rozwińzwiń

Krótkie, ale całe historie. Opowiadania wybrane

Okładka książki Krótkie, ale całe historie. Opowiadania wybrane autora Sławomir Mrożek, 9788373923515
Okładka książki Krótkie, ale całe historie. Opowiadania wybrane
Sławomir Mrożek Wydawnictwo: Noir sur Blanc literatura piękna
360 str. 6 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2011-05-19
Data 1. wyd. pol.:
2011-05-19
Liczba stron:
360
Czas czytania
6 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7392-351-5
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Krótkie, ale całe historie. Opowiadania wybrane w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Krótkie, ale całe historie. Opowiadania wybrane



książek na półce przeczytane 138 napisanych opinii 134

Oceny książki Krótkie, ale całe historie. Opowiadania wybrane

Średnia ocen
7,5 / 10
362 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Krótkie, ale całe historie. Opowiadania wybrane

avatar
136
134

Na półkach:

e book

Mały zbiór opowiadań oraz miniatur Sławomira Mrożka, będący paletą możliwości, pomysłów i eksperymentów artysty.

Opowiadanka są bardzo różne i ... bardzo nierówne. Mamy tu historie przyziemne jak "Odjazd" (jedno z moich dwóch ulubionych w tym zbiorze),mamy kompletnie odjechane i pozornie "od czapy" jak "Ad Astral" i metaforyczne, eksperymentalne jak to o spadaniu. Chyba od chwili w której się w naszym zyciu znajdujeny zależy, które będą z nami rezonować, bo warsztatowo wszystkie są dobre.

Mrożek choć skacze po tematach, nie trzyma się logiki, łamie linearność swoich historii i potrafi zmienić zdanie co do narracji pomiędzy pierwszym, a czwartym słowem tego zdania ma żelazny i bardzo konsekwentny warsztat, który jest w stanie te fikołki w treści okiełznać.

Warto, zwłaszcza dziś, warto czytać Mrożka. Warto pospadać sobie z nim w nieznaną czarną dziurę, nadmuchać słonia czy powziąć ekspedycję ratowania gołębi. Warto zanużyć się w absurd by w powierzchowności absurdów piętrzących się naokoło nas nie utonąć... Mrożek uczy w tych absurdach pływać.

Polecam!

e book

Mały zbiór opowiadań oraz miniatur Sławomira Mrożka, będący paletą możliwości, pomysłów i eksperymentów artysty.

Opowiadanka są bardzo różne i ... bardzo nierówne. Mamy tu historie przyziemne jak "Odjazd" (jedno z moich dwóch ulubionych w tym zbiorze),mamy kompletnie odjechane i pozornie "od czapy" jak "Ad Astral" i metaforyczne, eksperymentalne jak to o spadaniu....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1165
1165

