rozwińzwiń

Kosmos

Okładka książki Kosmos Witold Gombrowicz
Okładka książki Kosmos
Witold Gombrowicz Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Ekranizacje: Kosmos (2015) literatura piękna
190 str. 3 godz. 10 min.
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Literackie
Data wydania:
2012-05-01
Data 1. wyd. pol.:
1986-01-01
Liczba stron:
190
Czas czytania
3 godz. 10 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308049426
Ekranizacje:
Kosmos (2015)
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oficjalne recenzje i

Berg!



756 104 32

Oceny

Średnia ocen
7,8 / 10
1899 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
350
77

Na półkach: , ,

Nicować niczym w nicość.
Świat/byt pozbawiony jest logiki, człowiek próbujący ją w nim znaleźć popadnie w obłęd.

Nicować niczym w nicość.
Świat/byt pozbawiony jest logiki, człowiek próbujący ją w nim znaleźć popadnie w obłęd.

Pokaż mimo to

avatar
81
72

Na półkach:

Cóż za kosmiczne arcydzieło!? Zapytuję tylko siebie - dlaczego tak późno odkrywam Gombrowicza? Lecz czy nie lepiej późno niż wcale? Jestem oszołomiona, zakochana i wdzięczna za tak wspaniałą polską literaturę.

Cóż za kosmiczne arcydzieło!? Zapytuję tylko siebie - dlaczego tak późno odkrywam Gombrowicza? Lecz czy nie lepiej późno niż wcale? Jestem oszołomiona, zakochana i wdzięczna za tak wspaniałą polską literaturę.

Pokaż mimo to

avatar
38
26

Na półkach:

Opus magnum Gombrowicza. Książka o chaosie, o niczym, o wszystkim. Taka jak autor - pokręcona.

Opus magnum Gombrowicza. Książka o chaosie, o niczym, o wszystkim. Taka jak autor - pokręcona.

Pokaż mimo to

avatar
68
17

Na półkach:

Moja druga książka Gombrowicza - już jestem pewny, że będzie i trzecia :) Pisarz wyjątkowy!

Moja druga książka Gombrowicza - już jestem pewny, że będzie i trzecia :) Pisarz wyjątkowy!

Pokaż mimo to

avatar
142
8

Na półkach:

Książka jest napisana w ciekawym stylu. Jest bardzo dynamiczna i chaotyczna. Trochę jakby pokazywała w jaki sposób przeskakuje z mył na myśl nasz umysł. Tak bardzo różne tematy, które w jakiś dziwny sposób się łączą, żeby za chwilę w ogóle nie być powiązane ze sobą.
Przez styl akcja jest wartka choć opowiada o niczym bardziej niezwykłym. Na pewno warto zwrócić uwagę na co zwraca uwagę autor. Zmysł obserwacji na małych szczegółach. Każda postać jest jakaś. Wyrazista na swój sposób. Pokazuje pewne stereotypy gospodyni i szefa banku. Chociażby to jak opowiada gospodyni. Kiedy mówi to mówi dużo, ale w pewnych momentach to nie ma w ogóle sensu, żeby za chwilę mówić o córce i jej mężu, a potem znowu traci się wątek o czym mówi. Słowotwórstwo, że ciężko się połapać co chce powiedzieć szefuncio. Jakby mówił o bardzo ważnych rzeczach, ale tak, że brzmi to inteligentnie, ale jest to tylko szum.
Wątek ust, wokół których toczy się duża część 1. rozdziału. Usta w odniesieniu do drugich ust. Za, poza. Porównanie do gwiazdozbiorów. Jednocześnie czuć w nich trochę pożądania, ale tylko odrobinę. Bardziej jest to zaciekawienie i poddanie się chaosowi, które tworzy mózg narratora. Zdania są długie, wleczące się. Przerywane przecinkami, które pozwalają na lekki wdech, który wystarcza tylko, aby przenieść uwagę na następną część zdania. I następną. I tak bez końca. Nie ma czasu pomyśleć. Nie ma przestrzeni, aby się zastanowić co się dzieje. Idziemy wraz z narratorem do coraz to kolejnych rzeczy, które nie mają sensu. Nie mają sensu, a jednak jest w tym jakaś głębia. Jaka? Nie wiem, bo sam bohater tego nie wie. Jednak czuć jakąś przenikliwość jego, choć on sam nie chce jej pokazywać na zewnątrz. A może nie potrafi?
Przewija się tam wątek związany z jakąś warszawską historią bohatera, ale nie opowiada o niej nic więcej. Czuć, że jest to dla niego ważne, ale nie wiadomo dokładnie czemu.
To wszystko składa się w to jakby on sam uciekał myślami od skonfrontowania się z rzeczywistością. Ale jaką rzeczywistością? Wydarzeniem, całym życiem, miejscem?

