza jest kusząca, a nie ma większej władzy niż możliwość pozbawienia kogoś życia...". Kolejna książka Adama Hochschilda, dokument, który powinien być lekturą obowiązkową dla każdego z Czytelników. Na pewno nie jest to książka którą można ocenić w kategorii lepsza, gorsza, jest to po prostu niemożliwe. Każde słowo zapisane przez Autora na kartach tej książki jest bezcenne.

"...Władza jest kusząca, a nie ma większej władzy niż możliwość pozbawienia kogoś życia...". Kolejna książka Adama Hochschilda, dokument, który powinien być lekturą obowiązkową dla każdego z Czytelników. Na pewno nie jest to książka którą można ocenić w kategorii lepsza, gorsza, jest to po prostu niemożliwe. Każde słowo zapisane przez Autora na kartach tej książki jest...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
197
140

Na półkach:

Świetna książka, rzucająca sporo światła na znany już, lecz nigdy nie do końca, temat. Książka o awanturnictwie, okrucieństwie, snobizmie, pazerności, bezwzględności i manii wielkości połączonej z obsesją oraz - o ofiarach...

Wstęp, to nieco informacji o Leopoldzie II, jego charakterze oraz krótka historia Kongo i ukazanie sposobu w jaki wyzuto z ziemi jego mieszkańców - przy nich, oskubani do nitki amerykańscy Indianie wydają się prawie genialnymi biznesmenami:(...
Już wcześniej czytałam, że Leopold "wyłudził" te afrykańskie terytoria przy pomocy różnych intryg, jednak dopiero dzięki tej książce, a dokładnie jej pierwszej części, dowiedziałam się jak wielkiej mistyfikacji stary łajdak się dopuścił. I jak sprytnie tego dokonał. Gdyby nie ohydny finał tych wszystkich aktów korupcji i fałszerstw (udało mu się oszukać nawet Bismarcka!)- chciałoby się zawołać: "chapeau-bas!"... Szczególnie , że i sposób pozyskiwania funduszy na wymarzone przedsięwzięcie, oprócz obrzydzenia, wzbudza jednak również pewien rodzaj podziwu, a opis tych "jubilerskich" machinacji zajmuje prawie 1/3 książki i - proszę uwierzyć - nie można się od niej oderwać!
Czytając co działo się w Kongo już po jego opanowaniu przez Belgów, nie sposób oprzeć się skojarzeniu z atakującą organizm i rozchodzącą się po wszystkich jego tkankach, śmiertelną infekcją. W dodatku czytając o tych wszystkich okropnościach, prawie co chwilę nasuwają się i inne skojarzenia. Przy opisie antykolonialnego ruchu partyzanckiego, który rozwinął się jako wyraz sprzeciwu wobec najeźdźczej władzy od razu nasunął mi się obraz naszej partyzantki antykomunistycznej - inny kolor skóry, inny kontynent, inne czasy ale jakie podobieństwo w okolicznościach historycznych oraz w działaniu! Są i inne podobieństwa - niestety z tych najgorszych...Okazuje się np. że Hitler ze swoimi pomysłami wysłania Żydów na Madagaskar wcale nie był jakimś pionierem (właśnie m.in. obietnica przyjęcia amerykańskich, byłych, czarnych niewolników do Kongo spowodowała, że tak skwapliwie projekty Leopolda II były przez USA popierane na forum międzynarodowym). Czytając jakie normy narzucono kongijskim pracownikom i jak za ich niewypełnianie byli karani - staje nam przed oczami jakże znajomy obraz łagrów - najwyraźniej do skrajnego okrucieństwa zdolnych jest więcej osób niż to się nam , zwykłych ludziom wydaje. I wcale nie trzeba być jedynowładcą i dyktatorem. Czasem wystarczą tylko sprzyjające okoliczności... Ciężka lektura i bardzo smutna tym bardziej, że w książce znajduje się też trochę zdjęć. Niewiele, ale zupełnie wystarczą by wstrząsnąć...
Zagłębiając się coraz bardziej w treść, czytając o snutych przez Leopolda II planach dotyczących m.in. Ugandy, Armenii,Wysp Kanaryjskich, Chin i Karolin na Pacyfiku, nie można nie uznać go za szaleńca. Tyle, że cwanego i obdarzonego (niestety) władzą, przychylną prasą oraz nieograniczonymi prawie (cóż, Kongo daleko i ciężko sprawdzić) możliwościami oszukiwania wszystkich pozowaniem na filantropa i dobroczyńcę. Ale do czasu - i o tym właśnie jest część II książki. Obnażanie ohydy i próby przeciwdziałania potwornościom podejmowane przez odważnych i prawych ludzi - czytając , aż się człowiek dziwi, że nikogo z nich nie "sprzątnięto" lub nie dopadł ich jakiś XIX-wieczny "zbiorowy samobójca" - widać nie było to wtedy tak popularne jak teraz. Za to zgodne współdziałanie zakłamanej prasy i biznesu w celu "zamiecenia sprawy pod dywan" - to już zupełnie znajome realia...
Kolejne okropności zawarte w tej części - dobijają. Wygląda na to, że najgorsi nazistowscy zbrodniarze wojenni (jak np. Amon Göth, strzelający do Żydów ze swojego balkonu w obozie koncentracyjnym Płaszów) to zaledwie nieudolni naśladowcy kolonizatorów...
Znajdujemy tu również krótką historie Konga po "odzyskaniu niepodległości" (każdy kto przeczyta książkę będzie wiedział dlaczego wzięłam te słowa w cudzysłów) oraz opisy prób, jakie od lat podejmowali i podejmują Belgowie by wymazać swoją zbrodniczą historię. I pomyśleć, że naród z taką haniebną kartą w swoich dziejach śmie pouczać innych jak powinni żyć...