Na półkach: ,

"Cała prawda o nas wszystkich. Wczoraj i dziś". Słuszne, prawdziwe są to zdania zaczerpnięte z obwoluty książki. Te opowiadania przeróżne prawdy o nas ludziach, Polakach, obywatelach odsłaniają, ukazują, opisują, ale robią to w sposób rozmaity, nie zawsze wprost, często w sposób humorystyczny, frapujący lub zawoalowany i (to podstawowa cecha wspólna) niezwykle inteligentny. Jedno jeszcze jest też pewne. Zawsze robią to w sposób znakomity pod względem warsztatowym, literackim.
Wymienię tytuły opowiadań: "Półpancerze praktyczne", "Trio", "Uwagi historyczne", "Słoń", "Z ciemności", "Proces", "Łabędź", "W szufladzie", "Peer Gynt", "List z domu starców", "Z gawęd wuja", "Życie współczesne", "Zdarzenie", "W podróży", "Zakochany gajowy", "Wiosna w Polsce", "Kronika oblężonego miasta", "Na stacji", "Odjazd", "Wesele w Atomicach", "Wspomnienia z młodości", "Moralność", "Uchwała", "Ptaszek ugupu", "Ad astra", "Jak walczyłem", "Krótka, ale cała historia", "Goniec cesarski", "Dwa listy", "We młynie, we młynie, mój dobry panie", "Ten, który spada", "Mój przyjaciel nieznajomy", "Małpa i generał", "Trudne życie", "Koegzystencja", "Tak się nie robi", "Nasze i inne zwierzęta" ,"Buntownik", "Pomnik", "Najpiękniejszy widok świata", "Cud gospodarczy", "Zero", "Mizantrop", "Służba zdrowia", "Postęp i tradycja", "Sprawiedliwość", "Nowe życie", "Trzy pokolenia", "Partner", "Niedźwiedź", "Antyk", "Nomenklatura", "Rewolucja bis", "Fakir". Są tu opowiadania mocno zakotwiczone w rzeczywistości, są też opowiadania fantastyczne lub surrealistyczne. Często są to dzieła z podwójnym dnem, mocno angażujące nasze szare komórki. Zawsze mają za zadanie coś czytelnikowi przekazać, spowodować u niego zamyślenie, uśmiech lub inną reakcję. Na zakończenie opinii przytoczę w całości najmniejsze, świetne, jedno z moich ulubionych dzieł z tej książki, miniopowiadanie pod tytułem "Partner":
"Postanowiłem sprzedać swoją duszę diabłu. Dusza to najcenniejsze, co posiada człowiek, spodziewałem się więc, że zrobię kolosalny interes.
Diabeł, który stawił się na spotkanie, rozczarował mnie. Kopytka z plastiku, ogon urwany i podwiązany sznurkiem, futerko wyszarzałe i jakby wyjedzone przez mole, różki malutkie, niedorozwinięte. Ile może dać taki bidok za moją nieocenioną duszę?
- Czy pan na pewno jest diabłem? - zapytałem.
- Tak, dlaczego pan wątpi?
- Spodziewałem się Księcia Ciemności, a pan jest jakiś taki... Tandetny, powiedziałbym.
- Jaka dusza, taki diabeł - odpowiedział. - Przystąpmy do interesu".

"Cała prawda o nas wszystkich. Wczoraj i dziś". Słuszne, prawdziwe są to zdania zaczerpnięte z obwoluty książki. Te opowiadania przeróżne prawdy o nas ludziach, Polakach, obywatelach odsłaniają, ukazują, opisują, ale robią to w sposób rozmaity, nie zawsze wprost, często w sposób humorystyczny, frapujący lub zawoalowany i (to podstawowa cecha wspólna) niezwykle inteligentny....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1632
567

Na półkach: , ,

Sławomir Mrożek znowu mnie oczarował, rozśmieszył, skłonił do refleksji. Słowem - wywołał wiele emocji!

"Krótkie, ale całe historie" to literacki majstersztyk, który dowodzi, że geniusz nie potrzebuje wielkich objętości, by rozbłysnąć pełnym blaskiem. Ten zbiór opowiadań to esencja mrożkowskiej ironii, satyry, absurdu i przenikliwości – mistrzowska wiwisekcja ludzkiej natury, cywilizacji, doktryn, teorii i dogmatów oraz paradoksów współczesności.
Mrożek - wnikliwy obserwator i krytyk rzeczywistości - w humorystyczny sposób ukazuje absurdy codzienności, trudów egzystencji, skrajnych zachowań, systemów politycznych i mechanizmów władzy. Skupia się na tematyce uniwersalnej – począwszy od wolności jednostki po relacje społeczne – zawsze z charakterystycznym i nieodłącznym dystansem i ironią.
Z właściwym sobie poczuciem humoru tworzy miniaturowe światy, które na zaledwie kilku stronach potrafią wzruszyć, rozbawić i skłonić do przemyśleń.
Każda historia to precyzyjnie skonstruowany mechanizm, w którym pozornie proste wydarzenia odsłaniają złożoność relacji międzyludzkich i absurdy rzeczywistości.

Styl autora – prosty, oszczędny, a jednocześnie bogaty w treść – czyni z każdego opowiadania literackie dzieło.

"Krótkie, ale całe historie" to zbiór, który od deski do deski bawi i intryguje. Mrożek zaś w moim odczuciu pozostaje niekwestionowanym mistrzem krótkiej inteligentnej, wielowymiarowej i ponadczasowej formy. To pisarz, który w dobrym tonie przekracza granice, pozostając niezmiennie aktualnym i inspirującym.

