Jesienna sonata

Okładka książki Jesienna sonata
Mons Kallentoft Wydawnictwo: Rebis Cykl: Komisarz Malin Fors (tom 3) kryminał, sensacja, thriller
464 str. 7 godz. 44 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Cykl:
Komisarz Malin Fors (tom 3)
Tytuł oryginału:
Höstoffer
Wydawnictwo:
Rebis
Data wydania:
2011-06-28
Data 1. wyd. pol.:
2011-06-28
Liczba stron:
464
Czas czytania
7 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7510-652-7
Tłumacz:
Robert Kędzierski
Tagi:
literatura szwedzka Malin Fors
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
6,7 / 10
558 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
30
10

Na półkach: ,

Dawno się tak nie namęczyłam, żeby skończyć książkę.
Ciężki styl, płytcy bohaterowie i głosy duchów. Zero zaskoczenia lub nagłych zwrotów akcji.

Dawno się tak nie namęczyłam, żeby skończyć książkę.
Ciężki styl, płytcy bohaterowie i głosy duchów. Zero zaskoczenia lub nagłych zwrotów akcji.

Pokaż mimo to

avatar
195
120

Na półkach:

Czytałam dawno, nie pamiętam fabuły, ale pamiętam ten klimat - deszcz, mrok, zgnilizna. Brr. Nie oczekuję szwedzkiego kryminału w scenerii tropical island, ale ta jesień u Kallentofta jest przygnębiająca. Komisarz Malin Fors na pierwszym planie i jej alkoholowe problemy. Czy zagadki kryminalne mogą rozwiązywać tylko alkoholicy? Malin Fors, WIktor Forst, Harry Hole, Joanna Chyłka... Kogoś pominęłam?  

Czytałam dawno, nie pamiętam fabuły, ale pamiętam ten klimat - deszcz, mrok, zgnilizna. Brr. Nie oczekuję szwedzkiego kryminału w scenerii tropical island, ale ta jesień u Kallentofta jest przygnębiająca. Komisarz Malin Fors na pierwszym planie i jej alkoholowe problemy. Czy zagadki kryminalne mogą rozwiązywać tylko alkoholicy? Malin Fors, WIktor Forst, Harry Hole, Joanna...

więcej Pokaż mimo to

avatar
185
144

Na półkach: , ,

Kolejne spotkanie z Malin Fors. Z Malin, która walczy z własnymi demonami i próbuje rozwiązać sprawę podwójnego morderstwa. Przyzwyczaiłam się do specyficznej, wieloosobowej narracji w tych książkach. Część historii widziana jest oczami narratora w czasie teraźniejszym, część to retrospekcja z życia ofiary, a są jeszcze wtrącenia duchów ofiar. Całą książka fajnie prowadzi nas przez ciekawą opowieść, bardzo długo nie wiadomo kto zabił i jak jeszcze powiązane są między sobą postacie. Zainteresowała mnie, więc już sięgnęłam po następną pozycje z serii.

Kolejne spotkanie z Malin Fors. Z Malin, która walczy z własnymi demonami i próbuje rozwiązać sprawę podwójnego morderstwa. Przyzwyczaiłam się do specyficznej, wieloosobowej narracji w tych książkach. Część historii widziana jest oczami narratora w czasie teraźniejszym, część to retrospekcja z życia ofiary, a są jeszcze wtrącenia duchów ofiar. Całą książka fajnie prowadzi...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
678
304

Na półkach: ,

Podobnie jak poprzednie książki czyta się szybko i z zainteresowaniem. Z żalem czytam jak Malin się stacza, ale.... zawsze istnieje światełko w tunelu. Zabieram się za kolejną licząc, że Malin wytrzeźwieje

Podobnie jak poprzednie książki czyta się szybko i z zainteresowaniem. Z żalem czytam jak Malin się stacza, ale.... zawsze istnieje światełko w tunelu. Zabieram się za kolejną licząc, że Malin wytrzeźwieje