Polecam, książka z tych wciągających od których ciężko się oderwać. A jako uzupełnienie tego bloku tematycznego - dodam jeszcze "Kongo, opowieść o zrujnowanym kraju" Davida Van Reybroucka, "Wytępić całe to bydło" Svena Lindqvista oraz oczywiście "Jądro ciemności" Josepha Conrada.

Świetna książka, rzucająca sporo światła na znany już, lecz nigdy nie do końca, temat. Książka o awanturnictwie, okrucieństwie, snobizmie, pazerności, bezwzględności i manii wielkości połączonej z obsesją oraz - o ofiarach...

Wstęp, to nieco informacji o Leopoldzie II, jego charakterze oraz krótka historia Kongo i ukazanie sposobu w jaki wyzuto z ziemi jego mieszkańców -...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
545
162

Na półkach: , , , , ,

"Płynąć chcę na wschód, za Suez,
gdzie jest dobrem każde zło,
Gdzie przykazań brak dziesięciu
i pić można aż po dno."

Rudyard Kipling


Autor z dużą precyzją i w chronologicznym porządku odsłania przed czytelnikami aparat terroru w Kongo firmowany osobą rzekomego filantropa króla Leopolda II. Ale o ile należy chylić czoła i budować pomniki takim idealistom, jak Sir Roger Casement, Edmund Dene Morel, William H. Sheppard, że udało im się wstrząsnąć sumieniem świata i złagodzić opresyjność machiny kolonialnej, o tyle po śmierci belgijskiego satrapy system przeobraził się w instytucjonalną politykę rabunkową, z której do dziś Zachód czerpie pełnymi garściami. Przebywanie pod belgijskim butem było okresem quasi-legalnego plądrowania terenów Kongo, które niektórzy nazywają skandalem pod względem ilości zasobów naturalnych, z jednoczesnym i raczej celowym brakiem kształcenia elit społecznych, które mogłyby stworzyć w przyszłości jakąś w miarę stabilną strukturę państwową. Stąd, rządy następujących po sobie watażków, ogólny chaos i degrengolada, będąca zapewne na rękę Zachodowi, który zainteresowany jest tym, co kryje się pod ziemią. Analogie pomiędzy Leopoldem a późniejszym władcą dzielącym i rządzącym Kongo przez kilkadziesiąt lat, Mobutu Sese Seko, są uderzające: chciwość, drenowanie krajowych zasobów dla własnych korzyści i traktowanie ludności jak niewolników. Zdecydowanie w odmiennym świetle będę od teraz patrzył na zjawiskowy kompleks zamków i pałaców w Laeken, którego rozbudowa i renowacja zostały sfinansowane krwią Kongijczyków.