Jeśli podoba Wam się moja recenzja, to zapraszam po więcej:
https://www.instagram.com/anemonenemorose/

Sławomir Mrożek znowu mnie oczarował, rozśmieszył, skłonił do refleksji. Słowem - wywołał wiele emocji!

"Krótkie, ale całe historie" to literacki majstersztyk, który dowodzi, że geniusz nie potrzebuje wielkich objętości, by rozbłysnąć pełnym blaskiem. Ten zbiór opowiadań to esencja mrożkowskiej ironii, satyry, absurdu i przenikliwości – mistrzowska wiwisekcja ludzkiej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1028 użytkowników ma tytuł Krótkie, ale całe historie. Opowiadania wybrane na półkach głównych
  • 542
  • 463
  • 23
176 użytkowników ma tytuł Krótkie, ale całe historie. Opowiadania wybrane na półkach dodatkowych
  • 118
  • 17
  • 11
  • 10
  • 7
  • 7
  • 6

Tagi i tematy do książki Krótkie, ale całe historie. Opowiadania wybrane

Inne książki autora

Sławomir Mrożek
Sławomir Mrożek
Urodził się w Borzęcinie, jako syn kierownika poczty Antoniego Mrożka (1903–1987) i Zofii z domu Kędzior (1906–1949),córki przedsiębiorcy branży mleczarskiej. Pisarz był jednym z trojga dzieci małżeństwa Mrożków. Miał brata Jerzego (1928–1932) i siostrę Litosławę (1935–1995. Zadebiutował w 1950 jako rysownik, od 1953 publikował cykle rysunków w Przekroju. Pisał także krótkie humorystyczne artykuły pełne gier słownych i groteskowych sytuacji. Wydane w tym samym roku zbiory opowiadań: Opowiadania z Trzmielowej Góry oraz Półpancerze praktyczne stanowiły jego literacki debiut. W 1953 podpisał tzw. Apel Krakowski, wyrażający poparcie dla stalinowskich władz PRL po aresztowaniu pod sfabrykowanymi zarzutami duchownych katolickich, skazanych w sfingowanym procesie księży kurii krakowskiej i skazaniu na karę śmierci Edwarda Chachlicę, Michała Kowalika i księdza Józefa Lelitę. W 1963 roku wyjechał z żoną na wycieczkę do Włoch, gdzie postanowili nie wracać już do Polski. Po 5 latach wyemigrował do Francji, w 1978 roku otrzymując francuskie obywatelstwo. W 1968 na łamach prasy francuskiej opublikował list protestujący przeciwko interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, a w grudniu 1981 zaprotestował przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Od 1989 do 1996 mieszkał w Meksyku, a następnie na kilka lat powrócił do Polski. W 2002 przeszedł udar mózgu, którego wynikiem była afazja. Skutkiem tego utracił możliwość posługiwania się językiem zarówno w mowie, jak i w piśmie. Dzięki terapii, która trwała około trzech lat, odzyskał zdolność pisania i mówienia. Efektem walki z chorobą jest jego autobiografia. W 2008 z powodów zdrowotnych powrócił do Francji, by osiąść w Nicei. Jego pierwszą sztuką teatralną był dramat Policja, wydany w 1958, utrzymana w klimacie absurdu, z którego stanie się znany, opowieść o policjantach w świecie, gdzie zanikła wszelka opozycja polityczna. Przez lata 50. i 60. stał się ważną postacią polskiej literatury, a absurdalność jego sztuk i opowiadań pozwalała mu oprzeć się cenzurze. Tango z 1964 przyniosło mu światową sławę i było wielokrotnie wystawiane na całym świecie. Był jednym z wiodących europejskich satyryków drugiej połowy XX wieku, wykazujący bezsensowność wielu współczesnych wydarzeń. Jego prace, dzięki kombinacji humoru, ciętego języka i groteski wykroczyły poza granice politycznych oraz ekonomicznych systemów, ujawniając ich podobieństwa i inne, śmieszniejsze, aspekty. Wiele z jego sztuk, w tym "Policja", "Męczeństwo Piotra Oheya", "Tango" czy "Striptiz" zostały przetłumaczone na wiele języków, w tym angielski, niemiecki czy francuski i wystawiane wielokrotnie na deskach światowych teatrów. Sławomir Mrożek zmarł nad ranem 15 sierpnia 2013 w szpitalu w Nicei. ego prochy spoczęły w Panteonie Narodowym w Krakowie. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 17 września 2013 w kościele Świętych Piotra i Pawła w Krakowie. Mszy świętej przewodniczył metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Trzy dłuższe historie Sławomir Mrożek
Trzy dłuższe historie
Sławomir Mrożek
Mrożka polecam zawsze, tak jest również z "Trzy Dłuższe Historie", jednak w przypadku tej książki polecenie jest raczej węższe, bo polecam ją głownie osobom, które Mrożka lubią i wiedzą czego oczekują w jego opowieściach. Tutaj to dostaną, chociaż w nieco mniejszej dawce "Mrożkowości". Forma pomiędzy typowym Mrożkowym opowiadaniem liczącym kilka stron, a dłuższym utworem, jak dowolny jego dramat, niestety nie do końca do niego pasuje, nie pozwala mu w pełni rozwinąć skrzydeł, przynajmniej w moich oczach. Nie oznacza to, że te trzy opowiadania są złe, tak czy siak dobrze się przy nich bawiłem, po prostu czegoś zabrakło, bym mógł się nimi zachwycać tak, jak innymi dziełami uwielbianego autora. Osoby, które chcą dowiedzieć się za co kochamy Sławomira Mrożka, niekoniecznie się tego dowiedzą z tej pozycji, najwyżej dostaną pewną namiastkę. Takim osobom, z rzeczy dostępnych na rynku, najbardziej na początek polecam: - W przypadku opowiadań zbiory "Artysta" i "Czekoladki dla prezesa" zawierające krótkie, świetne opowiadania pokazujące pełnie uwielbianej przeze mnie "Mrożkowości" do pochłonięcia w 5-10 minut/opowiadanie. - W przypadku dłuższych form, jako pierwsza myśl oczywiście przychodzi najszerzej znane "Tango", choć w moim sercu jeszcze wyżej znajdują się przegenialne "Policja" i "Emigranci" - Obecnie w wielu teatrach w Polsce grana jest sztuka "Ambasador", którą gorąco polecam. Przed wybraniem się na nią drugi raz powstrzymał mnie tylko kompletny brak czasu w terminie, kiedy ją u mnie grali. Mam ogromną nadzieję, że ukaże się więcej wznowień Mrożka, bo obecnie w sprzedaży występuje tylko mała część jego książek, a dostanie większości graniczy z cudem. Noir Sur Blanc, liczę na was!
Piotr - awatar Piotr
ocenił na61 rok temu
Śmierć czeskiego psa Janusz Rudnicki
Śmierć czeskiego psa
Janusz Rudnicki
Czasem śmieszy. Czasem żenuje. Czasem mówi wiele o człowieku, Polaku w człowieku, Polaku. Nie nudzi. Kolejny to mój tom opowiadań pisarza, który z niepoprawności politycznej uczynił znak rozpoznawczy swoich tekstów. Narrator Rudnickiego - wolę bardziej pisać tak niż: Autor - często jedzie po bandzie i to bardzo ostro, także jeżeli chodzi o wokabularz - by ująć rzecz elegancko. Posługuje się on różnymi rejestrami języka z różnym skutkiem - najczęściej sukcesem. Narratorami czyni z reguły ludzi z różnymi deficytami, także jeżeli chodzi o znajomość literackiej odmiany języka polskiego - nb. coraz częstsza to nieumiejętność – ogólnych zasad kultury i jeszcze paru innych niemodnych już dzisiaj wartości. Wydaje mi się, że on sam nawet chce, aby utożsamiać go z narratorem, w jakimś odruchu przedziwnej przewrotności, a może i solidarności z takimi, którzy sami nigdy niczego nie napiszą, bo i nie umieją. Ewidentnie uwielbia wszelkie możliwe prowokacje. absurdalne porównania, a