Pokaż mimo to

avatar
3611
889

Na półkach: , , , ,

"Jesienna sonata" to kolejna, z dobrze znanego mi cyklu, książka Monsa Kallentofta. Nie musiałam już walczyć ze specyficznym stylem narracji, jak przy pierwszej lekturze z policjantką Fors w roli głównej, kiedy to nieco rozpraszał moją uwagę swoistą metaforyką oraz nagromadzeniem równoważników zdań. Po zakończeniu uznałam ten element za najbardziej charakterystyczny dla Autora. Mając na koncie trzy tomy dostrzegam jeszcze jedną wspólną cechę dla cyklu (bo z pewnością to samo będzie przewijać się przez następne książki), czyli rozważania nieżyjących ofiar, które mają mieć wpływ na podświadomość genialnej Malin Fors. Mam tylko problem z geniuszem wyżej wymienionej policjantki. Oprócz tego, że miota się z każdą kolejną sprawą coraz bardziej, pije coraz więcej, ignoruje córkę, kocha, ale żyć dalej nie potrafi u boku byłego męża, to nie widać by wiele aktywności wkładała w kwestie zawodowe. Część treści poświęca się na pijackie omamy bohaterki, ale nie ma sugestii od otoczenia (poza Tove), że powinna przepracować problemy w inny sposób. Czytelnik zaczyna być zmęczony postawą Malin. W końcu Malin zaczyna być męcząca dla innych w Linköping.

W przypadku "Jesiennej sonaty" mam mieszane uczucia. Wydawało mi się, że wszyscy pracują nad śledztwem, a Malin oddaje się rozmyślaniom. Zamordowany Jerry Petersson nie jest tą samą pomocna duszą co przypadek z "Ofiary w środku zimy". W pierwszej części przemyślenia nieżyjącego napędzały akcję, a tym razem przybiera to postać odnotowania drobnych uwag. To co było wyróżnikiem prowadzonego śledztwa zaczyna rozmywać się we mgle. A może to tylko moje mylne wrażenie? Przecież poza depresyjną aurą wokół pani komisarz i odnotowaniem mniejszej aktywności zamordowanego, nadal mamy do czynienia ze zmyślnie prowadzoną akcją śledczą, w której baczniej przyglądamy się partnerowi Fors. A ten, mimo iż nadal pokazywany jest w cieniu Malin, to można zauważyć, iż jest barwniejszą z postaci policyjnego duetu. Zeke jest człowiekiem z krwi i kości. Myślący, aktywny w śledztwie, jak i na płaszczyźnie relacji przyjacielskich z Malin. Jednak czy ktoś zapatrzony w dno butelki może myśleć o jakichkolwiek relacjach z ludźmi? Malin i tequila to dopiero para.

Kolejne tytuły cyklu odnoszą się do pór roku, w jakich rozgrywa się akcja. Są też zapowiedzią opisów natury z jakimi się będziemy spotykać, co nie jest takie oczywiste w przypadku kryminałów. Osobiście te elementy odnotowuję na plus, gdyż zwielokrotnieją uczucia drzemiące w policjantach, przesłuchiwanych czy mordercy. Stają się namacalne w szelestach, nadchodzącym zmroku, przygaszonej plamie słońca, na dobre rozpasanym deszczu i są jak pustka, ból, rozpacz, złość, frustracja. Opisy przyrody, krótkie, acz zdecydowanie malujące aurę, oddają również klimat akcji podkreślając zagrożenie.

Zdecydowanie wszystko, co kojarzy nam się z jesienną aurą jest oddane, jednak sprawa morderstwa nowego właściciela posiadłości Jerry'ego Peterssona nie jest tak skomplikowana, jak w przypadku dwóch poprzednik akcji, tej w zimie i w lecie. Powiedziałabym, że jest na tyle mało zagmatwana, że dużo wcześniej zaczniemy domyślać się, co mogło sprowokować mordercę do jego czynów, jak i to kim on jest. I na tym polega moje niezadowolenie. Wcześniej podobała mi się gra Autora, oparta na pewnych niuansach, przeciąganiu, umyślnym wplataniu w treść wypowiedzi trupów. Tym razem odnotowałam finisz zanim dobiegłam do mety. Ale na tym przecież nie kończą się działania komisarz Malin Fors. Zobaczymy, co z nią będzie po kuracji odwykowej. Być może w dalszych częściach dostaniemy usprawniony wariant głównej bohaterki? Przejdźmy do wiosny!

"Jesienna sonata" to kolejna, z dobrze znanego mi cyklu, książka Monsa Kallentofta. Nie musiałam już walczyć ze specyficznym stylem narracji, jak przy pierwszej lekturze z policjantką Fors w roli głównej, kiedy to nieco rozpraszał moją uwagę swoistą metaforyką oraz nagromadzeniem równoważników zdań. Po zakończeniu uznałam ten element za najbardziej charakterystyczny dla...

więcej Pokaż mimo to

avatar
162
95

Na półkach: ,

Każda książka przyciąga wzrok swoją okładką, są one świetnie zrobione. Niestety sama opowieść w niektórych z części nie zachwyca tak jak oprawa. Nie najlepsza z pozostałych ale jakaś jest. Przewidywalna fabuła, książka rozkręca się dopiero na końcu. W sumie to tylko koniec był ciekawy. Poszukiwania morderstwa były strasznie monotonne, fabuła jakby się zatrzymała. Zobaczymy jak wypadnie kolejna.