"Płynąć chcę na wschód, za Suez,
gdzie jest dobrem każde zło,
Gdzie przykazań brak dziesięciu
i pić można aż po dno."

Rudyard Kipling


Autor z dużą precyzją i w chronologicznym porządku odsłania przed czytelnikami aparat terroru w Kongo firmowany osobą rzekomego filantropa króla Leopolda II. Ale o ile należy chylić czoła i budować pomniki takim idealistom, jak Sir Roger...

więcej Pokaż mimo to

6
Reklama
avatar
785
671

Na półkach:

Adam Hochschild postawił przed sobą trudne zadanie opisania dziejów Wolnego Państwa Kongo, bytu istniejącego w latach 1885-1908 i będącego własnością króla Belgii, tytułowego Leopolda II. Zasadniczym problemem było zniszczenie archiwów przez królewską administrację oraz oddanie głosu ofiarom ludobójstwa, którymi, jak łatwo się domyślić, nikt się wówczas za bardzo nie interesował. Mimo to amerykańskiemu pisarzowi udało się wykonać kawał dobrej roboty. Książkę można traktować wielopłaszczyznowo, z jednej strony jest to opowieść o królu Leopoldzie, który poszukiwał swojego kolonialnego kawałka tortu nad którym mógłby zapanować. Po jego stronie stoją osobowości ucieleśniające belgijski aparat terroru, pierwowzory Conradowskiego Kurtza jak Leon Rom czy Guilliaume van Kerckhoven. Po drugiej stronie mamy ich adwersarzy, przedstawicieli ruchu antyniewolniczego jak George Williams, Roger Casement, Edmund Morel, William Sheppard. To też opowieść o administracji państwa, o tym jak udało się wprowadzić kauczukowy terror, budowano linie kolejowe, tworzono siły militarne, w jaki sposób tłumiono bunty niewolników, ale też w jaki sposób doprowadzono do ludobójstwa kilku milionów ludzi. Tematem jest też ruch abolicjonistyczny - głównie brytyjski i amerykański, autor pokazuje w jaki sposób próbowano walczyć z królem Leopoldem, ale też ukazuje pewną hipokryzję światowych mocarstw tłumacząc, że takie stawianie sprawy w stosunku do Belgii było po prostu wygodne i przede wszystkim wybiórcze. Duże wrażenie robią zwłaszcza ostatnie rozdziały dotyczące pamięci historycznej o tych wydarzeniach, próbach umniejszania czy wręcz wymazywania pewnych wydarzeń przez belgijską administrację także w czasach współczesnych. Książka jest o tyle ciekawa, że autor odnosi się do ówczesnych artykułów prasowych, listów belgijskich oficerów, relacji podróżników czy wywiadów z osobami, które przeżyły ludobójstwo. Całość jest niezwykle wstrząsająca i zmuszająca do refleksji.

Adam Hochschild postawił przed sobą trudne zadanie opisania dziejów Wolnego Państwa Kongo, bytu istniejącego w latach 1885-1908 i będącego własnością króla Belgii, tytułowego Leopolda II. Zasadniczym problemem było zniszczenie archiwów przez królewską administrację oraz oddanie głosu ofiarom ludobójstwa, którymi, jak łatwo się domyślić, nikt się wówczas za bardzo nie...

więcej Pokaż mimo to

31
avatar
721
721

Na półkach: , , , ,

Niespodziewanie jubileuszowy wpis (x700) przypadł w udziale książce poświęconej początkom kolonizowania krainy nad rzeką Kongo. Właściwie udział Belgów w zdobywaniu kolonii nie jest zdarzeniem powszechnie znanym. Dla polskiego czytelnika do państw przodujących w zakresie ekspansji militarnej i ekonomicznej na terytoriach afrykańskich należały Wielka Brytania, Francja, czy choćby Niemcy. Ale też prawda o kulisach rozprzestrzeniania wpływów belgijskich na obszarze Wolnego Państwa Kongo jest dość mroczna i krwawa, toteż niewiele jest powodów do chwały. Pogoń za dominacją polityczną, zyskiem ze sprzedaży kauczuku oraz innych bogactw naturalnych przyniosła ogromną i trudną do oszacowania liczbę ofiar wśród rdzennej ludności. Nie bez przyczyny akcja znanego opowiadania „Jądra ciemności” Josepha Conrada została osadzona w takich oto dekoracjach. Leon Rom istniał naprawdę…
Książka przybliża postać króla Leopolda II, którego trudno uznać za filantropa i osobę, której leżał na sercu dobrobyt własnego kraju, nie mówiąc o losach kolonizowanych narodów. Wiele miejsca poświęcono osobie Henry’ego Mortona Stanleya, podróżnika znanego chyba najbardziej ze słynnej kwestii „Doktor Livingstone, jak sądzę?” Tymczasem wiele lat swego nieprzeciętnego, acz mrocznego życia poświęcił jako ekspert i podróżnik w służbie króla Belgii. Książka to także ciekawe ukazanie roli propagandy oraz znaczenia środków masowego przekazu – celem przybliżenia rzeczywistego przebiegu wydarzeń w latach 1885-1908. To też swoisty hołd dla takich postaci jak George W. Williams oraz Edmund D. Morel, którzy odważyli się pisać prawdę o tamtych czasach.
Książka elegancko wydana, jest obszerna, lecz napisana nawet ładnym stylem, momentami nawet z odrobiną humoru. Nie jest to jednak pozycja „do pochłonięcia” za pierwszym razem, czeka nas przynajmniej kilka zajmujących wieczorów, aby poznać klimat dawnego świata…

Niespodziewanie jubileuszowy wpis (x700) przypadł w udziale książce poświęconej początkom kolonizowania krainy nad rzeką Kongo. Właściwie udział Belgów w zdobywaniu kolonii nie jest zdarzeniem powszechnie znanym. Dla polskiego czytelnika do państw przodujących w zakresie ekspansji militarnej i ekonomicznej na terytoriach afrykańskich należały Wielka Brytania, Francja, czy...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
76
75

Na półkach:

Warto przeczytać, bo tacy cyniczni ludzie nadal są.
Książka o tym jak manipulacją, ściemą, cynizmem można zdobyć kontrolę i bezwzględnie wykorzystywać.

Warto przeczytać, bo tacy cyniczni ludzie nadal są.
Książka o tym jak manipulacją, ściemą, cynizmem można zdobyć kontrolę i bezwzględnie wykorzystywać.

Pokaż mimo to

4
avatar
575
195

Na półkach:

Najwyższą formą dzikiego kapitalizmu jest niewolnictwo*

Leopold II znalazłby się dziś na liście Forbes. Znakomity biznesmen. Wykroił sobie środek Afryki, jedynie 75 razy większy od jego kapitału początkowego czyli Belgii. Nabycia dokonał, zawierając umowy z analfabetami i płacąc im paciorkami i tkaninami. Przy tym odkrył złoty Graal inwestowania czyli to jak maksymalizować zyski przy minimalizacji kosztów. Po prostu zmusił ludzi do pracy za darmo. Jak to osiagnął? Bijąc ich, kneblując, paląc wioski, trzymając rodziny jako zakładników, ucinając ręce, mordując. Nie musiał martwić się o 'siłę roboczą', bo mógł powtórzyć za Stalinem - ja mam mnogo ludzi. Śmierć, jak się szacuje, połowy(!) populacji Kongo wrzucił w koszty.

Plan był zaiste doskonały. On sam rąk fizycznie nie splamił. Henry Stanley nabył dla niego ziemię. Henry Sanford postarał się o uznanie jego władztwa przez inne mocarstwa. Plecy Afrykanom okładali wynajęci agenci. Ręce dzieciom odcinali przymuszani do tego Force Publique. Leopold oczekiwał tylko jak najwyższej stopy zwrotu z inwestycji.

Interes by kwitł, pieniądz by krążył. Eldorado skończyło się przez odwagę kilku sygnalistów. Williama Shepparda, Georga Williamsa, Edmunda Morela, Rogera Casementa i Josepha Conrada. To oni i jedyny nieprzekupny świadek świata - aparat fotograficzny - doprowadzili do ujawnienia  niewolnictwa, imperializmu, wyzysku, które kryły się pod szyldem brzemienia białego człowieka, filantropii i dobroczynności. Po 23 latach Leopoldowi odebrano Kongo. Cóż z tego skoro przeszło ono na własność Belgii i było jej kolonią aż do lat 60 XX w., do którego to czasu drenowano je ze wszystkiego co wartościowe. Na marginesie. Rząd Belgii przeprosił za śmierć milionów Kongijczyków dopiero w 2020 r. na fali BLM.

Adamowi Hochschildowi należą się ukłony. Dokonał tytanicznej pracy. Nie mniejszej niż Edmund Morel, który ujawnił zbrodnie na Kongijczykach. Hochschild zebrał przebogate materiały, w sytuacji gdy archiwa państwowe świeciły pustkami, gdyż zapobiegliwy Leopold kazał je przed śmiercią spalić. Szukał prywatnych listów, pamiętników, zdjęć. Wertował stare archiwa. Wchodził przez okno, gdy zamykano drzwi. Powstała z tego książka, której głównym przesłaniem jest nie tylko upamiętnienie męczeństwa Kongijczyków, bo jak sam pisze, chciał uchronić ich przed systemowym zapomnieniem. Dla mnie "Duch króla Leopolda" to przede wszystkim wezwanie do poszanowania praw człowieka ze samostanowieniem narodów na czele.

Cóż więcej. Choćbym chciała nie mam zarzutów. To mądra, wyważona, pełna empatii książka o ludziach, którzy z chciwości zabijali, o tych którzy przez nią umierali i o tych, którzy tę chciwość piętnowali.


* I piszę to ja. Zagorzały przeciwnik ustroju komunistycznego

Najwyższą formą dzikiego kapitalizmu jest niewolnictwo*

Leopold II znalazłby się dziś na liście Forbes. Znakomity biznesmen. Wykroił sobie środek Afryki, jedynie 75 razy większy od jego kapitału początkowego czyli Belgii. Nabycia dokonał, zawierając umowy z analfabetami i płacąc im paciorkami i tkaninami. Przy tym odkrył złoty Graal inwestowania czyli to jak maksymalizować...

więcej Pokaż mimo to

52
avatar
911
833

Na półkach: ,

Przerażająca książka o przerażających zbrodniach, popełnianych przez wzorowych belgijskich mieszczan w prywatnym (!) państwie ich ludobójczego króla Leopolda Koburga.

Ktoś gdzieś napisał, że Kongo miało wyjątkowego pecha, że dostało się właśnie w łapska tych ludzi. Do dziś nie przepracowali swych zbrodni. Nie dokonali nigdy tej pracy, na którą zdobyli się Niemcy od późnych lat 60. poczynając.

W tym sensie można by uznać Belgię za zakałę Europy, tak gdzieś obok Serbów, do dziś zaprzeczających swemu udziałowi w ludobójstwie w Bośni. Z tą różnicą, ze ci ostatni nic na tym nie zarobili, a Bruksela - najbrzydsza stolica Europy - do dziś przytłacza wybudowanymi za tamtą krwawą kasę ohydnymi, acz monumentalnymi, nie na miarę tego kraiku, gmachami publicznymi, na czele z najbardziej obrzydliwym gmachem sądów (przez W.G. Sebalda określanym jako "osobliwe monstrum architektoniczne") .

Francuzi może chyba mają rację, mówiąc o tym narodzie jak najgorzej....?

Przerażająca książka o przerażających zbrodniach, popełnianych przez wzorowych belgijskich mieszczan w prywatnym (!) państwie ich ludobójczego króla Leopolda Koburga.

Ktoś gdzieś napisał, że Kongo miało wyjątkowego pecha, że dostało się właśnie w łapska tych ludzi. Do dziś nie przepracowali swych zbrodni. Nie dokonali nigdy tej pracy, na którą zdobyli się Niemcy od...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
549
93

Na półkach:

Ludzie ludziom zgotowali ten los. Coś strasznego. Ksiązka bardzo dobra a historia tragiczna. W 2020 Belgia zaczęła usuwać hurtowo pomniki tego "króla". Protesty na coś się przydały. Czas na odszkodowania

Ludzie ludziom zgotowali ten los. Coś strasznego. Ksiązka bardzo dobra a historia tragiczna. W 2020 Belgia zaczęła usuwać hurtowo pomniki tego "króla". Protesty na coś się przydały. Czas na odszkodowania

Pokaż mimo to

8
avatar
838
67

Na półkach:

Hochschild ma lekkie pióro. Gdyby pisał ckliwe romansidła to zapewne niejedno dałoby się pochłonąć w jesienny wieczór. Tylko, że swobodny styl nie zwiastuje lekkiej lektury.