najbardziej - wszelkie sytuacje skrajne. Wydaje mi się nieco podobny do Mrożka, choć powiększony do sześcianu w tym, co pisze i jak... Z drugiej zaś strony Autor czasem nie udaje, że nie jest narratorem, co bynajmniej nie zmniejsza “nieprzyjmowalności” jego narracji… Ja tej pułapce nie ulegam, bo wiadomo że chodzi o pewną stylizację, a zdolność do jej rozszyfrowania też coraz bardziej zanika… W sumie z Rudnickim prosta sprawa: albo się go akceptuje, albo odrzuca. Mieszkając długo w Niemczech, Rudnicki chyba musiał mieć przymęcz, by pisać o Niemcach, zbytnio się nie ceregieląc. “Lepiej palić papierosy niż Żydów“ - mówi np. narrator do niemieckiego konduktora, gdy ten mu zwraca uwagę, że w pociągu się nie pali. Albo takie cytaty: “Książek on przeczytał chyba więcej, niż ich Niemcy spalili. Bilet tramwajowy kiedyś czytał, w te i wewte, w tramwaju, jak nie miał co czytać”. “A jak wy, Polacy, nazywacie nas, Niemców, kiedy chcecie nas obrazić? Bo, wie pan, my mówimy Polacken, a wy? My nie mamy jakiegoś specjalnego słowa, odpowiadam zniecierpliwiony, my mówimy Niemcy, po prostu Niemcy. To straszne, mówi po chwili, i milczy (...) Żal mi się go robi, klepię go po ramieniu i mówię, żeby się nie martwił, że przesadziłem, że tak, mamy określenia obraźliwe, Szwaby na przykład, albo Szkopy, odetchnął, kamień mu z serca spadł, przy pożegnaniu mało mnie nie wycałował“. “Katar sienny, przez pyłki, w Niemczech pyłki to Pollen, jak my, tylko jedno +l+ więcej, ostrzegają czasami w gazetach, Achtung die Pollen kommen!, i piszą, jak się przed nimi bronić“. Najwspanialszy jest chyba rozdział o Almie Mahler, niezwykłej kobiecie, związanej trochę i jednocześnie, i trochę po kolei, z takimi gwiazdami, jak Gustaw Mahler, Oskar Kokoschka, Walter Gropius i Franz Werfel... “Alma z powrotem do Wiednia, Gropius z powrotem na front, tam gdzie Kokoschka, ale wątpliwe jest, żeby to jeden z nich rzucił granatem, od którego ranny został Apollinaire“. “Alma wpuszcza do siebie mężczyznę, którego członek sterczy równolegle do jego prawego ramienia“ (bo sam jest członkiem NSDAP). Inne cytaty (naprawdę starałem się wybrać bardziej cenzuralne dla admina, dlatego z odrazą przytoczę np. taki: “Nawet przejezdni pedofile nie odchodzą stąd z pełnym workiem mosznowym”). “Na pewno już w życiu wymiotował, ale nigdy pieniędzmi“. “Miłość, ta szelma, zawsze nas do wiatru wystawi“. “Człowiek człowiekowi człowiekiem“. “To już wolę z dwojga złego być skazany na bluesa niż na bliźnich. Stać obok niego, bliźniego, ujdzie w tłumie, siedzieć obok to granica bólu, siedzieć naprzeciwko: ból“. “Im większa moja nienawiść do bliźniego, tym większa moja miłość własna. Z takimi jak ja pokoju nie będzie“. “Książki wychodzą na światło dzienne, kłaniają się sobie nawzajem i nikną w mroku“. “Życie polskiego patrioty to polonez na polu minowym“. “Kto powiedział, że historia się nie powtarza, hę? Powtarza? Ona się jąka“.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na68 miesięcy temu
Sanatorium pod klepsydrą. Wydanie ilustrowane Bruno Schulz
Sanatorium pod klepsydrą. Wydanie ilustrowane
Bruno Schulz
Lubię wkraczać w świat Bruno Schulza. Tam nic nie jest dosłowne, a finezja słów tańczy na stronach jego dzieł niczym niekończąca się metafora. Obcowanie z tajemniczym przesłaniem jego tekstów jest czasem trochę mroczne, ale też i kojące. „Sanatorium…” podobnie jak „Sklepy cynamonowe” mają tego samego narratora, jednak Józef nie jest już dzieckiem, a dorosłym młodzieńcem poszukującym prawdy o życiu człowieka, przemijaniu i śmierci. W opowiadaniach tych nie znajdziecie konkretnej fabuły, ale sieć powiązanych za sobą wątków, które są dla głównego bohatera powrotem do wspomnieć z dzieciństwa, kiedy najważniejszą dla niego postacią był ojciec. Odwiedza go w Sanatorium pod klepsydrą, gdzie czas płynie inaczej, a śmierć się cofa. Wszystko jednak odbywa się poza rzeczywistym czasem, w którym wydarzenia tak jak ich bohaterowie ulegają ciągłym przemianom, a wszechobecny oniryzm powoduje, że wszelkie granice zacierają się tworząc obraz z pogranicza snu. Schulz za pomocą symboli zastanawia się nad upływem czasu i śmiercią. Wraca myślami do swojego rodzinnego miasteczka Drohobycz, które jawi się jako chaos świata, w centrum którego znajduje się jego dom. Tam zachodzą wszystkie ważne zjawiska, które kształtują bohatera. Mamy płynne przejścia miedzy zdarzeniami, które układają się w jedną układankę dającą odpowiedzi na pytania, których poszukuje. Codzienność urasta do rangi mitu, gdzie zwykłe czynności naznaczone są fantastyką i wytłumaczeniem szerszych zjawisk i procesów. Jak to mówią, w każdym szaleństwie jest metoda. Tak i tutaj Bruno Schulz nadał swej wizji kształt i znaczenie, by pewne prawdy oswoić i zrozumieć sens istnienia tworząc przy tym naprawdę dobrą literaturę.
annaczyta - awatar annaczyta
oceniła na102 miesiące temu
Pegaz zdębiał Stanisław Barańczak
Pegaz zdębiał
Stanisław Barańczak
Najwyraźniej zatęsknił Stanisław Barańczak na obczyźnie za chrzęstem i szumem polskich źdźbeł i szuwarów… A że był mistrzem, dał upust językowej wirtuozerii – żonglował słowami i literami między polskim a angielskim tworząc arcyśmieszne nierzadko efekty. I chwała mu za to, bo zbyt często ostatnio gardzimy naszymi nosówkami, zbyt łatwo klecimy wypowiedź z obcymi słowami, zbyt mało uwagi przywiązujemy do jakości słowa i jego znaczenia. Dlatego tę książkę cenię niezmiernie: za piękno wyciągnięte z języka polskiego, za zręczność i swobodę w łączeniu wyrazów, za tworzenie nowych: z lekkością, humorem i wdziękiem (słychać tu anty-”mankamęt” na cześć polskich nosówek?). W dodatku (założę się, że nie ja jedna) pod wpływem Autora poczułam impuls do słowotwórczej aktywności (choćby skromnej, ale własnej). Dlatego dodam jeden, dość oczywisty co prawda „onanagram”, powstały na cześć Stanisława Barańczaka (niewykluczone, że znalazł się taki wśród 5 400 stworzonych przez niego samego auto-anagramów): WASIŁ STAŃCZAK-BARAN. Czyż nie świetna zabawa? Zabawa „słowem, dźwiękiem, zwrotem frazeologicznym, zdaniem”, która wśród pląsów prowadzi do konkluzji: polski jest świetny, „polszczyzna potrafi zakasować dźwięcznością nawet włoszczyznę”! Na szczęście Stanisław Barańczak przewidział zachwyt rzeszy swoich wielbicielek (wielbiciele muszą niestety stworzyć własny pean),więc nie pozostaje mi nic innego jak zacytować fragment z „Poezji nonsensu…”: „Oddalona o eony - O, idolu, pieję ja o Tobie pean nieuczony.” I tu zamilknę.
SumErgoCogito - awatar SumErgoCogito
ocenił na93 lata temu

Cytaty z książki Krótkie, ale całe historie. Opowiadania wybrane

Więcej
Sławomir Mrożek Krótkie, ale całe historie. Opowiadania wybrane Zobacz więcej
Sławomir Mrożek Krótkie, ale całe historie. Opowiadania wybrane Zobacz więcej
Sławomir Mrożek Krótkie, ale całe historie. Opowiadania wybrane Zobacz więcej
Więcej