Każda książka przyciąga wzrok swoją okładką, są one świetnie zrobione. Niestety sama opowieść w niektórych z części nie zachwyca tak jak oprawa. Nie najlepsza z pozostałych ale jakaś jest. Przewidywalna fabuła, książka rozkręca się dopiero na końcu. W sumie to tylko koniec był ciekawy. Poszukiwania morderstwa były strasznie monotonne, fabuła jakby się zatrzymała. Zobaczymy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
194
71

Na półkach: , , ,

Mam mieszane uczucia.
Z jednej strony bardzo mnie zainteresował wątek kryminalny tej książki. Morderstwo i jego okoliczności, powiązania ofiary z podejrzanymi, pogoda dodająca całej sprawie tajemnicy - to było 'to', co trzymało mnie przy tej książce.
Z drugiej strony, postać komisarz Malin Fors jest strasznie irytująca. Na tyle, że za każdym razem, kiedy zbyt długo musiałam o niej czytać, miałam ochotę rzucić książką o ścianę. Okey, rozumiem, że życie alkoholika jest ciężkie, że nie łatwo powiedzieć 'stop!, jednak ta pewność siebie i zadufanie Fors, te wszystkie jej rozważania o sobie samej, robią się męczące. Było by to nawet ciekawe, gdyby nie to, że jej osobiste problemy przysłoniły sprawę morderstwa. Było tego zbyt dużo! Mam wrażenie, jakby 50% fabuły skupiało się tylko na tym co myśli Fors po pijaku, a było to: Tove, węże, sny, tequila. Mogę czytać o tym raz, dwa, może nawet trzy razy... ale nie przez większość książki. Już nie mówiąc o tym, że wszyscy traktują Fors, jakby była cudem szwedzkiej policji. Może i jest dobra, ale przyznam szczerze, że w żadnej książce, którą czytałam z jej udziałem, jej metody działania nie zachwcyiły mnie na tyle, by twierdzić, że jest lepsza od swojego partnera, Martinssona.
Motyw z pojawiającymi się (oczywiście nie fizycznie) duchami ofiar jest tak samo irytujący jak i ciekawy. Nigdy się z tym wcześniej nie spotkałam - dlatego jest to w jakiś sposób interesujące. Jednak nawet te duchy sprawiają wrażenie, że tylko Malin Fors jest w stanie rozwikłać te zagadkę. Nawet mówią do niej, a ona sama sprawia wrażenie, jakby to wszystko słyszała, widziała w snach, itd.. Skoro Fors jest taka dobra, to może zamiast w policji powinna pracować jako medium?

Autor idealizuje główną bohaterkę, a problem alkokolowy to jedynie lekka rysa w jej biografii, którego zadaniem jest urealnienie postaci Fors. Według mnie - niestety - nie wyszło.
Być może jestem zbyt rozżalona, bo to co powinno być motorem napędowym całej fabuły, a więc morderstwo, zostało zepchnięte na dalszy plan. I to na rzecz irytującego, męczącego wątku, nie wnoszącego de facto niczego nowego do akcji.

Mam mieszane uczucia.
Z jednej strony bardzo mnie zainteresował wątek kryminalny tej książki. Morderstwo i jego okoliczności, powiązania ofiary z podejrzanymi, pogoda dodająca całej sprawie tajemnicy - to było 'to', co trzymało mnie przy tej książce.
Z drugiej strony, postać komisarz Malin Fors jest strasznie irytująca. Na tyle, że za każdym razem, kiedy zbyt długo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2248
575

Na półkach: , , ,

"Poza tym wszystkim książki Kallentofta to po prostu bardzo ciekawe, kryminalne historie. Mroczne, krwiste, oblepiające śmiercią, pełne wyrazistych bohaterów i zaskakujących śledztw. To jedne z tych książek, które czyta się bardzo szybko, a potem cieszy się, że ma się w zanadrzu kolejną część. Bardzo podoba mi się, jak autor sportretował każdego jednego policjanta z otoczenia Malin. To nie są anonimowi wyrobnicy, tam każdy ma swój indywidualny charakter i czymś się wyróżnia: a to ledwo trzymaną w ryzach agresją, a to angielskimi zwrotami, a to heroicznym trwaniem dzień po dniu po śmierci ukochanej żony."