Istotnie, lekko nie jest. Chciwość, pyszność i mania wielkości dotarła w XIX wieku i do rozległych kongijskich terenów. Niestety, bo o ile każda społeczność w historii mierzyła się z wojnami, niesprawiedliwością, czy głodem w jakimś zakresie, tak środkoafrykańskie ludy nigdy dotąd na taką skalę. W tak "misjonarski" i "cywilizowany" sposób jak na wiktoriańskie czasy przystało. Kaganek oświaty okazał się nie łyżką, a beczką dziegciu.

"Duch króla Leopolda" to dowód na to, że czasy z każdą dekadą może i są bardziej cywilizowane, ale ludzie jak drapieżcy wciąż łakną ofiar, które mogliby zaciągnąć do leża, by tam bronić trofeum ale i się nad nim pastwić.

Hochschild ma lekkie pióro. Gdyby pisał ckliwe romansidła to zapewne niejedno dałoby się pochłonąć w jesienny wieczór. Tylko, że swobodny styl nie zwiastuje lekkiej lektury.

Istotnie, lekko nie jest. Chciwość, pyszność i mania wielkości dotarła w XIX wieku i do rozległych kongijskich terenów. Niestety, bo o ile każda społeczność w historii mierzyła się z wojnami,...

więcej Pokaż mimo to

16

Cytaty

Więcej
Adam Hochschild Duch króla Leopolda. Opowieść o chciwości, terrorze i bohaterstwie w kolonialnej Afryce Zobacz więcej
Adam Hochschild Duch króla Leopolda. Opowieść o chciwości, terrorze i bohaterstwie w kolonialnej Afryce Zobacz więcej
Więcej
Reklama

Ciekawostki historyczne

Od końca lutego obserwujemy, jak Ukraińcy walczą z Rosjanami. Dziś tworzą jedność. Czy zatem mowa o dwóch Ukrainach: Wschodniej i...
awatar
Piotr Janczarek
Czytaj więcej
Na jaki okres datowalibyście początek przemysłu wydobywczego w Ameryce Północnej? Ostatnie badania archeologiczne wskazują na to,...
awatar
Herbert Gnaś
Czytaj więcej
XIX wiek | 2022-05-24
Belgica. Polarny survival
W 1897 roku statek Belgica wypłynął na ekspedycję naukowo-badawczą na Antarktydę. Dziś doświadczenia jego załogi przydają się w…...
awatar
Agnieszka Bukowczan-Rzeszut
Czytaj więcej
Niepełnosprawne dzieci wywożono do lasów pod pozorem „wycieczek”. Dorosłych mordowano drewnianymi pałkami lub strzałem w tył głowy....
awatar
Dariusz Kaliński
Czytaj więcej
XIX wiek | 2022-05-22
Katastrofa tunguska
30 czerwca 1908 roku nad Syberią miała miejsce potężna eksplozja. Do dziś nie wyjaśniono jej przyczyny. Co udało się ustalić na...
awatar
Herbert Gnaś
Czytaj więcej
Historia najnowsza | 2022-05-21
Społeczność amiszów
Kojarzą się nam z mężczyznami noszącymi szerokie kapelusze, kobietami w długich, purytańskich sukniach, drewnianych konstrukcjach...
awatar
Herbert Gnaś
Czytaj więcej
W jednej z jaskiń w Laosie odnaleziony został ząb trzonowy, który prawdopodobnie należał do dziewczynki żyjącej być może nawet 164...
awatar
Herbert Gnaś
Czytaj więcej
Starożytność | 2022-05-20
Syrakuzja. Titanic starożytności
Syrakuzja zbudowana przez Archimedesa w III wieku p.n.e. była prawdziwym cudem techniki. Co stało się z największym statkiem...
awatar
Herbert Gnaś
Czytaj więcej
Nowożytność | 2022-05-19
Procesy o czary w Polsce
„Procesy o czary to był istotny element codzienności Polaków” – mówi prof. Wijaczka. Właśnie ukazała się jego książka „Czarownicom...
awatar
Anna Baron-Jaworska
Czytaj więcej
zgłoś błąd