Jednocześnie mówiąc o tej książce nie da się nie wspomnieć o zakończeniu.
Minęło trochę czasu odkąd przeczytałem książkę. Wtedy wstrząsnęło mną to co się tam stało. Koniec był tak bardzo z dupy. To streszczenie co się stało kompletnie nie pasowało do całej książki, która toczyła się swoim własnym, powolnym tempem. Jednocześnie to też pasowało do tej niej, bo jest ona absolutnie szalona i absurdalna. Z jednej strony wszystkiemu jest nadawane jakieś znaczenie przez bohatera. Z drugiej strony my, wraz z bohaterem, podważamy to wszystko, bo to nie ma sensu, żeby te wszystkie wątki były ze sobą połączone. Rączki, warga Katasi, wieszanie, żelacko, ksiądź, bergowanie.

Książka jest napisana w ciekawym stylu. Jest bardzo dynamiczna i chaotyczna. Trochę jakby pokazywała w jaki sposób przeskakuje z mył na myśl nasz umysł. Tak bardzo różne tematy, które w jakiś dziwny sposób się łączą, żeby za chwilę w ogóle nie być powiązane ze sobą.
Przez styl akcja jest wartka choć opowiada o niczym bardziej niezwykłym. Na pewno warto zwrócić uwagę na co...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
48
5

Na półkach:

Dwa patyczki złożone razem mogą dać znak równości, nierówności, plus, minus, czarodziejską górkę, lubieżne usteczka Katasi, nieprzyzwoity ideogram martwego wróbla, nos wuja Leona albo -- strzałkę do kolejnych patyczków... A co, jeśli z takich patyczkowych rys w antymaterii składa się cały Wszechświat?

PS. To również rzadki przypadek, gdy filmowa adaptacja nie rozczarowuje w co najmniej równym stopniu, co Gombrowiczowski pierwowzór, rozbierając Kosmos z sensów i sensików, w które go nieustannie stroimy niczym w (bardzo) głupie miny...

Dwa patyczki złożone razem mogą dać znak równości, nierówności, plus, minus, czarodziejską górkę, lubieżne usteczka Katasi, nieprzyzwoity ideogram martwego wróbla, nos wuja Leona albo -- strzałkę do kolejnych patyczków... A co, jeśli z takich patyczkowych rys w antymaterii składa się cały Wszechświat?

PS. To również rzadki przypadek, gdy filmowa adaptacja nie rozczarowuje...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1411
1244

Na półkach: , ,

Sprawia wrażenie chaotycznej, choć w tym chaosie jest metoda - nie wiem jeszcze jaka, ale był zbyt uporządkowany, by być przypadkowym lub czysto stylistycznym. Zobaczę co tam słychać w innych jego dziełach i do tego pewnie wrócę, by osadzić je lepiej w kontekście.

Sprawia wrażenie chaotycznej, choć w tym chaosie jest metoda - nie wiem jeszcze jaka, ale był zbyt uporządkowany, by być przypadkowym lub czysto stylistycznym. Zobaczę co tam słychać w innych jego dziełach i do tego pewnie wrócę, by osadzić je lepiej w kontekście.

Pokaż mimo to

avatar
111
19

Na półkach:

Bardzo dobra pozycja, choć nieco podobna do Pornografii, relacje międzyludzkie, uczucia, bezsens I absurd to wszystko tu jest. Poniżej podrzucam link do mojego artykułu o filozofii egzystencjalnej u Gombrowicza https://www.brukowiec.com/post/witold-gombrowicz-jedyny-polski-egzystencjalista

Bardzo dobra pozycja, choć nieco podobna do Pornografii, relacje międzyludzkie, uczucia, bezsens I absurd to wszystko tu jest. Poniżej podrzucam link do mojego artykułu o filozofii egzystencjalnej u Gombrowicza https://www.brukowiec.com/post/witold-gombrowicz-jedyny-polski-egzystencjalista

Pokaż mimo to

avatar
127
127

Na półkach: , , ,

Witold Gombrowicz – Kosmos (1965) (9.3)

Witold Gombrowicz – Kosmos (1965) (9.3)

Pokaż mimo to

avatar
141
41

Na półkach:

Metafizyczny szum upłynnionych, rozlatanych znaczeń i powyginanych, rozdrobnionych treści jako niezbywalne, immanentne wezwanie do porządkowania, skupiania, symbolizowania i unifikowania.
Chaos; nieporządek, bezład epistemologiczny jako wszechwładny sprawca lęku totalnego, ujawniającego nie tylko podczas obcowania z nim, lecz również podczas mozolnych prób uczynienia w nim porządku; podczas sprzątania, formowania, "tworzenia" świata; przekształcania go w Kosmos, który staje się zindywidualizowanym, subiektywnym systemem znaków i symboli, który nieustannie wymaga uwagi, podtrzymywania, dobudowywania, nawet kosztem odchylenia się, wypadnięcia poza nawias utworzonej przez nas Wiedzy.
Gombrowicz wikła nas w tajemnicę ''semantycznego budownictwa", czyni podmiotowymi jego uczestnikami; jątrzy naszą niepewność, metafizyczny niepokój; każe nam szukać znaczeń pośród nieoznaczoności; przykuwa nas niewłaściwością, nieetycznością połączeń i asocjacji, pozwala popaść w semantyczny szał; "kosmiczną chorobę" unaoczniania, wyjaśniania i dopisywania, które ze strony na stronę przeradzają się coraz to bardziej w urojenia, które chcielibyśmy podważać, a którym, wrzuceni w wir powieści, nie potrafimy się oprzeć, samemu stając się w ten sposób podtrzymującymi, nobilitującymi zaburzony, odchylony szyk myślenia.
Co interesujące bardzo istoty jest tutaj element "umykania", ucieczki (Fuks próbuje nie myśleć o Drozdowskim, główny bohater chce zapomnieć o rodzicach); zostawiania pewnego Porządku na rzecz Próżni, którą można (należy!) wypełnić dowolną treścią, bo przecież człowiek nie jest w stanie funkcjonować w pustce, nieułożeniu, czego przypomnieniem może być choćby Ksiądz: milcząca postać która jest symbolizacją świata porządku porzuconego na rzecz grzeszności, bowiem Witold, czy tego chce czy nie, kala się grzechem niekontrolowanego, przymusowego kojarzenia; rozdrabnia się w swojej wyimaginowanej przestrzeni obsesyjnych uniesień, podobnie jak Leon rozdrabnia się w czasie seksualizując cały świat; czyniąc z rzeczywistości uogólnioną, panseksualną materię jego rozkoszy; "onanizując się" rzeczywistością z braku innych możliwości; marząc o jednorazowym skoku w bok sprzed dwudziestu paru lat. Podobnie zresztą Witold "ugrzesznia" swój świat; kala Lenę nie mogąc znaleźć dla niej innego mentalnego konstruktu, innej podstawy i znaczeń, ani w ogóle jakiegokolwiek uosobienia, upodmiotowienia, stawiając ją w erotyczno-nieerotycznej próżni, która domaga się wyrażenia poprzez rozwiązanie sprzeczności lub dobitne skojarzenie jej osoby z absurdalnym ciągiem znaczeń, który Witold sam przed sobą stawiał.
W ten sposób chciał Lenę "uporządkować"; uczynić ją rozjaśnioną, wyrażoną i uobecnioną w jego namiętności, zakorzenioną w porządku powieszeń i ust, szukając sposobu na "unamiętnienie" nie tylko jej samej oraz swojej do niej obsesji, lecz samej rzeczywistości, która bez jego semantycznych operacji pozostawała dlań beznamiętna.
Lecz powieść ma nie tylko zacięcie metafizyczne, lecz również metaliterackie (wskazuje na to nie tylko całość, ale również i konkretne fragmenty); polemizujące ze współczesnym Gombrowiczowi nurtem Noveau Roman.
Świat przedstawiony jest tu niemal żywym tworzywem, masą, materią, która, choć ukierunkowana i płynąca ku konkretnemu rozwiązaniu, nosi znamiona nieukształtowanej i niewyłuskanej obfitości świata, który jest dopiero przez nas odkrywany od samych postaw, od swojego semantycznego początku.
Artysta (wraz z czytelnikiem oczywiście!) tworzy swoje Kosmosy; ścisłe Porządki przez definiowane, semantyzowane i uzgadnianie; Gombrowicz poprzez narrację pierwszoosobwą zanurza nas w procesie porządkowania, materializowania, opisywania, krok po kroku, fragment po fragmencie; ciągnie nas aż do samego końca, po nagłą i nierozgraniczoną klęskę narratora, która staje się wielką (choć oczywistą) klęską wszystkich czytelników, przeradzając się jednocześnie w wielkie, nieomal, oszukańcze, przewrotne zwycięstwo Twórcy który, kapitulując pod sam koniec, w pewnym sensie unieważniając całą książkę: nasze starania i drżenia; lekceważąc cały proces i sprawczość, wyłania gorzki Triumf świata, który chciał nam od początku ukazać: świata niejednoznaczności i niepewności.

Metafizyczny szum upłynnionych, rozlatanych znaczeń i powyginanych, rozdrobnionych treści jako niezbywalne, immanentne wezwanie do porządkowania, skupiania, symbolizowania i unifikowania.
Chaos; nieporządek, bezład epistemologiczny jako wszechwładny sprawca lęku totalnego, ujawniającego nie tylko podczas obcowania z nim, lecz również podczas mozolnych prób uczynienia...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Przeczytane
    2 648
  • Chcę przeczytać
    2 203
  • Posiadam
    496
  • Ulubione
    149
  • Teraz czytam
    68
  • Literatura polska
    43
  • Chcę w prezencie
    37
  • Literatura polska
    21
  • Studia
    15
  • Klasyka
    14

Cytaty

Więcej
Witold Gombrowicz Kosmos Zobacz więcej
Witold Gombrowicz Kosmos Zobacz więcej
Witold Gombrowicz Kosmos Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także