Reszta opinii pod adresem: https://tanayahczyta.wordpress.com/2017/10/08/zbiorowka-1-m-kallentoft-cykl-o-komisarz-malin-fors/ :)

"Poza tym wszystkim książki Kallentofta to po prostu bardzo ciekawe, kryminalne historie. Mroczne, krwiste, oblepiające śmiercią, pełne wyrazistych bohaterów i zaskakujących śledztw. To jedne z tych książek, które czyta się bardzo szybko, a potem cieszy się, że ma się w zanadrzu kolejną część. Bardzo podoba mi się, jak autor sportretował każdego jednego policjanta z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
986
327

Na półkach:

Oczywiście, jedna gwiazdka wynika z tego, że jakimś cudem jednak dobrnęłam do końca. Ale poza tym! Skandynawskie nurzanie się w meandrach psychiki złoczyńców jest ok, w końcu czytelnika kryminału interesuje "dlaczego". Ale ta wiwisekcja policjantów jest po prostu nużąca i wydaje się służyć wyłącznie temu, by nabić licznik stron. Główna bohaterka cyklu, pani komisarz Malin Fors, to jedna z najbardziej odpychających, antypatycznych postaci, na jakie można się w kryminałach natknąć. Poczynając od obrzmiałej i poczerwieniałej od alkoholu twarzy aż po te jej bezustanne torturowanie się myślami o córce i byłym mężu. I ta rzeka alkoholu płynąca przez powieść! Nie wiem doprawdy, co koledzy pani komisarz widzą w tej zapijaczonej babie, nie dość, że z nią pracują, twierdzą, że jest świetnym detektywem (ja tego tak nie odbieram), to jeszcze kryją jej alkoholowe wpadki jak jazdę samochodem z 1,5 promila alkoholu we krwi. Co widzi w niej były mąż? To, że urodziła mu mądrą córkę? Święty człowiek, próbuje jakoś odciągać Malin od picia (co mu się nigdy nie uda, wiadomo), dostaje w zamian wyzwiska, obelgi, w końcu również obrywa po pysku. Biedna córka patrzy na matkę i jakimś cudem nie wpada w złe towarzystwo po to, by się oderwać od mamusi. W sumie życie prywatne Malin jest dziwne, nie wiem, czy postać była wzorowana na kimś rzeczywistym, ale dla mnie jest przerażający człowiek, który poza pracą niczego sobą nie reprezentuje: nie ma żadnych zainteresowań, nie utrzymuje kontaktów z rodziną, nie ma przyjaciół, nie robi nawet nic w domu. Pewnie od strony psychologicznej ma to uzasadnienie, ale czy osoba o takiej osobowości może być dobrym policjantem - mam ogromne wątpliwości, nie przekonuje mnie.
Sama fabuła jest interesująca, a rozwiązanie nieszablonowe, natomiast od strony pisarskiej jest kiepsko. Książka po pierwsze jest przegadana (te wewnętrzne monologi Malin, powtarzające się do znudzenia), po drugie wstawki z jakimiś głosami z zaświatów (głównie trupów z powieści), ten pomysł już też był wykorzystywany w innych powieściach. Zgrane chwyty, doprowadzające czytelnika do wściekłości i rozpaczy. W każdym razie z Kallentoftem koniec, trzy noce poświęcone na przedzieranie się przez to paskudztwo wystarczą!

Oczywiście, jedna gwiazdka wynika z tego, że jakimś cudem jednak dobrnęłam do końca. Ale poza tym! Skandynawskie nurzanie się w meandrach psychiki złoczyńców jest ok, w końcu czytelnika kryminału interesuje "dlaczego". Ale ta wiwisekcja policjantów jest po prostu nużąca i wydaje się służyć wyłącznie temu, by nabić licznik stron. Główna bohaterka cyklu, pani komisarz Malin...

więcej Pokaż mimo to

avatar
409
402

Na półkach:

Zbrodnia na zamku, niezła intryga. Mamy również problemy głównej bohaterki. Jedynie do czego cały czas nie mogę się przyzwyczaić to styl narracji tegoż autora.

Zbrodnia na zamku, niezła intryga. Mamy również problemy głównej bohaterki. Jedynie do czego cały czas nie mogę się przyzwyczaić to styl narracji tegoż autora.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Mons Kallentoft Jesienna sonata Zobacz więcej
Mons Kallentoft Jesienna sonata Zobacz więcej
Mons Kallentoft Jesienna sonata Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd